Dodaj do ulubionych

Prawda o Adamie M.

13.04.04, 20:53
Adam Michnik ma wiele twarzy i kilka życiorysów. Zależnie od sytuacji (a
często i miejsca), podkreśla te elementy swego pochodzenia czy życiorysu,
które są akurat najbardziej przydatne. Dlatego warto przypomnieć choćby
podstawowe elementy jego biografii. Urodził się w 1946 roku, w
okresie "utrwalania władzy ludowej" w Polsce, w rodzinie żydowskich
komunistów. Jego ojciec, Ozjasz Szechter, był przed wojną jednym z przywódców
tajnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Była to organizacja
zdelegalizowana w II RP, z racji jej całkowitego podporządkowania komunistom
sowieckim. Funkcjonariusze tej partii (zwani po sowiecku "funkami"), byli
opłacani przez NKWD i zajmowali się przede wszystkim zwalczaniem instytucji
państwowych, w tym drogą zbrojnej przemocy.

Ozjasz Szechter odbył przed wojną kilkuletni wyrok więzienia, za działalność
przeciwko suwerenności i niepodległości RP. Podczas tak zwanego "procesu
łuckiego" (nazwa wzięła się od miejscowości Łuck) załamał się i sypał
współtowarzyszy, tłumacząc to rzekomymi torturami w śledztwie. Gdy później
wyszło na jaw, że nic takiego nie miało miejsca, nie zrobił już znaczącej
kariery w Polsce Ludowej. Ale - nie został całkiem odrzucony.
Mieszkanie "dostał" w Alei Przyjaciół (w czasie okupacji była to dzielnica
tylko dla Niemców, po wojnie - dla nowych okupantów, czyli komunistów).

Po latach Adami Michnik napisał o nim kłamliwie: Mój ojciec był bardzo znanym
działaczem komunistycznej partii przed wojną, siedział osiem lat w więzieniu.
Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Nie odgrywał, bo nie chciał jej odgrywać.
Prawda była jednak inna: nie odgrywał, bo towarzysze partyjni wyznaczyli mu
inną, skromniejszą rolę - redaktora partyjnej politgramoty w partyjnym
wydawnictwie. Syn przypisywał mu przemożny wpływ na jego światopogląd,
usiłując go... odkomunizować: miał on poglądy straszliwie antyreżimowe,
antysowieckie, a w związku z tym także antykomunistyczne, choć on tego tak
nie nazywał. (...) I w gruncie rzeczy pierwsze moje rozmowy z ojcem i
pierwsze wtajemniczenia stanowiły niezwykle mocny zastrzyk myślenia
antyreżimowego. Oto cały Adam Michnik - innym razem wyznał bowiem, coś
zupełnie innego: należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach. Uważałem,
że komunistyczna Polska to moja Polska. Cały ten zamęt był mu potrzebny, aby
zatrzeć ślady ideowego pochodzenia. A było co zacierać, bo nie tylko Ozjasz
Szechter przeszedł do historii PRL.
Starszy brat Adama, Stefan, został (po krótkich, przyuczających kursach)
sędzią wojskowym. Jako sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie i sędzia
Najwyższego Sądu Wojskowego na przełomie lat 40-tych i 50-tych orzekał w
kilkudziesięciu sprawach politycznych, w których zapadły kary śmierci.
Większość z nich została wykonana. Zwycięscy komuniści usuwali w ten sposób
polskie elity, aby zrobić miejsce dla siebie... Adam tłumaczy jego
postępowanie następująco: kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był
dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się
działo. Jest to tłumaczenie wyjątkowo cyniczne, bowiem człowiek w tym wieku
dobrze wie, co robi i dlaczego. Tym bardziej, że Stefan napisał o sobie
wyraźnie, że jako członek PPR chciał być jednym z tych, którzy będą
realizować dyktaturę proletariatu. I ją realizował. Po 1968 roku znalazł się
w Szwecji (jak wielu byłych oficerów Urzędów Bezpieczeństwa, Informacji
Wojskowej i stalinowskiego aparatu ścigania) a jego ekstradycja, w celu
osądzenia zbrodni sądowych, nie wchodzi w grę.
Ich matka, Helena Michnik, była nauczycielką w sowieckich szkołach średnich a
po wojnie, już w Polsce Ludowej - w Korpusie Kadetów Korpusu Bezpieczeństwa
Wewnętrznego - formacji wojskowej UB, utworzonej na wzór Wojsk Wewnętrznych
NKWD.
Nic dziwnego, że swego czasu Adam Michnik określił swe środowisko wyjątkowo
szczerze: środowiskiem, z którego pochodzę, jest liberalna żydokomuna. Jest
to żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk
żydowskich i byli przed wojną komunistami. Być komunistą znaczyło wtedy coś
więcej niż przynależność do partii - to oznaczało przynależność do pewnego
języka, do pewnej kultury, fobii, namiętności. Dziś to wszystko traci
znaczenie - jeśli nie ma lustracji, dekomunizacji i powrotu do normalności,
takie cechy środowiskowe, jakie reprezentuje Adam Michnik, mogą być nawet
zaletą... W 1990 roku przyniosło to odpowiednie efekty: Adam Michnik odebrał
z rąk nowojorskich rabinów tytuł: "Żyd Roku".

Jego szczęściem był fakt, że urodził się na tyle późno, iż nie zdążył zapisać
się i działać w PZPR. Już pod koniec lat 60-tych nastąpił bowiem w partii
komunistycznej wyraźny podział, który doprowadził do wydarzeń marcowych w
1968 roku. Doszło do słynnej "wojny na górze", czyli do konfliktu dwóch
frakcji partyjnych: "Chamów" i "Żydów", z którego ci ostatni wyszli znacznie
osłabieni. On sam zaś otrzymał wyrok więzienia, który w naturalny sposób
uwiarygodnił jego "antykomunizm".

W połowie lat 70-tych Adam Michnik jest już czynny w środowiskach
opozycyjnych wobec PZPR. Po utworzeniu KOR-u jest w nim - obok Jacka Kuronia -
jedną z najważniejszych postaci. To wtedy formułuje on słynną tezę, ze
należy sprzęc trzy główne siły: robotników, intelektualistów i Kościół.
Później się wycofuje, ale tylko z jej głoszenia. Powstanie NSZZ "Solidarność"
dało KOR-owi zupełnie inne możliwości działania - jako doradcy,
działacze "opozycji demokratycznej" o głośnych już nazwiskach, rozpoczęli
firmowanie tego ogromnego ruchu społecznego na zewnątrz. I uzyskali ogromny
wpływ na jego działalność.

W stanie wojennym Michnik był internowany i otrzymał kolejny wyrok więzienia.
W tym czasie pracuje on usilnie nad zbliżeniem z kręgami lewicowych (czasem
wręcz "reżimowych" - z okresu stalinowskiego i gomułkowskiego) katolików.


Obrady "okrągłego stołu" w 1989 roku to triumf wizji KOR-u. Dochodzi do
takich przekształceń w państwie, które nie naruszają substancji
organizacyjnej i materialnej partii komunistycznej, sprawującej nieprzerwanie
władzę w Polsce od 1944 roku, a jednocześnie dysydenci uzyskują dostęp do
elit władzy. Symboliczne spotkania w Magdalence i picie wódki z generałem
Kiszczakiem (który obok gen. Jaruzelskiego był przecież negatywnym symbolem
stanu wojennego) kończyły etap historii Polski w postaci PRL. Wtedy zaczął
się etap "nowy" - neo-PRL: z Kiszczakiem jako wicepremierem i Jaruzelskim
jako prezydentem. Po to były te zmiany?

W sejmie po okrągłym stole" Michnik zostaje posłem - o dziwo, z okręgu
katowickiego, choć nie miał nic wspólnego z problemami Górnego Śląska.
Wówczas jednak zdjęcie z Lechem Wałęsą dawało przepustkę do historii.
Równolegle, od "okrągłego stołu", KOR-owska część opozycji przystępuje do
budowy swojego imperium medialnego. Jego symbolem staje się gazeta, nazwana
prozaicznie: "Gazeta Wyborcza Solidarności", która miała służyć całej
opozycji (kto to dziś pamięta...). Z czasem, po zgubieniu (na żądanie Wałęsy)
ostatniego członu nazwy, została "Gazeta Wyborcza" i już nie całej opozycji.
Jej redaktorem naczelnym od początku jest Adam Michnik.
Broni on konsekwentnie i z pasją Wojciecha Jaruzelskiego (z którym pije
bruderszaft i przechodzi na "ty") a także Czesława Kiszczaka - reprezentanta
resorów siłowych PRL, ostatniego super-ubeka, byłego oficera Informacji
Wojskowej, który osobiście w śledztwach torturował ludzi. Dla komunistów
Michnik zresztą zawsze miał serce. Często bowiem stosuje argument:
najświatlejsze umysły na Zachodzie popierały komunizm (nie do końca zresztą
prawdziwy), jakby to coś zmieniało w ocenie tej zbrodniczej formacji.

Michnik ze swą "Gazetą Wyborczą" od początku niezwykle aktywnie włączył się w
budowanie sił proeuropejskich. Oczywiście, dla naszego dobra: w tym celu
współpracuje aktywnie z Aleksandrem Kwaśniewskim i popiera go, jako
szczególnie aktywn
Obserwuj wątek
    • Gość: Leon te,hrabia, skadzes to skopiowal ? IP: *.amx.com / 12.149.19.* 13.04.04, 20:54
    • hrabia_dabrowski Re: Prawda o Adamie M. 13.04.04, 20:55
      Adam Michnik jest przede wszystkim godnym politowania wiezniem swych
      stereotypow i uprzedzen, przykutym jak galernik do statku swoich wlasnych
      fobii. Jest jencem skrajnego zydowskiego fanatyzmu, nie mogacego za nic wczuc
      sie w polski patriotyzm, zrozumiec narodu, wsrod ktorego zyje. Nienawidzac go,
      posuwa sie do takich nikczemnosci, jak poparcie dla ataku znieslawiajacego
      Powstanie Warszawskie czy przedstawienie zadania usuniecia doradcow sowieckich
      w 1956 r. jako wyrazu polskich nastrojow ksenofobicznych. O roli Michnika w
      umacnianiu lobby filosemickiego w Polse i jego atakach na polskosc i polskie
      tradycje narodowe pisalismy juz nieraz w "NP". Ogranicze sie wiec tylko do
      zwrocenia uwagi na najnowszy przyklad Michnikowych deformacji myslowych - w
      wywiadzie z peruwianskim pisarzem Mario Vargasem Llosa ("GW" 28-29 XII 1996 r.)
      Michnik wyjasnia Llosie, ze dla Polakow na drodze odejscia od komunizmu "wazny
      jest Katyn i rok 1968". Tylko Katyn i rok 1968 (!!!). W takim zestawieniu
      Michnik skrupulatnie pomija cios w plecy 17 IX 1939 r., pakt Ribbentrop-Molotow
      i deportacje setek tysiecy Polakow na Sybir, zdradzieckie opuszczenie Powstania
      Warszawskiego, zniszczenie AK, bermanowsko-bierutowski stalinizm z wieloma
      tysiacami zamordowanych. Dla Michnika z calego okresu powojennego liczy sie zas
      tylko rok 1968 (!!!). I jeszcze jedna rzecz znamienna - ogromna energia
      Michnika, z jaka szuka sojusznikow dla swych fobii antynarodowych na dalekich
      kontynentach, by moc potem triumfalnie zaanonsowac slowa Vargasa Llosy (bylego
      komunisty i bylego apologety Castro): Uciec z niewoli rasy, narodu, fanatyzmu.
      Nie stac go natomiast zupelnie na szukanie rzeczywistego, nie pozorowanego
      zrozumienia z myslacymi, choc troche inaczej. W glebi duszy pozostal bowiem
      nadal totalitarysta fanatycznie trzymajacym sie stalinowskiej zasady "Kto nie
      jest z nami, ten jest przeciw nam".

      Wysilki Michnika, Geremka i ich towarzyszy dla ratowania partii komunistycznej
      przed ostatecznym upadkiem, a nawet coraz czesciej pojawiajace sie sugestie
      potrzeby sojuszu z komunistycznymi "reformatorami" zaczely budzic zrozumialy
      niepokoj uwaznych zagranicznych obserwatorow sceny politycznej w Polsce o
      pogladach antykomunistycznych. Alain Besancon w wywiadzie dla "Tygodnika
      Solidarnosc" z 2 III 1990 r. ubolewal, ze w Polsce: Nastapil podzial miedzy
      antystalinistami i antykomunistami: antykomunisci zostali odrzuceni na margines
      (...). Porozumienie z komunistami nastapilo kosztem jasnych propozycji dla
      spoleczenstwa (...). Krytykowal fakt, ze rozni dzialacze dawnej opozycji w
      Polsce, konsekwentnie pomniejszaja zagrozenie komunistyczne w Polsce
      stwierdzajac: Od dziesieciu lat slysze, chocby od Michnika czy Modzelewskiego,
      ze partia komunistyczna zanika powoli, ale systematycznie. Otoz mam dowody, ze
      tak wcale nie jest. Tekst Besancona wywolal gniewna riposte Michnika w "GW" z
      22 III 1990 r. Michnik oskarzal Besancona, ze napisal tekst skrajnie niemadry,
      pelen plycizny i braku kompetencji, wyrazajacy jego wlasna kleske intelektualna
      i polityczna. Zarzucal Besanconowi, ze w istocie nie ma zadnych dowodow na brak
      zanikania partii komunistycznej.
      Odpowiadajac na atak Michnika Besancon zarzucil mu, ze jest wspolwinny
      kompromisu skleconego przy "okraglym stole", ktory uratowal przed calkowitym
      upadkiem komunistyczna nomenklature. Istote bledu Michnika widzial w
      wyidealizowaniu roli Gorbaczowa, potraktowaniu komunistycznego przywodcy
      jako "oswobodziciela".
      Prawdziwe oblicze Michnika szybko odkryla rowniez znakomita wloska dziennikarka
      Barbara Spinelli. Juz jesienia 1989 r. dostrzegla, jak bardzo pozorne sa zmiany
      zachodzace w Polsce, i ostrzegala, ze partia komunistyczna tylko sie przyczaila
      i chroniac swoich ludzi, "czeka na chwile, w ktorej bedzie mogla sie odegrac"
      (paryska "Kultura", 1989, nr 11, s. 152). W pozniejszym szkicu (ze stycznia
      1991 r.) Spinelli piszac wprost o zmarnowaniu zwyciestwa polskiego narodu po
      1989 roku, wsrod osob odpowiedzialnych za to wymienila po nazwisku tylko jedna
      osobe - wlasnie Michnika, stwierdzajac: (...) Broniac postkomunistycznej
      demokracji, ktora umiala wprawdzie powstrzymac inflacje, ale nie potrafila
      tolerowac zadnej prawdziwej opozycji, Michnik zdaje sie przygotowywac do
      dziwnych i przewrotnych sojuszow. Michnik jest zreszta tylko najbardziej
      jaskrawym wyrazem glebokiej dezorientacji duchowej, jaka opanowala elite
      intelektualna (...). Elite, ktora nie chce miec nic wspolnego z Polska
      przedwojenna, ktora nie pamieta, co to znaczy sluzyc naprawde krajowi, ktora
      zywi pogarde do przedwojennych prob budowania demokracji. Elite, ktora jest
      dzieckiem komunizmu, ktorej brak punktow odniesienia w przeszlosci i ktora sila
      rzeczy nalezy po czesci do albumu rodzinnego Bieruta, Gomulki, Gierka i
      Jaruzelskiego (...) (por. szerzej: J.R.Nowak: Mysli o Polsce i Polakach,
      Katowice 1994 r., s. 294-295).

      Malo pisano dotad o roli Michnika i "GW" w stworzeniu bezkrytycznej aprobaty
      dla Planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza i konsekwentnym minimalizowaniu
      spowodowanych przez niego szkod gospodarczych i spolecznych. 23 VIII 1989 r.
      czytamy w "GW" tekst "Czy Sachs powtorzy sukces Grabskiego?" Dzien pozniej na
      pierwszej stronie publikowane jest omowienie programu J.Sachsa pod wielce
      obiecujacym tytulem Cud gospodarczy w Europie? (Sachs obiecuje: Likwidujemy
      calkowicie inflacje w ciagu szesciu miesiecy. Stopa zyciowa zacznie wzrastac za
      pol roku. Nie dajcie sobie wmowic, ze radykalny program gospodarczy wymaga
      cierpien i wyrzeczen). W parze ze skrajna apologetyka Planu Sorosa-Sachsa-
      Balcerowicza idzie ciagle, konsekwentne przemilczanie tekstow, podwazajacych
      jego koncepcje czy ukazujacych slabosci realizacji. We wrzesniu 1989 r. w "GW"
      zablokowano druk zamowionego wczesniej tekstu slynnego czeskiego ekonomisty,
      pozniejszego premiera - Vaclava Klausa, na ten temat. Zablokowano ze wzgledu na
      to, ze tekst okazal sie krytyczny wobec planu (por. uwagi Klausa w wywiadzie
      dla "Rzeczpospolitej" z 4 I 1990 r.).


      • Gość: Leon No,przyznaj sie hrabia.,Skad to skopiowales ? IP: *.amx.com / 12.149.19.* 13.04.04, 21:05
        Niie boj sie,hrabia. Wyznaj cala prawde.
    • dr.krisk Czy to "Prawda" z Moskwy? 13.04.04, 20:56
      Bo tak jakoś znajomo mi brzmi...
      • iza.bella.iza Re: Czy to "Prawda" z Moskwy? 13.04.04, 21:02
        dr.krisk napisał:

        > Bo tak jakoś znajomo mi brzmi...

        Ja znalazłam tu:

        forum.wprost.pl/ar/?O=336974&NZ=0
        • Gość: Leon ale autora tekstu tam nie ma ! IP: *.amx.com / 12.149.19.* 13.04.04, 21:07
        • lupus.lupus Re: Czy to "Prawda" z Moskwy? 13.04.04, 21:11
          A jeśli dr Krisk tak bardzo chce szukać powiązań między Adamem Michnikiem a
          Moskwą to tu znajdzie znacznie więcej:
          www.wprost.pl/ar/?O=58518&C=57
      • Gość: Włodzio Re: Czy to "Prawda" z Moskwy? IP: *.acn.waw.pl 21.04.04, 01:42
        Tak, to jakas taka retoryka z "Prawdy"...
    • marekpfef Re: Prawda o Adamie M. 13.04.04, 22:17
      To jest prawda o Michniku, zaczerpnięta z akt SB. Tę prawdę słyszałem już z ust funkcjonariusza, który przesłuchiwał mnie w 1979 r. Dlaczego przyzwici ludzie powtarzają dziś te ubeckie, obrzydliwe fałszywki jest dla mnie zagadką. Policja polityczna PRL, miała przynajmniej jasny cel, unurzać w gównie, tych co zagrażają im najbardziej. Jaki zaś cel przyświecać może zwykłym ludziom aby tak myśleć i tak podle się wypowiadać?
      • Gość: pawe Re: Prawda o Adamie M. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.04, 04:13
        No więc sprecyzuj, który z faktów (powtarzam-faktów) przytoczonych wczesniej jest fałszywy?
        • Gość: reduta Re: Prawda o Adamie M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 11:40
          Jestem zdezorientowany, co jest prawdą a co nieprawdą w tym tekście ?
          I czemu wobec tego Adam Michnik milczy?
      • Gość: eva do Marka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.04.04, 09:45
        wiesz,mam watpliwosci czy to sa przyzwoici ludzie, moze zdarzaja sie wsrod nich
        ludzie skadinad przyzwoici. Jesli dobrze rozszyfrowalam skrot NP o ktorym
        wspomina hrabia d jest to prawicowe,niskonakladowe pisemko Nasza Polska. Nigdy
        nie mialam go w reku, ale mam kolege ze studiow z tego srodowiska. Jest
        podobnie jak nasz hrabia nieprawdopodobnym antysemita, a antysemityzm to wg
        mnie powazne zaburzenie emocjonalne. Oni sa po prostu chorzy z nienawisci, a
        sukces GW przezywaja jak dramat osobisty.
        "I ty to gowno(czyt.GW) bierzesz do reki?" zapytal mnie kiedys moj dawny
        kolega,skadinad wyrafinowany umysl,dr nauk humanistycznych...
        Oni tam niestety tak maja.
        Szkoda tylko,ze nie maja wlasnego forum na ktorym mogliby sobie lac te pomyje
        we wlasnym gronie. No coz, nie odniesli zadnego sukcesu i musza korzystac z
        forum swojego wroga.Wlasciwie to im wspolczuje.
        serdecznie pozdrawiam
        eva
        • Gość: homo Re: do Dorotki co przespała czas IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 10:01
          Język jakiego używa Dorotka tłumacząc nam i Markowi powody niechęci, czy też
          nie akceptowania roli jaką naczelny "GW" odgrywa w naszym życiu publicznym,
          zapożyczony jest od samego Michnika z okresu jego walki z panującącym legalnie
          PZPR-em.W wyniku tej bohaterskiej walki, okupionej latami wiezienia, PZPR
          panuje nadal pod inną nazwą, w inny sposób i wspólnie z Michnikiem.
          Dorotka przespała - pewnie z jakimś facetem - czas, kiedy inni to zadziwiajace
          zjawisko zobaczyli, zrozumieli przyczyny i .. przestali wielbić krętacza.
          • Gość: eva do homo co veni vidi vici IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.04.04, 10:28
            drogi homo,
            gratuluje przenikliwosci umyslu, moj post byl jednak do Marka i wlasciwie tylko
            do Marka.
            wybacz, ale nie zamierzam z Toba polemizowac
            • Gość: homo Re: do evy IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 11:28
              Gość portalu: eva napisał(a):

              > drogi homo,
              > gratuluje przenikliwosci umyslu, moj post byl jednak do Marka i wlasciwie
              tylko
              >
              > do Marka.
              > wybacz, ale nie zamierzam z Toba polemizowac

              wybaczam
              :))
        • marekpfef Re: Do Evy 15.04.04, 03:02
          Oczywiście był to eufemizm. Ludzie owładnięci nienawiścią i wypisujący te brednie nie są przyzwoici. Ale wiesz co mnie przeraża, że jest ich tak wielu i że nic i nikt im nie przeszkadza. Dlatego to piszę. Chce dać świadectwo, iż są jeszcze ludzie myślący i czujący po ludzku, ale też reagujący na zło wyrządzane innym. Obojętność dla ksenofobii niemal powszechna u nas jest również złem. Nie można bowiem tolerować nienawiści w życiu publicznym, gdyż skończy się to katastrofą. Antysemityzm jest wszechobecny, można go zauważyć na murach polskich miast, na stadionach, w mediach i niestety co najbardziej bolesne w Kościołach. Hołota jest wszędzie. Nowoczesne jednak społeczeństwa znajdują w sobie dość determinacji, aby hołotę marginalizować i usuwać w obszar penalizacji. Ostatni dowódca powstania w warszawskim gettcie Marek Edelman ma rację mówiąc "Dziś piszą jutro będą zabijać". Czy ktoś im przeszkodzi?
          Przy wejściu do Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, widnieje napis:
          Kiedy przyszli po homoseksualistów.Nie prorestowałem nie byłem homoseksualistą.
          Kiedy przyszli po Cyganów. Nie protestowałem nie byłem Cyganem.
          Kiedy przyszli po Żydów. Nie protestowałem nie byłem Żydem.
          Kiedy przyszli po mnie. Juz nie miał kto protestować.
          Bardzo serdecznie pozdrawiam Evo, bratnia duszo.
      • Gość: Jan hrabia dabrowski to gawlaska z Toronto i z LPR IP: *.tne.net.au / 203.22.206.* 14.04.04, 10:31
        vel onaturtwa,vel Jasiek, vel rekin ... Te same metody i te same zrodla.
        Hermafrodyta jest nieuleczalnie chora na rydzykowe rozmiekczenie starego mozgu.
        • Gość: brzydliwa Panie Hrabio IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.04.04, 14:41
          Panie Hrabio!
          Jak pan chce to mozemy pana mianowac Hrabia Roku, ale prosze juz laskawie nie
          zasmiecac ubeckimi tekstami tego forum. Troche godnosci i dobrego smaku by sie
          zdalo...
          • Gość: lolo przypnijmy łatkę antysemityzmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 11:45
            Znam osobiście wielu filosemitów, którzy nie lubią Michnika i Paradowskiej.
    • Gość: la_lunia Re: Prawda o Adamie M. IP: 195.94.207.* 14.04.04, 15:46
      Tekst pochodzi z Gazety Polskiej z listopada 1995
      Dziwi mnie ilość osób uwiedzionych przez p.A.M.
      A hrabia wcale nie jest antysemitą.
      pozdrawiam la_lunia
    • Gość: Kagan Re: Prawda o Adamie M. IP: 213.199.197.* 14.04.04, 15:49
      To juz wiemy. Pytanie: kto Michnikowi sfinasowal biznesik zwany Agora?
    • marekpfef Re: Prawda o Adamie M. 15.04.04, 02:15
      hrabia_dabrowski napisał:

      > Jego ojciec, Ozjasz Szechter, był przed wojną jednym z przywódców
      > tajnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Była to organizacja
      > zdelegalizowana w II RP, z racji jej całkowitego podporządkowania komunistom
      > sowieckim. Funkcjonariusze tej partii (zwani po sowiecku "funkami"), byli
      > opłacani przez NKWD i zajmowali się przede wszystkim zwalczaniem instytucji
      > państwowych, w tym drogą zbrojnej przemocy.
      >
      > Ozjasz Szechter odbył przed wojną kilkuletni wyrok więzienia, za działalność
      > przeciwko suwerenności i niepodległości RP.
      >
      > Drogi Hrabio. Adam Michnik, obok Jacka Kuronia są jedynymi postaciami polskiego życia publicznego, którzy sami szczegółowo opisali swoje biografie, środowisko z którego się wywodzą, swoje błedy i winy oraz dzsiejszy do nich stosunek. W mojej ocenie zwiększa to ich wiarygodność i wskazuje na ogromną odwagę i rzetelność zasługującą bardziej na szacunek niż pogardę.
      > W 1990 roku przyniosło to odpowiednie efekty: Adam Michnik odebrał
      > z rąk nowojorskich rabinów tytuł: "Żyd Roku".
      > Odebrać tak zaszczytny tytuł jes powodem do dumy i satysfakcji nie zaś wstydu i potępienia. O ile wiem Adam Michnik otrzymał znacznie więcej nagród o których nie wspominasz gdyż nie psują do obrazka.
      > Jego szczęściem był fakt, że urodził się na tyle późno, iż nie zdążył zapisać
      > się i działać w PZPR. Już pod koniec lat 60-tych nastąpił bowiem w partii
      > komunistycznej wyraźny podział, który doprowadził do wydarzeń marcowych w
      > 1968 roku. Doszło do słynnej "wojny na górze", czyli do konfliktu dwóch
      > frakcji partyjnych: "Chamów" i "Żydów", z którego ci ostatni wyszli znacznie
      > osłabieni. On sam zaś otrzymał wyrok więzienia, który w naturalny sposób
      > uwiarygodnił jego "antykomunizm".
      > To nie są fakty, lecz insynuacje. W latach sześćdziesiątych PZPR miała się świetnie i wielka liczba ludzi, zapewne rdzennych polaków zdążyła się wówczas zapisać. Wyrok więzienia w tamtych czasach jest niewątpliwym powodem do dumy i świadectwem antykomunizmu. Czy mógłbyś mi wyjaśnić dlaczegóż to bohaterowie Twojej bajki nie uwirygadniali swego antykomunizmu w ten sam sposób.

      >
      > W stanie wojennym Michnik był internowany i otrzymał kolejny wyrok więzienia.
      > W tym czasie pracuje on usilnie nad zbliżeniem z kręgami lewicowych (czasem
      > wręcz "reżimowych" - z okresu stalinowskiego i gomułkowskiego) katolików.
      Pisząc, iż w czasie swego uwięzienia Michnik, pracował nad zbliżeniem z kręgami, wręcz "reżimowymi", to nie jest już nieprawda lecz ohydne kłamstwo, którym posługujesz się w złej wierze. Pamiętam, że Michnik w więzieniu napisał "Z dziejów honoru w Polsce" oraz list do Kiszczaka w którym nazwał go świnią, list prezentujący jego stanowisko w ważnych wówczas kwestiach: dlaczego nie podpisuję /lojalki/, dlaczego nie emigruję.
      >
      > Obrady "okrągłego stołu" w 1989 roku to triumf wizji KOR-u. Dochodzi do
      > takich przekształceń w państwie, które nie naruszają substancji
      > organizacyjnej i materialnej partii komunistycznej, sprawującej nieprzerwanie
      > władzę w Polsce od 1944 roku, a jednocześnie dysydenci uzyskują dostęp do
      > elit władzy. Symboliczne spotkania w Magdalence i picie wódki z generałem
      > Kiszczakiem (który obok gen. Jaruzelskiego był przecież negatywnym symbolem
      > stanu wojennego) kończyły etap historii Polski w postaci PRL. Wtedy zaczął
      > się etap "nowy" - neo-PRL: z Kiszczakiem jako wicepremierem i Jaruzelskim
      > jako prezydentem. Po to były te zmiany?
      Kolejne kłamstwo. Obrady Okrągłego Stołu toczyły się pod skrzydłami Kościoła , za jego pośrednictwem i przy jego czynnym poparciu. Obrady Okrągłego Stołu, zdaniem ówczesnego doradcy prymasa, Andrzeja Stelmachowskiego to wielki triumf Kościola. Rozmowy w Magdalence będące dziś "czarną legendą" Okrągłego Stołu, w których także uczestniczyli przedstawiciele Kościoła/ np. ks.Orszulik/, były normalną procedurą dochodzenia do porozumienia stosowaną na cały świecie. Publikacja jedenastu utajnionych rozmów, m.in. w Magdalence, sporządzonych przez stronę kościelną nie pozostawia wątpliwości, że mit o spisku czy tajnej umowie wówczas zawartej nie ma żadnych podstaw źródłowych. Jest od początku do końca bzdurą wyssaną z palca. Nie zmienia to faktu, że mit o spisku ma się w Polsce A.D.2004 dobrze, tym co go głoszą podstawy źródłowe nie są przecież do niczego potrzebne. Warto pamiętać, że w Magdalence ustalano m.in. skład osób, które przy Okrągły Stole miały zasiąść. Kiedy Józef Czyrek dostał od Andrzeja Stelmachowskiego proponowaną przez "S" i podpisaną przez Wałęsę listę osób, dokument przekazany został Jaruzelskiemu i wywołał u niego szok.Wynika to z wywiady z Cioskiem. Następnie Ciosek odniósł listę ks. Orszulikowi i prosił o uznanie jej za niebyłą. Powód: obecność na liście nazwisk Jacka Kuronia, Adama MIchnika, Jana Józefa Lipskiego i Janusza Onyszkiewicza. Wkrótce veto PZPR ograniczało się do Kuronia i Michnika. Ci właśnie ludzie traktowani byli jako najwięksi wrogowie PRL-u. Prasa partyjna rozpoczęła atak i swoistą nagonkę. Zaczęto od Jacka Kuronia/"Książe niezłomny" Trybuna Ludu październik 1988/ a następnie zaczęto flekować Adama Michnika/"intelektualista-piroman". Powtórzę raz jeszcze, argumenty używane wówczas przez partyjnych propagandystów są jakże zbieżne z tymi których używa się dzisiaj, także na tym forum i także przez Ciebie Drogi Hrabio. sejmie po okrągłym stole" Michnik zostaje posłem - o dziwo, z okręgu
      > katowickiego, choć nie miał nic wspólnego z problemami Górnego Śląska.
      > Wówczas jednak zdjęcie z Lechem Wałęsą dawało przepustkę do historii.
      > Równolegle, od "okrągłego stołu", KOR-owska część opozycji przystępuje do
      > budowy swojego imperium medialnego. Jego symbolem staje się gazeta, nazwana
      > prozaicznie: "Gazeta Wyborcza Solidarności", która miała służyć całej
      > opozycji (kto to dziś pamięta...). Z czasem, po zgubieniu (na żądanie Wałęsy)
      > ostatniego członu nazwy, została "Gazeta Wyborcza" i już nie całej opozycji.
      > Jej redaktorem naczelnym od początku jest Adam Michnik.
      > Broni on konsekwentnie i z pasją Wojciecha Jaruzelskiego (z którym pije
      > bruderszaft i przechodzi na "ty") a także Czesława Kiszczaka - reprezentanta
      > resorów siłowych PRL, ostatniego super-ubeka, byłego oficera Informacji
      > Wojskowej, który osobiście w śledztwach torturował ludzi. Jest to batalia Michnika, bynajmniej nie zakończona-walka z nienawiścią. Michnik postanowił w przeciwieństwie do Ciebie Drogi Hrabio, potraktować poważnie ewangieliczną naukę o miłości nieprzyjąciół. Najbardziej oburza i drażni w Michniku, że się zadaje i jada "z grzesznikami, celnikami i nierządnicami". O ile pamiętam kiedyś już dawno, dawno temu zarzut taki postawiono. Zgadnij Komu Drogi Hrabio, dla ułatwienia powiem, że też był Żydem.
      Serdecznie pozdrawiam. Marek.
      • marekpfef Re: Prawda o Adamie M. 15.04.04, 03:24
        marekpfef napisał:

        > hrabia_dabrowski napisał:
        >
        > > Jego ojciec, Ozjasz Szechter, był przed wojną jednym z przywódców
        > > tajnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Była to organizacja
        > > zdelegalizowana w II RP, z racji jej całkowitego podporządkowania komunist
        > om
        > > sowieckim. Funkcjonariusze tej partii (zwani po sowiecku "funkami"), byli
        > > opłacani przez NKWD i zajmowali się przede wszystkim zwalczaniem instytucj
        > i
        > > państwowych, w tym drogą zbrojnej przemocy.
        > >
        > > Ozjasz Szechter odbył przed wojną kilkuletni wyrok więzienia, za działalno
        > ść
        > > przeciwko suwerenności i niepodległości RP.
        > >
        - Drogi Hrabio. Adam Michnik, obok Jacka Kuronia są jedynymi post
        aciami polskiego życia publicznego, którzy sami szczegółowo opisali swoje biogr
        afie, środowisko z którego się wywodzą, swoje błedy i winy oraz dzsiejszy do ni
        ch stosunek. W mojej ocenie zwiększa to ich wiarygodność i wskazuje na ogromną
        odwagę i rzetelność zasługującą bardziej na szacunek niż pogardę.
        > > W 1990 roku przyniosło to odpowiednie efekty: Adam Michnik odebrał
        > > z rąk nowojorskich rabinów tytuł: "Żyd Roku".
        - Odebrać tak zaszczytny tytuł jes powodem do dumy i satysfakcji nie zaś wstydu i potępienia. O ile wiem Adam Michnik otrzymał znacznie więcej nagród o których nie wspominasz gdyż nie psują do obrazka.
        > > Jego szczęściem był fakt, że urodził się na tyle późno, iż nie zdążył zapi
        > sać
        > > się i działać w PZPR. Już pod koniec lat 60-tych nastąpił bowiem w partii
        > > komunistycznej wyraźny podział, który doprowadził do wydarzeń marcowych w
        > > 1968 roku. Doszło do słynnej "wojny na górze", czyli do konfliktu dwóch
        > > frakcji partyjnych: "Chamów" i "Żydów", z którego ci ostatni wyszli znaczn
        > ie
        > > osłabieni. On sam zaś otrzymał wyrok więzienia, który w naturalny sposób
        > > uwiarygodnił jego "antykomunizm".
        - To nie są fakty, lecz insynuacje. W latach sześćdziesiątych PZPR miała się świetnie i wielka liczba ludzi, zapewne rdzennych polaków zdążyła się wówczas zapisać. Wyrok więzienia w tamtych czasach jest niewątpliwym powodem do dumy i świadectwem antykomunizmu. Czy mógłbyś mi wyjaśnić dlaczegóż to bohaterowie Twojej bajki nie uwiarygadniali swego antykomunizmu w ten sam sposób.
        > W stanie wojennym Michnik był internowany i otrzymał kolejny wyrok więzien
        > ia.
        > > W tym czasie pracuje on usilnie nad zbliżeniem z kręgami lewicowych (czase
        > m
        > > wręcz "reżimowych" - z okresu stalinowskiego i gomułkowskiego) katolików.
        - Piszesz, iż w czasie swego uwięzienia Michnik, pracował nad
        zbliżeniem z kręgami, wręcz "reżimowymi", to nie jest już nieprawda lecz ohydne kłamstwo, którym posługujesz się w złej wierze. Pamiętam, że Michnik w więzieniu napisał "Z dziejów honoru w Polsce" oraz list do Kiszczaka w którym nazwał go świnią, list prezentujący jego stanowisko w ważnych wówczas kwestiach: dlacze go nie podpisuję /lojalki/, dlaczego nie emigruję.
        > > Obrady "okrągłego stołu" w 1989 roku to triumf wizji KOR-u. Dochodzi do
        > > takich przekształceń w państwie, które nie naruszają substancji
        > > organizacyjnej i materialnej partii komunistycznej, sprawującej nieprzerwa
        > nie
        > > władzę w Polsce od 1944 roku, a jednocześnie dysydenci uzyskują dostęp do
        > > elit władzy. Symboliczne spotkania w Magdalence i picie wódki z generałem
        > > Kiszczakiem (który obok gen. Jaruzelskiego był przecież negatywnym symbole
        > m
        > > stanu wojennego) kończyły etap historii Polski w postaci PRL. Wtedy zaczął
        >
        > > się etap "nowy" - neo-PRL: z Kiszczakiem jako wicepremierem i Jaruzelskim
        > > jako prezydentem. Po to były te zmiany?
        - Kolejne kłamstwo. Obrady Okrągłego Stołu toczyły się pod skrzydłami Kościoła , za jego pośrednictwem i przy jego czynnym poparciu. Obrady Okrągłego Stołu, zdaniem ówczesnego doradcy prymasa, Andrzeja Stelmachowskiego to wielki triumf Kościola. Rozmowy w Magdalence będące dziś "czarną legendą" Okrągłego Stołu, w których także uczestniczyli przedstawiciele Kościoła/ np. ks.Orszulik/, były normalną procedurą dochodzenia do porozumienia stosowaną na całym świecie. Publikacja jedenastu utajnionych rozmów, m.in. w Magdalence, sporządzonych przez stronę kościelną nie pozostawia wątpliwości, że mit o spisku czy tajnej umowie wówczas zawartej nie ma żadnych podstaw źródłowych. Jest od początku do końca bzdurą wyssaną z palca. Nie zmienia to faktu, że mit o spisku ma się w Polsce A.D.2004 dobrze, tym co go głoszą podstawy źródłowe nie są przecież do niczego potrzebne. Warto pamiętać, że w Magdalence ustalano m.in. skład osób, które przy Okrągły Stole miały zasiąść. Kiedy Józef Czyrek dostał od Andrzeja Stelmachowskiego proponowaną przez "S" i podpisaną przez Wałęsę listę osób, dokument przekazany został Jaruzelskiemu i wywołał u niego szok.Wynika to z wywiadu z Cioskiem. Następnie Ciosek odniósł listę ks. Orszulikowi i prosił o uznanie jej za niebyłą. Powód: obecność na liście nazwisk Jacka Kuronia, Adama MIchnika, Jana Józefa Lipskiego i Janusza Onyszkiewicza. Wkrótce veto PZPR ograniczało się do Kuronia i Michnika. Ci właśnie ludzie traktowani byli jako najwięksi wrogowie PRL-u. Prasa partyjna rozpoczęła atak i swoistą nagonkę. Zaczęto od Jacka Kuronia/"Książe niezłomny" Trybuna Ludu październik 1988/ a następnie zaczęto flekować Adama Michnika/"intelektualista-piroman". Powtórzę raz jeszcze, argumenty używane wówczas przez partyjnych propagandystów są jakże zbieżne z tymi których używa się dzisiaj, także na tym forum i także przez Ciebie Drogi Hrabio.
        > sejmie po okrągłym stole" Michnik zostaje posłem - o dziwo, z okręgu
        > > katowickiego, choć nie miał nic wspólnego z problemami Górnego Śląska.
        > > Wówczas jednak zdjęcie z Lechem Wałęsą dawało przepustkę do historii.
        > > Równolegle, od "okrągłego stołu", KOR-owska część opozycji przystępuje do
        > > budowy swojego imperium medialnego. Jego symbolem staje się gazeta, nazwan
        > a
        > > prozaicznie: "Gazeta Wyborcza Solidarności", która miała służyć całej
        > > opozycji (kto to dziś pamięta...). Z czasem, po zgubieniu (na żądanie Wałę
        > sy)
        > > ostatniego członu nazwy, została "Gazeta Wyborcza" i już nie całej opozycj
        > i.
        > > Jej redaktorem naczelnym od początku jest Adam Michnik.
        > > Broni on konsekwentnie i z pasją Wojciecha Jaruzelskiego (z którym pije
        > > bruderszaft i przechodzi na "ty") a także Czesława Kiszczaka - reprezentan
        > ta
        > > resorów siłowych PRL, ostatniego super-ubeka, byłego oficera Informacji
        > > Wojskowej, który osobiście w śledztwach torturował ludzi. - Jest to batalia Michnika, bynajmniej nie zakończona-walka z nienawiścią. Michnik postanowił w przeciwieństwie do Ciebie Drogi Hrabio, potraktować poważnie ewangieliczną naukę o miłości nieprzyjąciół. Najbardziej oburza i drażni w Michniku, że się zadaje i jada "z grzesznikami, celnikami i nierządnicami". O ile pamiętam kiedyś już dawno, dawno temu zarzut taki postawiono. Zgadnij Komu Drogi Hrabio, dla ułatwienia powiem, że też był Żydem.
        > Serdecznie pozdrawiam. Marek.
        • Gość: adan [...] IP: *.proxy.aol.com 15.04.04, 03:40
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Aga Hrabia raczy sciemniac IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.04.04, 11:07
            pelno w tym tekscie klamstw i przeinaczen, ale ja tylko o jednym,bo moze
            mlodziez nie pamieta.GW nigdy nie miala nazwy Gazeta Wyborcza
            Solidarnosci.Zawsze nazywala sie tak samo. Przez pewien okres miala tylko
            winietke nie ma wolnosci bez Solidarnosci,ktora istotnie Walesa polecil usunac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka