jwkowalski
02.09.13, 20:09
Współpatroni 2013
Towarzysze z Sojuszu Lewicy D. wymyślili żeby rok 2013 upłynął nam pod znakiem Edwarda Gierka. Pomysł zaiste genialny, choć – moim zdaniem – zbyt blisko idący. Bo niby dlaczego owo zasłużone wyróżnienie miałoby spotkać tylko jego? Powojenna historia Polski zna jeszcze wielu, może nawet bardziej zasłużonych, dobroczyńców narodu spod znaku młota łamanego przez sierp.
Jednostka niczym, jednostka zerem – takiej maksymie hołdował wszak towarzysz Edward. A dziś jego czerwoni spadkobiercy chcą, żeby patronował samotnie!? A fe! A nieładnie! Z czystej sympatii i w tak miłym komunistom czynie społecznym, zaproponuję więc kilku towarzyszy, którzy mogliby Edwardowi Gierkowi towarzyszyć w patronowaniu.
Na dobry początek zgłaszam kandydaturę Bieruta Bolesława. Motywacja jest krótka: Należy mu się. Jego zasług w budowie Polski silnej, sprawiedliwej i socjalistycznej, opartej na sprawnie i z poświęceniem działającym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego wymieniać raczej nie trzeba.
No i oczywiście towarzysz Wiesław. Twardy i niezłomny. Uwięziony przez partyjnych kolegów nie stracił kręgosłupa ideologicznego. Po wyjściu na wolność „ucinał ręce podniesione na władzę ludową, a władzy raz zdobytej oddać nie chciał”. Nadaje się na współpatrona roku, jak nikt inny.
Dla towarzystwa dorzuciłbym jeszcze tylko braci Mołojców i Ochaba. A z bardziej współczesnych - Aleksandra Kwaśniewskiego. Towarzysz prezydent wielce zasłużył się w kreowaniu wizerunku Polski za jej granicami. Mógł przecież się uprzeć i wsiąść do samochodu przez bagażnik, a dał się przekonać i wsiadł drzwiami! No i mimo choroby, chwiejąc się na goleni i bełkocąc, wytrwał do końca na cmentarzu w Charkowie!
W towarzystwie towarzyszy patronów bieżącego roku poczesne miejsce należy się też generałowi Jaruzelskiemu. To on wszak bohatersko wprowadził stan wojenny, ratując rodaków przed samymi sobą. A że przy okazji zginął ten i ów, a wielu innym połamano kości? To nic nie szkodzi. Bo to przecież było dla ich dobra i dobra socjalistycznej ojczyzny.
Towarzysze z SLD! To tylko kilka propozycji. Zgłoszoną przeze mnie listę patronów powinniście koniecznie rozszerzyć. Jak się rzekło - w powojennej historii nie brakuje przecież komunistów, którym – tak, jak i wam dziś – zależało wyłącznie na tym, by Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnio. Żeby jednak dzieło było pełne, nad patronowaniem powinien czuwać patron główny, by nie rzec - duchowy. Tym – bez dwóch zdań – powinien zostać przez was obwołany niejaki Stalin, znany też jako Józef Wisarionowicz Dżugaszwili. Bo gdyby nie on, moglibyśmy nawet nie usłyszeć o Bierucie, Gomółce, Gierku i innych. I jak my byśmy bez nich żyli!?