piotrdudala
08.12.04, 23:20
Nie od dzisiaj wiadomo, że wielu mieszkańców Sosnowca pracuje lub studiuje
(uczy się) w Katowicach. Ich liczba na pewno nie maleje, a sądząc z
rozlicznych
rankingów miast, odnotowywujących wysoką pozycję Katowic na mapie
gospodarczej
regionu (i Polski), pewno rośnie. Bezrobocie jest tam niskie (7,7 %), a ilość
miejsc pracy prawie trzykrotnie większa niż w Sosnowcu (ponad 150 tys.). Ja
dojeżdżam do pracy w centrum Katowic na godzinę 8.00 z dzielnicy Pogoń. Na
podstawie codziennych obserwacji mogę powiedzieć, że również z tej dzielnicy
jest to całkiem spora liczba ludzi. Rośnie ona wyraźnie wraz rozpoczęciem
roku
akademickiego. Z wielkim zdziwieniem przyjąłem więc zmianę rozkładu jazdy w
godzinach porannego szczytu dwóch najbardziej popularnych linii autobusowych,
obsługujących m.in. tą dzielnicę mianowicie 40 i 807.
Zmiana była niewielka ale bardzo ważna. Polegała na tym, że zmniejszono po
jednym kursie autobusów linii 40 i 807 w godzinach 7 - 8, (kursy te dodano w
godz. 6 - 7). I tak aktualnie z przystanku przy ul. Grota-Roweckiego w
godzinie
szczytu przed godzina ósmą (wiele instytucji i zakładów rozpoczyna wtedy
pracę)
mamy o godz. 7.15 autobus linii 807, o. 7.27 linii 154, o 7.28 linii 40 i o
7.57 znowu 154. Pewnie chodziło o tzw. usprawnienie rozkładów jazdy i
dopasowanie ich do potrzeb pasażerów? Ponieważ wypadł jeden kurs przegubowego
807 i jeden „krótkiej” 40, a dwa kursy są o tej samej porze (40, 154) zrobił
się w tych autobusach spory tłok. Doświadczam tego codziennie. Komfort jazdy,
prawie jak za komuny. Jakie więc rozwiązanie proponuję? Możliwości jest
klika -
można wrócić do starego rozkładu jazdy, można wprowadzić jakąś nową, prywatną
linię, można też „puścić” bardziej pojemny tabor np. niskopodłogowe autobusy
Solaris. Ja byłbym za tym ostatnim rozwiązaniem. No cóż, pomarzyć można, a
nawet trzeba. Marzenia mają to do siebie, że się... spełniają.
Jeszcze gorzej jest w drodze powrotnej, ponieważ autobusy nie mogą szybko
dojechać z ul. Sokolskiej na Chorzowska.