Dodaj do ulubionych

To, co piękne...

    • Gość: Poeta Katoliczki i ich piczki! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.07.02, 15:22
      Jam katolik jestem mlody,
      bo nie dla mnie huya wzwody!
      A ja jestem katoliczka,
      nie ruszona u mnie piczka!
      Bo my czystosc slubujemy,
      z plcia przeciwna przestajemy,
      pod kontrola Ksiedza Pana,
      od wieczora az do rana!
      Pleban nie da sie poruchac,
      choc gosposie czesto dmucha...
      Pod spodniczke raczke wklada,
      a gosposia temu rada!
      Hyc Pan Pleban pod spodniczke,
      by wymacac ladna piczke!
      Lecz owieczkom nie pozwala,
      bo od seksu im jest wara!
      Ruchac moze tylko Pleban,
      bo innemu dziewcze nie da,
      pod spodniczke swa zagladac,
      oraz piczki swej pozadac!
      Nie dla plebsu sa haleczki,
      i podwiazki, i cipeczki!
      Nie dla plebsu jest ruchanie,
      czy tez piczek podgladanie!
      Tylko Pleban moze ruchac,
      i gosposie czesto dmuchac!
      Na plebanii wciaz ruchanie,
      rak pod kiecki wciaz wkladanie,
      i matejczek zdejmowanie,
      i kutasem wciaz ruchanie,
      piczek pieknych parafianek...
      Katoliczek to zadanie!
      Dac sie ruchac plebanowi,
      a nie byle fornalowi!
      "Poeta"
      • Gość: Re "Poeto"(?), ale to nie jest Piekne. IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.07.02, 18:33

        Biedny staruszek!
        • damodar To co piekne 15.07.02, 19:03
          Piotr Sommer
          Ładna historia

          Ładnie ci w tym
          zieloniku, ale szyja
          i tak odkryta, i głowa
          pełna niedokładnie
          jasnych słów (moja)
          i oczy trochę też
          od niego zmieniają
          kolor (twoje)
          • damodar Re: To co piekne 15.07.02, 19:07
            Edward Stachura
            Musisz mi pomóc

            Kocham za siebie, kocham za ciebie,
            Kocham jeden za dwoje.
            Słońce po niebie, księżyc po niebie,
            Gwiazdy po niebie, chmury po niebie -
            Wszystko spoczywa na mojej głowie!

            Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
            Swoją miłością musisz mi pomóc;
            Musisz pokochać mnie więcej,
            Bliżej wyciągać kochane ręce
            Musisz!

            Sam nie podołam, sam nie dam rady
            Unieść tyle miłości.
            Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce,
            Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle,
            Sił mi brakuje, o pomoc proszę!

            Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
            Swoja miłością musisz mi pomóc,
            Musisz pokochać mnie więcej,
            Bliżej wyciągnąć kochane rece
            Musisz!

            Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
            Swoja miłością musisz mi pomóc,
            Musisz pokochać mnie mocniej,
            Żebym się nie mógł w głęboka wodę
            Rzucić!
            • Gość: idiota Re: To co piekne IP: *.dyn.optonline.net 15.07.02, 21:41

              Idiota

              Sen

              I znow tej nocy Ja widzialem
              piekna,wspaniala,jasna postac,
              i tak jak wtedy gdy Ja zegnalem
              kiedy mi przyszlo sie z Nia roztac.

              Nie wierz ze milosc jest wszechwladna
              kiedy ogarnia cie jak plomien,
              gdy czujesz tylko juz bezradnosc
              potworny bol,dzies tu kolo Niej.

              I znow powracam mysla do Niej
              czujac chwilowy blask olsnienia,
              i znow sie budze daleko od Niej
              z gorzkim osadem niespelnienia.

              Idiota (lata 70-te).

              idiota, :)
              • Gość: idiota Re: To co piekne IP: *.dyn.optonline.net 15.07.02, 22:36

                Ojej, nie spelnilem 5 kryterium;
                Ale mozna to potraktowac jako skapa odpowiedz na powyzszy wiersz
                "poety",chociaz Damodar daje juz znacznie lepszy i w dodatku
                spelnajacy kryteria podane przez szacowne "oko", przed ktorego
                snobizmem gleboko chyle swe czolo.

                idiota, :)


        • Gość: Poeta Ale prawdziwe! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.07.02, 06:14
          Autor: Gość: Re IP: *.nsw.bigpond.net.au
          Data: 15-07-2002 18:33
          "Poeto"(?), ale to nie jest Piekne.

          Ale PRAWDZIWE i CIEKAWE!

          --------------------------------------------------------------------------------
          Biedny staruszek!

          O Wojtyle mowisz? :)
    • Gość: U Re: To, co piękne... IP: *.gis.net 15.07.02, 21:33
      Gość portalu: oko napisał(a):

      > Czesto w ramach odreagowywania brudu i znoju siegam po
      swoje ulubione teksty.
      > Pomyslalem, ze na pewno nie jestem jedyny. Zapraszam do
      wrzucania tu tekstow,
      > ktore w jakis sposob spelniaja waszym zdaniem kryterium
      piekna. Takich, które
      > kochacie, które w jakims momencie byly dla was wazne.
      Sadze, ze moze byc to
      > pozyteczniejsze od bicia piany, moze tez dac chwile
      wytchnienia przed kolejna
      > mordercza polemika.
      > KRYTERIA
      > 1) Piekno jest pojeciem wzglednym - ale wulgarnosc i
      chamstwo powszechnie
      > ujednoliconym.
      > 2) Bez aktualnej polityki.
      > 3) Bez natretnej ideologii.
      > 4) Teksty artystyczne - nie eseje, definicje, reportaze
      itp.
      > 5) Teksty cudze - jesli ukrywaja sie na forum jacys
      noblisci, proszeni sa o
      > niecytowanie samych siebie.
      > 6) Zakladam, ze osoby nieprzestrzegajace zasad beda
      ignorowane przez
      > pozostalych.


      napisalem pod: "To,co piekne" 3 przeslania.Wszystkie
      znikly.napisalem 3 wierszyki z Elementarza
      Falskiego.Prosilem rowniez o jakiekolwiek informacje z
      zycia pana Falskiego......
      • Gość: idota Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:34

        A zatem uwazam, ze te zasady trzeba zmienic!
        A zatem dopuscic wlasne utwory jak rowniez
        dyskusje na zwiazane z roznymi utworami cytaty;
        Temat watku jest "To co piekne" a nie "To
        co konieczne!!!

        z powazaniem,

        idiota, ;)

        • Gość: idiota Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:38

          Gdyby Bóg mógł zboczyć z drogi prawdy,
          pozostałbym wierny prawdzie i opuściłbym Boga.

          Mistrz Eckhart
          • Gość: idiota Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:41
            Rozum, ateizm, wiara

            Istnieją dwa ateizmy, z których jeden jest oczyszczeniem pojęcia Boga.

            Być może, każda rzecz zła ma swój drugi aspekt, który na drodze postępu do
            dobra stanowi oczyszczenie, a także trzeci - który jest dobrem nadrzędnym.

            Trzeba te trzy aspekty rozróżniać, bo pomieszanie ich stanowi wielkie
            niebezpieczeństwo dla myśli i dla skutecznego kierowania życiem.

            Z dwóch ludzi, którzy nie doświadczyli sami istnienia Boga, ten, który przeczy
            Jego istnieniu, jest Mu być może bliższy. Fałszywy Bóg, który we wszystkim
            przypomina prawdziwego, z wyjątkiem tego, że nie można się z nim zetknąć,
            będzie zawsze przeszkodą w dojściu do Boga prawdziwego.



            Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie
            ateizm jest oczyszczeniem. Tą częścią mojej istoty, która nie jest przeznaczona
            dla Boga, powinnam być ateistką. Wśród ludzi, u których nie obudziła się
            nadprzyrodzona część ich istoty, ateiści mają rację, a wierzący jej nie mają.



            Za pośrednictwem rozumu wiemy, że to, czego rozum nie ogarnia, jest bardziej
            rzeczywiste niż to, co może ogarnąć.

            Wiara to doświadczenie tego, że rozum jest oświecony przez miłość.

            Tylko, że tę wyższość miłości rozum powinien uznać przechodząc właściwą sobie
            drogę stwierdzenia i dowodzenia. Podporządkować się powinien dopiero wtedy,
            kiedy wie dlaczego, i to w sposób doskonale ścisły i jasny. Bez tego
            podporządkowanie się jest błędem, a to, czemu się rozum podporządkowuje, wbrew
            etykietce nie jest miłością nadprzyrodzoną, ale czymś innym. Może to być na
            przykład wpływ środowiska.



            Wiara nie jest zetknięciem z Bogiem: w tym wypadku nie byłaby nazwana nocą,
            zasłoną. Jest to poddanie tych części duszy, które nie stykają się z Bogiem,
            tej części, która ma z Nim styczność.



            Wiara i dobro

            Aby być posłusznym Bogu, trzeba otrzymywać rozkazy. Jak to się stało, że
            otrzymywałam je we wczesnej młodości, kiedy wyznawałam ateizm ? Wierzyć to mieć
            przeświadczenie, że pragnienie dobra jest zawsze nagrodzone; ktokolwiek je ma,
            nie jest ateistą. Wierzyć w jednego Boga, który może pozostawić w ciemnościach
            tych, którzy pragną światła - to nie mieć wiary.



            Istota wiary: niepodobieństwem jest naprawdę pragnąć dobra i nie osiągnąć go.

            Albo odwrotnie: to, czego można naprawdę pragnąć i nie otrzymać, nie jest
            naprawdę dobrem.

            Niepodobna otrzymać dobra, kiedy się go nie pragnęło.



            Gdyby wszystkie rzeczy poddać posłuszeństwu wobec Boga bez żadnych zastrzeżeń i
            z tą myślą: Jeśli Bóg istnieje rzeczywiście, wszystko przez to zyskam - choćby
            nawet chwila śmierci miała przynieść nicość; gdyby to słowo nie odpowiadało
            niczemu poza złudzeniem, nie straciłam nic, bo w tym wypadku nie ma w ogóle
            żadnego dobra, nie ma zatem nic, co można by utracić; zyskałam nawet,
            docierając do prawdy, bo odrzuciłam złudne dobra, które istnieją, ale które nie
            są dobrem, dla rzeczy, która (wedle tego przypuszczenia) nie istnieje, ale
            która, gdyby istniała, byłaby przecież jedynym dobrem ...

            Jeśli w ten sposób pokierować swoim życiem, żadne odkrycie w chwili śmierci nie
            zdoła wywołać w nas żalu; bo choćby wszystkimi światami rządził los albo
            szatan, nie musielibyśmy żałować, żeśmy tak życie przeżyli.

            To o wiele lepsze od zakładu Pascala.

            Choćby Bóg był złudzeniem, jeśli chodzi o istnienie, pozostaje On jedyną
            rzeczywistością, jeśli chodzi o dobro. Tu mogę mieć pewność, bo to jest
            definicja.



            Za ten przywilej, aby przed śmiercią osiągnąć stan duszy w doskonały sposób
            podobny do stanu duszy Chrystusa, kiedy wisząc na krzyżu mówił: "Boże mój,
            czemuś mnie opuścił ?" - za ten przywilej wyrzekłabym się chętnie wszystkiego
            co nazywa się rajem.

            Bo całe Jego pragnienie było bez reszty skierowane ku Bogu, a zatem posiadał
            Boga w sposób doskonały.

            Cierpiał męki niemal piekielne, ale czyż to taki ważny szczegół ?



            Zasadniczy punkt chrystianizmu (i platonizmu):

            Tylko myśl o doskonałości wytwarza dobro - dobro niedoskonałe. Jeśli stawiamy
            sobie za cel niedoskonałość, czynimy zło.



            Nie ma człowieka o tak twardym sercu, aby nie odczuwał współczucia na widok
            nieszczęść przedstawianych w teatrze. Bo nie dążąc do niczego, nie starając się
            niczego zdobyć, nie czując się zagrożonym żadnym niebezpieczeństwem, żadnym
            brudem, wciela się w oglądane postacie.

            Daje ujście swojemu współczuciu, bo wie, że znajduje się poza rzeczywistością.
            Gdyby to była rzeczywistość, stałby się zimny jak lód.

            Wielu chrześcijan opłakujących w ciągu wieków ukrzyżowanie Chrystusa nie
            wzruszyłoby się wcale widząc Go na krzyżu. Łzy ich były bezpłodne.

            Człowiek, który całe swoje pragnienie przelał na dobro, jest ustawicznie
            skłonny do współczucia, tak jak człowiek w teatrze.

            Myśl jego nie ucieka od obrazu nieszczęścia, bo wie, że nieszczęście nie jest
            złem. Cierpi jednak na jego widok, bo wie, że nieszczęście sprawia ból. A
            cierpienie skłania go do tego, by próbował mu zaradzić.

            I to wszystko. Nie ma nic poza tym. To jest tak proste, że w tejże chwili,
            kiedy próbuje zaradzić cierpieniu, prawa jego ręka nie wie, co czyni lewa.



            Sens wszechświata

            Jesteśmy częścią, która ma naśladować całość.

            Atman. Niech dusza człowieka wcieli się w cały wszechświat. Niech z całym
            wszechświatem nawiąże ten związek, jaki kolekcjonera wiąże z jego kolekcją,
            żołnierza umierającego ze słowami: "Niech żyje Cesarz !" - z Napoleonem. Dusza
            potrafi przenieść się z ciała, w którym mieszka, w coś innego. Niech więc
            przeniesie się w cały wszechświat.

            Utożsamić się z całym wszechświatem. Wszystko, co jest mniejsze od
            wszechświata, poddane jest cierpieniu.

            Cóż z tego, że umrę, wszechświat istnieje nadal. Nie pocieszy mnie to, jeżeli
            jestem czymś innym niż wszechświat. Ale jeśli wszechświat jest dla mojej duszy
            jak gdyby drugim ciałem, własna śmierć staje się dla mnie czymś równie mało
            ważnym, jak śmierć jakiegoś nieznajomego. I tak samo cierpienie.



            Bóg osobowy i nieosobowy

            Bóg, jak mówią Hindusi, jest zarazem osobowy i nieosobowy. Jest nieosobowy w
            tym sensie, że Jego nieskończenie tajemniczy sposób bycia Osobą różni się
            nieskończenie od ludzkiego sposobu bycia osobą. (...)

            Niektórzy święci o bardzo wysokim stopniu uduchowienia, jak święty Jan od
            Krzyża, pojęli równocześnie i z równą siłą osobowy i nieosobowy aspekt Boga.
            (...)

            Ponieważ na Zachodzie słowo "Bóg" w zwykłym jego użyciu oznacza osobę, ludzie,
            których cześć, wiara i miłość skierowane są niemal wyłącznie na nieosobowy
            aspekt Boga, mogą uważać się i podawać za ateistów, choć w duszy ich mieszka
            miłość nadprzyrodzona. Ci będą z całą pewnością zbawieni.

            Poznać ich można po stosunku, jaki maja do rzeczy ziemskich. Ci wszyscy, którzy
            mają w sobie w czystym stanie miłość bliźniego i godzą się na istniejący ład
            świata włącznie z cierpieniem; wszyscy ci, nawet jeśli żyją i umierają pozornie
            jako ateiści, są z pewnością zbawieni.

            Ci, którzy w stopniu doskonałym posiadają te dwie cnoty, nawet jeśli żyją i
            umierają jako ateiści, są święci. Spotykając takich ludzi, nie trzeba starać
            się ich nawracać. Oni są w pełni nawróceni, choć nie w sposób widoczny; nawet
            jeśli nigdy nie byli ochrzczeni, zostali na nowo zrodzeni z wody i z ducha;
            nawet jeśli nigdy nie przyjmowali komunii świętej, spożywali chleb życia.



            Wszechmoc i słabość Boga

            Bóg jest na ziemi wszechmocny tylko w tym sensie, że zbawia tych, którzy chcą
            być przez Niego zbawieni. Całą resztę swojej mocy oddał księciu tego świata i
            bezwładnej materii. Jego moc jest tylko duchowa. Ale to co duchowe, ma tu na
            ziemi tylko tyle mocy, ile jej trzeba, żeby istnieć. Ziarno gorczyczne, perła,
            zaczyn chlebowy, sól.



            Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą. Stwarzanie jest zrzekaniem się
            władzy, abdykacją. Ale jest wszechmocny w tym sensie, że zrzeka się tej władzy
            z własnej woli. Zna skutki tego aktu i pragnie ich.

            • Gość: idiota Re: To, co piękne.cd. IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:46
              Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z głodu. Bóg otacza go swym
              miłosierdziem, ale nie może zesłać mu chleba. Ale obok jestem ja, i na całe
              szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek chleba. To moja jedyna
              wyższość nad Bogiem.

              "Bo byłem głodny, a daliście mi jeść." Bóg może prosić o chleb dla nędzarzy,
              ale nie może go im dać.



              Miłość

              W całej pełni uświadamiamy sobie istnienie tylko tych istot ludzkich, które
              kochamy.

              Przeświadczenie, że inne istoty ludzkie istnieją jako takie, jest miłością.



              Energia seksualna nie występuje u ludzi okresowo. Świadczy to najlepiej, że
              przeznaczeniem jej nie jest użytek naturalny, ale miłość Boga.



              Miłość odczuwa potrzebę wyjścia z tego, co Hindusi nazywają stanem rozdwojenia,
              rozdzieleniem podmiotu i przedmiotu (...). Przede wszystkim pożądanie zmysłowe,
              pochłaniając całą energię życiową, sprawia to, że jest już tylko jeden
              przedmiot, a reszta nie istnieje; stać się za tym jednym i tym samym z owym
              przedmiotem oznaczałoby definitywne zerwanie ze stanem rozdwojenia; w ten
              sposób miłość, osiągnąwszy cel swego pożądania, stałaby się urzeczywistnieniem
              myśli Wedanty. Ale tu na ziemi miłość nie może osiągnąć celu swego pożądania.
              Musi przebić Niebo i przedostać się na drugą stronę. Jeśli tego nie czyni,
              zamienia się częściowo w nienawiść. Jak przebaczyć drugiemu człowiekowi, że
              wciąż jest inny ?



              Miłość Boga jest wtedy czysta, kiedy równą wdzięczność budzi w nas i radość i
              cierpienie.



              Lucyfer chciał być Bogiem. Cóż bardziej naturalnego. Tylko miłość każe nam
              przystać na to, że nie jesteśmy Bogiem. Miłość każe przystać na to, że jest się
              czymkolwiek, albo niczym. Zaspokaja ją bez reszty myśl, że Bóg jest. Trzeba tak
              kochać albo być jak Lucyfer; wszystko inne jest służalstwem.



              Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek myśli nie był w nim taki,
              że jest czymś najzupełniej fałszywym.

              Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą władzą, jaka jest przeznaczona
              do miłości seksualnej, to tak jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy
              farbami wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko tą władzą możemy kochać,
              innej nie mamy. Można by zresztą równie dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie,
              kochającemu kobietę. Cały freudyzm przepojony jest przesądem, którego
              zwalczanie stawia sobie jako misję, a mianowicie, że wszystko co seksualne,
              jest niskie.



              Kto jest przekonany, że ma niewiele grzechów, o niewiele Boga prosi i kocha
              niewiele.

              Ale prostytutka najgorszej kategorii nie może nie wiedzieć, że ma grzechów
              wiele, bo społeczeństwo nie zostawi jej w tej nieświadomości.

              Jeśli ktoś przeżył życie niemal bez grzechu, ale czuje w sobie wszystkie
              możliwe zbrodnie i za wszystkie, choć niespełnione, Boga przeprasza, może mieć
              łaskę kochania Boga tak jak prostytutka.



              Jeśli miłość nie znajduje żadnego przedmiotu, ten, kto kocha, musi pokochać
              samą swoją miłość, pojętą jako coś z zewnątrz. Wtedy znalazło się Boga.



              Prawdziwość innych religii

              Pomiędzy mistykami prawie wszystkich tradycji religijnych istnieje rzeczywiście
              wspólnota dochodząca niemal do identyczności. Oni stanowią o prawdzie każdej z
              tych tradycji.

              Kontemplacja, praktykowana w Indiach, Grecji, Chinach itd. jest w równym
              stopniu nadprzyrodzona, jak kontemplacja u mistyków chrześcijańskich.
              Szczególnie silne pokrewieństwo istnieje na przykład pomiędzy Platonem i
              świętym Janem od Krzyża. A także pomiędzy Upaniszadami a świętym Janem od
              Krzyża. Bardzo bliski mistyce chrześcijańskiej jest również taoizm.



              Religia katolicka mieści w sobie i formułuje wyraźne prawdy, które w innych
              religiach zawarte są w sposób ukryty. Ale i odwrotnie: inne religie zawierają w
              sobie sformułowane prawdy, które w chrystianizmie są zawarte w sposób ukryty.
              Najbardziej wykształcony chrześcijanin może się jeszcze wiele nauczyć o
              sprawach Boskich, czerpiąc z innych tradycji religijnych; choć wewnętrzne
              światło, może mu także ukazać to wszystko poprzez jego własna tradycję
              religijną. Niemniej jednak byłoby niepowetowaną stratą, gdyby te inne tradycje
              religijne znikły z powierzchni ziemi. Misjonarze aż nadto przyczynili się do
              ich zanikania.

              Święty Jan od Krzyża wiarę porównuje do odblasków srebra, podczas gdy prawda
              jest złotem. Różne autentyczne tradycje religijne to różne i być może równie
              cenne odblaski tej samej prawdy. Ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo każdy
              żyje tylko jedną spośród tych tradycji, a inne ogląda z zewnątrz. A tymczasem
              religię można poznać tylko od wewnątrz, jak to, całkiem słusznie, powtarzają
              bez przerwy katolicy ludziom niewierzącym.

              To tak jakby dwóch ludzi, mieszkających w dwóch połączonych ze sobą pokojach,
              widziało słońce - każdy przez swoje okno - a jednocześnie ścianę w pokoju
              sąsiada, oświeconą odblaskiem słońca, i każdy z nich był przeświadczony, że on
              tylko widzi słońce, a sąsiad - tylko jego odblask.

              Kościół uznaje różnorodność powołań za rzecz cenną. Trzeba by rozszerzyć tę
              myśl i na powołania istniejące poza Kościołem. Bo są i takie.



              Każda religia jest jedynie prawdziwa, to znaczy, że myśląc o niej trzeba jej
              okazywać tyle uwagi, jakby poza nią nie istniała żadne inna. (...) W
              pojęciu "syntezy" różnych religii zawiera się niższy stopień uwagi.



              Chrześcijaństwo - Kościół

              Izrael oparł się Rzymowi, bo jego Bóg, chociaż niematerialny, był doczesnym
              władcą na poziomie Cesarza. Dzięki temu mógł narodzić się chrystianizm. Religia
              Izraela nie była dosyć szlachetna, aby być krucha i, dzięki tej odporności,
              mogła chronić wzrost tego, co jest najbardziej szlachetne.



              Święty Augustyn (przeciw Pelagiuszowi). Jeśli niewierny przyodzieje tych, co są
              nadzy itd., czyni źle, choć uczynek jego jest dobry. Bo złe drzewo przynosi złe
              owoce. A drzewo jest złe, bo "bez wiary nie można się Bogu podobać".

              To coś dokładnie przeciwnego niż słowa Chrystusa, który mówił: "Po ich owocach
              poznacie ich" - a nie po drzewie poznacie owoce. I przeciwnie - to zupełnie
              przypomina postawę faryzeuszy wobec Chrystusa. To społeczne bałwochwalstwo,
              bałwochwalcza cześć oddawana Kościołowi, podobna do bałwochwalczej czci Izraela
              u Żydów. To coś zupełnie przeciwnego niż historia o Samarytaninie (heretyku
              tamtych czasów).

              Oto totalitaryzm.

              W jaki sposób chrystianizm może przepoić wszystko, nie stając się
              totalitarnym ? Wszystko we wszystkich - i nie stać się totalitarnym.



              W totalitarnej ortodoksji Kościoła jest jakiś niedostatek wiary. Ktokolwiek
              prosi Boga o chleb, nie otrzyma kamieni. Jeśli temu, kto pragnie prawdy, ukaże
              się jakieś błędne rozwiązanie, jest ono dla niego widocznie tylko etapem na
              drodze do prawdy, i jeśli nie ustanie w drodze do prawdy, dojrzy, że to był
              błąd. Ten, kto nie pragnie prawdy, tkwi w błędzie, ale tkwi w błędzie nawet
              wtedy, gdy recytuje Credo. Potępienie błędów było słuszne, ale nie anathema sit
              (ekskomunika). Skąd można wiedzieć, że taki właśnie błąd nie był dla danego
              umysłu konieczny jako przejściowy etap ?Wystarczyło powiedzieć: "Ktokolwiek
              mówi, że ... nie doszedł jeszcze do prawdy". Chronić maluczkich ? A czy nie
              można ich było chronić modlitwą ?

              Jeśli modlę się o prawdę, każda myśl, która mi się wydaje prawdziwa, pochodzi
              od Boga, choćby sama była błędem, i nie mam prawa jej odtrącać przez uległość
              wobec autorytetu, choćby z własnej woli przyjętego.



              Chrystus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc
              je ...", to znaczy te, które uwierzą w Niego. Ale nigdy nie
              powiedział: "Zmuszajcie ich, żeby wyparli się wszystkiego, co ich ojcowie
              uznawali za święte, i przyjęli za księgę świętą dzieje jakiegoś niewielkiego,
              nie znanego im ludu". Przekonywano mnie, że Hindusom własna ich tradycja
              religijna nie zabraniałaby bynajmniej przyjęcia chrztu, gdyby misjonarze nie
              stawiali im jako warunku wyparcia się Wisznu i Siwy. Jeśli jaki
              • Gość: idiota Re: To, co piękne.cd. IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:49
                Chrystus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc
                je ...", to znaczy te, które uwierzą w Niego. Ale nigdy nie
                powiedział: "Zmuszajcie ich, żeby wyparli się wszystkiego, co ich ojcowie
                uznawali za święte, i przyjęli za księgę świętą dzieje jakiegoś niewielkiego,
                nie znanego im ludu". Przekonywano mnie, że Hindusom własna ich tradycja
                religijna nie zabraniałaby bynajmniej przyjęcia chrztu, gdyby misjonarze nie
                stawiali im jako warunku wyparcia się Wisznu i Siwy. Jeśli jakiś Hindus wierzy,
                że Wisznu to Słowo, a Siwa - Duch Święty i że Słowo wcieliło się w Krishnę i
                Ramę, zanim wcieliło się w Jezusa, jakim prawem można by mu odmówić chrztu ?

                Tak samo w owym sporze jezuitów i papiestwa na temat misji w Chinach, właśnie
                jezuici wypełniali słowa Chrystusa.

                W XVII - XVIII wieku jezuici jezuici z powodzeniem próbowali w Chinach
                adaptować chrześcijaństwo do miejscowego kultu i filozofii. Spotkało się to ze
                sprzeciwem papiestwa, skutkiem czego było zupełne załamanie się chrześcijaństwa
                w Chinach.



                Inne

                Mieć w myśli wielką ilość prawdy bezwładnej nie na wiele się przydaje.
                Natomiast nieskończenie małe ziarno prawdy działającej stopniowo niszczy
                wszelki błąd (ziarno gorczyczne). (...) To samo rozróżnienie stosuje się do
                kłamstwa. (...) Błąd działający, który niszczy prawdę to diabeł.

                W duszy nie mogą przebywać razem prawda działająca i kłamstwo działające.
                Jednak akcja prawdy budzi kłamstwo z jego bezwładu i narzuca mu odruchy
                obronne. Tym są pokusy świętych.

                Są dusze zawierające tylko prawdę bezwładną i kłamstwo bezwładne. Tych jest
                najwięcej.

                Inne zawierają oprócz tego albo kłamstwo, albo prawdę w stanie działania. Te
                ostatnie są na prostej drodze do świętości.



                Przeszłość i przyszłość niszczą zbawienny skutek nieszczęścia, dostarczając
                nieskończonego pola do popisu imaginacyjnym wzlotom. Dlatego też wyrzeczenie
                się przeszłości i przyszłości jest pierwszym z wyrzeczeń.



                Nie trzeba próbować zmienić w sobie ani przekreślić pragnień i niechęci,
                przyjemności i bólów. Trzeba znosić je biernie, jak wrażenia koloru, nie
                przywiązując do nich większej wagi.



                Sposób oczyszczenia: modlić się do Boga nie tylko w ukryciu przed ludźmi, ale
                myśląc, że Bóg nie istnieje.



                Odrzucić wierzenia, które wypełniają pustkę, łagodzą gorycz (bo tylko w tę
                pustkę wchodzi Chrystus). Wierzenie w nieśmiertelność, wierzenie w użyteczność
                grzechów: etiam peccata. Wierzenie w opatrznościowy porządek wypadków - jednym
                słowem "pociechy" jakich szuka się zwykle w religii.

                Pustka: noc duszy.



                Patrzeć na każdy grzech popełniony przeze mnie jako na szczególny wzgląd Boga.
                Otrzymuje wiele, jeżeli zasadnicza niedoskonałość, kryjąca się w głębi mnie,
                odsłania się częściowo moim oczom danego dnia, w danej godzinie, w danych
                okolicznościach. Pragnę, błagam, aby moja niedoskonałość odsłoniła się cała
                moim oczom, na ile do tego jest zdolne spojrzenie ludzkiej myśli. Nie żeby
                została uleczona, ale nawet jeżeli nie ma być uleczona, żebym widziała prawdę.



                Pod tym względem [cnota pokory] zastanawianie się nad własna głupotą jest może
                jeszcze bardziej użyteczne, niż zastanawianie się nad grzechem.



                Miłość do Boga, jeżeli ma się ja w sobie, nie jest możliwa do stwierdzenia. Nie
                jest przedmiotem naszej świadomości. Bo to Bóg w nas kocha Boga, a Bóg nie jest
                przedmiotem.

                Co do bliźniego, dobroczynne akty o jakich pamiętamy nie będą nam policzone w
                podziękowaniu Chrystusa, bo z chwilą kiedy o nich pamiętamy, "otrzymaliśmy
                naszą zapłatę". Co do tych, których nie pamiętamy, z definicji nie wiemy, że
                miały miejsce.

                Dramat zbawienia odbywa się za zasłoną.



                "Byłem głodny, a wyście mnie nakarmili". Kiedy Panie ? Nie wiedzieli. Nie
                trzeba tego wiedzieć.



                Spełniać jako akty cnoty te tylko, od których nie można się powstrzymać, te,
                których nie można nie spełnić, ale powiększać bez ustanku, przez uwagę dobrze
                skierowaną, ilość tych, których nie można nie spełnić.



                Dobrodziejstwo. Jest to czyn dobry, jeżeli spełniając go czuje się całą duszą,
                że dobrodziejstwo jest rzeczą absolutnie niemożliwą.

                Cokolwiek zrobię, widzę najzupełniej jasno, ze czynić dobro, to nie jest dobro.
                Bo ten, który nie jest dobry, nie czyni dobra. A "tylko Bóg jest dobry".

                W każdej sytuacji, cokolwiek się zrobi, popełnia się zło i to zło nie do
                zniesienia.

                Trzeba prosić, aby wszelkie zło jakie się czyni, spadało tylko i bezpośrednio
                na nas. Jest to Krzyż.



                Przepisy nie są nam dane, aby je praktykować, ale praktyka jest po to, abyśmy
                zrozumieli przepisy. Są to gamy. Nie gra się Bacha, zanim nie ćwiczyło się gam.
                Ale nie ćwiczy się gamy dla samej gamy.



                Bóstwo na poziomie zobowiązań to społeczeństwo przekształcone w bożyszcze.
                (...) Moralność jest na pierwszym planie, bo osłabione jest pojęcie sakramentu.

                Simone Weil


                • Gość: idiota Re: To, co piękne.cd. IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 03:11

                  Aniol

                  W te noc,przedziwna noc
                  gdy dusza ma szukalem Go
                  spelnil me sny i zeslal mi
                  moc wiary swej jak srebrny ptak
                  olbrzymim skrzydlem objal mnie
                  w tym dziwnym snie.

                  Do dzis pamietam jak
                  otwarla sie blekitna dal
                  a w usta moje wplynal zar
                  Jego milosci wieczny czar
                  wypelnil mnie.


                  to nawet pasuje do jednej z arii z opery
                  "Polawiacze perel".

                  idiota, ;)
                  • damodar Re: To, co piękne.cd. 16.07.02, 04:05
                    Andrzej Stasiuk
                    * * *

                    W mym niepokoju, w twoim pokoju
                    wilk i lis przystanęły nieruchomo:
                    Sarna w pół skoku, gęś w ćwierć krzyku
                    jak heraldyczne pary głoszące chwałę nieuchronnej śmierci.
                    Lecz to nie tak, moja miła, nie tak:
                    Jest w tym łagodność równa okrucieństwu,
                    lis jest lisicą a gęś gąsiorem.
                    Czułość sycona strachem i strach
                    głaskany czułą dłonią.
                    • damodar Re: To, co piękne.cd. 16.07.02, 04:08
                      Leopold Staff
                      Bliskość daleka

                      Nie widzę ciebie, tylko twoje szaty,
                      I ślepym ciebie zgaduję zdumieniem,
                      Snem jasnym ciemnych korzeni są kwiaty,
                      Jak śpiew jest jeno zbudzonym milczeniem.

                      Ostatnie blaski jesieni na drzewach,
                      Zachodnie słońce, lot dzikiego ptaka
                      Wieszczą o innych krainach i niebach,
                      Które zachwyca godzina jednaka.

                      I że nie złudą jedynie są echa
                      Czaru, co włada wiecznie za snu bramą,
                      Mówi o zmierzchu twa bliskość daleka,
                      Co zwierza wszystkim tęskniącym to samo.
                      • damodar Re: To, co piękne.cd. 16.07.02, 04:11
                        Leopold Staff
                        List z jesieni

                        Czekam listu od Ciebie... Tam Południa słońce
                        I morze mówi z Tobą... U mnie długa słota,
                        Samotność, jesień, chmury i drzewa więdnące...
                        Dziś pogoda... Lecz słońce chore - jak tęsknota...

                        Nim wyślesz, włóż list w trawę wonną albo w kwiaty,
                        Bo tu żadne nie kwitną już... Niech go przepoi
                        Spokój, woń słońca, szczęście Twej bliży i szaty -
                        Albo go noś godzinę w fałdach sukni swojej...

                        A papier niechaj bedzie niebieski... Bo może
                        Znów przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze
                        Słota łkać będzie, kiedy list przyjdzie od Ciebie;
                        Skarżyć się będą drzewa, co więdną i mokną,
                        A ja, samotny, może znów będę przez okno
                        Patrzał za małym skrawkiem błękitu na niebie...
                        • damodar To ,co piekne 16.07.02, 04:15
                          Alicja Rybałko
                          Spotkanie w autobusie

                          Dlaczego się oglądam
                          za tym śmiesznym facetem
                          w poplamionym płaszczu
                          czemu patrzę ze wzruszeniem
                          na jego prawe ramię
                          i żyłkę na skroni
                          po co słucham jak mówi
                          i milczy
                          do tamtej panie
                          nie do mnie

                          wiesz
                          on miał Twoje usta
                          • damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:19
                            Agnieszka Osiecka
                            Jeżeli gdzieś jest niebo

                            Nie wiedziałam, że tak blisko
                            jest to wszystko,
                            to wszystko, o co chodzi...
                            Nie wiedziałam, że tej zimy
                            zatańczymy,
                            zatańczymy jak w ogrodzie...
                            Nie wiedziałam, że się ręce
                            z tego tańca
                            jak z wieńca
                            nie rozpłaczą,
                            nie wiedziałam, że się serca
                            nigdy więcej,
                            nigdy więcej nie rozłączą,
                            nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
                            nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,
                            nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam
                            w głębi snu,
                            że jeżeli gdzieś jest niebo,
                            to tu, to tu.

                            Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,
                            uwierzyłam, że umiera się parami,
                            nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą
                            jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż
                            przystani...

                            Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
                            Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło,
                            nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam
                            w głębi snu,
                            że jeżeli gdzieś jest piekło,
                            to tu.
                            • damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:27
                              Kazimiera Iłłakowiczówna
                              Licho

                              Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!
                              Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,
                              zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,
                              będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.
                              Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,
                              do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.
                              W stajni rozplotę włosy, zakręcę znów do góry,
                              i przyjdą z ziem indyjskich olbrzymie rogate szczury.
                              Trzeba mnie wziąć do domu, przy stole dębowym posadzić,
                              trzeba mnie długo pieścić, po zimnych stopach gładzić,
                              a kiedy sen mnie zmoże albo zaleję się Izami
                              - długo po czole miedzianym ciepłymi wodzić ustami
                              • damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:30
                                Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                Erotyk

                                Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików
                                umieram słodko bez żalu, umieram cicho, bez krzyku. --
                                Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla,
                                a moje czoło znużone coraz się niżej przechyla...
                                Wreszcie dotykam Bieguna i śnieg mi taje wśród włosów,
                                a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących Lianosów...
                                Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym Równiku,
                                i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku...
                                Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę
                                i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone...
                                Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski,
                                i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski,
                                obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem --
                                i tak spoczywam � okryta niebem i sercem Twojem...
                                • damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:36
                                  Michał Lermontow
                                  * * *

                                  Posłuchaj: gdy los nam porzucić pozwoli
                                  Ten świat, gdzie tak duszą stygniemy powoli,
                                  Być może w krainie, gdzie kłamstwo nie znane,
                                  Ty będziesz aniołem, ja będę szatanem!
                                  Przysięgnij, że raju szczęśliwość porzucisz
                                  I że do dawnego kochanka powrócisz!
                                  Wygnaniec skazany przez los na zatratę,
                                  Niech będzie ci rajem, a ty mi wszechświatem.
                                  • Gość: idiota Re: To ,co piekne IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 05:26

                                    to co wybierasz to wspaniale
                                    Damodar!
                                    poslalem ci mail;
                                    odpowiesz?

                                    idiota, :)

                                    • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:19
                                      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                      Zapomniane pocałunki

                                      Kto liczy nasze pocałunki,
                                      kto na nie zważa?
                                      Ludzie mają troski i sprawunki,
                                      Bóg światy stwarza...
                                      Zapomniane przez nas dwoje ich różowe mnóstwo
                                      spada na dno naszych dusz,
                                      jak płatki miękkich, najpiękniejszych róż...
                                      Tam leżą i ciasno zduszone na sobie
                                      słodkim olejkiem się pocą,
                                      który rozpachnia się w nas każdą nocą
                                      i każdem ranem,
                                      i życia zwykłego jesienne ubóstwo
                                      czyni róż krajem, perskim Gulistanem.
                                      Kto nasze pocałunki liczy?
                                      Kto na nie zważa?
                                      Bóg światy stwarza,
                                      nie zapisuje w księgach słodyczy...
                                      • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:23
                                        Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                        Upał

                                        Dni znużone jak muły wloką się po wybojach.
                                        W żaluzje pukają kanikuły...
                                        Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.
                                        Ach, jak pragnę twego serca lodu...
                                        • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:29
                                          Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                          skarga laury

                                          więc skończone wszystko między nami
                                          nie zobaczę cię więcej na ziemi
                                          tłukę więc o drzewo koszyk z malinami
                                          pocałunkami naszemi
                                          • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:39
                                            Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                            Gorzka zatoka

                                            Szeroki, wesoły, wysoki,
                                            nieulękły marynarzu siłaczu!
                                            Wyłowiłeś mnie z mego płaczu
                                            jak syrenę z gorzkiej zatoki...
                                            • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:41
                                              Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                              * * *

                                              Gdy pochylisz nade mną twe usta pocałunkami nabrzmiałe
                                              usta moje ulecą, jak dwa skrzydełka ze strachu białe -
                                              krew moja się zerwie, aby uciekać daleko, daleko,
                                              i o twarz mi uderzy płonącą czerwoną rzeką.
                                              Oczy moje, które pod wzrokiem twym słodkim się niebią,
                                              oczy moje umrą, a powieki je cicho pogrzebią.
                                              Pierś moja w objęciu twej ręki stopi się jakby śnieg,
                                              i cała zniknę jak obłok, na którym za mocny wicher legł.
                                              • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:44
                                                Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                                Berceuse

                                                Oczy twe ciche są jeszcze, oczy twe ciche są jeszcze,
                                                kiedy mnie bierzesz w ramiona
                                                spokojnych gwiazd płyną deszcze, łagodnych gwiazd płyną deszcze
                                                i śnieg na śniegu gdzieś kona...

                                                W milczeniu zbladły nam twarze, w milczeniu zgasły nam twarze,
                                                i dusze bledną w miłości...
                                                w błękitnym stoi oparze, w półsennym stoi oparze
                                                różowe serce światłości...

                                                Spoczywam na twoim łożu, zasypiam na twoim łożu,
                                                jak na dnie srebrzystych noszy,
                                                stojących gdzieś na rozdrożu, wstrzymanych gdzieś na rozdrożu
                                                w oczekiwaniu rozkoszy...
                                                • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:47
                                                  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                                  Fotografia

                                                  Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
                                                  czyjeś ciało i ziemię całą,
                                                  a zostanie tylko fotografia,
                                                  to - to jest bardzo mało.....
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:50
                                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                                    Erotyk

                                                    Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików
                                                    umieram słodko bez żalu, umieram cicho, bez krzyku. --
                                                    Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla,
                                                    a moje czoło znużone coraz się niżej przechyla...
                                                    Wreszcie dotykam Bieguna i śnieg mi taje wśród włosów,
                                                    a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących Lianosów...
                                                    Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym Równiku,
                                                    i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku...
                                                    Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę
                                                    i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone...
                                                    Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski,
                                                    i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski,
                                                    obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem --
                                                    i tak spoczywam � okryta niebem i sercem Twojem...
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:53
                                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                                    Nie wrócę więcej

                                                    "Nie wrócę więcej! Niech mnie Bóg odrzuci
                                                    Daleko w gwiazdy! Gdyż mnie świat ten smucił
                                                    Niewybaczalnie"... "Tak, lecz tu rozkwita
                                                    Miłość, jak storczyk ustronny... Nie wrócisz?"
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:56
                                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                                                    Nike

                                                    Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki,
                                                    o miłości nieuciszona!
                                                    Choć zabita, lecz biegniesz z zapałem jednakim
                                                    wyciągając odcięte ramiona...
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:15
                                                    Adam Ważyk
                                                    Niedziela

                                                    W dzień, za miastem, na rzece, która się już nie pieni,
                                                    mewy, czy łodzie z żaglami, z krzykiem nadbiegną zewsząd.
                                                    Połykasz śmietankę obłoków, za miastem, nad rzeką, w zieleni
                                                    soczystej jak biodra rozkwitłych dziewcząt.

                                                    W noc, ledwie wzejdzie most, już latarnia
                                                    prosi o łaskę pieszczoty dla ulic.
                                                    Ciało, nagie, rozległe, oddala się i przygarnia;
                                                    ustami przylgnąć, rękami przytulić.

                                                    Suty i miękki pieszczot aksamit,
                                                    nagość wprawiona w trzepot i kołys.
                                                    Serce rozsadza ci pierś jak dynamit,
                                                    lecz jeszcze dotąd cię straszy ciał, które śniade są, połysk.

                                                    Jak drżą arterie w przegubach,
                                                    jak miękką drogę noc ustom mości...
                                                    Dwa reflektory, źrenice,
                                                    prześwietlą cię falą miłości.
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:20
                                                    Bronisława Ostrowska
                                                    Kwiat paproci

                                                    Szłam do ciebie po miłość. Tak zbłąkany śmiałek
                                                    Idzie po kwiat bajeczny głębiną złych borów,
                                                    Choć wstrzymują go wabne ramiona rusałek
                                                    I wyją z ciemnej nocy gromady upiorów.

                                                    Przeżywa tyle cierpień i tyle przerażeń,
                                                    I słyszy w całym borze taki płacz pokutny,
                                                    Tyle krzyczy nań z mroku zawiedzionych marzeń,
                                                    Że kwiat szczęścia odnajdzie, zerwie
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:27
                                                    Jan Lechoń
                                                    Marmur i Róża

                                                    Vides ut alta stet...

                                                    O Tobie myślę dzisiaj w ten czas bezrozumny
                                                    Wrzasków tłuszczy bezbożnej i pochlebców szumu,
                                                    Coś uszedł miedzy mirty i białe kolumny
                                                    Od nadętych pyszałków i tępego tłumu.
                                                    I tylko co najlepszych wokół siebie zwołał,
                                                    I licząc złote strofy, i sącząc płyn złoty,
                                                    Wśród tylu burz i pokus wolnym zostać zdołał
                                                    I nie zrzekł się rozkoszy nie zdradzając cnoty.
                                                    Więc chociaż wielkim klęskom muszę dotrwać wiernie
                                                    I choć mi nie przystoi rozstać się z żałobą,
                                                    W ten jeden letni wieczór chciałbym przy falernie
                                                    Na Soracte pod śniegiem - patrzeć razem z Tobą.
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:30
                                                    Jan Lechoń
                                                    * * *

                                                    Na niebo wypływają białych chmurek żagle,
                                                    Od twojej płynie strony niebieska fregata,
                                                    Nie do mnie, nie od ciebie. I poczułem nagle,
                                                    Że już nigdy nie będzie, jak zeszłego lata.

                                                    Noc przyjdzie księżycowa i w twoim ogrodzie
                                                    Na srebrnej trawie cienie ułoży ogromnie.
                                                    A później będzie koła rysować na wodzie,
                                                    Gdy będziesz szła ogrodem nie ze mną, nie do mnie.

                                                    przypisane Wandzie
                                                  • Gość: Chrocniak Re: To ,co piekne IP: *.dyn.optonline.net 18.07.02, 03:19

                                                    sluchaj, damodar;
                                                    tu juz nikt nie ma duzej szansy wejsc,
                                                    oprocz nas bo maja do pupy komputry.
                                                    a wiec przenies sie gdzie indziej;
                                                    do zobaczenia , Damodar,

                                                    :)
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 04:45
                                                    Ricarda Huch
                                                    Tęsknota

                                                    Ażeby tylko z tobą być
                                                    Porzucę bez wahania
                                                    Rodzinny dom, przyjaciół krąg
                                                    I wszystkie dobra świata

                                                    Pożądam ciebie
                                                    Niby brzegu fala
                                                    Jako jaskółka na jesieni
                                                    Co ku południu ot obraca

                                                    Niczym syn Alp, gdy w szałasie
                                                    Samotny, nocą utajony
                                                    Poświatę księżycową
                                                    Po śniegu turni myślą goni
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 04:48
                                                    Jarosław Klejnocki
                                                    Zaprzysiężony

                                                    Kasi

                                                    Prowadzę cię za rękę przez ten dziwny tunel
                                                    zegarki fosforyzują ponad ustami para malutkie
                                                    krople skapują na nasze ciemne twarze trzymam
                                                    cię mocno mocno a tam nasze miasto świeci
                                                    jak jubileuszowy tort.

                                                    Zobacz szepczę cicho choć śpisz i tak nie
                                                    słyszysz mój wskazujący palec dotyka twoich rzęs
                                                    cóż mogę cóż ja mogę znowu nadejdzie świt
                                                    zamkniemy się w swych ciałach na jeszcze jeden
                                                    dzień. Smutne pąki osamotnione rośliny.

                                                    Prowadzę cię za rękę i zbyt się może boję zbyt
                                                    rzadko odwracam głowę choć przecież mi nie
                                                    znikniesz wybacz tak szybko płyną rzeki taki
                                                    kruchy pada śnieg i co za siła tkwi w mięśniach
                                                    rozszarpujących powietrze cóż za rozmarzona
                                                    niebieskość żegluje ponad nami.
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 04:52
                                                    Jarosław Iwaszkiewicz
                                                    Amore profano

                                                    Kotara da nam światło zielone jak woda.
                                                    Smuga słońca nam powie, że jest nieskończoność,
                                                    Spokojnego odblasku twardawa łagoda
                                                    Spłynie na twoje ciało jak jasna zieloność.

                                                    Na sinym aksamicie będziesz jak morela,
                                                    Wyłuskana z szat wszelkich, spokojnie okrągła.
                                                    Przyłożę do twych piersi gestem menestrela Rękę,
                                                    a pierś twa zadrży jak struna pociągła.

                                                    Gdy palcem znajdę ust twych jedwabną oponę,
                                                    Gołębie złotych blasków przelecą sufitem
                                                    I roztopią się w oknie - pachnącym błękitem.

                                                    Zielenią zadumaną i żółcią karmione.
                                                    Wreszcie na bladych okien wodniste zasłony
                                                    Upadnie siny wieczór w czarną noc zmieniony.
                                    • Gość: rozalia Re: To ,co piekne IP: 66.213.109.* 29.08.03, 02:24
                                      Gość portalu: idiota napisał(a):

                                      >
                                      > to co wybierasz to wspaniale
                                      > Damodar!
                                      > poslalem ci mail;
                                      > odpowiesz?
                                      >
                                      > idiota, :)
                                      >
                                      >


                                      Spadaj stad blaznie.
    • damodar Re: To, co piękne... 18.07.02, 23:58
      Jan Lemański
      Chcę, by mi twoje oczy

      Chcę, by mi twoje oczy jedyne, jarzące
      Zabłysły w życia nocy samotnej, tułaczej;
      By mi żywiej płonęły, niż innym, inaczej;
      Żeby przy mnie jaśniały, a gasły w rozłące.

      Chcę być twoją radością i łzami twych płaczy.
      Niech mię twoje wołają sny niepokojące
      I roztęskniona twoja myśl niech mię oplącze,
      Jak dziewannę powoje przy chacie wieśniaczej.

      Chcę, by mię twoich włosów osypały zwoje,
      Rozplatane i wonne, i były mym licom
      Szatrem liści zwieszonych nad szemrzącym zdrojem

      W dzień upalny - i nieme kochania tęsknicą,
      Niech ramiona mię twoje łamliwe ochwycą
      W dzień upalny, gdy kwitną dziewanny, powoje...
      • damodar Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:16
        Tomasz Łubieński
        Pod Filadelfią

        Jej palce, moje ręce w sierści psa wieczorem
        jak mogły minąć się, niezrozumiałe,
        jeden puls za daleko, paznokieć za późno
        i od razu cofają się w przeciwne strony,
        do wschodu słońca i ku zachodowi,
        byle najdalej, póki bezpowrotnie,
        łamią się między nimi tępe płaskowzgórza,
        kwitną leśne zasieki, mury zagraniczne,
        upływają kaskady, huśta się ocean,
        bo na tamten półuśmiech, niby zapytanie,
        inne każdemu życie, inna śmierć,
        roztrąciły skrzydłami, zamiast odpowiedzi,
        jej palce, moje ręce, w sierści psa, wieczorem.
        • poeta2 Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:22
          lady love


          She is standing on my eyelids
          And her hair is in my hair
          She has the color of my eye
          She has the body of my hand
          In my shade she is engulfed
          As a stone against the sky

          She will never close her eyes
          And she does not let me sleep
          And her dreams in the bright day
          Make the suns evaporate
          And me laugh cry and laugh
          Speak when I have nothing to say

          Paul Eluard

          • poeta2 Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:39
            Suzanne takes you down
            to her place near the river
            you can hear the boats go by
            you can spend the night beside her
            And you know that she half crazy
            but that's why you want to be there
            and she feeds you tee and oranges
            that come all the way from China
            And just when you mean to tell her
            that you have no love to give her
            she gets you on her wavelength
            and she lets the river answer
            that you've always been her lover

            And you want to travel with her
            you want to travel blind
            and you know that she can trust you
            for you've touched her perfect body
            with your mind

            And Jesus was a sailor
            when he walked upon the water
            and he spent a long time watching
            from his lonely wooden tower
            and when he knew for certain
            only drowning men could see then
            he said All men will be sailors then
            until the see shall free them
            but he himself was broken
            long before the sky would open
            forsaken, almost human
            he sank beneath your wisdom like a stone

            And you want to travel with her
            you want to travel blind
            and you think maybe you'll trust him
            for he's touched your perfect body
            with his mind

            Now Suzanne takes your hand
            and she leads you to the river
            she is wearing rags and feathers
            from Salvation Army counters
            And the sun pours down like honey
            on our lady of the harbour
            And she shows you where to look
            among the garbage and the flowers
            There are heroes in the seaweed
            there are children in the morning
            they are leaning out for love
            they will lean that way forever
            while Suzanne holds the mirror

            And you want to travel with her
            you want to travel blind
            and you know that you can trust her
            for she's touched your perfect body
            with her mind




            Leonard Cohen
            • damodar Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:45
              Widzenie sadu

              A sad przeszyty strzałą
              jabłkami pachnie nadal
              Bóg w sadzie rzekł archanioł
              i w sadzie pociemniało
              od psalmu i od złota

              A sad przeszyty strzałą
              jabłkami pachnie nadal
              śmierć w sadzie szepnął Adam
              i w sadzie pojaśniało
              od kości i od moczu

              I widział sad archanioł
              Do jego złotych pleców
              przyszyty strzałą
              uciekał sprzed tym bogiem
              złamanym skrzydłem upadając
              na nieśmiertelność poranioną
              i na śmiertelne sadu ciało

              Takoż widział sad Adam
              W jego koronie przeszyty strzałą
              z jabłkiem w przełyku
              kamieniem spadał
              w śmierć nieśmiertelną
              przez sadu złotą sieć
              w śmiertelne sadu ciało

              Tadeusz Nowak

              • poeta2 Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:51
                Samotny

                O AUTORZE

                --------------------------------------------------------------------------------

                Samotny



                Potrafiłbym żyć bez ciebie
                Żyć samotny

                Kto mówi
                Kto może żyć samotny
                Bez ciebie
                Kto

                Być na przekór wszystkim
                Być na przekór tobie

                Noc się posunęła

                Niby bryła kryształu
                Mieszam się z nocą

                Paul Eluard
                • damodar Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:57
                  Mrowisko
                  Człowieczek suchy patyk
                  odarty z liści
                  nagi
                  stoi w mrowisku
                  przestępuje z nogi na nogę

                  Chce zakwitnąć
                  chce być jabłonią
                  archaniołem
                  bogiem chce być

                  Mrówki po nim
                  idą
                  przenoszą
                  swój dobytek
                  na jego głowę

                  Człowieczek suchy patyk
                  otwiera usta
                  w jego gardle
                  skowronek śpiewa
                  Od tego śpiewu
                  jego głowa
                  jak złote berło
                  podskakuje

                  Czarne mrówki
                  spadają z głowy
                  Głowa jest czysta
                  głowa świeci
                  jaśniej od berła

                  Człowieczek suchy patyk
                  przymyka oczy
                  Teraz w sobie
                  widzi anioła
                  widzi boga
                  do czarnych kostek
                  złoconego

                  Człowieczek suchy patyk
                  stoi w mrowisku
                  nieruchomo
                  Człowieczek kwitnie

                  Mrówki po nim
                  idą
                  przenoszą
                  swój dobytek
                  Znikają
                  w jego ustach

                  Człowieczek biała jabłoń
                  modli się
                  W jego wnętrzu
                  rośnie mrowisko

                  Stamtąd
                  krzyczy archanioł
                  zjawia się bóg płonący

                  Tadeusz Nowak

                  • damodar Re: To, co piękne... 22.07.02, 00:02
                    Pytać zawsze - dokąd, dokąd?
                    Gdzie jest prawda, ziemi sól,
                    Pytać zawsze - jak zagubić,
                    Smutek wszelki, płacz i ból

                    Chwytać myśli nagłe, jasne,
                    Szukać tam, gdzie światła biel,
                    W Twoich oczach dwa ogniki,
                    Już zwiastują, znaczą cel,

                    W Twoich oczach dwa ogniki,
                    Już zwiastują, znaczą cel.

                    Świecie nasz, świecie nasz,
                    Chcę być z Tobą w zmowie,
                    Z blaskiem twym, siłą twą,
                    Co mi dasz - odpowiedz!

                    Świecie nasz - daj nam,
                    Daj nam wreszcie zgodę,
                    Spokój daj - zgubę weź,
                    Zabierz ją, odprowadź.

                    Szukaj dróg gdzie jasny dźwięk,
                    Wśród ogni złych co budzą lęk,
                    Nie prowadź nas, powstrzymaj nas,
                    Powstrzymaj nas w pogoni...

                    Świecie nasz -
                    Daj nam wiele jasnych dni!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!
                    Świecie nasz -
                    Daj ugasić ogień zły!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam radość, której tak szukamy!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam płomień, stal i dźwięk!
                    Świecie nasz -
                    Daj otworzyć wszystkie ciężkie bramy!
                    Świecie nasz -
                    Daj pokonać każdy lęk!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam radość blasku i odmiany!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam cień wysokich traw!
                    Świecie nasz -
                    Daj zagubić się wśród drzew poszumu!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam ciszy czarny staw!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam siłę krzyku, śpiewu, tłumu!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam wiele jasnych dni!
                    Świecie nasz -
                    Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!
                    Świecie nasz -
                    Daj ugasić ogień zły!
                    Świecie nasz...

                    Świecie nasz, świecie nasz,
                    Chcę być z Tobą w zmowie,
                    Z blaskiem twym, siłą twą,
                    Co mi dasz - odpowiedz!

                    1970

                    Marek Grechuta
                    • danka.jp Re: To________ piękne... 22.07.02, 06:47
                      To Piękne!
                      • damodar To ,co piekne 23.07.02, 01:25
                        Ziarenko trawy

                        Zwierzęta drzewa ptaki
                        Pomiędzy nimi przelatują
                        ziarenka deszczu trawy snu
                        Zwierzęta drzewa ptaki
                        cięższe od skrzydła skiby chleba
                        od wyjętego pługa z jutrzni
                        Pośrodku siedzą ojciec matka

                        Siedzą pośrodku: Biblia sen
                        Dotknąć ich ręką a w nich sady
                        sypią jabłkami w zboża, w wody
                        Sypnąć mak na nich a z ich snu
                        wychodzą dzieci w zboża w sad
                        w staw karych koni złotych jutrzni

                        Zwierzęta drzewa ptaki
                        Pośrodku ojciec matka
                        Dotknięci dłonią makiem idą
                        polem i jutrznią idą Biblią
                        Na kiju niosą susz koźlątko
                        bochenek chleba skopiec mleka

                        Zwierzęta drzewa ptaki
                        Na jednym z nich odjeżdżał ojciec
                        w komiśnych butach w rogatywce
                        Ale ptak ciężki: skiba pług
                        upadł w brzuch koński w łajno w zmierzch

                        Zwierzęca drzewa ptaki
                        wietrzą złamane pióra wietrzą
                        sowę pod pełnią Wylizują
                        saletrę z dłoni z czoła pot
                        ziarenko trawy spod paznokci

                        Spis treści

                        Tadeusz Nowak
                        • damodar Re: To ,co piekne 23.07.02, 02:27
                          * * * [Stoją gorzkie pagórki...]
                          Stoją gorzkie pagórki, bo gorzka jest zieleń,
                          gdzie przebiega wilk nocy i prędki dnia jeleń,
                          nie spotkają się nigdy w ruchomej przestrzeni,
                          wilk w jelenia, a jeleń się w wilka zamieni.

                          U pagórków dolina Dunajcem rozcięta
                          jak gałęzią miłości zrywaną zbyt chciwie
                          przez podobne do światła i wiatru dziewczęta,
                          bo gdy biegną - nie skrzypi miedziane igliwie.

                          Pachnie zieleń obmyta przez wiatry i deszcze
                          i dolina się słońcem wypełnia po brzegi,
                          choć wśród lasów zbliżonych do nieba śpią jeszcze
                          dzikie stada gołębi i białe śpią śniegi.

                          Szukać ciebie nie trzeba, bo jesteś pod ręką,
                          biedna moja kołysko uśpiona piosenką
                          pod pagórkiem z jałmużny, gdzie ojciec mój orze
                          ziemię, gdy po ziemi przechadzają się zorze.

                          Do ciebie idę, dziadku, siedzący na progu
                          z fajką w zębach tak starą, że chyba po Bogu
                          dziedziczysz ją, a tytoń na pewno masz z raju,
                          bo dym pachnie jak lato i jesień w mym kraju.

                          Lubię słuchać twych baśni pod zmierzchem kasztanów
                          i patrzeć, jak się bawi twoimi wąsami
                          wnuczka - iskra uśmiechu. A ty się zastanów
                          nad jej dłonią wzniesioną po gwiazdę nad nami.

                          Do ciebie idę, matko, po trzykroć cierpieniem
                          ugodzona w dno serca, by stało się zadość
                          woli nieba, gdyż niebo jest twoim sumieniem
                          i sumieniem tych, którzy zabili twą radość.

                          Wiem, że nigdy dla ciebie nie znajdę pól śniegu
                          tak pokornie białego, byś mogła iść po nim
                          do twych synów, co leżą zabici na brzegu
                          niemej wody, z gałązką jedliny u skroni.

                          Do was, ludzie, przychodzę, gdy śpicie przy oknie
                          uchylonym do sadu, a w sadzie świt moknie
                          i groch burzy po dachu blaszanym się toczy,
                          zanim słońce przywróci wam mowę i oczy.

                          Będę chodził za wami i będę wam cieniem,
                          kiedy cień wam spod głowy wytrąci sierp żniwa;
                          deszczem będę, gdy wody ze źródła ubywa,
                          a pola są przebite na wylot pragnieniem.

                          Wyście mi dali wszystko, co może dać człowiek
                          dziecku ziemi tak biednej, że siebie się wstydzi:
                          dach nad głową, chleb, wodę i światło u powiek
                          i jeszcze coś, lecz tego prócz was nikt nie widzi.

                          Tadeusz Nowak
                          • Gość: AndrzejG Re: To ,co piekne IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.02, 18:26
                            I jak?
                            Skończyły się chęci?
                            Nie należało być tak samolubnym
                            i wysłuchac innych
                            Trchę się posprzeczac
                            dopiec
                            Człowiek sam nic nie znaczy.

                            Andrzej
                            • veza Re: To ,co piekne 16.08.02, 01:35

                              • Gość: :©:©: :::::::::::::::::::::::::::::::::::::To ,co piekne IP: *.cm-upc.chello.se 16.08.02, 01:38
                                www.grunch.net/synergetics/
                                • damodar To co piekne 14.09.02, 16:53
                                  Misterium człowiecze

                                  Czlowiek przez białe pole biegł.
                                  Nad nim świątkowie polni
                                  kapliczkę jego nieśli:
                                  trzy deski zbite w trójkąt
                                  z źrenicą Opatrzności.
                                  Ziemia krążyła jabłkiem:
                                  zieleń, czerwień i biel.

                                  Po tym jabłku biegł człowiek:
                                  kapliczka, trójkąt, oko.

                                  Człowiek biegł obok nas.
                                  Twarz jego: żółć i ocet
                                  nad słodkim jabłkiem ziemi.

                                  W dzbanku śpiewał jabłecznik.

                                  Człowiek biegł obok nas.
                                  Jego stos pacierzowy:
                                  palona w rurze glina.
                                  Pomiędzy nami krążył
                                  placek: służka weselny.

                                  Człowiek wbiegł w białe pole.
                                  Nad nim świątkowie polni
                                  kapliczką potrząsali,
                                  trójkątem z desek trzech
                                  niebo mu tłumaczyli.
                                  Człowiek klęczał. Potrząsał głową.
                                  Z człowieka iskry szły.

                                  Wtedy z pobliskich pól
                                  przybiegli chłopi.
                                  Twarz jego żółć i ocet
                                  dali deszczom do picia.
                                  Jego stos pacierzowy -
                                  poplonom do zjedzenia.

                                  Wtedy wstałem ze snopka,
                                  aby zdjąć z pola cień
                                  jaszczurki i kamienia.

                                  Chłopi na snopku nieśli
                                  podobne zbożu ciało.
                                  To było zwierzę.
                                  Inni to ciało posadzili
                                  w ziemi. Na niej drzewko.
                                  Na tym drzewku kapliczkę:
                                  trzy deski zbite w trójkąt.
                                  To był człowiek.

                                  Tadeusz Nowak

                                  • damodar Re: To co piekne 14.09.02, 16:58
                                    Pacierz zaklinający

                                    Oczyść nas ziemio
                                    tak jak się oczyszcza
                                    nóż zardzewiały ze szpiku kostnego
                                    Liściu ostatni oczyść
                                    polne nasze źrenice
                                    ze szkla w obłokach tłuczonego

                                    Oczyść nas ze skrofułów
                                    z czyraków czarnej śniedzi
                                    z pamięci ropnej która
                                    nad słowem brat się biedzi

                                    Oczyść nam rękę prawą
                                    i wyjmij z niej ten kamień
                                    którym się lód i czaszkę
                                    kruchszą od lodu łamie

                                    Lewą rękę nam oczyść
                                    kiedy przez siódme rzeki
                                    próbuje grosz położyć
                                    na ojcowskie powieki

                                    A nade wszystko oczyść
                                    język i nasze usta
                                    z których woła i woła
                                    w drucie kolczastym pustka

                                    Oczyść nas ziemio
                                    tak jak się oczyszcza
                                    nóż zardzewiały ze szpiku kostnego
                                    Liściu ostatni oczyść
                                    polne nasze źrenice
                                    ze szkła w obłokach tłuczonego

                                    Tadeusz Nowak

                                    • damodar Re: To co piekne 14.09.02, 17:09
                                      Pacierz prywatny

                                      Przebacz mi duchu nieśmiertelny trawy
                                      łzo spływająca po końskim obliczu
                                      oślepły kocie i ty psie kulawy
                                      skuczący głuszkiem z miodnego koniczu

                                      Przebacz mi nożem nacinana brzozo
                                      jabłonko pętlą duszona na wiosnę
                                      mircie weselny co cię w piasek wiozą
                                      lampo z jesieni świecąca żałośnie

                                      Wstyd mi przed wami i przed wami tylko
                                      mogę po nocach mówić te pacierze
                                      które owieczkę przebaczają wilkom
                                      i ścielą katu z siennej łaski leże

                                      Przebacz mi losie tę czapkę błazeńską
                                      którą na głowie od lat wielu noszę
                                      i to przegrane na śmietniku księstwo
                                      z królem strąconym w śmietnikowe kosze

                                      Przebacz mi wiarę i chłopską nadzieję
                                      że się pszenicą zazieleni kamień
                                      Kur po raz trzeci w tym królestwie pieje
                                      Zamień go trawo na papugę Zamień

                                      Tadeusz Nowak
                                      • damodar Re: To co piekne 14.09.02, 17:16
                                        Pacierz kolędowy

                                        W moje źrenice pada śnieg
                                        śnieg pada w twoje ślepia koniu
                                        więc nie widzimy kto na błoniu
                                        szyje czerwoną nicią ścieg

                                        Pamięć mi mówi że to anioł
                                        instynkt twój szepcze że to bies
                                        A może tam się same łamią
                                        opłatki krwinek na nasz chrzest

                                        Może wyszywa się w kolędzie
                                        z moich i twoich końskich win
                                        to co na pył niebieski będzie
                                        zmielone przez odwieczny młyn

                                        A może ktoś wyszywa ścieżkę
                                        dla twoich kopyt i mych nóg
                                        żebyśmy po niej mogli jeszcze
                                        dojść tam gdzie rodzi się nasz bóg

                                        I upaść razem na kolana
                                        i rozgryzając źdźbło po źdźble
                                        słuchać jak trzeszczy zapisana
                                        kolęda w trawie i we śnie:

                                        nie chodź koniu po tym błoniu
                                        nie myśl człeku po tym ćwieku
                                        w wigilijną noc
                                        w wigilijną noc
                                        hej kolęda kolęda
                                        w wigilijną noc

                                        Tadeusz Nowak

                                        • kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 02:32





                                          Suzanne



                                          Suzanne takes you down
                                          to her place near the river
                                          you can hear the boats go by
                                          you can spend the night beside her
                                          And you know that she half crazy
                                          but that's why you want to be there
                                          and she feeds you tee and oranges
                                          that come all the way from China
                                          And just when you mean to tell her
                                          that you have no love to give her
                                          she gets you on her wavelength
                                          and she lets the river answer
                                          that you've always been her lover

                                          And you want to travel with her
                                          you want to travel blind
                                          and you know that she can trust you
                                          for you've touched her perfect body
                                          with your mind

                                          And Jesus was a sailor
                                          when he walked upon the water
                                          and he spent a long time watching
                                          from his lonely wooden tower
                                          and when he knew for certain
                                          only drowning men could see then
                                          he said All men will be sailors then
                                          until the see shall free them
                                          but he himself was broken
                                          long before the sky would open
                                          forsaken, almost human
                                          he sank beneath your wisdom like a stone

                                          And you want to travel with her
                                          you want to travel blind
                                          and you think maybe you'll trust him
                                          for he's touched your perfect body
                                          with his mind

                                          Now Suzanne takes your hand
                                          and she leads you to the river
                                          she is wearing rags and feathers
                                          from Salvation Army counters
                                          And the sun pours down like honey
                                          on our lady of the harbour
                                          And she shows you where to look
                                          among the garbage and the flowers
                                          There are heroes in the seaweed
                                          there are children in the morning
                                          they are leaning out for love
                                          they will lean that way forever
                                          while Suzanne holds the mirror

                                          And you want to travel with her
                                          you want to travel blind
                                          and you know that you can trust her
                                          for she's touched your perfect body
                                          with her mind

                                          Leonard Cohen
                                          • Gość: kolargol Re: To co piekne IP: *.vic.bigpond.net.au 16.09.02, 02:37
                                            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=2986149
                                          • kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 02:38
                                            Świerszcze w obrębie parku milkną tylko po
                                            to, żeby mocniej zaznaczyć swoją obecność.

                                            W pięknym parku Névons
                                            w objęciu łąk i błoni,
                                            Strumień bez wodospadu,
                                            Chłopiec osamotniony
                                            Pogodnieją cieniując
                                            Swój żal nieutulony.

                                            W pięknym parku Névons
                                            Rebeliant skrył się razem
                                            Z chłopcem i ze strumieniem,
                                            Z ułudnym ich mirażem.

                                            W pięknym parku Névons
                                            Lato wzejdzie agonią
                                            I świerszcze oniemieją,
                                            Które czasem nie dzwonią.

                                            Rene Char
                                            • kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 02:46
                                              Samotność jest jak deszcz.
                                              Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
                                              z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
                                              w rozległe niebo nieustannie wzrasta.
                                              Dopiero z nieba opada na miasta.

                                              Mży nieustannie w godzinę przedświtu,
                                              kiedy ulice biegną witać ranek,
                                              i kiedy ciała nie znalazłszy nic,
                                              od siebie odsuwają się rozczarowane;
                                              i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
                                              spać muszą razem - bardzie jeszcze sami:

                                              samotność płynie całymi rzekami.

                                              Reiner Maria Rilke
                                              • kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 03:41
                                                Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest
                                                Jak płynie sobie, aż po nieba kres
                                                Wiedz - niebo bywa pełne wichrów i burz
                                                A z lotu ptaka już nie widać róż

                                                Bo wolność - to nie cel lecz szansa by
                                                Spełnić najpiękniejsze sny, marzenia
                                                Wolność - to ta najjaśniejsza z gwiazd
                                                Promyk słońca w gęsty las, nadzieja

                                                Wolność to skrzypce z których dźwięku cud
                                                Potrafi wyczarować mistrza trud
                                                Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz
                                                To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz

                                                Bo wolność - to wśród mądrych ludzi żyć
                                                Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
                                                Wolność - to wśród życia gór i chmur
                                                Poprzez każdy bór i mur znać przejście

                                                Wolność lśni wśród gałęzi wielkich drzew
                                                Które pną się w słońce każda w swoją stronę
                                                Wolność brzmi jak radosny ludzi śmiech
                                                Którzy wolność swą zdobyli na obronę -

                                                Zwycięstwa, mądrości, prawdy i miłość
                                                Spokoju, szczęścia, zdrowia i godności
                                                Wolność to diament do oszlifowania
                                                A zabłyśnie blaskiem nie do opisania

                                                Wolność to także i odporność serc
                                                By na złą drogę nie próbować zejść
                                                Bo są i tacy, którzy w wolności cud
                                                Potrafią wmieszać swoich sprawek bród

                                                A wolność - to królestwo dobrych słów
                                                Podłych myśli, pięknych snów, to wiara w ludzi
                                                Wolność - ją wymyślił dla nas Bóg
                                                Aby człowiek wreszcie mógł - w niebie się zbudzić

                                                Marek Grechuta
                                                • kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 14:24
                                                  Nie chciałem.
                                                  Nie chciałem ci nic powiedzieć.

                                                  Zobaczyłem w twoich oczach
                                                  dwa drzewka oszalałe.
                                                  Z wiatru, ze śmiechu i złota.

                                                  Chwiały się.
                                                  Nie chciałem.

                                                  Nie chciałem ci nic powiedzieć

                                                  Federico Garcia Lorca
                                                  • damodar Re: To co piekne 16.09.02, 22:37
                                                    Pacierz snu mojego

                                                    Mówię do snu mój bracie
                                                    połóż się przy mnie połóż
                                                    - Nie mogę W niebo czerpak
                                                    wstawiłem dziś na połów

                                                    Tam nie ma ryb i anioł
                                                    nie pluska się od dawna
                                                    - Broń tam jest porzucona
                                                    i partyzancka sława

                                                    Nie znoś stamtąd tej broni
                                                    nie rozkładaj na sianie
                                                    - A jak oni tu przyjdą
                                                    zanim połów się stanie

                                                    To chociaż mnie nie musztruj
                                                    nie każ spać z karabinem
                                                    - W twoim kraju pod bronią
                                                    sny sypiają dziecinne

                                                    Ale kiedy w sen wchodzę
                                                    broń mnie twoja uwiera
                                                    - Dziad twój sypiał na dłuższych
                                                    niż sny twoje giwerach

                                                    Nie znam go a twarz jego
                                                    Kropla potu na chuście
                                                    - On tu idzie Sny moje
                                                    przepuśćcie go przepuśćcie

                                                    - A ty się do snu mego
                                                    połóż mój bracie połóż
                                                    - Nie mogę W niebo czerpak
                                                    wstawiłeś dziś na połów

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • tagesstein Re: To co piekne 16.09.02, 23:38
                                                    Ty zawczasu
                                                    utracona kochanko. Ty, która nigdy nie przyszłaś,
                                                    nie wiem, jakiej muzyki tony lubisz.
                                                    Nie próbuję, gdy rozkołysze się przyszłość,
                                                    rozpoznać ciebie. Wszystkie wielkie
                                                    obrazy we mnie, w oddali doświadczony krajobraz,
                                                    miasta, wieże i mosty i nie
                                                    przeczuwany zakręt drogi,
                                                    i potęga krajów
                                                    owych, przenikniętych niegdyś przez bogów:
                                                    wszystko urasta we mnie do znaczenia
                                                    dzięki tobie, która mi umykasz.

                                                    Ach, ogrodami jesteś
                                                    Ach, patrzałem na nie z taką
                                                    nadzieją. Otwarte okno
                                                    w willi wiejskiej - i prawie
                                                    zbliżałaś się do mnie w zadumie. Znajdowałem
                                                    ulice, którymi właśnie przechodziłaś -
                                                    i lustra w sklepach handlarzy
                                                    miały jeszcze zawrót głowy po tobie i zlęknione
                                                    odrzucały mój zbyt nagły obraz. - Kto wie, czy nie ten sam
                                                    ptak przelatywał nas dżwiękiem
                                                    wczoraj, osobno, w wieczorze?

                                                    Rainer Maria Rilke
                                                  • tagesstein Re: To co piekne 16.09.02, 23:46
                                                    Gwiazdy, śpiący i duchy,
                                                    słabe ich powiązanie;
                                                    nocą Mistrz nagłym ruchem
                                                    ład przeprowadza w planie.

                                                    Ponad rysunkiem sennym
                                                    wyciąga, przeciąga linie,
                                                    kiedy ten projekt dzienny
                                                    w kruchym się domu rozpłynie.

                                                    Tylko do tych, co kochają
                                                    boskie dochodzą znaki,
                                                    bo w snach, pełnych wód, odbijają
                                                    kwiaty, kamienie, ptaki.

                                                    Gdy pomysł w nim nabrał życia
                                                    jak ptaków wniebowstąpienia
                                                    rzuca tajemnic odbicia
                                                    w blask ich odzwierciedlenia.

                                                    Rainer Maria Rilke
                                                  • kolargol Re: To co piekne 17.09.02, 05:40
                                                    Ja tak tylko udaję,
                                                    Że się nocy nie boję,
                                                    Kiedy w moim pokoju
                                                    Przed czarnym oknem stoję.

                                                    Aby spojrzeć na niebo,
                                                    Siłą przymuszam siebie -
                                                    I widzę straszne obłoki
                                                    I straszne gwiazdy na niebie.

                                                    I drzewo takie czarne,
                                                    Co rośnie niedaleko,
                                                    Gdy schowam się do łóżka,
                                                    Zostaje pod powieką.

                                                    Przyciskam się do piersi
                                                    Twojej, gdzie serce śpiewa,
                                                    A w nim prawdziwe szemrzą
                                                    Spokojne noce i drzewa


                                                    Jaroslaw Iwaszkiewicz

                                                  • tagesstein Re: To co piekne 17.09.02, 15:28
                                                    Przyjacielu wielu dali, milczący,
                                                    odczuj, jak twój oddech zwiększa przestrzeń.
                                                    Pod stropami posępnych dzwonnic
                                                    daj sie dzwonić. To, co trawi cię jeszcze,

                                                    siłą swą przewyższa pożywienie.
                                                    Bądź w przemianie nieustannym mijaniem.
                                                    Czym jest twe bolesne doświadczenie?
                                                    Jeśli napój gorzki, w wino się zamień.

                                                    Na rozstaju zmysłów bądź w godzinę
                                                    nocy tej z nadmiaru czarnoksięstwem,
                                                    sensem jej niezwykłego spotkania.

                                                    I gdy pamięć ziemska cię wygania,
                                                    do milczącej ziemi powiedz: Płynę.
                                                    Do spieszącej wody powiedz: Jestem.

                                                    R. M. Rilke

                                                  • kolargol Re: To co piekne 18.09.02, 02:47
                                                    Sam na sam trzeba gadać z nocą,
                                                    Szeleścić ciemnym świerków gąszczem,
                                                    Splątaną gałąź rozplątywać
                                                    I szeptem odgadywać liście...

                                                    Głęboko schylić się nad wodą,
                                                    Rękami zróść się z wodorostem
                                                    I drzew ramiona beznadziejne
                                                    Dzielić i łączyć w plusku fali...

                                                    I w splocie czarnych słów i roślin,
                                                    W odbiciu gwiazd, w oprzędzie nocy
                                                    Ujrzeć swe rysy w lustrze wody:
                                                    Piękniejsze... zatarte...

                                                    Jaroslaw Iwaszkiewicz
                                                  • tagesstein Re: To co piekne 18.09.02, 12:28
                                                    ...
                                                    Czy to nie cud był? Aniele, o, zdumiej się, że tym jesteśmy,
                                                    o Wielki, opowiedz, żeśmy tak wiele zdołali, mój oddech
                                                    nie starczy dla pieśni pochwalnej. Więc nie przeoczyliśmy,
                                                    nie utraciliśmy owych wnętrz, ku nam skłonionych, owych
                                                    naszych przestrzeni. (Jak muszą być przeraźliwie wielkie,
                                                    że ich nie przepełniły tysiąclecia naszego uczucia).
                                                    Lecz wieża była ogromna, nieprawdaż? Aniele, była -
                                                    ogromna nawet przy tobie? Chartres było wielkie - i muzyka
                                                    wzbiła się jeszcze wyżej i nas przerosła. I tylko
                                                    kochająca, samotna - och, przy nocnym oknie...
                                                    czy nie sięgnęła twych kolan? -
                                                    Nie myśl, że wzywam,
                                                    Aniele, a gdybym nawet cię przyzwał! - Ty byś nie przyszedł,
                                                    gdyż zew mój zawsze odrzuca; przeciw
                                                    tak silnemu prądowi nie możesz kroczyć. Jak wyciągnięte
                                                    ramię jest krzyk mój. I jego do chwytu
                                                    w górze otwarta dłoń zostanie przed tobą
                                                    jak odpór i ostrzeżenie,
                                                    o Nieobjęty, rozwarta.

                                                    R.M. Rilke, Siódma elegia
                                                  • damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:02
                                                    Pacierz naszej pamięci

                                                    Módlmy się módlmy zanim nas uśmiercą
                                                    język nam wytną i gips w ranę wleją
                                                    bo jak różaniec kości z ziemi sterczą
                                                    i każdy listek na nich jest nadzieją

                                                    A choćby zjadły psy piszczel ostatnią
                                                    i każdy listek wydziobały kury
                                                    módlmy się módlmy ujadając bratnio
                                                    na obłok żywcem odarty ze skóry

                                                    Na tym obłoku odjeżdzają przecie
                                                    widma snów naszych z zapartów wyklute
                                                    i płanetnicy bijący się w lesie
                                                    na pięści gromem niebieskim okute

                                                    Módlmy się módlmy póki się nie stanie
                                                    lipcowej rzeki tak pachnące ciało
                                                    że się przemyje w niej ranę po ranie
                                                    i znów się będzie jak dawniej kochało

                                                    psa leżącego w południowej trawie
                                                    kurę gdaczącą że w zaświecie zniosła
                                                    dziadka śpiącego na kościelnej ławie
                                                    i sygnaturkę w którą dzwoni rosa

                                                    Módlmy się módlmy póki nie wiadomo
                                                    z rosy czy z płaczu mokre nasze twarze
                                                    póki nić złotą wiją na wrzeciono
                                                    w pamięci naszej postawione straże

                                                    Tadeusz Nowak

                                                  • damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:06
                                                    Pacierz ułański

                                                    A w miasteczku nie większym niż groszowa reszka
                                                    koń zrośnięty z ułanem od wiek wieków mieszka
                                                    Ziarnko owsa koniowi za wikt starcza wszystek
                                                    ułanowi nad stajnią niebios siwy listek

                                                    Nie pamięta w miasteczku nikt jak to się stało
                                                    że się ułan zrósł w jedno ze swym koniem ciało
                                                    z jakiej bitwy wrócili i z jakim królestwem
                                                    żeby dziwić tak wszystkich pospólnym jestestwem

                                                    Żeby siodło w krzyż koński wrosło aż do szpiku
                                                    ułan mówił do siebie pocwałuj koniku
                                                    a koń szeptał ułańsko nie tylko w Wigilię
                                                    takiej wódki nie piłem mój panie jak żyję

                                                    I nikt już się nie dziwi w miasteczku i za nim
                                                    że są tacy zrośnięci z koniem swym ułani
                                                    (czasem tylko wędrowiec idący z daleka
                                                    przerażony na jeźdźca i konia zaszczeka)

                                                    Nikt nie dziwi się więcej do gazet nie pisze
                                                    i z uciechy nie włazi na wieże najwyższe
                                                    żeby stamtąd na trąbce w cztery świata strony
                                                    zagrać hejnał ułański z tym koniem sprzężony

                                                    Czasem tylko (nie więcej niż trzy razy w roku)
                                                    koń dostaje świąteczne dwa ziarnka obroku
                                                    i cwałuje przed dziećmi w welonach i różach
                                                    jak w staroświeckich księgach zapomniana burza

                                                    I dziewczyna wprost z drzewa kąsająca wiśnie
                                                    amarantowym sokiem na ułana tryśnie
                                                    i ucieka ze śmiechem w zagajnik zroszony
                                                    w którym z naszej pamięci dziobiąc kraczą wrony

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:12
                                                    Pacierz dwugroszowy

                                                    Modlą się w lesie pracowicie mrówki
                                                    pszczoły z wosku budują romańskie kościoły
                                                    a śmiech twój mewo budzi słone echo
                                                    w sitowiu w które mój anioł zapada

                                                    A jest on z soli (Tak przynajmniej twierdzi
                                                    moja matka po trzykroć do tej samej wody
                                                    wsypująca dni szarych obrane ziemniaki)
                                                    I jest nie większy od zwiniętej dłoni

                                                    którą się wsadza w kobyle łożysko
                                                    i w brzuch lipcowy ziemi
                                                    żeby z nich wyjąć za mączne kopytka
                                                    mokrego źróbka cwałujących zbóż

                                                    Anioł nie większy od zwiniętej dłoni
                                                    anioł lewicy i prawicy anioł
                                                    chodzą koło mnie na pięciu paluszkach
                                                    i dni sitowie do jutrzenki łamią

                                                    Lecz prócz anioła wrosły w moje dłonie
                                                    za skórę w mięso dwa miedziane grosze
                                                    żebym mógł kupić za nie kiedy zechcę
                                                    twoje królestwo mój aniele prawy
                                                    i twoje księstwo mój aniele lewy

                                                    Dwa grosze wrosły Ten z orłem w prawicy
                                                    rozwija skrzydła i skóra mi Pęka
                                                    i latać mogę na jawie i we śnie
                                                    A ten w lewicy: zaśniedziała reszka
                                                    na której wesprzeć nawet się nie można
                                                    gdyż boli jak gwóźdź

                                                    Z tych też powodów choć mówią że z innych
                                                    noszę w kieszeni zaciśnięte pięści
                                                    I tylko tobie matko podaję prawicę
                                                    i tobie siostro bracie mój i żono
                                                    i tobie jeszcze który na kolanach
                                                    odchodzisz w trawy w przedwieczornej rosie
                                                    żeby twej twarzy łza nie wydziobała

                                                    Do reszty reszkę wyciągam z kieszeni

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:17
                                                    Pacierz najsłodszy

                                                    Co jest najsłodsze Matka mówi sen
                                                    Przecież nie jabłka i nie miód spadziowy
                                                    Senność z łąk naszych ssie bezsennie dren
                                                    żeby tak w czerwcu nie biła do głowy

                                                    Zazwyczaj w czerwcu wypada mi z rąk
                                                    różaniec kiedy modlę się przy oknie
                                                    i nic nie czuję oprócz dusznych łąk
                                                    na których anioł co zwiastował moknie

                                                    Komu zwiastował jeszcze spytać chcę
                                                    jak człowiek wiecznie na ciekawość chory
                                                    i nawet nie wiem że za dzikim bzem
                                                    sąsiadka mleko rozdaje z obory

                                                    A niech rozdaje do porannych zórz
                                                    niechaj Kusego czarownica poi
                                                    młoda jest przecież więc jej z białych zbóż
                                                    bielsze nad smyczek kochanie się stroi

                                                    Ja bym w jej wieku wynosiła też
                                                    wiaderka z mlekiem i poiła skrycie
                                                    zakwitający do mgły białej bez
                                                    w kochaniu słodszy nad sen i nad życie

                                                    A tak powiadam najsłodszy jest sen
                                                    i o nim myślę do zgrzebnego rana
                                                    słysząc jak łąki ssie bezsennie dren
                                                    i siwa głowa kiwa się sterana

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:30
                                                    Pacierz rzeczny

                                                    Niosę w ramionach rzekę
                                                    i kładę ją w kołyskę
                                                    Stopo jedyna kołysz
                                                    do snu jej płacz majowy
                                                    i smutki nasze wszystkie

                                                    Dłonie kładę na głowie
                                                    żeby wyjąć z jej źrenic
                                                    szczenięta psie i kocie
                                                    na widzenie weselne
                                                    iskrzących się w niej pszenic

                                                    A gdy zasypia słucham
                                                    jak dziobie coraz gęściej
                                                    jej ciało pot matczyny
                                                    piorącej dla nas wiecznie
                                                    pieluch żółte kaczeńce

                                                    Po czym zdejmując stopę
                                                    z bieguna słyszę jeszcze
                                                    jak moja matka niesie
                                                    nas i rzekę w ramionach
                                                    w bujniejsze od niej deszcze
                                                    Pamięci Matki i Siostry

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • veza Re: To co piekne 20.09.02, 01:37
                                                    że pod kwiatami nie ma dna
                                                    to wiemy wiemy
                                                    gdy spłynie zórz ogniowa kra
                                                    wszyscy uśniemy
                                                    będzie się toczył wielki grom
                                                    z niebiańskich lewad
                                                    na młodość pól na cichy dom
                                                    w mosiężnych gniewach
                                                    świat nieistnienia skryje nas
                                                    wodnistą chustą
                                                    zamilknie czas potłucze czas
                                                    owale luster

                                                    póki się sączy trwania mus
                                                    przez godzin upływ
                                                    niech się nie stanie by ból rósł
                                                    wiążąc nas w supły
                                                    chcemy śpiewania gwiazd i raf
                                                    lasów pachnących bukiem
                                                    świergotu rybitw tnących staw
                                                    i dzwonów co jak bukiet

                                                    chcemy światłosci muzyk twych
                                                    dżwięków topieli
                                                    jeść da nam takt pić da nam rytm
                                                    i da się uweselić

                                                    którego wzywam tak rzadko Panie bolesny
                                                    skryty w firmamentu konchach
                                                    nim przyjdzie noc ostatnia
                                                    od żywota pustego bez muzyki bez pieśni
                                                    chroń nas

                                                    Józef Czechowicz Modlitwa żałobna
                                                  • damodar Re: To co piekne 21.09.02, 06:11
                                                    Pacierz łąkowy

                                                    Niosę w ramionach łąkę
                                                    i kładę ją na stole
                                                    Zobacz mamo jak łąka
                                                    wywołuje z zaświatów
                                                    nasze światy bawole

                                                    Jak przez igielne ucho
                                                    zmarłą kozę przeciąga
                                                    krasulę i kasztankę
                                                    i znanego ci z Pisma
                                                    dwugarbnego wielbłąda

                                                    Jak skrzętnie w dzwonie trawy
                                                    wije gniazdo skowrończe
                                                    żebyś pamiętać mogła
                                                    w innym świecie niż nasz
                                                    o jeszcze naszej łące

                                                    I żebyś mogła idąc
                                                    przez łąki umajone
                                                    stanąć w każdej kapliczce
                                                    Całujemy twe stopy
                                                    od rosy rozognione

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • damodar Re: To co piekne 21.09.02, 06:14
                                                    Pacierz jabłonkowy

                                                    Jeszcze do izby wniosę
                                                    wyciętą z wiosny jabłoń
                                                    Matko królowo nasza
                                                    i wszystkich rojów pszczelich
                                                    na mgnienie w jej koronę
                                                    zwabiona miodnie zabłądź

                                                    W kwiatowy pyłek w pył
                                                    modlitewnika który
                                                    wyjęty z twoich rąk
                                                    leży na moich wierszach
                                                    jak opoka wycięta
                                                    z innej od naszych góry

                                                    I jeszcze raz brzemiennie
                                                    w owoc się wieczny zawiąż
                                                    lub chociaż daj powiedzieć
                                                    słowo że jesteś z nami
                                                    nie tkniętym wiosny tej
                                                    przez twoje ręce trawom

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • damodar Re: To co piekne 21.09.02, 06:18
                                                    Pacierz godzinkowy

                                                    Sąsiadka rano cię widuje
                                                    jak stoisz w furtce i pod gruszą
                                                    którą nawiedził pszczeli rój
                                                    Cisza jest taka że jesiony
                                                    osłaniające komin popiół
                                                    z dawno spalonych listów prószą

                                                    Więc zjawą jesteś gospodynią
                                                    bez kur bez kaczek i bez psa
                                                    który po śmierci szczeka jeszcze
                                                    z progu z piwnicy w dzikim bzie
                                                    a z jego ślepiów spływa większa
                                                    niż cały dom woskowa łza

                                                    Przytul do kolan do podołka
                                                    to bezistnienie psie i powiedz
                                                    brzęczeniem pszczelim wróblim piskiem
                                                    czemu się sieje obraz twój
                                                    przez gruszę naszą przez jabłonie
                                                    i wyjąć można cię spod powiek

                                                    żebyś chodziła znowu boso
                                                    po trawie jeszcze nie skoszonej
                                                    w godzinkach cała i w litaniach
                                                    i zamiast jagieł wróbli świergot
                                                    sypała kiedy anioł pański
                                                    kołysze zbóż czerwcowych dzwony

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • tagesstein Re: To co piekne 21.09.02, 12:16
                                                    ...
                                                    Co począć,
                                                    że purpura obłoków wieczornych
                                                    trwa na zielonkawym niebie,
                                                    gdy z lewej strony już widnieje księżyc,
                                                    a gwiazda, kosmata i ogromna,
                                                    za którą ciągnie noc,
                                                    szybko blednie,
                                                    po prostu
                                                    topnieje w oczach?
                                                    że koleiny na szerokim trakcie,
                                                    wiodącym pośród drzew i obok młynów,
                                                    które przed laty należały do mnie,
                                                    nim ci kupiłem za nie bransolety,
                                                    ścieląc się przed nami,
                                                    kończą się tam, za zakrętem,
                                                    i nic na to nie można poradzić,
                                                    choć nas tam czeka
                                                    gościnny dom?
                                                    że moje wiersze,
                                                    które tak cenię,
                                                    jak Kallimach
                                                    i wszelki inny wielki poeta,
                                                    pełne miłości i najtkliwszych uczuć,
                                                    i zwiewnych myśli posłanych przez bogi,
                                                    radość moich świtów,
                                                    gdy jasne niebo,
                                                    jaśmin pachnie z okien,
                                                    jutro, jak wszystko, odejdą w niepamięć?
                                                    że zniknie mi z oczu
                                                    widok twej twarzy?
                                                    że twój głos ucichnie?
                                                    że wyschnie wino,
                                                    że zwietrzeją wonie
                                                    i że tkaniny najbardziej kosztowne
                                                    zbutwieją
                                                    w ciągu stuleci?
                                                    Czy mniej mogę kochać
                                                    te miłe, kruche rzeczy
                                                    za ich nietrwałość?

                                                    Michał Kuzmin Z "Pieśni aleksandryjskich"
                                                  • tagesstein Re: To co piekne 21.09.02, 12:22
                                                    ...
                                                    Natura - to też Rzym, w nim rys jej rzeczywisty.
                                                    Obywatelską moc widzimy na przykładach
                                                    Otwarty nieba cyrk i błękit przezroczysty,
                                                    Szerokie forum pól i gajów kolumnada.

                                                    Natura - to też Rzym, i po cóż niespokojnie
                                                    Pytania nasze znów ku bogom darmo biegły:
                                                    Wnętrzności ofiar są by wróżyć losy wojnie,
                                                    Niewolnik, aby zmilkł, a do budowy - cegły!

                                                    Osip Mandelsztam

                                                  • tagesstein Re: To co piekne 21.09.02, 12:30
                                                    Przetaczasz się z hukiem przez drzewa,
                                                    rozłupujesz żywą gałąź:
                                                    gałąź jest biała,
                                                    zieleń zdławiona,
                                                    każdy liść jest rozdarty jak rozszczepione polano

                                                    Obarczasz drzewa
                                                    czarnymi kroplami,
                                                    wirujesz, huczysz:
                                                    rzuciłaś ciężkim zerwanym liściem
                                                    w wiatr -
                                                    ciśnięty
                                                    szybuje i śpiewa,

                                                    zielony kamień.

                                                    Hilda Doolittle Burza
      • Gość: AndrzejG Cisza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.09.02, 14:05
        -
        • damodar Re: Cisza 21.09.02, 21:11
          Pacierz zakazany

          Nie śpij w tej izbie Ona po niej
          chodzi i załamuje dłonie

          I na strych nie wchodź po drabinie
          jej anioł po niej cicho płynie

          Nie wchodź do stajni Tam króliki
          jedzą z nią razem czosnek dziki

          Nie łaź o zmierzchu za stodołę
          w bzie dzikim jej kolana gołe

          Jej dłoń kaleka ci się przyśni
          gdy sięgniesz wprost ustami wiśni

          I oczy będziesz miał piekące
          kiedy się w jej wytarzasz łące

          I nie zobaczysz jej już nigdy
          jeśli źdźbło jedno zranią widły

          I dłonią twarzy jej nie dotkniesz
          gdy spojrzysz w pola przez krzyż w oknie

          Ale nie wyjmuj miły dłoni
          z modlitewnika który ona
          wiążąc z pokosa snopki pszenne
          palcami krzywo zrośniętymi
          w litanie ptasie i zwierzęce
          rozsiała hojnie po zagonach

          Tadeusz Nowak
          • damodar To ,co piekne 21.09.02, 21:17
            Pacierz mleczny

            Kończy się świat i twój i mój
            i blękitnieje przez opłotki
            pamięć o tobie wprost ze skopca
            pojąca mlekiem lubin gorzki

            Wtedy wierzyło się że łubin
            pojony mlekiem może pobiec
            do lasu gdzie złotego cielca
            od wieków z dziegciu ssie jałowiec

            Dziegciem się buty smarowało
            jałowiec ciemniał koło domu
            a samorodek zdrowia dzwonił
            jak grom bijący obok gromu

            Poranne mleko prócz łubinu
            pijała jeszcze wprost ze skopca
            kotka łasica oswojona
            kościelny dziad i przemoc obca

            Nie odpychałaś jej nie biła
            tylko chlustałaś w dziki bez
            poranne mleko czarownicy
            piękniejszej czarcio od twych łez

            Bo ona swoja swoja swoja
            i choć wyklęta przez wieś z Pisma
            dziki bez karmi ciemną piersią
            i z mszyc jak synka swego iska

            Tadeusz Nowak
          • Gość: oko Jaroslaw Marek Rymkiewicz IP: *.chello.pl 21.09.02, 22:20
            Jarosław Marek Rymkiewicz
            Ogród w Milanówku, lato


            Moi przyjaciele tu to są wróbelki
            I przyjazny jest mi żywioł wszelki

            Wróbel jabłko na barwinku kwiatki
            Wspólne są tu nasze zagadki

            Wspólne nasze istnienie w biedzie
            I do śmierci razem się jedzie

            Jeden strach i sny nasze jedne
            O wróbelki przyjaciele moje biedne

            I barwinek jego białe korzonki
            Jabłko które spadło z jabłonki

            Czarny ślimak i rudy rudzik
            O istnienie jak ono się trudzi

            I w purpurze orzechy leszczyny
            Są z tej samej ciemnej przyczyny

            Wielki strach jest w jabłkach wróbelkach
            Wielka bieda o jak wielka

            Jeszcze trochę i byt się odsłoni
            Powie żeśmy byli tu po nic

            Wróble ziółka jabłka podziobane
            Razem z wami przed niebytem stanę

            • veza Re: Jaroslaw Marek Rymkiewicz 21.09.02, 23:36
              ...
              Tak światło deszczy, tak leje, e lo soleills plovil
              Płynny i wartki kryształ
              popod kolanami bogów.
              Warstwa na warstwie, gdzieniegdzie migotanie wody;
              Błona strumienia niesie białe płatki.
              Sosna w Takasago
              rośnie razem z sosną z Ise!
              Gdzie źródło tryska, wiruje w wodzie jasnoblady piasek
              "Spójrz, oto Drzewo Lic!"
              Rozwidlone koniuszki gałęzi płonące jakby od lotosów.
              Warstwa na warstwie
              Płytkiej wody wir
              popod kolanami bogów.
              ...
              Ezra Pound Pieśń IV
        • veza Re: Cisza 22.09.02, 00:36
          cisza

          jest
          to
          spojrzenie

          ptaka: o

          bra
          cające; się; ostrze
          życia

          (przesłuchanie przez śnieg

          e.e.cummings
        • veza Re: Cisza 22.09.02, 00:41
          "ale dlaczego"

          naj
          większy
          z

          żyjących magików (którego

          ty i ja nie
          kiedy
          nazywamy

          kwietniem) na pewno nieraz

          się
          zastanawiał
          "większość

          ludzi musi być tak

          całkiem (podczas gdy kwiaty) nie
          wiarygodnie
          (zawsze są piękne)

          brzydka"

          ee.cummings
          • kolargol To ,co piekne 22.09.02, 02:50
            Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,
            Tęskność zawrotna przybliża nas.
            Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet,
            Cudnie spokrewnią się ciała nam.

            Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę
            Z oknem na rzekę lub też na park,
            Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;
            Schodzić będziemy codziennie w świat.

            Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,
            Siebie zachwycić i wszystko w krąg.
            Wojna to będzie straszna bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć,
            Lecz nam się uda zachwycić go.

            Jest już za późno!
            Nie jest za późno!
            Jest już za późno!
            Nie jest za późno



            Edward Stachura
            • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:03
              Który skrzywdziłeś człowieka prostego
              Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
              Gromadę błaznów koło siebie mając
              Na pomieszanie dobrego i złego,

              Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
              Cnotę i mądrość tobie przypisując,
              Złote medale na twoją cześć kując,
              Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,

              Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
              Możesz go zabić - narodzi się nowy.
              Spisane będą czyny i rozmowy.

              Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
              I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

              Czeslaw Milosz
              • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:11
                "Ważne"

                To, że wszystko dzieje się inaczej
                to cierpienie tędy i owędy
                ten dzień bez kochanej ręki
                ten ból i tak dalej
                ten mróz, że tylko jeden piec mnie rozumiał
                gdy kładłem serce do zimnego łóżka
                ta jesień lekko chora po tej stronie świata
                ta małpa bez małpy

                powiedz, że to właśnie jest ważne






                Jan Twardowski
                • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:16
                  Ja nie chcę spać,
                  ja nie chcę umierać,
                  chcę tylko wędrować
                  po pastwiskach nieba,
                  białozielone obłoki zbierać,
                  nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

                  Są jeszcze brzegi
                  na których nie byłam,
                  są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam,
                  są pocałunki, na które czekam,
                  listy z daleka, drogi od wiatr.

                  Ja nie chcę spać,
                  ja nie chcę umierać,
                  chcę tylko wędrować
                  po pastwiskach nieba,
                  białozielone obłoki zbierać,
                  niczego więcej mi nie potrzeba.

                  A chociaż nie ma
                  tam brzegu mojego,
                  śniegów i nieba, nieba zielonego,
                  noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
                  być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.

                  Agnieszka Osiecka
                  • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:21
                    Klatka była tak długo zamknięta
                    aż wyląg się w niej ptak

                    ptak tak długo milczał
                    aż klatka otwarła się
                    rdzewiejąc w ciszy

                    cisza tak długo trwała
                    aż za czarnymi prętami
                    rozległ się śmiech


                    Śmiech, 1964

                    Tadeusz Rozewicz
                    • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:31
                      Dance me to your beauty
                      With a burning violin
                      Dance me through the panic
                      till I'm gathered safely in
                      Lift me like an olive branch
                      and be my homeward dove
                      Dance me to the end of love

                      Let me see your beauty
                      when the witnesses are gone
                      Let me feel your moving
                      like they do in Babylon
                      Show me slowly what I only
                      know the limits of
                      Dance me to the end of love

                      Dance me to the wedding now
                      dance me on and on
                      Dance me very tenderly and
                      dance me very long
                      We're both of us beneath our love
                      we're both of us above
                      Dance me to the end of love

                      Dance me to the children
                      who are asking to be born
                      Dance me through the curtains
                      that our kisses have outworn
                      Raise a tent of shelter now
                      though every thread is torn
                      Dance me to the end of love

                      Dance me to your beauty
                      With a burning violin
                      Dance me through the panic
                      till I'm gathered safely in
                      Touch me with your naked hand
                      touch me with your glove
                      Dance me to the end of love

                      Leonard Cohen
                      • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:04
                        Gdy próg domu przestępujesz,
                        to tak jakby noc sierpniowa
                        zaszumiała wśród listowia,
                        a ty przodem postępujesz.

                        A za tobą cienie ptasie,
                        szczygieł, gil i inne ptaki.
                        Świecisz światłem wielorakim
                        od sierpniowej nocy jaśniej.

                        Bo ty jesteś ornamentem
                        w gmachu nocy, jej księżycem,
                        przesypujesz światła w ręku
                        z namaszczeniem jam pszenicę.

                        U twych ramion płaszcz powisa
                        krzykliwy, z leśnego ptactwa,
                        długi przez cały korytarz,
                        przez podwórze, aż gdzie gwiazda

                        Venus. A tyś lot i górność
                        chmur, blask wody i kamienia.
                        Chciałbym oczu twoich chmurność
                        ocalić od zapomnienia.

                        Konstanty Ildefons Galczynski
                        • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:07
                          Pochylony nad mym stołem
                          we wschodzącej zorzy łunie
                          ręce twoje opisuję,
                          serce twoje opisuję;

                          smak twych ust jak morwa cierpki
                          i głosu pochmurną słodycz,
                          i uszy twe jak wysepki,
                          które z dala widział Odys.

                          Ten obłok jest twoją twarzą,
                          ten horyzont, ta akacja.
                          Pióro maczam w kałamarzu
                          i litery wyprowadzam.

                          Niech staną rządek przy rządku
                          jak ptaki złote i modre,
                          by z najprawdziwszego wątku
                          powstał najprawdziwszy portret.

                          Minął dzień. Wciąż prędzej, prędzej
                          szybuje czas bez wytchnienia.
                          A ja chciałbym twoje ręce
                          ocalić od zapomnienia.

                          Konstanty Ildefons Galczynski
                          • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:11
                            Ile razem dróg przebytych?
                            Ile ścieżek przedeptanych?
                            Ile deszczów, ile śniegów
                            wiszących nad latarniami?

                            Ile listów, ile rozstań,
                            ciężkich godzin w miastach wielu?
                            I znów upór, żeby powstać
                            i znów iść, i dojść do celu.

                            Ile w trudzie nieustannym
                            wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
                            Ile chlebów rozkrajanych?
                            Pocałunków? Schodów? Książek?

                            Ile lat nad strof stworzeniem?
                            Ile krzyku w poematy?
                            Ile chwil przy Beethovenie?
                            Przy Corellim? Przy Scarlattim?

                            Twe oczy jak piękne świece,
                            a w sercu źródło promienia.
                            Więc ja chciałbym twoje serce
                            ocalić od zapomnienia.

                            Konstanty Ildefons Galczynski
                            • kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:14
                              Oto jest nasz dzień codzienny,
                              nasze małe budowanie,
                              trud uparty i niezmienny,
                              nieustanne kształtowanie.

                              Słońce wschodzi i zachodzi,
                              drzewa kwitną, liście ronią,
                              my strumień rzeczywistości
                              kształtujemy własną dłonią.

                              Jesteśmy cząstką w zespole,
                              z niego płynie nasza siła -
                              żeby chleb leżał na stole,
                              a pracom lampa świeciła;

                              by czas jak pochodnia płonął
                              jednako: dzień czy mgła nocna.
                              Stoimy przy życiu, żono,
                              jako tkacze przy swych krosnach.

                              Z dnia na dzień tkaninę tkamy
                              wzorzystą dla pokolenia.
                              Chciałbym i blask naszej lampy
                              ocalić od zapomnienia.

                              Konstanty Ildefons Galczynski
                              • tagesstein Re: To ,co piekne 22.09.02, 15:15
                                ...
                                And thus invoke us; "You whom reverend love
                                Made one another's hermitage;
                                You, to whom love was peace, that now is rage;
                                Who did the whole world's soul contract, and drove
                                Into the glasses of your eyes
                                (So made such mirrors, and such spies,
                                That they did all to you epitomize)
                                Countries, towns, courts: beg from above
                                A pattern of your love!"

                                John Donne The Canonization
                                • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:23
                                  Pacierz pytający

                                  Kto się spowiada i kto zwierza
                                  z uczynków we śnie i na jawie
                                  i białe ręce do pacierza
                                  wkłada po łokcie żeby z mrówek
                                  wyiskać jego złotą trawę

                                  Może to dziecko mgła lub obłok
                                  który powoli pod jabłonią
                                  w źróbka przemienia się tak błogo
                                  że w jego zębach kwaśne jabłka
                                  jak cukier w kostkach chrupko dzwonią

                                  Kto pieśni śpiewa że łabędzie
                                  wołają w nich i lecą wiecznie
                                  z pamięci która jest i będzie
                                  póki ssą starcy skórkę chleba
                                  a piąstki dławią piersi mleczne

                                  Może to ona sen jej pszczoła
                                  wyjęta z miodu i bursztynu
                                  lub trawa ścięta która woła
                                  żeby jej obłok bujne deszcze
                                  w czerwcu na rodne rany przyniósł

                                  Tadeusz Nowak
                                  • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:26
                                    Pacierz grochowy

                                    Trzaska chrust i ogień płonie
                                    wokół pieca taka biel
                                    jak by we wsi kare konie
                                    kałasznikow wziął na cel

                                    Czy to w ogniu twoje dłonie
                                    czy też cienie twoich rąk
                                    łuskających nieprzytomnie
                                    zamiast grochu losu strąk

                                    Wyłuskujesz z niego trwogę
                                    czy piechociarz krasy groch
                                    który daje się na drogę
                                    prowadzącą w ciepły szloch

                                    żeby po nim wybielały
                                    podkrążone sińcem dni
                                    i u ręki palec mały
                                    w miód włożony miodnie śnił

                                    Może ty już teraz inna
                                    rozgrzebując żarki chrust
                                    Sybiraczce sypki ziemniak
                                    kładziesz na patenę ust

                                    I Rusince którą z dziećmi
                                    niezmierzony dojadł step
                                    wyiskujesz niespokojna
                                    z wszy pośmiertnych włosów skrzep

                                    I tybetki im pod brodą
                                    zawiązujesz w rogi dwa
                                    by z kącików oczu mogła
                                    w okamgnieniu spłynąć łza

                                    na twe ręce i na cienie
                                    migoczących w ogniu rąk
                                    łuskających dla nas sennie
                                    zamiast grochu losu strąk

                                    Tadeusz Nowak
                                    • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:34
                                      Pacierz węglowy

                                      Kto koło pieca na zydełku
                                      siedzi i łamie w rękach chrust
                                      kto modli się wargami zwierząt
                                      gdy nie ma zwierząt nie ma ust

                                      Kto rozgrzebuje w popielniku
                                      żar że z komina bije dym
                                      i w żeleźniaku parzy szarpie
                                      dla zimy tej Dla wszystkich zim

                                      I kto kopalnię bandażuje
                                      i w szyb garściami wrzuca len
                                      że syn i ojciec - bryły węgla
                                      zwalone z nóg - odchodzą w sen

                                      I kto pośmiertny ten deputat
                                      z węglarki niesie tam gdzie klon
                                      odciętą czerwień wszystkich dłoni
                                      wrzuca w skostniały ziemi dzwon

                                      I kto zakrywa sobie oczy
                                      gdy za rąbankę i za łój
                                      z węglarki zrzuca się deputat
                                      ubrany w bliski trwodze strój

                                      I kto im z dłoni połamanych
                                      wyjmuje węgiel koks i piach
                                      żeby jak Syn i Ojciec żyli
                                      wrzuceni w nasz codzienny strach

                                      Tadeusz Nowak
                                      • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:37
                                        Pacierz zaduszkowy

                                        Grobki mogiłki bez pamięci
                                        na skraju lasu koło rzeczki
                                        Na nich siadają w listopadzie
                                        mniejsi niż nasza pamięć święci
                                        i wyciągają krochmalone
                                        z pierwszych przymrozków łąk chusteczki

                                        Listopadowe i ze stycznia
                                        z września mogiłki Powojenne
                                        siane z naganów z pepesz grobki
                                        Panno Najświętsza Matko nasza
                                        sypnij w popioły garstkę maku
                                        i otul je w chochoły senne

                                        Jak my je co dzień otulamy
                                        w stłuczony fajans gruz i szkło
                                        w pamięć zeschniętą do makówki
                                        Po ściętej rzece by się szło
                                        gdyby do butów i do rąk
                                        nie przybite podkówki

                                        I siadło by się na mogiłce
                                        na grobku sennym koło rzeczki
                                        gdyby nie ojciec i nie syn
                                        kiełbasa smalec cela strażnik
                                        praca wypłata łaska pamięć
                                        zawiązywana w róg chusteczki

                                        Tadeusz Nowak
                                        • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:43
                                          Pacierz pijawkowy

                                          Bańki pijawki bańki cięte
                                          ciało w tarninie w dzikim bzie
                                          Mamo wrześniowych gromnic wosk
                                          zakapał w wszystkie dziuple sadu
                                          i chlusta z flaszki denaturat
                                          w psie ujadanie w ślepia psie

                                          Bańki pijawki bańki cięte
                                          i wykłoszony żabi skrzek
                                          w podmokłych łąkach na niebiosach
                                          Mamo sąsiadka kozim mlekiem
                                          zalała rany po łasicach
                                          i wystający z progu ćwiek

                                          Bańki pijawki bańki cięte
                                          w nich wieś parafia kościół krzyż
                                          Od lat próbuje się je zerwać
                                          gdy Chrystus z gliny sine stopy
                                          wyciąga większe niż dzwonnica
                                          Po nim płonąca biega mysz

                                          Bańki pijawki bańki cięte
                                          brzytwa spirytus popiół piach
                                          O jutrzni kury w drzwi otwarte

                                          wchodzą z gdakaniem i z popiołu
                                          skrzepy pijawek wydziobują
                                          gdy chusta świętej Weroniki
                                          na wietrze się kołysze w drzwiach

                                          Tadeusz Nowak
                                          • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:48
                                            Pacierz wieczorny

                                            I

                                            Majowy wieczór Próg Za progiem
                                            w sadzie na zabój kwitną wiśnie
                                            i pies się w trawie tarza z Bogiem
                                            gdy ty na Jego czekasz przyjście

                                            Niech się wytarza w rośnej trawie
                                            aż się w nią gwiezdny pył osypie
                                            i za wsią przejdzie się po stawie
                                            jak Chrystus Józek pomylony
                                            któremu Cygan gdy spał w łąkach
                                            drucikiem srebrnym wyjął z piersi
                                            duszyczkę - iskrę śpiewającą
                                            żeby ją wsadzić do swych skrzypiec

                                            W sadzie na zabój kwitną wiśnie
                                            i nikt sekretu ich nie wyda
                                            i Józek czeka na twe przyjście
                                            i ze skrzypcami czeka Cygan
                                            I czeka z dziupli wychylony
                                            kos śpiewający - ojciec nasz
                                            Płynie Dunajec Dniepr i Piava
                                            przez jego z suchej gliny twarz

                                            A pies się w trawie tarza z Bogiem
                                            i chociaż nie wie że to Bóg
                                            czuje że cieszy cię za progiem
                                            wiśniowy sad i płot grodzony
                                            i droga którą wraca z błonia
                                            bosa dziewczynka smagająca
                                            kozę chabinką i do krwi
                                            kwitnący obok drogi głóg

                                            A ty na Boże czekasz przyjście
                                            z progiem i z drogą pogodzona
                                            kiedy na zabój kwitną wiśnie
                                            Psa przywołujesz z rośnej trawy
                                            i on się łasi do twych kolan
                                            chociaż mu z pyska spływa łza
                                            i cieknie ślina - nić z wrzeciona
                                            które nad domem naszym gra

                                            II

                                            Majowy wieczór Próg Za progiem
                                            kurzy się gwiezdnie polna dal
                                            i pomieszane głogi z Bogiem
                                            i pity duszkiem z darni żal

                                            Może pójdziemy tam wolniutko
                                            stopa za stopą póki pies
                                            z pchlego się nie wyiska smutku
                                            i nie wytarza w trawie z łez

                                            Póki się z dziupli nie odezwie
                                            strzyga że zeschła się na wiór
                                            i anioł w szopie nie osypie
                                            z innych niż znane we wsi piór

                                            Póki z irczących koni w stajni
                                            nie zdejmie rąk w podkowach bies
                                            póki się muszo nie wyłajni
                                            za gnojowiskiem dziki bez

                                            Póki się Franek z końca wsi
                                            w polu za Marksa nie przebierze
                                            i Stach nie ściągnie kosych brwi
                                            jak sęp co w Azji ma swe leże

                                            Dopóki Józek - juhas z gór
                                            za Kaukazem nie zobaczy
                                            czapki uszytej z wszystkich piór
                                            coraz szumniejszych od rozpaczy

                                            Majowy wieczór Próg Za progiem
                                            kruszy się gwiezdnie polna dal
                                            i pomieszane głogi z Bogiem
                                            i pity duszkiem z darni żal

                                            Tadeusz Nowak
                                            • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:51
                                              Pacierz festynowy

                                              Siostra biegnie przez rzeki
                                              nie zagojony pacierz
                                              Bielą się jej kolana
                                              skacze warkocz po plecach
                                              Jej śmiechem dniu lipcowy
                                              trawiaste uszy naciesz

                                              Siostra fruwając w sadzie
                                              nieziemskie jabłka zrywa
                                              Cierpną dziąsła anielskie
                                              zęby nasze drętwieją
                                              a już pcha się w jej ręce
                                              czerwona końska grzywa

                                              I siostra na kasztanku
                                              do sierpniowego zmierzchu
                                              przez błonia galopuje
                                              W uszach huczy dzwon nieba
                                              i naraz po dwie gwiazdki
                                              w ślepiach kasztanka wzeszły

                                              Po jednej dla każdego
                                              bo dla mnie błysła w studni
                                              Będę ją czerpać wiadrem
                                              będę z nią chodzić po wsi
                                              dopóki biały smyczek
                                              na basach nocą dudni

                                              Tadeusz Nowak
                                              • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:55
                                                Pacierz brusznicowy

                                                W lesie rosną brusznice:
                                                wrześniowej zorzy wosk
                                                Zbieraj je siostro zbieraj
                                                na czerwoną gromnicę
                                                na chustę Weroniki
                                                zarzuconą na wrzos

                                                Po lesie chodzi upał:
                                                drewniany kostur sęk
                                                Ty chodzisz po nim boso
                                                i powiadasz że mech
                                                sam iskry swe zatupał
                                                więc po co wam ten lęk

                                                I wyjmujesz spod brzózek
                                                ich westchnienie przez mech
                                                Patrz jakie one duże
                                                I czerwone koźlaki
                                                jeden po drugim wrzucasz
                                                w nasz niewstrzymany śmiech

                                                I w brusznicach się kładziesz
                                                w białej sukni na wznak
                                                Boli cię trochę niebo
                                                i jak w dziecinnym sadzie
                                                na tarninę nabity
                                                mniejszy od piąstki ptak

                                                Ale jeszcze brusznice
                                                zrywasz ustami wprost
                                                Przez zaplecione ręce
                                                w lesie cię siostro widzę
                                                i słyszę cię przez brusznic
                                                kapiący na mnie wosk

                                                Tadeusz Nowak
                                                • damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 19:01
                                                  Ostatni pacierz Andrzeja Kijowskiego

                                                  Ojcze nasz który błogosławisz wszystko
                                                  przyjmij mnie sługę na swoje obłoki
                                                  i nie potrząsaj już więcej kołyską
                                                  w której śpi dziecko - ptak mój jednooki

                                                  Daj słudze swemu Andrzejowi spocząć
                                                  w odjętym sobie od wieczności czasie
                                                  i nie wysyłaj więcej chłopców z procą
                                                  bijących śrutem w moje pióra ptasie

                                                  One mnie bolą Nawet te lecące
                                                  na uciszone we śnie leśnym wody
                                                  że zatrzymane w pajęczynie słońce
                                                  jest bryłką węgla w planecie jagody

                                                  Taką planetą był mój czas ostatni
                                                  choć się starałem z antracytu diament
                                                  wyjąć I wyjąć z zastawionej matni
                                                  ptaka i słowo - życie i testament

                                                  Ojcze nasz który błogosławisz wszystko
                                                  przyjmij mnie sługę na swoje obłoki
                                                  i nie potrząsaj już więcej kołyską
                                                  w której śpi dziecko - ptak mój jednooki

                                                  I daj mi spojrzeć przez szczelinę w dłoni
                                                  na to w com wierzył że się kiedyś stanie
                                                  Ale i oto u chomąta dzwoni
                                                  dzwonek i dziadek wsiada w nasze sanie

                                                  Tadeusz Nowak
                                                  • tagesstein Re: To ,co piekne 23.09.02, 19:46
                                                    Spójrzcie: Pan jest zwierciadłem naszym.
                                                    Otwórzcie oczy,
                                                    wpatrzcie się weń,
                                                    dowiedzcie się, jak wyglądają wasze twarze!

                                                    Chwalcie odważnie Jego Ducha,
                                                    Zetrzyjcie z waszych twarzy brud,
                                                    miłujcie Jego świętość, w nią się przyodziejcie,
                                                    bądźcie bez skazy w Jego obliczności.

                                                    II w.n.e., 13 Oda Salomona, Syria
                                                  • kolargol Re: To ,co piekne 24.09.02, 05:00
                                                    Garniemy się do muzyki,
                                                    muzyka to jest nasz festyn,
                                                    kochamy trąbki i smyki,
                                                    obój, klarnet i klawesyn.

                                                    Jest w domu lichtarz nieduży
                                                    z wysoką świecą szkarłatną;
                                                    ona do koncertów służy,
                                                    do dźwięku dodaje światło.

                                                    Ty ją zapalasz w godzinie
                                                    muzycznej i płomyk świeci
                                                    w chwili, gdy z głośnika płynie
                                                    Koncert Brandenburski trzeci.

                                                    Radość jak poważny taniec
                                                    przesuwa swój cień po ścianach.
                                                    I pada świecy pełganie
                                                    na twarz Jana Sebastiana.

                                                    Lipski kantor bardzo mile
                                                    uśmiecha się zza oszklenia.
                                                    Chciałbym wszystkie takie chwile
                                                    ocalić od zapomnienia.

                                                    Konstanty Ildefons Galczynski
                                                  • kolargol Re: To ,co piekne 24.09.02, 05:04
                                                    Nie jesteśmy, by spożywać
                                                    urok świata, ale po to,
                                                    by go tworzyć i przetaczać
                                                    przez czasy jak skałę złotą.

                                                    Choćby i po razy tysiąc
                                                    osaczyły nas trudności,
                                                    my idziemy blaskiem bijąc
                                                    w urodę maszyn i roślin.

                                                    W poczekalniach kin srebrzystych,
                                                    gdy zadymka śnieżna bredzi,
                                                    nieraz siadamy strudzeni,
                                                    strudzonych ludzi sąsiedzi.

                                                    Dni i noce z nami biegną,
                                                    a my z nimi ku przodowi,
                                                    w trudzie tworząc piękno, piękno,
                                                    które znów służy trudowi.

                                                    Z chmury zwisa śnieg z ukosa,
                                                    twarz twoją w srebro przemienia.
                                                    Chciałbym śnieg na twoich włosach
                                                    ocalić od zapomnienia.

                                                    Konstanty Ildefons Galczynski
                                                  • tagesstein Re: To ,co piekne 24.09.02, 10:16
                                                    Zaśpiewam, czego bym śpiewać nierada,
                                                    O bólu, który Miły mój mi zadał.
                                                    Ja go miłuję, on mym sercem włada,
                                                    Lecz piękność, mądrość moja i ogłada
                                                    Wskórać nie mogą w oczach jego nic -
                                                    I tak niewdzięczna spotyka mnie zdrada
                                                    Jakbym nie miała urodziwych lic.

                                                    To mi pociechą, żem w żadnym sposobie
                                                    Nie uchybiła, o Miły mój, tobie,
                                                    I to za chlubę poczytuję sobie,
                                                    Żem cię w kochaniu prześcigła, gdy w tobie
                                                    Miłosnych zalet widzę wzór i cnót.
                                                    Lecz, każdej innej przychylny osobie,
                                                    Dla mnie spojrzenia, słowa masz jak lód.

                                                    Dziwi mnie, że tak pychą się zasłaniasz,
                                                    Miły, przede mną. A choćby jak łania
                                                    Była ta, która ci siebie nie wzbrania,
                                                    Czyżem takiego warta poniechania,
                                                    Ja, co miłuję cię ze wszystkich sił?
                                                    Pomnij początki naszego kochania!
                                                    Nie daj Bóg, aby to już koniec był...

                                                    Piękność twa, męstwo, co w sercu twym gości,
                                                    Wielką przyczyną mej niespokojności,
                                                    Bo nie znam takiej, co, pragnąc miłości,
                                                    Do ciebie mogłaby nie czuć skłonności -
                                                    Lecz, Miły, ziarno odróżniaj od plew!
                                                    Pomnisz nasz wspólnie układany śpiew?

                                                    Chcę się powołać na me urodzenie,
                                                    Na piękność, wierność, która tak nie w cenie,
                                                    Dlatego ślę tę pieśń i to westchnienie
                                                    Tam, gdzie przebywasz - może cię odmienię?
                                                    Może się wreszcie dowiem, co i jak?
                                                    Co znaczy chłód twój, twoje oddalenie?
                                                    Pycha to jeno, czy miłości brak?

                                                    Jakkolwiek będzie, gończe, rzecz mu tak:
                                                    "Szkodą jest zbytek pychy i krzywdzeniem".

                                                    Comtesse de Die, A chantar m'er de so qu'eu no volria...
                                                  • tagesstein Re: To ,co piekne 25.09.02, 11:51
                                                    Hyakujo i lis

                                                    Ilekroć Hyakujo wygłaszał teisio, jakiś starzec zasiadał z mnichami i odchodził
                                                    wraz z nimi. Wszelako pewnego dnia pozostał z tyłu i wtedy mistrz zapytał go:
                                                    - Kim jesteś?
                                                    - Nie jestem ludzką istotą - odpowiedział starzec - ale dawno temu, w czasach
                                                    buddy Kaśjapy, byłem przełożonym tego klasztoru. Kiedyś jeden z mnichów zadał
                                                    mi pytanie: "Czy człowiek oświecony również podlega prawu przyczyny i skutku?"
                                                    Odrzekłem, że nie. Z powodu tej odpowiedzi byłem zmuszony odradzać się w
                                                    postaci lisa przez pięćset żywotów i nadal jestem lisem. Teraz przyszedłem, by
                                                    cię błagać o słowa, które uwolnią mnie z lisiego ciała.
                                                    I w końcu starzec zapytał Hyakujo:
                                                    - Czy oświecony człowiek podlega prawu przyczyny i skutku?
                                                    - Oświecony człowiek jest jego częścią - odparł mistrz.
                                                    Słysząc te słowa, starzec doznał oświecenia i kłaniając się rzekł:
                                                    - Teraz jestem uwolniony od ponownych narodzin i ciała lisa, które znajdziecie
                                                    po drugiej stronie góry. Ośmielam się prosić was, abyście pochowali je jak
                                                    zmarłego mnicha.
                                                    Mistrz Hyakujo polecił więc głównemu mnichowi, by ogłosił, że po południowym
                                                    posiłku odbędą się uroczystości pogrzebowe. Mnisi dziwili się, mówiąc: "Nie ma
                                                    między nami nikogo, kto byłby chory. O co w tym wszystkim chodzi?"
                                                    Po jedzeniu mistrz zaprowadził ich na drugą stronę góry, wygrzebał swą laską
                                                    martwego lisa i dokonał kremacji. Wieczorem zasiadł na podeście w holu i
                                                    opowiedział mnichom całą historię. Wysłuchawszy jej, Obaku zapytał:
                                                    - Jak zrozumiałem, ten starzec udzielił błędnej odpowiedzi i pięćset razy
                                                    odradzał się w postaci lisa. Co by się jednak stało, gdyby nie popełnił błędu?
                                                    - Podejdź bliżej, to ci powiem - rzekł mistrz.
                                                    Obaku podszedł do Hyakujo i spoliczkował go. Hyakujo roześmiał się, głośno
                                                    klaszcząc w dłonie, i powiedział:
                                                    - Myślałem, że broda barbarzyńcy jest ruda, ale oto widzę barbarzyńcę z rudą
                                                    brodą.

                                                    Komentarz Mumona
                                                    "Nie podlega prawu przyczyny i skutku". W jaki sposób odpowiedź taka może
                                                    zmienić mnicha w lisa? "Nie można wymknąć się temu prawu". Jak mnich może być
                                                    wyzwolony z lisiego ciała? Jeśli potrafisz to przejrzeć swym okiem, ujrzysz, że
                                                    poprzedni przełożony klasztoru naprawdę cieszył się swoimi pięciuset
                                                    szczęśliwymi, błogosławionymi żywotami w postaci lisa.

                                                    Wiersz Mumona
                                                    Podlega czy się wymyka?
                                                    Dwie strony - jedna moneta.
                                                    Wymyka się czy podlega?
                                                    Błąd zawsze tak samo wielki.
                                                  • damodar Re: To ,co piekne 26.09.02, 01:33
                                                    Pierwszy pacierz azjatycki

                                                    I

                                                    Ciągnie ze stepu Gog
                                                    ze stepu Magog ciągnie
                                                    Ich twarze żólć zwierzęca
                                                    z siarki są ich chorągwie

                                                    Za nimi jedzie Azja
                                                    unosząc się w strzemionach
                                                    kociolek kasza łój
                                                    i kapusta kiszona

                                                    Nie wynoś Jarosławno
                                                    ikon cerkiewnych w step
                                                    jego trawy perzyna
                                                    rosa stygnący skrzep

                                                    Twoje siostry zgwałcone
                                                    córki zabrane w jasyr
                                                    Woda do wody mówi
                                                    usta mi piaskiem zasyp

                                                    Nie śpiewaj Jarosławno
                                                    w pieśni rana na ranie
                                                    Cień ucieka do lasu
                                                    sen twardnieje na kamień

                                                    II

                                                    Ciągnie ze stepu Gog
                                                    ze stepu Magog ciągnie
                                                    Ich twarze żółć zwierzęca
                                                    z siarki są ich chorągwie

                                                    Za nimi jedzie Ruś
                                                    azjatycko tak kosa
                                                    że jej wzrokiem draśnięte
                                                    po pas broczą niebiosa

                                                    Wynieś święty Wojciechu
                                                    drzwi gnieźnieńskie wstaw w zorzę
                                                    zanim chleb twój jej podam
                                                    i Wieliczkę otworzę

                                                    Nim dam jej pierścień Kingi
                                                    i Jadwigi koronę
                                                    i z rąk ojca wyjęte
                                                    jabłko w pocie złocone

                                                    Zanim w pole zwabiony
                                                    przez jej dziką urodę
                                                    gzić się zacznę i plemię
                                                    skośnookie z nią spłodzę

                                                    III

                                                    Ciągnie ze stepu Gog
                                                    ze stepu Magog ciągnie
                                                    Ich twarze żółć zwierzęca
                                                    z siarki są ich chorągwie

                                                    Za nimi jedzie Biblia
                                                    i słowiański Izrael
                                                    dalej od krwi twej Rusi
                                                    od szpiku mego dalej

                                                    O tym śpiewa Ezechiel
                                                    przez wszystkie usta Pana
                                                    a one są żywiołów
                                                    niezagojona rana

                                                    A one są i będą
                                                    Golgota Rzym Bizancjum
                                                    ręce odcięte w koszach
                                                    z jelit wypruty łańcuch

                                                    A one są jak Gog
                                                    co z ziemi Magog ciągnie
                                                    Jakże się pysznią nad nim
                                                    nuklearne chorągwie

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • veza Re: To ,co piekne 26.09.02, 02:01
                                                    Wolność to prawo do nierówności.
                                                    Mikołaj Bierdiajew.
                                                  • kolargol Re: To ,co piekne 26.09.02, 05:22
                                                    Cząstka pracy wykonana
                                                    i znów cząstka, i znów cząstka,
                                                    i znów noc, i znów od rana
                                                    do cząstki dodana cząstka.

                                                    Słońce serca nam przeszywa
                                                    i biją, wdzięczne blaskowi.
                                                    Rękami pchamy tworzywa
                                                    od bezkształtu ku kształtowi.

                                                    Kształtami świat zaludniają
                                                    do prac przyłożone dłonie.
                                                    Tętnią prace. Tak powstają
                                                    wiersze, domy i symfonie.

                                                    Znów noc. Jak ludzie wysocy
                                                    stoją świerki. Śnieg się sypie.
                                                    Gwiazdy świecą w głębi nocy
                                                    jakby w głębi wielkich skrzypiec.

                                                    A za domem migotliwie
                                                    Venus gałąź opromienia.
                                                    Chciałbym i ten błysk na szybie
                                                    ocalić od zapomnienia.

                                                    Konstanty Ildefons Galczynski
                                                  • tagesstein Re: To ,co piekne 26.09.02, 12:43
                                                    Orzeł z niebios białości archanielskiej frunął
                                                    Więc wy podajcie mi ramię
                                                    Jak długo mają lampy kołysać się łuną?
                                                    Módlcie się módlcie się za mnie

                                                    Miasto jest metalowe to gwiazda jedyna
                                                    Błękit twych oczu ją gasi
                                                    Blade ognie z tramwajów biegnących po szynach
                                                    Tryskały pod świergot ptasi

                                                    I te sny moje drżące w twych oczach kryjomo
                                                    Tylko jeden pił ich wspaniałość
                                                    Pod płomieniem gazowym ryżym jak muchomór
                                                    O nienaga ramię zwijałaś

                                                    Błazen język pokazał wdzięcznej zabawnisi
                                                    Upiór sobie rozpruł wnętrzności
                                                    Apostoł śliną cieknąc na figowcu wisi
                                                    Rozegrajmy tę miłość w kości

                                                    Jasny dzwon zwiastujący dzień twoich narodzin
                                                    Bił w niebie
                                                    Zakwitły drogi i las palmowy podchodzi
                                                    Do ciebie

                                                    Apollinaire, Wieczór
                                                  • Gość: oko Józef Czechowicz "Przemiany" IP: *.chello.pl 28.09.02, 14:52
                                                    PRZEMIANY


                                                    Żyjesz i jesteś meteorem
                                                    lata całe tętni ciepła krew
                                                    rytmy wystukuje maleńki w piersiach motorek
                                                    od mózgu biegnie do ręki drucik nie nerw

                                                    Jak na mechanizm przystało
                                                    myśli masz ryte z metalu
                                                    krążą po dziwnych kółkach (nigdy nie wyjdą z tych kółek)
                                                    jesteś system mechanicznie doskonały
                                                    i nagle się coś zepsuło

                                                    Oto płaczesz
                                                    po kątach trudno znaleźć przeszły tydzień
                                                    linie proste falują - zamiast kwadratów romby
                                                    w każdym głosie słychać w całym bezwstydzie
                                                    Ostatecznego Dnia trąby

                                                    Otworzyły się oczy niebieskie
                                                    widzą razem witrynę sklepową i Sąd
                                                    przenika się nawzajem tłum - archanioły i ludzie
                                                    chmurne morze faluje przez ląd
                                                    ulicami skroś tramwaje w poprzek
                                                    suną mgliste rydwany
                                                    pod mostami różowe błyskawice choć grudzień

                                                    Otworzyły się oczy niebieskie
                                                    widzisz siebie - marynarza w Azji
                                                    a zarazem 3-letniego 5-letniego chłopca
                                                    na warszawskim podwórku
                                                    i siebie przed maturą w gimnazjum
                                                    namnożyło się tych postaci stoją ogromnym tłumem
                                                    a wszystko to ty
                                                    nie możesz tego objąć szlifowanym w żelazie rozumem

                                                    Myśli proste falują światy zaćmiewa wichura
                                                    gdzie wiatr dmie - gasną latarnie
                                                    trąba w ciemności ponura
                                                    i wołasz
                                                    WŁADYKO PRZYGARNIJ

                                                    Otóż i jesteś umarły
                                                    w mechanizmie poruszają się kółka ale nie te
                                                    przez zepsucie się małej sprężynki
                                                    spadłeś piękny meteorze
                                                    na zupełnie inną planetę
                                                  • tagesstein Re: Józef Czechowicz 'Przemiany' 28.09.02, 15:39
                                                    W Bacharach czarownica była jasnowłosa
                                                    Co wszystkim dookoła śmierć z miłości niosła

                                                    Kiedy biskup ją kazał przywlec przed swój sąd
                                                    Dla przyczyny piękności uniewinnił ją

                                                    O piękna Loreley w której oczach klejnoty jaśnieją
                                                    Jakim gusła zawdzięczasz swoje czarodziejom

                                                    Jestem zmęczona życiem i moje oczy są przeklęte
                                                    Tych którzy w nie spojrzeli biskupie śmierć chwyciła w pęta

                                                    Moje oczy to są ognie nie drogie kamienie
                                                    Rzućcie rzućcie to czarodziejstwo w prawdziwe płomienie

                                                    Sam płonę w twych płomieniach o piękna Loreley
                                                    Niechaj inny cię skaże Zaczarowałaś mię

                                                    Biskupie ty się śmiejesz Poleć mię Dziewicy
                                                    Pozwól mi umrzeć i niech Bóg cię łaską zaszczyca

                                                    Mój kochanek do krajów dalekich wyruszył
                                                    Już nic nie kocham Pozwól mi umrzeć

                                                    Moje serce tak boli będzie lepiej jak skonam
                                                    Jeśli na siebie spojrzę to na pewno skonam

                                                    Moje serce tak boli od kiedy nie wrócił
                                                    Moje serce tak boli od dnia gdy mnie porzucił

                                                    Biskup wezwał rycerzy trzech w kopie uzbrojonych
                                                    Prowadźcie do klasztoru kobietę szaloną

                                                    Idź Loro wariatko idź z okiem biegającym Loro
                                                    Będziesz mniszką na czarno i biało cię ubiorą

                                                    Potem się oddalili we czworo Po drodze
                                                    Lora ich błaga jak gwiazdy jej oczy migocą

                                                    Rycerze pozwólcie mi wspiąć się na tę skałę wysoką
                                                    Żeby mogło raz jeszcze mój piękny zamek ogarnąć oko

                                                    Żebym raz jeszcze mogła rzekę swym okiem przemierzyć
                                                    Potem pójdę do klasztoru dla wdów i dla dziewic

                                                    Wysoko wiatr jej włosy poszarpane wieje
                                                    Rycerze krzyczeli Loreley Loreley

                                                    Tam na enie łódeczka zbliża się nieduża
                                                    Mój kochanek jest na niej przywołuje ujrzał

                                                    Mój kochanek nadchodzi już sercem nie władam
                                                    Przechyliła się z brzegu i do Renu wpada

                                                    Bo w wodzie zobaczyła piękną Loreley
                                                    Włosy koloru słońca jej oczy jak Ren

                                                    Guillaume Apollinaire, Loreley
                                                  • andrzejg Kochać i tracić - Leopold Staff 28.09.02, 18:25
                                                    Kochać i tracić...


                                                    Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
                                                    Padać boleśnie i znowu się podnosić,
                                                    Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
                                                    Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...

                                                    Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
                                                    Iść w ton za perłą o cudu urodzie,
                                                    Ażeby po nas zostały jedynie
                                                    Ślady na piasku i kręgi na wodzie

                                                  • veza Re: Kochać i tracić - Leopold Staff 28.09.02, 23:46
                                                    Zaklęcie miłosne

                                                    Jak liana drzewo objęła tak ty mnie obejmij
                                                    Abyś mnie kochała, abyś nie odeszła

                                                    Jak orzeł przy wzlocie w ziemię skrzydem bije
                                                    Tak ja w ciebie myślą swą uderzam
                                                    Abyś mnie kochała, abyś nie odeszła

                                                    Jak słońce w okamgnieniu ziemię i niebo okrąża
                                                    Tak myśl o mnie niech się w tobie z nagła pojawia
                                                    Abyś mnie kochała, abyś nie odeszła

                                                    Atharwaweda
                                                  • tagesstein Maria, Guillaume Apollinaire 29.09.02, 14:46
                                                    Tańczyłaś tu małą dzieweczką
                                                    I będziesz tańczyć jako babka
                                                    Dzwonić każesz wszystkim dzwoneczkom
                                                    Upada gwiazdka śnieżna łapka
                                                    Kiedyż więc powrócisz Mario

                                                    Te wszystkie maski są milczące
                                                    I muzyki tak brzmią daleko
                                                    Jak gdyby z nieba przychodzące
                                                    Tak kochać chcę lecz kochać chcę lekko
                                                    I słodycz w naszej jest rozłące

                                                    Owieczki chodzą w śniegu niby
                                                    Kłaczki ze srebra kłaczki z wełny
                                                    Żołnierze maszerują gdybym
                                                    Tak zmiennych uczuć nie był pełny
                                                    I nie znał swego serca gdybym

                                                    Wiedział gdzie błądzą twoje włosy
                                                    Zwełnione w morze co się pieni
                                                    Gdybym wiedział gdzie błądzą twe włosy
                                                    I ręce twe liście jesieni
                                                    Co także tłumią nasze głosy

                                                    Chodziłem wzdłuż Sekwany szarej
                                                    Antyczną książkę w reku pieszczę
                                                    Rzeka z mą troską jest do pary
                                                    Upływa i wciąż płynie jeszcze
                                                    Kiedyż się skończy tydzień stary
                                                  • Gość: AndrzejG Tadeusz Miciński - Moja tęsknota... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.02, 00:14

                                                    Moja tęsknota
                                                    do niewidzialnej kochanki,
                                                    jak lilia złota
                                                    marznąca w zimne ranki.
                                                    Lecz żaden duch z zaświatów
                                                    skrzydłami nie oprzędnie -
                                                    oh, tyle więdnie
                                                    kwiatów...


                                                  • datta Re: Tadeusz Miciński - Moja tęsknota... 30.09.02, 23:46
                                                    ...
                                                    z niebios

                                                    przybądź więc tutaj z Krety, do świątyni
                                                    gdzie rośnie sławny, święty gaj jabłoni
                                                    i sprzed ołtarzy unoszą się w niebo
                                                    dymy kadzideł,

                                                    gdzie chłodna woda szumi przez gałęzie
                                                    i krzewy róż kwitnących przestrzeń całą
                                                    okryły gęsto, a z rozkołysanych
                                                    liści sen spływa,

                                                    gdzie konie pasą się na łące pełnej
                                                    wiosennych kwiatów, i łagodny powiew
                                                    słodyczą miodu pachnie...
                                                    ...

                                                    przystrój więc głowę wieńcem, o Kiprydo,
                                                    i nie żałując porozlewaj nektar,
                                                    z upajającą zmieszany radością,
                                                    w czary złociste.

                                                    Safona
                                                  • Gość: oko Re: Kochać i tracić - Leopold Staff IP: *.chello.pl 01.10.02, 01:13
                                                    Jacek Kaczmarski

                                                    Przypowieść o ślepcach


                                                    - Potykam się, więc ręce w przód, do góry twarz, w dół lecę!
                                                    O, ciemny Boże mego życia, miej mnie w swej opiece!
                                                    Nie puścić kija! Paść na wznak! Plecami na kamienie!
                                                    To tylko rów, przydrożny rów, już po przerażeniu�

                                                    - Gdzie wleczesz nas, przeklęty kpie? Gdzie jesteś głupcze ślepy?
                                                    Giń sam, jak chcesz, a nas ze sobą nie zabieraj w przepaść!
                                                    W ręku mam twego płaszcza kłąb� Chryste! I ja padam!
                                                    Z twarzy ucieka ciepło dnia! Biada nam, ginę! Biada!

                                                    - Puść kij, którym mnie ciągniesz w dół! Upadliście, Ja stoję!
                                                    Puść kij, my dalej chcemy iść! Przeklęte nogi twoje!
                                                    Nie puszcza! Ciągnie tam, gdzie garby poplątanych ciał!
                                                    Ach, gdybym oczy miał!

                                                    - Krzyk, hałas, co się dzieje tam? Bark tego co przede mną
                                                    Twardnieje pod palcami, odgłosów pełna ciemność,
                                                    Szum drzew, kroki, własny oddech, co słuchaniu wadzi�
                                                    Cóż z groźnych przeczuć? Pójdę tam, gdzie ślepiec poprowadzi!

                                                    - Z ręką na cudzych plecach iść - poniżenie i męczarnia!
                                                    Każdy z nich inną kryje myśl, w inną się stronę garnie.
                                                    Przy żarciu też - ten pierwszy syty się poczuje,
                                                    Kto szybciej zmaca gdzie jest chleb i szybciej go przeżuje!

                                                    - Ciężko na końcu iść, tłum gnoje cię obrzuci,
                                                    Lecz zawsze będę tym, który ostatni się przewróci.
                                                    O, tak jak teraz! Padam na nich, kłębią się pode mną,
                                                    A każdy swoje ciało ma i swoją w ciele ciemność!

                                                    - Cóż nam zostało, kiedy świata zabrakło dookoła?
                                                    Kije i sakwy i kapoty i palce w oczodołach!
                                                    Powiewy wiatru, słońca promień na chciwe twarze brać,
                                                    Padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać�


                                                    I wstać!

                                                  • damodar Re: Kochać i tracić - Leopold Staff 01.10.02, 03:01
                                                    Drugi pacierz diabelski

                                                    Leżę w tej ziemi Przy mnie leży
                                                    Babilon Grecja Rzym Bizancjum
                                                    Leżę w tej ziemi A nade mną
                                                    przez bujne trawy galopuje
                                                    mongolska zorza - Dżyngis-chan
                                                    i do jej grzywy przytroczony
                                                    wypruty z jelit ludzki łańcuch
                                                    Leżę w tej ziemi Obok leży
                                                    Franciszek Wilhelm i Mikołaj
                                                    Jeśli chcesz Panie z mej pamięci
                                                    kibitki pętle i orły dwugłowe
                                                    na swe niebiosa jesienne wywołaj

                                                    Leżę w tej ziemi A w nią wchodzą
                                                    ludowe żale dziady Mickiewicza
                                                    Szela chochoły wsie jedna za drugą
                                                    Biblia Kapitał kościółek po krzyż
                                                    partia policja Jasiek donosiciel
                                                    siekiera młotek nóż dębowy kołek
                                                    sznur Popiełuszko który jeszcze nad nią
                                                    większą niż jutrznia świeci smugą
                                                    Tylko dla niego z pól jesiennych
                                                    niesie sopelek żalu - ziarnko prosa
                                                    stworzona nagle na świadectwo mysz

                                                    Leżę w tej ziemi przebity na wylot
                                                    srebrnym szpikulcem kołkiem osikowym
                                                    nożem ostrzonym na gwiezdnym kamieniu
                                                    i od kamienia cięższej mgle
                                                    Nade mną bracia piją denaturat
                                                    i dzieci jedzą kiszkę w pergaminie
                                                    Kiedy odejdą i światła pogasną
                                                    i tylko świecić będą ślepia psie
                                                    archanioł z niebios nad nami pochylon
                                                    spisze cesarstwa obok mnie leżące
                                                    i jedno żywe lecąc na Babilon

                                                    Tadeusz Nowak
                                                  • tagesstein wiersz Safony 01.10.02, 10:44
                                                    Wydaje mi się samym bogom równy
                                                    mężczyzna, który siadł naprzeciw ciebie,
                                                    i słowa twoje przyjmuje z zachwytem,
                                                    w oczarowaniu.

                                                    Słodkim uśmiechem budzisz w nim pragnienia,
                                                    lecz w mej piersi drży serce pełne lęku,
                                                    i gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani
                                                    dobyć nie mogę

                                                    zamiera słowo, dreszcz przenika ciało
                                                    albo je płomień łagodny ogarnie,
                                                    ciemno mi w oczach, to znów słyszę w uszach
                                                    szum przejmujący.

                                                    Oblana potem, drżąca, zalękniona
                                                    blednę jak zwiędła, poszarzała trawa,
                                                    i już niewele brak, abym za chwilę
                                                    padła zemdlona.

                                                    Ze wszystkim jednak trzeba się pogodzić
                                                    ....
                                                    ...
                                                  • Gość: _ynka Re: wiersz Safony IP: *.acn.waw.pl 01.10.02, 21:50
                                                    Safo, co chcesz uczynić?

                                                    Chcę morze zarzucić na głowę,
                                                    by nikt nie dojrzał łez moich
                                                  • veza Re: wiersz Safony 01.10.02, 23:01
                                                    I twarze ich były bezkrwiste
                                                    I płacz ich nagle ustał

                                                    Jak śniegu płatki przeczyste
                                                    Jak ręce twe na twe na moje usta
                                                    Padały jesienne liście

                                                    Apollinaire, Odjazd
                                                  • Gość: AndrzejG Odjazd - Julian Przyboś IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.02, 05:32
                                                    Odjazd


                                                    Znów ufałaś - i wątpiłaś znowu
                                                    (krakało spłoszone zamykanie ramp...),
                                                    gdy
                                                    pod konstrukcjami z żelaza i szkła
                                                    stał się pociąg,
                                                    fakt,
                                                    który tonowymi uderzeniami kół poza rozpacz wykraczał.

                                                    Parowóz
                                                    wlókł długi i ciężki twój żal.

                                                    W płytkim świetle za wcześnie zapalonych lamp
                                                    świat jakby odziwaczał
                                                    i stronił...

                                                    - Załamał się w rozbitych bezdźwięcznie łzach.

                                                    Kształt twój mglił się i wietrzał,
                                                    między nami rozsnuwała się dal.
                                                    I musnęło mnie, niknąc, pożegnanie twej dłoni:
                                                    oddłoń powietrzna.


                                                  • tagesstein Wprowadzenie, William Blake 02.10.02, 16:53
                                                    Posłuchaj głosu Barda,
                                                    Który widzi, co było, jest i będzie
                                                    Który mógł owo
                                                    Ułyszeć Słowo,
                                                    Co dawniej przechodziło wszędzie.

                                                    Płacząc nad duszą, wzywało w biegu,
                                                    Ażeby wzięła znów we władanie
                                                    Ukryty w śniegu
                                                    Gwiaździsty biegun
                                                    I światła odnowiła taniec!

                                                    "O ziemio, ziemio, wróć!
                                                    I wynurz się już z trawy
                                                    Noc się kończy,
                                                    Ranek sączy
                                                    Swoje światło w śpiący bezład".

                                                    "Już nie oglądaj się za siebie.
                                                    Po cóż oglądać się w swym kątku?
                                                    Leże gwiaździste
                                                    I morze czyste
                                                    Masz aż do dnia początku."
                                                  • tagesstein Odpowiedź Ziemi, Blake 03.10.02, 11:30
                                                    Ziemia uniosła głowę promienną
                                                    W przerażających, potwornych mrokach.
                                                    Wokół ciemność
                                                    Strach kamienny
                                                    I szara rozpacz na jej lokach

                                                    "Nad morzem czystym w pieczarach
                                                    Gwiaździsta zawiść więzieniem mnie trudzi
                                                    Zimna, stara
                                                    Ja - ofiara
                                                    Słyszę Ojca dawnych ludzi."

                                                    "Samolubny ojcze ludzi!
                                                    Okrutny, straszny i zazdrosny
                                                    Czy też rozkosz
                                                    Skuta mocno,
                                                    Stanie się młodością i wiosną?"

                                                    "Czy poranek barw się wstydzi?
                                                    Czy radości brak owocom?
                                                    Czy nasiona
                                                    Ziemia skłonna
                                                    Przyjąć tylko ciemną nocą?

                                                    "Zerwij ten potworny łańcuch,
                                                    Który mrozi moje kości.
                                                    Samolubny,
                                                    Zły, okrutny
                                                    Daj radość wolnej miłości"
                                                  • Gość: oko Re: Odpowiedź Ziemi, Blake IP: *.chello.pl 03.10.02, 22:12
                                                    Adam Mickiewicz

                                                    Nad wodą wielką i czystą

                                                    Nad wodą wielką i czystą
                                                    Stały rzędami opoki,
                                                    I woda tonią przejrzystą
                                                    Odbiła twarze ich czarne;

                                                    Nad wodą wielką i czystą
                                                    Przebiegły czarne obłoki,
                                                    I woda tonią przejrzystą
                                                    Odbiła kształty ich marne;

                                                    Nad wodą wielką i czystą
                                                    Błysnęło wzdłuż i grom ryknął,
                                                    I woda tonią przejrzystą
                                                    Odbiła światło, głos zniknął.

                                                    A woda, jak dawniej czysta,
                                                    Stoi wielka i przejrzysta.
                                                    Tę wodę widzę dokoła
                                                    I wszystko wiernie odbijam,
                                                    I dumne opoki czoła,
                                                    I błyskawice - pomijam.

                                                    Skałom trzeba stać i grozić,
                                                    Obłokom deszcze przewozić,
                                                    Błyskawicom grzmieć i ginąć,
                                                    Mnie płynąć, płynąć i płynąć -
                                                  • Gość: AndrzejG Strumień-Bolesław Leśmian IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.10.02, 04:47

                                                    Mrok się z mrokiem porównał, żałoba - z żałobą.
                                                    Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu.
                                                    Zbył się strumień swych brzegów, powstał całym sobą,
                                                    Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu.

                                                    Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna
                                                    Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty -
                                                    I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna
                                                    I zawisł, z dobrawoli na krzyżu rozklęty.

                                                    Po co ci Senna Falo, na krzyżu noclegi ?
                                                    Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć ?
                                                    Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi -
                                                    Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć


                                                  • kolargol To,co piekne 05.10.02, 03:33
                                                    Na moście Poniatowskiego
                                                    wiatr śnieg ukośnie rozkłada.
                                                    Na moście Poniatowskiego
                                                    śniegiem kurzy balustrada.

                                                    Latarnia w oczy nas razi,
                                                    ośnieżona do połowy.
                                                    Niewiele ludzi zgromadził
                                                    przystanek autobusowy:

                                                    tylko nas dwoje. Stoimy
                                                    przy tym przystanku nad rzeką -
                                                    dwoje ludzi w głębi zimy
                                                    jak w głębi lasu białego.

                                                    Parę by tu wron postawić,
                                                    tak ze trzy, pośrodku jezdni,
                                                    poobracać je dziobami
                                                    ku sobie, na śniegu gwiezdnym.

                                                    Niechby stały. Wiatr niech wronie
                                                    wzdłuż i chmurom twarze zmienia.
                                                    Chciałbym i te trzy łby wronie
                                                    ocalić od zapomnienia

                                                    Konstanty Ildefons Galczynski
                                                  • tagesstein Róg alpejski, Wiaczesław Iwanow 05.10.02, 16:53
                                                    I miało się wrażenie nieodparte,
                                                    Że to chór jakichś niewidzialnych duchów
                                                    Tłumaczy język ziemi na narzecze
                                                    Niebios, z pomocą instrumentów rajskich.
                                                    I pomyślałem: "Geniuszu! Jak róg ten,
                                                    Tak ty pieśń ziemi powinienieś śpiewać,
                                                    By w sercach ludzi inną pieśń wyzwolić.
                                                    Błogosławieni, którzy ją usłyszą!"
                                                    I głos zza gór zadudnił w odpowiedzi:
                                                    "Natura jest, tak jak ten róg, symbolem.
                                                    Wydaje dźwięk, by wywoływać oddźwięk.
                                                    Bóg jest oddźwiękiem tym. Błogosławiony,
                                                    Kto słyszy pieśń i słyszy także oddźwięk".

                                                  • Gość: oko Snuć miłość - A. Mickiewicz IP: *.chello.pl 14.10.02, 22:39
                                                    Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje,
                                                    Lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje,
                                                    Rozkładąć ją jak złotą blachę, gdy się kuje
                                                    Z ziarna złotego, puszczać ją w głąb, jak nurtuje
                                                    Źródło pod ziemią - W górę wiać nią, jak wiatr wieje,
                                                    Po ziemi ją rozsypać, jak się zboże sieje,
                                                    Ludziom piastować, jako matka swych piastuje.


                                                    Stąd będzie naprzód moc twa, jak moc przyrodzenia,
                                                    A potem będzie moc twa, jako moc żywiołów,
                                                    A potem będzie moc twa, jako moc krzewienia,
                                                    Potem jak ludzi, potem jako moc aniołów,
                                                    A w końcu będzie jako moc Stwórcy stworzenia.
                                                  • kolargol To,co piekne 15.10.02, 04:52
                                                    Piszę ten list, moja droga,
                                                    z leśniczówki, w chwili takiej,
                                                    gdy stoi lampa naftowa
                                                    na pudle od kostek maggi.

                                                    W pokoju nie ma nikogo.
                                                    Zmierzch. Zegarek tyka lekko.
                                                    Drzwi się otwarły. Na progu
                                                    staje matka leśniczego.

                                                    Zatroskana, zatroskana,
                                                    cała w cieniach od zgryzoty.
                                                    Mówi: "Znowu, proszę pana,
                                                    słychać w chmurach samoloty.

                                                    Ja się, proszę pana, nie znam,
                                                    ale to wielka maszyna.
                                                    Ja wiem, że to nic, a jednak
                                                    groźny czas się przypomina."

                                                    Matko, podnieś pięść do góry,
                                                    miliard tych pięści ma ziemia.
                                                    Chciałbym na czole twym chmury
                                                    ocalić od zapomnienia.

                                                    Konstanty Ildefons Galczynski
                                                  • tagesstein Re: To,co piekne 15.10.02, 11:45
                                                    Ze wszystkich kobiet świata
                                                    najpiękniejsza jest noc.

                                                    K.I. Gałczyński
                                                  • Gość: Maya Triumph of the Gods of Light IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.10.02, 08:53

                                                    Now the Shining Ones are save Together
                                                    The compromise is found
                                                    Sacred Heart, and Sacred Treasure
                                                    At Uisneach's fairy mound.

                                                    Sacred Heart is Forever Shining
                                                    Love and Light throughout the land
                                                    People stand together laughing
                                                    Come Dance Your Victory dance.

                                                    Hogan, Shanks, Wilde.
                                                    from CD "Green Wood".
                                                  • Gość: oko J. Słowacki IP: *.chello.pl 16.10.02, 09:37
                                                    Juliusz Słowacki
                                                    Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać (fragment)


                                                    Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać,
                                                    Kiedy się wszystkie słowiki uciszą
                                                    I wszystkie liście bez szelestu wiszą,
                                                    I ciszej źródła po murawach dyszą;
                                                    Jakby ta gwiazda miała coś nakazać
                                                    I o czym cichym pomówić ze światem,
                                                    Z każdym słowikiem, z listeczkiem i z kwiatem.
                                                    Jest chwila, kiedy ze srebrzystą tęczą
                                                    Wychodzi blady pierścionek Dyjanny:
                                                    Wszystkie się wtenczas słowiki rozjęczą
                                                    I wszystkie liście na drzewach zabrzęczą,
                                                    I wszystkie źródłą jęk wydają szklanny;

                                                  • tagesstein Safona, ocalały fragment 16.10.02, 09:51
                                                    ...
                                                    teraz księżyc ukazał się w pełni,
                                                    a one stanęły przed ołtarzem.
                                                    ....
                                                  • Gość: oko Re: Safona, ocalały fragment IP: *.chello.pl 16.10.02, 21:53
                                                    Tadeusz Różewicz
                                                    Zawsze fragment (fragment :)

                                                    doprawdy
                                                    nie mam czasu
                                                    na skończenie
                                                    tego wiersza

                                                    kto ma teraz czas
                                                    na pisanie wierszy

                                                    za pół godziny
                                                    muszę wyjść
                                                    a może skończyć go
                                                    w tym miejscu

                                                    przecież wiersz nie ma końca
                                                    podobnie jak
                                                    szklana kula
                                                    /.../

                                                  • Gość: oko Józef Czechowicz IP: *.chello.pl 19.10.02, 20:43
                                                    PROWINCJA NOC

                                                    l

                                                    na wieży furgotał blaszany kogucik
                                                    na drugiej zegar nucił
                                                    mur fal i chmur popękał
                                                    w złote okienka
                                                    gwiazdy lampy

                                                    lublin nad łąką przysiadł
                                                    sam był
                                                    i cisza

                                                    dokoła
                                                    pagórów koła
                                                    dymiąca czamoziemu połać

                                                    mgły nad sadami czamemi
                                                    znad łąki mgły
                                                    zamknęły się oczy ziemi
                                                    powiekami z mgły

                                                    2

                                                    noc to koło
                                                    w ciszy niebieskiej wełnie
                                                    wilno kościelne
                                                    śpi białe jak gołąb

                                                    nad zaułkiem arkada
                                                    dom domowi dłoń tak uścisnął
                                                    i zastygł z nagła

                                                    jest i latarnia blada
                                                    nad chodnikiem drewnianym nisko
                                                    i ogród na wietrze zagrał

                                                    wilia się łuszczy
                                                    pluszcze o brzeg
                                                    litwa ziemia puszczy
                                                    jak dobrze

                                                    3

                                                    w ciemności przegonny powiew
                                                    na dachach strzelistych jak pacierz
                                                    noc czarną jamą
                                                    niewidzialni trzepocą orłowie
                                                    zamość zamość

                                                    rynek to staw kamienny
                                                    z ratusza przystanią
                                                    kolumn kroki senne
                                                    dalekie rano

                                                    w ciemności ukosy kortyn
                                                    blanki szkarpy
                                                    bramy
                                                    czarnym się tortem
                                                    zamość w ziemię wszarpał

                                                    amen

                                                  • tagesstein Mermaid Emerging, Robert Lowell 20.10.02, 11:44
                                                    The institutions of society
                                                    seldom look at a particular -
                                                    Degas's snubnosed dancer swings on high,
                                                    legging the toplights, never leaving stage,
                                                    enchanting lovers of art, discerning none.
                                                    Law fit for all fits no one like a glove...
                                                    Mermaid, why are you another species?
                                                    "Because, you, I, everyone is unique."
                                                    Does anyone ever make you do anything?
                                                    "Do this, do that, do nothing; you're not chained.
                                                    I am a woman or I am a dolphin,
                                                    the only animal man really loves,
                                                    I spout the smarting waters of joy in your face -
                                                    rough weather fish, who cuts your nets and chains."
                                                  • Gość: oko C. K. Norwid IP: *.chello.pl 22.10.02, 01:31
                                                    SPARTAKUS

                                                    Ubi depuit orbis...

                                                    1

                                                    Za drugą, trzecią skonów metą
                                                    Gladiator rękę podniósł swą,
                                                    "To - nie to, krzycząc, SIŁA, nie to,
                                                    To nie to MĄDROŚĆ, co dziś zwą...
                                                    Sam Jowisz mi nie groźny więcej,
                                                    Minerwa sama z siebie drwi:
                                                    Wam - widzów dwakroć sto tysięcy -
                                                    Co dzień już trzeba łez i krwi...
                                                    Przyszliście drząc i wątpiąc razem,
                                                    Gdzie dusza wietrzyć i gdzie moc?...
                                                    A my wam - księgą i obrazem,
                                                    A głos nasz ku wam - pocisk z proc.
                                                    - Przyszliście drząc i wątpiąc razem,
                                                    Cała już światłość wasza - NOC!"

                                                    2

                                                    Za drugą, trzecią skonów metą
                                                    Gladiator rękę podniósł swą:
                                                    "To - nie to, krzycząc, MIŁOŚĆ, nie to,
                                                    To nie to PRZYJAŹŃ, co dziś zwą...
                                                    Z Kastorem Polluks, druhy dawne,
                                                    W całusach sobie wierność klną;
                                                    A Wenus włosy ma przyprawne,
                                                    Rumieńce z potem w maść jej lgną...
                                                    - Siedliście, głazy, w głazów kole
                                                    Aż mchu porośnie na was sierć:
                                                    I duszą waszą - nasze-bole,
                                                    I ciałem waszym - naszych-ćwierć;
                                                    - Siedliście, głazy, w głazów kole,
                                                    Całe już życie wasze: śmierć!"

                                                  • tagesstein Preludium, Józef Czechowicz 23.10.02, 11:46
                                                    1
                                                    o świcie wybuchły ptaki z mosiężnych ról
                                                    smukła kobieta jasność przyniosła na głowie

                                                    2
                                                    dzwony nienasycone kołyski muzyczne
                                                    wspominać wspominać zapomnieć

                                                    3
                                                    powiewie różowy jak twarz dziecka
                                                    płomyku podcinający niewysoką trawę
                                                    ciemnym kwiatem makowym skinę
                                                    nieruchomy zapach uderzy mnie i zginę

                                                    4
                                                    jeleń stoi u źródła struga szepce ave
                                                  • Gość: oko Bruno Jasieński IP: *.chello.pl 23.10.02, 22:39
                                                    But w butonierce

                                                    Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach,
                                                    Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.
                                                    Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
                                                    Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.

                                                    Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,
                                                    Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.
                                                    Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach,
                                                    Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.

                                                    W parkocieniu krokietni - jakiś meeting panieński.
                                                    Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf.
                                                    One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński,
                                                    Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff.

                                                    One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą.
                                                    Poezyjność, futuryzm - niewiadoma i X.
                                                    Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą -
                                                    Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe.

                                                    Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,
                                                    Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal.
                                                    Pojechała mi bajka poza góry doliny
                                                    nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal...

                                                    Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce.
                                                    Same nogi mnie niosą gdzieś - i po co mi, gdzie?
                                                    Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE,
                                                    Tym co za mną nie zdążą echopowiem: - Adieu! -
                                                  • tagesstein Eros, R. M. Rilke 27.10.02, 11:08
                                                    Maski! Maski! Niech Eros oślepnie!
                                                    Kto wytrzyma jego wzrok promienny,
                                                    kiedy jak przesilenie letnie
                                                    przerywa prolog wiosenny.

                                                    Jak znienacka wśród zwykłej rozmowy
                                                    coś się zmienia, poważnieje... Coś krzyczy...
                                                    I on nagle rzuca lęk tajemniczy
                                                    jak świątyni wnętrze na ich głowy.

                                                    O zgubieni, zgubieni niespodzianie.
                                                    Boskość chwyta w gwałtowne ramiona.
                                                    Los się rodzi, dawne życie kona.
                                                    A w głębi źródła łkanie.

                                                  • kolargol To ,co piekne 28.10.02, 04:05
                                                    Wybaczcie mi, ludzie, jeśli
                                                    w tych pieśniach dałem tak mało,
                                                    że nie takie niosę pieśni,
                                                    jakie by nieść należało;

                                                    że tyle tu tych piękności,
                                                    ptaków, różnych pobrzękadeł,
                                                    złocistości, srebrzystości,
                                                    księżyców, Bachów i świateł.

                                                    Cóż, kocham światło. Promieniem,
                                                    jak umiem, wiersze obdzielam.
                                                    O, gdybym mógł, to bym zmienił
                                                    cały świat w jeden kandelabr.

                                                    Myślę, że po to są wiersze,
                                                    ich ruch ku sercu człowieka,
                                                    by szerzej szła, coraz szerzej
                                                    przez kontynenty jutrzenka,

                                                    światłami po wszystkich placach,
                                                    światłami w każdej ulicy,
                                                    ta Eos różanopalca
                                                    z dumną twarzą robotnicy.

                                                    Jesteśmy w pół drogi. Droga
                                                    pędzi z nami bez wytchnienia.
                                                    Chciałbym i mój ślad na drogach
                                                    ocalić od zapomnienia

                                                    Konstanty Ildefons Galczynski
                                                  • Gość: oko Bułat Okudżawa IP: *.chello.pl 29.10.02, 10:38
                                                    Francois Villon


                                                    Dopóki nam ziemia kręci się,
                                                    dopóki jest tak czy siak,
                                                    Panie ofiaruj każdemu z nas,
                                                    czego mu w życiu brak -
                                                    mędrcowi darować głowę racz,
                                                    tchórzowi dać konia chciej,
                                                    sypnij grosz szczęściarzom...
                                                    I mnie w opiece swej miej.

                                                    Dopóki nam ziemia obraca się,
                                                    o Panie daj nam znak -
                                                    tym, którzy pragną władzy,
                                                    niech władza im pójdzie w smak,
                                                    daj szczodrobliwym odetchnąć,
                                                    raz niech zapłacą mniej,
                                                    daj Kainowi skruchę...
                                                    I mnie w opiece swej miej.

                                                    Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
                                                    ja wierzę w Twą moc i gest,
                                                    jak wierzy żołnierz zabity,
                                                    że w siódmym niebie jest,
                                                    jak zmysł każdy chłonie
                                                    z wiarą Twój ledwie słyszalny głos,
                                                    jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
                                                    nie wiedząc, co niesie los.

                                                    Panie zielonooki, mój Boże jedyny, spraw -
                                                    dopóki nam ziemia toczy się,
                                                    zdumiona obrotem spraw,
                                                    dopóki czasu i prochu
                                                    wciąż jeszcze wystarcza jej -
                                                    daj każdemu po trochu...
                                                    I mnie w opiece swej miej.

                                                  • veza Piosenka ze łzami, J. Czechowicz 29.10.02, 18:45
                                                    Kołysanki
                                                    z dalekich okien zmarszczki blasków złotych
                                                    na ścianie
                                                    próżno tam dosięgać rączką
                                                    w dużej książce malowanki
                                                    zimowych dni narkotyk

                                                    Słowa z żalu
                                                    taka piosenka co się w niebo wsączy
                                                    ja jednak wierzę
                                                    oddaję się wszystkim falom
                                                    niech mnie daleko niosą niech nikt nie stoi przy sterze
                                                    kołysanki takt ostatni się skończy
                                                    w straszliwych burz gwałtowności

                                                    Piosenko czemu mnie sprzedajesz
                                                    ze słów i pamiętania niemoc
                                                    był łańcuch - jam go nie rozciął
                                                    nie mogłem siebie przemóc

                                                  • Gość: oko Tren Fortynbrasa IP: *.chello.pl 31.10.02, 10:33
                                                    Zbigniew Herbert

                                                    Tren Fortynbrasa


                                                    Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna
                                                    z mężczyzną
                                                    chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka
                                                    to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach
                                                    Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu
                                                    i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda
                                                    są tak samo bezbronne jak przedtem To jest właśnie koniec
                                                    Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa
                                                    i nogi rycerza w miękkich pantoflach

                                                    Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem
                                                    jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam
                                                    Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk
                                                    kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie werbel
                                                    werbel wiem nic pięknego
                                                    to będą moje manewry przed objęciem władzy
                                                    trzeba wziąć miasto za gardło i potrząsnąć nim trochę

                                                    Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
                                                    wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką
                                                    żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery
                                                    łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś
                                                    nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś

                                                    Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
                                                    i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie
                                                    wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych
                                                    lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
                                                    z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle
                                                    z widokiem na mrowisko i tarczę zegara

                                                    Żegnaj książę czeka mnie jeszcze projekt kanalizacji
                                                    i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
                                                    muszę także obmyślić lepszy system więzień
                                                    gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem
                                                    Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
                                                    gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
                                                    to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii

                                                    Ani mam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
                                                    a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę



                                                  • Gość: perli Ryota (1707-1787) IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 14:20

                                                    Nie rzekli ani słowa:
                                                    Gość i gospodarz
                                                    I biała chryzantema.
                                                  • Gość: perli Ryota (1707-1787) IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 14:25

                                                    Nie rzekli ani słowa:
                                                    Gość i gospodarz
                                                    I biała chryzantema.
                                                  • veza ***, Safona 31.10.02, 22:54
                                                    Gdy spoczniesz kiedyś w grobie, nikt cię z tęsknotą nie wspomni,
                                                    żadnego serca nie wzruszysz, nikt nie zapłacze po tobie,
                                                    bo nie zrywałaś róż Pierii. Będziesz w podziemnym świecie
                                                    błądzić z innymi zmarłymi - cień zapomniany przez wszystkich.
                                                  • Gość: oko Epigramat IP: *.chello.pl 31.10.02, 23:33
                                                    Autor anonimowy

                                                    Tu leży Bielawski. Szanujcie tę ciszę,
                                                    bo jak się obudzi, komedię napisze.

                                                    (Bielawski był autorem pierwszej premiery w Teatrze Narodowym w 1765 r.)
                                                  • tagesstein Legenda, J. Czechowicz 01.11.02, 11:36
                                                    spojrzeniem obłoki przebrał trójkąt mądre oko boże
                                                    księżyc kroplą ze srebra ciężył o tej porze

                                                    smolny swąd z czarnych lasów się dźwigał
                                                    nad miastami czerwono i dym i gaz
                                                    niebo chodziło kołem jak śmiga
                                                    zataczał się bo noc głucha czas

                                                    zwykłe słowa
                                                    mówi się zawsze zwykłym słowem
                                                    o inaczej zaczynać na nowo
                                                    otrząsnąć z gwiazd głowę

                                                    noc gwiazdy bulwary drzewa
                                                    wiatr nie tak szarpie mi kurtę jak niegdyś szarpał sukienkę
                                                    przedwiośnie nawet nie śpiewa
                                                    przerwało piosenkę

                                                    ciszą ty chcesz mnie przebić
                                                    w milczeniu słychać twe wieki
                                                    groźbą wołasz do siebie
                                                    boże daleki

                                                    szuka oko bystre
                                                    znalazłeś wstrzymałem oddech
                                                    wznoszą się ręce przeczyste
                                                    czekają kiedy się poddam

                                                    o daleki
                                                    słyszysz te wiersze
                                                    o daleki
                                                    nie będę twoim świerszczem

                                                    wzdychają miłością piersi
                                                    nie doczekasz się niebo przemian
                                                    niech się wiersz łamie jak pierścień
                                                    przybywaj ziemio

                                                    ziemia skała glina
                                                    a ja to mięśnie i kościec
                                                    kończy się co się zaczyna
                                                    nie może być jaśniej i prościej


                                                  • Gość: oko Takie czasy IP: *.chello.pl 02.11.02, 17:54
                                                    Ewa Lipska
                                                    Takie czasy

                                                    Idę podwórkiem. I nagle
                                                    Podbiega do mnie sześcioletni chłopczyk
                                                    W poziomkach policzków.
                                                    W ręce trzyma drewniany pistolet.
                                                    „Pif! Paf!” – strzela w moim kierunku.
                                                    Potem chowa broń do kieszeni.
                                                    „Robota skończona” – mówi i odchodzi.

                                                    Zawiadamiam rodzinę. Przyjaciół.
                                                    Dzwonię na milicję i zgłaszam swoją śmierć.
                                                    Ale wszyscy rozkładają ręce:
                                                    „Takie to czasy” – mówią.
                                                  • Gość: oko Jerzy Liebert IP: *.chello.pl 05.11.02, 22:12
                                                    Jerzy Liebert


                                                    Uczę się ciebie człowieku.

                                                    Uczę się ciebie człowieku.
                                                    Powoli się uczę, powoli
                                                    Od tego uczenia trudnego
                                                    Raduje się serce i boli

                                                    O świcie nadzieją zakwita,
                                                    Pod wieczór niczemu nie wierzy,
                                                    Czy wątpi, czy ufa-jednako-
                                                    Do ciebie, człowieku należy.

                                                    Uczę się ciebie i uczę
                                                    I wciąż cię jeszcze nie umiem
                                                    Ale twe ranne wesele,
                                                    Twą troskę wieczorną rozumiem.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:55
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:55
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:55
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56
                                                    Wszystko co piękne jest przemija
                                                    Wszystko co piękne jest zostaje.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58
                                                    Zapętliłam się.
                                                  • Gość: Dzik Re: Jerzy Liebert IP: *.pse.pl 07.11.02, 16:37
                                                    Wszystko przemija,
                                                    Nawet długa żmija.



                                                    (chyba anonimowe)


                                                    Nic to.
                                                  • damodar Chyba Jerzy Harasymowicz 16.01.03, 00:42
                                                    Jeszcze na poloninach
                                                    Jak tatarski kon
                                                    Rzy wolny swiat
    • zwid Oko! Jeszcze tu zaglądasz? 23.07.02, 22:23

      Założyłeś piękny wątek.
      Dzięki!
      Tylko dlaczego już tu Ciebie nie ma???

      "Damodar", "AndrzejuG", "eM" i inni - piszcie! PISZCIE!!
      Wiele osób tu zagląda i kopiuje Wasze posty na twardziela do "Worda"
      Ja też mam już kilkanaście stron pięknych tekstów na dysku, a oprócz tego
      dzięki Wam sięgam po książki i tomiki poezji, których wcześniej nie znałem.

      Dobrze, że nie odpowiadacie na prostackie ataki, choć z pewnością przejmują
      Was one i bolą.

      Już kiedyś - tu na tym forum, ktoś przytoczył mądre powiedzonko Leca:
      "BYLE SMRÓD, CO WALCZY Z WENTYLATOREM UWAŻA SIĘ ZA DON KICHOTA"

      To też jest piękne nie?!
      • damodar To co piekne 25.07.02, 05:27
        Krajobraz z wilgą

        W tej okolicy jest zbyt uroczyście.
        Jaskółki kreślą nad wodami freski,
        w dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski
        i usta mówią to, co widzą oczy.
        Światło szeleści, zmawiają się liście
        na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.

        Ileż to razy śpiąc w porannej trawie
        słyszałem w sobie śpiewającą wilgę.
        I dziś, gdy twarzą do zieleni przylgnę,
        słyszę, jak echo podpowiada rzece
        cały krajobraz oddany łaskawie
        źrenicy ptaka i ludzkiej opiece.

        Wieczorem sosna spod lasu ucieka
        i dzwonią za nią rude tarcze piasku.
        Wiatrak sen miele i ślepiec z daleka
        z chłopcem i z pieśnią kościelną przybywa.
        Jeziora stoją zatopione w blasku
        kwitnących sadów, obłoków i żniwa.

        I tak tu będzie, jak bywa po burzy,
        kiedy wystarczy trącić ręką gałąź,
        aby czuć jeszcze fosfór błyskawicy.
        Tego obrazu flet już nie powtórzy.
        Przed nami stoi miska soczewicy
        i w ciemność psalmu pochyla się ciało.

        Wtedy się nagle mój kraj komuś przyśni
        z chłopcem pod lasem i z koniem u studni.
        Spłoszona gałąź ucieknie od liści
        i ptak zawoła przez sen leśne echo.
        Wieczorna zorza odchodząc zadudni
        i noc swe gniazdo uwije pod strzechą.

        Pogasły lampy, tylko noc majowa
        uczy się pieśni miłosnych na flecie.
        Urywa, słucha i znowu od nowa
        flet nawołuje z drzemiących osiczyn
        rzekę, o której tylko tyle wiecie,
        że jest z zieleni i mówi o niczym.

        Tadeusz Nowak


        • damodar Re: To co piekne 27.07.02, 05:32
          Oczekiwanie

          W takie wieczory na nic się nie czeka,
          słucha się dzwonka, co u sani brzęczy,
          smaga się konie, biegnące z daleka
          po horyzontu skrzypiącej obręczy.

          Może to do nas jadą goście mili?
          Przychodzi siostra, biorę ją za ręce
          i tak jak jestem, w iskrach śniegu pędzę
          do ludzi, których będziemy gościli.

          Ale w dym mrozu odjeżdżają sanie,
          przestrzeń po dzwonkach zasypuje zima,
          siostra mi kładzie lewą dłoń na ramię,
          a w prawej moją zimną rękę trzyma.

          I znów patrzymy, każde w swoim oknie,
          na śnieg kudłaty, na rogate drzewa;
          jeśli się palcem tej gałęzi dotknie,
          do kotła studni suchy blask się wlewa.

          Po co się martwić, głos twój nie wywoła
          miłego chłopca na odległość źrenic.
          Jeszcze wyjść można z krajobrazu koła,
          ale nie można jego smutku zmienić.

          Jeszcze się z wieńcem zjawią u nas goście,
          zabębni zima i flet wrzaśnie ostro;
          a wy na czapkach pawie pióra stroszcie,
          a ty się ubierz w białą zamieć, siostro.

          I znów stoimy, każde w swoim oknie,
          z czołem na szybie, z nieruchomą twarzą;
          może się zjawi, ręki twojej dotknie
          i jego oczy policzki ci sparzą?

          Tadeusz Nowak


          • damodar Re: To co piekne 29.07.02, 05:18
            * * * [W tej codziennej poniewierce...]

            W tej codziennej poniewierce
            żyłem, spałem w cieniu wód,
            rozdawałem jak chleb - serce
            i okrutnem głupstwa plótł.

            Napatrzyłem się do woli
            mędrcom, z których dziecko drwi,
            głupkom, którzy suknem dolin
            do niebieskich idą drzwi.

            Spotykałem mędrców w sadzie,
            co na cichą życia gałąź
            kładli ręce, jak się kładzie
            głowę w smutku posiwiałą.

            Z gniewu, z żalu, z opowieści
            załamanych rąk - na znak,
            że nie to się w pieśni mieści,
            co oklasków zasiał mak -

            Tadeusz Nowak
            • damodar Re: To co piekne 29.07.02, 06:02
              Jak się przed tobą wytłumaczę

              O, życie moje, nieprzytomne życie.
              Chodzę wśród ludzi, których się dotyka
              ustami, ręką, wzrokiem, wyobraźnią.
              Czy wy mnie, ludzie, smutku oduczycie,
              co we mnie rośnie, rośnie jak muzyka,
              gdy bębny ziemi moje stopy drażnią?

              Wciąż mi się zdaje, że już dawno jestem
              tam, dokąd idę z podniesioną głową.
              A przy mnie usta zaciska surowo
              ojciec wpatrzony w miedzę pod butami
              i twardej ręki niecierpliwym gestem
              wskazuje niebo krążące nad nami.

              I cóż mu powiem? W oczy mu popatrzę,
              schylę się nisko do rąk dostojeństwa,
              a on pomyśli o miejskim teatrze,
              gdzie ponoć uczą kłamliwej pokory,
              i twarz odwróci od gestu błazeństwa,
              i pójdzie siwą łąką na nieszpory.

              Jak się przed tobą, ojcze, wytłumaczę
              z różańca, który po ziarnku gubiłem
              w ogromnym lesie, co się za mną czerni,
              gdy na twe ręce tak pokornie patrzę,
              jakbym roztrwonił wszystko, co mi dałeś.
              A łąką idą ukorzyć się wierni.

              Tadeusz Nowak


              • damodar Re: To co piekne 29.07.02, 21:57
                Północne bębny

                Ludwikowi

                Ciemna nienawiść porusza się we mnie.
                Nad głową lecą świszcząc białe ptaki.
                Organy lasów, wracające znaki
                ziemi i nieba nad ułomność czoła.
                Kto przejdzie pierwszy przez milczenie wód,
                ten mnie jak świątka ze snu pól wywoła.

                Noce przed nami będą jak klasztory
                pełne młodzieńców idących wśród pieśni.
                W trawie świt stopą trącony szeleści
                i widać piaskiem wybielony stół.
                Siadam przy stole odepchnięty psalmem,
                jak gdybym suknie i sandały zzuł.

                Do moich dłoni chleb i nóż podejdzie,
                dziecko do moich kolan się przytuli
                i płaczem nazwie idących o kuli
                cieniem kościołów, psią miłością bram.
                Zdrów na umyśle i na ciele zdrów,
                północne bębny krwi słowiańskiej znam.

                A obok z twarzą ukrytą wśród dłoni
                siedzi przyjaciel ocalony w smutku.
                Blask pada z liści i pies po cichutku
                zaczyna warczeć. Siedzący przy stole
                wracają w siebie po kamienne maski.
                Gwiazda i wapno świeci na twym czole.

                Tadeusz Nowak


                • kolargol Re: To co piekne 11.04.03, 01:47
                  Deklaracja
                  Usta mi piaskiem zasyp
                  i smołą wrzącą zalej,
                  gdy wargi słów połączyć
                  nie będą chciały w pieśń.

                  Głos mój toporem zetnij
                  jak drzęwo, które rodzi
                  cierpkie owoce bólu,
                  gdy w ciebie wiersz ugodzi
                  i barki strof ciężaru
                  nie będą chciały nieść.

                  Tragarzem jestem pieśni,
                  potykam się o korzeń,
                  lecz wiem, że wiersz mój zmieści
                  radość i ból wypowie,
                  gdy Partia mi pomoże
                  i rękę poda człowiek.

                  Nie idę sam przez życie,
                  nie szukam w lesie dróg -
                  górnikiem jestem rankiem,
                  bo ścianę z nim o świcie
                  z kamiennych zwalam nóg.

                  Człowiekiem jestem. Kocham
                  wszystko, co człowiek stworzył,
                  by ziemi dodać światła,
                  a niebu ująć blasku.

                  Żołnierzem będę, jeśli
                  stalowe czołgów maski
                  tratować zechcą zieleń
                  i żyły naszych dróg.

                  Żołnierzem jestem dzisiaj
                  i o tym niech pamięta
                  skryty i jawny wróg.

                  Tadeusz Nowak
    • liama Re: To, co piękne... 30.07.02, 08:31
      Przepraszam Was, Drodzy PT Forumowicze za moje donosy do redakcji GW i administracji tego Forum!
      Zorro mial racje! Jestem stara qurva z burdelu Daily Planet w Melbourne, byla
      cenzorka obyczajowo-polityczna z ul. Mysiej (stad u mnie te ciagotki do
      cenzury)...
      Za zarazenie Adasia Michnika, mego ulubionego klienta AIDSem (podczas jego
      ostatniego pobytu w Melbourne), zostalam wywalona z burdelu i teraz jestem
      szefem kooperatywy zrzeszajacej ulicznice czyli "street sex workers" w
      dzielnicy portowej Melbourne (St. Kilda). Wszyscy polscy marynarze mnie znaja,
      bo me polskie przeklenstwa slychac nawet w Port Melbourne (obecnie elegancka
      dzielnica nad zatoka), a nawet w City (kilka minut jazdy
      szybkim tramwajem)...
      Obiecuje poprawe! No more donosow!
    • kimmjijki Re: To, co piękne... 30.07.02, 13:39
      Kto nas obroni przed wampirem z Rzymu? Nikt!
      A ow wampir, zwany papiezem, przyjezdza do Polski,
      bo mu potrzebna krwew polskich niemowlat i dzieci poczetych
      oraz niepoczetych! Matki-Polki i kobiety "przy nadziei"!
      Uciekajcie ze swym potomstwem za granice, bo ten potwor
      potrzebuje conajmniej 100 litrow krwi na dobe!
      "Zyczliwy"
    • Gość: © //////////////////////////////////To, co piękne... IP: *.cm-upc.chello.se 16.08.02, 01:37
      www.grunch.net/synergetics/
    • de_bilek Re: To, co piękne... 16.08.02, 04:09
      Rucha się Wojtyla z Glempem i ten co jest walony w dupe czyli Glemp co chwila
      przechyla rytmicznie głowe do tyłu. A Wojtyla do niego: PRZESTAŃ BO MI ZĘBY
      WYBIJESZ, i dalej go jedzie w dupe, a Glemp znów zaczyna rytmicznie odchylać
      głowe do tyłu, więc Wojtyla po raz drugi zwraca mu uwage: NO PRZESTAŃ BO MI TO
      PRZESZKADZA, i jedzie go dalej. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz.Więc Wojtyla
      pyta się: CO SIĘ DZIEJE STARY POWIEDZ MI BO TAK NIE MOŻE BYĆ.Na to Glemp:
      STARY, ALBO MI WYJMIJ KOSZULE Z DUPY, ALBO MI KOŁNIERZYK ROZEPNIJ.

    • Gość: dick Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 21.09.02, 06:21

      Ty to masz naprawde swira!!!

      pozdrawiam,

      dick
    • Gość: AndrzejG nt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.09.02, 13:58
    • Gość: GMR To, co piękne..ten wątek może mieć i 1000 wejść! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 19:16
      Zróbmy to! Ustanowmy rekord wszechczasów...ale o ile mi wiadomo załozycielem
      tego wątku był Dzik a nie Oko...
    • Gość: GMR To, co piękne..ten wątek może mieć i 1000 wejść! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 19:18
      Zróbmy to! Ustanowmy rekord wszechczasów...ale o ile mi wiadomo załozycielem
      tego wątku był Dzik a nie Oko...
    • Gość: Dzik Z najlepszymi życzeniami świątecznymi IP: *.pse.pl 20.12.02, 14:50
    • Gość: Dzik Re: To, co piękne... IP: *.pse.pl 20.12.02, 15:37
      Podnoszę wątek do góry dziś po raz drugi .......
    • Gość: 999 999 IP: *.khi.is 20.12.02, 15:38
      999
    • Gość: Dzik Re: To, co piękne... IP: *.pse.pl 20.12.02, 15:39
      I po raz trzeci ......

      i ......

      JEEEEEEEEEEESSSSTTTTTTTT

      1000 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! odwołań.





    • Gość: Pr.Oszołom z RM Re: To, co piękne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.02, 17:38
      Nie wiem o czym jest ten wątek ale sie wpiszę do niego bowiem temat który ma
      ponad tysiąc wejść naprawdę zasługuje na podziw i szacunek dla autora tego
      watku...wpiszę się chociażby po to tylko aby ten wątek podbić..tysiąc wejść..to
      naprawdę robi wrazenie .i naprawdę to jest piękne!
      • kolargol Re: To, co piękne... 26.02.03, 00:04
        Gość portalu: Pr.Oszołom z RM napisał(a):

        > Nie wiem o czym jest ten wątek ale sie wpiszę do niego bowiem temat który ma
        > ponad tysiąc wejść naprawdę zasługuje na podziw i szacunek dla autora tego
        > watku...wpiszę się chociażby po to tylko aby ten wątek podbić..tysiąc
        wejść..to
        >
        > naprawdę robi wrazenie .i naprawdę to jest piękne!


        Masz racje!
    • Gość: Luki Tak naprawde IP: 141.63.88.* 10.01.03, 16:34
      Tak naprawde nic nie rozumiem, jest tylko
      ekstatyczny nasz taniec, drobin wielkiej calosci.

      Rodza sie i umieraja, taniec nie ustaje, zakrywam oczy,
      broniac sie od natloku biegnacych do mnie obrazow.

      Byc moze tylko udaje gesty i slowa, i czyny,
      zatrzymany w wyznaczonym dla mnie zagonie czasu.

      Homo ritualis, tego swiadom, spelniam
      co przepisane jednodniowemu mistrzowi.

      /Cz. Milosz, Tak naprawde/
    • Gość: gitman problem z murzynkiem! IP: bierki:* / 192.168.9.* 27.01.03, 10:52
      moze nie piekne ale niezle:
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=210&w=3260668
    • Gość: kolin.kertiz KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( I ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:39
      Dzisiaj -
      dzisiaj dostałem list od Papieża.
      Pisze -
      pisze, że jestem niezły.
      Dzisiaj -
      dzisiaj dostałem list od Papieża.
      Pisze -
      pisze, że we mnie wierzy.

      Brejkam wszystkie rule.
      Brejkam rule.

      Jutro -
      jutro wyzwoli nas Armia Radziecka
      Niemców -
      Niemców uwielbiam od dziecka.

      Brejkam wszystkie rule.
      Brejkam rule.

      Miłość -
      miłość prosto w oczy.
      Miłość -
      miłość prosto w serce.
      Miłość prosto w jaja.
      • Gość: kolin.kertiz KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( II ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:41
        Brejkam wszystkie rule.
        W Babilonie.
        Brejkam wszystkie rule.
        Za pieniądze.

        Chwalę imię Pana.
        W Babilonie.
        Chwalę imię Pana.
        Za pieniądze.
        Wasze - czyste - niezależne
        - pieniądze.
        Żona.
        Dzieci.
        Dom postawić.
        W Babilonie.
        Żona.
        Dzieci.
        Wanda.
        Mieczysławek.
        Halina.
        Brejkam rule.
        W Babilonie.
        Wasze - czyste
        - niezależne pieniądze...
        • Gość: kolin.kertiz Re: KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( III ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:45
          komentaż:
          to, co niezłe
          najpierw dane - tytół "Brejkanie", (w:) głuwny świetlik, "Czynny do odwołania",
          wydawnictwo czarne, Wołowiec 2001, ss. 9-10.

          Karolinator brejka wszystkie rule, a zatem również te, które oko zaproponował w
          pierwszym poscie, a uzupełniał w następnych. Dlatego po trójce nastąpi czwórka:
          ( IV ).
          Nie możemy dać się zaszachować (faktycznie też niezłe) problemowi z murzynkiem
          wraz z jego rasistowskimi podtekstami, dlatego z pełnym zaangażowaniem będę was
          uczył religii.
          • Gość: kolin.kertiz Re... KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( IV ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:49
            NAUKA RELIGII - O TRÓJCY ŚWIĘTEJ

            25-03-2003 11:15



            Z pierwszym pociskiem, który padł na zagarnięte przez talib-szajkę gorylaczków
            bin Ladena fragmenty Afganistanu, rozpoczęła się operacja "bezkresna
            sprawiedliwość" (dalsze kryptonimy poszczególnych faz nie mają wielkiego
            znaczenia). W związku z tym proponuję:


            Bush ojciec
            syn krzaczy
            GROM święty
            • kolargol To ,co piekne 11.04.03, 01:49
              Prawo

              Prawem było ostrze miecza
              I z konopi sznur skręcony,
              Choć nazwano kłąb powietrza
              Niebem.

              Ci, co ludziom wiarę dali
              Odbierając chleb i sól,
              Uwierzyli w ostrze stali
              I w dziedzictwo pól.

              Dziś, gdy lud zabiera ziemię,
              By ją światłem ziarna karmić,
              Oni przeciw ludom armie
              Zbroją w bomby i zbawienie.

              Tadeusz Nowak
              • kolargol Re: To ,co piekne 11.04.03, 02:09
                za to że kocham
                że pieszczę
                tracę
                nie dbam
                za to że tyle jeszcze
                nie wiem
                i nie chcę
                zapłacę


                kurz zdmuchuję z sumienia
                takie czyste leżało
                w pudełku po grzechach
                chodźcie kuszę
                przytulę
                nim będzie jak było


                jest we mnie wiatr
                co rzuca w strony czarne
                tak miękko
                i tak porywiście
                chwieję sie i bez radości
                pozwalam szarpać
                duszy progi


                mam rodziców
                nie pytaj więc
                skąd się u diabła wzięłam


                burzą się niepokoje
                koloru dzisiejszego nieba
                pozwalam im
                na rujnowanie świata
                zwanego dobrym


                czasem rosną mi włosy
                nie czuję
                czasem dojrzewa dusza
                wiem
                krzyczę nieraz i zabijam przy tym
                kilka słów
                pytam dlaczego
                poraża mnie ból
                w dorastaniu do wysokich traw


                nie mogę spać
                w moim zamku
                sen jest nietaktem

                Pola Stan
                • veracity Re: To ,co piekne 16.04.03, 16:06
                  just right -
                  a cuckoo and the moon
                  in the pine

                  Issa
              • Gość: oko Gęby za lud krzyczące IP: *.chello.pl 11.04.03, 23:15
                Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
                I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.
                Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
                Imion miłych ludowi lud pozapomina.
                Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
                Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

                A. Mickiewicz

                • Gość: Andrzej Gęby za lud krzyczące IP: *.acn.waw.pl 11.04.03, 23:36
                  >Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

                  No proszę Słowacki przepowiedział pontyfikat papieża, a Mickiewicz wieszczył
                  długoletnie rządy PZPR a pózniej SLD.
                  • Gość: oko Błogosławieni cisi IP: *.chello.pl 12.04.03, 01:38
                    BŁOGOSŁAWIENI CISI

                    O kawał ziemi ludzkie dobija się plemię;
                    Zostań cichym, a możesz posieść całą ziemię.

                    A. Mickiewicz

                    • Gość: Cichy Re: Błogosławieni cisi IP: *.ains.net.au 12.04.03, 02:02
                      Adam Michnik
                      Czemu polscy Żydzi powinni popierać wojnę w Iraku?

                      Sprawa jest jasna, więc wyłożę ją w kilku słowach. Wojna w Iraku nie jest, jak
                      wiadomo, wojną o wprowadzenie demokracji do Iraku, bowiem z równym powodzeniem
                      można by wprowadzać na siłę demokrację w stylu zachodnim (liberalnym) do
                      Burkina Faso czy Nowej Gwinei: rezultem będzie tylko demokracja fasadowa, a
                      raczej jej parodia (jak na Nowej Gwinei, gdzie dygnitarze parlamentarni czy też
                      niektórzy sędziowie wygladają i zachowują się jak małpy przebrane w stroje
                      brytyjskich lordów). Nie jest to też, wbrew dość popularnej opinii, wojna o
                      ropę. Amerykańskie koncerny kontrolują dość ropy w Ameryce Północnej i
                      Południowej, a także w takich krajach jak Kuwejt czy szczególnie Arabia
                      Saudyjska. Owszem, ropa Iracka się nam (to jest Żydom) przyda, ale nie teraz, a
                      w nieco dalszej przyszłości.

                      Stawką w tej wojnie jest bowiem na krótką metę kontrola nad całym Bliskim
                      Wschodem, w celu zapewnienia bezpieczeństawa Izraelowi, a na dłuższą metę,
                      kontrola Izraela, a właściwie Syjonizmu, nad całym Światem. Jest rzeczą
                      oczywistą, że Izrael, a nawet Światowe Żydostwo, są na taką kontrolę po prostu
                      za małe. Stąd będziemy kontrolować cały Świat przy pomocy potęgi militarnej
                      USA. Stąd też obowiązkiem każdego Żyda, a szczególnie polskiego Żyda, jest
                      pomoc Ameryce w osiągnięciu pełnej dominacji nas Światem. Pierwszą fazą w tej
                      operacji było rozbicie Związku Sowieckiego – jedynego realnego przeciwnika USA,
                      a przy okazji rozbicie tzw. Bloku Sowieckiego, a więc obalenie tzw. realnego
                      socjalizmu w takich krajach jak Polska.

                      Ten etap zakończyliśmy z pełnym sukcesem. Rosja nie jest obecnie żadnym
                      konkurentem dla USA, a kraje takie jak Polska zostały całkowicie uzależnione od
                      naszego (żydowskiego) kapitału, a w ich władzach jest coraz więcej Żydów. I tak
                      w Polsce mamy naszego, żydowskiego prezydenta, ministra spraw zagranicznych czy
                      prezesa Rady Polityki Pieniężnej. Podobnie, choć może nie aż tak dobrze, jest w
                      innych krajach. Zresztą często, z przyczyn praktycznych, lepiej jest, jak np.
                      premierem nie jest Żyd, a “nasz” goj, jak to jest np. obecnie w Polsce.

                      Obecnie chodzi nam o pełną kontrolę Izraela nad Bliskim Wschodem. Irak to był
                      tylko pierwszy etap. Należy też pamiętać, że USA będzie długo kontrolować w
                      Iraku (podobnie jak w Afganistanie) tylko większe miasta i ważniejsze drogi,
                      ale to nam na razie wystarczy. Naszym celem jest bowiem neutralizacja
                      antyamerykańskiego, a więc też i antyżydowskiego reżymu w Iraku, oraz zajęcie
                      Iranu i Syrii, a także większe podporządkowanie sobie Jordanii, aby umożliwić
                      dalszą ekspansję terytorialną Izraela. Chodzi nam tu nie tylko o permanentne
                      zajęcie Zachodniego Brzegu Jordanu, całej Jerozlimy oraz Strefy Gazy wraz z
                      usunięciem na stałe Arabów z terenu Wielkiego Izraela, ale też utworzenie tzw.
                      strefy ochronnej, czyli ponowną okupację przez Izrael Synaju, Libanu oraz
                      dalszych części Jordanii i Syrii, tak, aby uniemożliwić inflitrację wrogich
                      elementów arabskich na teren Izraela. Wymagać to będzie, oczywiście,
                      ustanowienia całkowicie proamerykańskich, a więc też i całkowicie
                      proizraelskich reżymów nie tylko w Iraku, ale też w Iranie, Syrii, Jordanii i
                      Egipcie, oaz permanentnej okupacji Libanu przez połączone siły amerykańsko-
                      izraelskie.

                      W nieco dalszej perspektywie konieczne będzie zastąpienie wrogich nam reżymów
                      takich krajach jak Libia czy Sudan, oraz niepewnych reżymów w takich krajach
                      jak Algeria czy Maroko. Konieczne też będzie zastąpienie antyamerykańskich
                      reżymów w Korei Północnej, Wietnamie czy na Kubie, a nawet w Malezji, lecz jest
                      to sprawa na osobny referat. Obecnie najważniejsze jest bezwarunkowe poparcie
                      wszystkich polskich Żydów dla wojny w Iraku, oraz dla polityki prezydenta
                      Busha. I o takie poparcie występuję, poprzez mego przyjaciela, profesora Jehudę
                      Bauera, do wszystkich polskich żydów w Australii, a szczególnie w Melbourne, z
                      którym to pięknym miastem łączą mnie tak bardzo miłe wspomnienia.

                      Adam Michnik

                      (Tekst referatu odczytanego w Melbourne, Australia, w imieniu Adama Michnika
                      przez profesora Jehudę Bauera).

                      • Gość: oko To nie jest wątek o wojnie, polityce etc. IP: *.chello.pl 12.04.03, 14:56
                        Prosba o przeczytanie postu otwierającego watek.
                        Pozdrawiam
    • Gość: Marc Re: To, co piękne... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 16:20

      Frank Zappa "Stick It Out" (fragment)

      (...)Fuck me, you ugly son
      of a bitch
      You ugly son of a bitch
      Fuck me, you ugly son
      of a bitch
      Stick it out
      Stick it out yer
      hot curly weenie
      Stick it out
      Stick it out yer
      hot curly weenie
      Stick it out
      Stick it out yer
      hot curly weenie
      Weenie...weenie,
      weenie, weenie!

      Make it go fast
      In and out,
      (In and out)
      Magical Pig

      Make it go fast
      In and out
      (In and out)
      Magical Pig

      Till it squirts, squirts,
      squirts, squirts
      Fire (...)
      • Gość: oko Dance Me to the End of Love IP: *.chello.pl 12.04.03, 18:17
        Dance Me to the End of Love

        Dance me to your beauty with a burning violin
        Dance me through the panic 'til I'm gathered safely in
        Lift me like an olive branch and be my homeward dove
        Dance me to the end of love
        Dance me to the end of love

        Oh let me see your beauty when the witnesses are gone
        Let me feel you moving like they do in Babylon
        Show me slowly what I only know the limits of
        Dance me to the end of love
        Dance me to the end of love

        Dance me to the wedding now, dance me on and on
        Dance me very tenderly and dance me very long
        We're both of us beneath our love, we're both of us above
        Dance me to the end of love
        Dance me to the end of love

        Dance me to the children who are asking to be born
        Dance me through the curtains that our kisses have outworn
        Raise a tent of shelter now, though every thread is torn
        Dance me to the end of love

        Dance me to your beauty with a burning violin
        Dance me through the panic till I'm gathered safely in
        Touch me with your naked hand or touch me with your glove
        Dance me to the end of love
        Dance me to the end of love
        Dance me to the end of love...
        • Gość: =v= Massive Ordnance Air Blast IP: *.cm-upc.chello.se 12.04.03, 19:48
          www.execulink.com/~wblank/moab.htm
          www.execulink.com/~wblank/hebrewal.htm
          www.execulink.com/~wblank/abraham.htm
          • kolargol To ,co piekne 23.04.03, 17:59
            Ballada o lesie i drwalu

            Noc dokoła. W nocy las ucieka
            brzegiem świecącej dnem piaszczystej wody.
            w goryczy liści i dzikiego mleka
            żarzą się tarcze jastrzębiej pogody.
            Z dymiących bagien żywica i piżmo
            rozdyma nozdrza wiatru kusym wyżłom.

            Po lesie chodzi cień ubrany w łapcie
            z niedźwiedziej skóry. Z naprężonej smyczy
            spuszcza ogary, gdy w liściastej dziczy
            przebiega ruda błyskawica - jeleń.
            W niedźwiedzim gąszczu noc zaszczuta krzyczy
            i światło kąsa do goryczy jeleń.

            I dzień się staje, jakby ktoś ognisko
            rozgrzebał kijem w samym środku nocy.
            Siedem czarownic wysiada z karocy,
            sieją mak włosy czeszą nad topielą.
            A później brzozy pochylone nisko
            ich białe suknie między siebie dzielą.

            Powoli idę w głąb tego pożaru,
            co mi nad głową jak wiewórka skacze.
            Wiatr się szeleszcząc zsypuje do jaru,
            gdzie wronia woda dziobiąc wapień kracze.
            Mnie mech roztropny iść boso pozwala
            do rąbiącego drzewo świtu drwala.

            Gdzie jesteś, drwalu słonecznego drzewa?
            Las się porusza, odzywa się echo
            i ptak spod liści wypłoszonych śpiewa
            nad twoją z dzwonków horyzontu strzechą.
            Wiem, że tu blisko grzmi twoja ciesiółka
            w iskry, koronki, zajączki i kółka.

            Znajdę cię, spiję miodem i siwuchą,
            aż w ciebie ciemność obsunie się głucho
            i pryśnie kufel cięty w szkle jesieni.
            Siedzimy obok siebie potajemnie,
            w kuflach jezioro siwuchy się pieni
            i ślepa chytrość porusza się we mnie.

            Tak bardzo chciałbym mieć twój topór, drwalu,
            i z nim iść drogą skrzypiącego piasku.
            Ludziom pokornie posiwiałym w żalu
            zamiast drew rzucać na próg wiązkę blasku,
            a oni głaszcząc zamieć, co się kłębi,
            staliby w białym gruchaniu gołębi.

            Tadeusz Nowak
            • Gość: oko J. Tuwim IP: *.chello.pl 26.04.03, 14:55
              Trawa


              Trawo, trawo do kolan!
              Podnieś mi się do czoła,
              Żeby myślom nie było
              Ani mnie, ani pola.

              Żebym ja się uzielił,
              Przekwiecił do rdzenia kości
              I już się nie oddzielił
              Słowami od twej świeżości.

              Abym tobie i sobie
              Jednym imieniem mówił:
              Albo obojgu - trawa,
              Albo obojgu - tuwim
              • Gość: AndrzejG Re: J. Tuwim IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.04.03, 19:53
                Poeta.

                Poeta cierpi za miliony
                od 10 do 13.20
                Od 11.10 uwiera go pęcherz
                wychodzi
                rozpina rozporek
                zapina rozporek
                i apiat
                cierpi za miliony


                Cześć.Kopa lat.
                Zapozyczone od limana.Myśle ,ze się nie pogniewa.
                • Gość: oko Inny wiersz Bursy IP: *.chello.pl 28.04.03, 22:30
                  Ja chciałbym być poetą


                  ja chciałbym być poetą
                  bo dobrze jest poecie
                  bo u poety nowy sweter
                  zamszowe buty piesek seter
                  i dobrze żyć na świecie

                  ja chciałbym być poetą
                  bo byczo u poety
                  bo u poety cztery żony
                  a z każdą dawno rozwiedziony
                  a ja lubię kobiety

                  ja chciałbym być poetą
                  może mnie przecież przyjmą
                  bo dla poety zakopane
                  nie trzeba wcześnie wstawać rano
                  a wstawać rano zimno

                  bo fajno jest poecie
                  nie musi w biurze ślipić
                  i fuk mu cała dyscyplina
                  tylko gitara i dziewczyna
                  i złote gwiazdy liczyć

                  i mylić się i liczyć
                  i liczyć wciąż od nowa
                  na ziemi w drzewie i błękicie
                  trudnego szukać slowa

                  i gniewać się i martwić
                  bo ciągle jeszcze nie to
                  i ciągle baczyć ciągle patrzeć
                  ja nie chcę być poetą

                  Cześć, Andrzeju. Faktycznie, kope lat. Nigdy nie myślałem, że ten wątek tyle
                  przetrwa. To dzieki Wam wszystkim.
        • gabrielacasey "Bogland" by Seamus Heaney 31.07.03, 03:03
          We have no prairies
          To slice a big sun at evening -
          Everywhere the eye concedes to
          Encroaching horizon,

          Is wooed into the cyclops' eye
          Of a tarn. Our unfenced country
          Is bog that keeps crusting
          Between the sights of the sun.

          They've taken the skeleton
          Of the Great Irish Elk
          Out of the peat, set it up
          An astounding crate full of air.

          Butter sunk under
          More than a hundred years
          Was recovered salty and white.
          The ground itself is kind, black butter

          Melting and opening underfoot,
          Missing its last definition
          By millions of years.
          They'll never dig coal here,

          Only the waterlogged trunks
          Of great firs, soft as pulp.
          Our pioneers keep striking
          Inwards and downwards,

          Every layer they strip
          Seems camped on before.
          The bogholes might be Atlantic seepage.
          The wet centre is bottomless.


    • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:22
      DWIE MIŁOŚCI

      Więc pokochałeś kruche, ciepłe ciało,
      które się w formach słowiczych ustało,
      jak mleko płynie w szklanym smukłym dzbanie,
      skrzypiec ma smutek i roślin śpiewanie.
      Więc pokochałeś je. Jak ruczaj sobie
      przed oczy stawiasz, aby twarze obie:
      i ta odbita, i twoja prawdziwa,
      były jak jeden ruch, co poukrywa
      ziemię jak pożar i niebo jak jaśmin,
      na które jedno serce jest małe i ciasne.

      I pokochałeś jeszcze ziemię grozy
      z ognistym śladem wielkich kroków bożych,
      ziemię, gdzie bracia popieleją z tobą,
      gdzie śmierć i wielkość jak dwa gromy obok
      stoją u skroni i skrzydłami biją
      tym, co umarli, i tym, którzy żyją.
      Więc pokochałeś jej rzek bicz srebrzysty
      i białe pióra mazowieckiej Wisły,
      i góry ciężkie jak chmury na ziemi,
      i ludzi skutych - i tak żyjesz niemi.


      I kiedy z szablą rozpaloną stoisz
      u huraganów ostatniego boju,
      i kiedy broń jak życie w dłoni ważysz,
      a nie masz łzy na sercu i na twarzy,
      gdy rzucasz ciało jak puchy świetliste,
      wiotkie jak śpiew, a z nim odbicie czyste,
      by mieć twarz jedną nie odbitą w ciszy,
      napiętnowaną śmierci czarnym krzyżem,
      myślisz, że z Boga musi być ta miłość,
      dla której młodość w grobie się prześniło.


      Krzysztof Kamil Baczyński 22 V 43r.




      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:25
        MISERERE

        1
        Oto stoimy nad ziemią tragiczną
        Pobojowisko dymi odwarem strzaskanych wspomnień i snów.
        Lepkimi krwią pytaniami
        zdejmujemy hełmy przyrosłe do głów.
        Głowy - czerwone róże przypniemy hełmom pokoleń.
        Widzę: czas przerosły kitami dymów,
        widzę czas: akropol zarosły puszczami traw.
        Rzuć się, ostatni kainie, na ostatniego abla,
        dław!

        2


        Wracając z pogrzebu ostatniego człowieka,
        jak wyzwanie
        rzucam przygarść powietrzną - skowronka - w niebo
        i ziemię ronię jak łzę nad wszechświatem.


        Krzysztof Kamil Baczyński wiosna 40r.



      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:27
        KOT

        Matce
        Bożek wschodu, gdzie z twarzy wschodzą bez wyrazu
        dwie krople oceanu - dojrzałe owoce wody,
        zastyga przy kominkach i trójkątną twarzą
        prowadzi sny puszyste w wilgotne ogrody.
        Przez kasztanowy zapach i jesienną wilgoć
        kołysze noc wysmukłą jakby widmo łowów
        i długo śpiewa pieśni nad zabitą wilgą
        wywołując upiory krążące nad głową.
        A potem ogień ciągnie złotych iskier struny,
        bulgocą oczy, to woda, zenitalne deszcze,
        i wieje duszny samum sypkim piaskiem dreszczy,
        gdy otworzą się oczy jak martwe pioruny.
        Wtedy nagle urosną miękkie łapy kota
        i ogromnym tygrysem wyfrunie przez okno
        do wygiętej w księżycu samicy ze złota.

        Zostanę ja i ogień, i moja samotność.


        Krzysztof Kamil Baczyński luty 41r.




      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:29
        BALLADA ZIMOWA (Zima 41r.)

        Chmura z miedzi uderza,
        Blaskiem bije w puklerzach,
        jeśli puklerz - to oczy z ołowiu.

        W lasach siwych od błysków
        jak znużenia kołyską
        wracał rycerz z puszystych łowów.


        A od śniegu - wraz z koniem -
        był jak chmura jabłoni
        huraganem niesiona przez zamieć.


        I tak w pędzie zastygli,
        że na mróz jak na igłę
        wbici - z wolna zmieniali się w kamień.


        Wtedy knieje srebrzyste
        promień przeciął ze świstem,
        droga przeszła w niebieską równinę.


        Złote chleby i ręce
        jak w dzieciństwa piosence
        niosła matka na witanie z synem.


        Złote kosy i oczy,
        co jak senność złej nocy
        na gościniec wyniosła dziewczyna.


        Ale on jak po ścieżce
        wpół po drodze, pół w wietrze -
        - biały posąg - przetętnił i zginął.


        Aż jak głaz w biegu - wisiał
        i ptak szary mu przysiadł
        na przegubie lodowatej ręki


        i pradawnych snów trzepot
        w sercu zatlił mu ślepo -
        szary płomyk samotnej piosenki.


        W pył rozsypał się szklany
        rycerz. Buchnął tumanem.
        W popiół zmienił się z koniem i cieniem,


        tylko niebo sczerniałe
        dalej w grozie sypało
        gwiazdom - ciemność, a ludziom - kamienie.


        Krzysztof Kamil Baczyński listopad 41 r.


      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:31
        ELEGIA (Zima 41r.)

        Mokre gałęzie świerków
        przywalą pierś woskową.
        Przechodzili, przechodzili, nieśli
        za oknami piosenki wojskowe.

        Zegar wgarnął wspomnienie
        i górą czasu skamieniał.
        Przechodzili za oknem, płakali;
        po grudzie dzwoniły cienie.


        A teraz jakże ująć
        strzaskane snów kryształki?
        Noc w oczach stygnie - chmurą.
        Piorun - w twój gromnik z zapałki.


        Jeśli testament - to z liści,
        a pomnik jeśli - z płomienia.


        Szli w dymu smukłej pieśni,
        gałęzie mokre nieśli.


        Krzysztof Kamil Baczyński 15 XI 41 r.


      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:32
        Wiatr

        Jak wtedy jest nas wszędzie troje,
        ja i ty, ja i ty,
        a za oknem wiatr uchodzi pękniętym obojem,
        narasta zmęczony krzyk.

        Unoszą się drzewa i czarne ptaki, o szyby
        biją liście czerwieńsze niż jesień.
        Wydęte uciekają dni i obłoki spłoszone jak ryby
        w ten nasz bolesny, pierwszy wrzesień.
        Nie odchodź, to motyle pluszowe tak dzwonią
        o te szyby umarłe, o martwy wiatr.
        Chodzi za oknem upiór zabitego konia
        i kaleki, o kulach nienawiści - świat.
        To powietrze wezbrane od trwogi uderza,
        przebacz mi świat i życie, i ten wiatr mi przebacz.
        Lecą gwiazdy - jaskółki prawdziwego nieba,
        rozsypują nam śmierć na pokoje,
        umierają chwile nieostrożnych lat,
        bo jak wtedy jest nas wszędzie troje,
        ja i ty, ja i ty,


        i wiatr.


        Krzysztof Kamil Baczyński wrzesień 40r.


      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:34
        MELANCHOLIA

        Szary pejzaż tętni kroplami
        w rzeki gęste, lśniące jak ołów,
        noc przepędza do pustych obór
        czarne chmury, stada bawołów.

        Po wądole nakisłym zmierzchem
        pełźnie szumem chmur szarych liszaj,
        przez zasiane w ugorach cisze
        dzień brzeziną schodzi przez pole.


        Krzysztof Kamil Baczyński 1939r.


      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:35
        PIOSENKA

        Wprost, na przełaj, przez pola zardzewiałe zmierzchem
        pojedziemy w głąb nocy, smutni Don Kiszoci,
        po to tylko, by kiedyś (może w baśni progu)
        rozerwał nam świadomość zabłąkany pocisk

        Nasze istnienie cierpkie jest, na pół przytomne,
        czekające na nowość - nastanie nieznane.
        Lękiem w noc wyczekiwań serce pięścią bije,
        nie wie, czy błądzić dalej, czy czekać na ranek.


        Wiatraki rozszalałych, wirujących myśli
        drą nam jaźnie purpurą, powstających godzin.
        Los nasz tętni, za słońca ukryty zachodem,
        zbudzi się może szczęściem w jutrzni słońc narodzin.


        Szczęścia jest tylko tyle, ile go wymarzysz,
        kiedy ręce ugrzęzną ci palcami w błocie.
        Ty!... pamiętaj o baśni, co cię kiedyś zbawi,
        lecz nie walcz o nią z ludźmi, smutny Don Kiszocie.


        Krzysztof Kamil Baczyński zima 38r.


      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:36
        OSTATNI WIERSZ

        Te dni są małym miasteczkiem zdarzeń.
        Znam świat na pamięć,
        na pamięć znam każdą gwiazdę i ból wieków,
        rzeczywistość granitową co dzień.
        Nie żyję w mieście i krajach globów,
        żyję w ogrodzie
        przekwitłych uczuć zwierzęcych i pragnień.

        Ja: rozstrzelany po tysiąckroć żołnierz stuleci,
        z sercem na bagnet brata nakłutym,
        nie czekam. Za wzgórzami czasu nabrzmiewa nowy atak.
        Odważnie nie wiem końca i początku świata. Kiedy mnie jak boga - przez
        tysiąclecia nie znanego - wyklęto,
        znam drogę krzyżowej mądrości - obojętność.


        Krzysztof Kamil Baczyński czerwiec 1940r.





      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:38
        SPOJRZENIE

        Nic nie powróci. Oto czasy
        już zapomniane; tylko w lustrach
        zasiada się ciemność w moje własne
        odbicia - jakże zła i pusta.

        O znam, na pamięć znam i nie chcę
        powtórzyć, naprzód znać nie mogę
        moich postaci. Tak umieram
        z półobjawionym w ustach Bogiem.


        I teraz znów siedzimy kołem,
        i planet dudni deszcz - o mury,
        i ciężki wzrok jak sznur nad stołem,
        i stoją ciszy chmury.


        I jeden z nas - to jestem ja,
        którym pokochał. Świat mi rozkwitł
        jak wielki obłok, ogień w snach
        i tak jak drzewo jestem prosty.


        A drugi z nas - to jestem ja,
        którym nienawiść drżącą począł,
        i nóż mi błyska, to nie łza,
        z drętwych jak woda oczu.


        A trzeci z nas - to jestem ja
        odbity w wypłakanych łzach,
        i ból mój jest jak wielka ciemność.


        I czwarty ten, którego znam,
        który nauczę znów pokory
        te moje czasy nadaremne
        i serce moje bardzo chore
        na śmierć, która się lęgnie we mnie.


        Krzysztof Kamil Baczyński 18 X 43r.


      • kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:40
        PAMIĄTECZKI

        Pamiąteczki zasuszone - nieba róż.
        Na pudełku tyrol i jabłoń.
        Takie proste było wszystko: chleb i nóż.
        a teraz gdzie opadło?
        Takie proste byłyby lata
        - zasuszone dziś w książkach płatki.
        Jak obrazki zielenią odczuć?
        Niewypukłe obrazki, gładkie.
        [Nie ma ciebie, nie będzie, po co
        szukać gwiazdek w czarnej sali?
        Tylko pamięć wysycha - potok,
        świat - klinika trocinowych lalek.]
        Dziecinnieje mi ziemia znów
        zamykana w tajemnice pudełek.
        Oddalony smutek snów
        jak nad śmiercią rzucona przełęcz.

        Srebrny kluczyk. Nakręcane ptaszki -
        - pomniejszone pozytywki zdarzeń.


        A to wszystko maleńkie obrazki
        powieszone na potężnym konarze.


        Krzysztof Kamil Baczyński marzec 41 r.
        • Gość: oko Contra spem spero IP: *.chello.pl 28.04.03, 23:07
          Contra spem spero


          Przeciw nadziei, co stoi na chmurze
          Łez, prędkim wichrom rzuciwszy kotwicę,
          I obrócony wzrok trzyma na burze
          I nawałnice,
          W niezgasłe gwiazdy ufam wśród zawiei
          Przeciw nadziei.

          Tak pieśniarz ślepy, gdy go noc otoczy,
          Choć wie, że rankiem nie wzejdzie mu słońce,
          Podnosi w niebo obłąkane oczy
          I dłonie drżące
          I mroki pije źrenicą zagasłą,
          Wierząc w dnia hasło.

          Wiem, odleciały te ptaki daleko,
          Co nam na skrzydłach niosły chwały zorze,
          I z rzek już naszych te wody nie cieką,
          Które szły w morze...
          I syn się karmi kłosami gorzkiemi
          Z ojców swych ziemi.

          Sam Bóg zagasił nad nami pochodnię
          I na mogiły strząsnął jej popioły.
          Idziem, jak idą bezdomne przechodnie,
          Z zwiędłemi czoły,
          A stopy naszej zasypuje ślady
          Wicher zagłady...

          Wiem, niech mi smętne echo nie powtarza
          Tego, co wstydem pali i co boli.
          Bom ja też rodem z wielkiego cmentarza
          l z krwawej roli...
          I ja też lecę jak ptak obłąkany
          I wichrem gnany.

          Przecież o zmierzchy skrzydłami bijąca
          I piekieł naszych ogamiona sferą,
          Oczyma szukam dnia blasków i słońca.
          Contra spem - spero...
          I w mogił głębi czuję życia dreszcze,
          I ufam jeszcze...

          Przeciw nadziei i przeciw pewności
          Wystygłych duchów i śmierci wróżbitów
          Wierzę w wskrzeszenie popiołów i kości,
          W jutrznię błękitów...
          I w gwiazdę ludów wierzę wśród zawiei,
          Przeciw nadziei!


          Maria Konopnicka



          • roosvelt1984 NABIJACIE LICZNIK 03.05.03, 22:25
            Tu nie ma nic pięknego. Szukam jakichś wartościowych cytatów na maturę, to jest
            ostatnie miejsce z którego cokolwiek mógłbym wyciągnąć.

            "Boreas Mun wyrzygał się na lód"
            (A.Sapkowski, "Wieża jaskółki")
            • Gość: oko Pójdź, dziecię, ja cię uczyć każę IP: *.chello.pl 05.05.03, 14:21
              Maria Konopnicka

              PRZED SĄDEM


              Drobny, wychudły, z oczyma jasnemi,
              W których łzy wielkie i srebrne wzbierały
              I gasły w rzęsach spuszczonych ku ziemi,
              Blady jak nędza, a tak jeszcze mały,
              Że mógł rozpłakać się i wołać: Matko!
              Gdyby miał matkę... i mógł stroić psoty,
              I pocałunków żądać, i pieszczoty,
              I spać na piersiach ojca... a tak drżący,
              Jak ptak wyjęty z gniazda i już mrący,
              Wiejski sierota stał w sądzie przed kratką.

              A dziwna była ta sala sądowa,
              Wielka i pusta, i ciemna, i chłodna,
              I bezlitosna, i łez ludzkich głodna.
              I nigdy dla nich nie mająca słowa
              Miłości bratniej, i taka surowa,
              Tak spiskująca ławkami w półkole
              Na ludzką nędzę i ludzką niedolę,
              Że Chrystus biały, co stał tam w pobliżu,
              Zdawał się cierpieć i drżeć na swym krzyżu.

              Przy winowajcy nie było nikogo...
              I któż by bronił dziecięcia nędzarzy?
              Chyba te wielkie dwie łzy, co po twarzy
              Leciały jakąś pełną iskier drogą.
              Chyba dzieciństwo, nędz pełne, sieroty
              I chyba tylko promyczek ten złoty,
              Co mu przez okno upadał na głowę,
              Jakby Bóg gładził włosięta mu płowe.

              Wszedł sędzia, spojrzał i rzekł: "Gdzie rodzice?"
              "Nieznani" - odrzekł pan pisarz z powagą.
              Chłopiec wzniósł zgasłe, błękitne źrenice
              I ściągnął świtkę na pierś swoją nagą,
              Bo oto nagle od jednego słowa
              Zjęło go zimno i pustka grobowa...
              Sędzia zadumał się, pochylił czoła
              I spytał znowu: "Czy w wiosce jest szkoła?"

              "Nie". - Pisarz zwykle chmurny był w urzędzie,
              Przy tym - pytanie było jakoś dziwne...
              Wahał się chwilę, czy właściwym będzie
              Odpowiedź chłopca pisać w protokóle;
              Więc wyprostował palce swoje sztywne
              I bębnił z lekka po szarej bibule...
              A sędzia patrzył na drżącą dziecinę,
              Na ręce nagie, wychudłe i sine,

              Na pierś zapadłą i nędzne łachmany,
              Na blask tych oczu zmącony i szklany,
              Gdzie przecież mogły odbić się niebiosy...
              Na drobną główkę, gdzie myśl głucho śpiąca
              Nie znała światła innego prócz słońca
              I innych wrażeń ożywczych prócz rosy.

              I dziwnym cieniem zaszło mu oblicze,
              I w piersi uczuł drżenie tajemnicze,
              Jakby ta sala pusta była tronem,
              Nad którym przyszłość z czołem zachmurzonem
              Zasiada, pełna klęsk i spustoszenia...
              I jakimś grzmiącym i ogromnym słowem
              Oblicza plony na polu jałowem,
              Przed sąd wzywając całe pokolenia...

              I widział, jak szły gęste, ciemne tłumy
              I tamowały ruch globu w błękicie...
              I spostrzegł, pełny trwogi i zadumy,
              Że były chmurą ogromną o świcie,
              Przez którą przebić nie mogło się słońce,
              I zmierzch nad ziemią trwał przez lat tysiące...
              Widział, że tłum ten - to siła stracona
              Dla wielkich celów i dążeń ludzkości,
              I czytał w groźnym spojrzeniu przyszłości,
              Że chce rachunku - z miliona...
              I ujrzał nagle, że wydziedziczeni
              Za społeczeństwa swego cierpią winy...
              I przerażony - posłyszał w przestrzeni
              Sądy - nad sprawą chłopczyny...

              "Niechże was Chrystus - głos mówił - rozsądzi,
              Kto więcej winien: czy ten nieświadomy,
              Co drogi nie zna i w ciemnościach błądzi,
              Czy wy, co grube spisujecie tomy
              Karnej ustawy, a nie dbacie o to,
              By uczyć dziecię, które jest sierotą?...
              Niechże was Chrystus sądzi!"
              Lecz krzyż czarny
              Stał nieruchomy i cichy na stole,
              Jako milczące wobec łez ołtarze...

              A sędzia powstał i szedł, gdzie pacholę
              Blade czekało na wyrok surowy,
              I dotknął ręką jego płowej głowy,
              I rzekł: "Pójdź, dziecię! ja cię uczyć każę!"

    • Gość: jurek Re: To, co piękne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.03, 19:41
      piekno jest wszedzie - trzeba je tylko umiec znalezc.
    • Gość: kolin kertiz To, co IP: *.enterpol.pl 24.06.03, 11:18
      Ale zły, iż na się wie zawżdy co sprosnego,
      Maca skobli, potrząsa wrzeciadza słabego.
      Już zawżdy łosiej skóry pociąga na brzuchu;
      Już siekiera za pasem, juz pies na łańcuchu...

      Acz nie chodzą w sajeniach, lecz zacność każdego
      Juz go czyni przed Panem dziwnie osobnego


      M. Rej
      • Gość: kolin kertiz Karolinator wypowiada się o ludzkim zachowaniu IP: *.enterpol.pl 24.06.03, 11:22
        If you ever get close to a human
        and human behaviour
        be ready to get confused
        There's definitely no logic
        to human behaviour
        but yet so irresistible
        there's no map
        to human behaviour
        they're terribly moody
        then all of the sudden turn happy
        but, oh, to get involved in the exchange
        of human emotions is ever so satisfying
        there's no map
        and a compass
        wouldn't help at all
        human behaviour


        bjork
        • sen.dzia.li To 24.06.03, 11:26
          Darling stop confusing me
          With your wishful thinking
          Hopeful embraces
          don't you understand?
          I have to go through this
          I belong to here where
          No-one cares and no-one loves
          No light no air to live in
          A place called hate
          The city of fear

          I play dead
          It stops the hurting
          I play dead
          And the hurting stops
          It's sometimes just like sleeping
          Curling up inside my private tortures
          I nestle into pain
          Hug suffering
          Caress every ache

          I play dead
          It stops the hurting

          I play dead


          bjork
          • kolargol Re: To 02.07.03, 19:05


            Niebieskie oczy, krągłe paciory,
            kąpane w niebie w dawne wieczory,
            Leżą w komorze, w starej szufladzie -
            Kurz na nie pada, warstwą się kładzie...

            Pocałowania, słodkie pieszczoty,
            pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
            z dala od ludzi, z dala od zgiełku
            na dnie szuflady leżą w pudełku. -

            I nic już więcej, tylko dwie róże,
            i jedno słowo złote i duże,
            zwinięte w papier leży w ukryciu -
            może się przydać jeszcze raz w życiu. -

            Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
            • kolargol To co piekne 02.07.03, 19:23
              Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady
              Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,
              I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,
              I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.

              A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci
              Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście,
              I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście,
              By się w nich docałować twych chrząstek i kości.

              A one wypukleją na dłoni przegibie,
              Niby pestki owoców, zróżowionych znojem,
              I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem,
              Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie.

              Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie,
              A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę,
              Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie,
              Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę.


              Boleslaw Lesmian
              • kolargol Re: To co piekne 02.07.03, 22:28
                Nie, nie możesz teraz odejść... Spis rzeczy

                Nie, nie możesz teraz odejść
                Kiedy cała jestem głodem
                Twoich oczu, dłoni twych
                Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze
                Nim odbierzesz mi powietrze
                Zanim wejdę w wielkie nic

                Nie, nie możesz teraz odejść
                Jestem rozpalonym lodem
                Zrobię wszystko, tylko bądź
                Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
                Płonę, płonę, płonę, płonę...
                Zimnym ogniem czarnych słońc

                Nie, nie możesz teraz odejść
                Popatrz listki takie młode
                Nim jesieni rdza i śmierć
                Bądź - proszę cię na rozstań moście
                Nie zabijaj tej miłości
                Daj spokojnie umrzeć jej

                Jonasz Kofta
                • kolargol Re: To co piekne 03.07.03, 01:13
                  przyniosę ci jutro garść wiatru
                  może rozwieje
                  uśpione pragnienia
                  łudzę się że potrafię
                  przynieść ci też
                  nadzieje

                  wygladam dzisiaj
                  jak zmartwiały liść
                  mało zielony
                  ziemia przyjęła go
                  bez wyboru

                  jak ci na imię
                  pytam
                  bo zgubiłam gdzieś
                  swoje

                  karmię oczy ciemnością
                  zła całego świata
                  piją w domu mego ciała
                  czerwone wino
                  przy okazji spaceru
                  po aleji cierpienia

                  źle robię
                  powiedziałam sobie
                  a mądrość się odwracała
                  źle robisz
                  mówiło sumienie
                  i świętych zastępy
                  ideały
                  i kara

                  zginę w chwili gdy tarzając się w lekkości twych ramion
                  nie odnajdę idealnego kształtu

                  noszę ciężary za lekko
                  na mych barkach
                  spoczywa jeszcze za mało
                  by nazwać to życiem
                  boże nie patrz

                  radości moje wszystkie
                  z całego życia
                  policzalne na palcach jednej ręki

                  Pola Stan
                  • kolargol Re: To co piekne 03.07.03, 16:51
                    W złotych strzępach liści drzewa nocą stoją,
                    Księżyc srebrne smugi po ziemi rozwłóczy.
                    Nic mi nie pomoże na tęsknotę moją,
                    Już mnie żadne szczęście od niej nie oduczy.

                    Pobielały domy od srebrnej poświaty,
                    Jesienny przymrozek słabe ciało krzepi.
                    Tylko zeschłe liście, tylko zwiędłe kwiaty!
                    Może być, jak było, może nie być lepiej.

                    Jan Lechon
                    • kolargol Re: To co piekne 03.07.03, 16:53
                      Rozchyl tylko raz zasłonę
                      Z niewidzialnej bieli,
                      A zobaczysz taka stronę,
                      Od której wzrok dzieli.
                      Ręką, z ciała uwolnioną,
                      Tkniesz umarłej drżące łono,
                      Ciężką bramę pchniesz zamknioną
                      Mamertyńskiej celi.

                      W towojej tylko, twojej mocy,
                      Byś zobaczył siebie,
                      Byś doczekał Wielkanocy
                      Na twym własnym niebie,
                      Ujrzał świętych, twarz przy twarzy,
                      Którzy zstąpią z swych witraży
                      I roztrącą ci grabarzy
                      Na twoim pogrzebie.

                      Jan Lechon
                      • sainbois 92 sonet Wiliama Szekspira 07.07.03, 15:20
                        Zrób rzecz najgorszą: zabierz swoją miłość;
                        Po kres dni moich nie zdołasz mnie rzucić.
                        Życie z miłością tak bo się złączyło,
                        Że pójdzie za nią i więcej nie wróci.
                        Za nic mam tedy najgorsze cierpienia,
                        Skoro najmniejsze z nich zabić mnie zdoła;
                        Większa bo radość mój los opromienia,
                        Niż którą kaprys przelotny wywoła.
                        Twoja niestałość serca mi nie wzburzy,
                        Odkąd mój żywot w twoim posiadaniu;
                        Pogody mojej żaden cień nie chmurzy:
                        Szczęśliwa w śmierci, szczęśliwa w kochaniu.

                        Lecz w jakimż robak nie kryje się drzewie?
                        Kłamiesz, być może, a ja o tym nie wiem.
                        • sainbois Anonim, W. Broniewski 08.07.03, 11:34
                          Jak poryw melodii, jak powiew bzu,
                          kiedy w Polsce nad Wisłą bzy kwitną,
                          jak szczęście płynące falą woni i snu
                          mazowiecką pogodą błękitną,
                          jak to, czego nie było, jak to, co ma być,
                          ale jeszcze niepewne i trwożne,
                          jak pierwiosnki, jak brzozy przydrożne,
                          jak powój, co pragnie się wić,
                          jak zieleń rozhukana w maju,
                          jak woda, co brzegi rwie,
                          jak jaskółki, co w niebie śmigają
                          po dwie,
                          jak lot ogromnego ptaka,
                          jak szczęście w Słowie -
                          ona właśnie była we mnie taka
                          i zaciążyła ołowiem...
                          • sainbois 61 sonet Wiliama Szekspira 08.07.03, 23:25
                            Czy to z twej woli twój obraz otwiera
                            Ciężkie powieki moje nocą ciemną?
                            Czy to ty pragniesz, bym się przebudziła,
                            Gdy cień twój tańczy i drażni się ze mną?
                            Czy to jest twój duch od ciebie nasłany
                            Z dala od domu, by w myśl mą się wkradał,
                            Szukał mych błędów i chwil zmarnowanych,
                            By twej zazdrości sens jakowyś nadał?
                            Nie, twoja miłość nie jest aż tak wielka,
                            By mi zakłócać spokój nocnych marzeń,
                            To moja własna miłość-budzicielka
                            Wciąż mi dla ciebie nocą czuwać każe.

                            A przeto czuwam, gdy ty o tej porze
                            Przy innych nazbyt blisko jesteś może.
    • Gość: krytyk Re: To, co piękne... IP: intranet:* / 192.168.0.* 08.07.03, 13:19
      Polecam teksty na forum Edukacja - Prywatne - Acta Gnoseologica
      • kolargol Re: To, co piękne... 13.07.03, 00:03
        Który skrzywdziłeś człowieka prostego
        Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
        Gromadę błaznów koło siebie mając
        Na pomieszanie dobrego i złego,

        Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
        Cnotę i mądrość tobie przypisując,
        Złote medale na twoją cześć kując,
        Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,

        Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
        Możesz go zabić - narodzi się nowy.
        Spisane będą czyny i rozmowy.

        Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
        I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

        Washington D.C., 1950


        Czeslaw Milosz
        • kolargol Re: To, co piękne... 13.07.03, 00:33
          Już nie goń. Cicho. Jak miękko deszcz pada
          Na dachy tego miasta. Jak wszystko jest
          Doskonałe. Teraz, dla was dwojga budzących się
          W królewskim łożu pod oknem mansardy.
          Dla mężczyzny i kobiety. Albo dla jednej rośliny
          Podzielonej na męskość i żeńskość, które tęskniły do siebie.
          Tak, to mój podarunek. Nad popiołami.
          Na gorzkiej, gorzkiej ziemi. Nad podziemnym
          Echem wezwań i przysiąg. Abyście o poranku
          Byli uważni: pochylenie głowy,
          Ręka z grzebieniem, dwie twarze w lustrze
          Są tylko raz, na zawsze. I niekoniecznie w pamięci.
          Abyście byli uważni na to, co jest chociaż mija
          I w każdej chwili wdzięczni, świętujący wszelkie istnienie.
          Ten mały park, zielonawe popiersia z marmuru
          W świetle perłowym, w letni drobny deszcz
          Niech jak był kiedy pchnęliście furtkę zostanie.
          I ulica wysokich zliszajonych bram,
          Którą ta wasza miłość nagle przemieniła.

          Czeslaw Milosz
          • sainbois Śpiewane przez tę, która tu była 13.07.03, 13:48
            O ma Miłości wielkiego marzenia, me serce otwarte na nieśmiertelność, twa dusza
            otwarta na władzę znaczeń
            i oby wszystko poza snem, aby wszystko na świecie było nam łaską w drodze!

            Saint-John Perse
            • albertx Re: Śpiewane przez tę, która tu była 22.07.03, 00:35
              +
              • kolargol Re: Śpiewane przez tę, która tu była 27.07.03, 16:20
                Nie paliłeś dawniej tyle co dziś.
                Zapałka ci drży,
                nielekko nam iść.
                Wlejmy kroplę gorzkich żalów do szkła.
                Nie wstydźmy się słów, nie bójmy się dnia.

                Pijmy wino za kolegów,
                którym szczęścia w życiu brak.
                Za tych, którym zawsze idzie nie tak;
                kobiety nie te i zimy zbyt złe.
                My, co mamy ciepłą strawę i kąt,
                opinię jak łza - przepustkę na ląd
                Pijmy wino za kolegów,
                co się niby iskry tlą,
                których jakiś Bóg przeznaczył na złom.
                Pociągi nie te, pogody zbyt złe.
                My, co mamy mocne zdrowie jak skaut.
                Nie czeka nas głód, nie grozi nam aut.
                Pijmy wino za kolegów, których wciąż omija raut.

                Idźmy w taniec malowany na szkle,
                bo żona ma żal, do tańca się rwie.
                Pijmy wino za kolegów do dna,
                bo oni - to my, a my - to już mgła.
                Pijmy wino za kolegów do dna,
                bo oni - to my, a my - to już mgła.
                Pijmy wino za kolegów do dna,
                bo oni - to my, a my - to już mgła.

                Agnieszka Osiecka
                • kolargol Re: Śpiewane przez tę, która tu była 27.07.03, 16:23
                  Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila,
                  splecione ręce gdzieś na plaży, oczu błysk,
                  wysłany w biegu krótki list,
                  stokrotka śniegu, dobra myśl,
                  to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć,

                  Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
                  i nie wybaczy nikt chłodu ust twych.

                  Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach,
                  kropelka żalu, której winien jesteś ty,
                  nieprawda, że tak miało być,
                  że warto w byle pustkę iść,
                  to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.

                  Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
                  i nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów,
                  uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
                  i nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów.

                  Odloty nagłe i wstydliwe, niezabawne,
                  nic nie wiedzący, a zdradzony pies czy miś,
                  żałośnie chuda kwiatów kiść,
                  I nowa złuda, nowa nić,
                  to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.

                  Uciekaj, skoro świt...

                  Agnieszka Osiecka
                  • kolargol To co piekne 27.07.03, 16:30
                    Ja nie chcę spać Spis rzeczy

                    Ja nie chcę spać,
                    ja nie chcę umierać,
                    chcę tylko wędrować
                    po pastwiskach nieba,
                    białozielone obłoki zbierać,
                    nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

                    Są jeszcze brzegi
                    na których nie byłam,
                    są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam,
                    są pocałunki, na które czekam,
                    listy z daleka, drogi od wiatr.

                    Ja nie chcę spać,
                    ja nie chcę umierać,
                    chcę tylko wędrować
                    po pastwiskach nieba,
                    białozielone obłoki zbierać,
                    niczego więcej mi nie potrzeba.

                    A chociaż nie ma
                    tam brzegu mojego,
                    śniegów i nieba, nieba zielonego,
                    noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
                    być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.

                    Agnieszka Osiecka
                    • kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:32
                      Kiedy mnie już nie będzie

                      Siądź z tamtym mężczyzną
                      twarzą w twarz,
                      kiedy mnie już nie będzie.
                      Spalcie w kominie
                      moje buty i płaszcz,
                      zróbcie sobie miejsce...

                      A mnie oszukuj mile
                      uśmiechem, słowem, gestem,
                      dopóki jestem, dopóki jestem

                      Płyń z tamtym mężczyzną
                      w górę rzek,
                      kiedy mnie już nie będzie,
                      znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg,
                      zróbcie sobie miejsce...

                      A mnie wspominaj czule,
                      że mało tak się śniłem,
                      a przecież byłem, no przecież byłem...

                      Dziel z tamtym mężczyzną
                      chleb na pół,
                      kiedy mnie już nie będzie,
                      kupcie firanki, jakąś lampę i stół,
                      zróbcie sobie miejsce...

                      A mnie bezczelnie kochaj,
                      choć smutne śpiewki przędę,
                      bo przecież będę, no przecież będę.

                      Agnieszka Osiecka
                    • kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:34
                      Konie Spis rzeczy

                      do piosenki Włodzimierza Wysockiego

                      Czarne konie, czarne wichry dwa, unoszą mnie, unoszą.
                      Nie chcą wody pić o jadło mnie nie proszą.
                      Czy powietrza tak mi mało, czy mnie piekło zawołało,
                      Że pomykam, jak na skrzydłach, wilki płosząc.

                      Dajcie pożyć, konie, dajcie! Dajcie dożyć, konie!
                      Na cóż bracia nam ten wieczny lot?
                      Cóż mi za konie los nadarzył, jakby w nich palił ktoś,
                      A ja żyłam nie dość i śpiewałam nie dość!

                      Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać,
                      Jeszcze dzień, jeszcze noc, na wichurze by stać.

                      Będzie tak, że gdzieś w pół drogi byle wiatr mnie w końcu
                      zmiecie.
                      I zataszczą mnie na saniach, i dopalą mnie jak świecę.
                      Ech! ty psie, o diablej twarzy, nie poganiaj moich koni!
                      Daj mi chwilę, by pomarzyć, dorzuć drugą, żeby zmądrzeć.

                      Dajcie pożyć, konie, dajcie! Dajcie dożyć, konie!
                      Na cóż bracia nam ten wieczny lot?
                      Cóż mi za konie los nadarzył, oba jak czarty złe,
                      A tu dożyć się chce i dośpiewać się chce!

                      Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać,
                      Jeszcze dzień, jeszcze noc, na wichurze by stać.

                      Jestem w porę, chwała Bogu, kto by śmiał się spóźniać w Raju.
                      Czy to anioły słychać już, jak bezradośnie mi śpiewają?
                      Czy to może dzwonek dzwoni, pół się śmieje i pół szlocha,
                      Czy to ja się drę i klnę ten zaprzęg mój, te bestie dwie!

                      Dajcie pożyć, konie, dajcie! Dajcie dożyć, konie!
                      Na cóż bracia nam ten wieczny lot?
                      Cóż mi za konie los nadarzył, jakby w nich palił ktoś,
                      A ja żyłam nie dość i śpiewałam nie dość!

                      Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać,
                      Jeszcze dzień, jeszcze noc, na wichurze by stać.

                      Agnieszka Osiecka
                      • kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:42
                        Na zakręcie

                        Dobrze się pan czuje?
                        To świetnie,
                        właśnie widzę – jasny wzrok, równy krok
                        jak w marszu.

                        A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
                        Moje prawo to jest pańskie lewo.
                        Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
                        a ja – rozdarte drzewo.
                        Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
                        Ode mnie widać niebo przekrzywione.
                        Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
                        Pan kocha swoją żonę.

                        Pora wracać, bo papieros gaśnie.
                        Niedługo, proszę pana, będzie rano.
                        Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie.
                        A robotnicy wstaną.

                        A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
                        Migają światła rozmaitych możliwości.
                        Pan mówi: basta, pauza, pat.
                        I pan mi nie zazdrości.

                        Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie.
                        Niedługo, pan to czuje, będzie rano.
                        Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie.
                        A robotnicy wstaną.

                        A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
                        Choć gdybym chciała – bym się urządziła.
                        Już widzę: pieska, bieska, stół.
                        Wystarczy, żebym była miła.

                        Pan był także, proszę pana, na zakręcie.
                        Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia.
                        I pan haruje, proszę pana, jak ten wół.
                        A moje życie się kolebie niczym balia.

                        Pora wracać, już śpiewają zięby.
                        Niedługo, proszę pana, będzie rano.
                        Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby.
                        Nim robotnicy wstaną.

                        To nasze ostatnie bolero...

                        Agnieszka Osiecka
                      • kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:44
                        Sztuczny miód

                        Możesz pić z byle kim,
                        byle gdzie!
                        W byle Krym, w byle Rzym -
                        proszę cię!
                        Mam co palić, nie musze wciąż jeść,
                        nie potrzeba mi... Zresztą... Pal sześć!
                        Możesz nie dać mi grosza na dom,
                        tylko proszę cię,
                        proszę -
                        zmień ton!
                        Możesz bredzić... Pleść bzdury... Androny...
                        Tylko błagam cię: nie mów, nie mów, tylko nie mów - do
                        mnie jak do żony!

                        Bo to wszystko nie tak,
                        nie tak,
                        nie tak,
                        no, a jeśli,
                        jeżeli
                        nie tak, nie tak, nie to,
                        no to po co nam było w to gnać,
                        tamto rwać,
                        iść pod prąd, pod wiatr,
                        gniado wić
                        niby ptak,
                        no - jeżeli ma być
                        nie tak?
                        Słowa jak sztuczny miód,
                        ersatz, cholera, nie życie,
                        miał być raj, miał być cud
                        i ćwiartka na popicie,
                        a to wszystko nie tak, nie tak,
                        nie to,
                        a jeżeli, a jeśli - nie to,
                        no to o co, u diabła, nam szło?

                        Możesz iść, dokąd chcesz,
                        wiesz, gdzie drzwi,
                        w byle ziąb, w byle deszcz,
                        w byle sny...
                        Ja na kłamstwie się znam tak jak ty,
                        sztucznym miodem karmieni - to my.
                        Znamy lata trwożniejsze niż dzwon.
                        Tylko proszę - ten ton... ten ton.
                        Wygadujcie, panowie, androny,
                        tylko błagam - nie mówcie, nie mówcie już do nas jak do żony.

                        Bo to wszystko nie tak,
                        nie tak,
                        nie tak,
                        no, a jeśli,
                        jeżeli
                        nie tak, nie tak, nie to,
                        no to po co nam było w to gnać,
                        tamto rwać,
                        iść pod prąd, pod wiatr,
                        gniado wić
                        niby ptak,
                        no - jeżeli ma być
                        nie tak?
                        Słowa jak sztuczny miód,
                        ersatz, cholera, nie życie,
                        miał być raj, miał być cud
                        i ćwiartka na popicie,
                        a to wszystko nie tak, nie tak,
                        nie to,
                        a jeżeli, a jeśli - nie to,
                        no to o co, u diabła, nam szło?
                        - ...O szkło?

                        Agnieszka Osiecka
                        • sainbois Wieczorem 27.07.03, 20:52
                          mała moja maleńka
                          chwieją się żółte mlecze
                          w dolinę napływa gór cień
                          cichy odwieczerz
                          brodzi w zmierzchowym nurcie
                          już późno

                          mały mój ukochany
                          trudno z miłości się podnieść
                          a jeszcze ciężej od złych nowin
                          gdy patrzysz na mnie ciemnym nowiem
                          smutniej mi chłodniej
                          boję się

                          rozstać się musimy
                          ty z innym do ślubu jedziesz
                          na srebrne noce złote dnie
                          moja droga gdzie indziej wiedzie
                          we mgle
                          tam gdzie najsamotniejsi

                          słyszę turkot karocy
                          niebo nazbyt się chmurzy
                          daj rękę ukochany raz jeszcze
                          o ciemne godziny pieszczot
                          co było nie może trwać dłużej
                          czas mi już czas
                          całuj ostatni raz
                          żegnaj

                          dobrzy ludzie
                          błogosławcie zdarzenia które przeszły
                          błogosławcie i te co przyjdą
                          Józef Czechowicz
                          • kolargol To co piekne 31.07.03, 02:06
                            Tak bardzo jesteśmy zranieni
                            I wydaje nam się że umieramy,
                            Kiedy ulica rzuca nam złe słowo.
                            Ulica o tym nie wie,
                            Nie dźwiga na sobie takiego brzemienia.
                            Nie przywykła aby wybuchał na niej
                            Wezuwiusz bólu.
                            Zatarły się wspomnienia prehistorycznych czasów,
                            Odkąd światło stało się sztuczne,
                            Odkąd aniołowie grają tylko z ptakami i kwiatami
                            Lub uśmiechają się przez sen dziecka.

                            Z niemieckiego Zbigniew Herbert

                            Nelly Sachs
                            • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 02:41
                              O świcie przyszli pod dom
                              chcą wejść do środka pukają
                              Matka zerwana ze snu
                              na progu przed nimi staje
                              Czego chcą ludzie ci
                              którzy przychodzą nad ranem

                              Jej syna nie ma tu dziś
                              nie wierzcie na pewno kłamie
                              Ja nie wiem gdzie jest mój syn
                              zbudzony krzykiem syn staje
                              Czego chcą ludzie ci...

                              W jej życiu jest tylko on
                              nic nie wie o jego walce
                              Są sprawy o których syn
                              nie mówi nawet swej matce
                              Czego chcą ludzie ci...

                              Odzywał się coraz mniej
                              wciąż budził się ze świtaniem
                              Drżał gdy ktoś stukał do drzwi
                              uciekał z domu nad ranem
                              Czego chcą ludzie ci...

                              Do okna podchodzi jak cień
                              zbudzony nagłym wołaniem
                              Po cichu wymyka się
                              i patrzy czy biegną na nim
                              Czego chcą ludzie ci...

                              O świcie przyszli pod dom
                              w ten dzień od dawna czekany
                              Jej syna nie ma tu już
                              Zabili go do drzwi pukaniem
                              Czego chcą ludzie ci
                              którzy przychodza nad ranem

                              Lluis Serrahima
                              • sainbois Spokój 31.07.03, 12:38
                                Kiedyż, gołębiu dziki, Spokoju, skrzydła twe drżeć
                                Przestaną, lot swój przerwiesz i siądziesz w cieniu mych liści?
                                Kiedyż, kiedy, Spokoju, zrobisz tak, kiedy? Nie będę
                                Kłamał własnemu sercu: tak, czasem przybywasz; lecz
                                Ta szczypta - czyż to spokój? Czysty spokój czyż się ziści
                                Gdy trwa zgiełk wojen, wojenna trwoga i Śmierci tętent?

                                Wiem, grabieżczy Spokoju: Pan zawsze w miejsce twe wstawi
                                Jakieś dobro! Zaiste: daje Cierpliwość, potęgę,
                                Co chce przewyższyć Spokój. Lecz on, gdy w gnieździe się zjawi,
                                Przybywa dla większej sprawy, nie dla gruchania, zabawy -
                                W jego cieple życie się lęgnie.

                                Gerard Manley Hopkins
                                • kolargol To co piekne 31.07.03, 16:36
                                  takaś mała a łzy takie ogromne
                                  takie ciężkie że aż głowa się chyli
                                  opadają te łzy twoje w dół pionem
                                  tak najprościej ku głębokim dnom chwili
                                  takaś mała a łzy takie ogromne.

                                  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
                                  . . . .

                                  stoisz mi w oczach jak łzy.

                                  Andrzej Trzebinski
                                  • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:40
                                    Kiedy deszcz chłodny pada wchodzę między drzewa,
                                    I zimna, szmerna ciemność zaraz mnie uwięzi,
                                    Nie wiem czy szumią liście, czy szumi ulewa
                                    I radość moja wzrasta wśród mokrych gałęzi.

                                    Wszystko czym co dzień żyję gdzieś się zaprzepaszcza,
                                    Przytulam się do drzewa i chłód mnie przenika,
                                    Siostra noc mnie przygarnia połą swego płaszcza
                                    I świat się odnajduje - w miarę jak świat znika.


                                    Jarosław Iwaszkiewicz

                                    • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:44


                                      Niebieskie oczy, krągłe paciory,
                                      kąpane w niebie w dawne wieczory,
                                      Leżą w komorze, w starej szufladzie -
                                      Kurz na nie pada, warstwą się kładzie...

                                      Pocałowania, słodkie pieszczoty,
                                      pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
                                      z dala od ludzi, z dala od zgiełku
                                      na dnie szuflady leżą w pudełku. -

                                      I nic już więcej, tylko dwie róże,
                                      i jedno słowo złote i duże,
                                      zwinięte w papier leży w ukryciu -
                                      może się przydać jeszcze raz w życiu. -

                                      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

                                    • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:45


                                      Życie dawno mnie nauczyło,
                                      że muzyka i poezja
                                      jest czymś najpiękniejszym na świecie,
                                      co życie może nam dać.
                                      Oprócz miłości oczywiście.

                                      W starych wypisach
                                      wydanych jeszcze za c.k. Austrii
                                      w roku, w którym umarł Vrchlicky,
                                      wyszukiwałem rozpraw o poetyce
                                      i ozdobnikach poetyckich

                                      Potem włożyłem do szklanki różyczkę,
                                      zapaliłem świeczkę
                                      i zacząłem pisać swoje pierwsze wiersze.

                                      Tylko buchnij płomieniu słów,
                                      pal się,
                                      choćbym miał sobie palce poparzyć!

                                      Zaskakująca metafora to coś więcej
                                      niż złoty pierścionek na palcu.
                                      Ale i Rymownik Puchmajera
                                      nie zdał mi się na nic.

                                      Daremnie zbierałem myśli
                                      i kurczowo zaciskałem powieki
                                      aby usłyszeć cudowny pierwszy wiersz.
                                      W ciemności bowiem zamiast słów
                                      ujrzałem kobiecy uśmiech i na wietrze
                                      rozwiane włosy.

                                      To było moje przeznaczenie.
                                      Przedzierałem się za nim bez tchu
                                      przez całe życie.

                                      Jaroslav Seifert
                                    • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:46

                                      Wieczór nad leśnym tłumem drzew
                                      Ciemności piętrzy zwał.
                                      Jak łka rozpacznym smutkiem śpiew,
                                      Co z gąszcza liści wstał.

                                      Wieczór odsunął stary dzień
                                      Gdzieś w niepowrotną dal
                                      Jak płacze rzeka skryta w cień
                                      Bezsilnym łkaniem fal.

                                      Jęk skargi leci w pustkę pól,
                                      Z oddali zawył pies...
                                      Najgłębszy serca mego ból
                                      Jest niemy i bez łez.

                                      Leopold Staff

                                    • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:47
                                      Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
                                      czy to poważne, czy to pożyteczne -
                                      co świat ma z dwojga ludzi,
                                      którzy nie widzą świata?

                                      Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
                                      pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
                                      że tak się stać musiało - w nagrodę za co? za nic;
                                      Światło pada znikąd -
                                      dlaczego właśnie na tych, a nie na innych?
                                      Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
                                      Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
                                      strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

                                      Spójrzcie na tych szczęśliwych,
                                      gdyby się chociaż maskowali trochę,
                                      udawali zgnębienie krzepiąc przyjaciół;
                                      Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
                                      Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
                                      A te ich ceremonie, ceregiele,
                                      wymyślili obowiązki względem siebie -
                                      wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

                                      Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
                                      gdyby ich przykład dał się naśladować.
                                      Na co liczyć by mogły religie, poezje,
                                      o czym by pamiętano, czego zaniechano,
                                      kto by chciał zostać w kręgu.
                                      Miłość szczęśliwa. Czy to konieczne?
                                      Takt i rozsądek każą milczeć o niej
                                      jak o skandalu z wysokich sfer życia.
                                      Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
                                      Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
                                      zdarza się przecież rzadko.

                                      Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
                                      Twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.

                                      Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

                                      Wisława Szymborska

                                    • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:48
                                      Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
                                      Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
                                      Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
                                      Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
                                      Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
                                      Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
                                      Wybaczcie mi, dalekie wojny, że noszę kwiaty do domu.
                                      Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.
                                      Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
                                      Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
                                      Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
                                      Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.
                                      I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
                                      zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
                                      odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
                                      Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.
                                      Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
                                      Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
                                      Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
                                      Ścierp, tajemnico bytu, że wyskrobuję nitki z twego trenu
                                      Nie oskarżaj mnie duszo, że rzadko cię miewam.
                                      Przepraszam wszystko, że nie mogę być wszędzie.
                                      Przepraszam wszystkich, że nie umiem być każdym i każdą.
                                      Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
                                      ponieważ sama sobie na przeszkodzie.
                                      Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
                                      a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.


                                      Wisława Szymborska

                                      • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:03
                                        "Przypowieść"

                                        Rybacy wyłowili z głębiny butelkę. Był w niej
                                        papier, a na nim takie były słowa: "Ludzie,
                                        ratujcie! Jestem tu. Ocean mnie wyrzucił
                                        na bezludną wyspę. Stoję na brzegu i czekam
                                        pomocy. Spieszcie się. Jestem tu!"
                                        - Brakuje daty. Pewnie już za późno. Butelka
                                        mogła długo pływać w morzu - powiedział
                                        rybak pierwszy.
                                        - I miejsce nie zostało oznaczone. Nawet
                                        ocean nie wiadomo, który - powiedział rybak drugi
                                        - Ani za późno, ani za daleko. Wszędzie jest
                                        wyspa Tu - powiedział rybak trzeci.
                                        Zrobiło się nieswojo, zapadło milczenie.
                                        Prawdy ogólne mają to do siebie.



                                        Wisława Szymborska
                                      • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:04
                                        "Ważne"

                                        To, że wszystko dzieje się inaczej
                                        to cierpienie tędy i owędy
                                        ten dzień bez kochanej ręki
                                        ten ból i tak dalej
                                        ten mróz, że tylko jeden piec mnie rozumiał
                                        gdy kładłem serce do zimnego łóżka
                                        ta jesień lekko chora po tej stronie świata
                                        ta małpa bez małpy

                                        powiedz, że to właśnie jest ważne



                                        Jan Twardowski
                                      • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:05
                                        Skąd to zmęczenie w nas każdego rana
                                        Jakby każda noc była nie przespana
                                        Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare
                                        Czemu gonimy tacy zadyszani,
                                        Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami
                                        I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy.
                                        Stąd ten krzyk - szybciej, szybciej. Inaczej padniemy...


                                        Ernest Bryll

                                      • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:06
                                        Żółta nadgryziona brzoskwinia
                                        zawisła nisko nad horyzontem
                                        Nadszarpnięta kula
                                        Napoczęta papierówka
                                        Odbicie słońca
                                        Wspina się wyżej
                                        Przedziera przez mgłę
                                        przyćmiewa blask płatków śniegu
                                        Błyszczy tajemnicą
                                        I tak co noc
                                        • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:08
                                          Nocy bezsenna, nocy stracona
                                          z sercem u gardła
                                          myśli tłum w głowie
                                          złość, strach, marzenia
                                          nic nie pomaga
                                          leżę i myślę, niemy jak w grobie
                                          Jak bezkresności siła mnie zgniata
                                          bezwonną słabość wyrywa na wierzch
                                          ta noc, ta gwiezdna Pani Wszechświata
                                          bezksiężycowa jak bezlitosna
                                          topi w ciemności bezsilną duszę
                                          dusi w odmętach swej mocy ciało
                                          i choć tak bardzo chciałbym zapomnieć
                                          wywleka z wnętrza to, co bolało...
                                        • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:09
                                          Noc
                                          Miliony świateł
                                          Milionów gwiazd
                                          Miliony ludzi
                                          W milionach domów
                                          Miliony myśli
                                          W milionach głów
                                          Miliony szeptów
                                          Z milionów ust

                                          Miliony dotknięć
                                          Milionów rąk
                                          Miliony westchnięć
                                          Milionów serc
                                          Miliony modlitw
                                          Milionów dusz
                                          Miliony pragnień
                                          Toną w ciemności...
                                        • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:10

                                          Uczyć się być mężczyzną, z dzieciństwa odchodzić
                                          Gryźć ziemię, dyszeć i znów się podnosić
                                          Jakby się nowy człowiek w nas narodził
                                          Krwią potem opływał, o litość nie prosił...


                                          Ernest Bryll

                                        • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:12
                                          Spokojne oczy, to spojrzenie sarnie
                                          I wszystko, co tak czule w nim kochałem,
                                          Niedawno dobrze jeszcze dobrze pamiętałem,
                                          Lecz teraz obraz twój już mgła ogania.

                                          A przyjdzie czas - przeminie także żal,
                                          I zaniebieszczy się ten sen wspomnienia,
                                          Gdzie nie ma już ni szczęścia, ni cierpienia,
                                          Lecz tylko wszechogarniająca dal.

                                          1901

                                          Iwan Bunin
                                        • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:15
                                          Jeśli nie odpowiadają na twoje wezwanie, idź sam,
                                          Jeśli boją się i trwają skuleni twarzą do ściany,
                                          O! nieszczęsny,
                                          Miej umysł otwarty i mów to sam.

                                          Jeśli przecz się odwrócą i zostawią cię samego, gdy
                                          idziecie przez puszczę,
                                          O! nieszczęsny,
                                          Krusz ciernie pod sobą
                                          I po krwią znaczonym szlaku idź sam.

                                          Jeśli w górę nie podniosą światła,
                                          Gdy noc jest burzą zmącona,
                                          O! nieszczęsny,
                                          Zapal piorunowym bólu płomieniem swoje serce
                                          I niech płonie samotne.

                                          Rabindranath Tagore
                                          • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 19:48
                                            Prószy śnieżek i prószy
                                            Płatkami,
                                            Smutno młodym jest w duszy,
                                            Gdy sami...
                                            Smutniej jeszcze, gdy trzeba
                                            Iść drogą
                                            I nie widzieć, prócz nieba -
                                            Nikogo...
                                            A najsmutniej, gdy droga
                                            Daleka
                                            I nikt w końcu, prócz Boga,
                                            Nie czeka...

                                            Poezyje, 1889 Kraków

                                            Marian Gawalewicz
                                          • kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 19:50
                                            Jestem tutaj, ot, niedbały
                                            pewnie, że większy od ważki, ale znikomy wobec
                                            cienkiego dymu, co ma kształt zapałki
                                            nad malinowym moim domem.

                                            Za mną, nikłym, słońca pięta
                                            tropi wiernie, i niebiosa
                                            jak powieka odemknięta
                                            kuszą smutnie, bym pozostał!

                                            Próg mnie więzi, zwiera szczęki:
                                            tylko tutaj - oznajmia - bądź
                                            jak ja martwy i ciągle niewielki
                                            choć i we mnie jest jasność i noc;

                                            nie poradzisz rzeczy zuchwałej
                                            kiedy serce trwożliwe kląska,
                                            zostań, pozwól, niech kocha ciało,
                                            choć grom jeszcze krwawe ma dziąsła

                                            i uparcie innym nuci - lulaj;
                                            lecz ty, popatrz - pogodne światła
                                            nad planetą w istocie malutką
                                            zataczają się sennie jak wiatrak.

                                            Księżyc biały uderza skrzydłem
                                            i dom jasny, w który patrzysz teraz
                                            przywołuje: sen jest twą ojczyzną -
                                            a najtrudniej sennemu umierać.

                                            Tadeusz Gajcy
                                            • sainbois Radość w porze żniw 31.07.03, 20:29
                                              Kończy się lato; stado barbarzyńsko barwnych stogów się tłoczy
                                              Wokoło; a nad głową - te wędrówki wietrzne! te powaby
                                              Jedwabnych, jędrnych obłoków! widział kto dziksze, dziwniejsze zabawy
                                              Mąki, która to w wydmę się wzdyma, to zdmuchnięta znów, z niebem się droczy?

                                              Kroczę polem, rosnę sercem, wznoszę oczy,
                                              Aby z rżysk niebios jak kłosy zebrać ślady Tego, co zbawił
                                              Nas; oczy, serce moje, czy ktoś was już uzdrawiał, pozdrawiał
                                              Słowem pełnym tak rzeźwej, rzetelnej, rzeczywistej miłości i mocy?

                                              W lazurze wzgórz pochyłych wszechwładny cień Jego ramienia
                                              Nabrzmiewa - jak ogier ogromny, jak bławatek błękitny i błogi!
                                              To wszystko było tu, było, i tylko ludzkiego spojrzenia
                                              Pragnęło; a gdy wreszcie spotyka się z nim w pół drogi,
                                              Serce śmiałe na skrzydła z ptakiem się zamienia
                                              I omal nie rzuca, och, omal nie rzuca ziemi całej Jemu pod nogi.

                                              Gerard Manley Hopkins
                                              • kolargol To co piekne 01.08.03, 19:44
                                                O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
                                                I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
                                                Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
                                                Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
                                                I światła szarego blask sączy się senny...
                                                O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

                                                Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
                                                Na próżno czekały na słońca oblicze...
                                                W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
                                                W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...
                                                Odziane w łachmany szat czarnej żałoby,
                                                Szukają ustronia na ciche swe groby,
                                                A smutek cień kładzie na licu ich młodem...
                                                Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
                                                W dal idą na smutek i życie tułacze,
                                                A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze...

                                                To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
                                                I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
                                                Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
                                                Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
                                                I światła szarego blask sączy się senny...
                                                O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

                                                Ktoś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...
                                                Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny...
                                                Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...
                                                Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie...
                                                Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
                                                Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
                                                Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno...
                                                Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną...
                                                Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą...
                                                Spaliły się dzieci... Jak ludzie w krąg płaczą...

                                                To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
                                                I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
                                                Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
                                                Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
                                                I światła szarego blask sączy się senny...
                                                O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

                                                Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
                                                I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
                                                Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
                                                I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
                                                Trawniki zarzucił bryłami kamienia
                                                I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...
                                                Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
                                                Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
                                                By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
                                                I smutków potwornych płomienne łzy płacze...

                                                To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
                                                I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
                                                Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
                                                Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
                                                I światła szarego blask sączy się senny...
                                                O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

                                                Leopold Staff
                                                • kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:46
                                                  Miałem pleciony kosz,
                                                  Chciałem weń włożyć owoce,
                                                  By je przechować na zimę,
                                                  A może miał to być chleb.

                                                  W nocy ktoś włożył mi w kosz kamienie,
                                                  Ciężkie i twarde,
                                                  Które nie miały posłużyć nikomu,
                                                  Tylko obarczyć mi grzbiet.

                                                  Leopold Staff
                                                • kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:48
                                                  Kto jest ten dziwny nieznajomy,
                                                  Co mnie urzeka swoim gusłem?
                                                  Rozrzuca mnie jak wiązkę słomy
                                                  I znów związuje mnie powrósłem.

                                                  Ogniem przeplata moje ciało,
                                                  Duszę mi toczy, jak czerw sprzęty,
                                                  Spać mi nie daje przez noc całą,
                                                  A jednak wstaję wypoczęty.

                                                  Łagodnym zmierzchem mnie weseli,
                                                  Gdy radość mego dnia się kończy.
                                                  Jak rozstaj drogi moje dzieli
                                                  I jak most brzegi moje łączy.

                                                  Leopold Staff
                                                • kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:49
                                                  Dzieciństwa mego blady, niezaradny kwiat
                                                  Osłaniały pieszczące, cieplarniane cienie.
                                                  Nieśmiałe i lękliwe było me spojrzenie
                                                  I stawiając krok cudzych czepiałem się szat.

                                                  Młodość ma pierwsze skrzydła swe wysłała w świat,
                                                  Kiedy nad wiosnę milsze zdały się jesienie.
                                                  Więc kochałem milczenie, wspomnienie, westchnienie
                                                  I plotłem chmurom wieńce z swych kwietniowych lat.

                                                  Dopiero od posągów, od drzew i od trawy,
                                                  Z którymi żyłem długo wśród dalekich dróg,
                                                  Nauczyłem się prostej, pogodnej postawy.

                                                  I kiedym, stary smutku dom zburzywszy w gruzy,
                                                  Uczynił z siebie jeno wschodom słońca próg,
                                                  Rozumie mnie me serce i kochają Muzy.

                                                  Leopold Staff
                                                • kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:51
                                                  I

                                                  Jesteś cicha jak śnieg,
                                                  Który pada na kwiaty jesienne...
                                                  Dłonie twoje, jak lek,
                                                  Koją usta pragnieniem bezsenne...

                                                  Lecz mi nie pić z twych łask...
                                                  Dusza siedmiokroć tęsknotą otruta
                                                  Ociemniała na blask...
                                                  Noc ma każda ciężka jak pokuta...

                                                  Szczęście wątłe, jak mgły,
                                                  Wicher mi stargał... jako mgły rozwiejne...
                                                  Najpiękniejsze me sny
                                                  Czyż być musza zawsze beznadziejne?

                                                  II

                                                  Śpiewam o tobie co dzień długo w noc...
                                                  A gdy nad ranem zasnę,
                                                  Mam w śnie swym słońce i radość, i moc,
                                                  I twoje oczy jasne...

                                                  Lecz gdy się zbudzę, nie widzę twych rak,
                                                  Co pierś mi chcą ogrzewać...
                                                  I wiecznie musze żyć tak sam wśród mak,
                                                  Bym mógł o tobie śpiewać...

                                                  Leopold Staff
                                              • kolargol Re: Radość w porze żniw 01.08.03, 19:45
                                                sainbois napisała:

                                                > Kończy się lato; stado barbarzyńsko barwnych stogów się
                                                tłoczy
                                                > Wokoło; a nad głową - te wędrówki wietrzne! te powaby
                                                > Jedwabnych, jędrnych obłoków! widział kto dziksze,
                                                dziwniejsze zabawy
                                                > Mąki, która to w wydmę się wzdyma, to zdmuchnięta znów,
                                                z niebem się droczy?
                                                >
                                                > Kroczę polem, rosnę sercem, wznoszę oczy,
                                                > Aby z rżysk niebios jak kłosy zebrać ślady Tego, co zbawił
                                                > Nas; oczy, serce moje, czy ktoś was już uzdrawiał,
                                                pozdrawiał
                                                > Słowem pełnym tak rzeźwej, rzetelnej, rzeczywistej
                                                miłości i mocy?
                                                >
                                                > W lazurze wzgórz pochyłych wszechwładny cień Jego ramienia
                                                > Nabrzmiewa - jak ogier ogromny, jak bławatek błękitny i
                                                błogi!
                                                > To wszystko było tu, było, i tylko ludzkiego spojrzenia
                                                > Pragnęło; a gdy wreszcie spotyka się z nim w pół drogi,
                                                > Serce śmiałe na skrzydła z ptakiem się zamienia
                                                > I omal nie rzuca, och, omal nie rzuca ziemi całej Jemu
                                                pod nogi.
                                                >
                                                > Gerard Manley Hopkins



                                                Piekne.
                                                • sainbois Federico Garcia Lorca 01.08.03, 22:09
                                                  Nie chciałam.
                                                  Nie chciałam ci nic powiedzieć.

                                                  Zobaczyłam w twoich oczach
                                                  Dwa drzewka, oszalałe.
                                                  Z wiatru, ze śmiechu i złota.

                                                  Chwiały się.
                                                  Nie chciałam.
                                                  Nie chciałam ci nic powiedzieć.

                                                  F. G. L. nie obrazi się; drobna zmiana była konieczna.

                                                  Tak, "Radość w porze żniw" to arcybogaty wiersz. Prawdziwa poezja metafizyczna.
                                                  Człowiek, który kroczy i patrzy w niebo, jest łącznikiem między mikrokosmosem a
                                                  makrokosmosem, stworzonym i Stwórcą.
                                                  • kolargol To co piekne 02.08.03, 06:13
                                                    Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów,
                                                    Wyznawca snów i piękna i uczestnik godów,
                                                    Na które swych wybrańców sprasza sztuka boska:
                                                    Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,
                                                    Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia,
                                                    A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia -
                                                    Bo żyłem długo w górach i mieszkałem w lasach.
                                                    Pamięcią swe dni chmurne i dni w słońca krasach
                                                    Przechodzę, jakby jakieś wielkie, dziwne miasta,
                                                    Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta,
                                                    A dzban wino ukrywa i łzy w swojej cieśni.
                                                    Kochałem i wiem teraz skąd się rodzą pieśni;
                                                    Widziałem konających w nadziejnej otusze
                                                    I kobiety przy studniach brzemienne, jak grusze;
                                                    Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce,
                                                    Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce.
                                                    Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie,
                                                    Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie.
                                                    I uczę miłowania, radości w uśmiechu,
                                                    W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,
                                                    I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,
                                                    Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu.

                                                    Leopold Staff
                                                  • kolargol Re: To co piekne 02.08.03, 06:15
                                                    Przeszłość jak ogród zaczarowany,
                                                    Przyszłość jak pełna owoców misa.
                                                    Liści opadłych złote dywany,
                                                    Winograd ognia strzępami zwisa.

                                                    Zmierzch, jak dzieciństwo, roztacza cudy.
                                                    Barwne muzyki miast myśli przędzie.
                                                    Nie ma pamięci i nie ma złudy.
                                                    Wszystko jest prawdą. Wszystko jest wszędzie.

                                                    Sok purpurowe rozpiera grono
                                                    Na dni jesiennych wino wyborne.
                                                    Wszysto dziś piękne było. Niech płoną
                                                    Rudoczerwone lasy wieczorne.

                                                    Leopold Staff
                                                  • sainbois Nokturnick 02.08.03, 11:01
                                                    Na wieży bije północ,
                                                    a księżyc jest jak czółno,
                                                    jak złota jola.

                                                    Krąży dokoła miasta,
                                                    kędy noc się rozrasta
                                                    w czarnych półkolach.

                                                    Siedzi w niej mój kochanek
                                                    i ręce posrebrzane
                                                    opiera na wiośle.

                                                    Marzy moim marzeniem,
                                                    wzdycha moim westchnieniem
                                                    w tej samej wiośnie...

                                                    Szukałam go na ziemi,
                                                    między ludźmi obcemi,
                                                    mówiono mi: nie ma.

                                                    Nie chciał świata naszego.
                                                    A dlaczego? dlatego,
                                                    że smutną jest ziemia.

                                                    Czekałam tu na niego,
                                                    lecz nie przyszedł. Dlaczego?
                                                    Bo wiosłuje w niebie.

                                                    Chmury białe, rozwiane -
                                                    otulają go w pianę
                                                    i mgła go grzebie...

                                                    Lecz on, zawsze zwycięski,
                                                    wypływa z bladej klęski,
                                                    wiosłując niezłomnie -

                                                    na ramię diamentowe
                                                    przechyla senną głowę
                                                    i myśli o mnie...

                                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka