piwis78
03.06.09, 15:32
Ciechanów, dnia 2 czerwca 2009 r.
Mirosław Koźlakiewicz
Klub Parlamentarny
Platforma Obywatelska
Szanowny Pan
Bronisław Komorowski
Marszałek Sejmu RP
INTERPELACJA
Szanowny Panie Marszałku,
Na podstawie art. 191 i 192 Regulaminu Sejmu składam na ręce Pana
Marszałka interpelację do Pani Ewy Kopacz – Ministra Zdrowia w
sprawie wytycznych dotyczących leczenia chorych na boreliozę.
W związku z narastającą liczbą zarażeń boreliozą i innymi chorobami
odkleszczowymi do mojego biura poselskiego zgłaszają się
interesanci - sami chorzy lub ich rodziny - mający problem z
diagnostyką i leczeniem chorób odkleszczowych.
Większość pacjentów poddanych standardowemu (wg polskich zaleceń
opracowanych przez przedstawicieli Polskiego Towarzystwa Lekarzy
Chorób Zakaźnych i Epidemiologów) leczeniu jednym antybiotykiem
przez najwyżej kilka tygodni ma nawroty choroby, co powoduje wzrost
kosztów leczenia. Jeśli dolegliwości u pacjentów nadal się
utrzymują, uznaje się to za tzw. zespół poboreliozowy, nie
wymagający leczenia antybiotykowego. Istnienie zespołu
poboreliozowego jest tylko teorią, nie mającą niepodważalnych
podstaw naukowych. Zespół poboreliozowy Post Lyme Syndrom jest
przyjęty przez IDSA - Amerykańskie Towarzystwo Chorób Zakaźnych, do
których odwołują się polskie rekomendacje. W zeszłym roku naukowcom
z IDSA ustalającym amerykańskie wytyczne leczenia chorób
odkleszczowych prokurator generalny stanu Connecticut zarzucił
nieuwzględnianie interesu ludzi chorych na boreliozę, korupcję,
selektywne traktowanie badań naukowych i nakazał opracowanie nowych
wytycznych.
Grupa lekarzy skupiona wokół organizacji ILADS (International Lyme
and Associated Diseases Society) zaleca długotrwałą terapię przy
użyciu różnych antybiotyków i innych leków. Uważają oni, że
niewłaściwie leczona borelioza ma tendencję do nawracania i
przechodzenia w fazę przewlekłą, dlatego już od chwili
zdiagnozowania potrzebna jest agresywna terapia. Ich obserwacje i
badania naukowe (praktycznie przemilczane w Polsce i ignorowane)
wskazują na przewlekły charakter zakażenia krętkiem boreliozy, a nie
na istnienie zespołu poboreliozowego. Zdaniem lekarzy z ILADS,
antybiotyki trzeba podawać nawet wtedy, gdy badania diagnostyczne
nie potwierdzają boreliozy, ale jest ona klinicznie wysoce
prawdopodobna - zalecają wtedy testową antybiotykoterapię i
powtórzenie testów diagnostycznych.
Jeśli borelioza jest stwierdzona, ILADS zaleca, aby nie stosować
szablonowego (28 dniowej terapii jednym antybiotykiem) leczenia, ale
dostosować terapie do tego, jak po niej czuje się pacjent i jak
wygląda obraz kliniczny przed i po leczeniu.
Wg ILADS leczenie boreliozy powinno być bardzo długie, trwać wiele
miesięcy lub nawet lat z uwagi na istnienie form przetrwalnikowych
bakterii: formy L i cyst. Pozwalają one bakterii na przetrwanie i
odpowiadają za nawroty choroby po zaprzestaniu leczenia, podobnie
jak ma to miejsce w gruźlicy czy trądzie wywołanych przez bakterie
również mające formę L. Lekarze ILADS często stosują kilka
antybiotyków naraz.
Cechy biologiczne krętka borreli powodują trudności diagnostyczno-
terapeutyczne, brak możliwości wiarygodnego monitorowania terapii,
brak jednoznacznego potwierdzenia wyleczenia i problemy w stworzeniu
skutecznej szczepionki. Częste przypadki źle rozpoznanej boreliozy,
która może imitować wiele chorób jak np. reumatoidalne zapalenie
stawów, stwardnienie rozsiane, zespół przewlekłego zmęczenia,
padaczka, depresja, nerwica, choroba Alzheimera itd., powodują
wzrost kosztów leczenia, a także kosztów społecznych.
Pomimo badań i nagłaśniania problemu przez media i samych chorych,
zwłaszcza stowarzyszenie chorych na boreliozę, wiedza lekarzy na
temat chorób odkleszczowych jest mała i wybiórcza. Polscy naukowcy i
lekarze zajmujący się naukowo chorobami odkleszczowymi nagłaśniają
jednostronnie problem chorób odkleszczowych, odwołując się głównie
do skompromitowanego towarzystwa IDSA, pomijając w zasadzie
doniesienia ILADS o naukowo udowodnionym istnieniu seronegatywnej
postaci boreliozy. Również praktycznie nie podaje się, że kleszcz
przenosi kilkadziesiąt różnych chorób tzw. koinfekcji, które trzeba
rozpoznawać i leczyć. Są to np. babesjoza, bartonelloza, jersinioza,
anaplazmoza, a sama borelioza może prowadzić do trwałego kalectwa i
nawet do śmierci (są takie nie pochodzące z Polski doniesienia),
jeśli nie jest właściwie zdiagnozowana i leczona. Choroby
odkleszczowe, stosunkowo mało poznane w większości nie są w wykazie
chorób zakaźnych podlegających obowiązkowemu zgłoszeniu do stacji
sanitarno-epidemiologicznej, a testy diagnostyczne wykrywające je
nie są powszechnie dostępne i w zasadzie są pełnopłatne. Poważne
zastrzeżenia budzi nadzór epidemiologiczny nad samą borelioza, np. w
2008 r. stacje sanitarno-epidemiologiczne przez większość miesięcy
nie rejestrowały nowych zachorowań, a tylko w pierwszych 3
miesiącach 2008 r. zanotowano ponad 6 tys. nowych zachorowań. Wiele
osób i naukowców jest zdania, że w Polsce, a szerzej w całej Europie
i Ameryce zwłaszcza Północnej jest inwazja zarażonych kleszczy i
należy ogłosić epidemię - w Polsce - czy szerzej pandemię chorób
odkleszczowych. Również niepokój budzi to, że wielu osobom chorym na
choroby odkleszczowe ZUS czy KRUS odmawia prawa do przewlekłego
zasiłku chorobowego czy niekiedy renty.
Pani Minister, czy pacjenci chorujący na boreliozę i chcący się
leczyć wg standardów ILADS muszą występować do NFZ o wyrażenie zgody
na takie leczenie? Czy lekarze leczący wg zaleceń ILADS mogą
wypisywać leki (głównie antybiotyki) refundowane, gdy terapia trwa
dłużej niż kilka tygodni? Czy w diagnostyce obraz kliniczny jest
ważniejszy od wyników testów na boreliozę? Czy ministerstwo planuje
wprowadzenie ujednoliconego postępowania diagnostyczno-
terapeutycznego i narodowego programu zwalczania boreliozy i chorób
odkleszczowych, a także edukacji lekarzy wielu specjalności,
pokazującego nawet „niewygodne” doniesienia naukowe i kontrowersje
dotyczące diagnostyki, a przede wszystkim leczenia chorób
odkleszczowych? Czy ministerstwo nie powinno już ogłosić epidemii
chorób odkleszczowych i wprowadzić odpowiednie, nadzwyczajne
procedury?
Z poważaniem
Mirosław Koźlakiewicz
Poseł na Sejm RP