02.03.04, 11:19
Zwolniliśmy naczelnika!
Po naszych artykułach szef sosnowieckiej skarbówki wyleciał z roboty
Po tekstach "Super Expressu" Mirosław Leks (49 l.) przestał być naczelnikiem
Urzędu Skarbowego w Sosnowcu. Minister finansów odwołał go, kiedy
ujawniliśmy, że ma 42 procent udziałów w prywatnej spółce i dorobił
sięĘluksusowej willi - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

Mirosława Leksa zwolniono w trybie natychmiastowym, bez wypowiedzenia

- Po waszych artykułach minister osobiście nadzorował kontrole w Sosnowcu -
mówi jeden z urzędników MF, pragnący zachować anonimowość. - Okazało się, że
wszystkie wasze informacje są prawdziwe, a Leks od dłuższego czasu
przedstawiał nieprawdziwe oświadczenia majątkowe. Szkoda tylko, że potrzebna
była interwencja gazety, zanim wszystko wyszło na jaw.

Przypomnijmy - 30 grudnia ujawniliśmy, że szef sosnowieckiej skarbówki
posiada ponad 40 procent udziałów prywatnej spółki, czym łamie prawo.

- Mogę jedynie potwierdzić, że Mirosław Leks nie jest już naczelnikiem Urzędu
Skarbowego w Sosnowcu - mówi Grażyna Piechota, rzecznik Izby Skarbowej w
Katowicach. - Przyczyną jego odwołania było złamanie przepisów o ograniczeniu
działalności gospodarczej przez funkcjonariuszy publicznych. To dla nas
przykra sprawa. Ale osoba naczelnika urzędu skarbowego musi cieszyć się
zaufaniem i jej działanie nie może budzić żadnych wątpliwości co do ich
zgodności z prawem.

Mirosław Leks został naczelnikiem skarbówki nieco ponad rok temu. W swoim
oświadczeniu majątkowym napisał, że nie posiada żadnych udziałów w prywatnej
spółce. Gdyby napisałĘprawdę, nie mógłby przyjąć tej funkcji.

Naczelnik kłamał?

Jak się dowiedzieliśmy, Leks został zwolniony w trybie natychmiastowym, bez
wypowiedzenia i z uznaniem jego winy. Nie chciał z nami wczoraj rozmawiać.

- Nie udzielam żadnych informacji, życzę miłego dnia - oświadczył i odłożył
słuchawkę.

Z naszych informacji wynika, że na tym nie koniec kłopotów byłego szefa
skarbówki. Zaczęła interesować się nim także prokuratura. Chodzi o to, że
Leks umieszczał nieprawdziwe informacje w swoim oświadczeniu majątkowym. Nie
wspominał tam ani słowem o udziałach w spółce Midax. Sprawa najpierw trafiła
do Prokuratury Okręgowej w Katowicach, skąd została przekazana do Sosnowca.
Tamtejsi prokuratorzy nie chcieli jednak się nią zajmować z uwagi na to, że
Leks kierował urzędem położonym na ich terenie. Ostatecznie sprawę skierowno
do rozpatrzenia w Dąbrowie Górniczej.

- Nie mogę mówić o szczegółach. Prowadzimy na razie postępowanie sprawdzające
w tej sprawie - potwierdził nam Tomasz Małuch, szef dąbrowskiej prokuratury.

Nieoficjalnie wiadomo, że za kilka dni zostanie wszczęte normalne śledztwo, a
Mirosławowi Leksowi zostanie postawiony zarzut łamania tzw. "ustawy
antykorupcyjnej". Grozi mu do dwóch lat więzienia.

Grzegorz Zasępa
Obserwuj wątek
    • Gość: oj oj Re: Kadry... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 00:51
      SZKODA,IŻ NIE SPRAWDZILI CAŁEJ SOSNOWIECKIEJ SKARBÓWKI?
      STARACHOWICE TO MAŁY PRYSZCZ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka