Dodaj do ulubionych

moja historia - kea7 - pomóżcie!

19.05.07, 20:53
witajcie sad
oto moja historia: mam bóle głównie rąk i nóg od wielu lat, drętwiejące dłonie
i stopy, problemy z koncentracją, pamięcią, zmiany dermatologiczne tez od
lat... znalazłoby sie wiele innych drobnych objawów, ale chce w skrócie teraz.
Mam za sobą kilka ładnych lat wizyt u lekrzy - specjalistów różnej maści,
którzy mnie odsyłali tylko dalej nie znajdujac przyczyn bólów w swojej akurat
dziedzinie. Zgromadziłam cały segregator dokumentów: badań, rtg, karty z
pobytu w szpitalu.Bóle trają od lat, ale ostatnio nasiliły sie tak,że już nie
bardzo mogę funkcjonować, pracować. W desperacji i ogromnym bólu znalazłam się
tutaj przypadkiem, zrobiłam test elisa /nisko dodatni/, a którym lekarz
pierwszego kontaktu znowu odesłała mnie do domu "niech pani sobie nawet głowy
nie zawraca boreliozą". Wyjąc z bólu kierowana radami z forum zrobiłam WB
/dodatnie/. Wizyta u zakaźnika i diagnoza - ewidentna borelioza stawowa, ale..
ale chyba nie tylko - zatem potrzebne badania w szpitalu. Kiedy wróciłam od
zakaźnika przeczytałam na forum,że dr Beata właśnie jutro wyjeżdża na urlop -
nie zdążyłam zatem poprosić o radę. Zgodziłam się na pobyt w szpitalu -
pomyślałam,ze przynajmniej będę mieć wstępne badania i diagnozę a i leczenie
wstępne, póki nie zdołam poprosić o pomoc dr Beatę - jedyny ratunek jak
czytam. Jestem teraz w szpitalu na badaniach - zrobili mi badania z krwi,
moczu, miąłam konsultację okulisty, neurologa i psychiatry. Podejrzewają,że
bakterie mogły zagnieżdzić się z mózgu /stąd drętwienie, sztywnienie, brak
czucia, zmienne nastroje/ - i namawiają mnie na punkcje lędźwiową.Powiedzieli
mi,że jeśli są w mózgu to dotychczasowe leczenie /doxycyclinum 2x100 mg - od 2
tygodni niemal/ jest bezprzedmiotowe, bo wtedy należałoby mi podawać
bio...cośtam sad Jeśli to niezbędne badanie w moim przypadku - to jasne ,ze się
zgodzę, bo już dłużej żyć w takim bólu nie zdołam /mam problemy w pracy i
obawiam sie najgorszego z racji złego samopoczucia stałego/, ale sledząc kilka
nocy pod rząd forum wiem,ze to badanie zupełnie nic nie wnosi w przypadku
boreliozy. Nie ma p.dr Beaty - nie mogę zatem poprosić o pomoc - ale Wy
kochani jesteście już super ekspertami, bo za Wami sporo już doświadczenia. Ja
mam diagnoze od kilkunastu dni... jestem wystraszona i pogubiona i zupełnie
nie wiem czy powinnam się poddać tymczasem zakaźnikom i mieć tymczasowe choć
leczenie czy zrezygnować i nie wyrazić zgody na punkcję? Pomóżcie kochani
!!!!! Proszę
Obserwuj wątek
    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 20:58
      dodam tylko iż jestem właśnie na szpitalnej /weekendowej/ przepustce i po
      powrocie muszę się wypowiedzieć co do nakłucia lędźwiowego sad, dlatego tak
      panikuję i ekspresowo proszę o rady
    • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:02
      Kea, jeśli jedyną drogą do uzyskania leczenia biotraxonem miałaby byc punkcja,
      to na poczatek nie będzie źle. problem tylko taki, że w punkcji wychodzi rzadko
      choroba, więc to nie jest tak, że zechcą Ci podać dozylnie bez dodatnich
      wyników z płynu, a skoro tam nic nie wyjdzie, to uznają Cię za wyleczoną-
      przeciez brałaś doxy.
      Jesli ELISA wyszła Ci słabo, to w płynie- tą samą techniką- też może guzik
      wyjść. Masz problem, niestety. Jesli stac Cię na kuracje biotraxonem (1 ampułka
      na dzień kosztuje ok. 19 zł) plus załatwione podanie dożylne, to kichaj na
      punkcję.
      • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:04
        A może gdybyś tak przez weekend wzięła jakies końskie dawki metronidazolu, to w
        płynie pokazalyby sie krętki????
        Chociaz przeciez oni i tak nie beda tam szukac krętków, tylko przeciwciała...
        • dx771 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:16
          Jeżeli pytasz sie forumowiczów o rade w sprawie punkcji to o ile pamiętam chyba
          wszyscy którzy poddali sie temu zabiegowi w ostatnim czasie i pisali o tym na
          forum żałują tej decyzji. Masz potwierdzoną boreliozę testem WB.
          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:20
            tak -masz rację - nie negują istnienia boreliozy u mnie, ale twierdzą, że
            baketrie w mózgu wymagałyby leczenia biotraxonem właśnie, a nie jak teraz
            doxycycliną... znaczy że leczenie może okazać się nieskuteczne..../ w domyśle na
            moje życzenie - skoro nie chce wiedzieć czym maja leczyć/ kumasz?
            • dx771 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:24
              E tam kręcą w szpitalach podaję sie Biotrakson i tyle. Ja bez punkcji miałem
              nawet dłużej niż osoby z punkcja.
          • dx771 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:22
            W moim szpitalu bardzo naciskano każdego pacjenta z podejrzeniem bb na punkcję.
            Mnie też naciskano ale poprosiłem o uzasadnienie tego zabiegu w związku z
            pozytywnym. Jakoś nikt już nie chciał mi tego tłumaczyć. Temat punkcji umarł
            śmiercią naturalną.
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:25
              dzięki dx smile - mi uzasadnili -j.w. ....i powiedzieli..że w poniedziałek zaczną
              dopiero namawiać. obawiam sie poprostu,że zafunduja mi tylko trzeci ostatni
              tydzień doxy w razie odmowy..i uznaja leczenie za bezzasadne.. sad
              • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:30
                i wiecie..oni tam wcale nie podejmują dyskusji w temacie leczenia - kiedy
                oczytana nieco z forum nieśmiało zapytałam czy te dawki /2x100/ doxy sa
                wystrczające... zobaczyłam ogromne oczy, bardzo ironiczny uśmiech i pytanie " TO
                ILE BY PANI CHCIAłA, CO? TO Są STANDARDY śWIATOWE!" Nie ma szans na rozmowy i
                szukanie lekarza, który zechce leczyć w szpitalu sad bezszansie sad
                • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:34
                  Ciekawe, czy ich interesują efekty LECZENIA ŚWIATOWEGO, jakie pakuja swoim
                  pacjentom.
                  Masz objawy z układu nerwowego, to masz bakterie w mózgu. Mózg nie jest w żaden
                  sposób chroniony przed tymi bakteriami,więc nie wiem czemu miałoby ich tam nie
                  być. Mózg nie posiada własnego układu immunologicznego, więc przeciwciał w
                  płynie może niemieć. A jeśli bakterie pochowały sie w cysty, to tym bardziej. A
                  choroba bedzie postępować.
      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:13
        nataszkam - nie wiem kim jesteś, ale bardzo Ci dziekuję, że się odezwałaś wogóle
        do mnie, bo jestem strasznie spanikowana i stale ryczę mimo antydepresantów 3x
        dziennie. Pisałam do artura737 i jeszcze kilku osób klikając na nicki na forum,
        a potem z poczty poprostu meile wysyłałam ,ale nikt się do mnie nie odezwał -
        bardzo dziękuję zatem raz jeszcze. Może mogłybyśmy popisać chwilę na gg, tlenie,
        skype?
        kea7@gazeta.pl
        • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:30
          kea7 napisała:

          Może mogłybyśmy popisać chwilę na gg, tlenie
          > ,
          > skype?
          Niestety, nie mam tych wynalazków smile szczytem moich mozliwości jest wejście na
          naszego forumowego czata smile Z tamtym to nie widziałabym, co robić big_grin

          A to, że antydepresanty nie działaja, to mnie zupełnie nie dziwi- ja tez byłam
          na nie odporna big_grinDD

          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:35
            nataszkam smile bo nie podali Ci jeszce anafranilu smile mi dali, kiedy stale
            narzekałam, że boli nieustannie i nic poprawy - spałam całą noc..dzień cały z
            przerwami na siusiu i jedzonko...i noc następną..i tyle go brałam - resztę mam w
            saszetce smile
            wejdziecie na czata?
            • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.05.07, 21:40
              kochana, anafranilem nigdy bym sie nie nakarmiła smile
              Na czata włażę.
    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 02:13
      tak sobie teraz układam w mózgownicy tę punkcję:
      jak się zgodzę to mi zrobią i pewno wykaże czysty płyn, to będą zadowoleni,że
      nie ma w mózgu bakterii i dadzą mi co najwyżej wielkodusznie doxy na 3 tydzień
      jeszce, a ja moge dostać co najwyżej zespołu popunkcyjnego i w wyniku bólu głowy
      2-3 tygodniowego /do czego jestm skłonna bardzo/ "co najwyżej stracę robotę";
      jak się nie zgodzę - to strzelą focha i zostawią mnie bez leczenia wogóle....
      dwa tygdonie doxy pójda na marne, ale nie stracę roboty... narazie nie stracę,
      bo coraz częściej nie jestem w stanie się skupić na pracy z powodu bólów...
      hhmmm... no sama jestem ciekawa co wybiorę..choc juz chyba wiem... nie mam
      wyjścia, coraz gorzej sie czuję sad
      kea7
      • franiolek1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 09:26
        Kea
        Spora dyskusja na temat punkcji jest w temacie Agaty2723 " Domniemana
        borelioza" - jej coreczka miala punkcje.
        Potrzebujesz leczenia, jestes chora bez cienia watpliwosci. Jezeli odmowia Ci
        leczenia w szpitalu, to na szczescie sa lekarze w Polsce, ktorzy lecza z
        pozytywnym WB i objawami. Jest Beata w Krakowie, pani dr w Bielsku, niektorzy
        wyksztalcili lekarzy rodzinnych.
        Punkcja jest badaniem intruzyjnym, ktore w boreliozie nie wnosi zadnych
        elementow - przeciwcial borrelii prawie nigdy nie ma w plynie rdzeniowo
        mozgowym. Tu na forum nie spotkalam ludzi z pozytywna punkcja, ale moze
        przegapilam.
        Lepiej przedstawic lekarzowmi argumenty, WB oznacza borelioze - a kretnki
        wchodza wszedzie; Jezeli masz objawy neurologiczne, to wiadomo ze uklad nerwowy
        zostal zaatakowany, i po co Cie kluc. Trzeba leczyc objawy z ukl nerwowego -
        leczeniem dozylnym.
        Neuroborelioza powoduje takie stany przygnebienia, wszyscy przechodzimy te
        stany gdy lzy same plyna strumieniem. Ale to minie, leczenie to naprawi. Bedzie
        napewno dobrze.
        Pozdrawiam Joasia
    • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 07:40
      Witaj kea7! Skoro masz wynik dodatni i objawy to niby powinni Cię leczyć w
      szpitalu dozylnie Bio... Wyczuj czy to jest mozliwe bez tego badania.Przeciez
      sa tu osoby które bez badania właśnie tak były leczone.Nie wiem dlaczego oni
      tak chca tego badania skoro podobno ono i tak nic nowego nie wnosi a boreliozę
      potwierdziło badanie.Zapytaj porozmawiaj.Sama widzisz że takie dawki
      Doksycykliny są za małe tyle że na poczatek bo lepsze to niz nic.Niestety
      lekarze wszedzie maja takie podejście że to jest leczenie standartowe i nawet
      gdyby leki kupowało by sie prywatnie bez refundacji NFZ to i tak nie chcą
      słuchac o takim leczeniu drastycznym a wręcz potępiają je.No niestety dziwne to
      wszystko ! a Ty nie denerwuj się tak bardzo -samo się ułozy.Trzymaj się i
      pozdrawiam Cie serdecznie Ewa
      • dx771 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 09:54
        Kea jeżeli teraz dostajesz doxy 2 x 100 wiec nie licz że po punkcji dostaniesz
        lepsze leczenie - zaliczysz z 2 tygodnie ceftriaxonu i tak zostaniesz na lodzie.
        Będziesz musiała szukać leczenia. Może lepiej zacząć już teraz szukać?

        To leczenie i tak wiele nie zmieni.
        Tylko lekarzy tak mało - w Polsce tylko kilkusad
      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 10:07
        dziekuję Ewa, również za to, że zmobilizowałaś mnie do zrobienia WB,
        choć dziś nie potrafię się z tego cieszyć... ale dla silniejszych to dobra
        forma pomocy i chyba jedyna - pozdrawiam
        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 10:17
          kochani..wiem,ze nic nie poradzicie na to....jestem po wielu latach bezowocnych
          durnych prób leczenia u wszystkich specjalistów po kolei - prywatnie - setki
          badań i wizyt..i nic...prywatnie - kumacie? i nic.. i debet na koncie dzięki tym
          nadziejom na lepsze..a teraz leczenie kilkuletnie? skąd mam wziąć siły nowe i
          kasę? nie proszę o radę bo każdy jest w podobnej sytuacji..wiem...ale nie
          piszcie, że będzie dobrze.. bo jak? a moja "bezpłatna" - lekarka rodzinna
          odesłała mnie z dodatnią elisą do domku /jak już nieraz przedtem, bo nie ma
          pomysłu na te moje bóle/ i kazała mi sobie nawet głowy nie zawracać, bo
          antybiotyki to nie dla mnie sad
          • franiolek1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 10:35
            No to juz Ci nie napisze, ze bedzie dobrze, mimo, ze jestem przekonana, ze
            borelioza jest powodem Twoich cierpien i ze po leczeniu bedzie dobrze.
            Wszyscy jestesmy w ciezkich sytuacjach - jestesmy chorzy, krucho z forsa, nie
            mozemy pracowac, lekarze nas odsylaja lub sie z nas smieja. To wielka zaleta
            tego forum - spotkac ludzi, ktorzy przezywaja to samo co ty.
            W miare naszych mozliwosci, chcemy tu sobie wzajemnie pomoc.
            Sily trzeba w sobie znalezc - leczenie jest dlugie, meczy, kosztuje. Ale
            przeciez warto, bo borelioza potrafi zrujnowac zycie.
            Antybiotyki, ktore bierzemy sa drogie, ale tansze od sterydow i srodkow na
            depresje, ktore sa chetnie przepisywane.
            Naucz sie tej choroby, czytaj FAQ na forum, stan sie specem od boreliozy - moze
            wtedy uda Ci sie przekonac rodzinna do leczenia. Skontaktuj sie tez mailowo z
            Beata. Ona wraca juz w przyszlym tygodniu.
            Zycze Ci powodzenia.
          • geodeta_31 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 11:20
            Gdyby nie mój 3 letni synek, już pewnie dawno skręciłbym kierownicą w
            niewłaściwą stronę jadąc dość szybko np mostem... 17 lat - tyle chodziłem po
            lekarzach, właściwie tylko i wyłącznie prywatnie. Dobrej klasy samochód wydałem
            na to wszystko. Ale tak jak mówię; jest parę rzeczy czy osób które jeszcze
            trzymają mnie na powierzchni. Jest to moja rodzina, to forum, mój lekarz
            teraźniejszy i nadzieja że będzie lepiej. Myślę, że wykrzeszesz z siebie
            jeszcze trochę, choćby po to by spróbować a kiedy zacznie się poprawiać inne
            siły w Ciebie wstąpią. Każdy z nas (tych którzy przechodzą ciężkie postaci
            neuro) miał wiele chwil zwątpienia. Kiedyś z braku diagnozy w sumie ciągle. U
            mnie coś się zmienia. A to dopiero 4 miesiąc. Na pewno wiele się zmieniło
            mentalnie. Fizycznie powoli zaczynam zauważać zmiany. Jednak ja też napiszę po
            Fran: będzie lepiej...
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.05.07, 18:32
              ojejku..
              niewiele teraz mogę wydusić z siebie ...
              franiolku kochany - dziekuję..
              geodeto31 -dziękuję..
              przepraszam,ze wkurzam tutaj ludzi zamiast dokładać wiary i nadziei, jak miałam
              to w zwyczaju dotąd w życiu, ale zjechaną mam już bardzo psychikę przez tyle
              lat, bo żyłam nadzieją,że nadejdzie dzień, w którym poczuję tak do końca swoje
              dłonie i ciało bez bólu, a ja doczekałam dnia, kiedy poznałam diagnozę wreszcie
              ale jednocześnie... otrzymałam propozycję udziału w walce...taki casting, w
              którym słaby odpadnie już przed startem sad i nie pociesza mnie nic a nic, że w
              innych chorobach ludzie takiej propozycji nie mają wcale.. i umiem jedynie
              użalać sie nad sobą jak ostatni, pieprzony mieczak sad
              dobrze, że jesteście..
              kea7
              • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 24.05.07, 20:36
                wróciłam ze szpitala
                wykluczyli neuroboreliozę np.oceny płynu r-m. Diagnoza borelioza stawowa.
                Zalecenie dokończyć 3 tydzień doxy.Posłuchałam o standardach światowych takiego
                okresu leczenia i takich dawek antybiotyku..Możliwości rozmowy, dyskusji - mniej
                niz zero sad. To ze mnie boli wszystko...tak ma być w trakcie
                antybiotykoterapii.. za 2 m-ce mam być zdrowa... obawiam się, że jestem
                niepokorna..i nie będę.. sad
                Punkcję zrobili mi bezkolizyjnie - choć to przyznać muszę i chcę, choćby dla
                tych, którzy maja takie dylematy jak ja kilka dni temu. Pozdrawiam wszystkich

                kea7
                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.05.07, 00:13
                  KURDE... powiedzcie mi.. jutro kończę 3 tydzień doxy w dawkach 2x100 mg i to ma
                  być koniec leczenia wg zakaźnika... wiem z forum, że napewno nie koniec.. ale na
                  dzień dzisiejszy nie mam jeszcze lekarza, który mnie leczył a decyzje muszę
                  podjąć jutro - moje pytanie: jeśli zrobię kilkudniową przerwę w doxy do chwili
                  znalezienia lekarza czy to będzie znaczyć,że te 3 tyg.leczenia poszły na marne?
                  czy jeśli kilka dni zrobię przerwę to niewielka szkoda...bo i tak antybiotyk był
                  w za małej dawce i nic mi nie zmienił w ilości krętków? Podpowiedzcie mi - proszę.
                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 30.05.07, 22:33
                    ... i słusznie, że nikt nie odpowiedział, bo już zdezerterowałam, przerwałam
                    antybiotyk sad wszystkim życzę siły w tej walce
                    • reni5553 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 30.05.07, 22:54
                      witaj Kea7
                      jeśli przerwałaś leczenie i odpuściłaś
                      i jesteś chora...
                      to powróci do Ciebie to paskudztwo
                      ale już bardziej rozsiane i bardziej zadomowione.
                      2 x 100 mg doxy to zbyt mała dawka by to wybić.
                      • sankaj Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 30.05.07, 23:16
                        kea7 , nie bądz taka głupia jak ja , wysęp antybiotyk jak nie to umówimy się z
                        Dr Beatą i pojedziemy razem , będzie razniej nam ,bo o ile się nie mylę to też
                        jesteś spod W-awy .Jakby co to odezwij się pod gg 8179925 .
                        Pozdr.G.
                        • bea1964 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 06:33
                          Dziękuję sankaj,to jest dobry pomysł.Beata.
                          • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:03
                            szkoda,ze nie napisalas wczesniej, ze przyjdzie Ci do glowy taki glupi pomysl
                            przestalas o siebie walczyc a to jest niepokojace,
                            ja tak nie cierpie jak Ty ,a jem unidoxu 500mg na dobe,
                            komus trzeba wierzyc, a wydaje mi sie ,ze otrzymalas na tym forum kilka dobrych rad
                            wez sie w garsc i zasuwaj do Beaty,szkoda kazdego dnia

                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:39
                              kochani - macie rację..
                              ja nie zrezygnowałam bo mi odwaliło albo wiare straciłam sad
                              leżałam jak kłoda bez siły kilka dni bo siadł mi żołądek /łykałam 10 tabletek
                              dziennie wg zaleceń zakaźnika po wypisie ze szpitala/ i mój żołądeczek okazał
                              sie mało wyrozumiały. Skręcałam się z bólu kilka dni, zlewałam sie potem co
                              chwila jak z konewki, wstawałam tylko do łzaienki i to przy pomocy Mamy bo nie
                              miałm siły; potem próbowałm łykac sam antybiotyk i trillac... ale powtarzało się
                              to samo sad
                              Nie przerwalibyście? dalibyście radę? a w tym czasie juz uzgadniałam Kraków sad
                              jakim cudem miałm tam dotzreć w takim stanie? wczoraj dopiero wstałam z łóżka.
                              Zawaliłam leczenie, pracę i nie mam siły normalnie funkcjonować. Nie użalam się
                              nad sobą, ale czy wy dalibyście radę w mojej sytuacji? sad((

                              kea7
                            • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:43
                              oczywiscie te 500mg jem ze wzgledu na nadwage
                              • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:59
                                Kea sorry nie wiedzialam ,ze taki byl powod
                                mam nadzieje ,ze jest troche lepiej i uda Ci sie do Krakowa dotrzec,
                                moj zoladek tez sie buntuje ,ale wtedy glebokie wdechy i wydechy i jakos
                                przechodzi,Reni radzila nie klasc sie po zazyciu antybiotykow bo to powoduje
                                jeszcze wiekszy reflux
                                pozdrawiam Cie serdecznie
                                napisz czy ustalilas wizyte


                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 22:15
                                  Bożenka48 - nie ustaliłam wizyty w Krakowie - nadal nie mam siły chodzić,
                                  wczoraj pierwszy raz wstałam z łóżka, muli mnie dalej żołądek i przedwczoraj
                                  zjad;lam tylko zupkę ryzową na cały dzień a wczoraj tez zupke i kromkę chleba
                                  kukurydzioanego z masłem - nie mogę jeść, nie mam siły, w takim stanie chyba
                                  tylko karetką mogłabym pojechać sad.Póki nie dojdę do siebie przynajmniej tak by
                                  chodzić pewnie - nie zacznę antybiotyku żadnego sama.. pozdrawiam wszystkich
                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:44
                              Bożenka48 - przestałam walczyć tymczasem -z bezsiły, ale nie przestałam wierzyć
                              i wierzę, muszę tylko nabrać siły, wiem,że to wróci,ale zaskoczył mnie mój
                              żołądek - nigdy nie miałm z nim problemów i perwsze dni doxy przeszły
                              bezkolizyjne zupełnie -sądziąłm,ze tak już zostanie... a tu w ostatnich dniach
                              mnie złożyło na płasko sad dzięki Bożenko48
                        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:50
                          sankaj - dzięki -napisze na gg - pozdrawiam
                      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:49
                        reni5553 - dzięki
    • likorek Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 11:49
      Bożenka, czy ty bierzesz tylko doxy czy jeszcze coś(nie mam na myśli trilacu
      itp.)? Jak długo masz ją brać w tej ilości?
      • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 12:02
        biore tylko doxy,a dzisiaj jade do .Krakowa to pewnie cos do tego dojdzie,
        • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 12:05
          zalecenie mialam 2x100, na 30 dni od dermatologa
          po zapoznaniu sie z forum w 6 dniu zwiekszylam do 400 na dobe ,po konsultacji
          mailowej od kilku dni biore 500 fuj
          • reni5553 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 14:47
            Kea7. Po bezpośrednio po doxy nie jest zalecane leżenie. Czasem miewamy
            refluksy żołądkowe, a gdyby się taka tabletka cofnęła-może narobić sporych
            nieprzyjemności. Probiotyki nie jedz łącznie z abx tylko 2-3 godz przed lub po.
            Zbierz siły i jedź do Krakowa, pomyśl, że nie może być już inaczej jak tylko
            lepiej i o to "lepiej" musisz zawalczyć. My tu na forum pochłaniamy ogromne
            ilości abx, leczymy się i wierzymy w wyleczenie. Ja uczę się reakcji swojego
            organizmu na leki każdego dnia. Czasem zwijam się z bólu jelit (ale dziś już
            potrafię go rozponać i szybciej zareagować) wcześniej cierpiałam i martwiłam
            się, że to już koniec leczenia. Dziś mam już cierpliowść dla mojego organzizmu,
            który się buntuje czasem. Są ciężkie chwile, chwile zwątpienia, sama też takie
            miałam. Nie daj się złamać chorobie fizycznie i psychicznie. Nasze zdrowie i
            życie jest zbyt cenne aby rezygnować z walki.
            • ewulekg Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 14:54
              Kea, wierz mi, jesteś w stanie jeszcze długo walczyć. Jeśli nasze forumowe chore
              dzieci znajdują w sobie taka siłę... Ty też dasz radę. Uszy do góry, pierś do
              przodu i... do Krakowa smile
              Pzdr. Ewa
              • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 22:32
                ewuleg... jeszcze teraz nie mam siły by wyjść z domu ..i porwać karetkę i zmusić
                kierowcę by mnie zawiózł do Krakowa sad, nawet długo rozmawiać nie mam siły sad,
                wiesz... po szpitalu przyjmowałam 10 tabletek na 1 porcję..tj ok 22 wszystkich
                tabletek dziennie / bo mam nie tylko boreliozę sad, zatem to może wcale nie po
                doxy reakcja... ale po ilości tabletek..tak sądzę.. ale doxy w nich była a teraz
                nic żołądek nie przyjmuje, próbowałam po tej wpadce następnego dnia mimo bólu
                brać tylko doxy i trillac..., bo bardzo walczyłam żeby nie przerwać antybiotyku,
                ale żołądek reagował jeszcze bardziej, także muszę przeczekać poprostu sad
                pozdrawiam
                kea7
            • anibea100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 31.05.07, 14:56
              A ja polecam popijanie każdego antybiotyku dwoma szklankami wody mineralnej -
              jak tylko wypiję mniej od razu mam problem... (szczególnie po doxy zbierało
              mnie na wymioty)
              • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 07:48
                a ja skorzystam z tego popijania bo tez mnie mdli,
                kea nie zalamuj sie sa inne metody leczenia niz polykanie antybiotuku ,mysle o
                dozylnm leczeniu
                tylko jedz sie leczyc
                warto i na pewno sie uspokoisz po takiej rozmowie, przedemna jeszcze miesiac doxy
                a potem juz tylko lepiej-mam nadzieje
                • marteczkac1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 08:57
                  Dziewczyno, wcinaj antybiotyki, bo nie ma innej rady...Ja kilka razy
                  przerywałam leczenie i żałuje tego...bo lekarze mówili że dosyć, liczyłam że
                  wystarczy albo twierdziłam że nie mam siły. Po pierwszych kuracjach bylo coraz
                  gorzej, więc sama rozuniesz że się odechciewa walki. Dopiero po ciągłym braniu
                  leków przez 6 miesięcy widze poprawe, a jelita szwankują czasami. Ostatnio tez
                  miałam jazde, bole, skurcze, śluz, zimne poty na szczescie przeszło...
                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 22:40
                    oj..marteczka... poczytaj sobie moje odpowiedzi...ciut niżej, bo troszki sił juz
                    mi brak, sorry, dzięki, pozdrawiam
              • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 22:36
                anibea100 - bardzo dziękuję i mam nadzieję kiedyś móc skorzystać z Twojej rady z
                mieneralką smile
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 22:23
              reni5553 - pewnie masz rację.. ale walczyć może ktoś, kto ma siłę choć chodzić
              sad Ja od tygodnia jej nie mam, wiara jest potrzebna wszystkim..ale nie zawsze
              cuda czyni jak widać, nie jestem rozpieszczoną dziewczynką, która z powodu
              lekkiego bólu raban czyni.. znam ból dobrze już, ale tym razem nie mam siły
              chodzić i żyć sad..
              może to tymczasem tylko - trzymajcie się
              • amorejalo Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 01.06.07, 23:33
                kea7 napisała:
                "zjad;lam tylko zupkę ryzową na cały dzień a wczoraj tez zupke i kromkę chleba
                kukurydzioanego z masłem "

                A co z dietą??
                Trzymałaś dietę anticandida??
                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 02.06.07, 00:34
                  amorejalo - zjadłam te rarytasy po tygodniu kiedy przerwałam
                  antybiotykoterapię.. dwa dni nie jadłam nic zupełnie, tylko piłam, to uznałam,że
                  mogę sobie pozwolić na to jedzonko.. choć i to w siebie wmusiłam, ot z rozsądku
                  - nadal nie mam siły chodzić sad
                • geodeta_31 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 02.06.07, 08:17
                  amorejalo napisał:

                  > A co z dietą??
                  > Trzymałaś dietę anticandida??

                  Wiesz amorejalo, z tą dietą to jest różnie u różnych...
                  Jest wiele osób, które rydorystycznie do tego podchodzą bo muszą a są tacy
                  którzy jedzą wszystko i jest gitara. Ja na przykład nie jem jedynie cukru i
                  innych słodkich rzeczy ale poza tym zżeram wszystko jak dawniej. Jestem 5
                  miesiąc na antybiotykach a moje jelita wydają się sprawne jak dawniej i język
                  też mam czysty. Także dieta antycandida nie zawsze musi być konieczna a jej
                  brak nie oznacza zawsze problemu...
                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 02.06.07, 12:42
                    geodeto31 - dzięks, życie mi uratowałeś pozwoleniem na tę ryżankę po kilku
                    dniach niejedzenia smiletymczasem nie jem żadnych antybiotyków sad, ale jak kiedyś
                    dam radę zacząć znowu to będę jeść jak Ty - zgoda smile?
                    • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 02.06.07, 13:21
                      kea po przeczytaniu ostatnich postow mam wrazenie ,ze powinnas byc pod stala
                      opieka lekarza a nawet w szpitalu,
                      pisalam Ci o leczeniu dozylnym bo rozmawialam na ten temat z Beata
                      a skoro nie masz sily sie ruszyc do niej to pisz maile,moze Ci cos doraznie poradzi
                      albo przynajmniej pomoze Ci podjac jakas decyzje ,byc moze te Twoje reacje
                      organizmu sa typowe dla borelki lub candidy
                      tylko prosze
                      nie zalamuj sie
                      bozena
                      • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 02.06.07, 13:52
                        i jeszcze jedno padla taka sugestia, ze moze na doxy jestes uczulona
                        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 03:26
                          bozenka48 - łatwo powiedzieć "powinnaś być pod stałą opieką a nawet w szpitalu" sad
                          ze szpitala właśnie wróciłam i ponoć jestem zdrowa już, a to, że mi siadł tak
                          bardzo żołądek to już nie sprawa boreliozy i lekarza zakaźnika /tak usłyszałam w
                          telefonie od dr prowadzącej ze szpitala - kiedy wijąc sie w domu z bólu nie
                          wiedziałam co robić a bardzo chciałam utrzymać antybiotyk/.Usłyszałam tez o
                          standardach światowych takiego leczenia /3 tyg doxy - 2x100/i o tym,ze dyr.
                          szpitala jest konsultantem krajowym w spr. boreliozy.........................
                          zatem sama rozumiesz? zero szans na rozmowę, na oświecanie lekarza. Zrobili mi
                          punkcję i mówią,ze jestem zdrowym szczęśliwcem, bo płyn r-m jest czysty, znaczy
                          nie mam neuroboreliozy. A jak sama wiesz /i ja już teraz też/, że płyn nijak się
                          ma do oznaczania neuroboreliozy akurat. neurologiczne objawy kazali mi leczyć
                          dalej u neurologa a nieradzenie sobie z przerastającym mnie bólem kategorycznie
                          nakazali leczyć psychiatrycznie, bo boreliozę mam już wyleczoną.......
                          łapy opadają, bo ja mam za sobą wiele lat już bezdiagnozowego łażenia i
                          upokarzania się; a teraz jak niby mam mi być łatwiej bo wiem z czym walczę...
                          to na bóle psychiatra.. wiesz Bożenko - obawiam się,że zastosuje się do
                          wskazówek lekarzy, bo psychika siada mi coraz bardziej sad
                          kea7
                        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 03:33
                          co do doxy - to 20 dni brałam sobie bezkolizyjnie i tak bardzo się cieszyłam,że
                          nic się nie dzieje... i 21 dnia tj.ostatniego dnia kuracji zakaźnika - nagle
                          okazało się,ze nie mam wyboru - żołądek nie przyjmował nic - zaprzestałam brania
                          jakichkolwiek leków / a miałam ich sporo -10szt na porcję tj.22szt dziennie/
                          • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 08:23
                            nie jestem na tym forum specjalistka bo nawet nie wiem czy mam borelioze,ale
                            musle ze tak wyczerpany organizm trzeba by nawodnic kroplowkami,wiec to chyba
                            nie musi byc szpital zakazny,a co z Twoim lekarzem rodzinnym?
                            mam nadzieje ,ze choc troszke Ci sie polepszylo
                            • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 08:25
                              i jeszcze jedno na co az 22 tabletki
                              • franiolek1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 09:23
                                Kea
                                Strasznie smutno mi jest czytajac Twoje maile. Wyobrazam sobie to uczucie
                                osamotnienia w chorobie i bezradnosci.
                                Ale masz jedno zdrowie i o nie warto sie bic, bo przed Toba jeszcze wspaniale
                                sprawy. Nie wolno nam sie poddawac, zalamywac rak, bo choroba przejmie wladze i
                                potem odwrot jest trudny.
                                Co do punkcji i zakaznikow to pewnie wiesz jakie mam zdanie i wydaje mi sie ze
                                z tej strony niczego nie nalezy oczekiwac, w kazdym razie w tej chwili.
                                Z tym przewodem pokarmowym, sa dwie mozliwosci - albo jestes atakowana przez
                                clostridum difficile albo grzyb Cie bierze. Powinnas jutro zrobic posiew kalu -
                                na te dwa patogeny. Jednoczesnie, po pobraniu kalu, wez Enterol i obserwuj czy
                                cos sie poprawilo. Na clostridum trzeba brac metronidazol - ale to z lekarzem
                                trzeba ustalic. Wez tez olejek oregano ( daleko od enterolu) - wymieszany z
                                lyzka oleju rzepakowego. I tez zanotuj co sie dzieje.
                                Zwieksz ilosc probiotykow i nystatyny.
                                Wedlug mnie dieta jest wazne, ale w tej sytuacji kleik z ryzu jest wskazany.
                                Pij ten klei ile sie da. Chodzi o nawodnienie organizmu, bo nie mozesz dlugo
                                tak byc bez jedzenia i picia. Jezeli nie przyjmujesz plynow, to w aptece sa
                                plyny elektrolityczne ( nie wiem czy to sie tak nazywa po polsku) - do
                                nawadniania - kupi to i pij.
                                Kup tez siemie lniane zmielone, zalej woda ciepla i pij ten klej.
                                Jest tez inna mozliwosc - ze przezywasz herxa z ukladu pokarmowego. To sie
                                zdarza.
                                Zrozumialam ze odstawilas antybiotyk. W takim przypadku, to niejest zla
                                decyzja.Warto zmniejszyc dawke, tak jak to zrobilas, a jezeli i to nie dziala,
                                to lepiej przerwac, doprowadzic przewod pokarmowy do porzadku i znowu zabrac
                                sie za leczenie antybiotykami.
                                Niektorzy bardzo zle toleruja doxy. Czy moze zmienilas firme produkujaca doxy -
                                sa rozne wersje doxy ( iclate, monohydrate...). Moze trzaba zmienic wersje. Lub
                                probowac innego antybiotyku. Towszystko trzeba rozwazyc z lekarzem, najlepiej z
                                tym jechac do Krakowa i porozmawiac z Beata.
                                Prawdopodobnie za kilka dni oczujesz sie lepiej - upros wtedy jakiegos
                                znajomego lub kuzyna na wycieczke do Krakowa. Jezeli mieszkasz w okolicy
                                Warszawy, to nie jest to taka straszna jazda, a Krakow piekny smile
                                Pozdrawiam Cie serdecznie i przesylam Ci jak najwiecej mojej energii i pogody,
                                na przetrwanie tego ciezkiego momentu. Joasia
                                • franiolek1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 09:31
                                  Life tez pisala, ze gdy sie bierze doxy ze szklanka mleka - to zoladek nie
                                  dokucza. Wyprobuj, pomimo krzykow, ktore zaraz sie zerwa, ze cyklin nie nalezy
                                  podawac z produktami mlecznymi smile)) Trzeba przeczytac watek zazuli - jezeli nie
                                  borel, part1
                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 14:30
                                  franiolku - jesteś kochany.. sama wiesz jak to jest kiedy wkoło tylko
                                  niezrozumienie i brak akceptacji /bo jak to lekarze nie leczą?/ i kiedy nawet w
                                  mocnej kobitce coś pęka i siły nic a nic dalej ani wiary, choć dotąd nikomu nie
                                  pozwoliła by tak myślec o sobie i się załamywać, bo była etatowym
                                  podtrzymuwaczem duchowym. Teraz Asiu faktycznie przerwałam leczenie.. łykam
                                  jedynie jedną tabletke dziennie na nadciśnienie.. całą resztę zarzuciłam.
                                  Zołądek dalej mam niepewny, ale przynajmniej już nie boli i chodzę już, choć
                                  siły dalej mam mało. Chcę w pełni dojść do siebie i wrócić do abx, tym
                                  bardziej,że wracją mi bóle rąk i nóg już sad. Nie jestem kiep ostatni i nie
                                  poddam się tak łatwo, bo już tyle bólu i słabości za mną - tylko muszę nabrać
                                  siły i chciałabym mieć choć jedną osobę ze służby zdrowia coby była na miejscu..
                                  a to jest jak kosmos dla mnie... Gdybym miała podobne problemy jak teraz z doxy
                                  - moja rodzinna mi nie pomoże.. neguje mój pomysł na leczenie, a jak nie będę w
                                  stanie chodzić to starcę pracę, zawaliłam już 3 tygodnie właśnie i takie błędne
                                  koło.. Czasem zwykłe ludzkie zrozumienie i dobre słowo tak bardzo pomaga,że i
                                  siły wracają i wiara. Asia - jesteś kochana, dziękuję - dobrze,że jesteś smile
                                  pozdrawiam
                                  kea7
                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 14:11
                              Bożenka48 - tabletki na : nadcisnienie, na anemie Adissona Biermera, tabletki od
                              neurologa i psychiatry, które maja mi bardzo pomagać w bólach, na koncenatrcję i
                              pamięc, bo pracować muszę i chcę a coraz większe mam problemy zw pracy z racji
                              bólu... no wszystko to powinnam brać... i lata całe jechałam lekami p/bólowymi..
                              bo nikt nie widział nic złego w mych wynikach.
                              a lekarz rodzinny.. chyba tak jak u wielu, chyba tylko bardziej bezbadziejnie,
                              zacutuję: "no ja nie mam pomysłu na te pani bóle", "naprawdę nie wiem co z panią
                              zrobić" "ja bym na pani miejscu miejscu dała sobie spokój z kolejnymi badaniami,
                              przeciez ma pani dobre wyniki zawsze", "nie jestem przekonana co do konieczności
                              szukania czegoś na siłę", ale najtrafniejsza jest ostatnia wypowiedż mej
                              "rodzinnej pomocy, kiedy to zaniosłam jej pozytywny test elisa / wykonany
                              oczywiście bez jej wiedzy i prywatnie oplacony "NIECH PANI SOBIE NAWET GłOWY NIE
                              ZAWRACA Tą BORELIOZą, TEN WYNIK śWIADCZY O STAREJ, DAWNO PRZEBYTEJ CHOROBIE
                              /19,9 IGM!!!!!!!/ I NIE MA CO DO NIEGO WRACAć. TO NIE JEST żADNA BORELIOZA"
                              Na szczęście dzięki temu forum zrobiłam WB. Kiedy trafiłam do pni doktor
                              rodzinnej juz po szpitalu i już jednak jakby "wbrew jej wiedzy" z diagnozą
                              boreliozy.. skupiła sie wyłącznie na niewłaściwym doborze leków przez
                              zakażników.. choć na boreliozie nie zna się zupełnie.. żadnej pomocy. Wiem,ze
                              musze zmienić lekarza wreszcie, ale teraz to nie takie proste... jak starm się
                              badać grunt i mówić o leczeniu jakiego potrzebuję... widzę wielkie oczy i sporo
                              ironii.. jeju - skąd Wy wykopujecie lekarzy rodzinnych aprobujących forumowe
                              sposoby leczenia ??? ja bez kogoś takiego /nie leczącego,a le choc aprobującego
                              i pomocnego na miejscu jakby co../ nie mam szans zaczynać, bo często nie mam
                              siły chodzić sad.
                              • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 16:02
                                Kea, ja też miałam sporo leków od kardiologa, neurologa, psychiatry i jeszcze
                                tam innych. W końcu to dawno temu już wszystko pi.przenęłam, bo nic nie
                                pomagały, a ich odstawienie nie pogorszyło sprawy. Tzn. jeszcze od wielkiego
                                dzwonu stosuję bisocard, jesli wyjatkowo mi podskoczy ciśnienie, co się zdarza
                                bardzo rzadko- co kilka tygodni.
                                Napiszę Ci, że dobrym lekiem na nadciśnienie u mojej mamy był tinidazol smile
                                Brała go ostatnio przed powtórnym PCRem i nie potrzebowała nic innego smile
                                A skąd np. ja wykopałam lekarza rodzinnego, który mnie nie straszy tym, że
                                popełniam eutanazję? Kochana, to nie kwestia przypadku czy odległości do
                                przychodni. Nim wybrałam lekarza wiele lat temu, to najpierw pytałam znajomych,
                                a złaszcza pielęgniarki, które pracowały w różnych poradniach, u różnych
                                lekarzy. I w ten sposób znalazłam swoją najlepszą panią doktor pierwszego
                                kontaktu. Decyzja była trafiona "w dychę". A poradnia mieści się dokładnie na
                                drugim końcu miasta, do tego muszę przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem
                                rezerwować wizytę- takie ma tłumy. Ja też do niej łaziłam przez wiele lat i
                                wie, co przeszłam. Materiały przeczytała, stwierdziła, że jest to logiczne
                                podejście do leczenia i ... kazała trzymać się Krakowa smile
                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 21:12
                                  nataszkam - zrobiłam podobnie z moim aptecznym arsenałem.. pi..nęłam na bok
                                  -przynajmniej wiem jaka jestem naturalnie, bo stale tylko na chemii chodziłam smile
                                  Na nadciśnienie tymczasem musze codziennie - inaczej ciśnieniomierz mi rozwalismile,
                                  masz farciorka z ta mądra lekarką i superowo - choć tyle dobrego w tej "chorej"
                                  historii - życzę zdrówka i uśmiechu -dziękuję
                                  kea7
                              • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 16:17
                                Oj kea7 jak ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem jak znam to co piszesz z własnego
                                doswiadczenia i tez sobie często zadaję takie wlasnie pytanie jak TY bo jechac
                                setki kilometrów tez trzeba mieć przecież sily.Niewiele kto pisze o tym a żeby
                                sie tak leczyc to trzeba byc silnym psychicznie,w miare zdrowym nie tak słabym
                                z bólu i do tego dobrze stac finansowo.Niestety musimy pokonać choc sama często
                                nie wiem jak- wszelkie te trudności i za wszelką cenę się leczyć.Rozumiem Cię
                                jakie to jest trudne jak wszędzie dookoła słyszymy krytykę naszego leczenia
                                wśród lekarzy,znajomych czy nawet rodziny.Pozdrawiam Cie i życze Ci duzo sił i
                                wytrwałosci w tej walce z chorobą
                                • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 17:03
                                  o Krakowie juz wiesz wszystko,a jezeli chodzi o lekarza na miejscu ja trafilam
                                  do dermatologa,tam nie trzeba skierowania,
                                  czy Ty wogole masz jakies szanse do Krakowa sie wybrac?
                                  • geodeta_31 Podróże do Krakowa 03.06.07, 17:13
                                    Wiem że część z Was ma problemy z jazdą do Krakowa z takich czy innych powodów.
                                    Może w takim razie powinniśmy zbierać się w kilka osób w danym mieście i jechać
                                    razem w dnaym dniu? Ja jeżdżę sam samochodem i wożę powietrze - więc chętnie
                                    wziąłbym nawet ze 3 osoby, zawsze taniej razem i weselej... Kwestia dogadania.
                                    • kasiak2610 Re: Podróże do Krakowa 03.06.07, 19:16
                                      geodeta a skąd Ty jesteś? Ja mam problem, może niewielki bo busy kursują, ale w
                                      pare osób zawsze rażniej. Jestem z miasteczka niedaleko Radomia.
                                    • kea7 Re: Podróże do Krakowa 03.06.07, 21:22
                                      geodeta_31 zgłaszam chęć podróży do Krakowa - jak mnie zabierzesz to pojadę z
                                      Tobą - mógłbyś mnie zgarnąć po drodze zaraz za Wawą smile
                                      • geodeta_31 Re: Podróże do Krakowa 10.06.07, 21:51
                                        No i jak umawianie terminu? 21 coraz bliżej a chętni nic nie piszą. Znów pojadę
                                        sam, cóż...
                                        • kea7 Re: Podróże do Krakowa 10.06.07, 23:54
                                          geodeto kochany.. jak nic nie piszą zainteresowani? wszak napisałm dziś do
                                          Ciebie na prywatna pocztę i chciałbym byś mnie zabrał ze sobą smile/obieczałeś/ smile)

                                          ewax100 - cośty Ewuniu, ja się wcale nie zmieniłam.. taka była i jestem, nie
                                          pozwalam się martwić ludziom bliskim i zwykle mam siłę.. teraz tylko tak mi sie
                                          porobiło ostatnio i nie do końca jeszcze sobie poradziłam psychicznie z "tą
                                          nowiną niewesołą", tym bardziej,że.. coraz gorsze newsy do mnie
                                          docierają...sad((, ale tymczasem dzielić się nie chcę - trza być twardym nie
                                          mientkim. Oczekuję od ludzi tutaj by mi powiedzieli,że będzie dobrze,że dam
                                          radę...że trudno będzie, ale sobie poradzę.. to co innego ja wzamian mogę? też
                                          być blisko, być cierpliwą, też słuchać jak się boją, też rozumieć i wspierać..
                                          no i w miarę możliwości zarażać wesołością i dzielić się zwariowanymi pomysłami,
                                          nawet..jak nie zawsze jest do śmiechu - innego wyjścia nie widzę..tak jest
                                          łatwiej Ewuniu - pozdrawiam

                                          reni.. smile))
                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 21:18
                                    Bożenka48 - chyba mam - jak geodeta mnie zabierze zamiast swego powietrza to
                                    jeszcze szybciej będzie smile
                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 21:16
                                  ewax100 - nie damy się i my, popatrz ile ludzi tutaj sobie radzi - też musimy
                                  przeciez musimy kiedyś się spotkać i pogadać o czymś milszym niż borelka -
                                  pozdrawiam Ewuniu - dziękuję za przyprowadzenie mnie tutaj smile
                                  • franiolek1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 22:35
                                    Kea ciesze sie, bo zupelnie inny ton glosu masz smile
                                    Juz jest w Tobie wiecej enrgii i checi walki, tak trzymaj.
                                    A jeszcze do tego taka swietna wiadomosc: bedziesz podrozowac z geo! Fajnie
                                    masz, to przemily czlowiek smile
                                    Tak trzymac i bedzie dobrze?
                                    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 03.06.07, 23:28
                                      franiolku - pocieszaczu smile -napisz do mnie prywatnie.. na gg albo na pocztę - cio?
                                      • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 04.06.07, 20:00
                                        kea to ja jestem teraz wniebowzieta,jak juz tam dojedziesz i w koncu zostaniesz
                                        zdiagnozowana to dopiero Ci ulzy
                                        mam nadzieje ,ze nastroj Ci sie polepszyl, weselej piszesz
                                        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 05.06.07, 21:45
                                          Bożenka48
                                          wczoraj znowu chciałam zejść w nocy, wróciły mi bóle rąk i nóg z jakąś utratą
                                          świadomości jakby przez chwile sad, znowu zawaliłam pracę... zasnęłam przed 7 nad
                                          ranem.. no to skąd pisanie wesołe wtedy brać..
                                          ale dziś już śmigam, bo minęło, a te małe bóle...to ja się z nimi od dawna
                                          przyjaźnie już.. bo namolne i natrętne są..a ja grzeczna dziewczynka... to niech
                                          sobie przychodzą jak muszą, grunt,ze śmigam i juz dziś byłam w pracy i się nie
                                          dam góóópim bólom.. niech mnie tylko siły więcej nabędę to ja ich załatwię
                                          seryjką odpowiednią smile, bo ze mnie niezły dokuczacz jestem jak tylko lepiej się
                                          czuję i się nie dam; czytam to forum przecież i nauka w las nie idzie
                                          pozdrawiam wszystkich /i wesołków i smutasków tym bardziej/
                                          • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 05.06.07, 22:06
                                            kea7 -my chyba mamy podobne te nasze bóle dlatego ja naprawdę Cie dobrze
                                            rozumiem.Wiele osób tu na forum ma to szczęście widzę że nie dotykają ich te
                                            bóle koszmarne aż tak bardzo i niech się cieszą.Dobrze że choć poznałysmy
                                            przyczynę.Zdaję sobie sprawę jak Ci tudno pracować.Ja niestety nie mogę.Do
                                            takich bólów małych ja także się przyzwyczaiłam.
                                            Pociesz się jesli możesz tym że u mnie bóle te juz nie trwają całymi tygodniami
                                            a ostatnio 1 dzien ale dało mi popalić nieżle.Wtedy człowiek jest niezdolny do
                                            niczego.Pozdrawiam i życzę mniej bólu
                                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.06.07, 00:23
                                              ewax100 - dzięki Ewuniu. No..niezłe te odloty mamy, nie musimy już interesować
                                              się żadnymi ekstremalnymi sportami.., bo to co się dzieje, to jak noc skoków na
                                              bangie niefortunnie zahaczanych za każdym razem o druty kolczaste i grube,
                                              metalowe pręty.. ale kiepy nie jesteśmy i sobie poradzimy....jak krętki
                                              nachlipią się doxy i tetry to im się balu odechce...to one same założą sobie
                                              forum.. i będą się naradzać... jak sobie radzić z antybiotykami i z upartymi
                                              chorymi smile, ale zanim znajdą pomocnego lekarza to my już śmigniemy do zdrowych
                                              smile pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie
                                              • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.06.07, 00:42
                                                ma ktoś jeszcze prócz ewax100 takie napadowe zjazdy do bazy z bólami,że ma
                                                zaniki świadomości,że ścianę gryzłby z bólów rwących, szarpanych, kłutych,
                                                drętwień i prądów - i tak wszystko naraz całą noc...a potem dzień dochodzenia
                                                do siebie, wymęczenia, powrotu do życia powolnego, zmęczenia jak po rozładunku
                                                kilku wagonów węgla? Takie dni,kiedy zupełnie nie jesteśmy w stanie świadomie i
                                                godnie przeczekać złe chwile... kiedy bezradni jak dzieci zdajemy się na łaskę
                                                losu,że minie w miarę szybko,że pozwoli potem odpocząć,że zrozumieją to bliscy,
                                                pracodawcy..i że nie powiedzą znowu "idź do lekarza", kiedy Ty leczysz sie
                                                stale.. sad((
                                                • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.06.07, 11:32
                                                  Kea7 -ostatnio tak tragicznie miałam w sobotę a teraz kilka dni jest
                                                  nieżle.Fajnie to okresliłaś te nasze bóle.Chyba zauważyłas ze założyłam
                                                  wątek"sila bólu i towarzyszące objawy"-nie wiem może sie mylę albo nie kazdy
                                                  opisuje to zbyt obrazowo ale mam odczucie że takich osób tu na forum które mają
                                                  takie "odloty"jest na szczęście im niewiele.Pozdrawiam
                                                  • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.06.07, 11:49
                                                    ewax, faktycznie- na forum nie ma aż tak dużo osób z bólami, jak u Ciebie. Ale
                                                    ja na pewno nie nazwałabym ich szczęściarzami- choćby Dartom. Ja też należę do
                                                    tego grona "farciarzy"- bóle mam słabe, ale za to pustka w głowie i mgła
                                                    umysłowa. Nie nazywam siebie szczęściarą, bo nie pracuję przy taśmie
                                                    produkcyjnej, gdzie nie trzeba zanadto angażować swoich szarych komórek.
                                                    Każdy z nas szukał przyczyny swoich upierdliwych objawów- mamy tylko wspólny
                                                    mianownik, jakim jest borelioza, za to w liczniku- całe spektrum różnych
                                                    objawów. Wydaje mi się, że nie ma tu się o co licytować.
                                                  • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.06.07, 12:08
                                                    Tu nie chodzi o licytację tylko o porównanie intensywności bólów i całej reszty
                                                    bo jak widać u kazdego inaczej to wygląda pomimo tej samej diagnozy -borelioza.
                                                    Piszesz "bóle mam słabe, ale za to pustka w głowie i mgła
                                                    umysłowa." Nie tak to zrozumiałaś pisząc "za to"bo ja oprócz tych bólów równiez
                                                    mam pustkę w głowie,mgłę umysłową,pamięć kiepską utrudniającą życie ale uwiesz
                                                    Nataszkam to jest niczym dla mnie w porównaniu do koszmarnych bolów
                                                    uniemozliwiających to życie tzn.normalne funkcjonowanie,pracę.Nie mam zamiaru
                                                    przy tym umniejszać Twoich objawów.Mam jednak nadzieję że tych złych dni bedzie
                                                    coraz mniej.Pozdrawiam
                                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.06.07, 17:37
                                                    oj tam dziewczynki i chłopcy smile
                                                    - to kiedy napijemy się razem już piwa? bo ja kurde teraz akurat mogłabym się
                                                    napić.. ale troszki się cykam tak sama żłopać smile szukam kompanów smile coby sobie
                                                    tak wypić /kto pije/ zaplić /kto pali/ no i tak wogóle poużywać choć w gadce smile,
                                                    bo smutki bólu nie umniejszają a jeszcze tylko dokładają.. zatem... napijmy się
                                                    bracia i siostry smile
                                                    aaa... i żeby potem nie było, jak już nieraz..że ja tylko sok lubię.. bo tak
                                                    mówią na redsika jabłkowego smile to właśnie lubię i obleśnie wielką pakę chipsów
                                                    papryczkowych smile; przecież tak być nie może że już nigdy nie zrobię sobie takiej
                                                    uczty... co nie? smile))
                                                  • ewjan60 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 08.06.07, 13:14
                                                    Kea- piszę się na tą libację.
                                                    Piję ten sam "sok"
                                                    A po dzisiejszych doświadczeniach z kierownictwem przychodni, dodałabym jeszcze
                                                    do soku arszeniku ale tylko dla nich.
                                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.06.07, 00:22
                                                    oj ewajan60... smile - podoba mi się to zgranie smile ja gromadzę arszenik dla
                                                    mojego..."p...go pierwszego kontaktu" sadto jedyna rada na nią, bo niedosć,że nie
                                                    leczy, nie pomaga, nie doradza.. to jeszcze z ironią traktuje "uporczywe
                                                    szukanie diagnozy" a przecież.. "każdego coś boli" wg tej.... pani doktor...
                                                    Długotrwałą odmową pomocy a wręcz zniechęcaniem zabija miast leczyć
                                                    kto ma zbędny arszenik? Wszyscy już chyba rozumieją, czemu musimy sie napić
                                                    "soku" z ewajanem60 smile / jesteś dwa w jednym?/ pozdrawiam obie połówki smile
                                                  • ewjan60 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.06.07, 11:52
                                                    Napijesz się z połówką Ewa ,a za Jana też możemy wypić, niech ma, a co ,w końcu
                                                    niedługo jego imieniny.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ewa
                                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.06.07, 18:17
                                                    fajnie EWA..napijmy się za Jana - ale mogę tylko tydzień jeszcze.. potem
                                                    zaczynam antybiotyki - dietę i abstynencję całkowitą sad
                                                  • ewjan60 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.06.07, 22:07
                                                    To pij do lustra i wyobrażaj sobie ,że pijesz ze mną.
                                                    Ja niestety abstynancję mam już od października ubiegłego roku i zapowiada się
                                                    na dłuższy odwyk ,nawet od "soku".
                                                    Powód -abx.
                                                    Trzymaj się, będzie ciężko ale tak, jak większość z nas, dasz radę.
                                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 10.06.07, 02:00
                                                    też tak myślę, że dam radę.. tymczasem tylko taki mięczak byłam... ale zamierzam
                                                    sobie radzić... jeszcze sporo chciałabym zobaczyć zanim zejdę, bo trzeba mieć o
                                                    czym nawijać w piekle jak już tam trafię , nie? smile
                                                    ooops.. od października powiadasz abstynencja? to szacuneczek..i nie namawiam
                                                    smile, napijemy się jak wyzdrowiejemy razem ok? taką poprawkę zrobimy po abx..
                                                    krętkom dla jasności... że nie ma tam dla niech miejsca w naszych odkażonych
                                                    ciałkach smile
                                                    pozdrawiam i dalszej siły życzę smile))
                                                  • reni5553 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 10.06.07, 08:37
                                                    Dziewczyny-tak Was czytam i troszku zazdroszczę i podziwiam. Ja po kleszczu, a
                                                    jeszcze w niewiedzy o chorobie miałam po trzech kieliszkach nalweki na drugi
                                                    dzień takie odjazdy... mega kac, ogromne osłabienie - dziś mam mega wstręt do
                                                    jakiejkolwiek formy alkoholu, gdy sobie przypomnę. Po kleszczu rzuciłam palenie
                                                    (bo zrobiło mi się słabo i odczytałam to, że powodem były papierosy)
                                                    jakikolwiek alkohol (bo po niewielkiej ilości miałam duże osłabienie) - nie
                                                    wiem czy już powrócę do "normalnego życia " smile). Ale napewno wzniosę toast za
                                                    nasze zdrowie szklanką mineralnej smile)
                                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 10.06.07, 18:26
                                                    Oj..reni, reni... sądziłaś, że my poważnie popijamy? widziałaś jak się
                                                    zakończyły zmowy moje z ewajanem60? a jak ja się mam po 3 kieliszkach.. to sama
                                                    nie wiem.. nigdy tyle nie wypiłam smileale przysłowiowe "napijmy się bracia i
                                                    siostry" jest jakby symbolem ochoty do życia, do przyjaźni, do serdeczności i
                                                    do..niezamykania się we własnym świecie.. symbolem odbicia się od długiego i
                                                    bezsensownego patrzenia w sufit... staram się wrócić do żywych, już mniej płaczę
                                                    i szukam "zdrowego" myślenia o chorobie tutaj, bo przecież ileż siły potrzeba,
                                                    by znów się zacząc leczyć, a ja właśnie zamierzam powrócić.. zatem ani
                                                    zazdrościć nie masz czego ani podziwiać . Każdy musi sobie wymyslec jakis sposób
                                                    postępowania w tym czasie, jakaś politykę by sie nie dać i nie zgłupieć do
                                                    reszty, kazdy też ma inny organizm, inne objawy, inne stadium choroby i inna
                                                    odpornośc psychiczną.. zatem wszystko tu możliwe przecież.. nawet to,ze kiedyś
                                                    przeciez sobie z tym poradzimy /ja chce w to wierzyć/ i napijemy sie razem.. a
                                                    już kwestia - czego... to też będzie indywidualną rzeczą..
                                                    pozdrawiam reni
                                                  • reni5553 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 10.06.07, 20:59
                                                    pozdrwaiam Kea7 - podoba mi się Twoja "polityka by sie nie dać i nie zgłupieć do
                                                    reszty".
                                                    a to, że kiedyś sobie poradzimy z bb to jest pewniak smile)
                                                    inaczej być nie może przecież.

                                                  • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 10.06.07, 21:35
                                                    Kea7 ja Cię nie poznaję -ciesze się że tak się zmieniełaś na lepsze i masz taki
                                                    sposob myslenia -tak trzymaj bo naprawdę musimy miec duzo sił i wykazac duzą
                                                    odpornośc psychiczną w tym leczeniu.U mnie bywa róznie -najpierw innych
                                                    pocieszam a za chwilę sama się załamuję bo gdy boli to odrazu psychika siada
                                                    ale bardzo chcę w to wierzyc że kiedys bedzie lepiej.Pozdrawiam serdecznie
                                                  • baska192 czesc kea7 28.06.07, 14:38
                                                    przeczytalam caly twoj watek.I szczerze powiem ,ze ciekawa jestem co dalej z
                                                    Toba.Czy wrocilas do leczenia???Czy pojechalas w koncu do p.Beaty??Niczego na
                                                    ten temat sie nie doczytalam,
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 28.06.07, 21:48
                                                    witaj BASIU.. nie doczytałaś się niczego.. bo nie piszę...nie ma siły i nie wiem
                                                    czy warto...ale pokrótce Ci opowiem co ze mną: pojechałam do dr Beaty - jak
                                                    wcześniej pisałam "kochany geodeta" zabrał mnie ze sobą. Dużo ta wizyta wniosła
                                                    dla mnie nowego - dobrego: zarówno sama rozmowa z moim już lekarzem jak i
                                                    spotkanie kilku fantastycznych osób z forum; wprowadzenie w ten boreliozoawaty
                                                    świat, nowinki o lekach, cenach, sposobach na pzrzetrwanie i radzenie sobie a
                                                    przede wszystkim normalność, ciepło, życzliwość i zwykły uśmiech to dl mnie
                                                    więcej niż biotrakson smile. Zatem postanowiłam się nie dać... ale zaczęło się. Do
                                                    niedawna największą trudność leczenia widziałam w agresywnej terapii, cenie
                                                    leczenia... tymczasem zaczełam od innych problemów. Codziennie wychodzę a
                                                    płaczem z przychodni gdzie podają mi biotrakson. Miałam wątpliwy zaszyt
                                                    wysłuchać długiego kazania "mojego p...go pierwszego kontaktu" /cztaj lekarki
                                                    rodzinnej/ na temat: czy jestem świadoma skutków takiego leczenia, czy zdaję
                                                    spbie sprawe jak bardzo pogorszy mi sie stan zdrowia po takiej kuracji /
                                                    wiedziała tylko o biotraksonie na m-c!!!/, asystował mi kiedy leżałam podczas
                                                    pierwszego wlewu..choć dotą d nie przejawiała zapału do leczenie mnie, ani do
                                                    kierowania na badania czy do spacjalistów, moje stałe poszukiwania wręcz
                                                    negowała.Zapytana czy moze mi cos zaoferowac miast tego starsznego
                                                    leczenia...wykręciła się sianem, bo nie jest zakaźnikiem / w domysle stale ma
                                                    dla mnie propozycje leczenia moich bólów u psychiatry. Tak "spedziłam" pierwszy
                                                    wlew biotraksonu w przychodni. Następne nie były lepsze, tyle tylko że już bez
                                                    asysty lekarki -wzamian za to każda z pielęgnirekz zaczynał swoje kazanie..czy
                                                    jestem świadoma skutków, dlaczego takie wlewy nie w szpitalu tylko u nich,
                                                    pytania czy podpisywałam oświadczenie,że chcę samowolnie tak sie zabijać... itd,
                                                    itp... nie jestem najmocniejszą osobą psychicznie, wręcz słaba rzekłabym..każde
                                                    podanie leku tak sie zaczynało i tak kończyło...kosztowało mnie...nie
                                                    uwierzycie...99% zapasów siły na to leczenie...ja tam więcej nie pójde... dzis
                                                    odmówiły mi wlewu..bo zgłosiłam się na pól godz. pzre zamknieciem...i nie moga
                                                    mnie puścic przeciez zarz po wlewie do domu.../po kazdym wlewie dotąd wychodziła
                                                    odrazu/. podzwoniłam po pielęgniarkach, coby mi prywatnie wlew zrobiły..nie
                                                    zgodziły się.. widzę,ze szkoła lekarki/nota bene włascicielki przychodni -
                                                    pracodawczyni/nie idzie w las...jestem spalona w przychodni, nieodpowiedzialna i
                                                    zabijam się sama nie ceniąc kunsztu autorytetu pzrchodni /widze to w oczach
                                                    kazdej z pielęgniarek, nawet tych dotąd bezstronnych, naprawde fajnych/. Skąd
                                                    ludzie biora siły na takie zachody, prośby, poniżanie się.
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 28.06.07, 22:07
                                                    Fajnie,ze napisalas.Strasznie dzielna jestes.A do przychodni idz jutro
                                                    wczesniej.Nie unos sie duma.Sprobuj jeszcze raz.Czy pomagaja Ci te wlewy??Czy
                                                    cos sie po nich zmienilo??Ja biore debecyline.To znaczy wlasnie zrezygnowalam
                                                    po 15 zastrzyku bo mialam takie jazdy jak skoki cisnienia i straszny taki
                                                    wewnetrzny lek oraz przerazajace rozpieranie w nogach.To juz nie byly
                                                    dretwienia.Myslalam,ze eksploduje.Nie wiem czy wiazac to z debecylina ale na
                                                    wszelki wypadek odpuszcze sobie te zastrzyki.Teraz bede brala fromilid z
                                                    sulfonamidem.Jestem w trudnej sytuacji bo mieszkam w Anglii i wzielam ze soba
                                                    za malo antybiotykow.Dzis zauwazylam ,ze mam lekka opuchlizne na prawej
                                                    stopie.Zupelnie nie wiem z czym to wiazac.Pozdrawiam Cie serdecznie.
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 28.06.07, 22:52
                                                    czy pomagaja mi wlewy? nie wiem...dziś dopiero czwarty... do wczoraj było
                                                    znośnie, nawet nie bardzo mi cokolwiek dokuczało prócz nerwów, a dzisiaj..znowu
                                                    mam takie bóle jak dotąd..poprostu mocne, rwanie połączone z szarpaniem mięśni,
                                                    jakby ktoś
                                                    haczyk taki na ryby zapuszczał w moje nogi coraz to w innym miejscu, ale to nie
                                                    nowość dla mnie...znam to już...zaraz sobie poradzę diclofenakiem. A do
                                                    przychodnie prawdopodobnie już nie pójdę i nie ze względu na dumę... przyznałam
                                                    im dziś rację grzecznie i przeprosiłam za spóźnienie sad((, ale ja tam chodzę w
                                                    takim napięciu i strachu..co dziś znowu będą mi gadać...bo stale nowe panie
                                                    pielęgniarki na zmianie..zatem przerabiam co dnia to samo, kumasz? każda musi
                                                    osobiście za podłączenie wlewu poznać historię wykolejeńca zabijającego się na
                                                    żądanie sad. To jest dla mnie najtrudniejsze do zniesienia teraz..mam możliwość
                                                    korzystania z innej przychodni za 15 zł wlew... i chyba sie zdecyduje na
                                                    to...nie widzę innego wyjścia, bo wykończę sobie psychikę zamiast wykańczać
                                                    wątrobę smile. Nie wspomniałam o organizacji dnia mojego teraz, o mojej trasie
                                                    niezmiennej od kilku ładnych już dni - praca, przychodnia, apteka, piekarnia z
                                                    żytnim chlebem...ups..za późno..sad, w domku ulubiona pomidoróweczka z
                                                    kluskami..ups..wróć...ryżyk naturalny, gonitwa za dopuszczalnymi produktami,
                                                    zero moich cukiereczków i chrupek sad no i problem z porami brania
                                                    leków...najkorzystniejsza wersja jaką stworzyłam sobie to 7 pór w ciągu
                                                    dnia...ale i tak czasem bierze wszystko w łeb i przesuwam.. w pracy ciągła
                                                    gonitwa myśli... czy dam rade pracować,z awaliłma juz sporo, licza na mnie, aja
                                                    wcale skupić się nie mogę...bo stale mam przed oczami pudełko z lekami i
                                                    strach... no kurde nie jest łatwo sad. Ale TY BASIU to dopiero masz z tą
                                                    Anglią...ja to 4 godzinki i jestem u lekarza...Ty tak nie możesz...a meilowy
                                                    kontak niełatwy jest - przynajmniej na początku, kiedy pytanie pogania
                                                    pytanie..niewiele Ci poradzę..bo ja nowa jestem smilei to moje pierwsze dni
                                                    leczenia dopiero, ale z tym odtsaiwniem debecyliny..to moze poradź sie
                                                    lekarza...wiesz,ze nie można odstawiać..jesli juz to na krótko, ewntulanie
                                                    zmniejszyc dawki wolno, coby troche odpocząc.. ale zaptayj lepiej kogoś
                                                    kompetentnego, nie mozesz starcić leczenia. Też Ci dziekuję Basiu i trzymaj sie
                                                    mocno smile
                                                  • reni_x Re: czesc kea7 29.06.07, 14:58
                                                    przefzytalam twoje posty i!!...uwierz mi nie jestes sama..ja 10 lat walczylam o
                                                    leczenie..napoczatku delikatnie,nie chcialam nikogo zrazic..ale
                                                    stwierdzilam ,ze nie warto ..oni sie nami nie przejmuja..ile razy slyszalam,ze
                                                    psychoczna jestem itd.przez ten czas zrobilam sie troche agresywna i nie daje
                                                    szybko za wygrana..choc tez nie jest mi latwo..Moim fiaskiem bylo to,ze nie
                                                    udalo mi sie mojego lekarza przekonac do leczenia..dlatego lecze sie w Polsce.
                                                    a ile sie na sluchalam...!!!ze nie mozna sie kierowac internetem..ze sobie moja
                                                    chorobe wmowilam itd..

                                                    Kea7 nie daj sie..lecz sie dalej..bedzie dobrze..tylko sie nie zrazaj..
                                                    przeciez chcesz napewno byc znowu zdrowa!
                                                    tego Ci zycze z calego serca
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 29.06.07, 22:38
                                                    kurde... od białego rana pęka mi głowa..jestem juz po dwu diclofenacach i 3
                                                    tabletkach na nadciśnienie a teraz mam 140/110..co robić? to od antybiotyków? od
                                                    poniedziałku birę biotrakson, od środy tez tinidazol, a dzis włączyłam trzeci
                                                    azitro.. sad
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 01.07.07, 12:34
                                                    wczoraj było to samo - odlotowy ból głowy, z chwilowymi zanikami świadomości
                                                    jakby, ale dziś już jest ok, dziś poprostu mnie boli tylko głowa smile, ale jest
                                                    niebo lepiej smile
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 28.06.07, 22:05
                                                    dotarłam do przychodni, gdzie zrobili mi wlew za 15 zł... dziś mi sie
                                                    udało...ale psychicznie czuje sie poprostu strsznie.nie myślałm, ze tak będzie z
                                                    samym tylko podawaniem leku... dotąd niewiele mnie bolało no i nerwy chyba mnie
                                                    trzymały, dzis jestem jak betka /przepraszam za pisownię/zaczynaja mnie
                                                    cholernie bolec ręce i nogi... a wiem już napewno że jjak się rozłoże...to
                                                    pomocy znikąd..bo sama chciąłm przeciez i byłam świadoma. Mam dzis drugi
                                                    wenflon, bo zyła mi się zapliła smile po 3 wlewach, ale żebym nie miała zbyt mało
                                                    wrażeń... to chirurg wyciął mi paznokcia /problem wrastania mam od lat- zła
                                                    budowa stopy i geny/ no i znieczulenie puszcza.... O problemach w aptekach kiedy
                                                    pytałam o ceny leków najnormalniej w świecie i zniżki ewentualne.. łącznie z
                                                    negowaniem takiego leczenia, a jakże... szkoda gadać...nie mam siły.. Opiszę
                                                    jeden akcent pozytywny z ogromną radością...superowa pani kierownik apteki,
                                                    którą wybrałam -patrząc na recepte na azitrox na 100% i wyjasnienia, że tak
                                                    musi byc bo ppp pierwszy kontakt nie chce przepisać.....upewniła sie tylko czy
                                                    jestem ubezpieczona i..... naprawde!! rzekła, ze pacjent jeśli jest ubezpieczony
                                                    to jest niezaleznie od lekarza...prywatny czy z przychodni...ma prwo korzystac
                                                    ze zniżek jesli dany lek obejmują !!! i basta smile i sprzedał mi lek ze zniżką
                                                    50%!!! dobrzy ludzie są na świecie, nie pierwszy raz to stwierdzam od momentu
                                                    usłyszenia tej "radosnej nowiny" sad małe ale cieszy.. nie jestem wyłącznie
                                                    marudą prawda BASIU smile - pozdrawiam Cię
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 28.06.07, 22:30
                                                    No to przynajmniej jeden mily akcent w tym ciezkim dniu.Trzymaj sie.
                                                  • ewax100 Re: czesc kea7 29.06.07, 10:55
                                                    Nie kea7 Ty nie jestes żadną marudą -to co napisałaś to samo życie tylko może
                                                    nie kazdy o tym pisze.Wierze Ci i to są własnie problemy trudne do pokonania bo
                                                    jesli ktos sie nawet decyduje na leczenie a dookoła słyszy a to od rodzinnego a
                                                    to od pielegniarek a to w aptece jak to sam siebie zabija na własne życzenie bo
                                                    to eutanazja- to chyba nikt nie powie ze jest to budujące dla chorego bo w
                                                    końcu sam bezradny pzostaje ze swoim problemem.Na mnie także bardzo żle to
                                                    działa psychicznie i myslę jak to długo wytrzymam.Owszem mozna zignorować takie
                                                    rady ale...zawsze pozostaje to ale i zupełna niezgodnośc opinii leczenia wsród
                                                    świata lekarskiego.
                                                    Podziwiam Cie że jeszcze masz siłe pracowac a czujesz sie wiadomo jak po
                                                    Biotraxone a na zwolnienie pewnie nie możesz sobie pozwolić?
                                                    U mnie dochodzi jeszcze problem z watrobą bo przeciez nie wiem i nikt mi tego
                                                    nie powie czy sobie jeszcze jej nie pogarszam leczeniem /na pewno nie
                                                    polepszam/a tu nie mogę przerwać leczenia po 3 miesiacach.
                                                    Nie wspomnę juz o kosztach leczenia bo jak mozna przy przecietnych dochodach
                                                    1000-1400zł /u mnie 1000 na 3 osoby bo nie pracuję/wydać 500zł na leczenie?
                                                    Dobrze ze udało Ci sie lek Azitrox dostac na znizkę.Ciekawe czy to zalezy od
                                                    człowieka a nieod odgórnych przepisów?
                                                    Tak -to są problemy i dotyczną z pewnością nie tylko mnie i Ciebie ale wiecej
                                                    osób.Pozdrawiam i zyczę duzo siły i wytrwałości

                                                  • bozenka48 Re: czesc kea7 29.06.07, 16:46
                                                    dawno mnie tu nie bylo,komputer w naprawie ,ale bardzo sie ciesze ze zaczelas
                                                    sie leczyc ja mam teraz okres przerwy w braniu lekow do zrobienia testu,czuje
                                                    s,ie dobrze czego i Tobie zycze,olej dociekliwe pielegniarki, niemila lekarke i
                                                    wszystkich ktorzy nie rozumieja Twojej choroby mysle ze idzie ku
                                                    lepszemu ,slyszalam dzisiaj w telewizji jakim wielkim zagrozeniem jest
                                                    borelioza i ze wszystkie regiony Polski powinny sie bac,skoro mowi sie glosno
                                                    to moze cos sie zmieni
                                                    pozdrawiam Cie goraco

                                                    trzymam za Ciebie kciuki
                                                    kto wie moze to pomoze/komputer dalej zepsuty/
                                                    i pamietaj masz o siebie walczyc
                                                    do nastepnego czytania
                                                    bozena
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 01.07.07, 17:53
                                                    Jak Twoje cisnienie???Ja mialam niezle jazdy ale mysle ,ze powoli wszystko
                                                    wraca do normy.Czy podczas wzrostu cisnienia masz przekrwione oczy???Bo ja mam.
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 01.07.07, 21:04
                                                    Basiu, dziś wieczorem moje ciśnienia spadło na tyle, żebym mogła powiedzieć,że
                                                    jest super smile. Jest jeszcze podwyższone i sądzę , ze już tak tak zostanie
                                                    teraz, ale niechby tam - głowa mnie nie boli wcale smile))). Te dwa ostatnie
                                                    dni.... jeju...... szkoda gadać sad(( nigdy więcej sad(( . Oczu chyba nie mam
                                                    przekrwionych, . Wiem, że mam je dziwne, odjechane, nieobecne jakieś..
                                                    potwoooornie zmęczone sad.
                                                    Zawsze poważne nadciśnienie daje mi się we znaki taki potężnymi bólami głowy
                                                    właśnie i zawsze po nich, kiedy już miną.. dochodzę do siebie 2-3 dni, bo czuję
                                                    się jak po rozładunku 7 wagonów węgla sad
                                                  • fikemola Re: czesc kea7 02.07.07, 18:22
                                                    cześć dziewczyno!
                                                    Widzę że zaczęłaś leczenie całą gębą smile) super że nie masz problemów z podaniem
                                                    biotraksonu, szkoda że żyły ci się zapalają... u mnie było to samo, możesz
                                                    spróbować podawania bez wenflonu czyli z kłuciem codziennym (z igły lub przez
                                                    tzw. motylka), niektórzy chwalą takie rozwiązanie, np franiolek, ja tak
                                                    ciągnęłam przez tydzień nie było najgorzej, niestety moje żyły "uciekały"
                                                    pielęgnirce (trudno było wkłuć) i wróciłam do wenflonów.

                                                    pozdrawiam Cię serdecznie!
                                                    trzymaj się smile
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 02.07.07, 18:52
                                                    fikemolciu - ani motylek ani wenflonik sad - właśnie musiałam zrezygnować z
                                                    przychodni rodzinnej smile, nie chcieli mi już więcej wlewów robić a i te , które
                                                    udało mi się tak uzyskać - zapłaciłam za nie sporo..sadSą przeciwni takiemu
                                                    leczeniu, nie chcą brać odpowiedzialności za skutki działań innego lekarza sad .
                                                    Zabrałam kartę i jutro znowu poszukiwania nowej przychodni i odważniaka do
                                                    wlewów.. a jak nie znajdę.. robiłam wywiad wcześniej...nikt nie chce się podjąć
                                                    wlewów bosze drogi sad(((((((
                                                    o dojazdach codziennie na odpłatne wlewy gdzieś w Polskę nawet myśleć nie chcę
                                                    sad, szkoda gadać sad
                                                    Ale co tam u Ciebie kruszynko-bohaterko , bo Ty już masz te durne wlewy za sobą?
                                                    pamiętasz o kolorowych groszkach do połykania co dwie godzinki i jogurtkach?
                                                    kea7
                                                  • fikemola Re: czesc kea7 03.07.07, 13:26
                                                    u mnie OK smile
                                                    czuję się ogónie dobrze z okresowymi pogorszeniami mniej lub bardziej znośnymi.

                                                    Kolorowe groszki łykam, nabyłam pojemnik na leki taki jak ma Geodeta, wszystko
                                                    pod kontrolą.

                                                    pozdrawiam!
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 03.07.07, 17:57
                                                    Hej.Mam pytanie apropo,s paznokcia.Sama mam problemy z duzym palcem,pojawily
                                                    sie rok temu.Boli mnie na samym czubku.Wydaje mi sie ,ze gleboko w srodku jest
                                                    ropa.?Nie wiem czy to mozliwe.?I to tak pojawia sie i znika.Jak obetne
                                                    paznokcia to znowu sie zaczyna.Czy mialas podobnie czy to co ja mam to zupelnie
                                                    cos innego???????Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • reni_x Re: czesc kea7 03.07.07, 19:36
                                                    Basiu,
                                                    problemy z paznokciem mialam .Nie tylko z paznokciem,palce byly sino czerwone i
                                                    byla tez ropa.W klince dermatologi usuneli mi ten paznokiec,ale bol nie
                                                    przestawal.Biopsia nic nie wykazala.wrocilam do domu i dostalam rocephin na
                                                    tydzien.Przeszlo...moim zdaniem to stare cysty byly powodem tych problemow.ale
                                                    to tylko moje zdanie..lekarze nie wiazali tego z Bb.
                                                    pozdrawiam
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 03.07.07, 20:47
                                                    Reni_x nawet nie wiesz jak mnie ucieszyla Twoja odpowiedz.Tak bardzo chcialam
                                                    wiedziec czy ktos tak mial.Bo to taki nietypowy objaw,sama przyznasz.Troche sie
                                                    uspokoilam i bede to obserwowac.pozdrawiam .
                                                  • reni_x Re: czesc kea7 03.07.07, 21:32
                                                    czy przebadalas sie na koinfekcj?mam np.Erlichioze.moze to nie takie wazne..ale
                                                    zastanawia mnie,dlaczego u niektorych sa takie problemy,a inni nawet z stara Bb
                                                    ich nie maja.
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 03.07.07, 22:18
                                                    oczywiscie,ze nie i nie mam pojecia jak to zrobic.
                                                  • reni_x Re: czesc kea7 03.07.07, 22:20
                                                    moj numer gg443973 jak chcesz pogadac
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 05.07.07, 17:34
                                                    wpisuje sobie Twoj numer do mojego komputera
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 10.07.07, 01:52

                                                  • kea7 Re: czesc kea7 12.07.07, 00:51
                                                    przekroczyłam półmetek biotraksonu i da się spokojnie żyć smile, tylko początek był
                                                    mało ciekawy i trudny, teraz mam wenflonik, co mi wlał już 8 porcji leków; tak
                                                    się cieszę ,ze jest taki bezproblemowy po tych początkowych, zapalających się
                                                    stale smile Rada dla nowych: wlewy dożylne biotraksonu - te "płatne" są miłe,
                                                    łatwe, bezproblemowe i spotykają sie nie tyle z akceptacją ale choć z cichym
                                                    przyzwoleniem; natomiast podawane w przychodni bezpłatnie jest substancją żrącą,
                                                    trującą, powodująca pękanie i zapalanie żył, prowadząca do niszczenia organizmu
                                                    - zatem: płaćmy za wlewy a będziemy zdrowsi smile tak było w moim przypadku.
                                                    kea7
                                                  • baska192 Re: czesc kea7 12.07.07, 10:59
                                                    Ciesze sie ,ze tak ci gladko poszlo choc bylo z tym poczatkowo mnostwo
                                                    problemow.A jak sie czujesz??Czy widzisz poprawe??Ile masz jeszcze tych wlewow??
                                                    No i pozdrawiam oczywiscie.
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 12.07.07, 22:06
                                                    Basiu, zostało mi jeszcze 13 wlewów; czy czuję poprawę? nocośty smile od wielu lat
                                                    mam bóle, życie byłoby zbyt pięknie, by po 2 tygodniach abx jak ręką odjął sad.
                                                    Nie czuję większych zmian, za wyjątkiem 3 dni niedającego sie okiełznać
                                                    nadciśnienia i ogromnego bólu głowy, no i bólów głowy niemal co dnia, ale takich
                                                    co pozwalają przetrwać sad Poza tym czuję się wiele gorzej jeszcze psychicznie po
                                                    przejściach w przychodniach i podejściu do naszego leczenia personelu medycznego
                                                    od lekarzy poczynając na pielęgniarkach kończąc. sad Sama w desperacji
                                                    podłączyłabym sobie sama kroplówkę, już wiem jak i co, ale sama do żyły sie nie
                                                    wkłuję w razie potrzeby nowego wenflonu, to pomoc jest mi nadal niezbędna, a z
                                                    tym wcale gładko nie idzie, nawet teraz sad. Nie zdecyduję się już na żaden inny
                                                    sposób podawania leków jak doustny - tylko wtedy mogę sama sobie radzić i nie
                                                    upokarzać i sobie samej wyłącznie tłumaczyć się ze skutków leczenia sad. Nie
                                                    wyobrażam sobie nawet reakcji przychodni kiedy poprosiłabym o kolejny m-c
                                                    zastrzków czy wlewów... z trudem przekonałam do miesięcznego podawania /nawet z
                                                    dziś jeszcze pytanie: jest pani pewna,ze całe 2 g biotraksonu???/ łapy opadają sad
                                                  • kea7 Re: czesc kea7 12.07.07, 22:16
                                                    aa..nie dodałam,że to podejście w jedynym miejscu w mieście, gdzie zgodzili mi
                                                    się podawać wlewy, za które oczywiście płacę sad
                                                  • kea7 podsumowanie pierwszego miesiąca 21.07.07, 21:11
                                                    Za kilka dni minie miesiąc leczenia - dziś 26 wlew biotraksonu, już tylko 4
                                                    zostały smile.Chyba ustanowałam rekord w dziedzinie dłogościu funkcjonowania
                                                    jednego wenflona w żyle - przepuścił 17 wlewówsmile. Początek nie był zły za
                                                    wyjątkiem jakiś kilku ekscesów z nadciśnieniem i głową, ale ogólnie było dobrze.
                                                    Fizycznie. Bo psychicznie tragicznie wprost.... Teraz coraz częściej boli mnie
                                                    głowa, do niedawna co dnia z rana, teraz już cały dzień i to męczy najbardziej;
                                                    przy tym sztywny bolący i trzeszczący kark jakby mi na ramiona ktoś sztywną
                                                    bolącą klamrę włożył, wykonuję tylko niezbędne ruchy głowy.. przy tym wrażenie
                                                    ucisku gardła, które zawsze mam przy bólach głowy powodujące jakby odruch
                                                    wymiotny.. ale tylko odruch upierdliwy - nigdy nie mam wymiotów. Na początku
                                                    bałam się bardziej bólu stawów, ale to są choć nieodstępujące to raczej znośne
                                                    /zawsze mam diclofenac/, czego nie nie mogę powiedzieć o bólach głowy bo nie mam
                                                    na nie już lekarstwa sad. W pracy zero skupienia bo boli i boli.. tylko 20% normy
                                                    - tym samym stres coraz większy, w domku to już jestem zwłokami poprostu.
                                                    Z takim bólem długo nie pojadę. Chciałbym móc przespać ten rok.
                                                    No fajnie nie jest sad, to już..i dopiero pierwszy miesiąc leczenia, a bóle
                                                    mam od kilkunastu lat, tyle ,ze narastające z czasem i jedynie myśl,że nie
                                                    jestem sama w takiej sytuacji każe mi znowu rano szukać siły sad. No i szukać
                                                    będę pókim żywa sad.
                                                    kea7
                                                    Wam wszystkim życzę więcej niż ja mam sad
                                                  • bapona Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 21.07.07, 23:29
                                                    Kea, przeszłaś już bardzo dużo. Podziwiam Twoją walkę o zdrowie.
                                                    Bóle głowy są chyba najgorsze, wiem. Ja myślę, że to od nadmiaru toksyn.
                                                    Spróbuj może - coś zielonego, to często działa oczyszczająco. Ja daję Pawłowi
                                                    spirulinę, dobra jest też chlorella - to takie najprostsze glony; w sklepie e-
                                                    vita (Szczecin) można je dosć tanio kupić. No i dużo pij, najlepiej między
                                                    posiłkami, żeby wypłukać te trucizny, padłe krętki.
                                                    Gdybyś lepiej się czuła i mogła wychodzić na spacery - to już w ogóle byłaby,
                                                    Aniu, rewelacja, bo poprzez dobre oddychanie też tych toksyn możemy się pozbyć.
                                                    Mnie również bardzo dokucza to trzeszczenie szyi - czasami nie chcę nawet głową
                                                    ruszać, bo doprowadza mnie to do szału - nie mogę myśleć, skupić się i wszystko
                                                    z głowy mi ucieka!
                                                    Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo serdecznie i życzę jak najszybszego ustąpienia
                                                    tych bólów.
                                                    Wierzę, że będzie lepiej!
                                                  • baska192 Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 21.07.07, 23:50
                                                    czesc.No i pierwsze koty za ploty.Tyle wlewow to jest cos.A czy wiesz borelioze
                                                    musisz leczyc 18 miesiecy.Mysle,ze najgorsze masz juz za soba.A ze 18 miesiecy
                                                    to wiem z watku geodety.I chyba wie co mowi.Pozdrowionka.
                                                  • sankaj Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 22.07.07, 00:45
                                                    Keaczku "pierwsze koty za płoty " , trzymaj się , przed Tobą tylko droga do
                                                    zdrowia (a mętów u mnie póki co wcale a wcale tongue_out ).
                                                    Pozdrowionka smile)))))) G.smile))))
                                                  • kea7 Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 26.07.07, 22:28
                                                    już w drodze powrotnej z Krakowa rozbolała mnie głowa i kark, ale pomyślałam
                                                    sobie: zmęczenie, emocje, nieustający stres związany z leczeniem... ale to rano
                                                    nie minęło - przeciwnie - teraz już nie mogę ruszyć głową, mam usztywniony kark,
                                                    barki, głowę noszę jak frankenstein, mam wrażenie obecności bolącej krępującej
                                                    obręczy; żeby spojrzeć w bok skręcam w bok całe ciało.. jakby kolczaste mocno
                                                    napięte druty krępowały mnie od czubka głowy do ramion, przy tym coś dziwnego z
                                                    psychiką.. dzisiaj w pracy niemal nic nie ruszyłam, bo zupełnie nie mogę
                                                    mysleć, zupełnie jakby mi ktoś mózg wyjął, zwykła kilkunastozdaniowa rozmowa w
                                                    biurze zmęczyła mnie jak rozładunek węgla. Nie schylam głowy, nie rozumiem o co
                                                    chodzi w każdym z setek przeglądanych dokumentów, poprostu jakbym miała
                                                    wyczyszczony dysk..zupełnie jakby mi sie jakiś error wkradł, jakiś wirus na
                                                    dysku. Boje sie tych stanów,boję się, ze zawalę pracę, jestem jak nieobecna
                                                    psychicznie, obolała, nie kumam tego co wokól sie dzieje, nie jestem zdolna do
                                                    jakiegokolwiek myślenia, działania, czuję się jak sparaliżowana, a przecież mam
                                                    borelioze stawową - co z moją głową?
                                                  • franiolek1 Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 26.07.07, 23:02
                                                    Ania
                                                    Ja ten stan swietnie znam...mam neuroborelioze.
                                                    Lecz sie, warto...Nie umiem Ci doradzic jak z tym pracowac - jestem na
                                                    zwolnieniu od ponad roku.
                                                    Sprobuj lyknac aspiryne - czasami glowa sie odtyka po aspirynie...Czasami...
                                                    Trzymaj sie...pojutrze jest weekend - odpoczniesz. Zmeczenie ten stan bardzo
                                                    pogarsza.
                                                    Pozdrawiam Joasia
                                                  • kea7 Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 27.07.07, 00:08
                                                    Joasiu - jesteś kochana jak zawsze.. powiedz mi: Ty masz neuroboreliozę, ja
                                                    boreliozę stawową, ale z nieodstępującymi mnie już od dawna bólami mięsni i
                                                    stawów umiem sobie radzić, żartować i czekać cierpliwie, bo wiem że już niedługo
                                                    będą mniejsze i mniejsze.. a te bóle głowy, sztywności szyi i odloty przedziwne,
                                                    niepamięć, niekumanie, kosmos jakiś..to mnie wywala jakby za burtę i całe moje
                                                    starania, zabiegi, wysiłek biorą w łeb, bo co wart jest taki człowiek, na
                                                    którego liczyć nie można, no łapy opadają.. nawet mi samej
                                                  • franiolek1 Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 27.07.07, 08:18
                                                    Kochana
                                                    Nie umiem Ci poradzic, to trzeba przeczekac i tyle.
                                                    Sa moze na forum osoby, ktore lepeij Ci doradza jak sobie z tym radza w
                                                    codziennym zyciu.
                                                    Mnie wywalilo za burte na dobre, pracowac nie moge i odjezdzalam tak kilka
                                                    miesiecy. Teraz jest lepiej, ale nie rewelacyjnie. Sa momenty, ze nic nie
                                                    kapuje, w glowie huczy, robi sie bardzo nieprzyjmnie. Ja wtedy leze w lozku,
                                                    odcinam od swiata, no ale przeciez nie moge poradzic tego osobie, ktora
                                                    pracuje smile
                                                    Bol glowy jest moim przeklenstwem.
                                                    Aniu, moze to chwilowa sprawa, przejdzie. Napewno antybiotyk wybija bakterie i
                                                    dziala. Napewno jest to herx i prawdopodobnie nie masz jedynie wersji stawowej
                                                    boreliozy. Jak wiekszosc....
                                                    Serdecznie Cie sciskam i licze, ze inni forumowicze lepiej Cie pociesza smile))
                                                    Joasia
                                                  • fikemola Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 27.07.07, 11:18
                                                    Aniu trzymaj się i nie poddawaj! Na pewno dasz radę, herx przeminie i będzie
                                                    lepiej, musi być smile
                                                    Ja po mojej nowej dawce abx czuję się rozbita, mam stan "obniżonego nastroju",
                                                    trudno zabrać się za cokolwiek, powinnam się cieszyć ze zbliżającego się urlopu
                                                    ale jakoś się nie cieszę. Ale doczekam się poprawy bo nie ma innego wyjścia.

                                                    pozdrawiam Cię serdecznie!
    • baska192 Re: podsumowanie pierwszego miesiąca 27.07.07, 00:36
      to minie.Tez to przezylam i okropnie sie przerazilam bo nic do mnie nie
      docieralo.Zdarzylo sie dwa razy ,raz gdy jeszcze zupelnie nie pojmowalam skad?
      dlaczego?co to jest?A drugi raz calkiem niedawno po metronidazolu.Trzym sie.
    • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 05.08.07, 13:29
      Aniu, co słychać na dodatkowym Biotraxonie? Jak sobie radzisz? Jak idzie
      leczenie? Pisz, bo dawno tu już nie zaglądałaś smile
      • geodeta_31 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.08.07, 09:56
        Ania ma zepsuty komputer...
        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.08.07, 21:35
          cześć smile już mam komputer
          mój Biotrakson ok, zostały mi 4 wlewy, żyły nieco sfatygowane jednak, ale
          spokojnie dam radę. Generalnie biotraxon u mnie niemal bezproblemowo. Bóle głowy
          też dają odpocząć; no nie żebym całkiem zapomniała, z rana boli mnie co dnia,
          ale potem przechodzi albo zostaje w łagodniejszej do zniesienia formie. Patrząc
          z perspektywy szóstego tygodnia leczenia nasiliły mi się znacznie objawy
          neurologiczne, natomiast stawowo-mięśniowe, z powodów których niejeden wieczór i
          noc ryczałam z bezsilności - znacznie zmalały. Chodzę sprawnie, no śmigam
          poprostu, 3 m-ce temu miałam z tym spore problemy . Nie mam zjazdów do bazy z
          powodu rwania rąk czy nóg, nie miałam od początku leczenia dwu nieprzespanych
          nocy po kolei z powodu bólu a te, które pozostały to nietrudno mi już znosić, bo
          po pierwsze nie są już tak mocne, po drugie - wiem, że będą coraz rzadsze i
          słabsze, bo biotraksonik okazał sie silniejszy smile. Jasne jest,że nie tryskam
          optymizmem ni wiarą kiedy czuję haki jakieś w głowie, brony, druty kolczaste i
          napięte powrozy wzamian za korale na szyi smile, no i ten zanik mózgu sad, wybaczcie
          mi zatem,że żyć mi się wtedy nie chce. Ale za kilka dni to mija i znowu mam siłę
          i śmigam i wiem , bo widzę i czuję,że jest coraz lepiej, pomaleńku lepiej.
          Jesteśmy na to skazani - na to "lepiej" no i niestety na "powolutku", ale będzie
          coraz lepiej - dziś mogę już Was "mądralki" cytować sprzed ok.2 m-cy i robię to
          z radością i pokorą smile - będzie lepiej
          • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.08.07, 21:40
            No więc widzisz, jak się weselej zrobiło! A taka wystraszona byłaś,
            kiedy pierwszy raz się spotkałyśmy big_grin
            ... I pewnie teraz to już sama odradzałabyś punkcję lędźwiową tongue_out
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 00:13
              nat... jasne, byłam wystraszona i nawet zaniemówiłam co nie? smile a punkcję
              lędźwiową wprost polecam smile ... robić każdemu zakaźnikowi....
              w poszukiwaniu nie krętków ale może komórek mózgu i sumienia w płynie r-m, co
              Ty na to nat? I byłyby te wyniki wg światowych standardów cenione smile
          • beata.kar Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.08.07, 22:10
            Kea, napisałam Ci na pocztę smile B.
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 00:05
              Beatka - bardzo dziekuję smile
              kea7
              • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 11:51
                Czesc.Slyszalam ,ze komputer mialas zepsuty.A ja zastanawialam sie
                co z Toba.Z tonu Twojej wypowiedzi wnosze,ze jest znacznie lepiej.No
                i dobrze.Tak powinno byc.
                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 12:11
                  tak Basiu, ostanie dni są dużo łaskawsze od poprzednich smile
                  • likorek Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 12:53
                    Witaj Aniu, bardzo się cieszę słysząc o twoich bólach głowysmile tych
                    coraz słabszych! Przykro mi było widząc cię cierpiącą rano w
                    Kożuszku: Już teraz będzie tylko lepiej. Możesz napisać jak długo i
                    jakie dawki biotraksonu brałaś i co do tego.
                    • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 13:09
                      Witaj Aniu! Ciesze sie że jest Ci coraz
                      lepiej.Pozdrawiam
                      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 22:29
                        dziękuję wszystkim - dobrze, że jesteście smile

                        likorku kochany smile mój zestaw na początek leczenia:
                        biotraxon 2 g dożylnie, azitrox 1x1 co drugi dzien, tinidazol 1,5gx2 przez 7 dni
                        i 7 przerwy, viregyt 1x1, do tego probiotyki i koniecznie nystatyna nawet 2x2.
                        Czasami jest trudno sad.... bywały dni podłe.. nawet bardzo podłe.. kiedy trudno
                        myśleć i marzyć,że będzie lepiej...bo wogóle myśleć trudno..Ale one mijają, nie
                        trwają bardzo długo, są do przeżycia, a kiedy jest lepiej to żyć się chce tak
                        bardzo i działać,że aż miło się tym dzielić. I choć wiem przecież, że to nie
                        jest cudowne ozdrowienie,że bolą mnie ręce, nogi, że inne objawy mi się
                        nasiliły.. i dłuuuuga podróż przede mną jeszcze - to generalnie mogę pisać o
                        poprawie, funkcjonuję lepiej niż przed leczeniem

                        kea7
                        pyszny był Twój chlebek smile
                        • reni5553 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 23:52
                          Kea7 miałam ten zestawik leków, poszedł całkiem nieźle, miałam na
                          nim sporo herxów. A nystatynę - nie chcę już mi się liczyć kiedy
                          brać, a kiedy nie i biorę 3 x 2 za każdym razem z probiotykami.
                          myślę, że na zdrowie.
                          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 07.08.07, 23:58
                            na zdrowie smile
                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 12.08.07, 22:07
                              zakończyłam 45-dniowy maraton z biotraxonem; od dziś też rozpoczęłam duomox.
                              Dziś też kolejny koszmarny dzień z bólem głowy, szyi, wysadzaniem oczu i ogólnym
                              osłabieniem. No takie życie na 30 %.
                              • likorek Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 13.08.07, 10:41
                                witaj Aniu, trzymam kciuki za kolejną fazę leczenia. A tak w ogóle
                                czujesz jakieś zmiany (poprawę!) po tej sesji Biotraksonu?
                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 14.08.07, 01:33
                                  jasne likorku smile
                                  ogólnie powiem tak - oceniam ten mój biotraxon bardzo pozytywnie. Miałam kilka
                                  dni złych..., ale więcej było dni takich kiedy funkcjonowałam dużo lepiej niż
                                  przed leczeniem. Ja chodzę !!! jak każdy zdrowy człowiek smile- to najważniejsze o
                                  czym chciałabym powiedzieć po biotraksonie. A, że bolała mnie mocno głowa.. to
                                  przecież po to,żebym kiedyś miała okazję poznać swoje ciało bez bólu, bo takiego
                                  już nie pamiętam sad. Dziś miałam takie zdarzenie: na pól godziny przestałam
                                  widzieć normalnie - miałam wąziutkie pole widzenia w cienkim wąsim paseczku na
                                  szerokość dwu cyfr na monitorze komputera, bo było to w pracy.. po bokach były
                                  meczące wirujące dziwne jasne koła, miałam wrażenie,ze ten wąski pasek zaraz się
                                  zamknie całkiem.. nie sposób było pisać ni czytać,przesuwając głowę by odczytać
                                  cyfry gubiłam kolejność i stale widziałm tylko dwie.. wystraszyłam sie nie
                                  lada.. do tego doszedł ból wątroby i osłabienie i zlanie potem..ale
                                  minęło..po godzinie zapomniałam już niemal, tylko strach został. Mam nadzieję,że
                                  to herx właśnie i że przyszedł po to żebym była zdrowsza smile Tak gościa
                                  potraktowałam smile Pozdrawiam Ciebie i Anię smile

                                  kea7
                                  • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 14.08.07, 12:21
                                    Napisz prosze czy masz juz nowy zestaw lekow i jaki.Pozdrawiam Cie
                                    serdecznie.I dlaczego o godz.1 w nocy nie spisz tylko siedzisz przy
                                    kompie.
                                    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 14.08.07, 17:13
                                      baśśśśśśka192 smile))))
                                      od niedzieli mam nowy zestaw: duomox (3x2) plus rolicyn (2x1) i tak przez 17
                                      dni, potem klabax i tini przez 4 i powtórka z rozrywki. A do 1 w nocy czekałam
                                      wczoraj żeby zażyć grzecznie duomox smile
                                      • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 14.08.07, 17:42
                                        Rany strasznie jestes dokladna.! Czyli 17 dni duomox i rolicin a
                                        potem klabax(z tyni)tylko przez 4 czy dobrze zrozumialam???
                                        • rudi9 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 14.08.07, 20:52
                                          czytam i czytam, juz myslalam, ze cos z tego rozumiem, ale chyba
                                          niewiele. Wszyscy tu pisza, ze jednym zestawem lecza sie co najmniej
                                          2 miesiace. A ty robisz przerwe 4 dni na inny zestaw i potem wracasz
                                          do starego? To jest jakas taktyka? Moze mi to ktos wytlumaczyc? Bo
                                          oszaleje od tego wszystkiego sad
                                        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 15.08.07, 01:05
                                          baska192 - dobrze zrozumiałaś - to zestaw od mojego lekarza smile
                                          reni9.. taktykę leczenia ustala lekarz prowadzący w odniesieniu do wielu
                                          uwarunkowań różniących pacjentów, typu stan pacjenta, staż choroby, objawy,
                                          tolerancja leczenia - on najlepiej Ci to wyjaśni.
                                          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 15.08.07, 01:05
                                            rudi9 winno być - nie reni9, przepraszam rudi9 smile
                                          • rudi9 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 15.08.07, 17:33
                                            dalej nie bardzo rozumiem jaki sens ma zmiana antybiotykow na 4 dni.
                                            Czy jest na sali ktos, kto sie na tym zna?
                                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 15.08.07, 23:05
                                              z całą pewnością jest, choć teraz na urlopie.. mój lekarz smile
                                              • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 18.08.07, 20:08
                                                dawno mnie nie bylo,ale bardzo sie ciesze,ze sie zmobilizowalas do leczenia,
                                                ja mam przerwe w leczeniu do zrobienia testu
                                                zadziwiasz mnie swoja nowa sila , tak trzymaj
                                                pozdrawiam
                                                bozena

                                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 18.08.07, 23:42
                                                  tak Bożenko48 - czuje sie niebo lepiej niż w okresie przed leczeniem; choć teraz
                                                  miewam przecież złe dni, boli mnie mocno głowa czasem, bóle nóg i rąk nie miąły
                                                  przerwy, muli mnie po lekach i pobollewa /choc podobno wątroba nie boli, to
                                                  chyba żołądek i czuje nadęty balon w mijscu wątroby-żołądka - to jednak
                                                  wszystkie te dolegliwości sa niebo łatwiejsze do zniesienia od strasznych bólw
                                                  rak i nóg sprzed leczenia; nawet myslami nie chce do nich wracać.. daje rade w
                                                  miare normalnoe funkcjonować, pracuję i często zapominam,ze choruję.. to chyba
                                                  choruję już coraz mniej smile. M
                                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.08.07, 00:16
                                                    przed leczeniem miłam problemy z chodzeniem, boląły mnie nogi, całe ciało od
                                                    ciągłego masowania, tab.pólowe nie działay juz i byłam stale zmeczona jak po
                                                    rozładunku 7 wagonów węgla dziennie / geodeta powiedziałby tu o stadzie murzynów
                                                    zapewne smile/ - teraz chodzę dobrze, śmigam powiedziałbym, masowanie odczyniam z
                                                    pokorą, bo mam więcej siły i ochoty do robienia wszystkiego by leczyć to
                                                    dziadostwo.Leczenie nie wyłaczyło mnie z życia czego sie bałam najbardziej
                                                    /jesli nawet -to na krótko i znou jestem smile - chętnie podzielę sie tą siła i
                                                    wiarą - podobnie jak Ty kiedyś ze mną, kiedy zaczynałam. Zyczę Ci jak
                                                    najszybszego powrotu do abx, a potem siły i wytrwałości - pozdrawiam smile
                                                  • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.08.07, 12:26
                                                    mam nadzieje,ze mnie borelka nie dopadla ,
                                                    wiec moze koniec leczenia co zreszta sugerowala dr.Beata
                                                    przed Toba jeszcze pewnie wiele zmagan,ale wracajac do Twoich starych postow
                                                    ,braku nadzieji,wyczerpania i braku sily do dalszej walki
                                                    widze tak duza poprawe w Twych wypowiedziach ,ze az chcialoby sie
                                                    dac Ci buziaczka,jak zreszta calej duzej grupie forumowiczow,ktorzy i mi bardzo
                                                    pomogli
                                                    masz Tu pokrewne dusze i obie wiemy ,ze tak jest latwiej

                                                    walcz Kea bo choc cien nadzieji, ze nie mam tego swinstwa mnie uskrzydla i
                                                    takiego uczucia zycze Ci najbardziej
                                                    bede tu zagladac choc nie ma juz mojego postu,/mialam dlugo zepsuty komputer/bez
                                                    wzgledu na wynik testu ,zeby sie doczekac dnia w ktorym napiszesz ze nic
                                                    cie nie boli
                                                    bozena

    • piotr.kurkiewicz Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.08.07, 17:50
      Jeśli masz jakieś pytanie,pisz na e-mail
      piotr.kurkiewicz@poczta.neostrada.pl.Jestem lekarzem,choruję na
      neuroborelizę.To terapia biotriaksonem(inaczej ceftriaksonem)którą
      chcą Ci podać w szpitalu
      Piotrek K
      • da_reczka Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 19.08.07, 20:16
        Piotrze, odpowiedziales na pierwszy post Kei w tym watku, a tych
        postow potem bylo jeszcze ponad 100. Ona juz przeszla kuracje
        ceftriaxonem i czuje sie coraz lepiej.

        Kea, trzymam kciuki! Pamietam Cie z pierwszego postu i teraz -
        jestes zupelnie inna! Weselsza i pogodniejsza. Tak trzymaj!!
        Wszystko bedzie dobrze smile)))
        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.08.07, 10:38
          dziękuję dr Piotrze smile
          dzięki da_reczko i Bożenko48 smile
          kea7
          • bozenka48 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.08.07, 21:54

            kea jak sie czujesz,jak kolejny dzien z borelka ,moze choc ciut lepiej?
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 22.08.07, 20:30
              Bożenka48 - no nie zawsze jest fajnie sad.. ale przecież będzie lepiej
              • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.08.07, 18:38
                No i co tam u ciebie kea???Czy juz zupelnie wyzdrowialas ,ze nie
                wpadasz na forum???Pozdrawiam.
                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.08.07, 22:33
                  weź sie Baśko192 nie nabijaj cio? - walczyłam z biegunką sad i przypomniały mi
                  się rwące bóle i drętwienia sprzed leczenia smile /sądzę,ze po zmianie zestawu
                  leczenia/, wtedy to nie mam nic dobrego czym chciałabym się podzielić z Wami, bo
                  złego to każdy ma dość swego; no łatwo nie jest.. ale nie zamierzam pękać,
                  będzie dobrze - pozdrawiam
                  • klematis7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.08.07, 23:10
                    Trzymaj sie Aniu cieplo. Ja wierze, ze wszyscy z tego wyjdziemy,
                    wiec Ty tez. Teraz musisz tylko zacisnac zeby i przeczekac. Czas
                    plynie, antybiotyki dzialaja.
                    Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna.
    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 27.08.07, 23:45
      oj tak zgoorku kochany - co racja to racja, ale wolałbym móc się jednak chwalić
      osiągnięciami /jak kazdy tutaj/, niż słabym kiepem być smile, nachrzania mnie
      wszystko - biodra, kolana, łokcie i całe barki, szyja i snowusz mam odrętwiałe
      dłonie, nie daję rady bez diclofenacu co dnia; bóle stawów i mięśni rąk i nóg
      oprócz rozsadzających mózg bólów głowy /pobolewania to znoszę nieźle/ to
      najgorsze dla mnie objawy, odbierają mi wszystko co dobre; mam ochotę świadomie
      całkiem poprostu odrąbać sobie siekierką ręce i nogi i nie mówcie mi nawet,że
      tak myśleć nie można.. można myśleć pozytywnie dopóki ból daje się łagodzić czy
      poprostu znosić..; wiesz zgorku? czuję podobnie do Ciebie - nic już nie wiem
      napewno.. nie wiem czy te bóle to efekt dokuczania krętków, czy skutecznego
      leczenia, nie wiem czy to herxy, czy poprostu tylko kontynuacja tego stanu co
      był? nie wiem czy nadcisnienie mam z nadmiaru leczenia czy tez niedostatku, nie
      wiem czy przypadkiem lekarze nie mają racji..bo coraz częściej sobie myślę..że
      ja zwariuję /jeśli jeszcze nie zwariowałam/ z tym bólem i leczeniem i jakimś
      odlecianym, udawanym światem, który muszę sobie tworzyć co dnia i kłamać
      tymczasem,że jest dobrze,żeby nie martwić najbliższych i nie zniechęcać do
      siebie nie mających nawet szans zrozumieć - pilnowanie tabletek, smarowanie
      buzi, masaże nieustanne, wyszukiwanie nowych sposobów na radzenie sobie domowe z
      coraz to nowszymi upierdliwymi objawami..jak nie urok...kurde, jaki sens żyć
      tylko po to, by sie leczyć? przeczekiwanie złych dni i nadrabianie potem
      straconego czasu i zawalonych w tym czasie spraw bo świat, praca, ludzie nie
      poczekają, aż zechcę poczuć się lepiej i zaczne mysleć bez trudu i nadludzkiego
      wysiłku na analizą kilku zaledwie słów czy cyferek .. i stałe,upierdliwe
      zmęczenie... ja już nawet nie wiem od czego mam to zmeczenie..od chorowania,
      leczenia czy od tego,ze żyję tylko.. ledwo żyję i niechętnie sad
      --"clemantisku" kochany, jakżeż pięknie mi napisałeś o uśmiechu.. smile choć
      tymczasem jak ból o prąd przeszywają mi ręce i jak po sznurku opasują mi kark,
      szyję, ramiona, mózg i dalej do drogiego przedramienia - to znam tylko taki znak
      uśmiechu sad
      kea7
      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 27.08.07, 23:51
        może mi ktos podpowie co zrobic z takim mało komfortowym, dokuczliwym balonem w
        miejsu wątroby? /tylko nie badania../ biorę abx, probiotyki, nystatynę, hepatil,
        forbactil, leki na nadciśnienie..coś ująć? bo chyba nie dodać?
        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 00:19
          albo czy ma ktoś może takie drażniące bardzo swędzenie - dłoni i całych rak od
          wewnętrznej strony - ale nie skóry, tylko jakby od środka - żył, mięśni,
          ścięgien, takie smeranie, łaskotanie, swędzenie odrętwiałych rąk? od środkasad
          • artur737 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 02:42
            Sugeruje to bartonelle.
          • artur737 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 02:43
            Probowalas biseptol+rulid?
          • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 13:02
            Aniu- dokładnie tak opisuje te swoje swędzenia moja mama. W
            badaniach wyszła jej bartonella...
            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 17:12
              kurde.. sad nie próbowałam rulidu z biseptolem, ani nie mam żadnych badań na
              bartonellę, leczę sie bardzo krótko - dopiero 2 miesiące i już aż się boję
              opisywać dalej te cuda, które się ze mną dzieją, choć wiem,ze tu mogę dostać
              pomoc, jakiej nie otrzymałam dotąd przez przeszło 20 lat sad . Dziękuję
    • likorek Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 18:46
      aniu, trzymaj się - raz jest lepiej a raz gorzej ale bedzie kiedyś
      tylko dobrze. mnie dziś mózg chce wyskoczyc z czaszki ale mu nie
      pozwalam.
      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 28.08.07, 20:21
        dzięki, pewnie dam radę, jak zawsze.. boli mnie wszystko, rwie, swędzi i drażni,
        wróciła biegunka i jakby tego było mało to w tym otępieniu dostawałam dziś 3
        razy jakichś napadów śpiączki w pracy, czuję uciski na całym ciele jakby bolące
        obręcze, pulsowanie - serce, żołądek, wątroba, gardło, no wszystko mnie boli
        jakbym miała eksplodować za chwilę, nadaję sie co najwyżej do schowania pod
        ciepłą kołderkę po zażyciu mocnej tabletki nasennej,p-bólowej i uspokajającej -
        w jednym, co też za chwilkę zrobię. Chciałabym się obudzić już po sezonie
        kleszczowym i choćby miał ten sen trwać i 3 lata to wcale nie byłoby mi żal
        tego czasu sad.A jak już wszystko minie i będzie lepiej /choćby na krótko/ to
        nadrobię tę stratę.. podobnie jak teraz nadrabiam stale moje niedyspozycje sad
        pozdrawiam Lidka - tez się trzymaj smile
        • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 00:46
          no…bohaterstwem to ja w tym wątku nie błysnę – z góry przepraszam 
          Największą ambicją moich ostanich dni jest by następnego dnia raz jeszcze wstać
          i dać radę, choć najchętniej nie wstawałabym wcale. Wszystko mnie boli, czuję
          się jak schorowana, stara kobieta; po biotraxonie śmigałam – teraz zaledwie
          łażę, raz daje się na trochę zapomnieć o bólu, innym razem tylko diclofenac. I
          tak jest co dnia. Boli mnie wszystko, swędzi od środka, coraz częściej swędzą
          mnie powieki od środka całe ciało, czuję się jak hipochondryk malowany. Łazi po
          mnie stale jakieś robactwo. I tak wkoło: jak łapie głęboki oddech po rozrywanym
          barku, ramionach i szyi.. jak ból ustaje i daje odpocząć to zaczynają się rwania
          nóg..a jak to najgorsze minie…to oblewa mnie pot niewiadomo skąd, w międzyczasie
          muli mnie żołądek, watroba? ciężki sztywny beton w nogach - nie na tyle jednak,
          żeby nie dawał odczuwać bólu niestety. W międzyczasie atrakcje jelitowe /ale już
          mam je za soba chyba/, ale żebym nie odczuwala pustki objawów to efekty kuracji
          abx od strony kobiecej dały sobie upust.jak to mówią „ jak nie urok…” Moją
          największą ambicją ostatnich dni jest, by jeszcze dzisiaj dać radę – wziąć
          głęboki oddech i wyjśc z domu, nie buchnąc płaczem w poduche znowu..
          Nasilają się nieodstępujące drętwienia rąk i to stałe zmęczenie i niemożność
          skupienia.. i to nie mija szybko, taki stan trzyma i trzyma… i żebym choć mogła
          wyspać się należycie raz na jakiś czas, ale ja mogę padać na buzię…a wieczorem
          późnym to ja mam taka gotowość do życia dopiero, że najchętniej nie kładłabym
          się spać wcale. Ale pracuję na rano 
          Zdarzyło mi się kiedyś, że nie zmrużyłam okna nawet na minutkę w nocy - z
          powodu bólu; dzień w pracy był ciężki ale pomyślałam sobie, że nocą odeśpię.
          Nic z tego - drugą z rzędu noc nie zmrużyłam oka - także że nie wiem czy mi ktoś
          naważniejszej fazy snu nie buchnął;
          i tak mam od dawna, zmęczenie stale narasta i narasta . Jasny gwint – skąd
          macie siłę na to chorowanie i na to leczenie? Skąd w ogóle macie siłę do życia?
          Jakim cudem uzyskujecie pomoc medyczną niepłatną od rodzinnego? Miewam niekiedy
          takie chwile jak dziś, kiedy poczułam przez kilka minut swoje prawdziwe nogi -
          leciutkie i beztroskie, wesołe;
          trzy miesiące temu – po szpitalu – przez dwa dni miałm radość czuć swoje własne
          dłonie, prawdziwe; niebolące, nieodrętwiałe, takie miłe i czujące wszystko. Ale
          kurde, nie umiem się cieszyć z tego powodu tylko, że mam ręce, nogi…. Kiedy
          często wolałabym ich nie mieć.. za wiele oczekuję od życia?
          Wiem – wiem inni nie chodzą wcale…. Ja chodzę i cenię to odpowiednio… ale ten
          pieprzony ból sprawia, że nieraz wolałabym tych nóg nie mieć wcale, bo boli mnie
          wszystko i peka głowa, i niekoniecznie to ból fizyczny, ten ból zżera mi mózg i
          pozbawia spokoju i zwykłej możliwości skupienia nad czymkolwiek. W jaki sposób
          można żyć spokojnie kiedy co dnia taką walkę toczysz. I codzinnie udajesz posród
          otoczenia,ze jest ok., ze jestem już zdrowa. Każdego dnia jak już dotrę do
          domku to zamykam się i wcale nie mam ochoty nikogo widzieć.. ja chyba już nawet
          ludzi nie lubię ; siebie takiej bezradnej i rozwalonej to od dawna nienawidzę 


          Anka
          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 00:53

            • geodeta_31 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 11:27
              Nio, to straszliwie mnie smutno jest, że tak źle u Ciebie Ania. A
              myślałem że po Biotraksonie to już z gory poleci i będzie coraz
              lepiej a tu bęc! Ale wiesz jak jest - u mnie odpuściło troszke przez
              ostatnie dwa dni to na Ciebie trafiło. Ktoś cały czas musi cierpieć.
              Szkoda, że teraz Twoja kolej. Ale wiesz że gorzej juz nie będzie
              tak? Trzymaj się dzielnie. Jeśli masz ochotę i siłę by na chwile
              mnie zobaczyc, to jutro zadzwonię i zajrze do Ciebie na sekundkę, ok?

              Marcin
              • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 18:31

                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 18:50
                  Artur - bardzo dziękuję za podpowiedzi - długa droga przede mną sad i tymczasem
                  znowu jestem bezradna - kiedyś się pozbieram;

                  tosho - tak jak piszesz, nic nie jest pewne; ja mam drętwienia i zanik czucia w
                  kończynach, uczucie cz estego łążenia czegoś po skórze, swędzenia, dziwnych
                  igiełek, świderków i tików przedziwnych ..poza tym czuję doskonale smak /choć
                  najczęściej ostatnio abx/, głód, pragnienie, ból, zapach /też abx/, baaaaaaardzo
                  dobrze czuję też zmęczenie, nie mam czucia NIC, przeciwnie - czuję mnóstwo
                  negatywnych rzeczy, w tym bezradność dziecka ; dzięki tosho, bedę śledzić z
                  uwagą co z Tobą
                  mea_51 - nawet tak nie pisz, proszę - jakby tak łatwo się umierało to nie
                  męczyłabyś się tyle lat - meczysz się po to, by pożyć sobie fajnie tak jak sobie
                  marzysz i koniec! słuchaj starszej koleżanki smile
                  Anka
            • dorota1011 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 22:30
              hej.
              jak długo się leczysz? ja mam podobne objawy co Ty- swędzenie dłoni,
              powiek, czoła. ja leczę się już rok i lekka poprawa jest. teraz
              dołączyło bóle nóg(jak z betonu), bóle mięśni.po rulidzie i batrimie
              był herxt, ale bactrim musiałam odstawić. czy ktoś wie czy ten zetaw
              jest na bartonellę?ja w poniedziałek wysyłam krew do lublina na
              bdanie koinfekcji
          • artur737 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 16:18
            Musisz jakos zaadresowac ta swoja Bartonelle. Mozesz sprobowac zrobic badanie
            wczesniej w Lublinie, ale moze trzeba leczyc w ciemno.

            Bartonelle leczy sie np tak:

            Rifampicin zwykle w dawce ok 600 mg dziennie i do tego jakis makrolid.

            Np: telithromycin (Ketek) bardzo dobry i efektywny abx na Bb, ale czesciej niz
            inne makrolidy uszkadza watrobe, byly nawet przypadki smiertelne choc jak dotad
            nie u boreliozowiczow. Niemniej jest ponoc bardziej skuteczny niz inne
            makrolidy. Ketek jest wlasciwie ketolidem a nie makrolidem, ale chemicznie jest
            dosc podobny do makrolidow.
            lub
            Clarithromycin (Biaxin XL)
            lub
            Azithromycin (Zithromax)
            lub w ostatecznosci Rulid (ale ten jest najslabszy)

            Czas leczenia 4-8 miesiecy.


            Regularnie sprawdzac enzymy watrobowe, na poczatku co kilka dni pozniej co kilka
            tygodni np raz lub dwa razy w miesiacu.
            • tosho Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 16:43
              Ketek jest skuteczniejszy, bo nie ma tego problemu pH co przy makrolidach. Ketek
              wiec pewnie nie wymaga plaquenilu ani amantadyny (viregyt).
              Arniekl z naszego forum probowal. Jestem ciekaw czy on zaczal juz leczyc swoja
              bartonelle.

              Ja planuje: 400mg doxy, rifampicyna, no i pulsacyjnie azytromycyna (pon., śr.,
              pt) i jak bedzie dobrze to pare dni tinidazolu w miesiacu.
              Tylko nie wiem czy azytro 250mg czy 500mg.
              • tosho Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 16:51
                Kea! Bartonella powoduje objawy psychiatryczne.
                Np. jedna osoba na Lymenecie ma takie:

                -nie czuje rąk i nóg - trudności z ustaleniem ich pozycji
                -stracił odczuwanie - w bardzo szerokim znaczeniu - nie czuje normalnie
                zapachow, smaku, glodu, sytosci, zmeczenia, pobudzenia, dotyku, radosci, smutku.
                Czuje NIC.
                -wolne gojenie sie ran i latwe skaleczenia, urazy
                - bol miesnia w lewej stopie (bol stopy jest bardzo charakt. dla bart.)
                - problemy z mysleniem i zapamietywaniem
                -wzrok: potrojne widzenie w jednym oku i duze problemy z percepcja głębi
                - kompletna bezsennosc
                - bardzo duzy skok pulsu w trakcie wstawania z pozycji lezacej

                A znam tez osoby ktore mają bartonelle NIE LECZONĄ i czują sie OK.
                Po raz kolejny - nie ma reguły.
                • tosho Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 16:53
                  Oczywiscie Bart. powoduje nie tylko objawy psychiatryczne.
                  Inne takze.
              • artur737 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 17:00
                Ja bym nie dawal doxy i makrolidu razem z rifampicyna - za duzo dobrego na raz i
                watroba ci siadzie. A przeciez kiedys moze sie jeszcze przydac.
          • mea_51 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 17:09
            Hej Kea!Chociaż to słaba pociecha w tym momencie ,nawet nie wiesz
            jak doskonale Cię rozumiem! Znoszę podobny stan 9 lat, przeszłam i
            jeszcze nadal przechodzę przez wszystkie te etapy Twoich cierpień -
            bo tak to nazywam i właściwie czekałam juz tylko na śmierć ! /udar,
            wylew, alzheimer../.Ciężka depresja też była długo moim udziałem.
            Myślę,że bylo jeszcze gorzej niż u Ciebie.Nie martw się,że nie
            lubisz ludzi,bo nie masz cierpliwośc nawet do samej siebie. Będzie
            lepiej! U mnie chyba delikatnie coś "drgnęło" / po 3 miesiącach
            leczenia /.Trzymaj się !
            mea_51
            • tosho Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 18:41
              Hmmm...w sumie masz racje Artur, troche zasugerowalem sie protokolem na
              cpnhelp.org , tylko ze oni tam maja mniejsze dawki zarowno azytro jak i rifamp.

              Pytanie do Artura:
              Na sama bartonelle lepiej polaczyc rif. z doxy czy z azytro?

              Pytanie do Zazule:
              Ktory z tych trzech abx: doxy, azytro czy tini najlepiej dolozyc do rifampicyny
              (pod wzgledem chlam. pneum.)

              Mam nadzieje , ze odpowiedz bedzie jednomyslnasmile
              • zazule Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 19:27
                aac.asm.org/cgi/reprint/49/5/1852.pdf#search=%22anti-chlamydial%22

                Przeczytaj tylko dyskusje pracy

                Wynika ze ryfampicna z makrolidami powinna byc najlepsza.

                Równiez w leczeniu cpn ryfamp zastepuje doxy tzn mozna zamist doxy
                ryfamp.

                Czy jednak Ty powinineś bez doxy się leczyc -sadząc po Twojej
                reakcji na doxy, tego nie wiem.


                pozdr
                z
                • tosho Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 19:35
                  Dzieki Zaz!
                  No wlasnie! doxy dziala i nie chcialbym znowu przerywac jak juz biore 2 tygodnie.

                  Kurcze, wlasnie przeczytalem ze dr Burr. sugeruje Rifampicyne z metronidazolem.
                  Dobra - przenosze sie do swojego watku.
                  • da_reczka Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 06.09.07, 22:34
                    Ania, trzymaj się!!! Na pewno najgorsze już za Tobą, pamiętaj. Może
                    być tylko lepiej. Zbierz wszystkie siły jakie masz, posklejaj je
                    wszystkie razem i przyłóż krętkom. Zresztą i tak dobrze im
                    przykładasz, bo jak Ty tak cierpisz to pamiętaj, że one wtedy
                    cierpią 1000 razy bardziej. Trzym się Ania smile
                    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 08.09.07, 19:40
                      .. chętnie dzielę się radością jak tylko mam powód, tymczasem jednak nie mam nic
                      dobrego do opisania tutaj, przeciwnie, coraz gorzej znoszę bóle, przerastają
                      mnie, coraz mniej mam takiego czasu kiedy funkcjonuję w miarę normalnie..
                      Wiem,że moje posty dołują - nie na takie wrażenia wszyscy czekają. Dlatego
                      zamykam ten wątek - napiszę kiedyś w nowym, wtedy kiedy nie będę musiała kłamać,
                      że jest dobrze. Bardzo dziękuję wszystkim za czas i ciepłe słowa tutaj zostawione.
                      • da_reczka Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.09.07, 00:44
                        Ania, bolem tez sie trzeba dzielic, wtedy mniej boli. Nie zamykaj
                        watku, pisz w nim. Jestem pewna, ze juz niedlugo napiszesz, ze jest
                        lepiej. Wytrzymaj. Moja znajoma z borelioza stawowa poczula sie
                        naprawde lepiej niestety dopiero po ok. 7-8 m-cach leczenia. To
                        dlugo, ale to daje nadzieje. Widocznie stawy sa miejscem, gdzie
                        trudno penetruje antybiotyk i dopiero dlugosc leczenia daje mu w
                        kosc. Wiem, ze pracujesz i tu jest Ci na pewno trudno. Ale dasz rade
                        Aniu! Jeszcze troszeczke i na pewno bedzie lepiej! Trzymaj sie smile
                        • franiolek1 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.09.07, 09:37
                          Aniu
                          Podpisuje sie pod tym co napisala dareczka. Nie zamykaj watku i nie
                          zalamuj sie. Wiem jak leczenie boreliozy jest bolesne i straszne.
                          Wiem, ze zyc normalnie sie z tym nie da, ale nie mamy innej drogi.
                          Przez to trzeba przejsc i madrzy ludzie, ktorzy znaja borelioze,
                          mowia, ze te ciezkie momenty przechodza i wtedy jest pieknie. Trzeba
                          zacisnac zeby, i isc pod wiatr. Trzeba to traktowac jak czas wojny.
                          Aniu, forum istnieje wlasnie po to, by moc wylac z siebie
                          cierpienie, bol, przerazenie - tutaj jestes wsrod ludzi, ktorzy to
                          przyjma i zrozumieja. Wszyscy przez to przechodzimy i w takich
                          wlasnie chwilach forum spelnia swoja role.
                          Oczywiscie, ze posty radosne i pelna entuzjazmu wszystkim sprawiaja
                          radoche - zzylismy sie ze soba i dobre wiadomosci od ludzi, ktorzy
                          nam podali reke to wielka radosc. One podtrzymuja nasza nadzieje i
                          sile do walki.
                          Jestem pewna, ze juz niedlugo i Ty bedziesz pisac, ze jest lepiej,
                          ze juz da sie zyc. A poki co, pisz to co czujesz, pisz ze jest jak
                          jest - potrzebujemy i tego, bym nasze ciezkie chwile byly mniej
                          samotne.
                          Aniu, pisz wiec, ja zawsze czekam na wiadomosci od Ciebie.
                          Mocno Cie sciskam i przesylam slonce ( w koncu!!!) z Paryza
                          Joasia
                          • ewax100 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.09.07, 13:01
                            Aniu -proszę Cię nie załamuj się.Wiem że przeżywasz
                            bardzo trudne chwile,że masz dość wszystkiego,wszystko
                            Cie denerwuje,złości,podłapałaś załamanie o które tak
                            łatwo u kazdego z nas przecież jak bóle powracają.
                            Tak mi przykro że tak cięzko to przechodzisz i tak
                            bardzo cierpisz-czuje się w jakiś sposób
                            odpowiedzialna bo pamietasz że Ci doradziłam kierując
                            sie własnym doswiadczeniem żebyś zrobiła badanie WB i
                            wykluczyła boreliozę.Ty ją potwierdziłaś i musisz z
                            nia walczyć -nie poddawac się..Ja dosonale Cie
                            rozumiem bo wiem czym jest ból i do czego może
                            człowieka doprowadzić.Sama cierpiałam ponad 30 lat ale
                            leczę sie 6 miesięcy i jest lepiej.Też mam obawy,żyję
                            w lęku boje się żeby bóle nie wróciły ale póki co jest
                            poprawa.Wcześniej też miałam powroty bólów tyle że
                            były to takie 1-2 dniówki i wtedy tez miałam okresy
                            zalamania.
                            Pomyśl jednak i tak jesteś w lepeszej sytuacji niż
                            inni-masz wynik dodatni wiesz co Ci jest i leczysz
                            się.Wiesz jak duzo ludzi znam na Forum Fibromialgia
                            którzy sa w punkcie wyjścia i nadal nie wiedzą co jest
                            przyczyną ich strasznych bólów i nawet nie mogą zacząć
                            tego trudnego leczenia?
                            Wiem jakie to jest truden gdy człowiek sie leczy i nie
                            ma efektów ale może to jeszcze za wcześnie.Spójrz jak
                            długo tu się niektórzy leczą i kiedy odczuwaja poprawę.
                            Ja tez ich podziwiam bardzo że mogą tak długo
                            wytrzymać.
                            Co Ci mogę doradzić? jesli w ogóle chcesz tej rady?smile)
                            Póki co musisz sobie poradzić z załamaniem psychicznym
                            z -weż może coś np. Amitryptylinę /cos co nie ogłupi
                            coś sprawdzonego/a Cie uspokoi-wtedy inaczej spojrzysz
                            na świat.
                            Węz coś p/bólowego np. Tramal -to ukoi Twoje bóle
                            rób badanie na candide/37zł/ a dowiesz się czy
                            przyczyną Twoich swędzeń,bólów nie jest też candida.
                            która daje takie same objawy jak w boreliozie tez bóle
                            itd.Nawet osoby nie mające boreliozy mają tą chorobę a
                            u nas antybiotyki jeszcze ją wzmagają.
                            Aniu nie zmykaj wątku bo to nic Ci nie da,nie ząłamuj
                            się,nie gniewaj na wszystkich ,na forum dla swego
                            dobra.Pozdrawiam Cie serdecznie myśląc o Tobie
                            • tosho Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.09.07, 13:20
                              Kea - bez sensu, nie ma po co zamykac watku.

                              Jakie Ci wyszly wyniki badan na koinfekcje?
                              (bartonella, babesia, erlichia, mycoplasma, chlamydia)

                              U Ciebie wyglada na bartonelle.
                              • mile13 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.09.07, 20:02
                                Aniu, ja rzadko piszę na forum ,zawsze jakoś mi to dożo czasu
                                zajmuje,ale śledzę Twoje zmagania od czasu jak sie poznałyśmy u
                                Beaty w Krakowie.Zastanawiam sie co mam Ci napisać żeby podtrzymać
                                Cie na duchu i właściwie wszystko już napisali moi poprzednicy /nie
                                załamuj sie ,wytrwaj ,to minie...kiedyś ,będzie lepiej /,ale to
                                wszystko prawda, wiesz o tym tak jak Ja to wiem, bo też miałam takie
                                same wątpliwości ,nie raz chciałam zrezygnować z leczenia bo
                                wydawało mi sie ,że to nie ma sensu ,że to sie nigdy nie skończy ,że
                                te wstrętne leki bede musiała brać już zawsze.Były dni że czułam sie
                                wspaniale po których przychodziły te, kiedy nie chciało się żyć ,a
                                co dopiero chodzić do pracy.Dobrze wiem co sie z Tobą teraz dzieje i
                                idąc moim przykładem wiem też ,że to sie skończy ,że to minie,
                                trochę to potrwa,ale potem będzie już tylko lepiej.Wiem co mówię w
                                końcu leczyłam to paskództwo 15 miesięcy i doczekałam sie
                                końca .Wytrwaj proszę będe trzymała za Ciebie kciuki.Pozdrawiam .
                                • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.09.07, 20:33
                                  kochani - ja nie przerwałam leczenia i nie zamierzam przerywać. Zawiesiłam
                                  jedynie udział w forum. Będzie dobrze - pozdrawiam wszystkich
                                  • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 25.09.07, 21:29
                                    chciałam dzisiaj oznaczyć poziom witaminy D smile - w jednym laboratorium
                                    orzekli,że musiałam pomylić z B, bo D to nawet w cenniku nie mają smile, w drugim
                                    zaś mieli D w cenniku /choć po dłuższym wyszukiwaniu/, ale problemem był brak
                                    zlecenia; ponieważ jednak zlecenia nie mam, znaczy sama sobie wymyślam/to cytat
                                    pani z lab.
                                    /to nie wiedziałam, na które z zaproponowanych przez panią badań powinnam się
                                    zdecydować - oznaczenie wit. D3 poprostu /75 zł/ czy nowego "badania
                                    prekursorskiego" na D... droższego/... hmm...
                                    moze podpowiecie?
                                    tosho - posłałam litr surowicy smile na badania 5 koinfekcji i:
                                    bartonella /-/
                                    babesja /-/
                                    erlichia /-/
                                    na wyniki chlamydii i mykoplasm czekam jeszcze, ale ponieważ stawiałam na
                                    bartonellę, to w tym podejściu chyba jednak zdrowa jestem po całej linii
                                    koinfekcji. Najlepszym lekarstwem na moje drętwienia, mrowienia i swędzenia
                                    odśrodkowe w dalszym ciągu pozostaje dłuuuuuuuuuuuuuugi gorący prysznic..
                                    ale żeby tak nie trzeba było spod niego wcale wychodzić ... smile
                                    • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 25.09.07, 22:20
                                      No co ja slysze???Chcialas zamknac watek.Ale widze ,ze zamiar zozmyl
                                      sie gdzies.I bardzo dobrze!!!Kto Cie lepiej zrozumie niz my.Kea sama
                                      dobrze wiesz ,ze kazdy tu ma raz z gorki a raz pod.To nieprawda,ze
                                      kazdy chce slyszec tylko dobre informacje.Czasami jest tak ,ze komus
                                      moze pomoc to,ze nie jest sam w tej meczarni.Czasami jest tak ,ze
                                      trzeba poobserwowac jak dluga droga przed nami.Czytam watki
                                      weteranow tego forum i nadziwic sie nie moge ile oni maja
                                      samozaparcia i sily.I staram sie podochodzic do sprawy podobnie jak
                                      oni.Wiec w sprawie laboratorium Ci nie pomoge bo nic nie wiem ale
                                      mowie Ci--bierz za rogi tego drania a wygrasz.I siedz w tej wannie
                                      jak lubisz.
                                      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 25.09.07, 22:38
                                        nie mam wanny nawet smile lubię prysznic - natrysk gorąca wodą; wtedy jakoś te
                                        bóle i inne upierdliwe moje nieodłączniki zostaja przed kabiną - bedę pod nim
                                        siedzić, póki mnie administarcja spółdzielni nie wywali za fraki z domu za brak
                                        opłat za wodę smile. A wątku to ja nie zamierzałam zaniechać całkiem , tylko mniej
                                        się udzielać, mniej snuć swych smutnych opowieści.. tak jest zdrowiej dla
                                        wszystkich; niemniej czasem jednak bedę tu nudzić smile
                                        dobrze,że jesteś Baśko192 smile
                                        co do wit.D to zasugerował mi jej oznaczenie Artur, może tu zajrzy i podpowie..
                                        teraz sobie myśle ,że to poprostu D3 powinno być - bez wymyślania w laboratorium smile
                                        kea7
                                        • artur737 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.09.07, 16:03
                                          Nie wydziwiaj tylko zrob D3
                                          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.09.07, 20:23

                                            dzięks Artur - przestanę wydziwiać już w laboratorium smile; chyba, że znów jakieś
                                            kosmiczne badanie mi podpowiesz, o którym świat cały nie słyszał smile

                                            nataszkam - dzięks - zamierzam powtórzyć tę moją bartonellę w 8 tygodni po
                                            pierwszym badaniu conajmniej, ale już tylko bartonellę dam szansę Twojemu
                                            rodzimemu IMW, choć drogo mnie ta dobroć serca kosztuje smile. No chyba,że
                                            zaskoczy mnie wynik chlamydii albo mykoplasmy to sobie
                                            daruję barta, trzy mi wystarczą tymczasem.

                                            Moje samopoczucie? Dnia bez bólu nie znam już od wielu lat, ale ..
                                            3 tygodnie temu zaliczyłam kilkudniowy totalny rozstrój organizmu,

                                            kiedy dopadło mnie naraz wszystko: biegunka, zapalenie po linii kobiecej,
                                            wróciły stare sprzed lat dolegliwości hemoroidowe - wszystko naraz
                                            w takim stopniu,że brrrrr dwie noce w każdej możliwej pozycji prócz leżącej i
                                            siedzącej z dodatkową opcja wycia do woli sad; nienajłaskawszy to stan
                                            generalnie, ale przecież minął.
                                            Jeśli mam taki czas odpoczynku jak teraz, tzn. moge choć trochę skupić się na
                                            czymś innym poza pracą i rutuałami boreliozowymi /głównie resztki energii
                                            kieruję ciągle na pracę, tu jest najgorzej, bo stałe zmęczenie, brak skupienia
                                            i pamięci sad((/ jeśli potrafię zająć czymkolwiek swoje myśli, - to jest
                                            znacznie lepiej i wtedy mam siłę i motywacje do przeczekania tych stanów.
                                            Wtedy to nawet szkoda mi czasu na te boreliozę smile. W takim samopoczuciu dam radę
                                            poczekać na taki dzień, w którym nic mnie nie będzie bolało smile)). Wiem, że muszę
                                            czekać długo jeszcze - ja nie mam objawów od kilku tygodni, miesiecy..ani nawet
                                            lat....
                                            od 20 lat to bardzo optymistyczna wersja, od wtedy pamiętam ostre darcie nóg w
                                            szpitalu, ale to były przemijające i nawracające bóle i podczepiali to pod
                                            Addisona - Biermera, nerwicę smile - a ile jeszcze ponad 20..to nie chcę nawet
                                            mysleć. Zatem jeszcze długo moje miejsce będzie stale na końcu kolejki sad

                                            nat..nie naciągaj mnie na zwierzenia, bo moja nowa zasada to sie nie użalać nad
                                            soba i nie rozpamiętywać, nie trwonic czasu na boreliozę i jej towarzyszące
                                            emocje, nie lansować sie w laboratoriach ani na forum smile, zatem nie kuś nat smile
                                            zdrówka życzę i ciepła
                                            • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.09.07, 20:28
                                              pytanie konkursowe - rozstrzyygnięcie konkursu z niespdzianką jutro:
                                              kto jedzie w piątek do Krakowa?
                                    • nataszkam Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.09.07, 11:48
                                      Ależ Ty wymyślasz Aniu, z tymi badaniami- w zakłopotanie tylko
                                      laborantki wprowadzasz tongue_out
                                      Ja w sprawie ewentualnej bartonelli, bo nie tak dawno przekonywałam
                                      Cię, że testy z Lublina są generalnie na bartonelle OK, ale
                                      zmieniłam zdanie po przewertowaniu kilku publikacji- z tym jest
                                      chyba tak, jak z boreliozą i ELISĄ- testy moga wychodzić fałszywie
                                      negatywne i to w dużej częsci sad Jesli leczenie nie idzie dobrze,
                                      to warto rozważyć bartonelle mimo wszystko. Ja też jestem własnie na
                                      takim etapie, a swoje przemyślenia umieszczę w wątku Tosho o video -
                                      drB Bartonella.
                                      Napisz, jak Twoje samopoczucie i jak leczenie.
                                      Pozdrawiam Cię serdecznie

                                      NAT
    • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 29.09.07, 02:40
      konkurs spalił na panewce - nagroda-niespodziewanka zostaje u kea7 smile
      • kea7 jutro będzie lepiej niż dziś.. 02.10.07, 00:30
        dziś nie jest fajnie.. i tak jest już 2-3 dni, od powrotu z Krakowa. Niedługo
        przed diagnozą i początkiem leczenia miałam problem z chodzeniem: ból,
        drętwienia, sztywność stawów, nogi zalane bolącym dopieprzającym betonem i
        trudność w chodzeniu /czyżbym ja pieszo wrcała? smile. Dziś podobnie jak 4 m-ce
        temu; dołączyły tylko kolana i łokcie, które do tej pory nie były upierdliwe
        wcale bądź znośnie. Ale to odpowiedź na ostatni zestaw. Teraz dopływa już do
        robali biotraxon - właśnie zaliczyłam pierwszy wlew w II turze smile, jutro będzie
        dobrze smile
        • kwiat.wisni Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 02.10.07, 08:44
          • baska192 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 07.10.07, 18:46
            No co tam u Ciebie???Znow bierzesz w zyle???Ja biore w tylek
            debecyline.Czuje sie lepiej ale wiem,ze nadal jestem chora.Czasami
            jak zasypiam to czuje,ze moje cialo nie jest spokojne.Cos tam drga.A
            rano jestem zesztywniala i wydaje mi sie ,ze palce u rak mam jakby
            napompowane.Napisz Kea.Jak jest teraz???
            • kea7 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 08.10.07, 20:56
              Baśko miła smile - teraz jest.. wyczekiwanie. Chciałam napisać o tym troszkę
              później, jak już będę mieć sukcesy. Żyć tak jak teraz na dłuższą metę się
              poprostu nie da, ale mam nadzieję na dużą poprawę po biotraxonie, zatem czekam.
              Daje sobie w żyłę po raz drugi - dziś 8 wlew. Jest różnie - codziennie coś
              nowego sad. Raz jest znośnie - innym razem bardzo źle, dni bez bólu zupełnie -
              nie miewam sad nie nudzę się zatem; przez kilka dni opanowały mnie podobnie jak
              Ciebie
              jakieś drgania, jakby mi ktoś porozwieszał haczyki na mięśniach i żyłach i
              coraz to w innym miejscu pociągał; to nie boli..tylko wrażenie niemiłe i dziwne
              sprawia, że ktoś się rządzi w środku moim ciałkiem smile Miewam tak często, że coś
              mi drga.. /najczesciej mieśnie rąk/ ale teraz ten obajaw się nasilił i
              rozpanoszył mocno. Druga rzecz to ból głowy i nadciśnienie. Od dwu dni z rana do
              południa się reanimuję bo pęka mi głowa, potem przechodzi i jest znośnie, dziś
              już na 11 dotarłam do pracy.. jedynie szefostwo jakoś mało zadowolone i jakby
              poirytowane, nic a nic nie kumające wiecznego złego samopoczucia i
              niewyrabiania normy sad( i tu jest bardzo źle rzekłabym.
              Poprzednim razem z wlewami i nadciśnieniem było podobnie. Mam nadzieję, że tak
              właśnie wygląda herx. Kolana i łokcie - dotąd łagodne - pokazały mi też jak
              potrafią dokuczać i że są zżerane podobnie ja ramiona i biodra - to też nowe.
              A stare wszystkie zostały - mrowienia, drętwienia, pieczenia od środka i jakaś
              drażliwość na dotyk w tym czasie. W pracy jest najgorzej z myśleniem,
              skupieniem..a skupiać się muszę, wieczorem głowa ma się lepiej...za to wszystkie
              drażliwe
              dolegliwości wylegają wtedy najbardziej i usiedzieć mi trudno; chciałaym żyć
              nocą.. ale ggóóópia głowa musi kiedyś odpocząć bo rano..do pracy; śpię krótko i
              źle, zmęczenie mnie wykańcza i tak wkoło Macieju..
              Chciałabym obudzić się dopiero wtedy, kiedy nic mnie nie będzie bolało sad. Mam
              nadzieję za m-c wpisać tu hektar optymistycznego tekstu - relacji z powrotu do
              zdrowia i normalnego życia.
              Po biotraxonie będzie lepiej - pozdrawiam Basiu smile
              • baska192 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 08.10.07, 23:16
                Wyczekiwalam Twojej odpowiedzi.Mam pare takich osob ktorych stan
                zdrowia obserwuje i jak dlugo nie pisza to zastanawiam sie
                dlaczego.Ze lepiej??Ze tak dobrze,ze zapomnieli ???Mysle,ze czytasz
                forum od deski do deski i ze wiesz ,ze pewnym osobom ktorym nie
                wyszly koinfekcje w Lublinie to wyszly w Szczecinie(zdaje sie ,ze
                dobrze pamietam)!Trzymaj sie Kea i pisz.Ja mam herxa.Minely
                dokladnie 3 tygodnie od ostatniego.No moze ze 2 dni sie nie
                zgadzaja,zeby bylo tak idealnie-kalendarzowo.I pierwszy raz nie mam
                dola przy herxie tylko czuje jak robie sie wsciekla.Pozdro.
                • kea7 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 09.10.07, 18:46
                  a wściekaj się do woli, to trochę pomaga..., herxujesz-zdrowiejesz
                  U mnie tymczasem z badaniami basta. Z prozaicznych powodów baaaaardzo. A pisać
                  będę jak mi sie poprawi, już niedługo smile; narazie kiep jestem niepokorny i nie
                  mam dobrych wieści . To dla wszystkich zdrowiej nie smucić nikomu. Pozdrawiam i
                  życzę wytrwałości i siły smile Baśko smile
                  • kea7 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 14.10.07, 23:36
                    właśnie nie śpię - od kilku godzin zaczęła mi się faza swędzenia skóry całego
                    ciała, miałam to nieraz - swędzi wszystko, najbardziej skóra głowy, włosy umyte
                    rano nadaja się jedynie pod prysznic, mam wrażenie i widzę.ze wychodzą mi wtedy
                    bardziej niż zwykle. To minie, mija zawsze - na kilkanaście dni, na kilka
                    tygodni.. nie umiem określić. Nie śpię, bo nie sposób nawet myśleć o spaniu
                    wtedy. Przychodzi kiedy chce, puszcza kiedy chce. Nie śpię wtedy kiedy powinnam,
                    nie pracuję wtedy kiedy powinnam, nie odpoczywam kiedy tego potrzebuję - cały
                    mój p...y żywot zależy stale od mojego samopoczucia

                    kea7
                    • kea7 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 14.10.07, 23:38
                      miałam nie smucić.. ale rozdrażnienie wzięło górę nad mocnym postanowieniem sad
                      • baska192 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 15.10.07, 00:24
                        Ja tez nie spie Kea.po 2 tabl . nasennych nie moge zasnac.I ciesze
                        sie ,ze Cie spotkalam o tak poznej porze.Chcialam sie Ciebie zapytac
                        czy masz-mialas jakis kontakt z tym lekarzem Potrem K co to sie sam
                        wyleczyl z borelki.On byl w lipcu na ogolnym spotkaniu.Jest o tym w
                        watku Mile13.Ladnie do Ciebie pisze co????Tylko co to bylo za ogolne
                        spotkanie.???Gdzies w jakims fajnym miejscu kolo Sochaczewa.(Jesli
                        cos zmyslam to okaz laske).Ponoc dal porzadny wyklad o leczeniu.U
                        mnie herx.Po azitroxie.Ewidentnie sie pogorszylo.Ale to moja wina bo
                        boje sie tych tabletek jak diabel wody swieconej.Wiem ,ze za malo
                        bore ale zoladek odmawia mi posluszenstwa.W dodatku glupia krowa
                        zrobilam sobie na abx badanie western blota i wyszlo ujemne.No bo
                        jakie mialo wyjsc.Sama Beata pisala,ze jak zrobila na abx western bl
                        to wyszlo czysciutkie.Wiesz czlowiek jest tak zakrecony w tej
                        chorobie ,ze nie wie czasem co czyni.Kea pozdro serdeczne.Trzymajmy
                        sie.
                        • kea7 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 15.10.07, 00:41
                          oj BAśKA, BAśKA.. jak ja Cię rozumiem..nie mów tak brzydko o sobie.. masz
                          jakiegoś gadulca może? tak na 10 minut.. bo spróbuję zasnąć potem?
                          • baska192 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 15.10.07, 20:46
                            Kea nie moge gadac noca bo obudze meza.Tutaj domki sa chyba z
                            tektury.KOszmar.Czy widzialas jak koinfekcje sie mnoza???Znowu
                            trzeba kase szykowac.W grudniu to zrobie.
                            • baska192 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 15.10.07, 20:50
                              Chyba juz Cie rozsmieszylam moja wybitna blyskotliwocia.Sama nad
                              soba rece zalamuje.Wysle Ci numer na poczte.
                              • kea7 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 15.10.07, 21:49
                                smile))))))))))))))))))
                                • baska192 Re: Jasne, że będzie dobrze :-)))))))))))) n/t 16.10.07, 12:11
                                  Poki co mam problemy z moja poczta.Otwiera sie 15 min.A jak chce
                                  wyslac wiadomosc to nie mozna polaczyc sie z serwerem.I tak od
                                  wczoraj.Spodziewaj sie wiadomosci jak tylko cos sie zmieni.
                                  • dorota1011 kea- coś o swędzeniu 16.10.07, 13:37
                                    hej. u mnie swędzenie pojawiło się na początku leczenia- teraz
                                    prawie go nie odczuwam. mi przeszło po kilku mies DOKSY. czasami
                                    przy swędzeniu miałam wysypki(czasami układały się w kreski-
                                    bartonella?- testy wyszły ujemnie ale po abx). zrobiłam testy na
                                    koinfekcje i wszystko wyszło ujemnie- jedynie mykoplasmy w igg wys
                                    dodatnie. może te swędzenia są przy myko? mi pomogła doxy, teraz
                                    jestem na tetra i ni e jest źle. może tego spróbuj.
                                    pozdrawiam.
                                    • kea7 Re: kea- coś o swędzeniu 16.10.07, 21:30
                                      Dorota.. też mam mykoplasmy w IgG dodanie, tyle że niskododatnie, z mianem 11.
                                      Tymczasem wlewam sobie biotraxon, swędzenie musi poczekać smile w ostatnich dniach
                                      zabijam je tabletkami nasennymi, bo najgorzej jest wieczorem i nocą - pozdrawiam
                                      • likorek Re: kea- coś o swędzeniu 16.10.07, 21:37
                                        Aniu, nie martw się niskododatnimi mykoplazmami, u nie są wysoko
                                        dodatnie. Moze to cię pocieszy?smile Ciekawa jestem ile wlewów
                                        wytrzymują twoje żyły, bo moje odmówiły posłuszeństwa po 31.
                                        • mile13 Re: kea- coś o swędzeniu 17.10.07, 18:45

                                        • kea7 Re: kea- coś o swędzeniu 17.10.07, 20:19
                                          dzięki dziewczyny smile
                                          likorku - moje żyły to najlepszy temat by czymś wreszcie móc się pochwalić w
                                          tym leczeniu - sprawują się super, są dostępne i grube i nic a nic mi nie
                                          dokuczają, jestem właśnie po 17 wlewie, przychodzi do mnie mnie miła pani i nie
                                          robi mi żadnych problemów - zatem oby tak dalej. Jedynym niemiłym
                                          chyba-biotraxonowym skutkiem są dla mnie poranne /5.00-6.oo rano/ duże
                                          nadciśnienie i pękanie głowy; ale nie mam tak co dnia, to daję radę smile
                                          Generalnie biotraxon jest dla mnie ok /prócz ceny sad/. No trochę mi raźniej z
                                          tymi naszymi mykoplasmami smile, ale przyjmijmy,że to fałszywie dodatnie wyniki smile;
                                          mile13 - dzięki, też mi raźniej, że nie tylko ja takie świądowe katusze
                                          przechodzę smile, czasem - kiedy tak wszystko swędzi naraz czuję się jak stara,
                                          brudna, zaniedbana kobiecina trzeciego świata smile - ale tylko czasem, na
                                          szczęście smile. Ogólnie jest troszkę lepiej.. tak cichutko powiem /bo głośno się
                                          boję jeszcze/ nie schodzę już co dnia z bólu, pobolewa mnie wszystko nadal, ale
                                          tak, że da się wyrobić i grzybki sobie odpuściły, leczę je stale ale jest o
                                          nieeeebo lepiej i spokojniej smile. Chłopaki to mają dobrze...
                                          pozdrawiam i zdrówka życzę smile
                                          • kea7 Re: kea- coś o swędzeniu 20.10.07, 14:23
                                            kto mi podpowie? jaką poprawną nazwę ma serwer poczty gazetowej? w outloku od
                                            jakiegoś czasu krzyczy mi błąd nazwy serwera i blokuje pocztę sad
                                            • kea7 pytanie techniczne :) 20.10.07, 14:24
                                              hehehe..to nie było pytanie ad. swędzenia smile
                                              • kea7 Re: pytanie techniczne :) 25.10.07, 00:54
                                                chyba już czas się pochwalić smilenie mam już tak mocnych zjazdów bólowych stawów
                                                smile, śmigam sobie całkiem sprawnie i nie pamiętam że takie kłopoty miałam, czasem
                                                mam tak leciutkie nózie, że żyć się chce, nie mam stale rwącego betonu w udach i
                                                łydkach smile, jak pięknie jest wtedy smile. żeby jednak nie odfrunąć z radości -
                                                pobolewa mnie wszystko jak dotąd, ale znacznie mniej i da się wytrzymać, I znowu
                                                owaloną mam cała buzię, szyję i ramiona krostami, wypryskami guzkowatymi,
                                                wyciekającym płynem - swędzące i drażniące i szczypiące, bo naskórek pęka.
                                                Ramiona wpierw swędzą, potem są jakby pokryte liszajami i tez swędzą. Jakbym
                                                nie miała tak przed leczeniem.. to pomyślałabym, że to krętki ze złości po
                                                opiciu się abx, wyprowadzają zwłoki swoich towarzyszy-denatów smile albo...
                                                tajnymi kanalikami na buzi wyprowadzają zabijający ich biotraxonik smile niemal
                                                wszystko mnie swędzi od góry, ale bóle stawów bardzo zmalały smile))
                                                jak mi odetka kiedyś się mózg, to już sobie poradzę smile wszystkim życzę choć
                                                maleńkiej poprawy - jako i mnie ona cieszy smile))
                                                kea7
                                                • kea7 ... jest lepiej... 25.10.07, 01:05
                                                  hehehe.. a tym razem to nie było ad. pytań technicznych ale odnośnie poprawy smile
                                                  aaaaa.. i przemiła moja pani pielęgniarka /bez mojej aprobaty, bo przywykłam
                                                  smile/pozbawiła mnie dziś wenfolna sad, bo, że niby 20 dni z jednym to przesada smile,
                                                  no to tylko 19 dni mi w jeden wlewała biotraxonik smile/uległam jej, bo jako jedyna
                                                  nie uważa,ze się zabijam wlewami/ ale sprawował się fantastycznie.. zupełnie nic
                                                  nie dokuczał, a kąpałam go, spałam na nim smile- no polubiłam go - niesłusznie,
                                                  niesprawiedliwie został wylany z roboty smile)). Przekroczyłam półmetek wlewów smile.
                                                  kea7
                                                  • nataszkam Re: ... jest lepiej... 25.10.07, 11:58
                                                    No Aniu, wreszcie gadasz, aż miło smile
                                                    Oby tak dalej smile Może piwciu powinnas już schładzać? tongue_out
                                                    Wenflona to wprost- żal sad Tyle Ci służył... tongue_out
                                                    Pewnie jesteś już tak zakonserwowana biotraxonem, że żaden wenflon
                                                    nie odważa się piskać smile
                                                  • likorek Re: ... jest lepiej... 25.10.07, 12:40
                                                    o kurcze! 20 dni jeden wenflon to rewelacja a ja się cieszyłam, że
                                                    mój rekordzista wytrzymał 7 dni, ha ha! Aniu oby tak dalej i tylko z
                                                    górki!
                                                  • kea7 Re: ... jest lepiej... 26.10.07, 17:40
                                                    -no likorku -jeśli o wenflony idzie to czuję się mistrzem smile, tylko nikt mi
                                                    nagrody przyznać nie chce smile,
                                                    - nataszkam - tymczasem zamiast piwcia.. schładzam sobie diclofenac.. sad ; ale
                                                    ja o zmęczeniu: czuję się coraz bardziej padnięta, głowa pracuje mi z dnia na
                                                    dzień gorzej i coraz bardziej mnie to przeraża, obecnie po 8 godz. w pracy /na
                                                    którą przeznaczam całą swoją energię umysłową/ do domku wracają zwłoki, czuję
                                                    się jak kobietka po rozładunku 7 wagonów węgla jednego dnia, fizycznie zero siły
                                                    i mózg jakby z boku.. senna jestem już od rana i śpię 1g-2g co dnia jak wracam
                                                    /dotąd nie sypiałam w dzień/, inaczej nie daję rady dopiero wieczorem zaczynam
                                                    znowu żyć jako-tako.
                                                    Tak jakbym za ujęcie bólów stawów i mięśni mózgiem zapłaciła smileZaczęłam łykać
                                                    B-comp. a dziś do mojego magicznego pudełeczka z dorzuciłam sobie żeńszenia. Co
                                                    Wy na to? Piszę tego posta i piszę i poprawiam, bo bez sensu jakiś - już od
                                                    godziny. Zastanawiam się teraz co pokazałyby dziś wyniki badań na bb w cbdna -
                                                    pewno boreliozy wcale nie mam, a ten stan to naturalne kończenie się mózgu,
                                                    demencja starcza; to po kiego ja będę się szarpać na kolejną kasę..
                                                    ktoś jeszcze tak ma?
                                                  • nataszkam Re: ... jest lepiej... 26.10.07, 20:35
                                                    Aniu, zgłaszam się pierwsza. Jeśli wynajdziesz sposób na totalna
                                                    pustke w głowie , to Cie ozłocę...Zaczynam watpić, czy mam w mózgu
                                                    jeszcze jakiekolwiek szare, pracujące komórki...
                                                  • kea7 Re: ... jest lepiej... 26.10.07, 23:09
                                                    taaa... to ja liczyłam na porady expertów..a tu masz babo placek.. szewc bez
                                                    butów chodzi smile i miło mnie czytać kiedy mózg tracę smile,
                                                    ale ja znajdę sposób - tymczasem potestuję z abx żeńszenia, a jakby niewiele
                                                    pomógł to wykupię wszystkie po kolei ginkgobiloby smile i Wam pokażę kto mną rządzi
                                                    - a sobie pokażę najbardziej smile
                                                  • kea7 słodycze :( 27.10.07, 22:02
                                                    sad(( - przed rozpoczęciem kuracji słodycze były bazą mojej diety - niestety sad
                                                    mogłam nie jeść chleba, ziemniaków, ale kiedy nie miałam słodyczy to była bieda.
                                                    W czasie kuracji odstawiłam cukier w prostej postaci niemal całkowicie, stosuję
                                                    słodzik do herbaty jak muszę, grzeszyłam tylko owocami i sucharkami. Tak było na
                                                    początku leczenia - naprawdę trzymałam się dzielnie - teraz jednak już nie
                                                    wyrabiam; nachodzą mnie niebezpieczne fale agresji kiedy przechodzę obok lady z
                                                    ciastami w sklepie; miesiąc temu kupiłam sobie spory kawałek ciasta i zjadłam
                                                    cały natychmiast po wejściu do domu i niechby mi ktoś próbował odebrać... ;
                                                    mimo pojadanych często nystatynek zapłaciłam za ten czyn oczywiście.. teraz
                                                    kupuję sobie dietetyczne ciasteczka bez cukru choć z odrobiną mąki pszennej i
                                                    bezcukrowe cukiereczki z substancjami słodzącymi,ale ledwie wyprowadziłam się z
                                                    kobiecych grzybicznych problemów to znów nade mną wiszą sad.. , czuje się jak
                                                    palacz, któremu zakazano palenia, jak narkoman, któremu odebrano narkotyk, jak
                                                    alkoholik, którego jednym cięciem pozbawiono dostępu do gorzałki sad.
                                                    Bardzo wielu łakoci się wyrzekłam, na których bazowałam dotąd - nie tykam soków
                                                    owocowych, zero słodkich bułeczek, z owocami staram się po prostu nie przesadzać
                                                    - często kroję je sobie do jogurtu w nagrodę za codzienne jego zjadanie. Jakbym
                                                    niedość miała kłopotów z mózgiem, to jeszcze teraz "nosi" mnie góóópi cukierek i
                                                    to jaaak!!!
                                                    - tylko ja jestem takim cholernym uzależnionym łasuchem?
                                                  • nataszkam Re: słodycze :( 27.10.07, 22:26
                                                    Aniu, ale weź spójrz na to z innej strony- zauważ, jak zdrowo teraz
                                                    się odżywiasz!
                                                    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                                  • kea7 Re: słodycze :( 27.10.07, 23:38
                                                    nataszkam..i owszem - podobnie podchodziłam do tematu do niedawna.. jestem
                                                    lżejsza, mniej zbita i nie płacze za innym jedzonkiem, ale bez słodyczy..mój
                                                    mózg wariuje - poważnie sad
                                                  • artur737 Re: ... jest lepiej... 27.10.07, 22:16
                                                    Amerykanski zenszen (bo sa rozne gatunki zenszenia, zupelnie ze soba nie
                                                    spokrewnione) wplywa nieco na poprawe funkcji makrofagow. A jak pisal kiedys Dr
                                                    Piotr z Warszawy, Bb prawdopodobnie uposledza funkcje makrofagow. Moze wiec
                                                    warto sprobowac i ochotnicy niech napisza na forum czy im to pomaga czy nie.

                                                    Ginko biloba rozszerza nieco naczynia krwionosne. Zapewne moze odrobine pomagac
                                                    bo borelioza mieszka w scianach naczyn krwionosnych i je zweza. Nadto Bb lubi
                                                    szczegolnie miejsca nieco chlodniejsze w organizmie np palce lub dlonie, stopy
                                                    czy jadra.
                                                    Ginko biloba (jezeli to jakis dobry dzialajacy preparat - bo niektorzy
                                                    producenci to oszusci) to rozszerzy naczynia krwionosne i ociepli np rece i
                                                    stopy, zepsuje troche komfort zycia zamieszujacej tam Bb co moze troche
                                                    zmniejszyc objawy bolowe ze stop i dloni.
                                                    Zaden cud sie pewnie nie zdarzy, ale objawy moga sie nieco poprawic.
                                                  • kea7 Re: ... jest lepiej... 27.10.07, 23:46
                                                    Artur - ale ja pisałam o tym żeńszeniu i gingko pod kątem poprawy pracy mózgu
                                                    smile, jakby mi choć trochę się odetkał, gdybym mogła ciut sprawniej myśleć, i
                                                    rozumieć co czytam... przez taki bieg rzeczy mam ogromne problemy w pracy.. bo
                                                    za wolno myślę i moja sumienność, dokładność nie zastępuje niewykonanej normy
                                                    ani logicznego myslenia; teraz kiedy objawy ogromnych bólów bardzo zelżały
                                                    miałabym starcis pracę? i zrezygnowac z leczenia jak kiep jakiś? to dlatego
                                                    szukam czegoś na otrzeźwienie mojego mózgu.. od niego cała siła na życie - na
                                                    pracę.tym samym leczenie, zdrowienie sad. Podpowiedz, proszę -co radzisz?
                                                    kea7
                                                  • artur737 Re: ... jest lepiej... 28.10.07, 02:27
                                                    Nie wiem, moze pomoze na mozg tez.
                                                  • kwiat.wisni Re: ... jest lepiej... 28.10.07, 03:24
                                                    Ania, weź trochę Nootropilu, jest na receptę i mam nadzieję, że Ci
                                                    pomoże.
                                                  • artur737 Re: ... jest lepiej... 28.10.07, 05:29
                                                    Tak naprawde to jedynym srodkiem na szybkie odetkanie mozgu w boreliozie jest
                                                    tylko dozylna cefalosporyna. Zwykle odtyka w kilka tygodni, ale jak za szybko
                                                    przerwiesz to problem wraca.

                                                    Doustne abx tez pomoga zapewne, ale potrwa to wiele miesiecy zanim pojawi sie
                                                    swiatelko w tunelu.

                                                    Debecylina chyba tez moze na to pomoc.
                                                  • kea7 Re: ... jest lepiej... 28.10.07, 11:26
                                                    no tak sad - cefalosporynuje się już ogólem 10 tygodni, ale po pierwszych 6 była
                                                    miesięczna przerwa i teraz dobiegł 4 tydzień II tury biotraxonu, przez ten czas
                                                    mózgowi nic się nie polepszyło, mam wrażenie nawet, że ten kask osłaniający mózg
                                                    przed jasnościa staje się coraz masywniejszy sad. Przede mną jeszcze 2 tygodnie
                                                    wlewów i jak czytam - w nich jedynie powinnam wypatrywać ratunku sad.Wczoraj i
                                                    dziś od wczesnego ranka znowu pekąjacy ból głowy z dużym nadciśnieniem i po 3-4
                                                    godzinach przechodzi /tak samo było w I turze wlewów/; może to biotraxonik
                                                    rozprawia sie z bb i zbiera siły by mi pomóc? bo boli mnie wszystko dużo mniej
                                                    niż na początku smileto może zaświeci choć malutkie światełko też w moim mózgu?.
                                                    Muszę być zdrowa, bo takie życie to nie życie sad
                                                  • kea7 ad. swędzenia :( 28.10.07, 23:52
                                                    proszę, niech napisze do mnie ktoś kto ma podobne problemy z nocnym swędzeniem
                                                    buzi, szyi i ramion co kilka dni..trudno mi dołączać non-stop coś nowego ad. co
                                                    dnia to innych upierdliwych objawów; łatwiej by było jakby mnie swędzenie
                                                    nawiedzało na tydzień..a potem następny tydzień innych upierdliwości, ale nie -
                                                    to pełen kalejdoskop pieprzonych objawów - musiałabym cały arsenał apteczny
                                                    dołożyć, tylko kiedy to wcisnąć?. I znów nie śpię, choć tabletkę nasenną wzięłam
                                                    o 21 sad i znów jutro będzie fatalnie w pracy sad zwariować można. Napiszcie do
                                                    mnie kto ma podobnie sad
                                                  • kea7 witam po miesiącu 29.11.07, 21:50
                                                    dziś zakończyłam II turę wlewów biotraxonu - łącznie 105 wlewów. Same wlewy
                                                    zniosłam superowo, żyły mam fantastyczne, nic złego się nie działo, mam tylko
                                                    znaki po wenflonach /np.19 szt w jeden smile/ ale najmniejszej historii zapalnej; i
                                                    pani była przemiła, spokojna i nie wspomniała nawet o mojej eutanazji a to dla
                                                    mnie baaaaardzo wiele smile i tyle dobrego.
                                                    Było bardzo różnie, były dni łaskawsze, ale było ich mało i dzisiaj po 5 m-cach
                                                    leczenia niewiele się zmieniło sad. Dla przykładu dzisiaj - nic mnie nie boli bo
                                                    wszystko mnie nap... bardzo przepraszam za wyrażenie, ale w kategorii bólu już
                                                    się nie mieści, buzię mam calusią w plamach różowo-bordowych jak apacz, po maści
                                                    na noc - w ciągu dnia sypie mi się naskórek na biurko i wcale nie jest to dla
                                                    mnie śmieszne; sadznowu jestem na diclofenacu, mam wrażenie że ból stawów ramion,
                                                    łokci, dłoni i napieprzający kark rozsadzą mi mózg. Znowu chciałabym odrąbac
                                                    sobie ręce u ramion i nogi w biodrach - taki niebolący kadłubek by mi został mam
                                                    nadzieję sad Po 8 godz. w pracy i kilku godzinach w domu jestem w stanie tylko
                                                    paść na wyrko. Mam ochotę zasnąć i obudzić się wiosną kiedy się okaże że te
                                                    pieprzone zmienne stany mojego samopoczucia były tylko parszywym snem. Skąd
                                                    macie siłę do tego dziadostwa? Jakim cudem dajecie radę swoim pracodawcom stale
                                                    przekonywująco tłumaczyć swoje parszywe - codziennie inne, choć niezmiennie
                                                    "nienajlepsze" samopoczucie, kończące się poprostu brakiem logicznego myślenia i
                                                    totalną niechęcią do jakichkolwiek kontaktów z ludźmi? Nie zawsze jest tak źle,
                                                    skłamałabym tak pisząc, ale..znowu niewiele jest tych lepszych dni - przecież z
                                                    minimalnej choć poprawy czerpie sie siłę do dalszego szukania a ja już kilka dni
                                                    temu chciałam sie pochwalić,że boli mnie mniej .. ale dziś nie mam zupełnie czym
                                                    sie pochwalić. Chyba tylko tym, że mimo wszystko zacznę pojutrze nowy zestaw abx
                                                    i nową próbę. Mam nadzieję na poprawę - taką choć na 10-20 % - ale tym razem
                                                    stałą, choć trudno mi sobie wyobrazić cenę takiego polepszenia - reakcje herxowe
                                                    jeszcze , bo często dość czuję się jak zwłoki sad. Przepraszam za pesymizm -
                                                    bardzo chciałabym napisać tutaj,ze warto było tak się szarpać, zapożyczać i
                                                    udawać,ze wszystko o,k przez 5 miesięcy; stale mam nadzieję, że napiszę to -
                                                    tylko chyba trochę później sad. siły życzę wszystkim
                                                    kea7
                                                  • reni5553 Re: witam po miesiącu 29.11.07, 22:21
                                                    Kea7-nie mam takich objawów jak Ty, ale trzymaj się kobieto. Chwała
                                                    Bogu-żyłki masz OK, przeszłaś jakoś ten biotrakson, 105 wlewów-godne
                                                    podziwu.
                                                    Trzymaj się.
                                                  • kwiat.wisni Re: witam po miesiącu 29.11.07, 23:49
                                                    Aniu,te zastrzyki to nie jest cud, jest sens je brać 1-2, góra 3 m-
                                                    ce, więcej wg mnie one nie działają. Bardzo dużo Borrelii chowa się
                                                    na nich w cysty i stąd pogorszenie po ich odstawieniu i jakby nawrót
                                                    choroby. Trzymaj się dzielnie i lecz powolutku, będzie lepiej,
                                                    wytrzymaj smile
                                                  • kea7 Re: witam po miesiącu 30.11.07, 00:06
                                                    hhmm... wiem, że to nie cud.... ale tez nie odstawienie... bo czuje sie tak nie
                                                    od dziś..a dzisiaj miałam ostatni wlew dopiero;
                                                    witam kwiatku wiśniowy.. smile kopę lat smile
                                                  • baska192 Re: witam po miesiącu 17.12.07, 21:24
                                                    Czy znow zamierzasz czekac miesiac zanim cos napiszesz???Jak u
                                                    Ciebie?lepiej?Gorzej?Oby lepiej.Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • kea7 Re: witam po miesiącu 17.12.07, 23:42
                                                    poczekam,aż bedę miała do napisania coś fajnego smileteż pozdrawiam
                                                  • kwiat.wisni Re: witam po miesiącu 18.12.07, 03:24
                                                    Ania, nadal źle?
                                                  • nataszkam Re: witam po miesiącu 18.12.07, 10:26
                                                    tia, nie jest tak źle, ale to efekty nowatorskiej terapii, którą
                                                    Ania wprowadziła jakiś czas temu i teraz czeka, aż bedzie mogła się
                                                    pochwalić spektakularna poprawą smile
                                                    Jeśli ładnie poprosicie, to Ania odsprzeda Wam swój pomysł. Mnie go
                                                    sprzedała i się mocno zastanawiam, czy go faktycznie aby nie
                                                    wprowadzić w życie tongue_out
                                                  • kea7 Re: witam po miesiącu 18.12.07, 22:47
                                                    jak dojdę do siebie smile to najzwyczajniej w świecie - zabiję jakiegoś
                                                    hipochondryka...
                                                  • nataszkam Re: witam po miesiącu 19.12.07, 09:26
                                                    Ooooooo, zaczniesz od siebie, cio? tongue_out
    • kwiat.wisni Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 26.10.07, 22:23
      Jak miło Cię teraz czytać Aniu smile)) Cieszę się smile)))
    • zazule Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.01.08, 14:17
      Kea co slychać?
      • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 08.02.08, 00:09
        zaz - w leczeniu co słychać? przerwałam leczenie i łykam jedynie tabletki na
        nadciśnienie... piszę dopiero dziś, bo zaglądam tu... bardzo rzadko; co dalej -
        nie wiem, trudno mi teraz planować cokolwiek. życzę wytrwałości, siły i kasy w
        walce o zdrówko - pozdrawiam
        • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 09.02.08, 12:21
          A wlasciwie jak Ty sie Kea czujesz???Jestem bardzo ciekawa.Napisz
          jak tu zajrzysz.U mnie wieczna hustawka.Jak zaczynam sie sie troche
          cieszyc to zaraz dostane jakiegos lupnia w postaci mrowien albo
          laman.Wlasciwie to stoje w miejscu od jakiegos czasu.
          • kea7 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 12.02.08, 12:33
            W stosunku do czasu sprzed leczenia czuję się lepiej choć nie mogę pochwalić się
            ani jednym objawem, który by ustąpił całkowicie - wszystko jest jak było dotąd -
            tylko bóle są mniejsze, nasilenie jest rzadsze, bardziej znośne - to mnie cieszy
            i na tym polega poprawa. Choć nadal boli sad Wszystkie miłe dodatki typu
            drętwienia, mrowienia, swędzenia, brak czucia dłoni wieczorem czy w nocy,
            problemy skórne jakie były takie są. Pozdrawiam.
            • baska192 Re: moja historia - kea7 - pomóżcie! 20.02.08, 18:13
              Milo,ze napisalas.Czyli jest lepiej ale wcale nie jest tak jak
              powinno byc.Podobnie jest u mnie.Tak naprawde to pozbylam sie tylko
              sztywnosci karku.Reszta objawow jak byla tak jest.Pozdrawiam
              serdecznie.Moze wiosna cos zmieni???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka