donvito52
11.10.12, 16:26
Kupiłem rejestrator samochodowy, inaczej kamerkę do auta i zepsuła się.
Zdarzenie same w sobie niezbyt ekscytujące. Bo ... rejestrator Manta kosztował 170zł, był wyprodukowany zapewne w Chinach co z góry sugeruje bylejakość i niską jakość towaru.
Ale jest końcu coś takiego jak gwarancja. Zaniosłem więc do naprawy i czekam ... czekam tak około dwa miesiące. I jestem "lekko" zniecierpliwiony. Swoim zniecierpliwieniem szalenie uraziłem panów pracujących w tymże Tysko którzy przy ostatniej rozmowie obrazili się że używam niewłaściwych słów i sformułowań.
Zapewniam że nie użyłem ani razu słów na K i Ch ani ich że odpowiedników.
Zapewne według nich powinienem wyrazić niebywałą radość i zadowolenie że walą mnie po rogach, że nie mogę korzystać ze swej własności.
Chyba ich pozwę ... nigdy tego nie robiłem, ale jestem na tyle wkurzony ( jedno z użytych słów ) że jestem gotów TO zrobić.
NIGDY więcej w Tysko, NIGDY więcej z Tysko ... nauka dla mnie.
Rejestratora oczywiście dalej nie ma, podobno już w drodze ... zobaczymy ... Jakoś wątpię.
Mam/miałem zresztą zwyczajne wrażenie że robią mi TO na złość, by coś udowodnić.