Dodaj do ulubionych

żenada!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

IP: *.ghnet.pl 15.06.09, 19:54
Śledzińska-Katarasińska-Ku...ńska i Biernat chcą naciskać na PZPN to żenada
politycy pchają swoje łapska w procedury których nie rozumieją. w przypadku
Widzewa (klubu wyciągniętego za uszy do ekstraklasy w czasach PZPR aby
stworzyć opozycję dla przedwojennego ŁKS- u)sprawa jest oczywista jest wyrok
sądu, który ewidentnie wskazuje, że degradacja Widzewa powinna być o dwie
klasy rozgrywkowe, ale sezon temu również na skutek nacisków Widzew poleciał
tylko o jedną.
ŁKS czeka na wyrok, ale skarga będzie oddalona. Sąd podtrzyma decyzję komisji.
tu winni są działacze, którzy na czas nie przedstawili wymaganych prawem
dokumentów. od tej decyzji nie ma odwołania i co gorsza dla Łks-u nic nie
pomoże nawet to ,że teraz klub może nawet mieć budżet jak barcelona , bo na
dzień rozpatrywania wniosków licencyjnych nie przedstawił płynności.
a polityków sku...synów, którzy nie znają się na niczym i próbują wpływać na
sądownictwo oraz poprawne decyzje administracyjne zajebałbym.


aha jeszcze jedno:
CRACOVIA ZAWSZE PANY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: aspen przyganiał sagan garnkowi IP: *.uk2net.com 15.06.09, 19:57
      POLSKA THE TIMES

      Szef komisji odwoławczej grał kiedyś w Cracovii. Starzy koledzy po
      blisko 50 latach odnowili kontakty. - Z góry mówię, że nie udzielam
      wywiadów. Lewicki, słucham - tak wczoraj zaczynał (i zarazem
      kończył) rozmowę człowiek, który ostatnio jest na ustach całej
      piłkarskiej Polski. Zbigniew Lewicki, przewodniczący komisji
      odwoławczej ds. licencji, która ma dziś w samo południe podjąć
      kluczową dla przyszłości Cracovii i ŁKS Łódź decyzję, odbierał
      jednak telefony nie tylko od dziennikarzy. Dzwonili do niego też
      starzy koledzy z... "Pasów". Przecież to nasz wychowanek, mistrz
      Polski juniorów z 1959 roku - tłumaczy Andrzej Mikołajczyk, były
      znany piłkarz zespołu z ul. Kałuży. - Zbyszek grał jako pomocnik,
      był bardzo ambitny, choć w składzie mieścił się z trudem. Z tej
      drużyny zostaliśmy w Cracovii tylko Janusz Kowalik i ja - wspomina.
      Jak twierdzi, z dawnym druhem nie słyszał się już od prawie pół
      wieku, "bo on szybko wyemigrował do Olsztyna", ale teraz musiał
      chwycić za telefon "żeby pogadać z potrzeby serca". - Na nic go nie
      namawiałem, zresztą co ja mogę w porównaniu z tym wielkim łódzkim
      lobby - uśmiecha się Mikołajczyk. - Pytałem tylko, jakie są szanse.
      Co powiedział? "Mikołaj, znasz mnie, jestem uparty". Buńczucznie
      mówił, lecz poza tym to gadaliśmy o starych czasach.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka