IP: *.bci.net.pl 16.07.02, 14:09
Zastanawiam się czy ciągle jest to problem małych miast...
Czy w Siedlcach jest jakaś dobra szkoła nauki angielskiego, czy opanowanie
tego języka na skalę masową jest w Siedlcach możliwe? Gdy wyjeżdzałem z
Siedlec maxymalny poziom jaki można było osiągnąć to przygotowanie do
egzaminu first certificate. Znaczna ilość przystępujących sie do tego
egzaminu (egzamin w Warszawie) oblewała go!!! Czy coś się w tej kwestii
zmieniło? Moje spostrzeżenia pochodzą sprzed 5,6 lat...
Dostając pracę w Warszawie stwierdzałem z bólem, że należę osób najsłabiej
posługujących się tym językiem. Najlepse były osoby, które urodziły się w
Warszawie.
Teraz ta różnica została w znacznym stopniu skorygowana, ale ciągle
zastanawiam się czy mieszkanie w małym miasteczku zawsze musi wiązać się z
takimi stratami...?
Obserwuj wątek
    • Gość: mixer A niemiecki, francuski i inne ? IP: *.*.*.* 16.07.02, 15:49
      Może z angielskim miałeś problemy, ale poziom
      niemieckiego i francuskiego był porównywalny ze
      znajomością tych języków w wielkich miastach -
      to wychodzilo na pierwszych zajęciach na uczelni.
      • Gość: Zenith Re: A niemiecki, francuski i inne ? IP: *.bci.net.pl 16.07.02, 18:05
        Gość portalu: mixer napisał(a):

        > Może z angielskim miałeś problemy, ale poziom
        > niemieckiego i francuskiego był porównywalny ze
        > znajomością tych języków w wielkich miastach -
        > to wychodzilo na pierwszych zajęciach na uczelni.


        No ale bądźmy szczerzy...kogo obchodzi francuski? To angielski jest uważany za
        język międzynarodowy...
        Prawda jest taka, ze wielu młodych ludzi z małych miast ma wielkie problemy z
        płynnym porozumieniem się z obcokrajowcem. 90% młodych ludzi kończących dobre
        liceum w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu czy Krakowie całkiem swobodnie rozmawia
        po angielsku. Powiedz mi proszę, jak wygląda ten współczynnik w Królówce lub w
        Prusie? (nie mówię o tłumaczeniu tytułów piosenek...:-))) ) Za moich czasów, a
        szkołę średnią kończyłęm 7 lat temu, najwyżej 5% ludzi mówiło biegle (powtarzam
        biegle) po angielsku. Z jednej strony życie pod kloszem i w siedleckiej matni
        nie wywierało nacisku na potrzebę nauki, a z drugiej brakowało dobrych szkół
        językowych.
        W mojej firmie pracuje kilkadziesiąt osób. Znaczna ich ilość jest spoza
        Warszawy. Każdy posługuje się angielskim. Tak się jednak składa, że najsłabiej
        koleżanka z Białej, kolega z Siemiatycz, kolega z Sochaczewa i ja siedlczanin.
        Jest dwóch orłów - obaj z Warszawy i kilka osób również świetnie mówiących -
        kolega z Wrocławia, koleżanka z Poznania...
        ...rozmawiałem na ten temat ze starymi znajomymi, których los także wypędził do
        Warszawy i mają identyczne doświadczenia...
        Nie mów mi zatem o francuskim, nie bardzo w to wierzę (mam przyjaciół np: z
        Królówki, którzy mieli w szkole francuski. Po 4 latach w tym języku dogadywała
        się tylko jedna osoba, która zresztą każde wakacje spędzała we Francji...),
        jedna jaskółka wiosny nie czyni.
        Mój wątek założyłem między innymi po to, aby móc zweryfikować moje
        doświadczenia sprzed kilku lat z obecną rzeczywistością.
        Bodzcem jest również to, że być może jakiś leniwy dzieciak wejdzie na tę stronę
        i coś go zainspiruje do nauki języków...na prawdę warto. Najważniejsze jest to,
        aby móc się porozumiewać.

        :-)))


        Pozdrawiam

        • Gość: mixer Re: A niemiecki, francuski i inne ? IP: *.*.*.* 16.07.02, 18:38
          Poprostu miałes pecha z angielskim.
          Co roku kilka osób z Siedlec zaczyna studia na
          uniwersytetach niemieckich, a warunkiem m.in. jest
          bardzo dobra znajomość tego języka.
          Nie popadajmy w bałwochwalstwo jęz. angielskiego.
          Zresztą znajomość niemieckiego czy francuskiego nie
          wyklucza opanowania angielskiego, wręcz często ułatwia.
          Zupełnie inną sprawą są przyrodzone zdolności do języków
          oraz dobry i kreatywny nauczyciel.
          Nie wierzę, że ktos opanował język biegle JEDYNIE na
          lekcjach w szkole, bez kontaktów z krajami lub ludźmi
          tzw. native speaker
          • Gość: zbyshek Re: A niemiecki, francuski i inne ? IP: 217.153.26.* 17.07.02, 01:11
            masz rację- najwięcej daje rozmowa z native spikerami. taki kontakt z potoczną
            mową jest ok. ja w szkole średniej też nie nauczyłem sie dużo a że teraz używam
            angielskiego w pracy to się doszkalam:). ciekawostka: ostatni w swojej szkole
            angielskiego poznalem native spikera Caroline, która uczyła w siedleckiej Euro
            School. całkiem sympatyczna babka. aby szkolić język umawiamy się po zajeciach
            i idziemy w parę osób do pubu lub gdzieś na piwko i rozmawiamy bez krępacji tak
            jak potrafimy. super sprawa.
            co do pytania głównego- myslę, że jak ktoś jest zdeterminowany i świadomy
            potrzeby znania angielskiego to jest w stani nauczyć się i w śiedlcach. ważny
            jest także talent- nie oszukujmy się
            pozdrawiam
            • Gość: Zenith Re: A niemiecki, francuski i inne ? IP: *.bci.net.pl 17.07.02, 09:08
              Gość portalu: zbyshek napisał(a):

              > masz rację- najwięcej daje rozmowa z native spikerami. taki kontakt z
              potoczną
              > mową jest ok. ja w szkole średniej też nie nauczyłem sie dużo a że teraz
              używam
              >
              > angielskiego w pracy to się doszkalam:). ciekawostka: ostatni w swojej szkole
              > angielskiego poznalem native spikera Caroline, która uczyła w siedleckiej
              Euro
              > School. całkiem sympatyczna babka. aby szkolić język umawiamy się po
              zajeciach
              > i idziemy w parę osób do pubu lub gdzieś na piwko i rozmawiamy bez krępacji
              tak
              >
              > jak potrafimy. super sprawa.
              > co do pytania głównego- myslę, że jak ktoś jest zdeterminowany i świadomy
              > potrzeby znania angielskiego to jest w stani nauczyć się i w śiedlcach. ważny
              > jest także talent- nie oszukujmy się
              > pozdrawiam


              Zdolności językowe? To prawda, są niezbędne. A więc w Siedlcach jest Euro
              school? To dosyć znana szkoła. Czy przygotowują do becka 3?
              Mam również nadzieję, ze ta świadomość i determinacja jest coraz większa wśród
              siedleckich dzieciaków. Ważne jest to, aby kończąć szkołę średnią już bez
              problemów posługiwać się językiem, a na studiach jedynie szlifować..:-)))
              W tej chwili ciągle wygląda to tak, że włśnie dopiero po studiach ludzie z
              małych miasteczek doszkalaja się (taka jak było to w moim przypadku), przez co
              traci się dużo czasu w życiu...niestety. I nie mówię o kilku osobach rocznie z
              80 tysięcznego miasta.
              Kiedyś byłem przez kilka tygodni w Szwecji, w miasteczku Storuman - północna
              część tego graju, 3 tys. mieszkańców razem z okolicą. W każdym sklepie
              spożywczym kasjerki bez zająknięcia mówiły po angielsku!!! Tak jest w
              większości krajów Europy (z małymi wyjątkami...Francuzi maja chopla na punkcie
              swojego języka...:-))) ) Kiedy będzie tak w Polsce? Zauważyć ten trend można
              już w dużych miastach, ale moim zdaniem w małych ciągle to kuleje...

              Pozdr.
          • Gość: Zenith Re: A niemiecki, francuski i inne ? IP: *.bci.net.pl 17.07.02, 08:55
            Gość portalu: mixer napisał(a):

            > Poprostu miałes pecha z angielskim.
            > Co roku kilka osób z Siedlec zaczyna studia na
            > uniwersytetach niemieckich, a warunkiem m.in. jest
            > bardzo dobra znajomość tego języka.
            > Nie popadajmy w bałwochwalstwo jęz. angielskiego.
            > Zresztą znajomość niemieckiego czy francuskiego nie
            > wyklucza opanowania angielskiego, wręcz często ułatwia.
            > Zupełnie inną sprawą są przyrodzone zdolności do języków
            > oraz dobry i kreatywny nauczyciel.
            > Nie wierzę, że ktos opanował język biegle JEDYNIE na
            > lekcjach w szkole, bez kontaktów z krajami lub ludźmi
            > tzw. native speaker

            A ty znowu swoje...:-))) kilka osób? Ja mówię o masie. Zresztą też nie mówię,
            że osoby w dużych miastach biegle uczą się języka tylko w szkole
            (liceum)...dlatego ciągle pytam się o stan szkół językowych...:-)))
            Poza tym mowa o angielskim to nie bałbochwalstwo tylko rzeczywistość.
            Najczęściej jest tak, że znajomość np: niemieckiego lub rosyjskiego jest
            wielkim atutem młodego człowieka na rynku pracy, ale pod warunkiem, że zna
            się ....angielski. Jest tak nawet w firmach niemieckich. Wiem, co mówię,
            bo...pracuję w firmie niemieckiej, gdzie menedżerowie najwyższych szczebli są
            Niemcami, ale niemiecki nie jest praktycznie używany, tymbardziej, że częstą
            koniecznością są kontakty z przedstawicielstwami w Hiszpanii, Belgii czy
            Włoszech gdzie niewiele osób posługuje się niemieckim, za to wszyscy
            angielskim...
            Co do wyjazdów zagranicznych to faktycznie prawie każdy mój znajomy świetnie
            mówiący po angielsku był przynajmniej raz w kraju angielskojęzycznym, poza
            jednym wyjątkiem. Kolega po amerykanistyce nigdy nie był dalej niż... w
            Niemczech...:-))) Wiec jednak w kraju też można się nauczyć...:-)))

            Pozdrawiam
            • Gość: mixer Re: A niemiecki, francuski i inne ? IP: *.*.*.* 17.07.02, 11:46
              Masz rację, kolega po amerykanistyce był w Niemczech i
              zapewne rozmawiał tam po angielsku, a nie po niemiecku.
              Chodzi o to, aby zaistniała autentyczna sytuacja, w
              ktorej musisz posługiwać sie językiem obcym - a nie
              tylko rzeczywistość lekcyjna.

              Królówka niestety zawsze dosyc kulała z językani, a
              zwłaszcza z angielskim. Niemiecki był tam zawsze na
              wyzszym poziomie juz od czasów prof. Michałowskiego
              i prof. Olko.
              Inaczej wygląda to w "Prusie".

              Nie ma reguły, ze w dużym miescie ucza lepiej języków
              niz w mniejszym. Duże miasto ma tę jedynie przewagę, że
              jest tam wiecej komercyjnych szkół językowych. Np.
              słynni "metodyści" w Warszawie i wiele innych. Osoby
              mające ambicję opanować dobrze język przed studiami nie
              mogą ograniczyć się tylko do nauki w szkole.Rownolegle
              doskonalą na lekcjach prywatnych, lub - jak to ma
              miejsce w duzych miastach - w różnorakich językowych
              ośrodkach np. english-school itp.

              Niestety u wielu taka świadomość (i potrzeba) przychodzi
              dopiero po studiach, chyba że mają to szczęście i MUSZĄ
              uzywać języka obcego juz w czasie studiów.
    • moler1 Re: Angielski 17.07.02, 13:17
      Moje doświadczenia są bardzo podobne do Zenita i Zbyszka. Kiedy opuszczałem
      Siedlce wydawało mi się , że idę w świat ze znajomością języków, a
      rzeczywistośc okazała się brutalna. W mojeje firmie jakoś dziwnie też
      najsłabiej angielski znają osoby pochodzące z mniejszych miast (Siedlce,
      Elbląg, Radom, Szczecinek), a zupełnie nie mają z tym problemów osoby z
      Warszawy (pracuję w Warszawie), czy Krakowa.
      Ciężkie było uświadomienie sobie, że mimo, iż wydawało mi się, ż e znam język
      całkiem przyzwoicie to tak na prawdę jestem jeszcze daleko w lesie. Tak się
      składa, że firma organizuje nam kursy, a sam dodatkowo biorę prywatne lekcje.
      Po trzech latach, od momentu przyjazdu do Warszawy jest znacznie lepiej:-)))
      W Siedlcach chodziłem do szkoły językowej w Internacie przy Elektryku.
      Teoretycznie skończyłem poziom zaawansowany...jak się okazało było to dobre na
      Siedlce, zbyt słabe na codzienne kontakty z obcokrajowcami. Teraz, z
      perspektywy czasu, wiem, że ta szkoła nie prezentowała zbyt wysokiego poziomu...
      Z tego co wiem, to chyba troche polepszyło sie w tej kwestii w Siedlcach. Po
      pierwsze powstają kolejne, prestiżowe szkoły językowe. Szkoły te mają "native
      speakerów", którzy od pewnego poziomu nauczamia są nieodzowni. Poza tym, wydaje
      mi się, ż e zmieniła się świadomośc licealistów. Rocznik 80-85 już chyba czuje
      większą potrzebę znajomości języków. Zdają sobie sprawę, z e tak na prawdę
      angielski to jeden z podstawowych elementów na znalezienie dobrej pracy.
      I, już tak na koniec, myślę, że ta świadomośc wzrosłą także wśród rodziców, a
      to jest najważniejsze, aby w pewnym wieku dopilnowac naukę dziecka. Przecież
      trzeba być naiwnym aby wierzyć, że np: 10 letnie dziecko samo usiądzie do nauki
      angielskiego przez 30 minut dziennie 7 dni w tygodniu.


      Serdecznie pozdrawiam
      • Gość: zbyshek Re: Angielski IP: 217.153.26.* 17.07.02, 16:41
        moler1 napisał:

        > Moje doświadczenia są bardzo podobne do Zenita i Zbyszka. Kiedy opuszczałem
        > Siedlce wydawało mi się , że idę w świat ze znajomością języków, a
        > rzeczywistośc okazała się brutalna. W mojeje firmie jakoś dziwnie też
        > najsłabiej angielski znają osoby pochodzące z mniejszych miast (Siedlce,
        > Elbląg, Radom, Szczecinek), a zupełnie nie mają z tym problemów osoby z
        > Warszawy (pracuję w Warszawie), czy Krakowa.
        > Ciężkie było uświadomienie sobie, że mimo, iż wydawało mi się, ż e znam język
        > całkiem przyzwoicie to tak na prawdę jestem jeszcze daleko w lesie. Tak się
        > składa, że firma organizuje nam kursy, a sam dodatkowo biorę prywatne lekcje.
        > Po trzech latach, od momentu przyjazdu do Warszawy jest znacznie lepiej:-)))
        > W Siedlcach chodziłem do szkoły językowej w Internacie przy Elektryku.
        > Teoretycznie skończyłem poziom zaawansowany...jak się okazało było to dobre
        na
        > Siedlce, zbyt słabe na codzienne kontakty z obcokrajowcami. Teraz, z
        > perspektywy czasu, wiem, że ta szkoła nie prezentowała zbyt wysokiego
        poziomu..
        > .
        > Z tego co wiem, to chyba troche polepszyło sie w tej kwestii w Siedlcach. Po
        > pierwsze powstają kolejne, prestiżowe szkoły językowe. Szkoły te mają "native
        > speakerów", którzy od pewnego poziomu nauczamia są nieodzowni. Poza tym,
        wydaje
        >
        > mi się, ż e zmieniła się świadomośc licealistów. Rocznik 80-85 już chyba
        czuje
        > większą potrzebę znajomości języków. Zdają sobie sprawę, z e tak na prawdę
        > angielski to jeden z podstawowych elementów na znalezienie dobrej pracy.
        > I, już tak na koniec, myślę, że ta świadomośc wzrosłą także wśród rodziców, a
        > to jest najważniejsze, aby w pewnym wieku dopilnowac naukę dziecka. Przecież
        > trzeba być naiwnym aby wierzyć, że np: 10 letnie dziecko samo usiądzie do
        nauki
        >
        > angielskiego przez 30 minut dziennie 7 dni w tygodniu.
        >
        >
        > Serdecznie pozdrawiam


        właśnie my tu o szkole średniej i studiach a pies pogrzebany jest w podstawówce
        i gimnazjum teraz. tam juz trzba uczyc dzieciaki ale nie działa to najlepiej, a
        już gdzieś na prowncji ( wsi) to już całkiem leży. idzie sobie taki dzieciak i
        szok zwala go z nóg bo tam juz z miasta dzieciaki coś umieją. to jest problem
        dopiero i trzeba równo zakuwać. niestety nauka języka nie trwa rok tylko to
        jest ciagłe doskonalenie. trzeba też rozmawiać bo się zapomina.
        pozdrawiam
    • muchawka Re: Angielski 25.07.02, 21:12
      Od kilku lat prowadzona jest akcja nauczania
      angielskiego - głownie w szkołach wiejskich, ale również
      i w Siedlcach - przez amerykańskich wolontariuszy. Swoją
      siedzibę mają w dworku w Chlewiskach i stamtąd podbijaja
      Podlasie. Nie zastapi to pewnie nauki szkolnej, ale
      zapewnia kontakt z native speakerem i prawdziwym
      językiem. Ludzie ci nie znają lub jedynie b. słabo
      polski,dlatego cała komunikacja z uczniami M U S I odby-
      wać się po angielsku.
      • Gość: zbyshek Re: Angielski IP: 217.153.26.* 26.07.02, 16:16
        muchawka napisał:

        > Od kilku lat prowadzona jest akcja nauczania
        > angielskiego - głownie w szkołach wiejskich, ale również
        > i w Siedlcach - przez amerykańskich wolontariuszy. Swoją
        > siedzibę mają w dworku w Chlewiskach i stamtąd podbijaja
        > Podlasie. Nie zastapi to pewnie nauki szkolnej, ale
        > zapewnia kontakt z native speakerem i prawdziwym
        > językiem. Ludzie ci nie znają lub jedynie b. słabo
        > polski,dlatego cała komunikacja z uczniami M U S I odby-
        > wać się po angielsku.

        >masz rację, też o tym słyszałem. niestety w mojej podstawówce zaczęli uczyć
        Amerykanie parę dobrych lat po mnie. ale zawsze to coś. fajna sprawa bo robią
        sobie wycieczki i żywy język jest w użyciu. niech tam dzeciaki mają lżej niż
        moje pokolenie nieśmiertelnego rosyjskiego:)
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka