Witam wszystkich serdecznie
Mam SM lub/i (?)zaawansowaną boreliozę (neuroboreliozę) i jeśli to borelioza
to nie wiem czy zaraziłam nią moją córkę, chora byłam już w trakcie ciąży ale
nie wiedziałam o tym, karmiłam małą 4 miesiące..Czy ktoś wie jakie jest
prawdopodobieństwo że ją zaraziłam? lekarze z którymi rozmawiałam wydają
sprzeczne opinie

SM zdiagnozowała mi pani neurolog na podstawie rezonansu magnetycznego (to
jedyne badanie jakie mi zrobiono, nie miałam punkcji ani badania potencjałów
wzrokowych) i objawów a zgłosiłam się do niej bo 3 miesiące po cesarce miałam
zawroty głowy w trakcie chodzenia, które zawsze mijały jak odpoczęłam chwilę,
zaburzenia koordynacji i drętwienia rąk. W rezonansie wyszły zmiany
demielinizacyjne w istocie białej obu półkul mózgu, w ciele modzelowatym, w
lewej półkuli móżdżku i w szyjnym odcinku rdzenia kręgowego. Zmiany te są
malutkie, jedna tylko jest wielkości ok centymetra. Pani neurolog wysłała mnie
do poradni SM w mieście X a tam inna pani neurolog zakwalifikowała mnie do
programu leczenia interferonem i od roku biorę Rebif. Zaburzenia koordynacji
zniknęły, nie kręci mi się już również w głowie, czasem mam kłopoty z
chodzeniem co jest związane z osłabioną prawą stroną ciała, potykam się..za to
pojawiły się zaburzenia czucia w prawej dłoni. 2 razy brałam sterydy:
metypred, po których jednak czułam się gorzej i te zaburzenia czucia i
drętwienia się nasiliły.
Po roku brania interferonu miałam robiony rezonans i nie wykazał żadnych
nowych zmian

Drętwienia rąk i zawroty głowy przy większym wysiłku lub zmęczeniu mam od
kilku lat ale zawsze to bagatelizowałam, zawsze trwało to przecież tylko
chwilę..Mam również często stany podgorączkowe utrzymujace sie po 2, 3
tygodnie a potem jest jakiś okres czasu z normalną temperatura..szukałam już
nieraz przyczyny ale w badaniach morfologii nic nigdy złego nie wychodziło i
lekarka internistka stwierdzała że wszystko jest w porządku..a nie jest bo
ciągle zmęczona jestem

od jakiegoś czasu bolą mnie kolana i biodra, czasem
jedno czasem dwa na raz.Myślałam że to jest spowodowane SM ale pani dr
neurolog powiedziała że nie i ten mój stan podgorączkowy również nie jest
wywołany przez SM i kazała szukać przyczyny.. Zrobiłam sobie badania w kier
boreliozy i test elisa dał takie wyniki: IgG :17,76 (wątpliwy), IgM : 8,36
(ujemny), a test RT PCR wykazał obecność 5500 kopii DNA Borrelia burgdorferi w
1 ml badanej próbki. Napiszcie proszę czy to dużo? (nigdzie nie mogę znaleźć
norm). Pokazałam te wyniki pani dr neurolog z miasta x i powiedziała że w
takim razie może mam neuroboreliozę a nie SM a może i jedno i drugie.Będę mieć
zrobioną punkcję (nie wiem dlaczego nie zrobili mi jej rok temu) i chce mi dać
jakiś antybiotyk dożylnie w szpitalu..Czy ktoś z Was się orientuje czy
interferon ma jakiś wpływ na boreliozę? czy można brać jednocześnie i
interferon i te mocne antybiotyki? I najważniejsze czy mogłam zarazić dziecko
w ciąży? Nie daje mi to spokoju
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź..może ktoś poleci mi jakiegoś dobrego
lekarza z Wrocławia lub okolic?