dr_flick
10.02.06, 22:50
"Cała polska historia najnowsza sprowadza się do prostego schematu. Zawsze
jest jakaś partia, która próbuje naprawiać Rzeczpospolitą i zawsze jest jakiś
obóz psujów. W I Rzeczypospolitej był obóz reform i obóz wstecznictwa,
którego symbolem stała się targowica.(...) W II Rzeczypospoiltej była to
sejmokracja krzykaczy, niewydolny parlament i obóz naprawy państwa, zwany
sanacją.(...) W III Rzeczypospolitej, od chwili jej poczęcia zaczęła się
intensywna naprawa państwa. Realizowana, niestety, głównie przez tych, którzy
wcześniej zdołali bezkarnie państwo popsuć. (...)
Najnowsza naprawa Polski rozpoczęła się w atmosferze rozbudzonych nadziei i
społecznych oczekiwań. Lecz oto, zgodnie z zarysowanym schematem dziejowym,
dwie zwycięskie w wyborach partie, wcześniej zdeklarowanych reformatorów i
naprawiaczy państwa, natychmiast po wyborach podzieliły się na obóz rządzący i
obóz psujów. Zgodnie z tradycją naszego życia politycznego problemem stało się
wszystko - każdy rządowy projekt, zaczynając od uchwalenia budżetu, do
którego natychmiast wniesiono kilkadziesiąt teoretycznych poprawek. Nie, żeby
poprawić, uchowaj Boże, ale by popsuć.
Dla nikogo, kto zna i rozumie polską historię, nie ulega kwestii, że przy
podziale na naprawiaczy i psujów nie może być mowy o żadnej naprawie państwa,
żadnej nowej konstytucj i czy spełnieniu polskich nadziei na uczciwe,
sprawiedliwe i sprawne państwo. (...)
Oto lider opozycji (Donald Tusk) wyraźnie przewidując nieuchronny,
praworządnyi demokratyczny bieg wydarzeń (bo czymże są przedwczesne wybory),
postanowił uprzedzić Polaków, że:
"gdyby na podstawie fałszywej interpretacji konstytucji miało dojść do
wyborów, oznacza to kryzys polityczny, jakiego piętnastolecie nie znało. Nie
mogę wykluczyć, że tej decyzji nie zaakceptujemy. Nie mamy możliwości, by
usunąć prezydenta z urzędu. Trzeba by wypowiedzieć obwywatelskie
nieposłuszeństwo".
To już nie są terminy przyjęte w demokracjach. To już nie jest nawet zwyczajne
polskie psucie państwa i przeszkadzanie tym, którzy lepiej czy gorzej, ale
próbują coś naprawić. Kiedy ktoś - ktokolwiek by to był - ucieka się w imię
osobistych racji do szantażu, do zapowiedzi wzniecenia obywatelskiego
nieposłuszeństwa, zaczyna się polityczna awantura, niegdyś zwana rokoszem, a
dziś - zamachem na własne państwo."
tekst:Dariusz Baliszewski,historyk,publicysta,autor programu "Rewizja
nadzwyczajna",ostatni nr"Wprost" (dalej jest jeszcze ciekawiej).
Mój komentarz: Przedwyborczym hasłem PO było "Po pierwsze odpowiedzialność!".
Są tak wiarygodni jak Lepper.