Dodaj do ulubionych

Strajk włoski w PUP-ie

07.09.07, 10:22
Wczoraj miałem wątpliwą przyjemność bycia klientem "pośredniaka".
Zarejestrowanie sie jako osoba bezrobotna zajeło mi "tylko" 2,5
(dwie i pół) godziny. Zapewne myślicie ze było bardzo dużo ludzi w
kolejce. Faktycznie aż 11 osób z czego 4 zrezygnowały z tak
atrakcyjnej formy spędzania czasu jak stanie w kolejce, czyli
obsłużono aż 7!!! Ale nie ma sie co dziwić skoro mój pobyt w
gabinecie trwał około 20minut. Szanowny pan urzednik obsługiwał mnie
w tempie przy którym pełzanie ślimaka to prawdziwy galop.
Pierwsze co mi przyszło do głowy to, że w urzedzie panuje strajk
włoski? A może to nowy genialny sposób na obniżenie statystyk
dotyczacych bezrobocia? Skuteczny bo zamiast 11 osób zarejestrowało
sie tylko 7.
Obserwuj wątek
    • blue_lantern Re: Strajk włoski w PUP-ie 07.09.07, 11:51
      Fakt, sporo czasu, który można na przykład poświęcić na szukanie pracy.
      Ale przy tej okazji przypomniało mi się, jak ktoś kiedyś opisywał (nie pamiętam
      kto), oburzenie bezrobotnych, z powodu rejestracji bezrobotnych tylko i
      wyłącznie w jakichś wczesnych godzinach.
      Musieli wybierać - iść do pracy (na czarno oczywiście), czy zarejestrować się :)

      PS. Proszę nie szukać żadnych podtekstów. Nie ma.
      • teofano1 Re: Strajk włoski w PUP-ie 07.09.07, 13:37
        Rzeczywiście można w tym czasie szukać pracy.Tyle, że ofert w naszym
        miejskim grajdołku rzeczywiście mnóstwo. Przejrzenie ofert i
        pogaduszki z miejscowymi kapitalistami zajmują dzień. Zostają
        jeszcze cztery dni na rejestrację. Co pozwala mieć ubezpieczenie
        zdrowotne. Urząd jest otwarty bodaj, że do 15stej. Żaden problem, by
        rejestracja trwała przez cały czas funkcjonowania urzedu. Od czegos
        w końcu jest! Wiesz, wielu ma też dzieci. Jesli ma fart i może z
        kims bąbla zostawić to do 11stej może się dotelepie. Jesli nie to
        musi z dzieciakami A wtedy idzie się dużo wolniej. Jesli ludzie
        pracuja na czarno, to w olbrzymiej większości nie z własnej woli.
        Bo "pracodawcom" nie opłaca się ich zatrudniać legalnie. Lub mają
        stawiane ultimatum, legalka, ale kilkaset złotych mniej. I dokonuj
        wyboru! A ruchy urzednicy maja jeszcze w wielu przypadkach rodem z
        PRLu. Wiem, bo biegałam jakiś czas temu w urzedzie miasta od pokoiku
        do pokoiku. Wreszcie się wkurzyłam i zapukałam do prezydenta.
        Sekretarka stwierdziła, że trzeba się umówić. Odparłam krótko, to
        wchodzę z drzwiami. Po rozmowie z prezydentem okazało się, że sprawę
        można załatwić w ciagu tygodnia. A nie szarpać sie dwa miesiące! I
        sprawdziło się przysłowie, że trzeba gadać z panem nie ze
        sługą.Podobnie polecam zadziałać na Pułaskiego. Bo kierownika ten
        urząd posiada. I za coś pieniądze bierze.
        P.S. blue_lantern nie każdy, kto musi skorzystać "usług" PUPu, to
        cwaniaczek, naciągaczek. Zycie, to taki dziwny wynalazek, że
        kierwoanie się jakimiś szablonami może sprawić krzywde innym.

        Bóg stworzył kobiety, bo wie co to piękno.
        Mężczyzn, bo ma poczucie humoru.
        • krzycho1252 Re: Strajk włoski w PUP-ie 07.09.07, 16:10
          > sprawdziło się przysłowie, że trzeba gadać z panem nie ze
          > sługą.

          W końcu ten urząd ma służyć bezrobotnym i podejmującym pierwszą
          pracę.
          Czekam na informację, kiedy w wyniku zmiejszającego się bezrobocia w
          kraju i mieście naszym ukochanym zmiejszy się zatrudnienie w tym
          urzędzie.
          • mpppm Re: Strajk włoski w PUP-ie 07.09.07, 16:26
            krzycho1252 napisał:

            > > sprawdziło się przysłowie, że trzeba gadać z panem nie ze
            > > sługą.
            >
            > W końcu ten urząd ma służyć bezrobotnym i podejmującym pierwszą
            > pracę.
            > Czekam na informację, kiedy w wyniku zmiejszającego się bezrobocia
            w
            > kraju i mieście naszym ukochanym zmiejszy się zatrudnienie w tym
            > urzędzie.


            Pamiętam jak pracowało tam tylko 3 osoby.
            Urząd wtedy mieścił się w lewym skrzydle Pałacu.
            Wejście od zewnątrz.
            --
            mpppm
            www.markopm.za.pl/zwiedzanie.htm
    • misinka81 Re: Strajk włoski w PUP-ie 08.09.07, 18:12
      Mnie natomiast przy rejstracji w UP zdziwił fakt konieczności
      latania po 3 pokojach i stania w 3 kolejkach, skoro można by to było
      zrobić w jednym :/
      Nie wspomnę już "uprzejmości jednego pana, który czuł się
      niesamowicie ważny z powodu bycia urzędnikiem państwowym i z pogardą
      traktował mnie (i pewnie innych), bo nie miałam pracy. A kiedy
      przyszłam się wyrejstrować, bo już pracę dostałam (i bynajmniej nie
      z inicjatywy UP, ale własnej), to już inaczej mnie traktował, już
      widocznie zasługiwałam na jego szacunek :/ żałosne...
      • ettee Re: Strajk włoski w PUP-ie 09.09.07, 21:04
        misinka81 napisała:

        > Nie wspomnę już "uprzejmości jednego pana, który czuł się
        > niesamowicie ważny z powodu bycia urzędnikiem państwowym i z pogardą
        > traktował mnie (i pewnie innych), bo nie miałam pracy. A kiedy
        > przyszłam się wyrejstrować, bo już pracę dostałam (i bynajmniej nie
        > z inicjatywy UP, ale własnej), to już inaczej mnie traktował, już
        > widocznie zasługiwałam na jego szacunek :/ żałosne...


        Ja też bardzo niemiło wspominam takich dwóch panów z up ;-/
        oj bardzo niemiło...
        • raks5 Re: Strajk włoski w PUP-ie 09.09.07, 21:33
          a może zrobimy taką publiczną listę urzędników państwowych, co do których pracy
          mamy zastrzeżenia?
          Tylko tak z dokładnym opisem, co zrobili nie tak.

          Ja ostatnio byłem w ogromnym szoku (po wielu sprawach bardzo miło załatwianych w
          BOI UM- zwykle rejestrowanie samochodów albo sprawy meldunkowe), kiedy
          potrzebowałem dostać wypis z rejestru gruntów. Słów mi zabrakło. I strasznie
          żałuję, że nie poznałem nazwiska pani, która zadbała, żebym przypomniał sobie
          czasu wczesnych lat 90 (bo PRLu urzędniczo nie pamiętam)
          • ettee Re: Strajk włoski w PUP-ie 10.09.07, 09:42
            cieszmy się;-)
            przynajmniej z "paniami z dziekanatu" nie mamy już do czynienia hihihi ;-)


            • misinka81 Re: Strajk włoski w PUP-ie 10.09.07, 10:16
              Oj tak... moja pani w dziekanacie pamiętała mnie z nazwiska i nie
              lubiła raczej...
              Nasza pani Tereska była słynna na całym wydziale :)Nie tylko nasz
              kierunek o niej słyszał... Opowiem jedną ciekawostkę o jej osobie:
              Na czwartym roku mieliśmy całodniowe warsztaty z psychoterapii,
              które prowadził pan specjalnie przyjeżdżający z Instytutu Neurologii
              i Psychiatrii z Warszawy. Jednym z ćwiczeń było opisywanie osób z
              grupy przymiotnikami określającymi ich przeciwieństwo (np. jak ktoś
              był miły, mówiło się, że jest wredny, itd.). I jedna z osób
              powiedzała do kogoś: "Przypominasz mi panią Tereskę z dziekanatu" :)
              Na te słowa prowadzący zajęcia uśmiechnął się i powiedział, że
              przyjeżdża na te zajęcia już od 4 lat i za każdym razem na tym
              ćwiczeniu jest mowa o pani Teresce z dziekanatu :)))
              Pozdrawiam :)
            • raks5 Re: Strajk włoski w PUP-ie 10.09.07, 11:28
              ettee napisała:

              > cieszmy się;-)
              > przynajmniej z "paniami z dziekanatu" nie mamy już do czynienia
              hihihi ;-)
              >
              >

              jeśli wszystkie urzędy działałyby tak, jak dziekanat na mojej
              uczelni, to naprawdę byłoby miło i sprawnie w Polandzie.
              Nigdy nie wiedziałem, o czym znajomi mówią, gdy narzekali na
              dziekanat. Ale podobno to był tylko wyjątek. Miałem farta :)

              (WIP PW)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka