Dodaj do ulubionych

Zlodziejstwo ubezpieczeniowe w majestacie "prawa"

IP: *.inhousegroup.co.uk / 193.128.219.* 24.03.04, 16:08
Przeczytalem we wczorajszym dodatku prawnym do Rzepy rzecz przedziwna. Taki
przypadek moze spotkac kazdego,warto wiec przeczytac. Sprawa dotyczy bowiem
ubezpieczenia na zycie i mozliwych w Polsce oszustw agencji ubezpieczeniowych
z tego tytulu.Umiera dziewczyna (kobieta),ktora zawarla z agencja
ubezpieczeniowa umowe o ubezpieczeniu na zycie. Ginie w wypadku. Po
odszkodowanie zglasza sie ojciec. Agencja odmawia jego wyplaty twierdzac, ze
podpis ubezpieczonej jest sfalszowany i byc moze podrobil go sam
zainteresowany.Gazetowa prawniczka wyjasnia,ze wg polskiego prawa,agencja ma
racje! Nie wspomina przy tym ani slowem, ze agencja ubezpieczeniowa pobierala
skladki nie interesujac sie zupelnie wiarygodnoscia podpisu ubezpieczonej. To
wszystko smierdzi kryminalem zalegalizowanym partacka, jak zwykle ustawa.
Mam podobna umowe w jednym z krajow UE.O posmiertnym dochodzeniu prawdziwosci
mojego podpisu nie ma mowy. Jest natomiast mowa o mojej wspolmalzonce jako
posiadajacej prawo pierwszenstwa do odszkodowania w calosci, w przypadku jej
braku (smierc,rozwod) o dzieciach posiadajacych prawo do rownych czesci
odszkodowania ,a na nastepnie o innych spadkobiercach mogacych posiadac to
prawo wg prawa spadkowego.
Obserwuj wątek
    • wieslaw.rewerski List czytelnika i odpowiedź dziennikarza 24.03.04, 17:24
      Ponieważ w Rzepie za parę dni ta informacja przejdzie do płatnego archiwum, to
      skopiuję tu list czytelnika oraz odpowiedź dziennikarza. Skomentuję w kolejnym
      poście.

      Wiesław Rewerski

      -----
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040320/prawo/prawo_a_8.html

      Niezbędny grafolog

      Córka złożyła deklarację o przystąpieniu do grupowego ubezpieczenia na życie w
      jednej z naszych firm ubezpieczeniowych. Ubezpieczenie obejmowało m.in.
      następstwa nieszczęśliwych wypadków. Latem zeszłego roku córka uległa
      nieszczęśliwemu wypadkowi, w wyniku którego zmarła. Od tego czasu bezskutecznie
      staram się w zakładzie ubezpieczeniowym o wypłatę odszkodowania z tytułu zgonu.
      Wynajduje się coraz to nowe powody, aby nie wypłacić odszkodowania. Ostatnio
      zarzucono mi, że podrobiłem podpis na deklaracji przystąpienia córki do
      ubezpieczenia i dlatego nie należy mi się żadne świadczenie (co jest nieprawdą -
      żadnego podpisu nie podrobiłem). Co mogę dalej zrobić w tej sprawie?

      Tomasz Frey, specjalista prawa administracyjnego

      Jeżeli widniejący na tzw. deklaracji przystąpienia do umowy grupowego
      ubezpieczenia na życie podpis został rzeczywiście złożony przez kogoś innego
      niż córka czytelnika, np. przez niego samego, mogą być kłopoty z wypłaceniem
      odszkodowania z tytułu zgonu. Poza tym podrobienie lub przerobienie dokumentu,
      a takim jest niewątpliwie wspomniana deklaracja, jest przestępstwem określonym
      w art. 270 kodeksu karnego. W opisywanej sytuacji sądzić należy, że zakład
      ubezpieczeniowy powiadomi o zaistniałym fakcie prokuraturę, która przeprowadzi
      postępowanie w celu ustalenia, czy podpis został rzeczywiście sfałszowany.
      Jeżeli jednak tego nie zrobi, a czytelnik, twierdząc, iż nie podpisywał się za
      córkę, ma rację, winien postarać się o opinię biegłego grafologa. W zależności
      od dokonanych ustaleń będzie można ponowić starania o wypłacenie odszkodowania
      z tytułu śmierci osoby ubezpieczonej.
      • Gość: Ciekawy Re: List czytelnika i odpowiedź dziennikarza IP: *.chichen.com.mx / 148.223.217.* 24.03.04, 17:32
        Skopiowales i co ty na to ? Firma ubezpieczeniowa nie dochodzi wiarygodnosci
        podpisu na poczatku ale bierze skladki.
      • Gość: Ciekawy jeszcze jedno IP: *.chichen.com.mx / 148.223.217.* 24.03.04, 17:42
        Wydaje mi sie, ze w polskich warunkach cwaniactwa i zlodziejstwa
      • Gość: Ciekawy jeszcze jedno IP: *.chichen.com.mx / 148.223.217.* 24.03.04, 17:45
        Wydaje mi sie, ze w polskich warunkach cwaniactwa i zlodziejstwa nalezaloby
        wprowadzo p^rzepis mowoiacy o tym, ze firma pobierajaca korzysci (skladki) nie
        ma prawa kwestionowania wartosci prtawnej umowy po okresie zalozmy 1 - 3
        miesiecy po dacie podpisania umowy.
      • wieslaw.rewerski Komentarz 24.03.04, 17:54
        Dziennikarz nie ma żadnego powodu do publicznego zarzucania popełnienia
        przestępstwa przez czytelnika, który wszak napisał, że nie podrobił podpisu
        córki. Dziennikarz ten nie tylko zachował się nieelegancko, ale zawiódł też
        zaufanie czytelnika do gazety.

        Ubezpieczyciel, który podejrzewa beneficjenta zawartej umowy ubezpieczenia o
        popełnienie przestępstwa określonego w art. 270 § 1 kk ("Kto, w celu użycia za
        autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako
        autentycznego używa...") ma społeczny obowiązek zgłoszenia tego do prokuratury.
        Jest to bowiem przestępstwo ścigane z urzędu. Zauważyć jednak trzeba, że
        powinien równocześnie zawiadomić o podejrzeniu popełnienia przez swojego
        pracownika/agenta przestępstwa określonego w art. 270 § 2 kk ("Tej samej karze
        podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą
        podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa."). Do czasu
        zakończenia postępowania karnego mógłby wtedy wstrzymać ewentualną wypłatę
        świadczenia. Odmówić zaś jego wypłacenia mógłby natomiast dopiero po
        uprawomocnieniu się wyroku sądowego skazującego beneficjenta za popełnienie
        przestępstwa. Dopóki ubezpieczyciel nie podjął takich działań, to nie można
        mówić o udowodnieniu okoliczności wykluczającej wypłatę świadczenia. Odmowa ta
        jest więc całkowicie bezasadna.

        Bzdurna jest też rada dziennikarza, aby czytelnik zamówił ekspertyzę
        grafologiczną. On wcale nie ma obowiązku udowadniania, że jest niewinny.
        Wystarczy, że złożył oświadczenie o niepodrobieniu podpisu córki. Jeżeli
        ubezpieczyciel nie daje mu wiary, to ciężar dowodu spoczywa na nim.

        Czytelnikowi można radzić jedno z dwóch działań: przedstawienie sprawy
        Rzecznikowi Ubezpieczonych lub wystąpienie do sądu z pozwem przeciwko
        ubezpieczycielowi.

        A swoją drogą "Rzeczpospolita" mogłaby zlecić skomentowanie tego przypadku
        specjaliście od prawa cywilnego. Umowa ubezpieczenia jest bowiem regulowana
        przez przepisy kodeksu cywilnego i ustawy o działalności ubezpieczeniowej, a
        nie przez prawo administracyjne, którego znawcą jest p. Tomasz Frey.
        • Gość: Montkiewicz Reanimujemy Polisę SA IP: *.czajen.pl 24.03.04, 19:21
          • agenor Re: Reanimujemy Polisę SA 25.03.04, 10:40
            Montkiewicz napisał:

            > Reanimujemy Polisę SA

            Ciekawe, co zamiast Montkiewicza napisałby Monkiewicz o jednym z towarzystw
            życiowych zarządzanych przez siebie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka