Dodaj do ulubionych

Wspomnienia - USA

IP: *.ny325.east.verizon.net 16.03.05, 18:33
Byl 16 czerwca 1992, zdaje sie ze czwartek. Krotkie pozegnanie z
najblizszymi i w droge. PKS-em do Lublina, aby zdazyc na pociag do
Berlina.

Kilka miesiecy temu zostalem zakwalifikowany do pracy na Campie w
Stanach. Wiedzialem tylko ze bedzie to gdzies kolo NY. Wylot mialem z
Londynu. Cale szczescie ze Camp oplacal bilet lotniczy i dawal
zakwaterowanie, bo nigdy nie byloby mnie stac na taka wycieczke. Jako
student, piatego roku, ledwo wiazalem koniec z koncem. Moj kumpel z
akademika, Amerykanin, pokazal mi niewielkie ogloszenie ktore
ukazalo sie w Gazecie Wyborczej, "Camp America" organizuje nabor w
Warszawie. Powiedzial sprobuj, no i sprobowalem. Z wiza nie bylo
problemow, pamietam jednak ze potrzebowalem wizy tranzytowej do
Wielkiej Brytanii. Promesse dali, ale pani w okienku jak zobaczyla moj
indeks, to wyrwalo sie jej z gardla "przeciez on nie wroci"


Pociag Lublin - Berlin, dotarl na miejsce jakos wczesnie rano. Kumpel w
akademiku dal mi namiary na miejsce z ktorego mozna zlapac stopa.
Cel podrozy Dortmund. Kilka miesiecy temu moj brat wczasie podrozy
stopem po Europie poznal goscia z ktorym mozna konie krasc. Poznalem go
kilka tygodni przed wyjazdem, kiedy odwiedzil nas w domu. Przejechal
stopem pol Europy aby spedzic z nami weekend.


Berlin wydal mi sie jakis szary. Polska byla wtedy szara, ale Berlin
wydal mi sie jescze gorszy. Na dworcu poznalem innego Polaka, ktory tak
jak ja chcial stopem jechac dalej. Dotarlismy wspolnie na ten parking i
pol godziny pozniej siedzielismy juz w samochodzie jakiegos czlowieka
ktory jechal w tamtym kierunku. Po kilku godzinach dotarlem na miejsce.
Niestety, pocalowalem klamke. Nie ma to jednak jak sasiedzi,
skontaktowali sie z jego ciotka. Przesiedzialem u niej kilka godzin az
zjawil sie kumpel. Przespalem sie u niego jedna noc, pamietam kilka piw pod
prysznicem i glosne Guns'n'Roses. Nastepnego dnia zameldowalem sie u jego
ciotki.

Swoj pobyt w Dortmundzie planowalem na 2-3 dni. Ciotka miala hopla na
punkcie rowerow, zjezdzilismy kawalek okolicy tak ze nog nie czulem.
Zrobila mi tez niespodzianke, kupila bilet na autobus do Londynu. Nie
musialem sie juz martwic, jak tam dotrzec.


Przeprawa przez kanal przebiegla bez problemu, ale juz po brytyjskiej
stronie musialem wyjsc z autobusu i wyjasnic moj cel podrozy
urzednikowi. Dal mi wize na 48 godzin.


Autobus dotarl na dworzec autobusowy, szybko z niego wyszedlem aby
polazic po miescie. Wylot mialem nastepnego dnia, wiec mialem sporo
czasu do zabicia. Zaraz po wyjsciu z dworca, przyskoczyla jakas
dziewczyna namawiajac mnie do zatrzymania sie w jakims hoteliku.
Proponowala nawet taksowke, ta cala przyjemnosc miala mnie kosztowac 8
funtow. Mowie wiec dziewczynie, ze mnie nie stac bo mam wszystkiego 10
funtow. Co zreszta bylo prawda.


Dotarlem na dworzec kolejowy, szukalem punktu informacyjnego gdzie
moglbym dostac mape Londynu i metra. Tuz przede mna w kolejce jakies
dwie Amerykanki nie moga sie dogadac z pania w okienku. Niby mowia tym
samym jezykiem, a jednak.


Teraz moja kolej, pani sie mnie grzecznie pyta skad jestem. Okazuje sie
ze rodaczka. Zaprosila mnie do swego "officu", zaraz poleciala i kupila
dla mnie jakas kanapke i cos do picia. Pozwolila mi zostawic moj
plecak, a ja wybralem sie na zwiedzanie miasta.


Kupilem sobie bilet na metro na caly dzien i w droge. Kilka znanych
miejsc, Parlament, Picadilly Circus, Buckingham Palace. Po kilku
godzinach musialem wrocic na dworzec odebrac swoj bagaz. Co dalej
zrobic z tak pieknie rozpoczetym wieczorem. Na Heatrow mialem jeszcze
czas. Lazac tak po dworcu zauwazylem reklame firmy Guiness, ktos
rozdawal za darmo piwo, musialem sie czegos napic. Usiadlem sobie z
butelka pod sciana. Przysiadl sie do mnie jakis Anglik. Okazalo sie ze byl
kiedys w Polsce. Rozplywal sie doslownie nad polskim PKP, mowil ze mamy
super wolne pociagi.


Chyba byl mieszkancem tego dworca, zaproponowal aby kazdy z nas zrobil
kilka rundek po darmowe piwo. Potem cala siatke wymienilismy u
babci klozetowej na kilka kanapek.


Dotarlem wrescie na Heathrow, przespalem sie na lawce. Rano, poznalem
jakiegos Wegra, ktory tak jak ja wybieral sie do USA na Camp. On juz
byl dobrze przygotowany do tej wyprawy. Nie rozstawal sie z czapka
basebollowka i caly czas cos gadal o NBA.

mysite.verizon.net/plawrow/kilkapierwszychlatnowyjork
Obserwuj wątek
    • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 09:00
      i tak najważniejszy jest mikrofilm.
      • pieranka Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 09:36
        a nie miłość?
        • tiresias Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:05
          Lublin - dworzec głowny - rok 1986 - czerwiec, dokładniej 19 czerwca, godz.
          19.30. - peron drugi - wysiadam z pociągu - jest szaro - udaję sie do
          pobliskiej cafe na bombkę dobrze ważonej, lokalnej lecz sławnej perły. cdn.
          • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:09
            a jak przejeżdżałam przez Lublin w siedemdziesiątymósmym to w kiosku kupiłam
            szczoteczkę do zębów.
            • pieranka Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:37
              Ja w Lublinie byłam raz. Miałam wtedy 5 lat i zabrano mnie do teatru, gdzie
              wywołałam skandalik krzycząc z widowni do aktorów.
              • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:43
                a jak byłam w Lublinie w dziewięćdziesiątymdrugim to mi się nie podobało.
                • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:43
                  a może to było w osiemdziesiątymdziewiątym?...
                  • pieranka Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:46
                    jakby to było w osiemdziesiątymdziewiątym to by ci się raczej podobało
                    • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:48
                      aha. no to w dziewięćdziesiątymósmym może to było.
                      • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:49
                        yyyy w dziewięćdziesiątymdziewiątym raczej
                        • pieranka Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:52
                          na przełomie tak?
                          • misiania Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 13:05
                            yhy, mizuri konkretnie
                            • pieranka Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 13:10
                              a ja myślałam, ze pachniało żywicą
                  • chris_45 Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:47
                    teraz, jak tak o tym myślę...
                    to przypomniałem sobie, że wtedy schodził mi paznokieć...
                    ...chyba z dużego palca... ale nie mam pewności..
                    • pieranka Re: Wspomnienia - USA 17.03.05, 12:50
                      Ale to Lublin był napewno? Nie Grudziądz może?
                    • gratule Re: Wspomnienia - USA 19.03.05, 11:21
                      Och Chris !!! To Ty?? A ta Nowakowa spod siódemki wszystkich pytała o ten
                      koc.Znalazł go dopiero kominiarz w październiku.
    • Gość: misio Re: Wspomnienia - Lublin IP: *.bmts.com 17.03.05, 21:21
      A ja kiedys jechalem przez Lublin do Nowego Targu. Kumpel powiedzial, zobacz
      Lublin, warto, piekne miasto z dobrymi tradycjami siegajacymi jeszcze PRL.
      Szkoda tylko, ze miasto bylo szarsze niz reszta PRL. Taka przasna szarosc. Po
      jakims czasie zorientowalem sie, ze byl wlasnie pochmurny wieczor. Na dworcu
      firma hydrauliczna serwowala za friko wode kubelkami, wiec bylo mniej szaro.
      Przysiadl sie tez Polak, z Nowego Sacza, mowil, ze tam wszystko jest nowe,
      nowsze niz w Nowym Targu.
      Fajnie bylo w Lublinie.
      Chyba napisze wspomnienia, chwilami baaardzo dramatyczne.
      -_-
      • ignatz Re: Wspomnienia - Lublin 17.03.05, 23:48
        Jeśli będą choć troszkę bardziej dramatyczne niż to co zaserwował nam założyciel
        watku, to chyba moje serce nie wytrzyma :-)
        • tiresias Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 11:15
          etap drugi: z szarego lublina droga na południe - podwózka ciężarówką narki
          star (z browaru lublin)[fatum jakieś] - do zwierzyńca - szalone i piekne
          roztaczańskie klimaty - szaro [bo zmrok]- słynny lokalny browar i małe zielone
          buteleczki - [tak, to fatum] - nocleg na kamieniu upamietniajacym inwazje
          szarańczy 200 lat nazad - pchły w kocu na kampinku u balzaka - ta dziewucha
          sprzedajaca naleśniki [mniamnaimniam]
          cdn.
          • pieranka Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 12:50
            Pamiętam, że brązowe butelki było chodliwsze
            • tiresias Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 12:56
              hoho, znam ludzi co za żadne skarby z zielonej by sie nie napili, nawet jak im
              sie BARDZO pic chciało a to podobniez ze wzgledu na jakies [zabójcze] bakterie,
              które pod zielonym szkłem sie rozwijały. a teraz w zielonym daja chyba tylko
              pifko cholenderskie grolsz??
              • pieranka Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 13:03
                I Górę Karola chyba też
                • tiresias Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 13:45
                  cd.
                  ale lublin to jeszcze nic - świdnik - to esencja i perła wschodu - noc w
                  świdniku na starym, zbytkowym, socrealistycznym rynku - w towarzystwie
                  dziarskich świdniczan - niezapomniane wrazenia - roje smigłowców dokuczaja
                  szczególnie latem. koloryt lokalny - chopcy ze świdnika pili wino na majdanku -
                  rosła tam wysoka trawa - niedaleko wiezyczki
                  • pieranka Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 15:26
                    co my tak naprawdę wiemy o świdniku? nic kompletnie!
                    • kanuk Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 15:59

                      o samych sobie tez niewiele wiemy.
                      ale kazden wie,ze w Lublinie jest cool.

                      • pieranka Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 16:03
                        o, kanuk!
                        • kanuk Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 16:17
                          zalaczam sto-sowne wyrazy na oko-licznosc :P
                          • pieranka Re: Wspomnienia - Lublin 18.03.05, 16:20
                            merci ci bardzo boku ;-)
                            • Gość: misio Re: Wspomnienia - Berlin - London IP: *.bmts.com 18.03.05, 21:33
                              Byl 24 czerwca 2004, zdaje sie ze czwartek. Nie, piatek chyba to byl. Tak,
                              piatek, bo kumpel mial wtedy urodziny. Nie, imieniny on mial. Zdzicho mu bylo
                              na drugie, wiec chyba to byly imieniny. Chociaz moze to byla rocznica pierwszej
                              komunii. Tak, to byla na pewno komunia, bo kumpel przyjechal ubrany na bialo
                              rowerem pozyczonym od ciotki. Duza swiece mial przytroczona do roweru. Ale, to
                              nie byla swieca, to byla pompka rowerowa. Podobne obie, kurdesz. Wiec w ten
                              dzien postanowilem wykonac krotkie pozegnanie i w droge. Z Lublina przez
                              Lubliniec, Luban, Lubin do Berlina i Londynu a moze nawet do NY. Stopem.
                              W Lubinie kumpel zostal, aby pofedrowac toche w miedzi i zarobic na piwo, bo
                              dowiedzial sie, ze juz nigdzie nie rozdaja za darmo. Zostal nawet przodownikiem
                              pracy.
                              Z Berlina do Londynu nie dalo sie stopem. Woda pojawila sie duza i szara.
                              Wrocilem do Lublina. Byla sobota, 15 lipca 2004 roku. Kumpel bedzie miec
                              niedlugo jakas rocznice. Moze go namowie na camp.
                              Fajnie bylo, kurdesz, co nie?
                              • gratule Re: Wspomnienia - Berlin - London 19.03.05, 11:24
                                A ja to byłam tylko w kinie w Lublinie...
                                • kwiat_paproci Re: Wspomnienia - Berlin - London 19.03.05, 12:52
                                  Aż się boję, bo jakoś w tych wspomnieniach niebezpiecznie się do moich terenów
                                  zbliżacie. A co wy tak naprawdę możecie wiedzieć o Lublinie ?? ;)
                                  • Gość: kanuk Re: Wspomnienia - Berlin - London-Rzeszow IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.03.05, 16:57
                                    ze tylko we Lvovi moze byc prawdziwa lvove ?
                                    • tiresias wałbrzuch 21.03.05, 15:15
                                      weźmy taki na to wałbrzuch - wałbrzuch szczawienko - byl wrzesień. około 17
                                      wrzesnia 1995 roku - godziny popołudniowe - ide a tam albo z górki albo pod
                                      =górkę - jak na przykład ide do sklepu po browar to pod górke - a wracam z
                                      powrotem z flaszkami - tez kurna pod górke - jak w edynburku - ino taniej - tam
                                      miałem kolezanke - ojciec górnik - dawno nie byłem - do kotliny kłuckiej
                                      blisko - ta kotlina to jest coś -
                                      • pieranka Re: wałbrzuch 21.03.05, 17:10
                                        takie ząbkowice śląskie np - co my o nich tak naprawdę wiemy?
                                        • oxycort Re: wałbrzuch 21.03.05, 19:03
                                          Aha, wyciągam zza pazuchy kapelusz, a z niego Odrowąż Podhalański.
                                          Może się coś dowiemy w końcu?
                                          ~~
                                          ox
                                          • pieranka Re: wałbrzuch 22.03.05, 10:35
                                            Ja wiem, że jest tam straż pożarna, ale to wszystko. czyli nic zupełnie
                                            • viki2lav Re: wałbrzuch 22.03.05, 10:42
                                              o matko zapomnialam w zyciu byc w Lublinie, postawilam na Londyn raczej,
                                              wielorazowy jest taki..
                                              ciemno wszedzie, glucho wszedzie..
                                              • pieranka Re: wałbrzuch 22.03.05, 10:53
                                                Jak ty teraz będziesz żyć z tą świadomością?!
                                                • chris_45 Re: wałbrzuch 22.03.05, 12:11
                                                  kto to jest "gratule" ? znacie ?
                                                  • pieranka Re: wałbrzuch 22.03.05, 12:24
                                                    hyhy nie, a ty nie znasz? hyhyhyhy
                                                  • aniela Re: wałbrzuch 22.03.05, 12:26
                                                    aha macie moze podwojna swiadomosc?
                                                  • tiresias trzebnica 22.03.05, 15:05
                                                    pozostając w dolnośląskich klimatach - prosze wycieczki udajemy sie lekuchno na
                                                    północ od wrocka - malownicze kocie wzgórza - tak sie zwie ta kraina - dlaczego
                                                    kocie? - bo smród czasami nieziemski - miasteczko bardzo miłe - po ósmej
                                                    wieczorem wszyscy śpio- - fajna knajpa niedaleko rynku - rynek w centrum -
                                                    słynny szpital w którym od setek lat przyszywają kończyny - a w kościele, w
                                                    piwnicy jest studnia - słynne źródełko świętej wody - kto sie napije, ten ..
                                                    [...]
                                                  • pieranka Re: trzebnica 22.03.05, 15:15
                                                    Z tej oferty ja nadal wolę Frankenstein

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka