Dodaj do ulubionych

Ciiiiszaaa.....

05.11.02, 10:37
Nic. Nikogo. Tylko wiatr szumi i fale rozbijają się o brzeg pustej plaży...
Owinęłam się kocykiem, gorącą herbatkę popijam - a nuż ktoś jeszcze dzisiaj
się zjawi...
Obserwuj wątek
    • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 10:39
      e no ja się gdzieś tu plączę, sprawdzając to i owo w sieci ;)
    • emusia Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 10:40
      ja tylko wpadam. cmok w jeden policzke, cmok w drugi, cmok w pierwszy i juz
      lece do budy.
      • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 10:44
        Emusi buziaczki i powodzenia :)
        E.silver, jaki intelektualny temat podejmiemy?
        :))
        • piotr_c Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 10:56
          Może ze mną pogawędzisz ?
        • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 10:58
          intelektualny? ;) To ja nie na plaży jestem? :)))
          • iw1 Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:00
            przepraszam, jestem tylko jednym okiem, czytam bloga:)))
            (badmofuker.blog.pl)
            • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:06
              A jeśli nie intelektualny to nawet lepiej :) Moje zdolności są dziś ograniczone
              bo ja już jedną nogą na urlopie i tym zaprzątnięty jest mój mózg (bo ponoć
              takowy nawet ja blondynka posiadam :)
              • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:11
                mnie własnie do lekkiej furii doprowadziła ilość nowej korespondencji, świeżo
                otrzymanej. Muszę to gdzieś pochować, żeby nie widzieć ;)
                • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:17
                  eee, od razu do niszczarki spokój :) Jak pochowasz to kiedyś znajdziesz i znowu
                  Ci się humorek zepsuje!
                  • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:26
                    hyhy takie jedne podrzuciłam szefowi na stół, niech się sam zastanawia po
                    powrocie co z tym zrobić ;)
                    • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:37
                      A ja wyjątkow dzisiaj wolna jak ptak. Właściwie mogłabym iść już do domu. Jak
                      znam życie to 5 minut przed wyjściem coś się urodzi highly pilnego :)
                      • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:49
                        :) fajnie
                        ja się cieszę, że do tego wszystkiego co dziś tu mam, nie mam jeszcze szefa na
                        karku, bo inaczej z niczym nie mogłabym zdążyć :)
                        a tak juz sie powolutku wyrabiam :))
                        • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:53
                          Qrcze, podrzuć mi trochę papierów, bo nudzę się.... a myślałam że już nigdy
                          tego uczucia nie zaznam :)
                          • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 11:57
                            hyhyhy ja się tak koszmarnie nudziłam cały ubiegły tydzień.
                            nene nie będę Ci makulatury wysyłać :)
                            podobno w Twoim mieście ma być dziś śnieg, radio powiedziało, jest juz?
                            • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:10
                              Rano nie było, a na chlebek zarabiam 80km dalej, w innym województwie nawet :)
                              I tu świeci słoneczko. A śnieg lubię kojarzy mi się zawsze ze Świętami...
                              • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:17
                                aha ;) u mnie też nieśmiałe słoneczko przebija sie przez chmury.
                                Wlaśnie wczoraj rozmawiałam o tym, kiedy to brać urlop, zeby maksymalnie
                                przedłużyć święta ;)
                                • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:21
                                  No ja niestety do pracusi nawet w Sylwestra. Właśnie ostatnie dni urlopu
                                  wykorzystam i - koniec, biedny żuczku :)
                                  • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:26
                                    mnie trochę zostało jeszcze wolnego, zwłaszcza, że od końca września dostałam
                                    nowe 6 dni ;) I tak sobie myślę, że trzeba to jakoś wykorzystać po trochu.
                                    Ale warunkiem jest, że uporam się z paskudną robotą, jaka mnie czeka przez
                                    mniej więcej przez całe trzy tygodnie przed świętami. Aż się boję myśleć.
                                    W ubiegłym roku podobnie było i praktycznie siedziałam w pracy od 8 rano do 9
                                    wieczorem. brrrr!...
                                    • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:35
                                      A co między świętami a Sylwkiem? Białe szaleństwo?
                                      • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:46
                                        Na razie kwestia otwarta. Ale nie miałabym nic przeciwko małemu wypadowi ;)
                                        chyba, że moje konto będzie miało coś przeciwko ;)
                                        • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 12:53
                                          Konta bywaja bardzo kapryśne, fakt :))
                                          Ja właśnie dziś zostałam zobowiązana do znalezienia szkółki narciarskiej w
                                          pobliżu cobym nie była, jak się wyrażono "komletną idiotką" podczas wyjazdu
                                          zimowego. Brrrr, a ja mam lęk przestrzeni i wiecznie mi zimno!
                                          • piotr_c Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 13:04
                                            Norma nie martw sie przestrzenią , po osiągnieciu odpowiedniej prędności :

                                            a) przestrzeń do podnóża górki będzie się bardzo szybko zmniejszać
                                            b) zrobi ci się zimno i gorąco na przemian z wrażenia
                                            c) po pierwszym samodzienym zjeździe na krechę , nic cię już nie wystraszy :)
                                            Jak chcesz to opisze ci mój pierwszy taki zjazd :))))))
                                            • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 13:09
                                              Hyhy, opisz. Ja zaliczyłam taki jakieś 15 lat temu, niestety górka
                                              kończyła "malutką" przepaścia. Sposobem na zahamowanie okazał się bolesny
                                              upadek i dzięki temu żyję :)
                                              Od tej pory narty były moim czarnym koszmarem który właśnie ma powrócić :(((
                                              • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 13:12
                                                norma_jean napisała:

                                                > kończyła "malutką" przepaścia. Sposobem na zahamowanie okazał się bolesny
                                                > upadek i dzięki temu żyję :)

                                                Moją pierwszą górkę przecinał mały strumyczek, hamowałam podobnie, udało się
                                                metr przed ;)
                                              • piotr_c Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 14:28
                                                Najpierw miejsce akcji: To było niedaleko Muszyny, przez sam szczyt przebiegała
                                                granica. Stok miał trzy szlaki patrząc z góry od prawej : 1) szeroka i dosyć
                                                stroma trasa równoległa do wyciagu , następnie wyciąg, a po lewej najpierw
                                                szeroka , bardzo muldziasta polana ( dł około 30m) (stok 2), przechodzaca potem
                                                w całkiem stromy odcinek dł około 10 m. Potem szlak dzielił sie na taki dla
                                                samobójców i dla takich jeszcze ze śladami instynktu samozachowawczego. Ten
                                                ostatni szlak w chwile po rozdziale przelatywał miedzy dwoma drzewkami , po
                                                lodzie. Zaraz potem trzeba było skręcic w prawo ( albo odwiedzić WOP-istów). Po
                                                skręcie przed nami pojawiał sie strumyczek z wąskim mostkiem z betonowego
                                                kręgu , a potem juz tylko podjazd pod przeciwległą stronę strumyka , skręt w
                                                lewo wzdłuż ślepej ścianiy dolnej stacji wyciągu, skręt w prawo, tu dołączał
                                                się “szlak dla samobójców") i już wpadało sie w kolejke ludzi stojących do
                                                wyciągu.

                                                A teraz po tym przydługim wstępie AKCJA!
                                                Piotrek jako bardzo zielony narciarz po wjechaniu wyciągiem zjeżdzał po stoku
                                                nr 2 w stylu : w poprzek stoku ze spadkiem 2 metrów na 1 przejazd, następnie
                                                stanąć , przełozyć dolnę nartę o 140 stopni, dostawić drugą , I tak do drugiego
                                                brzego stoku. Szybkość około 0,5 m/s :) I upadek co 2-3 takie halsy :> ,dodam
                                                też że jeździłem wtedy na drewnianych nartach z kandaharowym zapieciem
                                                wzbudzając zachwyt miłośników antyków..
                                                Aż pewnego dnia stało się…. Dolna narta zahaczyła czubem o górke sniegu i
                                                stanęła prosto w dół stoku , a ponieważ włąśnie miałem dostawić drugą narte to
                                                ku mojej totalnej konsternacji z wdziękiem ruszyłem prosto w dół stoku do tego
                                                w pozycji jaskółki , na jednej nodze !!!!!!!!!!!!!!!!! Byłem tak zaskoczony, że
                                                nie przyszło mi do głowy przewrócic się dobrowolnie.
                                                Najpierw w tej pozycji zaliczyłem wszystkie muldy na początkowym stoku, a potem
                                                wiedziałem, że będzie gorzej. Gdu skończyły sie muldy , nadludzkim wysiłkiem
                                                udało mi sie dostawic drugą nartę !!! Narty uznału że już panuje nad sytuacją I
                                                przyspieszyły :) . Przede mną stanął wybór: szybkie samobójstwo na wiadomym
                                                stoku , lub podjecie próby jakiegoś sterowania. Uratowała mnie
                                                namiastka “pługu” na w miarę równym odcinku. Uzyskałem odroczenie wyroku i
                                                skierowałem się pomiedzy Scylle i Habrydę drzewek. Trafiłem idealnie w środek
                                                przesmyku. Zachęcony tym powodzeniem zrezygnowałem z wizyty w WOP i zacząłem
                                                skręcać w prawo na strumyk. Znowu trafiłem , tym razem w mostek. Ale nabrałem
                                                takiej prędkości z jaka nikt chyba tego miejsca nie odwiedzał, zgrzytnal lód na
                                                mostku i przeciwlegly stok strumyka wystrzelił mnie w powietrze. Anioł stróż
                                                zarobił swoją dniówkę i obrócił mnie w powietrzu twarzą w lewo a nogami prosto
                                                w ściane stacji wyciągu. ŁUP , zazgrzytały cegły pod nartami , I nagle ściana
                                                się skończyła. Cudem wyladowałem w pionie. Niesiony pedem przemkąłem tuż przed
                                                nosem kogoś jadącego szlakiem dla samobójców. Usłyszałem tylko jak się
                                                zakotłowało z mną :), potem jeszce tylko przejechałem komuś stojacemu w kolejce
                                                po nartach I POWOLUTKU WYHAMOWAŁEM na świerzutkim śniegu na stoku prowadzącym
                                                pod górę. Opadłem na śnieg. Po chwili wstałem . Pomaszerowałem do kolejki. Do
                                                końca wyjazdu już ani razu sie nie przewróciłem
                                                • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 14:36
                                                  Hihihihihih, brzuch mnie boli :)))))
                                                  Najlepsze są inteligentne narty które uznały, że panujesz nad sytuacją :))))
                                                  Ale i tak uważam Cię za profesjonalistę - wjechałeś na górkę na wyciągu. Mnie
                                                  się to udało za ok. 5 razem. Poprzednie były brutalnie upadkiem przerywane na
                                                  oczach całej kolejki :)))
                                                  • piotr_c Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 14:50
                                                    :)
                                                    Ale ja nigdzie nie pisałem, że pierwszy samodzielny zjazd był poprzedzony
                                                    pierwszym samodzielnym wjazdem :) To był 14 dniowy wyjazd , a powyższe
                                                    zdarzenie miało miejsce dnia dziesiątego . A wcześniej pozostawiłem liczne
                                                    ślady odcisków pupilarnych na sniegu jadąc zarówno w góre jak i w dół stoku.
                                                  • norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 14:57
                                                    Tjaaa... i pomyśleć że na nowo mnie to czeka.....poducha na pupę, maska na
                                                    twarz (jakby kto znajomy się trafił) i heja!
                                                  • piotr_c Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 16:01
                                                    Szukaj głębszego śniegu na bokach szlaków. Bedzie troche wolniej, troche
                                                    miękcej i do drzew by sie skryć troche bliżej.
    • timit Re: Ciiiiszaaa..... 05.11.02, 13:34
      pozdrowienia dla zimowych(tak tak juz prawie) plazowiczow!
      • Gość: norma_jean Re: Ciiiiszaaa..... IP: *.saint 05.11.02, 14:04
        Jeszcze o nartach.
        Czy nie wydaje Wam się że w jakiejkolwiek szkółce będę wyglądała jak stara
        ciotka? Przecież dwulatki uczą się jazdy a nie lekko starsze ciotki Normy :)))
        • aniela_ Re: Ciiiiszaaa..... 06.11.02, 17:34
          lepszy instruktor obcy od wlasnego np narzeczonego.
          uczylam kiedys kolezanke (hhyhy) cudem przezyla ale miedzy nami nic juz nie
          jest takie jak przedtem.
          • piotr_c Re: Ciiiiszaaa..... 07.11.02, 09:52
            Tak , taka szkolna jazda może obfitować w rózne dramatyczne scenki.

            Norma , zamknij oczy.

            Do tej pory mam w pamieci 15 cm ostry sęk oczekujacy na mnie na młodej sosence,
            kiedy wystrzeliło mnie z trasy w las. Cudem nie doszło do spotkania :)

            Norma , możesz otworzyć oczy
            • aniela_ Re: Ciiiiszaaa..... 07.11.02, 09:57
              hyhyhy zachecasz ją pokrzepiająco. otuche w jej serce wlewasz ;)
              • e.silver Re: Ciiiiszaaa..... 07.11.02, 10:03
                ehh ona teraz w cieplejszych stronach, pewnie o białym szaleństwie nie myśli
                nawet :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka