bambii co Tomaszowi Lisowi ? 10.11.07, 18:49 fakty.interia.pl/kraj/news/wala-tomaszowi-lisowi,1000015 a tutaj źródło m.onet.pl/_m/d4b934f759322c21b97da6ce2de97477,14,1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Drive in 10.11.07, 19:03 halbot.haluze.sk/images/2007-03/3154_Drive_In.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: Drive in 08.12.07, 14:59 Podczas normalnego współżycia małżeńskiego występują trzy etapy seksu. Pierwszy to tak zwany SEKS DOMOWY, podczas którego stosunki nowożeńców odbywają się często i w rożnych miejscach, np. w kuchni, w gościnnym, na podłodze, w wannie itd. Następnie przychodzi etap zwany SEKSEM SYPIALNIANYM podczas którego stosunki płciowe odbywają się regularnie i jak sama nazwa wskazuje w sypialni. Z czasem, nieugłagalnie pojawia się trzeci etap zwany SEKSEM PRZEDPOKOJOWYM. Podczas tego etapu małżonkowie mijają się sporadycznie w przedpokoju mówiąc: "Pieprz się!" Pewna para była świeżo po ślubie-dwa tygodnie temu było wesele. Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze. Zaczął więc się ubierać i mowi do żony: -Kochanie wychodzę, ale wrocę niedługo. -A dokąd idziesz Misiaczku? - zapytała żona -Idę do baru ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko. -Chcesz piwo mój ukochany? - żona podeszła do lodowki otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 rożnych rodzajow piwa z 12 rożnych krajow: Niemiec, Holandii, Anglii i innych. Mąż stanął zaskoczony i jedynie co zdołał wydusić z siebie to: -Tak, tak cukiereczku… ale w barze… no wiesz… te schłodzone kufle…… Nie zdążył skończyć, gdy żona mu przerwała: -Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu - I wyjęła z zamrażarki wielki oszroniony kufel. Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną. -No tak skarbie, ale w barach mają naprawdę świetne i pyszne przystawki… nie będę długo, wrocę naprawde szybko, obiecuje. -Masz ochotę na przystawki niedźwiadku? - Żona otworzyła drzwi szafki, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołykow. -Ale kochanie… w barze....no wiesz… te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język -Chcesz przekleństw moje ciasteczko? Więc pij te kur...skie piwo z j..anego zmrożonego kufla i żryj te p...lone przystawki! Jesteś teraz do ch..a ciężkiego żonaty i nigdzie k..wa nie wyjdziesz! Pojąłeś s...synu?! W Nowym Jorku otwarto nowy sklep, gdzie kobiety mogą wybrać i kupić męża. Przy wejściu jest wywieszona instrukcja korzystania ze sklepu: - możesz wejść do sklepu tylko jeden raz, - jest 6 pięter, a cechy charakterystyczne mężczyzn zwiększają się z każdym piętrem, - możesz wybrać jakiegolwiek mężczyznę na piętrze lub iść piętro wyżej, - jeśli wejdziesz wyżej nie możesz już się cofnąć. Pewna kobieta decyduje się wejść do sklepu żeby znaleźć tego jedynego. Na pierwszym piętrze wywieszka mówi: "Ci mężczyźni mają pracę". Kobieta decyduje się wejść wyżej. Na drugim piętrze jest napis: "Ci mężczyźni mają pracę i kochają dzieci". Kobieta znów postanawia wejść wyżej. Na trzecim piętrze jest napisane: "Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, i są bardzo przystojni". Wow, myśli kobieta, ale postanawia wejść wyżej. Na czwartym piętrze wywieszka mówi: "Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, są bardzo przystojni i pomagają w pracach domowych". Niesamowite, pomyślała kobieta, z ciężkim sercem odrzuca taką ofertę i postanawia wejść na wyższe piętro. Na piątym piętrze jest napis: "Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, są bardzo przystojni, pomagają w pracach domowych i są romantyczni". Kobietę kusi żeby zostać na tym piętrze, ale decyduje się wejść na ostatnie piętro. Na szóstym piętrze powitalny napis głosi: "Jesteś na tym piętrze odwiedzająca numer 31 456 012, tutaj nie ma mężczyzn, to piętro istnieje tylko żeby pokazać że kobiecie nigdy nie dogodzisz. Dziękujemy za odwiedziny w naszym sklepie." Na przeciwko tego sklepu został otwarty Sklep "żon". Na pierwszym piętrze są kobiety, które kochają sex. Na drugim piętrze są kobiety, które kochają sex i są bogate. Piętra od trzeciego do szóstego nigdy nie były odwiedzane. Neurolodzy rosyjscy odkryli nerw łączący oko bezpośrednio z dupa. Kiedy ukłuli pacjenta igłą w dupę, w jego oku pojawiła się łza. Kiedy wbili tą samą igłę w oko, pacjent się zesrał. Do drzwi puka akwizytor. Otwiera mu kobieta. Akwizytor ledwo zaczyna nawijac o swoim produkcie, a kobieta już jest wkurzona jego wizyta: - Spadaj pan - i trzaska mu drzwiami przed nosem. Jednak drzwi sie nie domknely, uchylily sie lekko, wiec akwizytor dalej nawija o swoim wspanialym produkcie. Kobieta juz cala w nerwach, nawet nic nie powiedziala tylko znowu trzaska mocno drzwiami. No, ale drzwi znowu sie nie domknely, wiec akwizytor dalej nawija. Baba juz nie wytrzymala, wziela zamach i jak nie pieprznie! Drzwi znowu się nie domykają, a akwizytor pokazuje w dół i mówi: - Może pani najpierw kotka zabierze... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: Drive in 08.12.07, 15:03 i jeszcze :) Rosjanie pojechali Finlandii na targi drewna. Spodobała im się piła, przy której był napis: "Zetniesz 30 drzew w ciągu dnia!!". Kupili. Ale już po kilku dniach wrócili z reklamacją i mówią: -Nasi najlepsi fachowcy ścinali tylko 20 drzew w ciągu dnia! Finowie spojrzeli na siebie:, no cóż zaraz sprawdzimy... Uruchomili silnik i podeszli do kloca drzewa. Na to jeden rosjanin trąca drugiego w ramię i szepce: Miszka patrz , ona ma motor ! zona pod nieobecnosc meza postanowila kupic szafe...jak postanowila tak zrobila..szafa miala jedynie maly mankament..jak pod domem przejezdzal tramwaj jej drzwi samoczynnie sie otwieraly.. poprosila wiec sasiada o pomoc.. sasiad postanowil wejsc do szafy i zbadac przyczyne tego otwierania sie drzwi.. niespodziewanie do domu wrocil maz..zobaczyl nowa szafe, oglada, zaglada do srodka widzi sasiada i zaskoczony pyta..a ty co tutaj robisz?? -nie uwierzysz, czekam na trawmaj... W małżeńskim łożu namiętna scena erotyczna, nagle rozlega się głośne pukanie do drzwi wejściowych. Przerażona kobieta krzyczy: - Jezus Maria, to mąż! Mężczyzna nie zwlekając wskakuje pod łóżko. Po dłuższej chwili absolutnej ciszy wyczołguje się spod łóżka, siada na jego skraju, wzdycha, ociera pot z czoła i mówi: - Eh, widzisz żono, oboje mamy zszarpane nerwy... Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem: żona krząta się w kuchni, mąż coś naprawia. W pewnej chwili mąż woła: - Stara! Chodź na chwile! - Co? - Potrzymaj ten drucik. Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta: - I co? - Nic, widocznie faza jest w tym drugim... Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Porady 30.04.08, 14:29 Nie ma to jak porada na necie :) * Problem z gumą! Pomóżcie! czy specyfiką gumy jest to że nie trzyma się ona na penisie? Czy każdy tak ma, czy tylko mój chłopak? On musi trzymać ją jedną ręką, bo mu spada! Wkurza mnie to, ale nie wiem, czy tak wszyscy mają czy nie, bo to jest mój pierwszy partner. Dodam że spada mu nawet guma typu "close fit". Proszę o poważne odpowiedzi! * - Musi u nasady takim zipem spiąć. - Albo cybancik na śrubkę. - Proponuje posypać solą, ja tak sypię na schody i się nie ślizgam. - Wydaje mi się, że po prostu źle ją zakłada. - Na lewą stronę? - Nie, do góry nogami. - To może niech założy sobie tez na jajka. - Uszyj mu szelki. Możesz inspirować się pasem do podwiązek. - A może niech naciągnie z całej siły i rozciągnięte końcówki niech na tyłku na supeł zawiąże. - Załóż mu na palec może ten jest większy od jego małego. - Spróbuj zmienić firmę gumek, nie wiem czego używacie - Najlepiej na zimówki Stomil, te się nie ślizgają. Jeżeli to nie pomoże to łańcuchy. - A z kolei mój chłopak używa rozmiaru xl i jeszcze jest za ciasna wpychamy do połowy, a potem się nie da! Gdzie mogę kupić większe? Proszę o pomoc i poważne odpowiedzi! - Tego się nie wpycha do środka, to się zakłada na członka, a potem się wkłada członka. Chyba. - W Kauflandzie są worki jednorazowe 135 l. - polecam. - Mój facet ma odwrotny problem .Nawet największa rozmiarowo prezerwatywa jest za krótka i za ciasna na jego penis. - Pracujesz w stadninie w Janowie, czy innym malowniczym miejscu? ............................................................................ *PROBLEM:* *- Pomóżcie! Dzisiaj kupiłam samochód z komisu i nie wiem jakie paliwo mam wlać? Po czym poznać, czy to dizel czy benzyniak? Jeżdżę na oparach, a nie mogę zatankować, bo nie wiem co wlać. * POMOC:) - Przysiwieć zapalniczką przy wlewie paliwa i zobacz sama! Potem wlej ropę. Bo jeśli benzyniak to nie doczekasz "potem". - Nie ściemniaj koleżance. Słuchaj. Jeśli samochód jest koloru niebieskiego lub zielonego lejemy ropę. Jeśli żółty to na gaz. Do reszty lejemy benzynę. I od razu wymień powietrze w kołach na letnie. W tym roku modne jest górskie. - Najlepiej nalej wody. Wtedy w serwisie udzielą ci wyczerpujących informacji. - Jak samochód robi brum brum to jest benzyniak a jak kle kle to ropniak. A jeśli robi brum i kle - śmiało lej gaz. Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Polteko 30.04.08, 14:52 Niedźwiedź obsial w lesie poletko konopi. Kiedy już konopie obrodziły, postanowił ich dogladac dzien i noc. Wlazł na drzewo i pilnuje. A po lesie szedl sobie jeżyk.... - Oczom nie wierzę, uszom nie słyszę! - wykrzyknął uradowany gapiąc się na dorodne konopie. Zerwał jedną, spróbował, posmakowało, więc zaczął zbierać bukiecik. Niedźwiedź nie zdzierżył. Zlazł z drzewa, podszedł cichutko do jeżyka i walnął go łopatą przez łeb. Jeżyk upadł ogłuszony. Po chwili otrzeźwiał, wstał, pokręcił głową z niedowierzaniem: - Co za konopia!!! Ale daje kopa!!! I pobiegł do domu po kosę. Wraca szybko z kosą i - tak szybko jak może - zaczyna kosić niedźwiedzie poletko. Niedźwiedź zgłupiał. Ale pochwili zlazł z drzewa i potraktował jeżyka łopatą. Ten zwalił się na glebę, ale zaraz wstał i kosi dalej. Niedźwiedź znowu go łopatą! Jeżyk znowu poległ, ale jeszcze szybciej się pozbierał i dalej kosi. Kolejny raz solidnie oberwal łopatą, znowu szybko wstał, otrzepal sie i uśmiechnięty mruczy pod nosem: - Nie spać! Kurde, nie spać! Kosimy, kosimy... Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: FUN - Wątek śmiechu 30.04.08, 14:59 Wybrane z wątku odzywki lekarzy: osiedlowa przychodnia u ginekologa, sciaganie szwów po nacięciu przy porodzie: oczywiscie standard: "kto panią szył? szewc?" -"pani poda nozyczki pani jadziu" pani jadzia:"tępe cos te nozyczki " pan doktor"tępe, nie tępe,przecież zębami nie przegryze" :)))))) Wizyta u ginekologa, ósmy miesiąc ciąży. Po badaniu mój nienasycony małż pyta: - Panie doktorze, czy my jeszcze możemy... Na to lekarz: - My tak, ale pan z żoną to już raczej nie... Wizyta kontrolna u chirurga (złamany palec): -A prochy juz przepisałem? -Prochy?Dla mne?-pytam -No dla Pani na zrost kości,wapno i takie tam pierdoły...no chyba ,że potrzebuje Pani trutkę na męża to coś pomyślimy! Parę lat temu u internisty (młoda pani doktor). Jesienne przeziębienie przedłużyło się i zaostrzyło. Słucha słuchawką w skupieniu i nagle w te słowa: Ale ma pan piękne świsty w oskrzelach, no po prostu modelowe! Mogę zawołać koleżankę, żeby też posłuchała? Yhy - ja na to. I przyprowadziła koleżankę. Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Zmiany organizacyjne 30.04.08, 15:29 W pewnej firmie teoretycznie pracowali od, 8:00 do 16:00 ale w rzeczywistości nikt nie przychodził przed 8:30 i nie wyłaził przed 17:00,system działał do czasu zmiany kierownictwa. Jedna z pierwszych decyzji nowego szefa była "poprawa dyscypliny pracy" sprowadzała się ona do tego, ze obiecano płacić nadgodziny za prace, po 16, ale za to każde spóźnienie powyżej 10 min. miało być odnotowywane w specjalnym zeszycie z wyrysowanymi długopisem rubrykami: Data, kto, wielkość spóźnienia, powód spóźnienia i "działania podjęte w celu jego minimalizacji. Ludziom pomysł się nie podobał, ale konkurencyjna propozycja zmiany godzin pracy na 8:30 - 16:30 nie przeszła wiec zaczęli się dostosowywać. Najbardziej z tego powodu cierpiał jeden facet; 3 lata do emerytury, nieprzeciętny mózgowiec, pełno patentów i wniosków racjonalizatorskich, w ogóle kupa zalet z wyjątkiem punktualności. No i oczywiście jako pierwszy spóźnił się o ponad 0,5 godziny i musiał się wpisać do zeszyciku. Jego wpis wyglądał tak: W rubryce "powód spóźnienia": Wstałem jak zwykle o 6:30, umyłem się i na chwile poszedłem do sypialni. Popatrzyłem na żonę i dostałem erekcji; w moim wieku takiej okazji już nie można marnować." W rubryce "działania podjęte w celu minimalizacji spóźnienia napisał: "zrezygnowałem ze śniadania". Podobno był to pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku... Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Ubezpieczalnia 30.04.08, 15:34 Ciekawy fragment z ksiazki Cejrowskiego: ...Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu. Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym paszporcie nie było już słówka Ludowa" a orzeł odzyskał koronę. Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu nic. Perswadowałem w Wiedniu nic. W Waszyngtonie nic. Zeźlony tym biurokratycznym bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze ich przedtem nie okpił nikt. Posłuchajcie ... Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek. Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie przywiezioną z Polski specjalnie na tę okazję książeczkę zdrowia. ( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.) Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis Legitymacja Ubezpieczeniowa" i zapytał; Co to za kraj ? Republica de Ubezpieczalnia odpowiadam bez chwili wahania a on wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie. Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata. Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy. Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta nacieszyć zemstą. Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem, że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; Kraje wrogie komunistyczne i terrorystyczne" też jej nie było. - Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? zapytał wreszcie. - Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia - bawiłem się setnie. Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi. Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do książeczki zdrowia odpowiedni stempelek. Witamy w Hondurasie, gringo. Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord świata Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
bambii góry 23.07.08, 07:30 <wirek> stary.. słuchaj, jaka jazda.... <adrzej> dawaj! <wirek> byłem wczoraj na imprezie u Krzyśka <andrzej> no <wirek> i on miał jakieś zioło... czy coś takiego <wirek> najaraliśmy sie jak świnie... <andrzej> hehe <wirek> a później sie strasznie gorąco zrobiło... <wirek> nie wiem, ogrzewanie podkręcili czy coś takiego, <wirek> mówie do Krzyśka, żeby okno otworzył albo ogrzewanie przykręcił <wirek> a ten do mnie: "Ssssssspierdaaalaaajjjjj" <andrzej> hehe <wirek> mówie, zróbcie coś bo się podusimy!! <wirek> no to jeden zrobił... zdjął buta z nogi.. i dawaj, w okno <andrzej> ale jaja <wirek> wiesz jaka ulga...?? norlnie każdy tylko:"Ooo.. nareszcie świerze powietrze..." <andrzej> ale szyba poszła... <wirek> ale najważniejsze było, że mieliśmy czym oddychać... ulga, jakbym pierwszy raz od stu lat oddychał świeżym powietrzem!! <andrzej> no fakt <wirek> ale nie o to chodzi... <wirek> budzimy się rano... a tu szyba w meblościance rozbita, but w środku...!!! <andrzej> ... Autentyk czyli Wspomnienia Taternika: "Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka. Dotarliśmy pod scianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić". Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..." I tutaj następuje wersja GOPR-owców: "Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..." Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: góry 24.07.08, 22:11 wiersz i jego analiza: PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA, W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIE.., ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY, KU..! CO ZA DZIEŃ UROCZY!!! Analiza: Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy, z rymem sylabowym i równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje Słońce. W słowie "zapie.." oddaje szybkość i perfekcję ruchu Słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapie..ć" senso stricte. Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju! Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: góry 24.07.08, 22:28 i jeszcze jeden znalazłam: żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi: - Chciałabym mieć takie futro... Mąż: -To jedz Whiskas... Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: góry 26.07.08, 21:32 Pewien niezwykle bogaty biznesmen jeżdżąc do pracy swoją limuzyną, codziennie mijał mostek na niewielkiej rzeczce. Zawsze kiedy tamtędy przejeżdżał, widział bardzo skromnie ubranego Indianina, który łowił ryby. Przedsiębiorca był człowiekiem wrażliwym i bardzo żal było mu biedaka. Pewnego razu nie wytrzymał, zaparkował limuzynę obok mostu i zszedł do Indianina. — Dlaczego tak się męczysz tą wędką — zagaił. — Przecież mógłbyś pożyczyć sieć. — Ale po co? — spokojnie zapytał Indianin, nie odrywając oczu od spławika. — Bo wtedy nałowiłbyś więcej ryb i mógłbyś je sprzedać. — Ale po co? — dopytywał się Indianin. — Bo za zarobione pieniądze mógłbyś kupić trzy własne sieci. — Aha. — Pokiwał głową wędkarz. — Ale po co? — Bo jakbyś miał trzy sieci — tłumaczył biznesmen — mógłbyś zacząć łowić w morzu. — Ale po co? — Bo w morzu jest więcej ryb. I gdybyś ciężko pracował, po jakimś czasie stać by cię było kupić własny trawler. — Ale po co? — nie dawał za wygraną Indianin. — Bo ten trawler w krótkim czasie zarobiłby na następne trzy statki i ani byś się obejrzał, a byłbyś właścicielem całej flotylli. — Ale po co? — Bo dzięki zyskom mógłbyś kupić bank, wybudować hotel, otworzyć kasyno, uruchomić linię lotniczą, wejść na giełdę — biznesmen był w swoim żywiole. — Pewnie tak, ale po co? — powtarzał jak papuga Indianin. — Bo wtedy nareszcie miałbyś już tyle kasy, że mógłbyś robić to, co chcesz. Indianin leniwie oderwał wzrok od spławika, spojrzał na biznesmena i z niezmąconym spokojem powiedział: — Ja właśnie robię to, co chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
bambii luzak :) 27.07.08, 14:55 www.autokrata.pl/ogien/4412/wyluzowany_motocyklista/ Odpowiedz Link Zgłoś
bambii luzak 27.07.08, 14:56 cos nie poszlo pierwszym razem , teraz moze sie uda :) www.autokrata.pl/ogien/4412/wyluzowany_motocyklista/ Odpowiedz Link Zgłoś
bambii podziekowania ? 27.07.08, 14:59 nie wiedziałem gdzie to wrzucić bo nie wiem czy bardziej śmieszno czy bardziej straszno www.dziennik.pl/wydarzenia/article209375/Fani_Radia_Maryja_dziekuja_za_smierc_Geremka_.html Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Re: FUN - Wątek śmiechu 08.09.08, 12:14 a moze tak rozłożyć te posty na każdy oddzielny wątek Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Numa numa ? 09.09.08, 08:06 www.smog.pl/wideo/15802/maria_tu_maria_tam_czyli_numa_numa_na_pielgrzymce/ Odpowiedz Link Zgłoś
siedlczanin13 Re: FUN kler reklama 13.09.08, 20:36 rozrywka-i-humor.filmiki.jeden.com/videos/view/621.html Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Re: FUN kler reklama 13.09.08, 22:06 juz to kiedys gdzies widzialem , to Polacy krecili ? Odpowiedz Link Zgłoś
h0minid Re: FUN - Wątek śmiechu 16.09.08, 18:54 pl.youtube.com/watch?v=_bP95XBxQgw Odpowiedz Link Zgłoś
bleblanie Re: FUN - Wątek śmiechu 02.10.08, 10:23 Za Joe Monster: "(jak się skupicie, to nie będziecie mieli problemów ze zrozumieniem ;-) Ve skole povida pani ucitelka: - A cim je tvuj tatinek, Jirko? - On je pekar. - Hmm, to je hezky - na to pani ucitelka - pece nam, deti, chleb. A tvoje maminka je cim, Marusko? - Sim, ona je zdravotni sestra. - Aha, vidite deti, stara se o nemocne. To je krasne povolani! A co ty Honziku? - Muj tatinek tancuje nahatej v gayklubu. - Hmmmm - povida pani ucitelka - i takova zamestnani jsou... [takie zawody też są] O prestavce [na przerwie] prijde za Honzikem a povida: - Opravdu tvuj otec tancuje v tom klubu? A Honzik odveti: - Ne, on pracuje v Microsoftu, ale my se za to vsichni stydime..." ------------------------------------------------ Jutro jest pierwszy dzień z reszty Twojego życia Odpowiedz Link Zgłoś
fakkof Re: FUN - Wątek śmiechu 02.10.08, 10:50 www.joemonster.org/filmy/11352/Wypadek_w_kosciele Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: FUN - Wątek śmiechu 11.10.08, 22:24 Lecący balonem mężczyzna uświadomił sobie nagle, że się zgubił. Zmniejszył wysokość lotu i zobaczył w dole kobietę. Opuścił się jeszcze niżej i krzyknął do niej: - Przepraszam, czy może mi pani pomóc? Obiecałem przyjacielowi, że dolecę do niego w ciągu godziny, ale sam już nie wiem gdzie jestem.... Kobieta odpowiedziała: - Jest pan w balonie napełnionym gorącym powietrzem, unoszącym się około 10 metrów nad ziemią. Znajduje się pan między 40 a 41 stopniem północnej szerokości geograficznej oraz między 56 a 60 stopniem długości zachodniej... - Pani jest inżynierem ? - spytał mężczyzna z balonu. - Tak - odpowiedziała kobieta - a skąd pan wie? - No cóż - rzekł baloniarz - wszystko to, co pani powiedziała, jest z merytorycznego i fachowego punktu widzenia prawdziwe, ale ja w dalszym ciągu nie mam bladego pojęcia co zrobić z tymi wszystkimi informacjami, a fakty są takie, że się zgubiłem. Szczerze mówiąc, w ogóle pani mi nie pomogła, a tak zasadniczo, to nawet przez panią jestem jeszcze bardziej spóźniony. - A pan jest na pewno dyrektorem!? - odpowiedziała kobieta. - Niesamowite!!! Faktycznie jestem dyrektorem... - odpowiedział mężczyzna - Skąd pani wiedziała? - No cóż... Nie wie pan, gdzie pan jest, nie wie pan, dokąd pan zmierza, osiągnął pan tę pozycję zużywając dużo powietrza, złożył pan obietnicę, której nie jest pan w stanie dotrzymać, oczekuje pan od ludzi, którzy znajdują się niżej, że rozwiążą za pana pańskie problemy. Poza tym fakty są takie, że jest pan nadal dokładnie w tej samej sytuacji, w jaką pan sam się wprowadził, ale uważa pan, że to moja wina.... Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: FUN - Wątek śmiechu 09.12.08, 22:24 Siedziałem z kolegami w pubie i ktoś wyskoczył z tematem, że piwo zawiera żeńskie hormony. Nie mogliśmy dojść do spójnych wniosków, więc postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment naukowy. Każdy z nas (z pobudek czysto naukowych!) wypił 10 piw. I wtedy odkryliśmy przerażającą prawdę: 1) strasznie dużo mówiliśmy, ale o niczym konkretnym 2) mieliśmy problem z logicznym myśleniem 3) gdy zdarzyło się nam popełnić błąd nie potrafiliśmy się do tego przyznać 4) zaczęliśmy wierzyć, że jesteśmy pępkiem wszechświata, 5) nie mieliśmy najmniejszej ochoty na seks! Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Re: FUN - Wątek śmiechu 17.02.09, 23:18 www.kabarety.tworzymyhistorie.pl/019_sluchajcie_amanda.php Odpowiedz Link Zgłoś
bambii Ekonomia 17.02.09, 23:21 to chyba na czasie LEKCJA PIERWSZA. Mąż idzie pod prysznic, spod którego chwilę wcześniej wyszła żona. Nagle dzwoni dzwonek od drzwi. Po kilku sekundach sprzeczki o to, kto powinien otworzyć, żona poddaje się, ciaśniej zawija ręcznik i biegnie po schodach na dół. Kiedy otwiera drzwi, widzi, że to sąsiad z naprzeciwka. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, sąsiad składa jej propozycje: da jej 1000zł, jeśli odwinie ręcznik i rzuci go na podłogę. Żona po chwilowym namyśle zgadza się, pozbywa się ręcznika i staje przed sąsiadem kompletnie naga. Sąsiad po kilku sekundach daje jej pieniądze i odchodzi bez słowa. Zdziwiona, ale uradowana zarobkiem, owija się ręcznikiem, wraca do łazienki, żeby dokończyć suszenie włosów. Mąż pyta: Odpowiedz Link Zgłoś