Dodaj do ulubionych

Polska religijność

22.06.04, 21:42
W ostatnim wydaniu PEK zamieszczona została ciekawa rozmowa z ks. prof. Janu-
szem Mariańskim, socjologiem religii i moralności z KUL. Tytuł: "Polska
religijność - przypadek szczególny?"

Fragment:
Ponad 40 proc. Polaków akceptuje współżycie seksualne przed ślubem, co dzie-
siąty dopuszcza eutanazję i tylko ok. 45 proc. uczestniczy w niedzielnej Mszy.
Czy Polska jest krajem katolickim?
- Na tak postawione pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Wielu ludzi
[...] przyjmuje hipotezę, że dni Kościoła katolickiego w Polsce są policzone,
i że przystosuje się on do sytuacji panującej w Europie Zachodniej. Pojawiają
się manifesty głoszące koniec Kościoła w Polsce (jeden z niemieckich autorów
napisał nawet książkę "Czy Polska jest jeszcze krajem katolickim"...). Jeżeli
weźmiemy pod uwagę najprostsze wskaźniki religijności, to odpowiedź byłaby
pozytywna: jesteśmy nadal krajem katolickim, ponieważ 95 proc. formalnie
przyznaje się do Kościoła katolickiego, 3 proc. należy do innych Kościołów
chrześcijańskich i wspólnot wyznaniowych. Wynikałoby z tego, że tylko ok. 2
proc. Polaków jest nieochrzczonych.
[...]Polacy są religijni, ale mało moralni .....
[...]Można przypuszczać, że Polska pozostanie w zsekularyzowanej Europie
"przypadkiem szczególnym", ze znaczącą rolą religii w życiu społecznym, jako
nośnikiem nadziei wielu Polaków.

www.echo.siedlce.net/?i=62&j=1&id=17
Obserwuj wątek
    • Gość: Kubuś P. Re: Polska religijność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 00:23
      Ciekaw jestem jak zareagowaliby Polacy gdyby władze zaproponowały opodatkowanie
      na rzecz kościoła ( tak jak to się dzieje na Zachodzie). Może wtedy objawiłoby
      się prawdziwe oblicze naszego przywiazania do takiego czy innego wyznania w tym
      też prawda o identyfikacji z kościołem katolickim.
      • Gość: Pawełek Re: Polska religijność IP: *.bci.net.pl 23.06.04, 09:03
        Polski katolicyzm jest w wielu przypadkach nieświadomy i głuchy. Kilka lat temu
        opublikowano podobne zestawienie, w którym stwierdzono, że katolików w Polsce
        jest ponad 90%, ale zaledwie 80% wierzy w niebo i nieco ponad 60% wierzy w
        piekło ...:-)))
        Nic z tego nie rozumiem, chyba, że wytłumaczę sobie to tępotą przeciętnego
        Polaka-Katolika.
        Podobnie rzecz ma się do wyznawców katolicyzmu, którym absolutnie nie
        przeszkadza być za aborcją lub za karą śmierci...parodia :-)))
    • Gość: Kubuś P. Re: Polska religijność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 23:30
      A ja rozumiem. To jest efekt kiepskiej jakości nauczania religii w szkołach lub
      poza szkołą. Przyznam że nie jestem zwolennikiem wprowadzania religii do szkół.
      Religia jako przedmiot szkolny został spłaszczony, sprowadzony do roli zwykłego
      przedmiotu wobec którego w szkole obowiązuje zasada 3Xz (zakuć, zaliczyć,
      zapomnieć). Religja, zdaje się jest czymś więcej. Problem - to także
      wykładowcy. Dopóki ten przedmiot będą wykładać niedouczeni katecheci czesto
      bedący sami na bakier z moralnością, nauczyciele, którzy zrobili specjalizację
      z teologii nie z przekonania ale aby nie wylecieć ze szkoły w ramach
      restrukturyzacji związanej z redukcją etatów; badź księża, dla których tzw.
      autopromocja jest ważniejsza od "promocji wiary" - to takich będziemy mieli
      katolików i taką tzw. inteligencję katolicką.
    • baaad Re: Polska religijność 24.06.04, 10:46
      Podczas gdy badacze społeczni tej miary co Samuel P. Huntington, czy Gilles
      Kepel skłonni są pisać w kontekście globalnym o „La revanche de Dieu”, czyli
      swoistej „zemście Boga”, która przejawiać ma się w odradzaniu sacrum jako
      podstawy organizacji społeczeństwa, u nas, wbrew utartym opiniom postępuje
      społeczna laicyzacja. Sfera profanum bierze po cichu górę. Co prawda dla
      niespełna 8 proc. Polaków religia nadal jest treścią życia wypełniającą
      codzienność, tyle że grupa ta ulega sukcesywnemu uszczuplaniu. Jej udziałem
      była niespotykana ofensywa kościelna na początku lat dziewięćdziesiątych
      wyrażająca się prawdziwym wysypem katolickich mediów: tytułów prasowych,
      radiowych rozgłośni a później nawet stacji telewizyjnych.
      Nasi „fundamentaliści” stanowią dość hermetyczny krąg odbiorców o raczej
      wysokiej średniej wieku. W pokoleniach najmłodszych schemat Polaka - Katolika w
      ogóle nie jest poważnie brany pod uwagę. W Polsce, którą na Zachodzie nadal
      nazywa się „Irlandią Europy Środkowej” zastraszająco szybko topnieje liczba
      osób deklarujących się jako wierzące. W połowie lat 90 - tych odsetek wynosił
      jeszcze 95 proc. (dla porównania 76 proc w Europie Zach.), zaś pod koniec
      dekady, wedle niektórych danych, spadł on nawet do 82 proc. O płytkości naszej
      wiary świadczy nie tylko bagatelizowanie sfery duchowej w przygotowaniach do
      pierwszej komunii.
      Badania CBOS wykazały, że w trudnych sytuacjach życiowych modliło się 66 proc.
      respondentów, 79 proc. akceptowało lekcje religii w szkołach, czemu przeciwnych
      było zaledwie 17 proc, a tylko 35 proc. deklarowało lekturę Pisma Świętego.
      Niemniej 60 proc. ankietowanych uważało że Kościół ma zbyt duży udział w
      polskiej rzeczywistości politycznej. W roku 1993, gdy toczyły się największe
      batalie o miejsce kościoła w życiu społecznym (słynny spór rzecznika praw
      obywatelskich z hierarchią kościelną) blisko 73 proc. darzyło zaufaniem
      instytucję Kościoła katolickiego (OBOP). Można by sądzić, że w tej grupie
      plasuje się społeczne zaplecze Kościoła i tak pewnie było. Jednakże badania
      prof. Jacka Kurczewskiego pokazały zaskakujący obraz tej rzeszy wiernych.
      Okazało się bowiem, że tylko 80 proc. ankietowanych potrafiło wyjaśnić
      termin „aborcja” (w czasie, gdy trwały o nią największe parlamentarne spory),
      termin „konkordat” zrozumiały był już tylko dla 50 proc. Podobne problemy
      budziło hasło „preambuła”. Wyniki badań były dla naukowców symptomem do
      przeprowadzenia głębszego pomiaru naszej wiary. (patrz ramka)
      - Polska religijność jest fasadowa, selektywna - skomentował wyniki jeden z
      uczestników badania, dr Wojciech Pawlik. - Dotychczasowe badania społeczne w
      święto Chrystusa Króla, gdy socjologowie dokonują pomiaru wiernych w
      kościołach, nie pokazywały całego obrazu rzeczy.
      Dwanaście lat temu religia weszła do szkół a wraz a nią zaliczanie na ocenę
      wykutych na pamięć modlitw i passusów z katechizmu, w zeszycie królują same
      definicje i regułki. Owszem, wzrosła liczba dzieci chodzących na katechezę, ale
      zarazem spadł odsetek osób deklarujących się jako wierzące. Przeciętny
      katecheta jest raczej pozbawiony pedagogicznych i dydaktycznych umiejętności,
      skoro ewidentnie nie potrafi dostosować metody prowadzenia zajęć do wieku swych
      uczniów. Religia w szkole zatraciła swój sakralny charakter.
      - Klasówki z religii to żaden mit - opowiada uczeń I L.O. im. B. Prusa w
      Siedlcach. - U nas ksiądz robi nawet niezapowiedziane kartkówki, na których
      ściąga się podobnie jak na innych lekcjach.
      Tyle, że niedostateczna ocena z religii nie jest przeszkodą w promocji do klasy
      wyższej. Uczniowie bez skrupułów bagatelizują „przedmiot”.
      - Egzaminu pierwszokomunijnego nie zdałaby większość dorosłych katolików - mówi
      mama Kasi. - Gdy przygotowywałam córkę, na wiele pytań z katechizmu sama nie
      znałam odpowiedzi. A czy Pan wie może co zapowiada ofiara starotestamentowego
      Melchizedeka?

      Badania prof. Jacka Kurczewskiego z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych
      Uniwersytetu Warszawskiego z lat 90 - tych, czyli z okresu największych
      dyskusji parlamentarnych nad rolą kościoła w Państwie (religia w szkołach,
      aborcja, antykoncepcja, konkordat, preambuła do ustawy konstytucyjnej)
      Spośród osób deklarujących się jako wierzące:
      W niebo wierzy - 73 proc.
      W sąd ostateczny - 60 proc.
      W życie po śmierci - 55 proc.
      W istnienie aniołów - 45 proc.
      W reinkarnację - 31 proc.
      W istnienie szatana - 27 proc.
      67 proc. respondentów było zdania, że kościół za bardzo wpływa na politykę i
      polityków.
      ...i takie kwiatki właśnie. A do mnie zadzwoniła jedna święcie oburzona
      katoliczka z pretensjami za tekst prasowy, który jej zdaniem promował...
      homoseksualizm (sic!). Jak sie okazało, działaczka "mocherowych beretów" ojca
      dyrektora (kazdy ma takich talibów, na jakich sobie zasłużył).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka