sankaj
28.04.07, 04:36
Witam wszystkich serdecznie .
Moja historia z kleszczem zaczeła się pod koniec sierpnia 2006 r.
wżarł mi się w wewn. str. uda ,usunełam go szybko i zignorowałam
zdarzenie ,po jakimś czasie w zgięciu nogi pod kolanem zrobiła mi się
czerwona plama ,ale pomyślałam że to mrówka mnie udziabała ,znowu zero
reakcji z mojej strony ,plama chyba zniknęła bo nie zwracałam pózniej uwagi,
no i się zaczęło ,jakieś napady duszności , męczenie się pzy jakim kolwiek
małym wysiłku , bardzo niskie ciśnienie tj.96 na 63 itp. przy tym
puls "myszy" powyżej 100 , łupanie w kolanie ,nerwowe nastroje .Co prawda
zdawałam sobie sprawę czym może się skończyć taka "przygoda " z kleszczem ,
ale człowiek myśli sobie "mnie to nie dotyczy" , a tu niespodzianka ... 12
grudnia zauważyłam rumień wędrujący ok. 10 cm. nad i pod kolanem ,poszłam do
rodzinnego opisałam moje dolegliwości, stwierdził "BORELIOZA NIEULECZLNE"
przepisał Doxycylinę 2X 200 pzez 20 dni ,skierowanie na Wolską W-wie , a
resztą czyli dusznościami i innymi zajmiemy się pózniej.Na Wolskiej dostałam
termin na test Elisa 30-01-07 ,przydzielono mi panią Dr I ,po wykonanym
teście miałam zgłosić się do niej ,niestety jak 19-02-2007 pojechałam była
chora ,więc się zapytałam w recepcji jak tam moje wyniki ,oznajmiono mi że
mam wysoki wskaznik przeciwciał i powinnam jak najszybciej skontaktować się z
jakąś panią Dr ,więc na drugi dzień miałam wizytę u Dr W . W tym czasie
złapałam dodatkowo jakąś infekcję ,bardzo bolały płuca i miałam okropny
kaszel .Poszłam na wizytkę ,próbowałam dowiedzieć się czegoś na temat moich
badań ,ale nic nie dowiedziałam się zostałam zbyta ,nawet nie mam swoich
wyników i nie wiem jakie są dokładnie ,na okoliczność szmerów w płucach i
kaszlu dostałam Hiconcil 3X500 przez 21 dni .Podczas brania antybiotyku
miałam dziwne akcje z temperaturą ,spadała nawet do 35 stopni ,i cyklicznie
rwały stawy ,tylko ok.10 rano przez ok.30 min . Zgłębiając choróbsko trafiłam
na to właśnie forum ,gdzie dowiedziałam się wielu rzeczy o których wcześniej
nie miałam pojęcia , więc zapisałam się do mojej pani Dr I (wizyta 9-03-2007)
i pomyślałam ,że porozmawiam z nią i przepisze mi antybiotyki na następne 3
tyg , niestety rozczarowałam się ,powiedziała że i tak mam szczęście bo 2
serie brałam (ta druga dzięki infekcji)i to wystarczy ,a jak o wyniki się
zapytałam to coś tam paluchem przejechała po tej karteczce nawet nie dając mi
jej do ręki powiedziała że coś tam ujemne ,co fakt to fakt wskaznik
przeciwciał wysoki ,ale one już spadają (jasnowidz),wyisała na następny test
na kwiecień skierowanie i po wizycie .Na test jadę w poniedziałek , no i nie
wiem jak to jest, powinni dać mi moje wyniki?
A tak wracając do moich dolegliwości , to w wielkim stopniu minęły ,ciśnienie
nadal niskie ,ale póki co stawy nie bolą , serducho tak nie wali , duszności
okazyjnie (radzę sobie z nimi walerianą jak są ).
Cz to "cisza przed burzą"? Poradzcie coś .
Pozdrawiam.
Gośka.