Dodaj do ulubionych

Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 17:41
nic mu nie zrobia nachapal sie gnoj a teraz pali glupa ze cos slyszal
-posadzic go na pare lat to sie nauczy a nie lazi i bierze kase z pzpn
.listkiewicz ty sprzedawczyku !!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: listkiewicz won Albo kłamca albo idiota IP: *.chello.pl 16.12.08, 18:32
      nie wiadomo co lepsze...
      ps. pzpn pzpn jeb.ć jeb.ć pzpn!
      • Gość: jjj67 Re: Albo kłamca albo idiota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.08, 18:39
        powinni dona listkiwicza podłaczyć do wykrywacza kłamstw mało kto
        uwierzy w jego tłumacznie ten człowiek az kapie kłamstwami bo jest
        przesiąknienty korupcją
    • Gość: antyfan Artur Brzozowski IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.12.08, 18:37
      LIST KIBICÓWzg L-N (ODNOSZĄCY SIĘ DO ART. GAZETY WYBORCZEJ)
      Anioł Sprawiedliwości narodził się 19 maja 2004 roku.
      Był późny wieczór. W fotelu znajdującym się w oświetlonym trupio
      bladym blaskiem grającego telewizora pokoju siedział postawny, łysy
      mężczyzna. Drobnymi łykami popijał piwo. I myślał. - Nie może,
      ku.., tak być! - zagrzmiał nieoczekiwanie. Tak narodził się
      samozwańczy Anioł Sprawiedliwości. 11 maja 2004 roku lewym sierpowym
      (tak jak Piotrek Ś.) rozkwasił nos korupcji w polskiej piłce. Tego
      dnia, publikując na łamach "Gazety Wyborczej tekst dowodzący, że
      Zagłębie Lubin kupiło mecz od Polaru Wrocław, Anioł przywdział
      zbroję, chwycił za świetlisty mecz i rozpoczął walkę z patologią w
      naszym futbolu. Prowadzi ją do dziś. I wszystko byłoby pięknie,
      gdyby nie fakt, że śnieżnobiała szata Anioła uwalona jest
      korupcyjnym gównem.

      Anioł Sprawiedliwości przybrał postawną, łysogłową postać Artura
      Brzozowskiego. "Piłka nożna to nie jest sprawa życia i śmierci, to o
      wiele poważniejsza kwestia" - te słowa legendarnego trenera piłkarzy
      Liverpoolu Billa Shankly'ego ze śmiertelną powagą traktuje Artur
      Brzozowski. Co więcej, wciela je w życie już od 14 lat, najpierw
      jako dziennikarz, a od ponad roku jako szef działu sportowego
      wrocławskiego oddziału "Gazety" - czytaliśmy w 2005 roku w jednym z
      wydań "GW", a ze zdjęcia z dobrotliwym uśmiechem ozdabiającym jego
      pozbawioną korupcyjnych myśli twarz ozdabiał uśmiech. Anioł stał
      oparty o słupek bramki. Nie groził palcem. Nie wymachiwał mieczem.
      Ukazał swoje łaskawe oblicze. - Więcej zrobił złego wrocławskiej
      piłce niż dobrego. Wiecznie pluje na Śląsk i sączy jadem. To nie
      jest człowiek, który kocha piłkę to jest człowiek, który dzięki niej
      zarabia na chleb i nic więcej. Wrocław zapamięta go jako tego, który
      nienawidzi Śląsk i wszystko co go dotyczy - podpisał się poniżej
      jakiś zaślepiony nienawiścią do bliźniego kibic. Pewnie wariat.
      Przecież nie od wtedy było wiadomo, że łysogłowy Anioł sympatyzuje z
      WKS. Podobnie jak z Barceloną. Dowód, nie pierwszy, swojego
      miłosierdzia dał chociażby 19 maja 2001 roku. W maleńkim, liczącym
      jedynie 90 tysięcy mieszkańców Lubinie, zaścianku piłkarskim jak
      mawiał Anioł Sprawiedliwości, miejscowe Zagłębie konfrontowało w
      ramach 27. kolejki Ekstraklasy swoje siły ze Śląskiem Wrocław.
      Faworytem byli lubinianie, którzy wówczas byli w czubie tabeli,
      Śląsk zaś mocno dołował. Kilka tygodni wcześniej na ławce
      rezerwowych WKS w charakterze trenera pojawił się słynny Janusz
      Wójcik. Pierwszą decyzją "Wójta" było sięgnięcie po dobrych
      znajomych ze wspólnej pracy z warszawskiej Legii - bramkarza
      Grzegorza Szamotulskiego oraz Leszka Pisza. Dwaj nowi liderzy słabej
      dotąd drużyny mieli jej zapewnić kilka punktów. Tak brzmiała wersja
      oficjalna deklamowana przez Wójcika w wywiadach. Nieoficjalnie
      natomiast imał się on wszelkich środków, by utrzymać Śląsk w
      pierwszoligowych szeregach.
      Anioł Sprawiedliwości zajechał na stadion GOS w Lubinie na nieco
      ponad godzinę przed meczem. Uśmiech zagościł na jego pochmurnym, a
      może zamyślonym, zazwyczaj, obliczu. W rozmowach z kolegami po fachu
      przekonywał, że dziś na pewno wygra Śląsk. Niektórzy dociekali:

      - Artur, skąd wiesz? Przecież to Zagłębie jest faworytem!
      - Bo wiem. Wygra Śląsk - odpowiadał stanowczo Anioł, który przed
      pierwszym gwizdkiem Mirosława Ryszki sędziego rozpostarł swoje
      skrzydła na trybunie głównej stadionu Zagłębia. Pierwsza połowa
      spotkania stała pod znakiem absolutnej dominacji piłkarzy
      prowadzonych przez Mirosława Jabłońskiego i rozpaczliwej obrony
      zawodników ruganych niemiłosiernie po łacinie przez Janusza Wójcika.
      Gospodarze mieli z dziesięć sytuacji bramkowych, wykorzystali zaś
      jedynie jedną - w 14. minucie idol miejscowych fanów Zbigniew
      Grzybowski strzałem z rzutu karnego doprowadził do
      wściekłości "Szamo". W przerwie meczu trochę naigrywano się z
      Anioła. "Śląsk wygra! He He He" - miał ubaw po pachy
      niejaki "Jakubek", który kilka lat później na łamach
      dolnośląskiego "Słowa Sportowego" pisał pod dyktando Andrzeja Kruga
      i Jerzego Fiutowskiego (wtedy jeszcze bez zarzutów prokuratury, a
      więc podajemy pełne nazwisko), kreując ich na mężów opatrznościowych
      lubińskiej piłki i prężnych menadżerów zarazem.

      Wróćmy jednak na zielone boisko, nawet jeśli rozstrzygnięcie
      dolnośląskich derbów zapadło przy zielonym stoliku. W drugiej
      połowie, dość nieoczekiwanie dla wszystkich zebranych na trybunach -
      za wyjątkiem Anioła Sprawiedliwości - dominował Śląsk. Po bramkach
      autorstwa Piotra Włodarczyka (niezwykle urodziwe trafienie, piłka po
      strzale z ostrego kąta odbiła się od słupka i zatrzepotała w
      siatce), Jacka Paszulewicza i Krzysztofa Sadzawickiego Anioł śmiał
      się upiornie i w wniebogłosy. Dziennikarze zbaranieli, "Jakubkowi"
      nie przechodziły już przez gardło delicje serwowane na
      lubińskiej "Jaskółce" - bo tak zwano trybunę VIP, na której Zbychu
      często, po znajomości gościł. Najlepszy występ dał w 1990 roku w
      meczu Pucharu UEFA z Bologną, gdy jako korespondent "Sportu" usnął
      jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Włoscy żurnaliści i
      decydenci, gdy zobaczyli rozwalonego i kompletnie
      pijanego "Jakubka", zdębieli. Nie o nim jednak ta historia,
      przepraszamy, że wkroczyliśmy na poboczne wątki naszego tematu.
      Więcej takich akcji w naszym wykonaniu już nie będzie.
      Spotkanie Zagłębia ze Śląskiem zakończyło się porażką 1:3 faworyta i
      skandalem z udziałem jego kibiców. Rozwścieczeni fani wrzucili do
      klubowego budynku świecę dymną, a na boisko jeszcze przed końcem
      meczu race świetlne. Piłkarze obu drużyn przez ponad godzinę
      kolędowali na murawie, a kilka dni po meczu fani "Miedziowych"
      dostrzegli na mieście Grzegorza Lewandowskiego. Były gracz Legii,
      ongiś uczestnik Ligi Mistrzów w ich odczuciu był jednym z tych,
      którzy odpuścili mecz Śląskowi. Przypuszczenia brały się ze względu
      na osobę Wójcika, Pisza i Szamotulskiego we wrocławskim obozie.
      Kilku, a może nawet kilkunastu - wersje są różne - ruszyło w
      szaleńczy pościg za piłkarzem, na szczęście dla niego nieudanym.
      Podobno godzinę później w rozmowie z Prezesem Jackiem Kardelą
      Lewandowski rozwiązał swój kontrakt z Zagłębiem. Nie wiemy, czy
      akurat stało się to równo sześćdziesiąt minut po wydarzeniu, ale
      umowa faktycznie została rozwiązana.

      A cóż zrobił Anioł? Otóż w poniedziałkowym wydaniu "Gazety
      Wyborczej" człowiek, który wiedział, że - parafrazując słowa stopera
      Aluminium Konin Rafała Witkowskiego z lubością cytowane przez Artura
      B. w swoich późniejszych publikacjach - "mecz opie..ny, szkoda
      pieniędzy na benzynę" słał peany pod adresem herosów z Oporowskiej i
      cudownie skutecznego trenera Janusza Wójcika. Artur, Winkelried
      polskiej piłki, stawiany za wzór dziennikarskiej walki z korupcją w
      piłce, który jeszcze przed spotkaniem posiadł wiedzę tajemną, że
      mecz jest sprzedany siedział na trybunach i śmiał się do rozpuku.
      Tymczasem, piłkarze na boisku odstawiali teatrzyk według rozpisanych
      wcześniej ról. Dlaczego samozwańczy Anioł Sprawiedliwości nie
      zadzwonił do Prezesa PZPN, dlaczego nie opisał tego, co rzekomo
      wiedział w piątkowym, albo nawet sobotnim wydaniu "GW"? Bo nie miał
      dowodów? A, przepraszam, czy kreśląc w maju 2004 roku oskarżenia pod
      adresem Zagłębia Lubin za mecz z Polarem trzymał w ręce garść
      dowodów? Takich namacalnych. Nie dowodów, będących strzępkami
      zasłyszanych, prywatnych rozmów. To nie są dowody. A jeśli się je za
      takowe uzna, to wówczas można znaleźć potwierdzenie tego, że mecz
      Zagłębia ze Śląskiem był "opie..ny". Dlaczego Anioł
      Sprawiedliwości nie interweniował kilka miesięcy wcześniej, gdy
      doskonale wiedział, że na obóz Śląska Wrocław do Austrii pojechał
      jeden z czołowych polskich arbitrów.
      - To jest Zbych - przedstawił arbitra "Wójt", a na twarzach piłkarzy
      Śląska wymalowała się nie lada konsternacja. Sędzia podczas trwania
      obozu z nimi jadł, spał, tam gdzie zespół, oglądał treningi. A w
      przerwach między tymi zajęciami stukał się kielichem z władzami
      • Gość: jjj67 Re: Artur Brzozowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.08, 18:44
        facet skupił sie na sląsku ,napisał co wiedział tylko zapomina ze
        niema klubu czystego a zagłebie L. to jeden z najwiekszych
        korupcyjnych klubów
        • idasierpniowa28 Re: Albo kłamca albo idiota 16.12.08, 18:47
          No, idiota to to napewno nie jest :/ To jest szczwany lis, który
          idiotę, zgoda, rżnąć próbuje. Przerażający jest tupet tego
          człowieka,brak słów po prostu..
    • guru133 Chyba nie w tym miejscu sali sądowej powinien 16.12.08, 19:05
      znaleźć się Listkiewicz.
    • Gość: Jimmy Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele IP: *.ip.netia.com.pl 16.12.08, 19:06
      Jakby to powiedział były minister Dorn " łże jak bura suka"
      • idasierpniowa28 Re: Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele 16.12.08, 19:12
        Trafniej tego nie można było ująć :DD
    • viking-01 Pluj qrwie w twarz...... 16.12.08, 19:20
      O wszystkim dowiedziałem się z przekazów w mediach - zaznaczał Listkiewicz. -
      Powołałem trzyosobową komisję i obejrzeliśmy sporne fragmenty meczu. Uznałem,
      że podyktowany w ostatniej minucie rzut karny dla Arki był słuszny - dodał.

      A ONA ZE DESZCZ PADA

      LISTKIEWICZ DNO!!!
    • ouimet Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele 16.12.08, 19:37
      he,he he...z gazety to sie dowiedzial,ze "mleko sie wylalo" i beda klopoty...
      Ot,typowy ciulek.
    • Gość: eh Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.12.08, 19:40
      dajcie już spokój z tymi wyzwiskami, to tylko pomaga listkiewiczowi grac ofiarę
      i przez to niektórzy myślą, ze naprawdę jest niewinny!
      a to: "O korupcji wiedziałem niewiele", to są przejaja
    • azeta7 Listkiewicz już zatrzymany? 16.12.08, 19:43
      I za to też powinien siedzieć !!!
    • t.king Kłamczuch ! 16.12.08, 19:43
      sam osobiście wydrukował mecz Amica -Zawisza !
    • bidifi Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele 16.12.08, 19:49
      A O TYM ZE ZIEMIA SIE KRECI JA NP. DOWIEDZIALEM SIE OD
      PRZELATUJACEGO NISKO PATROLU MARSJAN.
    • optyk26 Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele 16.12.08, 20:16
      ale mam nadzieje że Sędzia Sądu mu przywróci pamięć o ile nie jest z
      tej samej gliny co Listkiewicz.

      Z parchem się nie dyskutuje parcha się likwiduje powiedział sadownik
      do sadownika. Broń dla każdego Polaka. Podatek dochodowy 3% dla
      każdego Polaka i wszystkie wydatki odliczone od podstawy
      opodatkowania a każdy żołnierz i policjant na służbie jeździ
      odpowiednim pojazdem, zlikwidowana szara strefa, zapłacony VAT.

    • Gość: Toni Listkiewicz: O korupcji wiedziałem niewiele IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 16.12.08, 20:22
      Uwazajcie bo go zywcem do nieba wezma z powodu niewinnosci w tej kupie gnoju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka