Dodaj do ulubionych

Trudny teren dla Bb

09.12.08, 19:48
Zrobic ludzki organizm trudnym terenem dla Bb

Pojecie trudnego terenu pochodzi jeszcze od Pasteura i okresla srodowisko,
ktore nie sprzyja pobytowi szkodliwych mikroorganizmow. O ile leki i
suplementy pomagaja, to czasami trudno jest znalezc prawdziwy trwaly postep
bez dokonania bardziej dramatycznych zmian w trybie zycia.
Czesto uzywa sie porownania z ogrodem i roslinami aby wyjasnic znaczenie
‘trudnego terenu’.
Jezeli ktos zaklada ogrod to moze udac sie do sklepu ogrodniczego i zakupic
roznego rodzaju rosliny (czesto za rada sprzedawcy lub szukajac opakowan z
ilustracjami na opakowaniu, ktore nam estetycznie odpowiadaja); albo inaczej
patrzymy co inni kupuja i kupujemy to samo. Te zakupione rosliny lub nasiona
nastepnie wsadza sie w ziemie i w miare swoich mozliwosci dba o nie, tzn
podlewa jak wydaja sie za suche, wyrywa wieksze badyle itp. Mniej wiecej tak
ludzie ukladaja sobie zasady wlasnego zycia aby uniknac choroby, tzn oceniaja
jakie czynnosci moga byc dla nich korzystne dla zachowania zdrowia i jaki jest
ich koszt. Podgladaja co robia inni, co robili ich rodzice i lacza to ogolna
wiedza pobrana z kolorowych czasopism.
Ale wrocmy teraz do naszego ogrodka. Z reguly w takim zalozon ogrodzie
pojawiaja sie problemy: choroby roslin, grzyb, wirus, zarloczne insekty,
dziwne niezdiagnozowane zolkniecie lisci lub przedwczesne opadanie kwiatow.
Rezultatem jest ponowna wizyta w sklepie ogrodniczym i zakupienie zaleconych
przez sprzedawce srodkow chemicznych ochrony roslin. Pryskamy i widzimy
poprawe, wiekszosc roslin wydaje sie, ze odbija i wypuszcza nowe pedy, liscie
zielenieja. Jestesmy szczesliwy.
Ale kilka dni po zaprzestaniu opryskow problem wraca.
Wszyscy widza analogie? To jest tak jak choroba i podejscie do niej. Chory z
objawami kupuje sobie witaminy, idzie do lekarza i otrzymuje recepte na
antybiotyki. Probuje cos tam robic, ale nie bardzo wie co.
Ale jak na dobre uzdrowic ogrod, ktory wyraznie podupada wymaga ciaglego
stosowania srodkow chemicznych?
Potrzebna jest tu o wiele glebsza wiedza. Kazda roslina ktora zasadzilismy w
ogrodzie ma specyficzne potrzeby dla ktorych zostala stworzona. Jedne
potrzebuja wiecej slonca, inne wiecej cienia. Jezeli rosna w warunkach
odwrotnych niz do tego to czego zostaly stworzone beda marniec. Czy
dobralismy rosliny do klimatu, ktory panuje w naszej okolicy? Dopiero teraz
moze nam przyjsc do glowy, ze sklep ogrodniczy w ktorym kupowalismy zakupy
jest czescia ogromnego chain rozprzestrzenionego po calym kraju a moze nawet
swiecie i kazdy z pojedynczych sklepow sprzedaje dokladnie te same rosliny bez
wnikania w to czy beda rosnac w danej okolicy czy nie. Studiujemy temat i
okazuje sie, ze niektore rosliny trzeba przesadzic bo rosna w niedobrych dla
siebie warunkach slonecznych, maja albo za duzo swiatla, albo za mokro albo
cos tam. Przypominamy sobie, ze nie polozylismy wczesniej nawozu ani nie
skopalismy dostatecznie ziemi bo wlasnie o tym wyczytalismy na jakiejs
przypadkowej stronie w internecie. Nadto nie zrobilismy analizy gleby i mamy
teraz np glebe nazbyt kwasna, a ta szkodzi roslinom.
Test teraz to wykazal, i glebe trzeba uwapnowac i nawiezc. Ale ktory nawoz
jest tak naprawde dobry.
Zlapac pierwszy lepszy? Moze jednak nie ten, ktory jest obecnie na wyprzedazy.
Ale do tego trzeba dojrzec. Zrozumiec potrzeby roslin i dopiero pozniej
kupowac. Wiedziec jak ile i w jakim okresie wolno i trzeba nawozic. Dobrze
trafic na zaprzyjaznionego eksperta, kogos kto juz ma kwitnacy i zdrowy ogrod
w okolicy. Czeka nas ogromna praca edukacyjna. Pozniej szukamy, nauczeni
zlym doswiadczeniem lokalnego hodowcy, ktory wie, ktore rosliny rosna dobrze w
okolicy i wymieniamy marniejace rosliny na nowe odmiany.
Odkrywamy, ze podlewanie jest calkiem skomplikowane i wymaga wnikliewej
analizy, ktore rosliny i jak nalezy podlewac. Pomidory i ogorki zlewane od
gory woda choruja, ale te podlewane oddolnie rosna zdrowiej. Drobne rzeczy
tworza postep, ale kazda z nich powoduje, ze nasz ogrod staje sie odrobine
stabilniejszy i odporniejszy na choroby. Oczywiscie ciagle moze sie zdarzyc,
ze jakas roslina padanie, ale zdarza sie to coraz rzadziej poniewaz mamy juz
wiedze i doswiadczenie.
W tym przykladzie filia sklepu ogrodniczego to oczywiscie lekarz wyksztalcony
wg kryteriow majacych maly zwiazek z realnym zyciem, dla ktorego oszczednosc w
badaniach i diagnozie stanowi o zysku ubezpieczyciela. To takze ktos, kto
bedzie was nieskutecznie faszerowal lekami zapominajac o bardzo waznych
zmianach, jakie musicie zrobic w swoim zyciu zanim leczenie moze byc skuteczne.

Obserwuj wątek
    • stachenka Re: Trudny teren dla Bb 09.12.08, 19:59
      Dzięki tongue_out
      Za zbicie tekstu w jedną "kupę" również.
      • eter05 Re: Trudny teren dla Bb 09.12.08, 20:04
        ALE Czy macie jakis pomysl na to jak jej obrzydzic nasze ciala Najgorzej czula
        by sie chyba w zwlokach ale chyba nie o to chodzi .
      • artur737 Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.12.08, 20:05
        Zrobic ludzki organizm trudnym terenem dla Bb

        Pojecie trudnego terenu pochodzi z medycyny alternatywnej i okresla srodowisko,
        ktore nie sprzyja pobytowi szkodliwych mikroorganizmow. O ile leki i suplementy
        pomagaja, to czasami trudno jest znalezc prawdziwy trwaly postep bez dokonania
        bardziej dramatycznych zmian w trybie zycia.

        Czesto uzywa sie porownania z ogrodem i roslinami aby wyjasnic znaczenie
        ‘trudnego terenu’.
        Jezeli ktos zaklada ogrod to moze udac sie do sklepu ogrodniczego i zakupic
        roznego rodzaju rosliny (czesto za rada sprzedawcy lub szukajac opakowan z
        ilustracjami na opakowaniu, ktore nam estetycznie odpowiadaja); albo inaczej
        patrzymy co inni kupuja i kupujemy to samo. Te zakupione rosliny lub nasiona
        nastepnie wsadza sie w ziemie i w miare swoich mozliwosci dba o nie, tzn podlewa
        jak wydaja sie za suche, wyrywa wieksze badyle itp.

        Mniej wiecej tak ludzie ukladaja sobie zasady wlasnego zycia aby uniknac
        choroby, tzn oceniaja jakie czynnosci moga byc dla nich korzystne dla zachowania
        zdrowia i jaki jest ich koszt. Podgladaja co robia inni, co robili ich rodzice
        i lacza to ogolna wiedza pobrana z kolorowych czasopism.

        Ale wrocmy teraz do naszego ogrodka. Z reguly w takim zalozon ogrodzie pojawiaja
        sie problemy: choroby roslin, grzyb, wirus, zarloczne insekty, dziwne
        niezdiagnozowane zolkniecie lisci lub przedwczesne opadanie kwiatow. Rezultatem
        jest ponowna wizyta w sklepie ogrodniczym i zakupienie zaleconych przez
        sprzedawce srodkow chemicznych ochrony roslin. Pryskamy i widzimy poprawe,
        wiekszosc roslin wydaje sie, ze odbija i wypuszcza nowe pedy, liscie zielenieja.
        Jestesmy szczesliwy.

        Ale kilka dni po zaprzestaniu opryskow problem wraca.

        Wszyscy widza analogie? To jest tak jak choroba i podejscie do niej. Chory z
        objawami kupuje sobie witaminy, idzie do lekarza i otrzymuje recepte na
        antybiotyki. Probuje cos tam robic, ale nie bardzo wie co.
        Ale jak na dobre uzdrowic ogrod, ktory wyraznie podupada wymaga ciaglego
        stosowania srodkow chemicznych?

        Potrzebna jest tu o wiele glebsza wiedza. Kazda roslina ktora zasadzilismy w
        ogrodzie ma specyficzne potrzeby dla ktorych zostala stworzona. Jedne
        potrzebuja wiecej slonca, inne wiecej cienia. Jezeli rosna w warunkach
        odwrotnych niz do tego to czego zostaly stworzone beda marniec.

        Czy dobralismy rosliny do klimatu, ktory panuje w naszej okolicy? Dopiero teraz
        moze nam przyjsc do glowy, ze sklep ogrodniczy w ktorym kupowalismy zakupy jest
        czescia ogromnego chain rozprzestrzenionego po calym kraju a moze nawet swiecie
        i kazdy z pojedynczych sklepow sprzedaje dokladnie te same rosliny bez wnikania
        w to czy beda rosnac w danej okolicy czy nie. Studiujemy temat i okazuje sie,
        ze niektore rosliny trzeba przesadzic bo rosna w niedobrych dla siebie warunkach
        slonecznych, maja albo za duzo swiatla, albo za mokro albo cos tam.
        Przypominamy sobie, ze nie polozylismy wczesniej nawozu ani nie skopalismy
        dostatecznie ziemi bo wlasnie o tym wyczytalismy na jakiejs przypadkowej stronie
        w internecie.
        Nadto nie zrobilismy analizy gleby i mamy teraz np glebe nazbyt kwasna, a ta
        szkodzi roslinom.
        Test teraz to wykazal, i glebe trzeba uwapnowac i nawiezc.

        Ale ktory nawoz jest tak naprawde dobry.
        Zlapac pierwszy lepszy? Moze jednak nie ten, ktory jest obecnie na wyprzedazy.
        Ale do tego trzeba dojrzec. Zrozumiec potrzeby roslin i dopiero pozniej
        kupowac. Wiedziec jak ile i w jakim okresie wolno i trzeba nawozic.

        Dobrze trafic na zaprzyjaznionego eksperta, kogos kto juz ma kwitnacy i zdrowy
        ogrod w okolicy. Czeka nas ogromna praca edukacyjna. Pozniej szukamy,
        nauczeni zlym doswiadczeniem lokalnego hodowcy, ktory wie, ktore rosliny rosna
        dobrze w okolicy i wymieniamy marniejace rosliny na nowe odmiany.


        Odkrywamy, ze podlewanie jest calkiem skomplikowane i wymaga wnikliewej analizy,
        ktore rosliny i jak nalezy podlewac. Pomidory i ogorki zlewane od gory woda
        choruja, ale te podlewane oddolnie rosna zdrowiej. Drobne rzeczy tworza postep,
        ale kazda z nich powoduje, ze nasz ogrod staje sie odrobine stabilniejszy i
        odporniejszy na choroby. Oczywiscie ciagle moze sie zdarzyc, ze jakas roslina
        padanie, ale zdarza sie to coraz rzadziej poniewaz mamy juz wiedze i doswiadczenie.

        W tym przykladzie filia sklepu ogrodniczego to oczywiscie lekarz wyksztalcony wg
        kryteriow majacych maly zwiazek z realnym zyciem, dla ktorego oszczednosc w
        badaniach i diagnozie stanowi o zysku ubezpieczyciela. To takze ktos, kto
        bedzie was nieskutecznie faszerowal lekami zapominajac o bardzo waznych zmianach
        w trybie zycia, cwiczeniach fizyczncyh, diecie, jakie musicie zrobic w swoim
        zyciu zanim leczenie moze byc skuteczne.

        • stachenka Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.12.08, 20:22
          Już myślałam, że nikogo nie ma w domu wink

          > To takze ktos, kto
          > bedzie was nieskutecznie faszerowal lekami zapominajac o bardzo waznych zmianac
          > h
          > w trybie zycia, cwiczeniach fizyczncyh, diecie, jakie musicie zrobic w swoim
          > zyciu zanim leczenie moze byc skuteczne.

          Sorry, miszczu, ale mu tu mamy problemy ze wzrokiem, więc prosim konkretnie. Ten
          fragment rozwinąć, resztę skrócić do 2-3 zdań i będzie dobrze tongue_out
          A przypowieści można sobie w Biblii poczytać, jeśli ktoś ma ochotę.
          • artur737 Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.12.08, 20:24
            Napisalem przypowiesc, bo tym razem chcialem napisac przypowiesc.

            Dlaczego mam zawsze krotko?
            • stachenka Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.12.08, 20:45
              Powody podałam wyżej.

              Krótko czy długo, byle konkretnie.
              • michal056 Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.12.08, 22:30
                Artur zrobił sie sentymentalny.
                • ewa475 Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.12.08, 22:57
                  Z tymi ogrodami,kurcze,to ciągle na "chybił - trafił"smile
                  • leser57 Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 10.12.08, 12:19
                    ewa475 napisała:

                    > Z tymi ogrodami,kurcze,to ciągle na "chybił - trafił"smile

                    To może wypowiem się jako praktykujący ogrodnik smile
                    Są dwie metody hodowania roślin. Pierwsza, to taka w której badamy glebę i wodę
                    używaną do podlewania. Następnie określamy co brakuje i kupujemy odpowiednie
                    nawozy. Metoda jest tania dla dużych produkcji, ponieważ możemy stosunkowo
                    tanimi i prostymi związkami chemicznymi zapewnić roślinie to co jej z naukowego
                    punktu widzenia potrzeba. Rośliny rosną pięknie, są duże, mają ładny kolor.
                    Problem tylko w tym, że chyba jednak nie wszystko wiemy o potrzebach roślin, bo
                    takie rośliny jednak są podatne na choroby i ataki szkodników. Trzeba je chronić
                    opryskami przeciwgrzybicznymi i na szkodniki.

                    Żeby nie było, że nie w temacie forum, to jest to analogia do człowieka, który
                    odżywia się według naukowych zasad "zdrowego odżywiania", je pięć razy na dzień
                    warzywa (bo witaminy i mikroelementy) i owoce (bo witaminy i pektyny), a do tego
                    łyka różne omegi, centrumy, wiesiołki, osteocośtam, i t.d. Od czasu do czasu
                    trzeba zrobić badania krwi, czy dosyć żelaza i czy nie za dużo cukru,
                    elektrolity i t.p. Takie ręczne sterowanie organizmem. Nadaje się do dużych
                    hodowli ludzkich, bo jest tanie, a ludzie rosną duże (anaboliczny wpływ
                    insuliny) i mało wymagające. Problem tylko w tym, że mało odporne na choroby i
                    trzeba tak jak roślinki opryskami, faszerować ich środkami przeciwgrzybicznymi,
                    przeciwbakteryjnymi i innymi "przeciw" w tabletkach lub zastrzykach.

                    Druga metoda hodowli roślin, to uprawy nazwijmy je "organiczne". Nie robimy
                    żadnych badań gleby, a nawozimy je nawozami organicznymi, czyli najlepiej
                    kompostem, ale może też być obornik lub w ostateczności obornik granulowany. W
                    takim nawozie jest wszystko co roślinie potrzebne. Rośliny rosną nie tak szybko
                    jak na nawozach sztucznych, ale są bardziej odporne na choroby i szkodniki. Są
                    też ładniejsze (ozdobne) i smaczniejsze (jadalne). Ponadto np. ogórki dają się
                    ukisić i są trwałe, łatwiej się przechowują.
                    Jest to jednak metoda droga, pracochłonna i nie bardzo nadaje się na duże
                    obszary, do produkcji wielkotowarowej.

                    W przypadku człowieka, to taki osobnik, który odżywia się pokarmami
                    zawierającymi komplet potrzebnych organizmowi substancji. Takimi pokarmami są
                    jajka, a zwłaszcza żółtka, części zwierząt (mięso, podroby,szpik, mózg) oraz
                    mleko i przetwory mleczne. Ludzie odżywiający się głównie tymi produktami nie są
                    wysocy (oprócz Masajów), ale za to doskonale obywają się bez aptek i szpitali.
                    Tak odżywiają się ludy pasterskie, koczownicze, plemiona Inuitów, plemiona
                    syberyjskie. Ta metoda hodowli człowieka nie nadaje się jednak do tworzenia
                    wielkich społeczności, jest droga i pracochłonna.

                    Pozdrawiam
                    Leszek


                    • reni5553 Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 09.09.09, 08:20
                      ^
          • leser57 Re: Tekst rozbity - na prosbe Stach 10.12.08, 09:19
            stachenka napisała:

            > A przypowieści można sobie w Biblii poczytać, jeśli ktoś ma ochotę.

            Czytałem dwa razy i żadnych przypowieści nie zauważyłem sad
            Czyżbyś usunęła jakiś post Artura? !!!

            Leszek
            >
        • stachenka A propos uprawiania ogrodu ;) 10.12.08, 02:33
          Ogólna teoria nie-uprawiania ogrodu.

          Ci, którzy nie cierpią ogrodnictwa, potrzebują teorii. Nie uprawiać ogrodu bez
          teorii jest płytkim i niegodnym sposobem życia.
          Teoria musi być przekonująca i naukowa. Jednakże dla różnych ludzi różne teorie
          są przekonujące i naukowe. Potrzebujemy tedy wielu teorii.
          Alternatywną możliwością w stosunku do nie-uprawiania ogrodu bez teorii jest
          uprawianie ogrodu. Znacznie łatwiej jednakowoż jest posiąść teorię, aniżeli
          faktycznie uprawiać ogród.


          Teoria marksistowska

          Kapitaliści usiłują znieprawić umysły mas pracujących i zatruć je swoimi
          reakcyjnymi "wartościami". Chcą "przekonać" robotników, ze uprawianie ogrodu
          jest ogromną "przyjemnością", a przez to sprawić, by robotnicy mieli się czym
          zajmować w czasie wolnym od pracy i uniemożliwić im przeprowadzenie rewolucji
          proletariackiej. Chcą ponadto wmówić robotnikom, że gdy mają swój nędzny kawałek
          ziemi, są dzięki temu "właścicielami", nie zaś pracownikami najemnymi, i tak
          przeciągnąć ich na stronę posiadaczy w walce klasowej. Uprawiać ogród zatem to
          uczestniczyć w wielkim spisku mającym na celu ideologiczne oszukiwanie masz. Nie
          uprawiaj ogrodu Q.E.D.*


          Teoria psychoanalityczna

          Zamiłowanie do ogrodnictwa jest typowo angielską osobliwością. Łatwo pojąć,
          dlaczego tak jest. Anglia była pierwszym krajem rewolucji przemysłowej.
          Rewolucja przemysłowa zabiła środowisko naturalne. Natura jest symbolem Matki.
          Zabijając Naturę, Anglicy popełnili matkobójstwo. Ściga ich nieuświadomione
          poczucie winy, próbują tedy odkupić swoja zbrodnię przez uprawianie swego małego
          pseudonaturalnego ogródka i otaczanie go czcią. Uprawiać ogród to brać udział w
          gigantycznym samo-oszustwie, które uwiecznia infantylny mit. Nie wolno ci
          uprawiać ogrodu Q.E.D.


          Teoria egzystencjalna

          Ludzie zajmują się ogrodnictwem w celu uczłowieczenia natury, ucywilizowania
          jej. Jest to wszakże rozpaczliwa i daremna próba przekształcenia bytu-w-sobie w
          byt-dla-siebie. Jest to nie tylko niemożliwe ontologicznie. Jest to
          samo-łudząca, moralnie niedopuszczalna ucieczka od rzeczywistości. Jako ze
          różnica między bytem-w-sobie a bytem-dla-siebie nie może zostać zniesiona.
          Uprawiać ogród albo wyobrażać sobie, że można Naturę "uczłowieczyć" to starać
          się tę różnicę zatrzeć i beznadziejnie zaprzeczać własnemu nieredukowalnie
          ludzkiemu statusowi ontologicznemu. Ogrodnictwo jest fałszem! Q.E.D.


          Teoria strukturalistyczna

          W społecznościach pierwotnych życie ludzkie rozdzielone było między parę
          opozycyjną: praca/czas wolny, której to opozycji odpowiadało odróżnienie
          pole/dom. Ludzie pracowali na polu i odpoczywali w domu. W nowoczesnych
          społeczeństwach oś opozycji uległa odwróceniu: ludzie pracują w domach
          (fabrykach, urzędach), a spędzają czas wolny na otwartej przestrzeni (ogrody,
          parki, lasy, rzeki itd.). Odróżnienie to jest kluczowe w utrzymaniu struktury
          pojęciowej, stosownie do której ludzie organizują swoje życie. Uprawiać
          ogrodnictwo to wnieść konfuzję do odróżnienia między domem a polem, między
          czasem wolnym a pracą; oznacza to zaciemnić, wręcz zniszczyć strukturę
          opozycyjną, która jest warunkiem myślenia. Uprawianie ogrodu jest błędem! Q.E.D.


          Filozofia analityczna

          Mimo wielu usiłowań, nie udało się zbudować zadowalającej definicji ogrodu i
          ogrodnictwa: wszystkie istniejące definicje pozostawiają rozległe pole
          niepewności co do tego, jakie zjawiska do jakiego zakresu należą. Po prostu nie
          wiemy, czym jest dokładnie ogród i ogrodnictwo. Używanie tych pojęć jest przeto
          intelektualnie nieodpowiedzialne, a tym bardziej - faktyczne uprawianie ogrodu.
          Nie będziesz ogrodu uprawiał! Q.E.D.


          L. Kołakowski





          * Q.E.D. - quod erat demonstrandum (łac.) - co było do udowodnienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka