osiulek
10.06.08, 00:06
przypadek mojego syna
w 2001 roku kleszcz ugryzł mojego wtedy 2,5 letniego syna.po kilku dniach
zauważyłam rumień wędrujący poj.szybko lekarz,badanie (IgM +=0,837)lekarz
zlecił zinnat 28 dni.dziecko czuło sie dobrze ,nie zgłębiałam tego tematu,bo
uznałam że jest wyleczony.istotnie oprócz dość częstych przeziębień które się
skończyły jak ręką odjął po usunięciu migdała, był zdrowy.jednak co jakiś czas
myslałam o boreliozie i czytałam w internecie pojawiające się nowości.aby się
uspokoić zrobiłam testy IgG I IgM ,bo o innych nie słyszałam.było to w 2007
r-marzec(igg 19,00)i pani dr zleciła antybiotyk 3dni ,3 dni przerwa razy
3wyniki z 30 maja 2007=iGg12,6 bbu;igm2,7 bbu.stwierdziła że jest już ok,a ja
zaczęłam czytać i zastanawia się co robić i czy w ogóle coś robić.myślałam że
jestem przewrażliwiona,kilku lekarzy dało mi to do zrozumienia gdy szłam z
problemem uszu Oskara czy problemami ze skórą(zauważyłam że słabo słyszy i
zaczęłam robić badania ok. 1,5 roku temu,ale stwierdz. ze to na wysokich
częstotl.i na granicy normy więc obserwować i dać spokój,jesli chodzi o skórę
topo drapaniu a często to robił wychodziły mu i nadal wręcz takie blizny"pręgi
"i dość długo się utrzyymywały, leczony był telfastem ok.2-3 miesięcy bez
rezultatu i dałam spokój-grudzień2004 \styczeń 2005)teraz sobie przypomniałam
że też w tamtym czasie miał podsiniałe oczy i badałam kał na robaki -wszystko
ok.gdy dowiedziałam sie o testach dna to zrobiłam w pażdzier.2007 real-time
pcr-negatywny i się uspokoiłam ostatecznie.Oskar ma 9 lat ,uczy sie w 2 klasie
bardzo dobrze,jest bardzo wysportowany ,świetnie pływa-klasa pływacka ,mógłby
biegać od rana do wieczora....więc co?od około3 tygodni zaczął bardzo narzekać
na mdłości ,duszności,kołotanie serca,że coś mu stanęło w gardle że nie może
wziąć pełnego oddechu.wiązałam to z przeżywaniem I Komunii,bo jest
wrażliwy,ale 2 tyg.temu telefon ze szkoły , oskar mówi że się dusi,że coś mu
stanęło w gardle,myślałam że to panika,nerwy,że coś w szkole nie tak.wędrówka
po leryngologach,pediatra-patrzyli na mnie i kiwali głowami że to
nerwica.zaczełam w to wierzyć że jestmoże zazdro.o małego brata.itp... ale
mówiło oczach że ma plamki migające a gł.szare że go bardzo bolą,o kręgosłupie
,o innych nie związanych ,jest bardo smutny ,płaczliwy ,boi się śmierci,aha no
i ten okropny suchy kaszel,który nie daje mu spokoju,bóle serca
,kłucia,trzęsie się,łapie powietrze,do tego bóle głowy od jakiegoś czasu ale
niezbyt częste.zaczęłam myśleć intensywnie i wszystko mi się poukładało:od
ok.roku craz bardziej niegrzeczny,roztargniony,smutny
,niezadowolony,dziwny...długo by pisać.zaczęłam szukać w inernecie 3 dni
temu,weszłam na to forum i w miarę czytania paraliżował mnie strach...po
prostu wszystko sie zgadzało z zaawansowaną boreliozą.dziś zamówiłam zestaw z
poznania -zrobię wszystko(tak wyczytałam,bo to może te inne odkleszczowe),daję
mu 3 razy dziennie citrosept(20 kropli)i pojutrze wioze krew.nie wiem co
myśleć i robić tak sie boje o Oskara.błagam o nr tel."tych"lekarzy(dr
piotr,dr beata)co mam robić?prosze o rady?
agnieszka z bydgoszczy