Dodaj do ulubionych

mąż-borelioza a moje zajście w ciążę

29.11.08, 12:02
Jak w temacie-maz ma od pol roku borelioze, a planujemy nastepne
dziecko.
Czy sa jakies przeciwswskazania?Pytam, bo maz dostal wlasnie *
opakowan antybiotyku, a ja do wizyty u ginekologa mam jeszcze troche
czasu, a ciekawosc mnie neka... Napiszcie o swoich doswiadczeniach i
wiedzy na ten temat-bardzo prosze o info
Hania
Obserwuj wątek
    • anyx27 Re: mąż-borelioza a moje zajście w ciążę 29.11.08, 12:29
      To zalezy, kogo spytasz. Oczywiscie lekarze ze standardowym
      podejsciem powiedza, ze borelioza nie mozna sie zarazic przez
      kontakty seksualne, przez lozysko. i nie ma znaczenia, ze maz jest
      chory. mnie lekarze tez tak mowili. jestem przekonana, ze ginekolog
      powie ci to samo. lekarze z ilads sądzą inaczej. i niestety nasze
      forumowe doswiadczenia to potwierdzaja. mamy tutaj wiele dzieciakow
      z borelioza wrodzona. ja sama zarazilam corcie i meza prawdopodobnie
      tez. jest tutaj tez kilku mezczyzn z borelioza, ktorych dzieciaki
      tez urodzily sie chore. Nie bede wymieniac nickow, moze sami cos
      napisza. czy twoj maz leczy sie standardowo? piszesz, ze dostal
      antybiotyk, wiec pewnie tak. powinien dostac conajmniej 2
      antybiotyki na kilka miesiecy. poczytajcie forum (najpierw faq),
      potem niektore watki. jest ich sporo na temat ciazy i boreliozy
      wrodzonej. pozdrawiam i zycze mądrej decyzji.
    • nataszkam Re: mąż-borelioza a moje zajście w ciążę 29.11.08, 17:52

      Jeśli Twój mąż jeszcze nie rozpoczął leczenia, to macie 3 wyjścia:
      1. Poczekac z leczeniem i działać (jednak brać pod uwagę postęp
      choroby u męża- nie wiem, jak u niego z objawami, czy można czekać,
      a w ciążę rzadko zachodzi się w pierwszym cyklu starań...)

      2. Oddać nasienie do banku nasienia i korzystać z niego do skutku,
      tj. zajścia w ciążę- sposób mało przyjemny, ale wtedy nie wyklucza
      rozpoczęcia leczenia.

      3. Rozpocząć leczenie (liczyć się przynajmniej z kilkunastoma
      miesiącami) i odłożyć starania...

      Wg mnie ryzyko zarażenia się boreliozą od męża jest mniejsze, niż
      ryzyko uszkodzenia nasienia podczas antybiotykoterapii, tzn. nie
      myślałabym o zachodzeniu w ciążę, gdyby mąż był na antybiotykach-
      trzeba odczekac przynbajmniej 3 miesiące od zakończenia leczenia.

      Ale to wszystko jest uzaleznione od tego, czy ciąża jest dla Was
      jednakowo wazna już teraz (chodzi o to, czy jest to Wasza wspólna
      decyzja, czy raczej mąż tylko się do niech przychyla...), czy
      bierzecie pod uwagę, że może nastąpić rozwój objawów u męża, który
      bedzie musiał być czasowo wyłączony z normalnego życia (a w
      najlepszym wypadku zwolnić obroty i zajmować się tylko tym, w czym
      nie będzie mógł być zastąpiony- np. praca zawodowa)- a Ty w ciązy
      też będziesz wymagała odciążenia, no i co z dzieckiem, które już
      macie.. etc. Sytuacja trudna- musicie sami podjąć decyzje, co jest
      dla Was teraz najwazniejsze.
      Gdybym ja miała takie dylematy, to wypróbowałabym sposób II, ale pod
      warunkiem, że mąż byłby w "dobrym stanie" Gdyby było inazcej,
      poszukałabym odpowiedzi, co jest ważniejsze- zdrowie męża (kto się
      nim zajmie?), czy kolejne dziecko (czy będę miała siły opiekowac się
      tzrema osobami- chorym mężem i dwójką dzieci). Chyba, że uważasz, że
      mąż sobie doskonale poradzi sam (ale: duzo nas tu takich, co
      sobie "doskonale" radzą...)
      • nataszkam PS 29.11.08, 18:00

        Jeszcze jedno:

        Dokładnie 2 tygodnie temu wyleczyłam się chyba już ostatecznie z
        tęsknoty za dzieckiem- było to podczas chrzcin mojego siostrzeńca:
        kiedy dojrzałam- oprócz ślicznego bobaska- stosy pieluch,
        kosmetyków, "cywającą" siostrę z dzieckiem przy piersi, jego
        wybudzanie się, podporządkowanie się jego potrzebom, a pomiedzy tym
        latającego drugiego starszego siostrzeńca. Słowem- nie dałabym W
        ŻYCIU rady być matką w moim obecnym stanie (z dominującym
        przewlekłym zmeczeniem...).
        • lastszogun Re: PS 29.11.08, 18:05
          ja cię kręce !!!!!

          ale kijową perspektywę tu dziewczynie rysujecie !!
      • swigonka nataszka 29.11.08, 19:48
        a co z teorią dr J na temat brania antybiotyków "bezpiecznych" dla rozwijającego
        się płodu przed planowaniem ciąży? komórki jajowe też przecież mogę być
        nadwątlone, prawda? już sama nie wiem co o tym myśleć, jakie wyjście wybrać,
        żeby dziecko ochronić przed wrodzoną bb.....mam sieczkę w głowie... sad
        i już nie wiem jak to "zaplanować" żeby było dobrze....
        • nataszkam Re: nataszka 29.11.08, 20:12

          swigonko, ja się na tym nie znam. Moge tylko napisac tyle, że jeśli
          lek jest uznany za bezpieczny w ciązy, to znaczy, że w zasadzie nie
          powoduje skutków negatywnych dla rozwoju ciąży, płodu (z pominięciem
          ewentualnych skutków np. grzybicy).

          Odnośnie opinii Jonesa tj. zachodzenia w ciążę i leczenia
          jednoczesnego- tu mam swoje wątpliwości, które wynikają z przyczyn
          objawów boreliozy (i koinfekcji)i ich wpływu na rozwój ciąży i
          płodu. Tzn. jeśli miałabym objawy uniemozliwiające mi normalne
          funkcjonowanie, to absolutnie nie ryzykowałabym zajścia w ciążę. Bo
          tak- nie chodzi tylko o zajście w ciążę (ja nie miałam z tym żadnych
          problemów- za każdym razem w pierwszym cyklu- oprócz Bartka, bo on
          jest z drugiego wink ), ale o warunki do rozwoju płodu. Jesli jest
          niedotlenienie (bo np. jest niedokrwistość, zajęcie procesem
          chorobowym naczyń krwionośnych), oporność na hormony tarczycy czy
          insuliny, obecność neurotoksyn, niedobory biopierwiastków, witamin i
          inne, podawane przez Burrascano i oparte publikacjami, to trudno
          oczekiwać, że dziecko w ogóle się urodzi, albo, że będzie zdrowe.
          Nie wiem, co Jones miał na myśli, pisząc Ci, że należałoby zmienić
          leczenie przed zajściem w ciążę- ja mogę to tylko tak interpretowac,
          że dotyczy to kobiet "prawie" zdrowych lub po prostu z pozytywnym
          wynikiem, ale bezobjawowych. Albo po leczeniu, bezobjawowych, które
          planują ciążę. Ja nie pakowałabym się w ciążę podczas czy po długim
          (kilka miesięcy) leczeniu abxowym (to ostatnie ze względu na
          konieczność odbudowy mikroflory bakteryjnej).
          Trzeba jeszcze brac pod uwagę inne "prozaiczne" sprawy, jak możliwe
          pogorszenie podczas ciąży (organizm jest naturalnie wyciszony, aby
          nie doszło do odrzucenia ciąży- słabiej funkcjonuje układ
          odpornościowy--> rozsiew krętków, ale też łatwość łapania innych
          infekcji) czy po niej (kto się zajmie mną i dzieckiem?).

          Badania w Poznaniu (materiał po poronieniu) nie wykazały obecności
          bartonelli i boreliozy- to znaczy, że sam krętek fizycznie nie
          doprowadził u mnie np. do wad zarodka i w konsekwencji do
          poronienia; istnieje więc podejrzenie, że to skutki choroby
          (niedotlenienie itp.), albo- całkiem niezaleznie to nastąpiło, no
          ale tego się nie da stwierdzić.

          Natomiast -przy sprzyjających okolicznościach wink- decydowałabym się
          na ciążę pod osłoną antybiotyków (po konsultacji z Jonesem) po
          długim leczeniu, zakończonym bezobjawowością, po roku bez
          antybiotyków.

          Na koniec cytat, chyba prof. Chazana:
          Tylko zdrowa kobieta ma szanse urodzić zdrowe dziecko

          Jeśli nie jest zdrowa, to ZAWSZE trzeba brac pod uwagę to, że
          dziecko może takie nie być (nie musi mieć wad
          wrodzonych, "wystarczy" choćby ADHD czy opóxnienie umysłowe). Nawet
          cukrzyca I typu (insulinozależna) to już czynnik ryzyka.
          • hania216 Re: nataszka 29.11.08, 21:11
            Dzieki za odpowiedzi, ale mam wrazenie, ze piszecie tak, jakbym to
            ja miala borelioze, ale to nie ja ja mam, ale moj maz!! Podajcie
            ewentualnie prosze jakis link, gdzie moge poczytac o tej kwestii-
            tzn.maz ma borelioze, jest na antybiotyku-doxycyklinie, a to ja bede
            w ciazy-nie mam boreliozysmileMysle, ze to, ze to nie ja jestem chora
            ma tu znaczenie. Moze sie myle...
            Pozdrawiam
            Hania
            • nataszkam Re: nataszka 29.11.08, 21:29

              Twoja ewentualna ciąża byłaby chyba z plemnika Twojego męża, tak?
              No to jeśli masz pewność, że ten plemnik nie będzie uszkodzony przez
              antybiotyk, to działaj. Jeśli plemnik nie będzie OK, to Twoja nawet
              najlepsza komórka nie sprawi cudu.

              Ja akurat takiej pewności nie mam.
              Poza tym- Ty ewentualnie będziesz w ciązy, ale Twój mąż pewnie
              chciałby być tez tatą, a nie tylko "dawcą" nasienia- stąd pytanie o
              to, czy byłby w stanie nim byc z objawami (nie wiem nic o nich, bo
              nie piszesz, ale z doświadczenia wielu forumowiczów wynika, że są
              one bagatelizowane przez partnerów życiowych).


              Jeśli chcesz linka, to wygoogluj opiekę przedkoncepcyjną- zdrowie
              mężczyzny jest tak samo ważne w momencie zapłodnienia, jak i
              kobiety; dopiero po tym fakcie "ważniejsza" jest kobieta.
              • anyx27 Re: nataszka 30.11.08, 00:27
                dokladnie tak, jak napisala nataszkam. Dziecko bedzie poczete przez
                was oboje, a twoj maz jest chory. Do tego dochodza abx. Pisalam
                ponizej, ze jest tutaj, na forum kilku mezczyzn z bb, ktorych zony
                sa zdrowe, a dzieciaki urodzily sie z bb wrodzona. a czy ty masz
                100% pewnosci, ze sama nie jestes chora?
          • eva-79 Re: nataszka 30.11.08, 12:44
            "...decydowałabym sie na ciaże pod osłoną antybiotyków, po dlugim
            leczeniu, zakonczonym bezobjawowoscia, po roku bez antybiotyków"
            Dokładnie tak to sobie ustaliłam zaczynając leczenie, ale po wielu
            miesiącach na abx, zaczynam układac nowe plany, bo choc czuje sie
            dobrze, to do bezobjawowści mi daleko i tym samym konca leczenia nie
            widac...sad a czas biegnie, synek mi rosnie i szanse na mała róznice
            wieku z kazdym miesiacem maleja...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka