Gość: Indris
IP: *.ibspan.waw.pl
10.08.01, 16:08
Dzisiaj (10.VIII.2001) ok godz. 14 o. Rydzyk rozmawiał z min. Iwanickim. Rydzyk napadł na Monikę
Olejnik, za to, że ośmieliła się przeprowadzić wywiad z zagrożonym aresztowaniem p. Wieczerzakiem.
Nazwał to promocją przestępców (albo podobnie). Dodatkowo porównał to do osłąwionego
wywiadu z mordercą ks. Popiełuszki. A potem zapytał się Iwanickiego, co o tym sądzi. A p. minister
powiedział, że całkowicie się zgadza.
I to już była żenada kompletna. O Rydzyk zaprezentował typowo bolszewickie rozumowanie:
podejrzany to winny. Prawdę mówiąc u niego mnie to nie zdziwiło. Ale odpowiedzi min. Iwanickiego
słuchałem ze zdziwionym obrzydzeniem. Przecież jeszcze na 1-szym roku studiów musiał słyszeć o
czymś takim jak domniemanie niewinności i o tym, że przestępcą w sensie prawa jest ten, kogo
skazano prawomocnym wyrokiem. Piotrowski (morderca) ma prawomocny wyrok, Wieczerzak jest
PODEJRZANYM - i kto jak kto, ale minister SPRAWIEDLIWOŚCI RP wiedzieć o tym powinien. I chyba
zresztą wie, bo by studiów nie skończył. Więc gdyby podobne pytanie zadał mu np. Ogiński w
Tok_FM, to wiedziałby co odpowiedzieć. Ale Rydzyka się boi, więc wyszło jak wyszło.
A z tego wszystkiego widać JAKIEJ to "kultury społecznej i medialnej" miano by nauczać w uczelni o.
Rydzyka...