falszywy_klamca
24.04.10, 23:38
Miałem przyjemność skorzystać z czytelni Akademii Podlaskiej przy ul. Żytniej.
Budynek robi wrażenie również ze środka. Natomiast kadry to dalej te same
kadry co kiedyś na wyższych uczelniach były.
Siedzę sobie w czytelni, wokoło chodzi kilku studentów, rozmawiają między sobą
szeptem. Siedzę w połowie sali i słyszę każde słowo pana który w czytelni
pracuje i rozmawia z jakąś kobietą (też sprawia wrażenie pracownika AP) i
dowiaduję się, że pan nie lubi prezydenta Kaczyńskiego, że jest przeciwny
skrzynkom w których studenci mogą wyrazić swoje zdanie na kartkach o
pracownikach AP i że powinien iść na hydraulika to by zarabiał więcej niż 1000
zł. (a co on się spodziewał, że za katalogowanie książek dostanie więcej?
wolne żarty, nie potrzeba do tego ani wykształcenia, ani predyspozycji,
podobna praca do zamiatania ulic, tylko, że lżejsza!)
Niestety skrzynki nie mogłem znaleźć, bo bym się dopisał, że pan nie potrafi
zachować ciszy w czytelni.
Przypomniały mi się czasy jak się chodziło do dziekanatu i trzeba było się
podlizywać tym prukwom z dziekanatu.