damakier1
16.11.10, 19:56
Plan A wiadomo jaki był, ale przypomnę - przefrabuje sie Jarosława na męża stanu, okularki zrobią z niego intelektualistę, pianino - artystę, foto-shop amanta i tak przerobioną pokrakę ciemny lud da sobie wtrynić na prezydenta. A wtedy kogóż wdzięczny Jarosław na opustoszały fotel prezesa wsadzi? - niechybnie autorkę swego sukcesu i największego przekrętu, jakim była kampania prezydencka, czyli panią Joannę Kluzik-Rostkowską. A potem może i nawet prezydent-Jarosław tak umiejętnie wszystkie działania rządu w niwecz będzie obracał, tak będzie torpedował wszelkie próby reformowania kraju i taką wojnę polsko-polską nam urządzi, że wkrótce rząd padnie, PO przepadnie a super-duper pani Joanna nawet premierem zostać może. Pięknie sie marzyło, ale sie zmyło.
No więc mamy plan B.
Najpierw podejrzewałam, jak zresztą już ktoś na FK pisał, że wszystko to zmyłka i za plecami sam JarKacz stoi i całą zabawą steruje, bo wyraźnie było widać, że Kluzik w swym inauguracyjnym przemówieniu starą retoryką pisowską leci może tylko leciutko soft, ale nie za bardzo. Tak podejrzewałam do momentu, gdy padły słowa, że to Stow. PJN będzie nieść spuściznę myślową zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wielu skupiło się nad pustką pojęcia "spuścizna myśli LK", a mnie uderzyło, jakiej jednak trzeba podłości, żeby zagrać przeciw Kaczyńskiemu jego własnym zmarłym bliźniakiem i zawłaszczyć go sobie do własnych celów. I tak oto sobie wyobraziłam plan B pani Joanny: punktem wyjścia musi być świadomość świeżo stowarzyszonych, że dzień ubrania Jarosława w biały fartuch i mocnego zawiązania rękawów nadchodzi nieuchronnie i może być już blisko.
Partia PiS, albo partia "Stow. PJN", bo to to samo, bez jakiegoś Kaczyńskiego, obojętnie czy żywego, czy w formie mitycznego patrona istnieć nie może. Patron patronujący z pokoju bez klamek jest dość żenujący. Dużo lepiej się nadaje prezydent poległy na smoleńskiej ziemi, trzeba go tylko sprytnie przechwycić żeby kiedy karetka z jarkiem będzie odjeżdżała, kojarzył się już wszystkim ze wspaniałą przywódczynią PJN, a nie ze słabym chorym bratem.
I dalej juz pójdzie - prezes Joanna będzie robiła to, co robił Jarosław, tylko z uśmiechem na ładnej buzi, inteligentniej i perfidniej, czyli groźniej.
Ludzie, nie dajcie się zwariować!