haen1950
25.03.10, 12:04
Palikot twierdzi, że okłamał Tuska. Miał go niby zbujać, że nigdy
nie spotykał i nie kombinował z Sobiesiakiem. Kiedy z podsłuchów
wyszły jednak spotkania na lotnisku Tusk się wściekł, że przyjaciel
ma go za ostatniego wała.
Ja jednak uważam, że to niepełna prawda albo Palikot jest kiepsko
poinformowany. Mianowicie prowokacja CBA Kamińskiego nie objęła
Schetyny. Wręcz przeciwnie, pozwolił sobie na wydanie korzystnej
opinii o swoim dawnym kumplu z NZS. Schetyna z "afery" specjalnie
nie musiał się tłumaczyć.
Gdzieś półgębkiem przeciekła informacja, że to Schetyna optował
głównie za pozostawieniem Kamińskiego w CBA i gwarantował jego
lojalność wobec rządu Tuska. Zadaję proste pytanie:
Co miał sobie pomyśleć Tusk, gdy taki ordynarny paszkwil spadł na
niego i najbliższych mu ludzi, jednocześnie wykluczający Schetynę z
grona podejrzanych?
Tu perwersja Kamińskiego zatriumfowała całkowicie - Tusk musiał
stracić zaufanie do Schetyny.
Moim zdaniem Schetyna nie kombinował z Kamińskim przeciwko Tuskowi,
ale ponosi całkowitą odpowiedzialność za błędną ocenę i protegowanie
Kamińskiego u Tuska. Nie przewidział, do czego ta mocno odchylona od
normy kreatura jest zdolna.