psiogon
17.08.11, 09:12
Swego czasu pisałem tu o powodach, dla których nie poprę w wyborach partii Donalda T. Głównym z nich był pech jego ekipy, swoiste fatum, które demolowało rachityczne sukcesy rządzących. Spotkałem się z zarzutami, że to przesądy i należy dyskutować o namacalnych faktach. Tym czasem ........ kolejne nieszczęścia sypią się na głowę Donalda. Republikanie i demokraci chyba się umówili, żeby zdołować PO. Zafundowali im kryzys walutowy akurat wtedy, gdy premier miał świecić jaśniej od słońca na salonach unijnych. Sąd dopuścił banery reklamowe i zakazał dwudniowych wyborów. Miller ogłosił chaotyczny i niezborny raport, którego premier nie potrafił w żaden sposób obronić na konferencji prasowej. Kolejny numer Grabarczyka na kolei to już klasyka. "Niezawisła" prokuratura podkopała resztki wiary w polską dyplomację na Białorusi i skompromitowała się w śledztwie wyjaśniającym śmierć polskiego wicepremiera (trzy dni myśleli nad tym czy powinno się robić sekcję zwłok Leppera). A teraz werble !. Istnieje powiedzenie, że charakter człowieka jest jego przeznaczeniem. Ja twierdzę, że pech jest przeznaczeniem PO. To nie jest żaden upust boski, to efekt ciężkiej pracy rządzących. Składanie nierealnych obietnic i wizerunkowe pobudzanie nadziei u ludzi kończące się tym większym rozczarowaniem. Mydlenie oczu zielenią wyspy i lekceważenie prawdziwej ciężkiej kreciej pracy papierkowej. Szpan medialny przypominający najlepsze lata Gierka kryjący - podobnie jak wtedy - rozłażące się w szwach państwo. Podziwiam tych, którzy nie boją się Donalda T. miłościwie, z woli ludu, panującego premiera na kolejną kadencję .