Potrzebuję Waszej porady. Moja 4,5 letnia córeczka miesiąc temu skończyła 3
miesięczne leczenie bartonelli.
Przez 2 tygodnie po leczeniu szła jeszcze nystatyna, a miesiąc trzymałyśmy
nieco swobodniejszą dietę.
Niestety ostatnio przyplątał nam się wirus (nie rota) najpierw chorował 2,5
letni syn, mąż, a tydzień temu córeczka, po 2 dniach w sumie już nie miała
objawów (wymioty, biegunka). Minął tydzień, a córeczka skarży się na
krótkotrwałe bóle brzuszka.
Zaczynam się bać czy nie atakuje nas grzyb.
Proszę poradźcie co mam zrobić?
Czy podawac nadal nystatynę, wrócić do diety?
Zauważyłam że na brzuszek skarży się gdy zje np. nalesniki, a nie ziemniaki i
mięso.
Głupieje ze strachu, bo moje dziecko w ibiegłym roku z powodu bartonelli
przeszło zapalenie wsierdzia. Po wyjsciu ze szpitala na własna reke dwałam
flumycon.
tera nie wiem co robi

(((