dziadek_sz
29.04.07, 17:53
Mam dla Was thebesciaka. W czwartek 26.04 byłem świadkiem jak pracownik
Akademii Podlaskiej otrzymał mandat 50 zł za przechodzenie w niedozwolonym
miejscu - 5 metrów od pasów, na ulicy Armii Krajowej Wychodząc z Akademii
Podlaskiej. Policjant, ok. 23 lat, niejaki Jastrzębski, jadący radiolą
kilkanaście metrów dalej włączył syrenę i zatrzymał faceta, który po prostu
nie zagrażając nikomu przelatywał przez jezdnię. Najlepsze było to, że
chłopak był ważniejszy od samego komendanta. Ponieważ zatrzymany doktor, nie
miał dokumentów policjanci zaczęli go przeszukiwać. Sprawa błaha a policja
wczuła się w akcję jakby zdejmowała Pershinga. Leciały chamskie teksty wobec
pracownika naukowego, którego nie podejrzewam o jakie kolwiek konflikty z
prawem. Zatrzymany facet zachował się z klasą i przyjął mandat bez dyskusji.
Ludzie co z tą policją? Normalnie jak tu się czuć bezpiecznie? Jak trzeba
interweniować to ich nie ma ale przyzwoitego gościa zmieszają z błotem. Skąd
te kompleksy? No i ta niewiedza... Zatrzymany facet to dość dobrze postawiony
gość. Mam nadzieję, że podejmie jakieś kroki aby ukrócić takie chamstwo. A
jeśli nie, to może ktoś pokaże, to co napisałem komendantowi, żeby wiedział
jakich ma kozaków. Jechali słuzbowym aytem o rejestracji HPH Y315.
Co o tym sądzicie?