elamigo1
26.01.07, 22:00
Każdy rynek ma swój koszmar. Uśmiercone niedawno obawy przed kolejnymi
podwyżkami stóp procentowych w USA wracają za sprawą zbyt dobrych danych
makroekonomicznych i tlącej się powyżej poziomu komfortu inflacji. No może
dane nie są aż tak dobre ale misie nie próżnują i podsycają nastrój grozy
dzieląc się z rynkiem obawami o wysokość odsetek od kredytów hipotecznych .
Wysoka rentowność obligacji może zepsuć przyszłe odczyty z rynku
nieruchomości i zachwiać również skłonność do brania kredytów konsumpcyjnych.
__Ostatnie wskaźniki dotyczące gospodarki USA– pomijając słabą ( zdaniem
niektórych tylko mdłą) sprzedaż domów na rynku wtórnym, wypadają nienajgorzej.
Po prostu nie można ich jeszcze nazywać fatalnymi, bo widać szansę na poprawę.
Taki zestaw ożywia zombi podwyżek stóp procentowych, zdejmując osikowy kołek
z jastrzębich zapędów FOMC. Większość członków fed wciąż uznaje inflację
za największe zagrożenie. Wyprzedaż obligacji podsyca niepokój o możliwą
podwyżkę stóp i wręcz ją dyskontuje. Dalszy wzrost rentowności będzie miał moc
sprawczą wywołując wilka z lasu. Powiązanie nastroju na rynku z wyceną
obligacji nie jest zbyt ścisłe – choć niektórzy analitycy amerykańscy próbują
zwalić na obligacje całą winę za przecenę akcji. Ja optuję za splotem
czynników w którym obligacje grają ważną rolę – ale nie taką zasługującą na
oskara.
___W efekcie rynki w USA kontynuowały spadki – choć bez wczorajszych emocji.
Rynkowi pomogły całkiem dobre informacje pochodzące ze spółek. Nie wszystkich.
Zmieszało to kierunki głównych indeksów, Brak odreagowania pozostawia
negatywne wrażenia wynikające ze wczorajszej sesji . Przypominam ponownie o
kluczowej środzie w przyszłym tygodniu.
___Przy czynnikach których interpretacja zależy bardziej od nastroju
interpretującego niż od stanu faktycznego – bezpiecznie jest podeprzeć się
analizą techniczną., choć jej odczyt też bywa podatny na subiektywizm. Tu
sytuacja S&P 500 wygląda trochę gorzej. Nastrój słabnie a dowodem na to jest
brak odreagowania wczorajszych spadków przy sprzyjających informacjach makro i
wsparciu części spółek.
PL______Dlaczego lubię niektóre formacje AT_________
W poniedziałek zwracałem uwagę na czarną świecę z długim górnym cieniem –
utworzoną na wyraźnym trendzie wzrostowym. Widać ją na wykresie dziennym.
stooq.pl/q/?s=wig20&c=3m&t=c&a=lg&b=1
realizacja zagrożenia ze świecy dała przełamanie najbliższego oporu – dołka z
poniedziałku - i skutkowała wygenerowaniem wyższego obrotu w czwartek z dość
dynamiczną wyprzedażą. W takim kontekście dzisiejszy ruch można uznać za
typową korektę spadków, a ewentualny sygnał do zakupów napłynie dopiero po
powrocie cen na poziom ponad lokalny szczyt utworzony we wtorek na wysokości
około 1430 punktów.
www.bankier.pl/inwestowanie/narzedzia/tech/index.html?from_form=yes&moreless=ndef&symbol=WIG20&draw_style=line&type=B1M&min=60&display=150&chart=&n=14&indicator=
(przepraszam za długi link – serwis z którego zwykle korzystam miewa chyba
kłopoty techniczne;)
Można więc uznać dzisiejszą sesję za sygnał wyczekiwania na wydarzenia na
rynkach globalnych i emerging markets. W świetle zachowania złotówki –
perspektywy nie wyglądają zbyt korzystnie. Mocnym pocieszeniem dla byków jest
obrona „Fitchowej" luki na indeksie – mimo zasłonięcia odpowiadających jej
luk na wykresach walutowych. Wyraźnie niższe obroty świadczą o tym, że misie
tanio sprzedały skórę – choć udało się im nie dopuścić do zamknięcia wyraźnie
powyżej najbliższego oporu. Wygląda na to, że nie powiedziały ostatniego słowa.
---Powyżej przedstawiłem opis rynkowego szumu a teraz przedstawiam FAKTYYY;-
Pani Jadzia (czytaj Dżadźa), pilnująca szaletu miejskiego w Central Parku NYC
(nie mylić z panią Jadzią z Dworca Centralnego) jest wyraźnie wystraszona
rozwojem sytuacji na rynku i nie wie jakie zlecenia dać swoim maklerom.
Wczoraj ktoś jej mówił, że trzeba sprzedawać akcje - bo gospodarka nie
jest tak mocna jak obiecywał spec co kafelki w jej szalecie zakładał. Niestety
niektóre kafelki zaczęły odpadać, a najbardziej te pomazane gwnianymi
napisami o dobrych wynikach spółek i wierze w deklaracje Baranka. Nie
wszystkie firmy okazały się tak dochodowe jak szalet w Central Parku. Zyski
spółek miały rosnąć jak szambozbiornik po salmonelli. Wyszło, że to zwykłe
rozwolnienie i nie wszyscy są zadowoleni. Fakt, że w jej parku coraz
trudniej sprzedać używany karton mieszkalny – miał być wczoraj dodatkowym
argumentem za sprzedażą akcji. Dzisiaj Jadzia przeczytała że sprzedaż nowych
kartonów mieszkalnych wzrosła – i o dziwo , to też źle dla akcji - ponieważ
może się przełożyć na koszt kredytu i wywołać zatwardzenie u głównego
wydalającego dolary na rynek. Pani Jadzia obawia się zatwardzenia bo pamięta
klientów w garniturach co kabiny bardzo długo blokowali, więc musiała innych
wysyłać do kibli na ulicę ze ścianą – na Wall Street. Jako, że bardzo ich
piliło wydalić ciężkostrawne aktywa to po drodze popuszczali troszkę więc
smród się ciągnął przez kilka lat. W szalecie wciąż mylili Jadzię z jakąś
zdzirą na którą wszyscy bluźnili. Jakąś Bessą .
Pomóżcie Jadzi z Central Parku podjąć decyzje.!
[ElAmigo]
---
O pani Jadzi z Dworca Centralnego postaram się napisać innym razem...
-----
AHA – jeszcze jedno.
Przez pewien czas zmniejszę TROCHĘ objętość tekstów. Będzie samo gęste i
trochę wybiórczo, czasem posypię chili. Podjąłem się dość czasochłonnego
zobowiązania i dopóki nie ustabilizuję jego wykonania muszę mu poświęcić
bardzo dużo czasu.
ami