Dodaj do ulubionych

Internet, forum i medycyna

06.10.06, 12:15
Czego Nauczylismy sie od Internetowych Pacjentow?

Tlumaczenie z
medicine.plosjournals.org/perlserv?request=get-document&doi=10.1371/journal.pmed.0020206

(zainspirowane postem z Lymenetu)

Bedac neurologiem specjalizujacym sie w padaczkach i

pracujacym w uznanej instytucji akademickiej

sadzilem, ze wiem wszytko co potrzebuje na temat

padaczki oraz pacjentow z padaczkami.
Delikatnie mowiac okazalo sie, ze bylem w bledzie.

We wrzesniu w 1994 roku moj dobry kolega z wydzialu

neurologii Szpitala w Massachusetts zaprezentowal mi

forum dyskusyjne dla naurologicznych pacjentow, ktore

sam niedawno utworzyl.
Czytajac wypowiedzi setek pacjentow, dobrze

zaznajomilem sie z ich osobistym doswiadczeniem oraz

ze sposobem w jaki prowadzili ze soba dyskusje.

Wczesniej oczywiscie zdawalem sobie sprawe z tego, ze

wielu pacjentow z chronicznymi chorobami uzywa

informacji znalezionych on-line. Ale, tak czy inaczej

bylem zafascynowany, moze nawet podekscytowany przez

to co zobaczylem.

Jezeli chodzi o mnie, to nauki pobieralem w

tradycyjnej szkole medycznej: moi nauczyciele wpoili

mi, ze nie mozna ufac pacjentowi, poniewaz ten nigdy

nie zrozumie ani nie ogarnie zlozonych medycznych

spraw. Jezeli cofne sie myslami do tamtych lat, to

wtedy, mozna powiedziec panowala pewnego rodzaju

prohibicja przeciwko pacjentom zbierajacym sie razem.
Zdawalem sobie sprawe, ze jezeli popre te

'nielegalna' wymiane informacji pomiedzy pacjentami i

zdejme nacisk z centralnej roli lekarza w procesie

leczenia to moge naruszyc jakies gleboko zakorzenione

tabu.


Niesamowita zlozonosc historii

Pomimo pierwszego wahania dosc szybko znalazlem na

forach tuzin dobrze napisanych, medycznie poprawnych

wypowiedzi pacjentow na rozne tematy. Szczegolnie

uderzyly mnie historie tych, ktorzy opisywali

szczegolowo jak choroba sie u nich rozwinela, co

robili by chorobe zatrzymac oraz jak wygladala w tym

czasie interakcja z pracownikami sluzby zdrowia.
Poprzez opowiedzenie swoich historii ze szczegolami

'az do bolu' uczestnicy forow, zwlaszcza ci bardziej

doswiadczeni, potrafili zaoferowac mnostwo dobrych

rad i niejako zostac przewodnikami nowo

zdiagnozowanych na podstawie tego czego sie nauczyli

on-line, dowiedzieli od wlasnych lekarzy, lub

wydedukowali w oparciu o wlasne doswiadczenie z

choroba.

Historie pacjentow czesto zawieraly dodatkowe

elementy wzmacniajace i podtrzymujace co wyroznialo

je od typowych porad otrzymywanych od lekarzy.
Tak wiec dawaly przyklad jak w chorobie zachowac

aktywny krytycyzm, efektywnie zbierac informacje by

zawsze miec kontrole nad swoja sytuacja zachowujac

stanowisko pacjenta-eksperta w swojej chorobie,

dawaly szanse porownania poszczegolnych lekarzy lub

placowek medycznych, uczyly jak praktycznie radzic

sobie na codzien z przewlekla choroba (jak

archiwizowac swoje dane medyczne, jak prowadzic

notatki na temat objawow niepozadanych, gdzie zakupic

najtaniej leki, jak wyciagnac z dalekiego przeciez od

perfekcji systemu opieki zdrowotnej najwiecej jak sie

da a skonczywszy na tym jak efektywnie prowadzic

nadzor nad wlasnym leczeniem.
Obserwuj wątek
    • artur737 Re: Internet, forum i medycyna 06.10.06, 12:15

      Dluzsze wypowiedzi pacjentow (podkresle, ze kazde

      bylo bardzo indiwidualne) razem skladaly sie na cos

      co zarowno ja jak i moj kolega uznalismy za

      podstawowa ekspertyze wiedzy pacjenta. Co wiecej,

      uznalismy, ze te wypowiedzi moglyby byc cennym

      materialem dla klinicystow i badaczy zainteresowanych

      tym co dzieje sie pomiedzy pacjentami i lekarzami w

      dobie internetu.

      Nieustannie wysoka jakosc wsparcia pomiedzy

      pacjentami na forach o niebo przekraczala to co

      pacjent mogl realnie spodziewac sie po wizycie u

      lekarza.

      Richard Rockefeller bedacy prezydentem instytutu

      Health Commons zasugerowal, ze komunikacja on-line

      pacjentow cierpiacych na dana chorobe stanowila

      rodzaj czynnego 24 godziny na dobe pogotowia o

      szczegolnej wartosci dla uczestnikow; jak to okreslil

      byl to "cieply rosol Internetu".

      Pracujac z innymi badaczami zapoczatkowalem

      obserwacyjny projekt aby zanalizowac sposoby w

      jakich elektroniczni pacjenci uzywaja ten nowy sposob

      komunikowania sie.
      Poniewaz jestem specjalista w padaczkach

      zdecydowalismy sie skoncentrowac na epileptycznej

      grupie wsparcia na stronach BrainTalk Communities
      http:/​/​www.braintalk.org.
      BrainTalk Communities obecnie gosci na swoich

      stronach ponad 300 grup dla roznych neurologicznych

      chorob takich jak choroba Alzheimera, stwardnienie

      rozsiane, choroba Parkinsona, chroniczny bol,

      padaczka, choroba Huntigntona zrzeszajacych pacjentow

      z calego globu.
      Wiecej niz 200000 uczestnikow odwiedza BrainTalk

      regularnie. Obecnie BrainTalk Communities jest

      wlasnoscia organizacji tzw dobra publicznego (non

      profit) i formalnie juz nie nalezy do Szpitala

      Klinicznego w Massachusetts.

      Co znalezlismy na tych stronach zdumialo nas.

      Spodziewalismy sie, ze wiekszosc postow stanowic bedzie proste wsparcie
      emocjonalne. Myslelismy, ze jedni uczestnicy beda opisywac swoje medyczne
      przejscia i problemy podczas gdy inni beda aktywnie sluchali oferujac wsparcie
      i zrozumienie. Ale tego typu interakcja wystepowala tylko w moze w 30%
      wszystkich postow.
      W pozostalych 70% uczestnicy dawali sobie skrotowe

      kursy medycyny. W tym byly zawarte nie tylko medyczne

      podstawy na temat danej choroby ale takze zlozone

      podejscie do anatomii, fizjologii, naturalnego

      przebiegu chorob, opcji leczen (oraz dokladnego

      omowienia kazdej z nich), opisano efekty leczenia oraz dzialania uboczne,
      przedstawiono podejscie do

      rozwiazywania problemow medycznych oraz wprowadzono

      liczne uwagi dotyczace zycia w chorobie samych

      pacjentow jak rowniez ich rodzin i przyjaciol.

      Zrodlo Informacji

      Wiele informacji z forow byla podobna do tego co sam

      rutynowo oferuje swoim pacjentom w klinice. Zdumialo

      mnie wiec, ze wielu innych znanych mi klinicystow

      opiekujacych sie podobnymi pacjentami oferowalo

      znacznie mniej informacji, wskazowek i wsparcia.

      Jeden z nich nie oferowal swoim pacjentom zupelnie

      nic.

      Stwierdzenia takie "moj lekarz jest zbyt zajety by ze

      mna rozmawiac" "moj lekarz ma to gdzies", "moj lekarz

      nigdy nie slyszal o ..." byly alarmujaco czeste.

      Okolo 10% uczestnikow spontanicznie zglaszalo, ze nie

      moze wydobyc ze swojego lekarza potrzebnych

      informacji na temat swojej choroby lub leczenia.
      Kiedy mocniej "przycisnelismy "do muru" uczestnikow

      forow to az 30% przyznala sie, ze nie mogla uzyskac

      od swojego lekarza poszukiwanych informacji.
      Brak informacji okazal sie glownym powodem dla

      ktorego uczestnicy dolaczali do grup.

      Inny rodzaj informacji, zwlaszcza pomysly na sposob

      zycia z padaczka w kontekscie roznorodnych aspektow

      spolecznych wykroczyl znacznie poza ramy tego co sam

      oferowalem swoim pacjentom. Jestem dyplomowanym

      specjalista i pracuje w najbardziej renomowanym

      centrum medycznym Stanow Zjednoczonych a jednak

      nauczylem sie bardzo duzo od grup wsparcia. Teraz,

      mozna powiedziec przekazuje te wiedze dalej swoim

      wlasnym 'klinicznym' pacjetom "w realu".

      Grupa padaczkowa ktora obserwowalismy na stronach

      BrainTalk byla prowadzona przez moderatorow

      wywodzacych sie z szeregow samych pacjentow a wiec

      nie majacych profesjonalnego przygotowania.
      Okolo 6% postow zawieralo informacje, ktore wg

      naszego mniemania byly przynajmniej czesciowo

      nieprawdziwe, mylace, przestarzale, lub niekompletne.

      Widzielismy na wlasne oczy jak inni uczestnicy czesto

      te informacje korygowali.
      Na forum panowalo powszechne zrozumienie, ze fakty

      przekazywane na forum niekoniecznie byly tzw

      twardymi, udowodnionymi faktami.
      Uczestnicy forum byli swiadomi, ze czesc postow moze

      zawierac bledy. Co wiecej, sami uczestnicy sugerowali

      procentowa ilosc bledow na forum sporo przekraczajaca te ustalona wczesniej
      przez nas - medycznych ekspertow.

      Nie zaobserwowalismy negatywnych skutkow obecnosci na

      forum informacji z tzw znakiem zapytania lub

      blednych. Natomiast odwrotnie, widzielismy wielu

      pacjentow, ktorzy dzieki udzialowi w forum uzyskali

      lepsza opieke medyczna, unikneli medycznego bledu i

      powaznego urazu dzieki informacji od innych

      uczestnikow.
      Tak wiec przychylamy sie do wniosku poczynionego

      wczesniej przez Fergusona i Frydmana w ich

      publikacji, ze zbyt wielu badaczy nadmiernie

      podkresla ryzyko a niedocenia korzysci z

      internetowych grup wsparcia (i innych zrodel on-line)

      prawdopodobnie dlatego, ze zbyt mocno zyja w

      paradygmacie profesjonalisty jako centralnej postaci

      w procesie leczenia.
      • artur737 Re: Internet, forum i medycyna 06.10.06, 12:16

        Czego sie nauczylismy

        Retrospektywnie nauczylismy sie, ze pacjent nie tylko

        chce wiedziec wszystko o chorobie i jej leczeniu, ale

        jest w stanie wiedziec tyle samo ile ich lekarz.

        Po badaniach zdalem sobie sprawe, ze ograniczalem

        pacjentom informacje na temat ich choroby.
        Dzisiaj dzieki doswiadczeniu z forami i Internetem

        nie waham sie podac pacjentowi zadnej informacji. Np

        dzis jestem gotowy na dyskusje z kazdym pacjentem na

        temat naglej i niespodziewanej smierci w wyniku

        zespolu padaczkowego. Kiedys balbym sie, ze

        nadmiernie zaniepokoje pacjenta tematem smierci.

        Teraz kiedy wiem, ze BrainTalk porusza ten temat

        czesto i to w zupelnie nieskrepowany sposob, nadto w

        profesjonalny sposob analizuje dostepna literature

        medyczna, ja rowniez nie wiedze powodu by nie dzielic

        sie swoja wiedza z pacjentami w klinice. Moja nowa

        uczciwosc wydaje sie byc doceniana przez pacjentow a

        nikt jak dotad nie wydal sie urazony wynikajaca z tego dyskusja.

        Takze nauczylem sie, ze internetowa grupa wsparcia

        moze byc nie tylko o wiele madrzejsza niz pojedynczy

        pacjent, ale takze madrzejsza, albo przynajmniej

        wnikliwsza niz wielu lekarzy, wliczajac w to lekarzy

        specjalistow niestety.

        Nawet jezeli czesc postow zawiera bledy to duza grupa

        uczestnikow z ta sama choroba gwarantuje ich

        sprostowanie; bardziej ryzykowne stwierdzenia zostana

        postawione pod publiczna rozwage i jak trzeba to

        skorygowane.
        Na forum nie ma ostatecznych autorytetow a jednak

        forum w koncu dochodzi do zgodnej opinii na kazdy

        temat, ktora na ogol jest dobrej jakosci.
        Obecnosc dobrego lekarza doswiadczonego w udzielaniu

        sie w grupach on-line moze popchnac poziom forum na

        jeszcze wyzszy poziom.

        W liczbie sila

        Uczono mnie, ze pacjent moze brac sile tylko od

        lekarzy. Nawet jezeli ciagle wierze, ze lekarz moze

        znaczaco pomoc poprzez otwarte dzielenie sie wiedza i

        popierajac niezaleznosc i indywidualnosc pacjenta to

        obecnie jest dla mnie calkiem jasne, ze wieksza

        liczba pacjentow da sobie doskonale rade sama - nawet

        bez blogoslawienstwa lekarzy. Natomiast lekarze

        powinni zrobic co tylko moga by wesprzec pacjentow na

        ich drodze.

        W rezultacie tego co sie nauczylismy o pacjentach on

        -line zalozylismy wlasne grupy wsparcia dla pacjentow

        naszej kliniki dostepne tylko przez haslo.
        Liczymy na to, ze w ramach tych grup dojdzie do

        znacznie lepszej wspolpracy pacjentow z ich wlasnymi

        lekarzami.

        Wnioski

        Klinicysci maja tendencje to nadmiernej koncentracji

        na minusach, podczas gdy jednoczesnie nie doceniaja

        licznych korzysci jakie odnosza pacjenci poprzez

        udzial w grupach wsparcia. Ta wysokiej jakosci usluga

        jest dostepna za darmo 24 godziny na dobe, siedem dni

        w tygodniu dla pacjentow nie tylko w danym kraju, ale

        na calym globie. Byloby nieszczesciem, gdyby lekarze

        i specjalisci zdyskwalifikowali ten potezny ruch i

        potencjalne korzysci jakie moze on przekazac.

        W dziesiejszych czasach wielu pacjentow jest gotowa

        by wziasc w swoje rece ich wlasne leczenie a takze

        leczenie innych z podobnymi problemami. Poprzez

        poparcie dla grup on-line, klinicysta moze zalagodzic

        twardy impakt niektorych klinicznych praktyk

        zwiazanych ze stresem i czasowymi ograniczeniami. A

        wiec w czasach kiedy w gabinetach lekarskich jest

        zdecydowanie mniej czasu na radzenie, wspieranie,

        opowiadanie historii, przekazywanie informacji (co

        kiedys bylo czesci kazdej wizyty pacjanta) to obecnie

        lekarz moze pomoc swoim pacjentom poprzez odeslanie

        ich do internetowej grupy wsparcia.

        Zbiorowa madrosc grupy wsparcia w zadnym wypadku nie

        jest ograniczona do emocjonalnych aspektow choroby i

        codziennego zycia z choroba. Zwykle zawiera konspekt

        ostatnich medycznych publikacj w danej dziedzinie,

        streszczenia raportow z wazniejszych zjazdow i

        spotkan, opisuje 'od srodka' aktywnosc najlepszych

        osrodkow leczenia, zawiera dyplomatyczny przewodnik o

        tym jak sobie radzic z lekarzami oraz stanowi zrodlo

        najprzerozniejszych innych informacji dotyczacych

        leczenia w kazdym aspekcie.

        Niewielu lekarzom w ich klinikach, jezeli w ogole udalo sie stworzyc system
        grupy wsparcia jak w przykladowym BrianTalku.

        John Lester nie-lekarz, ale czlowiek z rozlicznymi

        talentami technicznymi, doglebnie zaznajomiony z

        praca sluzby zdrowia i technologiami informacyjnymi,

        wolny od lekarskich przyzwyczajen oraz stronniczosci wydaje mi sie najbardziej
        odpowiednia osoba dla projektowania dzialajacych spolecznosci on-line.

        Podejrzewamy, ze intensywny trening medyczny dla

        lekarzy niepotrzebnie kultywuje ich centralna pozycje

        w procesie leczenia co czyni ich pozniej slepymi na

        na nowe technologie mogace przyniesc rewelacyjne

        rezultaty w dziedzinie ochrony zdrowia i leczenia.
        Lekarz szukajacy mozliwosci rozwoju w tych nowych

        dziedzinach moze powaznie skorzystac profesjonalnie

        poprzez polaczenie swoich sil z informatykami

        tworzacymi strony internetowe, specjalistami od nauk

        spolecznych, elektronicznymi pacjentami oraz innymi

        lekarzami, ktorym tradycyjna edukacja lekarska nie

        przeslonila horyzontow.

        W swietle naszych obserwacji oczekujemy, ze

        prowadzone przez pacjentow internetowe grupy wsparcia

        okaza sie znacznie korzystniejsze i trwalsze niz

        grupy wsparcia organizowane i prowadzone przez

        lekarzy. Jestesmy przekonani, ze internetowa lacznosc

        pomiedzy pacjentami, ich opiekunami i lekarzami bedzie stanowila rdzen
        przyszlych zmian w systemie ochrony zdrowia.
        • artur737 Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 13:52
          Jeszcze moze dodam, ze dobrze znam od lat project BrainTalks (i tez bylem nim zafascynowany swojego czasu) i sporo obserwacji stamtad weszlo do tego naszego forum tu.
    • zgoorek Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 12:39
      Świetny artykuł!
      Arturze, pozwoliłam sobie trochę go przerobić, by stał się łatwiejszy w
      odbiorze. Tu jest adres nowej wersji tłumaczenia:
      gazetka.waw.pl/robota/001.medycyna.pdf
      ---------------------------------------------
      Boję się tłumaczenia tekstów medycznych, bo to nie mój zawód, ale tu oparłam się
      na Twojej wersji oraz oryginale. Jeśli masz uwagi czy poprawki, bardzo proszę o
      wiadomość. Jeśli nie, to może warto wrzucić go do plikowni dla lekarzy?
      • klematis7 Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 12:52
        Ja tez zachwycilam sie tym artykulem. A teraz jest jeszcze lepszy. Mam
        nadzieje, ze moge go wykorzystac na stronie stowarzyszenia?
        • iiana1 Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 13:02
          Artur, dziekuje.

          zacytuje tylko jeszcze wczorajsza wypowiedz profesora biologii :

          "Niech pani sprawdzi te wiadomosci w internecie. Tam publikujemy nasze
          materialy naukowe.Internet to teraz bardzo wazne zrodlo informacji. Czy umie
          pani z niego korzystac ? "

          Tak.
        • artur737 Re: Internet, forum i medycyna 09.10.06, 05:40
          Artykul zostal jeszcze bardziej ulepszony i chyba juz na tym poprzestaniemy. Tzn juz nie bedziemy ulepszac. Link wyladowal w FAQ naszego forum.

          Na stronach Stowarzyszenie wcale byc nie musi (choc byc tam moze).
          Jest o wiele natomiast wazniejsze by osoby, ktore planuja rozmawiac w przyszlosci z prasa dobrze go sobie przestudiowaly przed spotkaniem z reporterem.
          Chodzi o to by miec pelniejsze argumenty w odpowiedzi na pytania w czasie wywiadu.
      • franiolek1 Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 13:02
        Brawo zgoorek i Artur! Tekst jest swietny, a tlumaczenie super!
        Gdyby takich lekarzy bylo wiecej...
      • artur737 Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 13:15
        Zgoorku,
        Bardzo go polepszylas. Ale do materialow dla lekarzy staramy sie nie dodawac wiecej rzeczy by ich ilosc nie przygwozdzila lekarza za bardzo.

        A to dlatego, ze w medycynie obowiazuje troche zasada, ze im mniej czytania tym lepiej, choc to co trzeba przekazac to trzeba. Dasz za duzo tekstow, lekarz moze nie znalesc wcale czasu by to przeczytac, albo jeszcze gorzej; najistotniejsze informacje sie rozmyja w morzu danych. A i tak w 'materialach dla lekarzy' juz jest duzo.

        Artykul natomiast nadaje sie na tzw lekture dodatkowa forum i tez w okreslonych przypadkach moze byc rozprowadzany wsrod lekarzy (ale nie jako skladnik podstawowy i obowiazkowy) i zapewne powinnismy wymyslec jakis sposob trzymania tego linka trwale dostepnego dla nowych uczestnikow forum. Bo juz nie raz pojawialy sie na forum glosy uczestnikow, ktorzy niejako wstydza sie tego, ze czerpia wiedze za posrednictwem Internetu z tego forum i ukrywaja to przed wlasnymi lekarzami.

        Wlasciwie to ten tekst moze byc poczatkiem drugiego pakietu do czytania.
        Dostep do tego drugiego pakietu nie musi juz byc ohaslowany.

        Skoro ci to tak dobrze idzie, to bylaby ogromna korzysc by przetlumaczyc na polski cale materialy dla lekarzy. Obecnie przeciez ci lekarze, ktorzy nie znaja biegle angielskiego sa niejako automatycznie dyskwalifikowani z leczenia boreliozy i nie moga sie stac lekarzami 'obudzonymi'.

        Ale to bylby znacznie wiekszy projekt.
        • artur737 Re: Internet, forum i medycyna 07.10.06, 13:22
          A jezeli chodzi o poprawki to do wersji polskiej trzeba dodac namiary na oryginalny artykul oraz dodac gdzies tytul oryginalu po angielsku.
          • zgoorek Tłumaczenia 07.10.06, 21:02
            Poprawki już naniesione.
            Oczywiście tekst jest pro publiko bono (tak samo, jak oryginał) - czy to na
            forum, czy do zasobów stowarzyszenia, które poprę, gdy tylko zaistnieje. Nie
            zgłaszam pretensji.

            Myślałam o tłumaczeniu reszty. Może w długie zimowe wieczory coś spróbuję wink
            To nie takie łatwe. No i są inne problemy, zewnętrzne. Ale może uda mi się co
            nieco popchnąć do przodu. Nie obiecuję, ale jak coś zrobię, pierwsi się dowiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka