Dodaj do ulubionych

Wzór Chrobaka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:32
Sobotnia "GW" zasięgnęła opinii Krzysztofa Chrobaka - trenera /Amica Wronki/
i ponoć matematyka w jednej osobie w kwestii prawdopodobieństwa awansu Polski
do finałów Mundialu przed meczem z Anglią. Trener - matematyk opracował nawet
pewien wzór wyliczenia owego prawdopodobieństwa, wg którego wyniosło ono
43,33%. Ta nadzwyczajna precyzja obliczeń urąga jednak nie tylko zasadom
probabilistyki, ale wprost zdrowemu rozsądkowi myślącego nie-matematyka.
Otóż najpierw, Chrobak jako znawca futbolu, ustalił prawdopodobieństwo
korzystnych dla Polski rozstrzygnięć w ważnych dla jej awansu meczach:
zwycięstwo lub remis Holandii z Czechami /70%/, zwycięstwo Szwedów z
Chorwacją /50%/ i zwycięctwo lub remis Austrii z Anglią /10%/. Mozna z tym
dyskutować, ale szanujmy święte prawo eksperta. Następnie jednak trener-
matematyk poddaje te prawdopodobieństwa własnej obróbce matematycznej zgodnie
z autorskim wzorem: 1/3x0.7 + 1/3x0,5 + 1/3x0,1 = 0,4333 czyli 43,33%.
Genialne: średnia arytmetyczna zbioru prawdopodobieństw zdarzeń niezależnych!
Tyle, że w istocie prawdopodobieństwo awansu /przy tych samych założeniach
wynosi P(X)>0,7 czyli co najmniej 70%. Wystarczy bowiem by wystąpiło
którekolwiek z badanych zdarzeń by nastąpił pożądany skutek /awans/.
Prawdopodobieństwo jego zaistnienia wynosi co najmniej tyle ile
prawdopodobieństwo zdarzenia najbardziej prawdopodobnego, pozostałe zaś mogą
je tylko zwiększyć. Według trenera-matematyka - zmniejszają. Idąc "po
chłopsku" tym tokiem rozumowania okazuje się, że zdaniem Chrobaka, gdyby nasz
awans zależał tylko od wyniku meczu Czechy - Holandia, mielibyśmy
zdecydowanie większe szanse awansu /70%/ niż w sytuacji innych jeszcze
możliwości. Należy wierzyć, że trener Chrobak nie wykorzystuje swoich
matematycznych odkryć w podstawowej profesji, gdyż w przeciwnym przypadku
rychło powitamy Amicę w II lidze...
Obserwuj wątek
    • Gość: o.jarocin Re: Knot Chrobaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 20:31
      Słusznie. Prawdopodobieństwo wynosiło przy tych założeniach 79% zgodnie z
      następującym wyliczeniem:
      0,7 + 0,15x0,5 + 0,15x0,1 = 0,79 tj. 79%
      Dlaczego mnożniki 0,15? Bo prawdopodobieństwo zdarzenia pewnego wynosi 1, a po
      odjęciu od jedności prawdopodobieństwa najbardziej prawdopodobnego zdarzenia
      pozostaje nam 0,3 procent niepewności dla dwóch naszych szans: 0,5 i 0,1.
      Szanse te zwiększają nasze prawdopodobieństwo, a nie zmniejszają /jak chce
      Chrobak/. Mamy więc sumę prawdopodobieństw P(A)+P(B)+P(C) czyli 0,7+0,5x[(1-
      0,7):2]+ 0,1x[(1-0,7):2] = 0,79. Gdyby szans było więcej, różnicę tę /1 - 0,7/
      dzielilibyśmy przez tę właśnie liczbę szans, mnożyli przez ich
      prawdopodobieństwa i dodawali do do siebie otrzymane ułamki.
      I to powinien wiedzieć średniej klasy matematyk po szkole średniej. W Wyborczej
      też nie grzeszą - jak widać - nie tylko umiejętnosciami matematycznymi, ale i
      zdolnościami logicznego myślenia.
      • Gość: Średni uczeń Re: Knot Chrobaka IP: *.atman.pl / *.atman.pl 10.10.05, 18:35
        Wyliczył średnie prawdopodobieństwo. Tego nie da się tu oczywiście zastosować.
        Ten Chrobak jest naprawdę matematykiem? Może to samozwaniec, a Wyborcza tego nie
        sprawdziła? Poza tym po co on dzieli najpierw każde prawdopodobieństwo przez 3,
        a dopiero potem dodaje, zamiast najpierw je dodać i podzielić przez 3? Wychodzi
        na to samo, ale zasada liczenia średniej też nie jest właściwa z powodu nadmiaru
        zaokrągleń przed obliczeniem średniej. Nie wierzę, że jest matematykiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka