bryt.bryt
17.04.11, 13:25
Objawil sie w ostatnich godzinach ciekawy przypadek, ktory jasno pokazuje, czym jest PiS i skad sie biora odczucia (wobec PiS) takie jak moje. Krotko mowiac - nie cierpie, nie trawie tych ludzi. Oto probka blogowej tworczosci pisowskiego europosla Janusza Wojciechowskiego.
Najpierw (wczoraj) napisal tak:
"(...)Polak negujący ludobójstwo w Katyniu - to zdrajca.(...)"
Pozwolilem sobie to skomentowac na blogu europosla w ten sposob:
"Ja uwazam Katyn za zbrodnie, ale mam watpliwosci, czy zgodnie z definicjami mozna go nazwac ludobojstwem. Wedle pana wykladni jestem zdrajca. Czyli obrzuca mnie pan bezczelnie blotem tylko dlatego, ze na skali zbrodni Katyn jest dla mnie zbrodnia wielka, ale niekoniecznie bardzo wielka. Przychodzi mi do glowy bardzo obrazliwy epitet, ktorym chcialbym pana okreslic, ale uznalem, ze zachowam sie przyzwoicie i przemilcze. Nawet mi pana nie szkoda."
Dzisiaj pojawil sie nowy wpis, a w nim taki fragment:
"(...)Katyń też nas nie łączy, bo jeden powie - ludobójstwo - a drugi do gardła mu skoczy i będzie udowadniał, że nie.(...)"
I tak sobie pomyslalem, czy to ja skoczylem do gardla europoslowi, czy moze on mnie zwyzywal od zdrajcow, bo osmielam sie miec inne zdanie?
I doszedlem do wniosku, ze ja nic europoslowi nie zarzucalem, chociaz moglem sie domyslac, ze dla niego Katyn to ludobojstwo bez zadnych watpliwosci. Za to europosel postawil pod sciana wszystkich "innowiercow". Czy posadzenie o zdrade mozna uznac za "skok do gardla"? Chyba mozna. I ciekawe, w jaki sposob Polacy mieliby sie polaczyc, skoro ich reprezentant cynicznie i manipulancko odmawia obywatelom swojego kraju prawa do bycia polskim patriota?
Niedobrze mi sie robi, kiedy widze, jak pisowscy politycy pluja na ludzi jednoczesnie majac siebie samych za sedziow moralnosci ...
januszwojciechowski.salon24.pl/298776,zdrada-o-swicie-o-zmierzchu-i-w-nocy
januszwojciechowski.salon24.pl/298978,polacy-wielki-narod-ktorego-nie-laczy-nic