Dodaj do ulubionych

nieuleczalna choroba

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 20:37
Moja mama jest strasznie chora i w domu było już źle a mój brat uparł się i
wezwał pogotowie, natomiast życzeniem mojej mamy było umrzeć w domu bo zdawała
sobie sprawę że nikt nie jest jej w stanie pomóc. Obecnie jest w szpitalu mają
ją wypisać do domu jest osobą bardzo słabo chodzi ma straszną ranę na kości
ogonowej i poniżej nie wiem gdzie szukać pomocy aby przychodził do domu
chirurg bo ranę trzeba oczyszczać z martwych tkanek i robić fachowe opatrunki.
Pomóżcie.Jagoda
Obserwuj wątek
    • Gość: sc Re: nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 22:19
      spróbuj w hospicjach- np. tu

      www.hospicja.pl/lokalizacja/clinic/284.html
      www.cordis.katowice.opoka.org.pl/
      zadzwoń a napewno Ci pomogą
      • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 23.03.07, 06:51
        Poproś w przychodni lekarza rodzinnego o wypisanie wniosku na materac
        przeciwodleżynowy. Część będziesz musiała zapłacić, a tesztę pokryje kasa
        chorych. Na takie rany dobre są plastry: sorbagon, granuloflexy. Nie są tanie
        ale dość skuteczne i pamiętaj żeby przemywać tą ranę solą fizjologiczną. Możesz
        kupić też do picia portagen (w aptekach). Wygląda jak mleko w proszku, zawiera
        wszystkie składniki odżywcze i pomaga przy odbudowie tkanek. Zadzwoń do
        hospicjum jest tam sympatyczna Pani Marzena, która jeździ po chorych i im
        pomaga. Jak będziesz miała jakieś pytania to zadawaj.
        Pozdrawiam
    • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.07, 19:15
      Bardzo dziękuję za porady na pewno mi się przydadzą i z nich skorzystam.
      Za tydzień wypisują mamę do domu a ma ranę głęboką do kości ogonowej. Miała
      dzisiaj prześwietlenie tej kości. Bardzo bym chciała jej ulżyć w tym bólu
      Czy ktoś przychodzi do domu z hospicjum i opatruje rany. Nigdy nie miałam
      doczynienia z tą instytucją .
      • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 23.03.07, 19:31
        Do mojej babci przychodziła taka pani Marzenka z hospicjum. Nie przychodziła
        codziennie, bo ja sama z mamą zajmowałam się babcią i opatrunkami. Ale wydaje
        mi się, że jak ktoś nie potrafi to przyjdzie, może też pomóc nauczyć, żeby
        samemu zmieniać opatrunki. Doradzi też co zastosować. Proszę zadzwonić do
        hospicjum i poprosić, żeby przyjechała. Jakby cos to poszukam do niej telefon.
        Napisz proszę co udało Ci się załatwić. A czy Twoja mama jest świadoma?
        • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.07, 10:34
          Moja mama jest świadoma i ma wrócić ze szpitala do domu i trzeba będzie robić
          jej opatrunki bo rana jest duża aż do kości ogonowej. Jeżeli możesz to podaj mi
          numer telefonu do Pani Marzeny bo ja będę się mamą opiekować ale potrzebuje
          fachowej porady i pokazania jak się co robi. Jagoda
          • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 26.03.07, 21:17
            Jutro wieczorem podam Ci numer, bo gdzieś mi się zapodział. Dobrze, że Twoja
            mama jest świadoma, bo łatwiej będzie wyleczyć tą odleżynę. Postaraj się o
            materac przeciwodleżynowy, bo naprawdę bardzo pomaga.
            • Gość: ania telefon IP: *.chello.pl 30.03.07, 07:51
              Przepraszam, że to trochę trwało. Podaję tel. 608329605 p. Marzena. Poproś,
              żeby podjechała i pokazała jak robić opatrunki. Trzymaj się i nie załamuj.
              Pozdrawiam
    • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.07, 18:02
      Dziękuję za telefon i namiary. Mama jest w domu i na razie przychodzi
      pielęgniarka środowiskowa ale powiedziała że mnie będzie uczyć robienia
      opatrunków ale ja w szpitalu widziałam trochę ranę i jestem przerażona nie
      chciałabym już jej więcej widzieć ale ona powiedziała że muszę się przemóc i ona
      mnie nauczy.
      Pozdrowienia Jagoda
      • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 30.03.07, 21:32
        Wiem, że widok nie jest przyjemny, ale coż zrobić? Trzeba się przyzwyczaić i
        starać jak najszybciej wygoić. Życzę powodzenia. Jakbyś miała jakieś pytania to
        postaram się pomóc. Pozdrawiam
        • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.07, 19:15
          Ale czy taka duża odleżyna ma możliwość zagojenia jak pielęgniarka tylko ją
          dezynfekuje i wkłada w nią gazę wyjałowioną następnie dużą gazę i oblepiamy to
          plastrem żeby był choć cień nadziei tracę wiarę i co najgorsze sama robię się
          coraz słabsza chyba z wrażenia. Mogłabym sie położyć i leżeć a przecież jest
          tyle do zrobienia.
          Pozdrawiam Jagoda
          • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 02.04.07, 21:14
            Sama gaza nic nie da. Jeśli w środku są martwe tkanki (takie czarne i żółte)
            trzeba je rozpuścić. Są specjalne plastry: sorbagon i granulożele. Nie są tanie
            ale są skuteczne. Na około tą ranę można smarować sudokremem albo
            metronidazolem. Jak nie będzie martwicy my na gaziki dawałyśmy akudeks i jakąś
            robioną maść specjalnie w aptece. Wiem że jednym ze składników był sudokrem.
            stosowałyśmy też balsam szostakowskiego, propolis. Później to właściwie
            eksperymentowałyśmy. Najważniejsze, żeby ta rana się oczyściła. I przemywaj ją
            tylko solą fizjologiczną nie jakimiś środkami. Kup też potragen to jest jak
            mleko w proszku, ale ma wszystkie witaminy i odżywia bardzo organizm. Dawaj też
            mamie jogurty i inny nabiał, bo też pomaga w odnawianiu tkanek. A załatwiłaś
            materac? Jest szansa na zarośnięcie ale potrzeba czasu i to sporo. Postaraj się
            też żeby nie zrobiła się inna odleżyna. Jak zabaczysz jakieś zaczerwienienie i
            jak je dotkniesz a ono zmieni kolor z różowego na biały smaruj sudokremem,
            masuj i oklepuj to miejsce.
            Życzę cierpliwości i powodzenia.
            • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.07, 11:44
              Jak mamę wypisywali ze szpitala to mi powiedzieli że nie można stosować żadnych
              maści tylko odkażać ranę takim w areozolu ox dzisiaj była pielęgniarka
              środowiskowa i powiedziała mi że ta rana jest zbyt głęboka i rozległa żeby się
              zagoiła badała w różnych miejscach ale ją nic nie bolało ma przyjść z drugą
              pielęgniarką i będą jej wycinać taką żółtą tkankę na razie powiedziała mi że nie
              potrzeba wzywać chirurga. Nie wiem co o tym myśleć.
              Jagoda
              • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 03.04.07, 21:19
                Jak ma żółtą tkankę to jest właśnie martwica. Maści się na to nie stosuje tylko
                te plastry o których pisałam. One rozpuszczają martwicę i oczyszczają ranę. I
                naprawdę przemywaj tylko solą fizjologiczną. Nie widzę rany ale moja babcia też
                miała odleżyny i zagoiły się, ale bez plastrów nie ma szans. A dzwoniłaś do p.
                Marzeny? Sudokremem nie smaruj rany tylko naokoło niej. Jak będziesz miała
                jakieś wątpliwości to pisz.
                Pozdrawiam.
                • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.07, 22:21
                  Tylko moja mama to po radioterapii miała na kości ogonowej 10 lat temu nie miała
                  skóry tylko błonka która 9 lat była sucha i trzy miesiące temu pękła brała
                  antybiotyk i w tym czasie mia la chyba mały wylew szpital i tam jej dwa razy
                  czyścili brała dwa razy antybiotyki i obecnie ma bardzo dużą ranę obejmującą
                  dwie półkule pośladków gdyby nie była tak strasznie słaba to dowiedziałam się że
                  w szpitalu nr 5 dawny górniczy jest oddział angioplastyki i tam podobno zajmują
                  się tak dużymi ranami. Bo czuje że w domu nie damy rady.
                  Pozdrawiam Jagoda
                  • Gość: ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 05.04.07, 07:51
                    To postaraj się, żeby może trafiła do tego szpitala. Może tam, poprzez
                    kroplówki i profesjonalną opiekę będzie szansa na wyleczenie. Jest to napewno
                    duzy problem, bo ani usiąśćani leżeć na plecach. Poproś o pomoc p. Marzenę może
                    ona coś doradzi.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 19:17
                      Dziękuję za wszystko nie wiem co będzie dalej mama jest bardzo słaba nie może
                      chodzić a jak siada to się jej kręci w głowie. Jutro mają przyjść dwie
                      pielęgniarki środowiskowe i będą starały się oczyścić ranę z takiego żółtego
                      narośla. Boję się zadzwonić do pani Marzeny bo jak się mama dowie że ona jest z
                      hospicjum to może się całkowicie załamać. Ją to sobie zostawię jak nie będę
                      mogła sobie całkowicie poradzić. Dzisiaj kupiliśmy materac przeciwodleżynowy na
                      którym mama już leży. Dzisiaj był trudny dzień ponieważ mama sama się nie
                      załatwi i trzeba jej robić lewatywę cztery razy a potem tylko przebierałam i
                      myłam kilkanaście razy. Teraz trzy dni będzie spokoju tylko mama je mało bo nie
                      chce tego problemu.
                      Pozdrawiam Jagoda
                      • Gość: Ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 05.04.07, 21:13
                        Wiem, że nie jest to przyjemne, ale staraj się namówić mamę do jedzenia. Dzięki
                        temu będzie miała więcej siły na walkę z chorobą. Żeby rana się goiła musi mieć
                        też dobre odżywienie. Życze Ci dużo wiary i cierpliwości.Pozdrawiam
                        • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 16:29
                          Jeżeli chodzi o jedzenie to jej naprawdę dogadzamy niejednokrotnie zmuszając ale
                          potem narzeka że jest jej niedobrze i że się źle czuje. Dzisiaj odebrałam wyniki
                          ma złe morfologia 8 czerwonych krwinek też mało sodu za mało natomiast za dużo
                          kreatynina i płytki krwi ponad normę. Cały czas mówi żeby chociaż przeżyła
                          święta i nie robiła nam kłopotu. Jestem taka zmartwiona.
                          Jagoda
                          Ps. Aniu możesz coś opisać o sobie ile masz lat czy jesteś panienką itp.
                          • Gość: Ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 09.04.07, 18:57
                            Mam 30 lat i jestem panną. Opiekowałam się razem z mamą chorą babcią, która
                            zmarła 09.03. Dziś jest miesiąc jak Jej nie ma. Brakuje mi jej, ale nic nie
                            można na to poradzić. Podaję Ci mój mail: keniczka@wp.pl
                            Jak będziesz miała jakieś pytania to napisz.
                            Pozdrawiam Ania
                          • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.07, 21:04
                            Teraz rozumiem dlaczego zainteresowałaś się moim problemem. Tylko nie wiem jak
                            długo chorowała Twoja babcia i na co zmarła. Święta jakoś przeszły chociaż drugi
                            dzień świąt spędziłam przy lewatywie i zmianach pampersów. Mama płaczę że ja
                            taki trud ponoszę przy jej pielęgnacji ale przecież kto jak nie córka ma przejąć
                            te obowiązki. Ty jesteś jeszcze młoda i życie przed Tobą. Życzę Ci żebyś była
                            szczęśliwa.
                            Jagoda
                            • Gość: Ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 10.04.07, 06:29
                              Choroba mojej babci trwała prawia 10 lat. Zaczęło się, że nie poznawała osób,
                              mówiła, że ją okradamy, ale normalnie chodziła, jadła. Wcześniej miała zator
                              mózgu, ale właściwie ustąpił. Jednak lewą półkulę uszkodził. Lekarze
                              stwierdzili, że jest to początek alzchaimera. Z roku na rok było trudniej. Od
                              około czterech lat moja babcia leżała i nie było z nią kontaktu. Trzeba było ją
                              nakarmić, przebrać. Jedynie codziennie przenosiłyśmy ją na fotel, żeby cały
                              czas nie leżała. Były też problemy z zalegającą flegmą, ale miałyśmy ssak i
                              dzięki niemu było łatwiej. Odleżyny miała bardzo małe i dość szybko się
                              zagoiły, bo mimo swojej choroby była zdrowa, serce też miała silne. Od grudnia
                              zaczęły się większe problemy z jedzeniem i połykaniem. W szpitalu była dwa
                              tygodnie i niestety serce nie wytrzymało. Z jednej strony dobrze, że się już
                              nie męczy. Miała 90lat. Szkoda, że musiała się tyle wycierpieć.
                              Musisz być silna i cierpliwa. Wiem, że napewno jest Ci ciężko, ale nie mamy
                              wpływu na chorobę. Mam nadzieję, że ta rana się zagoi. Dobrze, że Twoja mama ma
                              Ciebie i że się nią opiekujesz.
                              Pozdrawiam Ania
                              • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.07, 16:02
                                Wiesz moja mama ma 76 lat i jest zupełnie sprawna umysłowo. Trochę doszła do
                                siebie i dzisiaj za wózkiem przeszła o własnych siłach do kuchni rana to nie
                                jest zwykła odleżyna tylko to jest skutek poparzenia radioaktywnym przyrządem a
                                w tej chwili to ona się otworzyła i jest duża mama momentami wierzy że jej się
                                to zagoi ale lekarze w szpitalu i pielęgniarka mówią że jest za duża żeby się
                                zagoiła.]
                                Jak bym ją doprowadziła do tego żeby była silniejsza to dowiedziałam się że w
                                dawnym górniczym jest oddział chirurgi angioplastyki. Wracając do Was to
                                wyobrażam sobie jak bardzo z mamą namęczyłyście się. Babcia dożyła pięknego
                                wieku tylko niedobrze jest jak z chorą nie ma kontaktu.
                                Pozdrawiam Ciebie i Twoją mamę Jagoda
                                • Gość: Ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 10.04.07, 20:00
                                  Mam nadzieję, że Ty i Twoja mama nie poddacie się i wszystko dobrze się ułoży.
                                  Życzę Wam tego z całego serca. Dobrze jakby udało się wzmocnić Twoją mamę i
                                  żeby w górniczym zajęli się tą raną profesjonalnie. Będę trzymała za Was
                                  kciuki. Jak będziesz czegoś potrzebowała to pisz. Jak tylko będę w stanie pomóc
                                  to postaram się jakoś Cię wesprzeć.
                                  Pozdrowienia dla Ciebie i mamy.
                                  • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.07, 19:24
                                    Byłam dzisiaj u lekarza pierwszego kontaktu który leczy całą naszą rodzinę
                                    dobrych parę lat i przepisała mi dla mamy plastry przeciwbólowe ponieważ
                                    strasznie w nocy bolą ją nogi i powiedziała mi (była niedawno na wizycie domowej
                                    i widziała tą ranę) że z mamą jest źle ponieważ ma podwyższoną kreatyninę a
                                    jedną nerkę już dawno stwierdzili wodonercze i ta słaba hemoglobina. Wolałabym
                                    chyba tego nie usłyszeć bo ostatnio o chodziku przeszła sama do kuchni. Dzisiaj
                                    robiłam jej lewatywę bo ją bardzo cisło na kiszkę stolcową trochę się załatwiła
                                    ale poleciało trochę krwi ja jej powiedziałam że to chyba hemoroid jej pękł ale
                                    nie spodobało mi się to że były też skrzepy krwi. Strasznie się martwię. Jagoda
                                    • Gość: Ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 11.04.07, 21:39
                                      Mam nadzieję, że to tylko hemoroid. A gdzie te plastry masz naklejać. Jak one
                                      się nazywają? Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
                                      • Gość: Jagoda Re: nieuleczalna choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 21:39
                                        Moja mama powiedziała że te plastry o dla rakowców podam Ci nazwę kiedy indziej
                                        jak się nazywają bo są u mamy w pokoju a ona już śpi. Ja też się obawiam czy to
                                        krwawienie to tylko hemoroidy najgorsze jest to że ta rana się powiększa i jest
                                        coraz bliżej kiszki stolcowej aż boję się myśleć co będzie jak dojdzie do niej.
                                        Wiem że chcesz mnie pocieszyć ale ja to widzę w gorszym świetle.
                                        Pozdrawiam Jagoda
                                        • Gość: Ania Re: nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 02.05.07, 07:28
                                          Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale jestem tak zmęczona po pracy, że
                                          nie mam na nic siły.
                                          Jak się czujesz Ty i Twoja mama. Mam nadzieję, że jest lepiej.
                                          Pozdrawiam Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka