grzes.sosnowiec
15.03.05, 14:40
Jazda po kasę
Wtorek, 15 marca 2005r.
Szefowie Komunikacyjnego Związku Komunalnego GOP zdecydowali, że 1 kwietnia
podrożeją bilety autobusowe i tramwajowe. Na tym samym posiedzeniu zapadła
decyzja o... podwyższeniu diet dla członków zarządu i zgromadzenia Związku.
– Nałożenie się tych spraw to czysty przypadek. Ceny biletów jednorazowych
nie rosły od trzech lat, a zmianę wysokości diet wymuszają obowiązujące
przepisy – przekonuje Roman Urbańczyk, prezes zarządu KZK GOP.
Związkowcy są oburzeni. – Równoczesne podniesienie cen biletów i diet to
próba załatwienia interesów osób odpowiedzialnych za komunikację kosztem
najuboższych – uważa Janusz Sikora, wiceprzewodniczący Regionalnej Sekcji
Komunikacji Miejskiej śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.
Ceny biletów wzrosną od kwietnia od 4 do 8 procent, zaś diety średnio o 3
procent. I tak np. cena biletu sieciowego wzrośnie o 6 zł (z 90 do 96 zł), a
miesięczna dieta członka zarządu KZK GOP – o 74 zł (z 2.477 do 2.551 zł). Na
wypłatę diet KZK GOP przeznaczy w tym roku ponad 370 tys. zł.
– To zaledwie jeden promil naszego budżetu – wyjaśnia Marek Klimek, główny
specjalista ds. informacji i promocji KZK GOP.
– A musi pan o tym pisać? – usłyszeliśmy od jednego z dyrektorów w KZK GOP.
W zarządzie KZK GOP zasiada osiem osób. Stałą comiesięczną dietę pobiera
siedem z nich. Ryczałt nie przysługuje tylko prezesowi Romanowi Urbańczykowi,
który jako etatowy pracownik Związku dostaje pensję. Dietę otrzymuje również
ponad 30 członków Zgromadzenia KZK GOP. W ich przypadku pieniądze wypłacane
są za udział w danym posiedzeniu. Wśród osób zasiadających w Zgromadzeniu są
również członkowie zarządu. Diety wypłacane są poza tym członkom komisji
rewizyjnej oraz komisji rozwoju.
– Podwyżka diet wynika z rozporządzenia Rady Ministrów z lipca 2002 roku –
przekonuje Marek Klimek, główny specjalista ds. informacji i promocji KZK
GOP. – Gdy parlament uchwala budżet państwa na dany rok, przyjmuje stawkę
bazową stosowaną przy ustalaniu diet. Jeśli stawka się zmienia, zmieniają się
też diety. W tym roku wzrosną o około 3 procent. Diety to wynagrodzenie za
pracę w zarządzie, Nikt nie otrzymuje ich za darmo – twierdzi Marek Klimek.
– To rutynowa zmiana. Taką uchwałę przyjmuje się automatycznie – nie widzi
problemu prezes Roman Urbańczyk.
Tegoroczny budżet KZK GOP to ponad 367 mln zł. Prawie 14 mln zł pochłania
utrzymanie biura Związku. Jeszcze trzy lata temu kwota ta była o ponad 3 mln
zł niższa.
Podwyżkę cen biletów KZK GOP tłumaczy inflacją i rosnącymi cenami paliwa. –
Ostatnia zmiana cen biletów jednorazowych miała miejsce w styczniu 2002 roku,
a okresowych w maju 2003 roku – mówi Marek Klimek. – Od tego czasu inflacja
wyniosła odpowiednio 7 i 5,1 procent, a ceny paliw wzrosły o 40 i 18 procent –
wylicza.
Najczęściej kupowany sieciowy bilet miesięczny podrożeje w kwietniu o 6 zł.
– Ponad 60 procent sprzedawanych biletów stanowią bilety ulgowe. Oznacza to,
że dla wielu pasażerów cena wzrośnie tylko o 3 zł – zaznacza Marek Klimek.
– Tabor nie jest odnawiany tak szybko, jak byśmy chcieli, ale warunki jazdy
na pewno nie ulegają pogorszeniu. W stawce, jaką płacimy przewoźnikom, jest
uwzględniany program odbudowy taboru. Nie możemy jednak narzucać, na jaki cel
spółki będą przeznaczać otrzymywane środki – podsumowuje Marek Klimek.
------------------------------------------------------------------------------
Jak sobie radzą w innych miastach
Nowości zamiast podwyżek
Wzrostu cen biletów nie przewiduje na razie Miejskie Przedsiębiorstwo
Komunikacyjne w Częstochowie. Bilet jednorazowy kosztuje aktualnie 2 zł,
ważny na liniach podmiejskich jest o złotówkę droższy.
– Ostatnia podwyżka była ze cztery lata temu, ale społeczeństwo jest biedne,
a bilety i tak nie są tanie – podkreśla Ewa Sznelińska, kierownik działu
biletowego częstochowskiego MPK.
Zamiast podwyżki, częstochowscy pasażerowie mogą się spodziewać, że jeszcze w
tym roku będą mogli korzystać z biletu elektronicznego. Ma on umożliwiać
wiele wariantów opłaty za przejazd, m.in. uzależnioną od czasu jazdy lub
długości trasy.
W styczniu tego roku, po czterech latach, podrożały bilety Miejskiego Zakładu
Komunikacyjnego w Bielsku-Białej. – Jednorazowy ważny w granicach miasta
podrożał z 2 zł na 2,20 zł. Cena biletów podmiejskich pozostała bez zmian –
tłumaczy Krzysztof Knapik, dyrektor bielskiego MZK. – U nas diet nie ma, bo
nie jesteśmy związkiem międzygminnym, tylko zakładem budżetowym – dodaje.
To bulwersujące
Janusz Sikora, wiceprzewodniczący Regionalnej Sekcji Komunikacji Miejskiej
śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”:
To bulwersujące, że na tym samym zgromadzeniu zdecydowano o podwyżce diet i
cen biletów, które i tak są już chyba najdroższe w kraju. Jednocześnie nie
zaproponowano niczego, co umożliwiłoby poprawę warunków jazdy. Nie ma
programu odbudowy taboru. Na początku kwietnia chcemy się spotkać z zarządem
KZK GOP i przewoźnikami. Nie wykluczamy złożenia wniosku o odwołanie prezesa
KZK GOP.
Igor Cieślicki - Dziennik Zachodni
Źródło: gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/457774.html