SOSnArt to bezprawie

IP: *.play-internet.pl 17.09.11, 10:50
Miesięcznik „Sosnart” jest wydawany formalnie jako dodatek do „Kuriera miejskiego” w Sosnowcu od 2009 roku, co nie jest to prawdą, bowiem jest redagowany, wydawany i dystrybuowany oddzielnie, całkowicie niezależnie.
„Kurier Miejski” płaci swoim autorom wynagrodzenie, a miesięcznik „Sosnart” łamie ustawę o prawie autorskim
i prawach pokrewnych z 1994 roku, odmawiając im prawa do wynagrodzenia. Wynagrodzenie po kumotersku – co jest czynem korupcyjnym opisanym w kodeksie karnym - otrzymują tylko tak zwany redaktor prowadzący Tomasz Kostro
i pan Ryszard Gęsikowski – jako redaktor techniczny, zatrudniony na stałe w Muzeum Miejskim w Sosnowcu.
Większości autorów artykułów, publikowanych tam wierszy i zdjęć oraz reprodukcji nie informuje się o przysługującym
im wynagrodzeniu – co jest naruszeniem art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który mówi o prawie autora do wynagrodzenia i art. 53 tejże ustawy który stanowi, że przeniesienie praw materialnych może nastąpić tylko
w formie pisemnej pod rygorem nieważności.
Oznacza to, że przez ponad 3 lata „Sosnart” korzysta całkowicie nielegalnie z cudzych praw autorskich wielu autorów.
Autorzy ponoszą dotkliwsze jeszcze straty przez to, że ich utwory są rozpowszechniane przez internet, przez co tracą całkowicie kontrolę nad swoimi utworami – art. 119 ustawy.
Co ciekawe, poprzednik „Sosnartu” – zlikwidowany, a wydawany kilka lat temu „Kurier literacki”, też jako dodatek do „Kuriera miejskiego”, redagowany przez tego samego Kostro, płacił swoim autorom honoraria.

Uchylanie się od płacenia wynagrodzeń przez „Sosnart” ma charakter uporczywy i długotrwały. Ma to wpływ demoralizujący na autorów, współpracowników i czytelników – gdyż w ten sposób toleruje się kradzież i łamanie prawa, a nadto deprecjonuje pracę twórców: naczelnik ma prawo do wynagrodzenia, urzędnik, redaktor techniczny, drukarz mają - nawet prostytutce trzeba zapłacić za jej usługi, a wmawia się wszystkim, że twórca takiego prawa nie ma.
Twórcy są traktowani w „Sosnarcie” gorzej niż prostytutki! Jest to tym bardziej niegodne, że wśród autorów są osoby bezrobotne, żyjące na granicy ubóstwa, albo w całkowitym ubóstwie – samotne matki, których nie stać na bieżące opłaty, zalegające z czynszem itd.

Naczelnik Wydziału Kultury i Sztuki na stawiane zarzuty podnosi, że pisma nie stać (czyli Wydziału Kultury i Sztuki) na płacenie wynagrodzeń autorom, a jednocześnie „Sosnart” jest dystrybuowany nieodpłatnie i niektóre osoby otrzymują jednak wynagrodzenie kosztem innych.
P. Dusza odrzuca jednocześnie możliwość sprzedaży „Sosnartu” w kioskach, szkołach i księgarniach, co pozwoliłoby płacić wynagrodzenia autorom, podnieść poziom czasopisma dostosowując go do oczekiwań czytelników – co dowodzi świadomego i uporczywego łamania prawa!

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje odpowiedzialność karną za łamanie tych praw:
od kary grzywny, do kary pozbawienia wolności do lat trzech – art. 116, 117, 118, 119 i następne ustawy o prawie autorskim oraz art. 115, 228, 229 kodeksu karnego ( zobacz www.antykorupcja.gov.pl/portal/ak/47/63/#04. )
    • Gość: hazine Re: SOSnArt to bezprawie IP: 95.108.100.* 17.09.11, 11:48
      A bo na tym świecie jest tak ,że albo się ma kręgosłup moralny albo nie .
      Koń jaki jest, każdy widzi.....
    • Gość: korupcja Co to jest korupcja IP: *.play-internet.pl 17.09.11, 17:38
      Co to jest korupcja

      Powszechnie mówimy, że to łapówkarstwo, czyli przekupstwo. W rzeczywistości jest to bardziej złożony proceder. Może być to zawłaszczenie majątku publicznego, na przykład powieszenie na ścianie prywatnego domu drogocennego obrazu z publicznego muzeum. Albo jeżdżenie służbowym samochodem na prywatne wakacje.
      Lekarz, który każe sobie zapłacić za przyjęcie pacjenta do szpitala. Urzędnik, który czeka na prezent w zamian za szybsze rozpatrzenie sprawy. Kierowca starego samochodu, który proponuje w stacji diagnostycznej, że dodatkowo zapłaci za pozytywny przegląd samochodu, choć ten jest niesprawny. Poseł, który domaga się zmiany przepisów ustawy, tak by były one korzystne dla firmy, w której jest pracownikiem, albo członkiem rady nadzorczej. Dyrektor przedsiębiorstwa, który zatrudnia swoich krewniaków poza przyjętymi procedurami (uprawia nepotyzm). Albo poseł, który "wstawia" się (czyli uprawia kumoterstwo) za swoimi przyjaciółmi. Ktoś może chcieć uzyskać dodatkową korzyść z tego powodu, iż bank udzieli nam kredytu na wyjątkowych warunkach, albo prezes spółdzielni mieszkaniowej spowoduje, że kupimy mieszkanie na preferencyjnych warunkach. Nasza firma może starać się o dotację, zamówienie publiczne, czy komercyjne, żeby je zdobyć staramy się nieformalnie dotrzeć do informacji jakie oferty złożyli inni oferenci, żeby dać lepsze warunki - korupcja występuje więc także w sferze życia gospodarczego.
      Zawsze wtedy gdy ktoś wykorzystuje swoją funkcję lub pozycję by zaspokoić czyjeś oczekiwania, a w zamian za to otrzymuje jakieś nienależne korzyści, mamy do czynienia z korupcją. W szczególności dotyczy to funkcjonariuszy publicznych i osób zawiadujących środkami publicznymi.

      Najczęściej spotykane działania o charakterze korupcyjnym:
      · przekupstwo (łapownictwo),
      · wykorzystywanie środków budżetowych i majątku publicznego do celów prywatnych lub osobistych korzyści,
      · płatna protekcja,
      · handel wpływami, np. poparcie w wyborach lub finansowanie partii politycznej w zamian za zdobycie wpływów,
      · nieprawidłowości dot. zamówień publicznych, kontraktów, koncesji czy decyzji sądów,
      · uchylanie się przed obowiązkiem celnym, podatkowym itp.,
      · świadome, niezgodne z prawem dysponowanie środkami z budżetu państwa i majątkiem, który jest dobrem publicznym,
      · faworyzowanie,
      · nepotyzm, kumoterstwo.

      Korupcja ma miejsce wówczas gdy ktoś chce osiągnąć dla siebie jakiś cel i obiecuje, proponuje lub wręcza korzyść majątkową, osobistą lub inną osobie, która piastuje funkcje publiczne lub gospodarcze po to by cel ten uzyskać.
      Nie jest ważne czy proceder ten odbywa się osobiście, czy z pomocą pośredników.

      Funkcjonariusz publiczny
      Funkcjonariuszami publicznymi w tym znaczeniu są : Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, poseł, senator, radny, sędzia, ławnik, prokurator, notariusz, komornik, kurator sądowy, osoba orzekająca w sprawach o wykroczenia lub w organach dyscyplinarnych działających na podstawie ustawy, urzędnik, pracownik organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego, osoba zajmująca kierownicze stanowisko instytucji państwowej (np. dyrektor szkoły, domu pomocy społecznej), funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariusz Służby Więziennej, zawodowy żołnierz, prezes spółdzielni mieszkaniowej, dyrektor przedsiębiorstwa państwowego, lekarz w publicznym ośrodku zdrowia, diagnosta samochodowy itp.
      Część z profesji i funkcji wymienionych w ramce została określona w art. 115 § 13 i § 19 Kodeksu Karnego. W przypadku innych (prezesa spółdzielni mieszkaniowej, diagnostyka samochodowego itp.) wypowiadał się Sąd Najwyższy. Uznał, że co prawda osoby te nie sprawują funkcji publicznej, jednak ich decyzje mają wpływ na sposób dysponowania publicznymi pieniędzmi.


      Łapownictwo
      Najczęściej spotykaną formą korupcji jest łapownictwo. W prawie karnym spotyka się dwie jego odmiany: bierną (czyli ci, którzy otrzymują) i czynną (czyli ci, którzy proponują).

      Art. 228 § 1 Kodeksu Karnego określa łapownictwo bierne, potocznie określane jako sprzedajność. Na mocy tego artykułu można skazać funkcjonariusza publicznego, który łapówkę przyjmuje. Przestępstwem z Art. 228 § 1 KK jest na przykład żądanie łapówki przez policjanta wydziału ruchu drogowego, ale także uzależnianie sposobu leczenia pacjenta przez lekarza od gratyfikacji.


      Art. 229 Kodeksu Karnego określa przekupstwo
      Kto udziela lub obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie
      pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze...
      W ten sposób określono przestępstwo łapownictwa czynnego, potocznie nazywane przekupstwem. Może je popełnić każdy, kto wręcza (daje), bądź obiecuje wręczyć łapówkę w zamian za załatwienie interesującej jej sprawy w urzędzie czy instytucji.


      Korzyść majątkowa lub osobista
      Korzyść majątkową stanowią rzeczy, świadczenia, prawa majątkowe (np. darowizna, zwolnienie z długu, zawarcie korzystnej umowy, wygranie przetargu). Są to dobra, których wartość można wyrazić w pieniądzach. Może więc nią być umowa np. pożyczka udzielona na korzystnych warunkach. (Art. 115 § 4 Kodeksu Karnego).

      Tak więc osoba sprzedajna przyjmuje jakiś przedmiot, dokument, gratyfikację. Albo oczekuje na drogocenny prezent. Może też zażądać takiej korzyści. Daje do zrozumienia, że osoba zajmie się naszą sprawę (lub jej zaniecha - jeśli spełnimy jej żądanie). Za każdym razem zobowiązana jest - ze względu na swoją funkcję publiczną lub stanowisko świadczyć tę czynność bezpłatnie.
      Korzyść osobista - to taka, która nie ma charakteru materialnego. Może nią być awans, albo ograniczenie obowiązków zawodowych, odznaczenie państwowe lub branżowe, albo przyjęcie na praktykę, na staż, wysłanie na zagraniczne stypendium. To taka korzyść, która zaspokaja niematerialne potrzeby.

      Przyjęcie obietnicy, albo samych korzyści może dotyczyć osoby sprzedajnej, albo każdej innej - przez nią wskazanej. Jeśli więc otrzymamy coś (mieszkanie, pracę, staż) co wynika z "umowy korupcyjnej" nie powinniśmy z tego korzystać, bowiem sami jesteśmy wówczas uwikłani w sytuację korupcyjną.
      Obietnica korzyści majątkowej lub osobistej polega na tym, że osoba obdarowywana oczekuje na tę korzyść. Przyjęła propozycję, zaakceptowała ją i czeka na realizację.

      Płatna protekcja
      Kiedy uprzejmość i protekcja staje się przestępstwem?
      Sprawcą płatnej protekcji jest każdy, “kto powołując się na wpływy w instytucji państwowej, samorządowej, organizacji międzynarodowej albo krajowej lub w zagranicznej jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi albo wywołującymi przekonanie innej osoby lub utwierdzającej ją w przekonaniu o istnieniu takich wpływów, podejmuje się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w zamian za korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę” (art. 230 KK) .
      Tego typu "usługi" może świadczyć np. instruktor przygotowujący do egzaminu na prawo jazdy, gdy zapewni, że może nam pomóc zdać egzamin, pod warunkiem, że zostanie za to dodatkowo wynagrodzony. Porozmawia wówczas z egzaminatorem. Ktoś może nam obiecać, iż na pewno nasze dziecko dostanie się do wymarzonej szkoły, jeśli skorzystamy z jego znajomości, albo, że nie będziemy musieli czekać na decyzję 30 dni, tylko dostaniemy ją za tydzień ..... ale "to kosztuje".
      Płatna protekcja polega więc na tym, że ktoś chce być opłacony w zamian za swoje wstawiennictwo.

      Podobnie jak w przypadku przekupstwa istnieje pojęcie czynnej płatnej protekcji (art. 230 a KK). To przestępstwo popełniają ci, którzy szukają u innych protekcji i ofiarowują za nią korzyści. Jeśli więc ktoś szuka pośrednika, by w ten sposób szybciej załatwić jakąś sprawę i ofiarowuje lub obiecuje za to pośrednictwo określone korzyści popełnia przestępstwo z tego paragrafu.

      Nadużycie władzy publicznej
      Na czym polega nadużywanie władzy publicznej?
      Prawo precyzuje jeszcze jedno korupcyjne zachowanie funkcjonariuszy publicznych. Nad
    • Gość: dno [...] IP: *.play-internet.pl 21.09.11, 20:48
      Treść postu jest niedostępna.
      • Gość: Tola Cześć L U D E K IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.11, 22:27
        widzę że masz internet z pleja... fajne te twoje nowe nicki.
    • Gość: prawo ustawa o prawie autorskim IP: *.play-internet.pl 22.09.11, 21:56
      art. Art. 29.
      1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych
      utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym
      wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku
      twórczości.
      2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione
      drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
      3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

      Tyle wolno - przytoczyć urywek, z już opublikowanego utworu. Ale nie spisywać całe wykłady Pani Profesor i publikować je jako własne artykuły!
      Laska nie zrobiła nic, nic nie dała od siebie.
      Ktoś pracuje długie lata, prowadzi badania, dogłębne studia i ich owocem są właśnie te wykłady, a jakaś cwaniara spisuje to wszystko i podaje jako swoje artykuły!
    • Gość: Poznań gazeta Plagiat profesorki szkodliwy IP: *.play-internet.pl 25.09.11, 13:42
      Prof. Grażyna B. skopiowała w swojej książce 41 stron pracy magisterskiej, której była promotorem na Uniwersytecie Medycznym. W niektórych miejscach zamieniła pojedyncze słowa, ale większość przepisała dosłownie, z przypisami w tych samych miejscach, z tych samych źródeł. Odkryła to studentka - pielęgniarka z 21-letnim stażem.

      Plagiat potwierdziła prokuratura na Starym Mieście. Ale do aktu oskarżenia dołączyła wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. Bo profesor nie była wcześniej karana, okoliczności czynu nie budzą wątpliwości, a społeczna szkodliwość plagiatu była nieznaczna. Prokurator Szymon Dąbrowski tak to tłumaczył: "Zdarzenie miało jednostkowy, incydentalny charakter i nie było przejawem lekceważenia porządku prawnego".

      Na pierwszej rozprawie nikt z prokuratury się nie pojawił. Pokrzywdzona studentka nie zgodziła się wtedy na umorzenie. - Nie zgadzam się, że plagiat jest czynem o niskiej szkodliwości - tłumaczyła. I podawała jeszcze jeden argument: - Pani profesor powtarza, że popełniła plagiat nieświadomie. A to przecież niemożliwe.

      Prof. Grażyna B. przyznała się do plagiatu, ale rzeczywiście twierdziła, że był to "wypadek przy pracy". Na stronie otwierającej rozdział umieściła podobno przypis z informacją o wykorzystaniu "obszernych fragmentów" pracy magisterskiej. Czy jeden przypis pozwalałby przepisać ponad 40 stron? - Oczywiście nie - mówił w sądzie dr Jarosław Liberek, językoznawca z UAM. I dodawał: - Prof. Grażyna B. naruszyła obowiązujące w środowisku naukowym zasady. Nie znajduję dla jej zachowania wytłumaczenia.

      Wczoraj, na ostatniej rozprawie, pojawił się prokurator Przemysław Wojtkowski. I w mowie końcowej niespodziewanie zmienił stanowisko prokuratury. Wycofał wniosek o warunkowe umorzenie sprawy i poprosił o skazanie prof. Grażyny B. na 5 tys. zł grzywny. - To kara adekwatna. Dla oskarżonej będzie dolegliwą i realną przestrogą - tłumaczył.

      Wyjaśniał też, dlaczego nagle prokuratura zmieniła zdanie: - Trzeba inaczej spojrzeć na tę sprawę. Z jednej strony pokrzywdzona studentka wyraźnie zamanifestowała w trakcie procesu sprzeciw wobec warunkowego umorzenia. Z drugiej strony, zamiast skruchy oskarżonej, której należałoby się spodziewać, mamy wręcz akcję odwetową.

      Na poprzedniej rozprawie profesor przeszła bowiem do kontrataku i sama zarzuciła plagiat swojej studentce. W pracy magisterskiej studentka miała "w sposób nieuprawniony wykorzystać literaturę". Aby to potwierdzić, domagała się nawet powołania biegłego. Sąd jednak odrzucił ten wniosek i zamknął rozprawę.

      Adwokat Paweł Nowakowski, reprezentujący pokrzywdzoną studentkę, poprosił sąd o skazanie prof. Grażynę B. na jakąkolwiek karę. - Na umorzenie postępowania nie można się bowiem zgodzić - wyjaśniał. I przekonywał: - To nie był wypadek przy pracy. Oskarżona działała z zamiarem dokonania plagiatu. Działała w sposób perfidny, bo świadomie wykorzystała zaufanie, jakim student obdarza profesora. Oskarżona wciąż stara się umniejszyć swoją winę, co oznacza, że nawet nie zrozumiała, co zrobiła. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie można uznać, że szkodliwość tego czynu była nieznaczna.

      Tu studentka zżyna z pani profesor, a Sosnart to publikuje! Skandal...

      Więcej... poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,10346674,Plagiat_profesorki_jednak_szkodliwy.html#ixzz1YxnccX9O
    • Gość: filifionka Re: SOSnArt to bezprawie IP: *.c197.msk.pl 14.10.11, 11:54
      Widzę, że ktoś sfrustrowany do granic możliwości robi nagonkę na Sosnart. Myślisz, że ludzie są tak głupi i nie zauważą, że w wątku wypowiada się jedna i ta sama osoba, tym samym napastliwym stylem, z tego samego IP, zmieniając tylko nicki? Czyżby redakcja Sosnartu nie przyjęła twoich tekstów albo nie zechciała z tobą współpracować? Czy też masz jakieś inne, osobiste żale do pana Kostro?

      Nie uważasz, że forma rozliczenia za teksty to kwestia dogadania się tylko i wyłącznie wewnątrz redakcji czy też między redaktorem naczelnym a autorami tekstów? Jeśli mi nie odpowiada poziom pisma albo chcę dostawać pieniądze za swój tekst, to idę tam, gdzie mi zapłacą - proste. O ile tam mnie przyjmą. A jeśli zaczynam, chcę złapać jakieś doświadczenie, to ucieszę się, nawet jeśli mi nie zapłacą, ale wydrukują. Takie jest życie. Jest jeszcze trzecia opcja - robię to z sympatii. Praca społeczna. Po prostu - jeśli ktoś jest świadomy, że nie dostanie za swój tekst czy wiersz pieniędzy i się na to zgadza, to najwyraźniej mu to pasuje. Myślisz, że ktoś tym autorom każe wysłać teksty i odziera ich z praw autorskich rozpuszczając je po internecie w niewiadomym celu? Przesada. Nie rób z autorów nieświadomych półinteligentów, którzy nie wiedzą co się wokół nich dzieje. A już porównanie autorów do prostytutek.... naprawdę, strzał w stopę.

      Byłeś kiedyś redaktorem naczelnym jakiejkolwiek gazety? Składałeś jakieś czasopismo? O druku nie wspomnę, bo to wręcz śmieszne. Myślisz, że to taka łatwa i przyjemna praca, ot siedzisz sobie za biureczkiem, sączysz kawkę i czekasz, aż teksty same sobie spłyną do ciebie? Ja się szczerze nie dziwię, że pan Kostro bierze wynagrodzenie za swoją pracę, bo wiem co to znaczy być redaktorem naczelnym. I znając życie nie bierze za to kokosów. Wiem też, że Sosnart to nie jedyna gazeta w Polsce, która działa na takich zasadach.

      Żałosne jest odwołanie się do rzekomo piszącej do Sosnartu bezrobotnej matki, zalegającej z czynszem. Gdyby nawet honorarium pana Kostro podzielić na wszystkich autorów, to pani bezrobotna czynszu tym nie zapłaci. Nie wiem co to za chore wyobrażenia, że jak się już pisze do gazety i dostaje za to pieniążki, to z pewnością to musi być jakaś zawrotna suma! Każdy z autorów dostanie po parę groszy i tyle. Odwołanie chybione, bo pani bezrobotnej jeszcze się pewnie UP przyczepi, że zaczęła zarabiać i zabiorą jej prawo do zasiłku.

      Druga sprawa - studentka, która pisze artykuły na postawie wykładów. Musisz być doprawdy profetą, mając pewność, że wcześniej owa studentka nie zapytała swojej wykładowczyni o zgodę. Dlaczego z góry zakładasz, że wszyscy pełni są złej woli, wszyscy są złodziejami, plagiatorami, łapówkarzami etc, etc?

      Typowa polszczyzna. Krytykanctwo, obrzucanie błotem (oczywiście anonimowe), frazesy. Trochę żal.

      Może zamiast tak się na panu Kostro wyzłośliwiać spróbuj własnych sił. Zbierz chętnych do pisania i własną redakcję, załóż czasopismo internetowe, pokaż na co Cię stać. Jak będziesz lepszy, ciekawszy, będziesz miał więcej do powiedzenia i pismo będzie miało bardziej ambitny profil, możesz postarać się o dofinansowanie i ukazanie się na papierze. Wtedy będziesz mógł płacić swoim autorom. Zobaczysz jaka to jest harówka. Wielu tak zaczynało, potem przechodzili na papier. Powodzenia. A może jednak tylko sobie tak piszesz dla samego anonimowego bluzgania?
      • Gość: Oliwa filifionko - nie frasuj się... IP: *.rev.netart.pl 14.10.11, 14:29
        Jak donoszą dobrze zorientowane sosnowieckie wiewiorki, cala ta sprawa zmierza do ostatecznego końca. Końca zaskakujacego i bardzo dowcipnego.
        IP osoby która zaczęła i dlugo snula wątek SOSNARTU została zindentyfikowana przez uprawnione organa. Pewnie już niebawem całość wyjdzie na światlo dzienne. Anonimowość internetu jest rzeczą wspaniałą i należy o nią walczyć. Ale prawo pozwala też skutecznie walczyć z tymi którzy chcą w internecie prowadzić swoje prywatne wojenki.
    • Gość: rysiu Re: SOSnArt to bezprawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.12, 07:39
      zapraszam na www.mafia.pl
    • Gość: ana Re: a co z Muzeum Miejskim i studenckim? IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.12, 10:45
      Nad muzeum nie ma żadnej kontroli choćby finansowej. Przez muzeum Studenckiego przeszło tyle osób, że szkoda gadać, teraz po raz pierwszy w historii muzeum Studencki ogłosił, iż w jego jednostce jest ktoś potrzebny w dziale historii. Wymagania takie, że sam dyrektor nie spełnia ich choćby w 30%. Kolejny konkurs rozpisany pod znajomka z magistratu. Tym należy tłumaczyć brak kontroli nad konkursem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja