Dodaj do ulubionych

Praca pladiacka

11.02.03, 21:51
HISTORIA MIŁOSNA MAŁEGO KSIĘCIA I RÓŻY


Moje życie było całkiem ciekawe i pasjonujące jak na życie wulkanu. Mogłem dostąpić zaszczytu celebrowanego przez samego Księcia, przeczyszczenia. Całe szczęście, że nie jestem wygasły, wtedy nuda zjadłabym mnie w zaledwie 1000 lat od wygaśniecia. Pewnie myślicie, że na B-612 życie toczyło się monotonnie! Otóż nie! Byliśmy bardzo potrzebni naszemu Panu. Bez nas ugotowanie zywykłego oiadu wymagałoby wielu niepożądanych nerwów. U nas jest też trochę inny sposób mierzenia czasu, nasza planeta kręci się szybcie i jest mniejsza od waszej. Dzień trwa dużo krócej a więc im krótszy dzień tym mniej w nim nudy, im mniej nudy tym lepiej. Najbardziej pracochłonna robota jest naturalnie wyrywanie baobabów. Dzielnie sobie z nimi radziliśmy, to znaczy Mały Książe wyrywał, a my- trzy wulkany- dzielnie go dopingowaliśmy.
Teraz, po jego powrocie z ziemi wszystko się zmieniło. Na początku wcale się nie zanosiło, aby on i róża mieli się ku sobie. Pewnie nie wiecie, o co mi chodzi. Opoiwem wam tę historię, tylko błagam nie rzucajcie więcej kamieni do mojego kratera! Sami rozumiecie, problemy z wątrobą, oczywiście lubię od czasu do czasu sobie łyknąć glaz z wysokoprocentową siarką, ale myślę , że na dzisiaj już wystarczy. Przejdźmy do rzeczy! Otórż jakieś dwa i pół roku temu na naszej planecie zapanowałao nie łada zamieszanie. Wśród wielu łodyg małych baobabów Książę znalazł dziwne klącza z kolcami. Nie wiedział, co z tym zrobić, jednak szybko zaobserwował zmianę w budowie łodygi. U góry pojawiło się wybrzuszenie, później okazało się że to pąk. Niecierpliwiliśmy się bardzo! Nawet nie wiecie jak! Była to jedna za niewielu tajemnic naszej planety, na takim małym skrawku ziemi nagle pojawiło się coś o czym nic nie wiedzieliśmy poza tym, że na pewno nie jest baobabem. Książe łaził tam i z powrotem, ja z kolegą zaczeliśmy strasznie kopcić ze strachu o jego młode serce. Od tamtej pory ograniczyliśmy palenie. Wreszcie pewego dnia zaraz po wschodzie słońca ukazala nam się piękna dama, była to Róża. Jej strój wyglądał jak z innej planety, płatki miała krwisto czerwone o powabie jedwabiu. Ostre kolce nadawały jej uroku.
Nasz Książe nie wiedział, co zrobić, pochodził przecież z prwincji, wziął się nie wiadomo skąd, nigdy nie przebywał na dworskich salonach a przecież w towarzystwie baobabów i trzech wulkanów z czego jeden przesadził z kopceniem i wygasł (a ostrzegałem) nie nauczy go wielu manier. W końcu nie wytrzymał i wymsknęło mu się:"Jakaż pani jest piękna!". Tak to się właśnie zaczęło.
No co zakopcimy sobie? No dobra, później. Wracam do tematu.
Róża omamiła nas wszystkich swoją olśniewającą urodą, była to przecież pierwsza kobieta na tej planecie, należał jej się szacunek, jednak... Szybko pokazałą nam, jaka to ona jest zdzira. Ludzie!
My trzej zorientowaliśmy się od razu nawet zadaliśmy usunięcia jej z planety pod groźbą zakopcenia tego terenu. Nic, ten Mały Wariat był chyba ślepy, zwykle zauroczenie i tyle. Najpierw kazała przynieść parawan, jednak zaraz zmieniła zdanie i zażądała klosza, troszkę później okazało się, że jest głodna i boi się tygrysów. Nasz kochany omamiony Pacanik dawał jej się, harował od wschodu do zachodu słońca a gdy ona spała plewił baobaby.
Wtedy też ja razem z dwoma kolegami, przesadziliśmy z siarkowymi głazami, waliliśmy na pusty żołądek. Po paru dniach, stało się coś, czego baliśmy się najbardziej. Książe zauważył, że ciąż go okłamywano i wykorzystywano, to wcale nie jest takie straszne wprost przeciwnie, ale on podjął decyzję, że wyjeżdża gdzieś na rok.
Kupił jakieś świństwo u akwizytora, który zatrzmał się u nas i posypał tym ziemię aby baobaby nie kiełkowały. Pożegnał się z nami i poszedł do Róży. Ta sladra poryczała się, że nie chce aby odjeżdżał, ale jeśli podjął już taką decyzję to niech jedzie. Dobrze, że chociaż była szczera i wyznałą mu miłość, On stanął jak wryty i patrzył nie wiadomo gdzie. Przez chwilę się zawahał, ale męstwo górą! Akurat przelatywało stado wędrownych kaczek, uczepił się którejś i odleciał.
W pobliżu B-612 krążą inne planety. Właściwie nie wartościowego, wszyscy zapatrzeni w to co robią. Kiedyś Pijak omal nie wypowiedział wojny Próżnemu. Ten drugi w napadzie podziwu dla siebie samego tak głośno klaskał, że nawet pijaka, odpornego raczej na tego rodzaju schorzenia, rozbolała głowa. Ten wystrzelił butelkę miedzyplanetarną z jakąś dziwną cieczą, w ten sposób uświadomił kolesia o niewłaściwym zachowaniu i zatrzymał jego ekstazę oraz spazmatyczny śmiech nabijając mu nieźłego guza. Książę postanowił ich odwiedzić i w sposób oficjalny nawiązać kontakty dyplomatyczne.
Co prawda weszliśmy dzięki temu w sojusz z B-325 zarządzana przez Króla, ale myśl o założeniu wolnej strefy podatkowej skończy się raczej tylko na ambicjach naszego Pana.
Po paru tygodniach wędrówek trafił na Ziemię. Właśnie tam spędził większość swego cennego, książęcego czasu. Spotkał dziwnego dorosłego. Był nim pilot zagubiony na pustyni.
Co? Nie wiecie co to pustynia? No taka wielka kuweta dla kota, zajmuję cały kontynent.
Zaprzyjaźnił się z nim, podobno on wcale nie przypominał dorosłego. Myśli miał czyste i nieskalane brudem "dojrzałych" paranoi.
Spotkał też Lisa, który uświadomił mu co znaczy przyjaźń i ża "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Na ziemi przebywał dokładnie rok.
Skorzystał z usług biura turystycznego "Żmija metafizyk tourist Szybko i bezbolesnie, zawsze i wszędzie." Tam właśnie zrozumiał co czuł do Róży. Wyznał:"Lecz byłem za młody, aby umieć ją kochać."
Jak już wspomniałem po jego powrocie wszystko się zmieniło. Oświadczył Róży, że również ją kocha. To dziwne, ale on preferuje wolne związki i na razie nie chce się żenić. Resztę znacie już sami. Wsadził ją w donicę, znowu wynajął żmije i polecieli na wycieczkę. Banalnie proste. Dzięki temu mam wolnę i mogłem urządzić tę balangę, nie Franz? Franz? Gdzie jesteś? A śpi, he he, głazy robią swoje, zasnął. No dobra, zmywajcie się! Koniec imprezy! Niedługo wracają.

Koniec
Obserwuj wątek
    • baloo1 Re: Praca pladiacka 11.02.03, 22:31
      Fiu fiu, niezly ten Twoj kolega pladiator ...
      Prawdziwy Aspartagus z niego ;oDDD

      No i nastukalas sie, niebogo ...
      • clairejoanna Re: Praca pladiacka 11.02.03, 22:58
        baloo1 napisał:

        > Fiu fiu, niezly ten Twoj kolega pladiator ...
        > Prawdziwy Aspartagus z niego ;oDDD
        >
        > No i nastukalas sie, niebogo ...

        Kto to Aspartagus? Bo nawet moje Źródło Wiedzy Humanistycznej to nie wie.\

        Szybko stukam, więc nie przeszkadza,

        Pozdrowienia,

        Mała Joanna
        • baloo1 Re: Praca pladiacka 12.02.03, 00:38
          clairejoanna napisała:

          > Kto to Aspartagus? Bo nawet moje Źródło Wiedzy Humanistycznej to nie wie.\
          >


          <<<<<< No pewnie, ze nie wie, bo niby skad ? Aspartagus nie zyje, wlasnie go
          zamordowalem ;oD

          Uwaga, wylewam cala kawe na lawe :

          To tylko taki niezbyt finezyjny kalambur byl, Eklerko. Pladiator Aspartagus
          mial byc spokrewniony z gladiatorem Spartakusem. A Pladiator pochodzi pewnie
          od plagiatora, tak jak pladiat "wywodzi sie" zapewne od plagiatu.


          Uffff. ... strasznie zamacilem. Na swoje usprawiedliwienie nie mam niczego,
          nawet poznej pory i niewyspania , bo przeciez jeszcze nie bylo tak pozno, gdy
          snulem te luzne skojarzenia. Pozostaje tylko przeprosic i obiecac poprawe ;oD

          Wujek Baloo
    • Gość: basia! Re: Praca pladiacka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.03, 22:41
      głaz mnie ujął i zdzirowatość róży
    • kalgar Re: Praca pladiacka 11.02.03, 23:32
      fajny ten pladiat(?), mnie spodobał się szczególnie fragment o kuwecie, bo
      wpadłam kiedyś na podobne skojarzenie...ale ogólnie całkiem fajny....
    • jan.kran Re: Praca pladiacka 12.02.03, 01:41
      Plagiat,Claire,plagiat! I zle uzywasz tego slowa. To jest tak jak sie Zrodlo
      Wiedzy Humanistycznej lekcewazy.
      Baloo, ja od razu myslalam o Spartakusie... Kran.
      • baloo1 Re: Praca pladiacka 12.02.03, 02:06
        No wlasnie , Eklerka , sluchaj sie Mamy !

        Wujek Baloo

        --
        A w razie czego, zakonotuj to sobie :

        "- A czy ty wiesz, Rochu, co to jest wuj?
        - Wuj - to wuj.
        - Bardzoś to roztropnie wykalkulował, ale przecie, gdzie ojca nie ma, tam,
        Pismo mówi: wuja słuchał będziesz. Jest to jakby rodzicielska władza, której
        grzech, Rochu, sie sprzeciwić... "

        No wlasnie ;oD
    • piotr_c Re: Praca pladiacka 12.02.03, 10:04
      Naprawdę fajne, czy moge to puścic dalej. Wtedy przydało by sie nazwisko autora
      aby nic nikomu nie ujmować.
      • clairejoanna Re: Praca pladiacka 12.02.03, 16:09
        piotr_c napisał:

        > Naprawdę fajne, czy moge to puścic dalej. Wtedy przydało by sie nazwisko autora
        >
        > aby nic nikomu nie ujmować.

        Musiałabym się zapytać Autora, a Autor jeszcze nie wie o tym, że ta opowieść jest na tym forum...

        Pozdrowienia,

        Mała Joanna
      • clairejoanna Do Piotra C. 13.02.03, 16:37
        Oto to, co Autro napisał"

        "Umowmy sie tak, nie mam za zle, ze to moje opowiadanie wyslalas na forum. Ja sam o nim prawie zapomnialem, ale lubie je. Zgadzam sie na przeksztalcenie go w e-maila, ale pod warunkiem, ze nie bedzie on zawieral zbednych komentarzy, musi sam sie obronic. Oczywiscie, jakis tam wstep musi byc, ze list jest wyslany, poniewaz... z powodu... napisal to ten i ten... itd. Szczerze mowiac, to ciesze sie, ze spodobal sie ludziom."

        A Autor się nazywa Jan Aleksander Wieczorek, z Wrocłwia.

        Pozdrowienia,

        Mała Joanna
        • piotr_c Re: Do Piotra C. 13.02.03, 16:51
          Dziękuję bardzo, posłałem dalej.

          Pozdrowiania dla autora .
          • clairejoanna Re: Do Piotra C. 13.02.03, 17:05
            piotr_c napisał:

            > Dziękuję bardzo, posłałem dalej.
            >
            > Pozdrowiania dla autora .

            A wyslales z czy bez komentarza? Bo jak cos dopisales, to prosilabym o kopie na moj adres gazetowy.

            Dziekuje i pozdrawiam,

            Mala Joanna

            PS: Myślę, że Jankowi to bardzo dobrze zrobi. Bardzo się cieszy, że ludziom się to opowiadanie podoba.
            • mmpm Re: Do Piotra C. 13.02.03, 17:12
              Ode mnie poszło bez komentarza.
            • baloo1 Re: Do Piotra C. 13.02.03, 17:15
              No to napisz mu, ze sie podobalo i uklony od wujka przekaz , Eklerko ;oD

              bedzie szlo bez komentarzy. samo sie broni
            • piotr_c Re: Do Piotra C. 14.02.03, 10:46
              Posłałem cały wątek, więc jego komentarz też na końcu sie znalazł.
              • piotr_c Re: Do Piotra C. 14.02.03, 11:56
                Lubie krótkie formy. Kiedyś Fantastyka drukowała taką serie short stories, to
                było naprawdę fajne. Najlepsze było " Najkrótsze opowiadanie SF" o
                treści "Słońce wzeszło na zachodzie."
    • clairejoanna Re: Praca pladiacka 14.02.03, 07:00
      Autor tu może zajrzy, podałam Mistrzowi linkę na to forum. Więc chwalcie go ile się da!

      Pozdrowienia,

      Mała Joanna
      • baloo1 Re: Praca pladiacka 14.02.03, 08:59
        No to : "Niech bedzie pochwalony ile sie da"

        teraz dobrze ?
        • Gość: kalgar Re: Praca pladiacka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.03, 09:02
          niech bedzie pochwalony "bardziej niż się da", może tak?
          • baloo1 Re: Praca pladiacka 14.02.03, 09:38
            Bardziej niz sie da sienieda. Na razie. Ale pracuja nad tym najlepsi ludzie.
            • clairejoanna Re: Praca pladiacka 14.02.03, 20:05
              Kochani jesteście. Ja nie jestem w stanie Janka pochwalić za tę pracę więc Wy musicie, albo innaczej: muszę Was probrosić, żebyście Go trochę pochwalili.

              Pozdrowienia,

              Mała Joanna
              • baloo1 Re: Praca pladiacka 14.02.03, 23:00
                Eno, pytan mam pare i watpliwosci ...

                Jak juz pisalem, nasi najlepsi ludzie robia co moga by chwalic go bardziej
                niz sie da, tego Twego miszcza i znajomka. A on tak w milczeniu lyka nasze
                pochwaly, calkiem , jakby to byl cholodziec litewski ...

                No i dlaczego Ty nie moglabys go pochwalic, ze co ? Ubylo by Ci ? Obrazilas
                sie ?

                ;oDDD

                Wujek
                • clairejoanna Re: Praca pladiacka 15.02.03, 11:26
                  baloo1 napisał:

                  > Eno, pytan mam pare i watpliwosci ...

                  >>>>>>>>>> Wiec odpowiadam.

                  > Jak juz pisalem, nasi najlepsi ludzie robia co moga by chwalic go bardziej
                  > niz sie da, tego Twego miszcza i znajomka. A on tak w milczeniu lyka nasze
                  > pochwaly, calkiem , jakby to byl cholodziec litewski ...


                  >>>>>>>>>>>>> Też myślałam, że coś napisze; ale z Jaśka się coraz bardziej robi... artysta ;-)
                  Napisał, że to Forum mu na prawdę bardzo dobrze zrobiło i, że mi bardzo dziękuję.
                  Zaraz skrzyczę go e-mail-owo. Obiecam.
                  Janek jest trochę nieśmiały i mi kiedyś pisał, że Forów za bardzo nie lubi, uważa to za... już nie pamiętam, ale chyba go "takie rzeczy nie bawią". Może mnie poprawić, jak się wreszcie pojawi.

                  > No i dlaczego Ty nie moglabys go pochwalic, ze co ? Ubylo by Ci ? Obrazilas
                  > sie ?

                  >>>>>>>>>>>> Jak Jasiek napisał to opowiadanie, strasznie się przechwalał, że tak wszystkim się to opowiadanie podboba, że jakąś olimpiade wygrał, czy jakiś stopień z polskiego dostał.
                  Uważam to opowiadanie za świetne, ale Janek jest ponad przeciętnie inteligentny i dla niego napisanie takiego opowiadania to pestka; tak ja uważam. Dlatego nazywam to "prace plagiacką", żeby mu przypomnieć, że na jego możliwości to to żadna tam sztuka.


                  >>>>>>>>>>>> Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że Janek o tym opowiadaniu kompletnie zapomniał, albo prawie zapomniał. Jabym nie ja, to by się o tym Dziele zapomniała.

                  > ;oDDD
                  >
                  > Wujek

                  Mała Joanna
                  • Gość: Autor Re: Praca pladiacka IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 23:04
                    Dobry Wieczór!

                    Prawdę mówiąc, pierwszy raz od roku albo dwóch przeczytałem dziś to
                    opowiadanko. Dziękuję wszystkim za zainteresowanie, a szczególnie Kler, która
                    przkonała mnie do tego pomysłu. Dlaczego wcześniej nie odpowiadałem? A tak
                    trochę świat mi się zakręcił, o paru rzeczach zapomniałem, o innych wolałoby
                    się zapomnieć, a jeszcze inne mogłyby trwać wiecznie... Dziękuję jeszcze raz i
                    serdecznie pozdrawiam:
                    Janek Wieczorek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka