Dodaj do ulubionych

MŚ2010. Moje plusy i minusy

12.07.10, 20:02
Plusy:

Jabulani! - napisałem wcześniej, że nie było zbyt dużo gwiazd na mundialu. Ale
ona była numerem jeden! Współautorka przepięknych bramek, badana nawet przez
NASA specjalnie przygotowana na ten mundial piłka. Można zaryzykować
stwierdzenie, że wystarczyło celnie i mocno strzelić w kierunku bramki, by być
pewnym trafienia. Przesada? Oczywiście, ale w przypadku Jabulani nie taka
wielka przesada. Liczba przepięknych goli na tych mistrzostwach na pewno
przekroczyła średnią (gdyby takową subiektywną średnią ktoś obliczył).

Bramki - dzięki nietypowej piłce mieliśmy wysyp naprawdę pięknych goli.
Wyczuwało się jednak irytację bramkarzy - całe ich szkolenie okazywało się
bezużyteczne w obliczu nietypowego lotu piłki. Ucieszeni byli za to kibice, co
i rusz wzdychając z zachwytu. I słusznie, wszak bramki są solą meczu. A
zwłaszcza takie bramki...

Poziom - mało meczów było nieatrakcyjnych dla kibica. Piłkarze postarali się
by - z nielicznymi wyjątkami - mecze były strawne i ciekawe dla widza. Kilka z
nich na pewno zapamiętamy, jak choćby potyczki Niemców z Argentyną, Danii z
Kamerunem czy Włochów ze Słowacją.

Minusy:

Sędziowanie - koszmarne. Tylu błędów na imprezie rangi mistrzowskiej być nie
powinno. Czas już odeprzeć śmieszne argumenty Blattera i wprowadzić powtórki
video. Jak mają się czuć piłkarze, których trud został zniweczony przez jedną
decyzję sędziego? Przynajmniej na Mistrzostwach Świata (i kontynentalnych)
warto zadbać o obiektywizm zawodów.

Wuwuzele - czasami kibice potrafią wymyślić coś konstruktywnego. Meksykańska
fala do dziś upiększa mecze. Niestety, afrykańskie trąbki kompletnie zabiły
doping i dźwiękowo upodobniły mecze do kłótni tysięcy trzmieli. Ani to piękna,
ani sensu nie miało. Szkoda, że te mistrzostwa zapamiętamy między innymi z
takiego koszmarnego powodu.

Bezpieczeństwo - miało być bezpiecznie, ale nie było. Napady na dziennikarzy
zdarzały się nagminnie, dwukrotnie w czasie mistrzostw na murawie znaleźli się
nieproszeni goście (w tym raz podczas finału). Owszem, byli to nieszkodliwi
maniacy, co jednak, gdyby to byli uzbrojeni szaleńcy?
Obserwuj wątek
    • greg_stolica a jak było 15.07.10, 10:02
      mam mieszane uczucia, i było gorzej niż cztery lata temu, co do tego nie mam złudzeń

      > Bramki - dzięki nietypowej piłce mieliśmy wysyp naprawdę pięknych goli.
      w myśl zasady nie ważne kto strzela, ważne kto... produkuje piłki

      > Kilka z nich na pewno zapamiętamy, jak choćby potyczki Niemców z Argentyną,
      Danii z Kamerunem czy Włochów ze Słowacją.

      popieram!

      > Sędziowanie - koszmarne. Tylu błędów na imprezie rangi mistrzowskiej być nie
      powinno.

      i znowu mam ochotę powiedzieć, nie ważne kto strzela, ważne kto... liczy bramki;
      ale jakby coś to FIFA umywa ręce gdyby ktoś próbował posądzać ją o próby nadania
      imprezie większej widowiskowości

      > Wuwuzele - czasami kibice potrafią wymyślić coś konstruktywnego.
      bez komentarza - brzęczą w uszach do dziś i wywołują agresję

      > Bezpieczeństwo - miało być bezpiecznie, ale nie było. Napady na dziennikarzy
      zdarzały się nagminnie
      a jeszcze cztery lata temu coś mi mówiło, żeby odłożyć na bilet i polecieć do
      RPA - nie żałuję !!!


      ------
      "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć."

      De Saint-Exupéry
    • marasbone Re: MŚ2010. Moje plusy i minusy 21.07.10, 14:41
      Dla mnie też największym minusem były te wuwuzele, aż chciałem słuchać Szpaka.
      Kurde, nawet mógłbym Borka słuchać od tyłu przyśpieszonego, tylko nie te trąbki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka