czarnajagoda 10.08.03, 21:29 można zgłaszać sprostowania i uzupełniać ;)) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10031&w=3843589&a=7384582 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:31 jesteś dziś Jagutko w pełni twórczej weny...;) Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:34 ciekawa jestem jednego - jak bardzo osobowość rzeczywista różni się od wirtualnej, czy człowiek jest dokładnie taki sam na żywo jak na forowych łamach?...;) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:35 ha, byłabyś na spotkaniu, to byś wiedziała... Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:36 czarnajagoda napisała: > ha, byłabyś na spotkaniu, to byś wiedziała... ale nie byłam, więc mogę sobie gdybać...;) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:43 pisnie na forum zawsze jest w mniejszym lub większym stopniu kreacją... jak popatrzeć na jedną osobę na różnych forach, albo na jedną osobę pod kilkoma nickami na jednym forum, to sie może okazać, że osobowości jednej osoby różnią sie między sobą... więc później czasem trudno powiedzieć do której wirtualnej osobowości porównujemy real... Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:45 nie zauważyłam aż tak wyolbrzymionych dysonansów w mej osobowości, pod każdym nickiem i na różnych forach piszę w tym samym stylu...;) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:47 a ja nie Ciebie miałam na myśli... mówiłam ogólnie (mając na myśli kila konkretnych osób, ale wśród nich nie było Ciebie) Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:49 hyhy...tylko się tak nieśmiało tegoż domyślałam...;) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:34 aha, tym razem wyjątkowo radosnej... Odpowiedz Link Zgłoś
emusia Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:36 jagoda! ja pisze zadanie teraz. jak sie dowiedza ze ty napisalas wczesniej niz ja to pałe mam w kieszeni. nigdy nie wueirza ze nieściągałam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 21:39 eno, konwencje chyba różne będą ;)) a poza tym raczej mało prawdopodobne zebyś wspominała o tym jak ja pierwsza sama siedziałam czekając aż ktoś przyjdzie i raczej nie ściagniesz z mojej tfurczości tego jak to do dom wracałaś na czworakach, żeby ręce choć trochę ziemią ubrudzić, coby było widać, że z działki wracasz, i relacji z rejsu też raczej ode mnie nie ściągniesz ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 22:39 aha chcialabym uwyraznic własną, duchowąobecnosc ucieleśnioną w zapisach esemesowych. zeby nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniela Re: I relacja ze spotkania ;)) IP: *.acn.waw.pl 10.08.03, 22:45 powyzsze prosze potraktowac jako sprostowanie niescislosci. umiescic w relacji czcionką nie odbiegającą od reszty raporu z oblezonego miasta. krakowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
rigel Re: I relacja ze spotkania ;)) 10.08.03, 23:17 mam uczucia ambiwalentne (skad ja znam takie słowa?). bo po pierwsze: faktycznie esemesy anielskie spowodowały, że spotkanie w Krakowie było takie jakie było, a bez nich to spotkanie byłoby uboższe duchowo. a po drugie: moje marzenie nadal jest niespełnione.... a ten groch Cię nie minie Aniele :P Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda uzupełnienie relacji o zdarzenie... 11.08.03, 08:20 ...które nie miało miejsca... Piotr nie zaśpiewał... z czego niestety mocno po Niewczasie (to taki kolega Chyłka i brat Nienacka) zdałam sobie sprawę :(( Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 09:24 Hej! Plażaki! Czyścić gołębniki! :) ~~ ox Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 09:33 czysto, sucho i pewnie...;) Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 09:32 pod hasłem "sprzątanie plaży"?...;) Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 10:04 faaaajne, jakbym tam byla! nr 9 jest najlepszy Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Relacja Emusi 11.08.03, 11:11 Temat: sprawozdanie z spotkania plażowego. No to jadymy. Dzień I. Trzy razy obleciałam w kółko rynek a potem zrobiłam sobie jeszcze rundkę Wiślną, potem przez planty i na Szewską, żeby odwlec ten moment kiedy będę musiała wejść do moliera. Chwilkę postałam pod tym molierem (nie mylić z millerem), miałam ochotę zawrócić, ale pomyślałam ‘raz emusi śmierć’ i jeszcze sobie przypomniałam tą moją oplutą kiedy olałam poprzednie krakowskie spotkanie i drżącą ręką nacisnęłam klamkę. Tuz za mną weszła inna dziewczyna. Bluzkę owszem miała biało-zieloną, ale gupio mi było podejść i się spytać czy to kwiat paproci gdy nie miałam pewności. W połowie schodów jednak to ta dziewczyna spytałam czy ja ze spotkanie. Ja że owszem i dalej idziemy szukać reszty. Minęłyśmy jakąś dosyć ciekawą imprezę aż w końcu trafiłyśmy na samiuśki koniec moliera gdzie w kąciku siedzieli sobie spokojnie oxy i jagoda. Oczywiście poznali kim jestem. Zastanawiam się czy po kolorze włosów czy po kolorze bluzki. Następna przyszła pierans, potem piotr o ile się nie mylę, a potem to już nie pamiętam w jakiej kolejności kto przyszedł, bo zaszokowana byłam taką ilością osób, które do tej pory były dla mnie jedynie słowem. Ogólnie byli ( w kolejności alfabetycznej cobyyście się nie pożarli że pewnie kogoś bardziej lubię bo go najpierw wypisałam): Baloo Czarnajagoda Ja Kwiatek Misiania Mmpm Nioszka Oxy Pierans Piotr Silverowie Następne minuty po przyjściu wszystkich są dla mnie jednymi wielkimi wybuchami śmiechu i zgadywaniem huishu. Mnie wszyscy zgadli, ale to zapewne dzięki mojej daleko słynącej urodzie. I rudych włosach. Potem ja z kwiatkiem zostałyśmy zaszczycone kolą i lodami, reszta popijała napoje procentowe a misiania zeżarła obiad. Następnie zaniżyliśmy poziom i zeszliśmy do innej sali gdzie była klimatyzacja. Potem znowu śmiechy chichy, wapniaki i stare zgredy pokazywały sobie zdjęcia dzieci. Misiania poleciała do domu. Ja dowiedziałam się, że stanowczo zmieniałam się na lepsze o przybyciu na plażę. Potem było wspólne picie bawarki miętowej (w smaku to-to przypomina pastę do zębów z mlekiem). Potem to ja niestety iść musiałam do domu. Nastąpiło huczne pożegnanie mnie, które wyglądało mniej-więcej tak: Wersja niecenzuralna: Zostałam wycałowana przez oxego, ucałowana w rękę przez baloo i wyściskana o ile się nie mylę przez silvera Wersja ocenzurowana: Zostałam miło i serdecznie pożegnana prze plażowiczów obojga płci :- ) Następnie wyszłam na górę i zmierzałam w dół szewskiej ku bagatelli gdzie przystanek miał mój tramwaj. i tak nagle zupełnie mnie olśniło i pognałam kurcgalopkiem przez szewską z powrotem do moliera. zbiegłam schodami, udało mi się przekazać zgredom, że nie- nie wróciłam po to, żeby jeszcze chwilkę posiedzieć tylko się zapytać o której jutro jest statek, dałam im chwilkę na wyładowanie emocji (śmiech), wysłuchałam odpowiedzi i dopiero wyszłam już naprawdę. Noc spędziłam u siebie grzecznie śpiąc z rączkami na kołderce. Dzień II. Skoro kazali mi być pod smokiem o 12:45 to dzielna emusia wyszła z domu przed 11 zapominając, ze dzisiaj jest niedziela. I tak drogę, którą w dzień powszedni tramwaj pokonuje w półtorej godziny teraz wykonał w 20 minut. O 11:30 wysiadłam pod wawelem. Znowu pognałam Grodzką na rynek obleciałam go z 20 razy dookoła, a była dopiero 12. Wysłuchałam hejnału i spacerek przez floriańską, potem jakoś plantami doturlałam się z powrotem do wawelu. Pod smokiem stanęłam ok. 12:15. Nogi właziły mi do pupy delikatnie mówiąc a reszty nima i nima. Już pomyślałam ‘pewnie o mnie zapomnieli hamy jedne’ aż zobaczyłam oxego zmierzającego ku mnie. No tak. On mówiąc ‘pod smokiem’ miał na myśli przystań a ja zrozumiałam, że pewnie jakaś zbiórka albo co. No ale wkręcono mnie jakoś na statek mimo, że biletów już nie sprzedawano. Niestety nasza grupka zmniejszyła się o nioszkę, misianię i jagodę, ale za to przybyła druga połówka pierans. Rejsik przyjemny pomimo otyłej pani w bluzce koloru zabielnej zupy pomidorowej, która (pani, nie bluzka) stwierdziła, że ma białe spodnie (doprawdy, nie jestem daltonistką) i że ona chciałaby żeby były przynajmniej szare, czarnych nie chce (niech się idzie do kurzu wyturlać. Skąd ja jej na statku szare spodnie wezmę?). Widzieliśmy pianę z której narodziła się Aniela. Dłuższy czas zajęła nam dyskusja pt. ‘jak działa śluza’. Dostaliśmy ataku śmiechu przy smsie anieli ‘e tam. W castoramie jest fajniej’. Miałam 3-godzinny smorek dydaktyczny płynący z głośników na statku. Fuuuuj! Próbowano oduczyć mnie garbienia się i obgryzania paznokci- bezskutecznie. Dowiedziałam się, że jestem jedną wielką zagadka i że mam długie rzęsy :-). Drogę powrotną zajęło nam wspominanie czasów prl-owskich (których ja z kwiatkiem co prawda nie pamiętamy, ale tak jak w każdej dyskusji brałyśmy raczej bierny udział więc nie było problemu :-) ), czasów gdy jadło się gumki do mazania, miało się piórniki na magnes z królewną śnieżką i załogą G (cokolwiek by to nie było) i inne wspaniałe wynalazki. Gdy wróciliśmy pan prokurator został natymiast odwieziony przez taksówkę na dworzec, ja przeszłam się jeszcze chwilkę ze wszystkimi, zakupiono oxemu pstolet odpustowy a chwile potem pożegnałam wszystkich pod wystawą ‘ziemia z nieba’. Ja udałam się na przystanek. Spotkania na pewno nigdy nie zapomnę. Przezyłam wiele niezapomnianych chwil i mogę szczerze powiedzić, że jestem szczęśliwa. Emusia. Odpowiedz Link Zgłoś
rigel Re: Relacja Emusi 11.08.03, 11:20 Piotrze, mam nadzieję, że masz również relację od Kwiatka :) a za wy[pociny Emulsji dałbym po znajomości 4+. Głównie za pomylenie klasycznej PUKAWKI z ODPUSTOWYM PISTOLETEM!!! Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:15 Więc tak...hmmm....jakby tu zacząć.No dobra,żeby nie było,że nie dotrzymuję obietnic i nie jestem pracowita napiszę coś na temat weekendowego spotkania w Krakowie.Ostrzegam jednocześnie,żę to"coś"może być baaardzo długie,bo pisać jest o czym,a równocześnie,że nie warto oceniać go pod kątem merytorycznym,bo to"coś"niestety ale nie będzie zawierać wartości merytorycznych.Będzie za to bardzo entuzjastyczne,bo jest się czym entuzjazmować;-) RELACJA KWIATU_PAPROCI (JABŁONI???) ZE ZLOTU W KRAKOWIE: A więc tak po przyjeżdzie do Krakowa o godz 10:15 zastanawiałam się,gdzie by tu najpierw skierować się w celu bliższego zapoznania się z tym pięknym miastem.Dla podkreślenia dodam,że w mieście tym pojawiłam się po raz pierwszy,więc było ono dla mnie z początku bnardzo tajemnicze i pełne zasadzek...Pomyślałam,że najlepiej będzie jeśli skieruję się pod Wawel,co też niezwłocznie zrobiłam.Tu już nie będę szczegółowo wymieniać co widziałam,bo jeszcze zaczniecie zadawać zbędne pytania,albo smrodka jakiegoś wypuścicie.W każdym razie wstrząsnęły mną tam głównie kolejki po bilety i wielość obcokrajowców różnej narodowości,którzy przez większość czasu(ku mojemu utrapieniu) uważali mnie za swojego przewodnika i zadawali mi mnóstwo pytań,w języku dla mnie niezrozumiałym. .Po opuszczeniu Wawelu (a było to ok.godz.13) ruszyłam na podbój Rynku Głównego.Zszokowało mnie to,że Sukiennice nie są miejscem kultu zwolenników zabytków wszelakich,tylko są centrum sprzedawania badziewia wszelakiego.Zdegustowana atmosferą tego miejsca,wybrałam się na podbój miejscowych sklepów.Musiałam jednak uważać,bowiem jako maniak zakupów różnych mogłam spłukać się do cna i zapewne noc spędziłabym na Dworcu Kraków Główny,ew. na Rynku Głównym.Obawy me były bezpodstawne,bo wykazałam się typowym dla mnie zdrowym rozsądkiem;-) i kupiłam tylko kilka;-),niezbędnych;-) rzeczy.Coby nie mówić o krakowskich sklepach,to powiem tylko tyle,że jest ch**owy Empik. Po skończeniu pewnych czynności,o których już wspomniałam i zjedzeniu potwornych ilości lodów(które w połączeniu z ruskimi dawały mi jedyną (na razie;-)nergię do życia) zorientowałam się,że godz.zero zbliża się i warto by zacząć szukać Moliera.Większość cywilizowanego społeczeństwa,pewnie poradziłaby sobie z tym bezproblemowo.Ja niestety do tej grupy nie należę,więc musiałam 3 razy przejść ulicę Szewską nim znalazłam ten lokal.Kiedy go wreszcie znalazłam ,pomyślałam,że pewnie nikt nie przyjdzie na spotkanie i będę siedzieć pół dnia sama przy stoliku,więc postanowiłam zaczekać i wstrzymać się z wejściem czekając na pobliskim parapecie.Obserwując kolejnych ludzi wchodzących do środka,pomyślałam sobie,że sprawiają wrażenie zbyt normalnych i pewnie nie przyszli na spotkanie.Jak się okazało,pomyliłam się ,bo do środkaweszli już Ox- lubieżnik i Czarnajagoda.Dopiero gdy zobaczyłam postać o włosach w kolorze ubóstwianym przez pewnego nieobecnego i do tego w bluzce koloru również głóśno obwieszczanego na Forum przez poprzednich kilka dni stwierdziłam,że to nie może być przypadek i uznałam to za pomyślny znak.Dziarsko ruszyłam naprzód i po wstępnych pytaniach zapoznawczych okazało się,że to dziewczę jest słynną,jak Plaża długa i szeroka,EMUSIĄ..Wyczułam w niej podobną do mojej obawę o frekwencję na spotkaniu,ale teraz przynajmniej siedziałybyśmy dwie.Po żmudnych poszukiwaniach antresoli spotkałyśmy przy jednym ze stolików dwie podejrzane persony,które kurczowo zapierały się tego,że przyszły na spotkanie plażowe (będziecie się za to w piekle smażyć!).Dopiero po chwili zrozumiały swój błąd ,kiedy już kierowałyśmy się ku wyjściu i unicestwiono tą niecną intrygę... Przysiadłyśmy się do tegoż stolika i padłyśmy pod ostrzał krzyzowego ognia pytań,które miały na celu ustalenie tożsamości tych osób.Poradziłyśmy sobie bez większych problemów i jak się okazuje kolejni uczestnicy mieli juz sytuacje zdecydowanie bardziej utrudnioną,bo pojawiali się kolejni Plażowicze w ilościach licznych.Do wspomnianej już Czarnejjagody,oxa- lubieżnika,mnie i Emusi dołączyła Pierans,Baloo,Piotr,zwany Opoką,a także Nioszka,Misiania,Mmpm,a także państwo Silverowie..Po czynnościach zapoznawczych i kolejnych zgadywankach(podczas,których ox zwizualizował sobie,że jest jednym z Silverów,a Pierans jest jego żoną,panią Silverową i skutecznie wyprowadzili tym w pole zdezorientowana Nioszkę,która nie mogła dokładnie przyporządkować loginów do postaci) przyszła pora na zamawianie.Po trudnościach ze zwerbowaniem kelnerki do stolika przy kolejnych zamówieniach ustalono wreszcie iście wojskową strategię,a mianowicie zamwianie wahadłowe,tzn.składanie zamówienie przy przyjściu z zamówionymi wcześniej specjałami.Większość Plażowiczów posilała sie kolejnymi Żywcami nie demoralizujac zbytnio plażowej młodzieży,która grzecznie popijała colę. Przy wspólnej biesiadzie cały czas wartko toczyła się rozmowa.Przy czym zgodnie z tradycją rozmydlano wątki i ciężko było sie zorientować kto z kim rozmawia.Emusia i Ja byłyśmy mocno zszokowane spotkaniem osób,które do tej pory znałyśmy jedynie z rzeczywistości wirtualnej.Z wrażenia odebrało nam mowę i przez większość spotkania nie brałyśmy zbyt czynnego udziału w rozmowach się toczących.Padały póżniej nawet podejrzenia,że nie jesteśmy tym za kogo się podajemy,bo na forum znane jesteśmy z wyjątkowego gadulstwa.Tematy rozmów były różne.Najczęściej dotyczyły spraw forumowych i nieobecnych forumowiczów;-),którzy w ramach pocieszenia przysyłali nam sesemeski,blużniąc w nich niekiedy,że w Praktikerze jest fajniej.Na spotkaniu wszyscy forumowicze mogli też zobaczyć familie niektórych,a także pewna ważną uroczystość w życiu dwójki z nich, na przyniesionych zdjęciach.Śmichów-chichów było co niemiara,bo i tematów do tego nie brakowałó. Wreszcie nadejszła wiekopomna chwila,by tradycji stało się zadość i złożono zamówienie na kultowy napój plażowy,tj.bawarkę miętową.Kelner trochę,moim zdaniem,patrzył się na nas,gdy poprosiliśmy o jedną filiżankę i 12 rurek;-). Przyznaję,że z obawą spróbowałam napoju,który smakował jak miętowa pasta do zębów.Póżniej jednak uznałam,że nie jest taki zły i łyknęłam go sobie jeszcze parę razy z kilkoma forumowiczami. Niestety,wszystko co dobre,kiedyś sie kończy i po wypiciu bawarki zauważyliśmy,że Emu kieruje się w stronę wyjścia.Nie uszło to uwadze zgromadzonych,którzy hojnie obcałowali odchodzącą.Emu jak się okazało wpadła do nas jeszcze raz,tym razem tylko na chwilkę.Jak się okazało ,nie przyszła po kolejna porcję buziaków,papulców i miziaków.Chciała tylko się dowiedzieć skąd i o której odpływa jutro statek.Po niej kolejni zebrani kierowali się do wyjścia,tj.Misiania,która w sprinterskim stylu dotarła na dworzec w 15 minut.Jak póżniej zapewniała,była to zasługa 3 piw wypitych na spotkaniu;- ).Ulotniła się także Nioszka,którą brutalnie odebtrali nam jej znajomi,poszli sobie także Silverowie i koniec końców na spotkaniu została nas siódemka.Zapomniałam dodać,że pierwszy stolik przy którym siedzieliśmy niektórym kojarzył się nie bez podstaw z kryptą,poza tym było tam przerażliwie gorąco,to też udaliśmy sie na dół,gdzie był wolny stolik w znacznie bardziej cywilizowanych warunkach,tzn.klimatyzowanych;-)Niestety i on nie był bez wad,bo po jakimś czasie,kiedy pouściła nas część Plażowiczów za ściana zaczęła się głośna dyskotekaktóra skutecznie utrudniała rozmowę bez przekrzykiwania się.Nawet próby odcięcia nam dostępu do tego hałasu przez Baloo i mmpm nie powiodły sie,bo skutecznie nam dostęp przywracano.Uznaliśmy,że takie warunki nie przysługują takiej elicie jak my,więc udaliśmy się w strone wyjścia.Po zapłaceniu rachunku okazało się,że nie wiedzieć skąd pieniędzy zostało nam znacznie więcej niż można było tego oczekiwać.Dlatego uznaliśmy,że nie warto iść j Odpowiedz Link Zgłoś
maga34 Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:29 fajnie się czyta :) proszę o jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:29 zawsze urywa sie w najciekawszym momencie Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:31 yhy normalnie sobie to zwizualizowalam. i poczulam jak mi sie zmarszczki od slonca robią az. takie to prawdziwe. :) oarz bąbelki z koli mi do glowy uderzyly Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:44 Aha, a jedna z osób to chciała piwem - ku memu zgorszeniu uraczyć nasze młode maskotki! (ale nie powiem kto, bo się Pierans obrazi jeszcze) ~~ ox Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:50 wole jak pija w mojej obecnosci niz w krzakach. W krzakach komary tna i chlopcy podszczypuja. Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:12 pierans napisała: > wole jak pija w mojej obecnosci niz w krzakach. > W krzakach komary tna i chlopcy podszczypuja. To z kolei zupełnie odwrotnie niż ja! (z tym, że kwestia mojej obecności nie podlega rzecz jasna dyskusji ... ;)) ~~ ox Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:22 tam, gdzie dwoch w imie moje spotka sie tam i ja bede - niedokladnie cyt, bo z pamieci Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:51 Robisz postępy :) ~~ ox Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:50 aha a propos tej osoby, ktorej imienia nie bede zgadywac nawet. Pierans, wymienimy sie fotkami az posrednictwem archiwistów? (zgody zbieram niezbedne) Odpowiedz Link Zgłoś
maga34 Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:52 przyłączam się do powyższego postulatu Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 11:53 korumpujesz i korumpujesz Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:15 aha to jak bedzie? dorzuce pocztowke z zielonej gory Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:18 (Nie idź na to!) ~~ życzliwy Odpowiedz Link Zgłoś
maga34 Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:21 ale dlaczego ma nie isć, przeciez to uczciwa droga ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:22 aha opyla sie jej. bez dwoch zdan. Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:27 (Nie i już! Nie mogę dłużej rozmawiać, gdyż obawiam się dekonspiracji. Over) ~~ życzliwy Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:34 aha wrzucilam pare gorzkich slow do skzrynki kontaktowej w parku pod ławką. hans. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 12:52 Faktycznie obgryzło, autorke przepraszam że nie zauważyłem , jestem wściekle zaciurkowany ..Dlatego uznaliśmy,że nie warto iść jeszcze na nocleg,tylko zobaczyć jeszcze to i owo w Krakowie. braliśmy sie więc za namową naszego pasterza(czyli oxa-),niczym zbłąkane owieczki na Kazimierz.Wyszliśmy chyba ok.godz.22,choc mogę się mylić.Okazało się,że Kazimierz(szczególnie nocą) jest miejscem magicznym,więc osiadlśmy tam w knajpce o wdzięcznej nazwie"Studnia Życzeń".Było to miejsce nietypowe,również dlatego,że zamawiane specjały dostawaliśmy z najmniej oczekiwanych miejsc (najczęście zza pleców czarnejjagody.Posiedziliśmy tam jeszcze trochę i wybraliśmy się na zasłużony odpoczynek.Co prawda,okazało się,że ox nie jest do końca obeznanym przewodnikiem.Zauważylismy to po tym,że kilka razy przechodziliśmy w tym samym miejscu;-) W końcu jednak udało się i trafiliśmy do Trzech Kawek.Hotelik ten okazał się wyjątkowo przytulnym miejscem.Po zajęciu przez nas dwóch pokojów opuścili nas Pierans i Ox.W stan zasłużonego snu udaliśmy się ok.godz.1 w nocy. Następnego dnia z samego rana ,tj.po 9 udaliśmy się do Chłopskiego Jadła.Mieliśmy jednak tyle czasu,że mogliśmy spokojnie odwiedzić jakąś kafejkę internetową.Niestety napotkana przez nas kafejka okazała się nieczynna,a nie chciało nam się iść aż na Rynek Główny.Poszliśmy więc do kafejki,tyle że nie internetowej,ale takiej zwykłej kafejkowej.Wypiliśmy tam kawki,herbatki i soczki okraszając to miłą pogawędką.Po czym z bólem serca musieliśmy pożegnać wielkiego Baloo,który spieszył sie na swój środek lokomocji.Nasz żal po odejściu Baloo złagodził fakt odwiedzenia Chłopskiego Jadła.Na określenie tego lokalu karczma to chyba dobre sformułowanie.Miejsce bardzo klimatyczne z cudowna atmosferą,no i równie cudownym jadłem.Miejsce to z pewnością zapisze się w mej pamięci,jako to,w którym pierwszy raz spróbowałam smalczyku.Oczekiwałam jakiegoś parszywego brzydlistwa,po który miałabym warzuty sumienia dla swojego żołądka,jednak zaryzykowałam iod dzisiaj uważam się za zdeklarowaną fankę smalczyku.Do tego był twarożek,pajdy(nie mylić z kromkami;-) chleba,a poza tym niektórzy zamówili biełuchę,masło czosnkowe i jajecznicę w różnych wariantach popijając to kompotem i zsiadłym mlekiem.Z radością przyjęliśmy to,że przyłaczyli się do nas Pierans z mężem Krzysztofem,a także ponownie odwiedzili nas Silverowie. Po takiej strawie,także duchowej,udaliśmy się na przystań,skąd miał odpływać nasz wyczekiwany statek.Wyszło szło zgodnie z planem,gdy odkryliśmy straszną rzecz,a mianowicie brak Emuli,która ochoczo deklarowała wcześniej swe przybycie na statek.Ofiarnie więc Ox udał się na jej poszukiwania,po czym z radością stwierdziliśmy,że zaginiona została odnaleziona.Staek ruszył więc w rejs,a my spokojni zasiedliśmy na miejscach chyba niekoniecznie do tego przeznaczonych;-)Rejs trwał całe 2 godziny, ale pod koniec podróży trzeba było zorganizować transport mmpm na dworzec,którego pociąg za chwilę miał ruszyć.W iście mistrzowskim stylu,tzn.w trymiga zorganizowano mu taksówkę,którą spokojnie mógł dotrzeć w dane miejsce.Po tym rejsie nastąpił moment bardzo nielubiany przeze mnie,a mianowicie pożegnania.Kolejni forumowicze w zastraszającym tempie ubywali,jednak w międzyczasie udało się nam zorganizować prezent dla naszego organizatora,czyli Oxa.Sprezentowaliśmy mu piękną pukaweczkę,z którą teraz jak się spodziewam terrozuje okoliczne staruszki i sieje postrch wśród dzieci na podwórku;-) Jeszcze tylko ja,Piotr_c i Silverowie udalismy się na oglądanie zdjęć,po czym ze zgrozą stwierdzilismy,że zgubiliśmy Silverów.I tak oto została ns tylko dwójka,tzn.ja i Opoka.Musieliśmy jednak oficjalnie pożegnać się z Krakowem,bo lada moment mogły odjechać nasze pociągi.Uczyniłam to nie bez żalu,bo Kraków spodobał mi się i to bardzo.Przyznaję,że na dworcu,gdy wsiadałam do pocociągu,nawet łza się w mym oku zakręciła... I tak oto kolejny zlot przeszedł do historii,wspominać go będę pewnie jeszcze dla swoich wnuków,bo jest co. Wielkie ukłony i podziękowania należą się dla Oxa,który zorganizował to wszystko bardzo profesjonalnie i jednocześnie pozostał skromnym,odpornym na pochwały małym chłopcem;-)Już nie mogę się doczekać następnego zlotu,który odbędzie sie byc może u Piransów I co dostanę za to dyplom-sryplom???;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 13:54 Ot,jaki zadardy kwiatuszek.Emulę puścił przodem...;) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja Kwatka Paproci/Jabłoni 11.08.03, 14:14 No Emusia swoja relację złozyła bardzo dzielnie już 10 wieczorem, ( uznanie !) Ale i Kwiatek nie marudził. Trzy godziny opóźnienia publikacji są winą wyłącznie mojego pokładowego ciura , oby wyliniał. Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 11:55 Na spotkaniu zjawiłem się z łapą jak bochen (jedną). Przy wsiadaniu do pociągu bowiem miałem niespodziewane bliższe spotkanie z wagonem, w wyniku czego w czasie podróży ręka zdążyła znacznie powiększyć swoją objętość. Miłośniczki dekarzy niech żałują. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:17 rękę pod koła wagonu podłożyłeś?! Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:23 Doniosę jeszcze, że coponiektórzy wizualizatorzy od razu zauważyli, że Kwiat Paproci miała podkolanówki! A Emusia odzywała się chyba jeszcze mniej niż ja, co należy uznać za duże osiągnięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
emusia Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:24 jakąs nagrodę za to może dostanę? labo chciaż wpisik do rekordów ginessa. Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:30 Aha, przylepisz mi do pleców jakąś łatkę z zabawnym napisem może? ;) ~~ ox Odpowiedz Link Zgłoś
emusia Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:39 podkolanówki miała ale nie opadały jej na sandałki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:42 Potwierdzam. Nie opadały. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viki2lav Re: I relacja ze spotkania ;)) IP: 213.255.126.* 11.08.03, 12:24 i bez tego zaluja Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:41 Gdy zapowiadało sie, że z powodu przedłużającego się rejsu mogę utkwić w Krakowie nawet do przyszłego ranka, Oxy dokonał cudu i zdążyłem na ostatni sensowny pociąg. :-) Nawet nie zdążyłem sie pożegnać z pozostałymi plażowiczami. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
oxycort Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:44 Spoko-maroko M. W cudowny sposób zrobiłem to za Ciebie. ~~ ox Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:48 Teraz zaś o plażowiczu, który najbardziej mnie rozczarował - mianowicie niejakim Baloo... On PALI. No po prostu dymi jak jakaś kotłownia! Jaki on w ogóle przykład daje młodemu pokoleniu! Jak on może potem jeszcze dydaktycznie smrodzić (chyba papierochami)! (Obiecałem mu, że go za to obsmaruję.) ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:51 wlasnie. poobgadujmy Wielkiego Nieobecnego Odpowiedz Link Zgłoś
emusia Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:52 ja moge powiedziecze po tym co sobą zaprezentował to nie będe jego smrodków słuchac :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 12:51 O właśnie - i na dodatek chrapie! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 14:05 Oxy, Baloo chrapie, ale dystyngowanie , nawet rzekłbym tak sinusoidalnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:08 to ja stwierdzić muszę, że jeśli dla kogoś przyczyną rozczarowania może być fakt, że ktoś inny pali, to gorzej świadczy o rozczarowanym niż o palaczu... mnie tam w żadnym razie dymek z papierosa nie przeszkadzał, albowiem pochłonięta byłam rozmową z rzeczonym do tego stopnia, że odporna byłam na aromaty wszelakie... co do chrapanie to się nie wypowiadam, do naszego pokoju (znaczy tego który z Paprotną zajmowałam) bowiem żadne odgłosy nie dochodziły a tak swoją drogą Em, w Wawie jakoś palący: Basia i Tato Ci nie przeszkadzali ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:16 No żartuję przecież, czemu dałem wyraz w ostatniej linijce emotikoną. :-) Niech żałują ci, którzy nie poznali Baloo! Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:24 eno, przecież widzę :)) tym razem to mea culpa, bo ja gdzieś zeżarłam emotukony (jakby mi śniadania było mało) alem wkurzona ździebko, bo mi net się zacina... i zamin napiszę jednego posta, to widzę że przybyło już kilkanaście :(( Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:06 O właśnie, Nioszka przypomniała. OXEMU PRAWIE UDAŁO POLIZAĆ SIĘ W ŁOKIEĆ!!! Czy ktoś to uwiecznił??? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:13 Poprawka , na filmie wyraźnie widać że OXY POLIZAŁ SWÓJ ŁOKIEĆ !!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:14 Aha, widocznie byłem z innej perspektywy. Naprawdę się udało? M. wątpiący Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:23 On był to uczynił. Łokieć 1/3 kadru wypełnia na tym ujęciu, nie ma mowy o pomyłce. Odpowiedz Link Zgłoś
emusia Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:27 nie mógłbyś jakiegoś print scrna zrobic i rozesłać? bo ja czuję niedosyt. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 14:02 To jest w kamerze,a ja póki co nie dorobiłem się karty do przerabiania filmów na pliki. Musze teraz znaleźć odpowiedni zakład i zlecić im robotę. Ino że zaległości mam ( wstyd się przyznać , od jeszcze poprzedniego spotkania) Odpowiedz Link Zgłoś
emusia Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:15 i ja tego nie widziałam? to prawie jakbym na spotkaniu nie była :-( Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:45 Może ktoś bardziej kompetentny wspomni o sryplomach plażowych? Odpowiedz Link Zgłoś
pierans Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 13:54 naleza sie dwa dla obu dziewczat, za to, ze poczynily postepy Odpowiedz Link Zgłoś
tato1966 Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 15:36 Kłaniam. I żałuję, ale co robić... W sobotę gaworzyłem z hydraulikiem, który nawet nie wiedział, jak rotrajbować ferszlus ani dlaczego droselklapa ryksztosuje. A przeciez każde dziecko wie, że dlatego, iż tandetnie blindowana... Wieczorem mogłem udawać, że jestem z Wami. Niestety, w moim (jeszcze) osiedlowym sklepie jedynym zimnym piwem było Dębowe. A bez Żywca to mi nawet jeszcze bardziej smutno było. Odpowiedz Link Zgłoś
tato1966 Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 17:33 PS. A fotki to jakieś będą? Odpowiedz Link Zgłoś
mmpm Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 17:34 Oxy się droczy z nieobecnymi...;-) Może spróbuj mu przesłać zdjęcie potomkini? Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 17:50 e-e. nic mu nie wysylaj. ja mu wyslalam zaliczke a nastepnie przeplaciłam i dostalam widokowki z krakowa oraz jakis blizej nie do zidentyfikowania tłum pleców. Odpowiedz Link Zgłoś
rigel Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 18:32 aniela napisała: > e-e. nic mu nie wysylaj. ja mu wyslalam zaliczke a nastepnie przeplaciłam i > dostalam widokowki z krakowa oraz jakis blizej nie do zidentyfikowania tłum > pleców. jak dobrze zapłacisz, to dostaniesz zdjęcie tychże pleców z ciągiem dalszym ... w dół ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tato1966 Re: I relacja ze spotkania ;)) 11.08.03, 18:06 mmpm napisał: > Oxy się droczy z nieobecnymi...;-) > Może spróbuj mu przesłać zdjęcie potomkini? Na razie posiadam jedynie takie z USG. A tam nie wiadomo, czy to oko, czy żołądek, noga czy palec wskazujący (na spozycie)... Odpowiedz Link Zgłoś