IP: 217.153.198.* 05.12.05, 11:59
No witam ziomka.Wiesz dobrze o co mi chodzi.Myślę że nie ma co do tego
wracać.Może i nie znoszę krytyki,ale bardziej nie znoszę olewania mojej osoby
i moich poglądów.Wiesz, takie dawne zboczenie zawodowe które już zostaje do
końca życia.Myślę że nie ma więcej tematu, każdy z nas kuma o co chodzi.Co do
gry na moich spółkach to zagraj kiedyś są chyba jednak godne
polecenia.Natomiast co do systemów sojotechniki to moja obecność na
parkiecie nie odnosi się tylko do zarabiania kasy(choć jest to podstwowy cel
mojej obecności na giełdzie) lecz także obserwacji ludzkich zachowań w
sytuacjach ,które występują tylko u graczy giełdowych.Interesuje mnie
psychologia tłumu i jej wpływ na lepsze wyniki inwestycyjne na
parkiecie.Przerabiałem ją kilka lat w swojej pracy zawodowej a teraz
obserwuje jak to działa na giełdzie.Ciekawi mnie oprócz zarabianie kasy także
to, co dzieje się z emocjami graczy i jak one wpływają na ich efektywność.
Kiedy mamy do czynienia z dużą falą wzrostów (rynek byka, a co za tym idzie
trend wzrostowy) inwestorzy podchodzą do kupna akcji bardzo impulsywnie
składając zlecenia bez wcześniejszej analizy rynku. Wybierają walory, które
są najbardziej atrakcyjne dla tłumu i generują największy udział w obrotach
na parkiecie.Działa tutaj instynkt stadny, chęć przynależności do pewnej
grupy ludzi, w wypadku kupna akcji, do tych którzy na wzór starożytnych
gladiatorów wygrają tą bezwzględną batalię jaka toczy się na parkiecie.
Gracze ulegają również presji emocjonalnej jaką wywiera na nich sam rynek i
obawa przed poniesieniem klęski.Ludzie widząc, że inni pomnażają swój
kapitał, pragną mieć również swój udział w zyskach jakimi pociąga giełda.
Przyłączają się więc do rosnącej grupy (tłumu) inwestorów wyznających tą samą
zasadę - "Zysk jest zawsze w zasięgu ręki". Czasami warto inwestować z
tendencją za jaką opowiadają się inni, lecz należy pamiętać, że trzeba być
zawsze przed "tłumem" i z wyprzedzeniem oceniać jego przyszłe ruchy. Więc gdy
indeksy biją kolejne rekordy, a ceny akcji są windowane na niebotyczne
poziomy, zaczyna działać bariera psychologiczna. W graczach zaczyna powoli
wypalać się nadzieja na dalsze wzrosty, po prostu do głosu dochodzi zdrowy
rozsądek. Ceny akcji może mają jeszcze potencjał wzrostowy, zaczynają
zostawać postrzegane jako zbyt wygórowane. Dochodzi do załamania się rynku.
Następuje sytuacja gdy do głosu dochodzi strona podażowa - niedźwiedzie. Taką
sytuację można porównać do szoku termicznego jakiego doznaje
nieodpowiedzialna osoba, która wpadła do lodowatej wody spacerując po
cienkiej warstwie lodu, jaką skute jest jezioro u schyłku zimy. Szok cenowy
wywołuje zatem drastyczny spadek "temperatury" na giełdzie. Następuje
paniczna wyprzedaż papierów wartościowych, która spycha rynek na coraz niższe
poziomy. Taka sytuacja może trwać miesiąc, dwa lub więcej zależnie od
pokładów pesymizmu drzemiących w graczach. Niedźwiedzie rządzą na rynku
dopóki, dopóty obecna jest presja podażowa małodpornych na wahania kursów
inwestorów. Kiedyś jednak następuje zwrot, "tłum" dochodzi do wniosku, że
ceny akcji są znowu atrakcyjne i przystępuje do zakupu akcji, tym samym rynek
odzyskuje swój dawny optymizm i rozpoczyna się kolejna fala hossy. Nawet tak
drastyczne informacje jak podwyżki np. stóp procentowych, są bardzo szybko
dyskontowane i nie mają znaczącego wpływu na odradzający się rynek byka.W tym
wszystkim jest jeszcze hazard i spekulacja.Jestem typowym przykładem
zwolennika rynku byka,lecz nie twierdzę że ma on trwać w nieskończoność(co
jednak mi tu próbowano wmówić),uważam tylko że to od nas samych w dużym
stopniu może zależeć jak długo może on trwać na parkiecie.Przez takie właśnie
Fora ludzie powinni jednoczyć się w grupy o tych samych interesach i
wspólnych celach a nie ciągle krytykować się wzajemnie i podważać opinie
innych .Popatrz jak dziś zachowuje się kurs ELX myślę że to typowy przykład
zadziałania psychologii tłumu.Kurs diametralnie inny od oczekiwanego ale
wszyscy ,którzy mają papiery tej firmy (łącznie ze mną)liczą że jest to tylko
chwilowy spadek.Pozdrowienia Mario
Obserwuj wątek
    • Gość: amigo Re: Do Amigo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 12:32
      1. Nie. Nie do końca wiem o co Ci chodzi. Mogę się co najwyżej domyślać.
      Faktycznie nie warto do tego wracać. Nie ma możliwości by jedna strona
      przekonała drugą. Pat.
      2.Gratuluję tekstu. Nigdy dość powtarzania elementarnych zasad psychologii
      giełdy na wszystkie możliwe interpretacje. Giełda to nie loteria.
      To jest Mario którego szanuję.
      3. W zakresie grania na "Twoich" spółkach - bardziej się skłaniam ku
      fundamentom, a AT tylko traktuję jak narzędzie - zresztą tylko wybrane jej
      elementy. Fundamenty "twych" spółek są, nie zawsze, dość mało klarowne
      (delikatnie rzecz ujmując). Wolę o sobie myśleć bardziej jako o inwestorze niż
      spekulancie. Stąd unikam takich spółek i "okazji". Jestem również z natury
      bykiem lecz teraz stoję już bardzo wyraźnie po drugiej stronie. Powoli schodzę
      z nawet z obligacji. Dziś sprzedałem nawet krb bo zaczęli pisać o
      konsolidacjach w branży bankowo ubezpieczniowej - co było oczywiste już jakiś
      czas temu i obserwatorzy rynku już dawno zajęli pozycję i teraz będą realizować
      zyski, lub je zrealizowali ale nie za bardzo ma kto pociągnąć kurs do góry.
      (okaże się czy dobrze zrobiłem - nie mam pewności czy dobrze wybrałem moment. )
      Coś się dzieje na rynkach światowych. Za duży entuzjazm. Może jestem
      przewrażliwony???
      pozdro.

    • Gość: amigo Re: Do Amigo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 12:32
      1. Nie. Nie do końca wiem o co Ci chodzi. Mogę się co najwyżej domyślać.
      Faktycznie nie warto do tego wracać. Nie ma możliwości by jedna strona
      przekonała drugą. Pat.
      2.Gratuluję tekstu. Nigdy dość powtarzania elementarnych zasad psychologii
      giełdy na wszystkie możliwe interpretacje. Giełda to nie loteria.
      To jest Mario którego szanuję.
      3. W zakresie grania na "Twoich" spółkach - bardziej się skłaniam ku
      fundamentom, a AT tylko traktuję jak narzędzie - zresztą tylko wybrane jej
      elementy. Fundamenty "twych" spółek są, nie zawsze, dość mało klarowne
      (delikatnie rzecz ujmując). Wolę o sobie myśleć bardziej jako o inwestorze niż
      spekulancie. Stąd unikam takich spółek i "okazji". Jestem również z natury
      bykiem lecz teraz stoję już bardzo wyraźnie po drugiej stronie. Powoli schodzę
      z nawet z obligacji. Dziś sprzedałem nawet krb bo zaczęli pisać o
      konsolidacjach w branży bankowo ubezpieczniowej - co było oczywiste już jakiś
      czas temu i obserwatorzy rynku już dawno zajęli pozycję i teraz będą realizować
      zyski, lub je zrealizowali ale nie za bardzo ma kto pociągnąć kurs do góry.
      (okaże się czy dobrze zrobiłem - nie mam pewności czy dobrze wybrałem moment. )
      Coś się dzieje na rynkach światowych. Za duży entuzjazm. Może jestem
      przewrażliwony???
      pozdro.

      • Gość: Gorbi Re: Do Amigo IP: *.stat.gov.pl 05.12.05, 12:50
        Co do KRB to kurs WARTY powinien być dla Ciebie wystarczającym ostrzeżeniem.
      • Gość: mario Re: Do Amigo IP: 217.153.198.* 05.12.05, 12:56
        Dzięki za wyrazy szacuku.Popisze póżniej nie podoba mi się ELX.
    • Gość: Gorbi Re: Do Amigo IP: *.stat.gov.pl 05.12.05, 12:44
      Ciekawie się z wami wymienia poglądy ale proszę rozbijajcie je na mniejsze
      kikluzdaniowe partie.
    • Gość: Amigo Re: Do Amigo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 13:05
      Wsyzstko OK, tylko, do kolegi "Amigo" - trochę się spóźniłeś z Ksywką, bo ona
      już długo, długo jest zajęta.
      Teksty są tochę kiepskawe, kupę pisania o niczym,
      Tylko radzę zapamiętać jedno- kto nie potrafi się szybko przyznać do
      popełnionego błędu nigdy nie będzie wygrywał na giełdzie.
      Pozdrawiam, i taka prośba - podpisuj sie inaczej
      • elamigo1 Re: Do Amigo od amigo &ami &^migo&... 05.12.05, 16:17
        Zobacz ilość napisanych tekstów. Kto tu się spóźnił z reakcją? Postuję na tym
        forum od dawna. Nikt nie zwrócił uwagi. Nawet "starzy" uczestnicy. Ile
        tekstów - możesz sprawdzić. Dlaczego wcześniej tego nie zgłaszałeś?. To już
        kupę miesięcy. Moje teksty są jednymi z naczęściej spotykanych na tym forum.
        Nawet wybierając ksywkę sprawdzałem czy nikt inny nie postuje tutaj używając
        tej samej. Nie znalazłem. Daleki jestem od naruszania czyjegoś prawa do ksywki,
        ale równie dobrze mogłeś sobie ją napisać na kartce i schować do szuflady.
        Jeśli Ci to przeszkadza to mogę pisać AMIGO amigo Amigo lub nawet ^migo.-ta
        ostatnia najbardziej mi się podoba.
        Z drugiej zaś strony: Nie widzę żadnego tekstu Twojego autorstwa który byłby
        _na temat giełdy_ więc wskaż proszę tekst na forum giełda podpisany ksywką
        amigo który byłby Twojego autorstwa. Kiedyś natknąłęm się na podszywanie się
        pod moją ksywkę - ale to było ewidentne ustosunkowanie się do tekstu na tym
        forum, jeśli będzie ich więcej to autentycznośc zawszę mogę potwierdzić -
        podpisując się jak teraz.
        Nie szukasz przypadkiem dziury w całym?
        Jeśli zaś uważasz że teksty są kiepskawe - pokaż własne. Dlaczego Cię tu nie
        widać?
        amigo
        jeśli bardzo Cię to razi - no problem :zaprzestanę. zmienię na: ^migo - wykaż
        jednak, że też coś piszesz prócz krytyki. Ciekaw jestem opinii innych
        uczestników tego forum.-szczególnie tych postujących od lat. Jak dobrze
        poszukać to większość ksywek znajdzie swoje odpowiedniki w archiwum forum.-
        istnieje od bardzo dawna. Jeśli tak bardzo obawiasz się naruszania ksywki -
        podpisuj się loginem gazety. Na pewno nikt nas nie pomyli.
        pozdro.
        • Gość: mario Re: Do Amigo od amigo &ami &^migo&... IP: 217.153.198.* 05.12.05, 16:24
          To który jest moim ziomalem.Wszędzie te bliżniaki. Mario -ucieszony
          • elamigo1 Re: Do Amigo od amigo &ami &^migo&... 05.12.05, 17:07
            Bliźniaków jest w tym kraju dostatek :-) Nawet przy władzy:-(
            seria moich ksywek jest dla większości forumowiczów z tego forum oczywista i
            trudna do pomylenia z kimkolwiek innym. Niestety zbytnia ilość tekstów jednego
            autora wywołuje ataki frustratów - czego doświadczyłeś
            Mario na własnej skórze jak podszywano się pod Ciebie i było: mario to a mario
            tamto etc.. Niepotrzebnie im odpowiadałeś. Szkoda pary na kłótnie.
            Ostatnio postowałem też jako amigent - co eisenhower11 natychmiast
            rozszyfrował. Styl mam chba trudny do pomylenia, a gdybym ciągle podpisywał sie
            amigo - byłoby to chyba zbyt prowokujące (taka psychoza cienia?).
            Pewnie mogę zostać kiedyś skazany na podpisywanie się loginem gazety elamigo1.-
            nie podoba mi się:-( cóż, life is brutal...
            Zarówno miejsce jak i kontekst umieszczania tekstów, styl pisania i objętość :
            zwykle nie pozostawiają wątpliwości kto pisze (moim zdaniem). Przynajmniej się
            staram. Zresztą co tam. Ważniejsze jest słowo niz jego autor.
            pozdrawiają Cię ziomale: ami amigo ^migo ^ami Andrzej MIGór
            "Po owocach poznacie Jego..."
            Sądzisz że używanie kilku ksywek o tej samej wymowie jest złe? Ciekawym opinii.
            pozdro
            ^migo
    • Gość: Eisenhower11 Re: Do Amigo IP: *.jedwabne.sdi.tpnet.pl 05.12.05, 13:22
      Lemingi ktore w stadnym szale popełniaja samobójstwo sa konformistami a
      instynkt ktory normalnie daje im poczucie bezpieczenstwa w pewnym momencie
      zawodzi i prowadzi do katastrofy.Szczury nie zawsze potrafia znalezc droge
      ucieczki z plonącego okretu chodz niektórym sie to udaje.Psychologia na rynku
      jest istotna ale sa wazniejsze kwestie.Gdyby mozna bylo opisac pewien
      niezawodny schemat zachowań inwestorów i ustalic w ten sposob jedyna skuteczna
      metode inwestowania juz dawno by sie to stało a miliarderow byloby pewnie 5
      razy tyle.Ale takich schematów nie ma.Nawet jesli komus sie wydaje że
      funkcjonują niezawodnie przez jakis czas przychodzi moment kiedy wszystkie te
      rachuby psychologiczne z niewiadomych przyczyn biorą w łeb.Nie ma identycznych
      hoss niema takich samych bess,przyczyny ich rozpoczecia moga byc roznorodne i
      staja sie modyfikowalne tak jak zmieniaja sie zachowania inwestorów ktorych
      nowe pokolenia wchodza na rynek.
      • Gość: logan Re: Do Amigo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 20:06
        To, że kiedyś przyjdzie przecena akcji nie ulega najmniejszej wątpliwości. Tego
        samego jednak rynek oczekiwał dokładnie rok temu. Spójrzcie co stało się od
        tego czasu. Sam przeżyłem już kilka załamań na giełdzie. Łącznie z tą
        najbardziej bolesną po wprowadzeniu na giełdę BSK. Przyznam się, że dzisiaj
        miałem ochotę posłuchać Mario i kupić na otwarciu ELX. Tak po prostu dla
        sportu. Niestety, nie mam natury spekulanta a i zdrowie już nie to. Wydaje mi
        się, że fundusze emerytalne jeszcze mają kasę i cała zabawa jeszcze może
        potrwać.
        • Gość: amigo Re: Do Logana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 22:59
          Zgadzam się, że może jeszcze potrwać. Jak długo - nawet moja wróżka nie wie! A
          ona mi wczoraj powiedziała że dzisiaj będzie poniedziałek! Astrog zaś chory:-)
          Z przerwą gram od dawna. Zwykle zwroty rynku są w najmniej przewidywalnych
          momentach-to moje osobiste doświadczenie za które raz już sporo zapłaciłem. Za
          najlepsze lekcje zwykle trzeba drogo zapłacić. Nie tylko na giełdzie. Stąd
          moja strategia od jakiegoś czasu(z rozwagą ale aktywnie) a na ten moment
          (wyższe ryzyko (?w sumie nie!) ale zachowanie jakiegośtam wypracowanego
          zysku). Nazwałem to dla własnych potrzeb dzisiaj "amigoakcją syntetyczną."
          (wiem, wiem -to nadużycie terminu) już prawie wyłącznie gotówka i niewielka
          pozycja kilku krótkich kontraktów na indeks kumulowanych (według planu w miarę
          wzrostu rekordów). Dziś skonwetowałem jeszcze jakieś resztki funduszy
          obligacji do euroobligacji (na czuja) Same obligacje sprzedałem, na szczęście
          bez straty (gorąco było). W najgorszym wypadku (hossa do lata przyszłego
          roku) okaże się że mam rok z zyskiem lepszym niż najlepsza lokata. Tym co
          osiągnęli więcej nie zazdroszczę - spałem spokojniej. Jeśli zaś będzie głębsza
          korekta - drugi najlepszy w karierze. Jak na razie jest czwarty (stopą zwrotu,
          choć gotówkowo pierwszy - bo skala ) Pierwszy jest nie do pobicia przy moim
          obecnym asekuranckim graniu. Jestem skąpy ale nie pazerny... Opisuję szczegóły
          ponieważ uważam że indywidualna strategia inwestycyjna musi być (i zwykle jest)
          uzależniona od aktualnej sytuacji majątkowej, zawodowej i samopoczucia
          inwestycyjnego. Stąd czasem może być ciężko zrozumieć moje granie osobom które
          nie chodzą w moich spodniach. Każdy powinien dobrać sobie strategię sam -
          stosownie do umiejętności i charakteru.
          ____________________________________________
          dość paplania - konkrety:?
          co prawda sesja w usa jeszcze nie zamknięta ale cosik s&p wcale nie ma ochoty
          przebić szczytu. Idzie im zima (to akurat mnie martwi bo pkn i lotos to spory
          kawałek w20) Drugi minus-dla mnie to metale(miedź) które wślad za złotem
          odzwierciedlają nie tylko rosnący popyt ale i naciski globanoinflacyjne (to
          moja opinia - do polemiki) Jednak z drugiej strony są to czynniki hamujące w
          dłuższym terminie gospodarkę i rynek jako całość. [na marginesie uważam że
          wejście chin do wto zdeflacjonowało globalną gospodarkę-równoważąc
          inflacjogenność ceny ropy]
          Już postowałem o odejciu greenspana jako o doskonałej okazji do globalnej
          korekty. To że może to być coś więcej - wyczuwam zagrożenie w strukturze
          kredytów w usa (konsumpcja kosztem hipoteki) co też zmieniło się u nas (m.in.
          stąd moja awersja do getinbanku). Jeśli mówi się wszędzie o "bańce"
          nieruchomościowej to przy spadku wyceny i wartości zabezpieczenia - co najmniej
          zmniejszy się skala konsumpcji (o ile nie skończy się to gorzej dla rynku
          hipotecznego w usa ale nie tylko. Zdania są różne. Moje stanowisko
          przedstawiłem-na ten moment (bywa ,że nagle zmieniam zdanie...).
          Nasz rynek, poza częścią będącą na pasku globalnej gospodarki, jest zepsuty
          przez OFE (teraz to ja jestem mądry-po czasie haha) które właściwie są zmuszane
          do takiej a nie innej struktury alokacji. Wychodzi na to że obywatele płacą
          parapodatki na rzecz wzrostu giełdy!. nawet ruchy w granicach widełek
          ustawowych są trochę ograniczone bo naciski sprzedażowo - promocyjne. Nie
          wysilają się ci Doradcy Inwestycyjni. Wydaje mi się że stosują głównie
          podręcznikowe strategie. Zbyt ciepłe posadki. Stąd ich awersja do wysokiej bety
          i windowanie 20-stki. (wydaje mi sie - nie sprawdzałem struktury ostatnio).

          Pomimo nienajgorszych danych makro nie widzę jakiejś większej siły ostatnich
          wzrostów. Ale chyba ciężko zatrzymać taki tłum. Zaś jeśli obowiązkowym tematem
          w biurach jest ile to ten czy tamten zarobił na funduszach to nikt nie chce być
          gorszy. Na dodatek kupowanie akcji i funduszy nigdy nie było tak proste jak
          teraz. I jescze dostępność lewarów. To zachęca - szczególnie amatorów. Klasyka
          teorii podejmowania ryzyka inwestycyjnego. Nagroda kusi - a wydaje się być
          pewna.
          Małoklarowne (dla mnie) formacje techniczne (formujące się podwójne szczyty?)
          nie są w stanie wystraszyć ogółu. Niestety klienci TFI nie znają pojęcia
          ograniczania strat stop losem - trzeba będzie poczekać aż zaczną likwidować
          jednostki - ale stanie się to lawinowo jak się obudzą (z ręką w nocniku???).
          Stąd mój drugi przyczynek do głębszej korekty (nie wymawiam dziś tego słowa na
          B, przesądy) Oczywiście nie wiadomo kiedy. Może nawet za rok? albo jutro...
          Reasumując. Uważam że szansa na korektę (niekoniecznie wielką) jest znacznie
          większa niż kolejne szybkie wzrosty. Stąd krótkie pozycje - choć moje
          doświadczenie w graniu na kontraktach nie jest imponujące - traktuję to
          właściwie jako rodzaj hazardu ale też i nauki.
          Co do mody na spółki śmieci: sporo napisali juz inni-nie będę powtarzał.
          Mario wydaje sie mieć dobrego czuja do niektórych spółek. Nie liczę jego
          statystyki. Ja jednak mam zaufanie tylko do własnego czuja i cudze mnie nie
          interesują. Czułbym się źle grając cudzą strategią. Akurat to spółki z poza
          kręgu moich zainteresowań więc ciężko się o nich wypowiadać. Swoje zdanie mam -
          spółki nie dla mnie. Zbyt dużo widzę zagrożeń a za mało szans. Największe
          ryzyka mnie nie interesują. Wolę też grać z zastanowieniem a nie w trakcie
          sesji czego wymagałoby moim zdaniem granie na takich skaczących trendach.
          Kwestia charakteru? Każdy prawo grać jak uważa skoro osiąga sukcesy. Gratuluję
          Mario.
          trochę melancholiczny nastrój . Post długi chyba nawet jak na mnie,
          sorka.przynudzam. dobranoc.
          amigo-jak narazie będę pilnował podpisywać się przez małe a:-)
          • Gość: soros Re: Do Logana IP: *.aster.pl 05.12.05, 23:29
            Amigo, polecam jedną stronę, myślę, że Ci się spodoba. Ten facet jest traderem
            z zamiłowania, ma jakąś wizję, przesłanie, ciekawe pomysły.... jet mocno
            odmienny (w pozytywnym sensie) od innych ludzi zajmujących się giełdą, nie ma
            tu krzyku, emocji, wrzasku, ale to chyba, sądzą po nazwisku, z powodu innego
            kulturowego backgroundu...chyba trochę podobny do Ciebie...ciekaw jestem
            Twojego zdania.
            www.davidyu.com/Pozdrawiam
            • Gość: soros Re: do Amigo IP: *.aster.pl 05.12.05, 23:31
              Jeszcze raz bo się źle napisało:

              www.davidyu.com/
              • Gość: amigo Re: do Amigo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 09:27
                Świetna. Dzięki. Dodałem do ulubionych.Naprawdę świetna. Samo gęste. Chętnie
                umówiłbym sie z facetem na wódkę - gdybym pił. Jak mi wpadnie coś ciekawego co
                się zrewanżuję. Ostatnio mało szukam:( - lenistwo.
                Już kiedyś postowałem: "i jak tu być bykiem?"
                pozdro.
          • Gość: mario Re: Do Logana IP: 217.153.198.* 05.12.05, 23:51
            Faktycznie mega post z tego wyszedł.Dzięki za kilka ciepłych słów pod moim
            adresem.Co do pytania czy pisanie pod różnymi nickami jest potrzebne ,to ja
            uważam że nie .Wprowadza ono niepotrzebny zamęt.Piszesz że ktoś kto zna styl
            Twojego pisania na pewno rozpozna od razu Twoją osobę.Mylisz się ponieważ ktoś o
            nicku kaśka pisał w bardzo podobnym stylu do Twojego,przynajmniej ja tak go
            odbierałem.Nadmieniam że nie jestem do końca przekonany kto to pisał,lecz temat
            ten uważam za zamknięty.Na koniec chciałbym się upewnić czy mam do czynienia z
            tym amigo,którego poznałem na początku mojego postowania na tym Forum.Mam tylko
            takie małe pytanie.W jakim miejscu odbył się recital pana (B) tego którego lubi
            Twoja żona i o której godzinie.Nie musisz odpowiadać jeśli nie masz na to ochoty
            i proszę nie odbieraj tego jako jakieś wielkie dziwactwo.No może tylko jako
            lekkie zboczenie zawodowe.Chcę tylko wiedzieć z kim rozmawiam.Mario
            • Gość: keli Re: Do Logana IP: *.veranet.pl 06.12.05, 08:42
              Witaj mario.
              Nie chce na nowo podgrzewac konfliktu, jaki byl miedzy nami, jednak zauwazylem,
              ze czesto zachowujesz sie jak przyslowiowy dr Jekyll i mr Hyde...raz mowisz
              calkiem rozsadnie i do rzeczy, ze milo sie czyta, a innym razem jestes z kolei
              agresywny i impertynencki i toczysz jakies swoje wydumane wojenki z innymi
              forumowiczami...
              Wspomniales kiedys, ze jestes bylym mundurowym, ze pracowales z trudna
              mlodzieza...rozumiem ze te doswiadczenia nauczyly cie, ze trzeba byc twardym,
              zdyscyplinowanym i nigdy nie pokazywac ze sie peka, a wrecz przeciwnie, ze
              zawsze sie ma racje...I przyniosles te doswiadczenia rowniez na gielde i na to
              forum. Domyslam sie ze twoja najwieksza sila jest dyscyplina, ktora zapewnia ci
              sukces na gieldzie, mimo ze masz tez duza slabosc - zbyt wielkie poczucie
              wlasnej waznosci. Widac to po twoich wypowiedziach...gdy ktos cie chwali i
              dziekuje za rady to jestes jak do rany przyloz...ale wystarczy ze ktos lekko
              cie skrytykuje to od razu wytaczasz najciezsze dziala i zaczyna sie jazda na
              calego...A wystarczyl by znacznie mniejszy kaliber (to tak po wojskowemu :))...

              Jeszcze jedna rzecz mnie dziwi. Swego czasu ostro skrytykowales
              roznych "madrali" za glupie gadanie o psychologii, filozofii, "kawiarniany
              stolik". Miales do tego prawo. Ale calkiem oslupialem, gdy zobaczylem twoje
              posty w ktorych rozprawiasz o psychologii, o hunie itd. Czyli o tym wszystkim,
              co wczesniej krytykowales... Jak to wyjasnisz?

              Prawdziwy mario jest tylko jeden, ale ma przynajmniej podwojna nature... ;)
              • Gość: mario Re: Do Logana IP: 217.153.198.* 06.12.05, 11:10
                No witam.Mylisz się mój drogi keli i to bardzo.Mario jest jeden i jeden
                pozostanie.Huną posługuję się od dawna i wiem jakie korzyści z niej
                wynikają.Była mi bardzo pomocna w różnych chwilach mojego życia i z dnia na
                dzień obserwowałem pozytywne skutki jej działania.To co Ty nazywasz podwójną
                naturą w Hunie nazywa się jaźniami a we współczesnej psychologii świadomością i
                podświadomością.Nie mam czasu dziś z rana rozprawiać na ten temat,gdyż jest on
                zbyt obszerny i zbyt ważny dla mnie by w krótkim czasie o nim prowadzić
                dysputy.Co do dyscypliny masz rację.Dodałbym do tego jeszcze moc pozytywnego
                myślenia,zwalczanie w sobie mechanizmów obronnych i codzienną afirmację
                pozytywnych myśli.Trzeba jeszcze wspomnieć że w naszym społeczeństwie ,której
                częścią są też forumowicze panuje duże pomieszanie systemu wartości i dominują
                negatywne wzorce przeżywania własnego życia.To wszystko tworzy atmosferę
                nieprzyjazną dla pozytywnego myślenia i wewmętrznych przemian.Po prostu działa
                to jak hamulec.Sygnały ze społeczeństwa odbiera podświadomość i czasami odbiera
                te negatywizmy jako dobre dla niej.I tu właśnie trzeba sięgać po bardziej
                skuteczne metody i środki by ugruntować w niej pozytywne zmiany.Atak na
                :mądrali" był właśnie taką swoista metodą obrony przed atakami na moją
                osobę.Uważam że rozprawianie ciągłe o spadach na giełdzie ,krytykowani osób
                pozytywnie myślących,nawet błądzących jest dla mnie wciskaniem kitu i
                ciemnoty.Przede wszystkim jednak jest zaśmiecaniem podświadomości złymi
                informacjami tzw.kodami które odnawiają w podświadomości negatywne
                nastawienia.Pozytywne myślenie ma mnie odcinać od niektórych właśnie poglądów
                jakie tu reprezentuje grupa :mądrali",choć nie wszystkich.Musze być czujny i w
                każdej chwili muszę być przygotowany na odparcie presji marudzącego otoczenia.W
                tym celu sięgam często bo bardziej drastyczne metody,szczególnie wówczas gdy
                zaczynają mnie ogarniać wątpliwosci.Nie ma czasu na zwłokę ,trzeba nawet czasem
                agresywnie zaprzeczać negatywnym słowom wypowiadanym przez takich ludzi.W tym
                celu trzeba też ciągle i systematycznie potwierdzać treści pozytywnego
                myślenia.To naprwdę jest ważniejsze niż Ci się to może wydawć.Trzeba stanowczo
                się przeciwstawiać presji otoczenia nie pozwolić jej aby w niwecz obróciła każdą
                pozytywną myśl.Dlatego tak stanowczo i agresywnie krytykuję i nadal będę
                krytykował takie podejście.No ale drogi kolego wracam do ciążkiej pracy jaką
                jest giełda.Jest ona ciężka i pracochłonna.Ale czy ktoś obiecywał,że giełda jest
                dostepna dla nierobów? Mario
                • Gość: wandal Re: Do Mario IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 12:23
                  mario- pozytywne myślenie jest ważne i jak najbardziej wskazane.
                  masz tu dużo racji. to już połowa sukcesu wiara we własne siły.
                  a jeszcze lepiej gdy znajdzie sie przyjazna osoba, która początkującą
                  osobe poprowadzi.
                  ALE nikt nie zaczyna nauki wspinaczki wysokogórskiej od zdobycia K2.
                  na giełde przychodza ludzie, którzy wcześniej nie mieli styczności z nią i mają
                  o niej nikłe pojęcie. a tutaj na parkiecie przegrywa się realne pieniądze,
                  niektórzy b. ciężko na nie pracowali - tutaj nie ma żartów - ktoś mógł
                  nieświadomie zapakować się na całego w jakąś spółkę bo ktoś inny, kto umie
                  dobrze przekonywać namówił go na super inwestycje. później okazuje się że była
                  nietrafioną, Pan DOBRA RADA zaś się wykręci i powie, że mógł się pomylić.
                  natomiast początkujący przeżywa tragedie bo stracił oczędności całego życia.

                  pamiętam taki autentyczny przykład z hossy internetowej. znajomy,wówczas
                  dobrze prosperujący przedsiębiorca namówiony przez kolegów na łatwe i szybkie
                  pieniądze zainwestował całe swoje oszczędności w Optimusa na szczycie hossy
                  internetowej. później przyszedł krach a on większość stracił. gościu tak się
                  załamał psychicznie że kilka lat siedział w wariatkowie ( co się z nim teraz
                  dzieje nie wiem bo nie mam kontaktu )
                • Gość: amigo Re: Do Mario ale nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 13:16
                  Mam mało czasu,będzie samo gęste. Obiecałem polemikę przy pierwszej okazji. Oto
                  ona.:
                  1. Po drugiej stronie rynku (niedźwiedzim) stoi zawsze tyle samo inwestorów.
                  ZAWSZE jest równo Czasem jedni zarabiają czasem drudzy. Ilość transakcji kupna
                  jest jednak równa transakcjom sprzedaży. Więc "optymizm i nastawienie na
                  wzrosty" na pewno nie jest czynnikiem gwarantującym sukces na giełdzie:-) W
                  życiu owszem - pomaga. Umiejętnie dawkowany.
                  2. Większość społeczeństwa, i graczy giełdowych nie posługuje się technikami
                  afirmacji i pozytywnego myślenia aby utrzymać wysoką samoocenę i pozytywny
                  stosunek do życia. Osiągają to bez bez problemu.I grają z sukcesem na giełdzie:-
                  ) Owszem są osoby które sobie z tym nie radzą z własnym ja i czasem goszczą
                  na tym forum zaśmiecając je negatywnymi, nic nie wnoszącymi postami. Zwykle
                  jednak szybko rezygnują z postowania nie znajdując partnerów o podobnych
                  poglądach. Cenię sobie to forum ponieważ jego poziom jest ciut zbyt wysoki dla
                  frustratów - szybko odpadają. Każdy z nas jest trochę wariatem i stosuje
                  własne "sztuczki" psychologiczne, bardziej świadomie lub mniej. Ja również.
                  3. Moim zdaniem zbyt wysoka samoocena jest podstawowym błędem popełnianym przez
                  inwestorów. Ideałem jest równowaga i zimna ocena sytuacji. Asertywność zaś
                  jest, moim zdaniem kolejną z podstaw długofalowych sukcesów nie tylko na
                  giełdzie ale i w życiu.
                  Na koniec: kolejna różnica naszych charakterów (stąd pewnie częsta ostrość
                  dyskusji) Oceniając sytuację - ja nie szukam zagrożeń. Raczej szans. Nie muszę
                  być ciągle czujny. Mam dzięki temu mniej stresów. Unikam walki. Stąd też mam
                  wielu pasjonujących adwersarzy (z powodu asertywności) -lecz niewielu wrogów.
                  don't worry be happy
                  muszę jechać, kończę
                  amigo
                  • Gość: keli Re: Do Mario ale nie tylko IP: *.veranet.pl 06.12.05, 14:00
                    Tymczasem dolaczam sie jeszcze do postu amigo. Mario nie szukaj wrogow tam
                    gdzie ich nie ma. Latwo popasc w rozne stany paranoidalne.
                    Ponadto huna z tego co wiem jest "filozofia milosci", umilowania zycia i innych
                    ludzi. A ty chyba czasem o tym zapominasz. I mowiac o podwojnej naturze, nie
                    mialem na mysli swiadomosci i podswiadomosci, ale to ze zachowujesz sie czesto
                    jak 2 rozne osoby. Cos jak Gollum... ;)
                • Gość: keli mario IP: *.veranet.pl 06.12.05, 13:52
                  Ciesze sie ze w koncu dochodzimy do porozumienia. Tym bardziej ze interesuja
                  nas podobne tematy. W psychologii i filozofii "siedze" od dawna i to co piszesz
                  nie jest dla mnie nowe, choc akurat o hunie nie wiem zbyt wiele. Ale pobieznie
                  przegladnalem informacje na ten temat w necie i stwierdzilem, ze to bardzo
                  interesujace i w najblizszym czasie przygladne sie temu gruntownie.
                  Teraz troche lepiej rozumiem motywy twoich zachowan, wiem czym sie kierujesz...
                  Jednak mam watpliwosci co do jednej sprawy...bo mowisz ze trzeba sie agresywnie
                  sprzeciwiac presji otoczenia i zlym myslom. Dla mnie to troche wyglada tak,
                  jakbys chcial ugasic ognisko polewajac benzyna. Broniac sie przed negatywnymi
                  wplywami innych, sam podsycasz agresje i generujesz kolejne zle mysli. Bledne
                  kolo.
                  Pozytywne myslenie, afirmacje sa swietne w niektorych sytuacjach, ale nie
                  zawsze sie sprawdzaja. Sluza glownie do umacniania ego. Co zreszta widac po
                  tobie. Masz silne ego (nie mylic z egoizmem), co jest akurat bardzo korzystne w
                  wielu sytuacjach (niestety, czesto za to drazni innych ludzi ;)). Silne ego
                  jest zawsze lepsze od slabego, ale od silnego jest jeszcze lepszy brak ego. Z
                  tym ze ta ostatnia opcja jest tylko dla nielicznych. Ja preferuje te "sciezki"
                  rozwoju, ktore ani nie oslabiaja ego, ani nie wzmacniaja, ale go wyciszaja i
                  unicestwiaja na pewien czas. Jest to bardzo trudne i nie twierdze wcale, ze mi
                  jakos wyjatkowo sie udaje. Moze za kilkanascie lat... Malutkimi kroczkami do
                  celu :)
                  Pobieznie to wszystko nakreslilem ale musze juz konczyc teraz. Wroce moze do
                  tego nastepnym razem.
            • Gość: amigo Re: Do Logana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 09:16
              1.To że teart muzyczny można było przeczytać w prasie. Ale to, że ludzie na
              piętrze nie słyszeli koncertu bo była awaria techniczna(naprawiona) - trzeba
              było tam być. To ty byłeś tym gościem co zwrócił Bajorowi na to uwagę?? Coś
              jakby Twój charakter:-)
              -wystarczy?
              2. Po naszej piewszej(netykieta) wymianie zdań powinieneś wiedzieć że nie
              muszę się ukrywać pod innymi nickami aby z kimś "polemizować" - szczególnie z
              kimś kto sam nie ukrywa się pod anomimowością. Kilka razy zdarzyło mi się
              logować całkiem anomimowo. (Przypadek zadawania szczegółowych pytań gościowi
              grającemu na mininasdaq.-nie lubię robienia wody z mózgu. Tam też użyłem
              bodajże amitrader jako nicka...więc) Jednak to zwykle bardzo krótkie "gorące"
              posty. Widzę że temat Cię dręczy. Nie szukaj wrogów gdzie ich nie ma.
              3. Ciepłe słowa? W tej chwili zasłużone. Będę również pierwszym Twoim
              krytykiem:-)-jak zasłużysz... Różnimy się stylami inwestowania - "i o to
              właśnie chodzi w tej giełdzie";-) Konstruktywna krytyka wzbogaca.
              4. Jestem człowiekiem lubiącym cień. W rozmowie bardziej zwracam uwagę na treść
              i formę niż na rozmówcę. Pozory często mylą. Umiejętność interpretacji przekazu
              i wyciąganie wniosków są dla mnie ważniejsze niż osoba rozmówcy. Różnica
              charakteru? Jestem indywidualistą. Widać?
              muszę kończyć.
              pozdro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka