rp2010
24.08.14, 13:12
Witam,
Chcialbym opisac ku przestrodze pewna sytuacje, ktora dotknela mnie bezposrednio. Otoz po zakupie niemlodego juz samochodu oddalismy go do przegladu i zwiazanych z tym (nie)zbednych napraw. Ot, zycie. Nie bede juz zanudzal opisem, co to naprawiono a co przeoczono. Final jest taki, ze po przegladzie i wymianie/naprawie podzespolow moglismy sie w koncu udac w droge. Byloby fajnie, gdyby samochod sprawowal sie bez zarzutu. Jednak w zyciu nie moze byc fajnie. Woz gasl na niskich obrotach a i przyslowiowego kopa mial tyle co kon niemechaniczny naplakal. Po przegladzie forow motoryzacyjnych i konsultacjach ze znajomymi doszlismy do wniosku, ze zanieczyscil sie silnik krokowy (czy cos w tym stylu - niestety moja wiedza motoryzacyjna jest dosc nikla). Udalismy sie do warsztatu, ktory dokonal nam przegladu i niestety odeszlismy z niczym. Osoba zdolna do podlaczenia samochodu do instalacji diagnostycznej udala sie na urlop a nas czas gonil. Zatem udalismy sie do innego, konkurencyjnego warsztatu. No i rece nam opadly. Okazalo sie, ze najogolniej mowiac, w
poprzednim warsztacie zle ustawiono rozrzad. Powtorny montaz i poprawa niedorobek kosztowala nas prawie 700 PLN, co przy paru tysiacach dodatkowo wlozonych raczej nam sie nie spodobalo. Ale pal licho kase - na sugestie, by pierwszy warsztat, ktory robote spartolil, jakos sie poczul do odpowiedzialnosci, uslyszalem, ze to niemozliwe, by sie pomylili, ze mam im to udowodnic i w ogole mam im dac spokoj. Ogolnie sprawa nie do rozwiazania.
I teraz moja konkluzja:
Ludzie! omijajcie TOS Meditrans ul. Starowiejska z daleka! Moze sa dobrzy do naprawiania dwudziestoletnich karetek pogotowia, jednak wychodzi na to, ze oddajac im "pod opieke" wlasny samochod, odbierzecie go w stanie zagrazajacym przynajmniej zdrowiu tegoz samochodu a moze i swoim wlasnym, a w dodatku za owe zagrozenie ladnie zaplacicie. A jak zauwazycie, ze cos jest nie tak - wysla was na drzewo.
Mysle, ze tworzac taki czarno-szary PR spowoduje, ze troche ludzi sie zastanowi, czy zaufac partaczom, czy jednak oddac auto gdziekolwiek indziej. My z Zona ze swojej strony juz nawet sie tam nie zblizymy.