IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 13.03.02, 23:23
Przez wieki pojawiało się zjawisko tzw stygmatyzacji. Zjawisko to było udziałem
głeboko wierzących ludzi w --> ponoć "prawdziwego" Boga. Dodajmy iż Bóg ten
jest "wszechwiedzący". Przez wieki stygmaty te pojawiały się na wewnętrznej
częsci dłoni. Tymczasem udowodniono iz ludzie krzyżowani byli poprzez przybicie
rąk w nadgarstkach a nie w dłoniach...Ciało nie utrzymałoby sie po prostu na
krzyrzu gdyby gwoździe przechodziły przez wewnętrzną czesć dłoni. Gwoździe z
technicznego punktu widzenia MUSIALY przebijac nadgarstki. Jeżeli Bóg jest
wszechwiedzący to wiedział o tym i stygmaty które zsyłał jako łaskę na ludzi
powinny być w przegubach. Czemu się tak nie działo? Wyjścia są dwa. Albo Bóg
nie jest wszechwiedzący albo --->stygmaty opierają sie na wiedzy ludzi o
metodach krzyżowania (Ludzie długo uważali iż rany po gwoździach powinny być na
dłoniach). Stąd zjawisko stygmatu pochodzi raczej od człowieka...jest
uwarunkowane jego wiedzą..jego wyobrażeniem. Jeżeli zaś stygmaty pochodza z
naszych głów...to nie ma Boga, ktory je mógłby zsyłać.
Obserwuj wątek
    • Gość: kruk Re: STYGMATY IP: *.acn.waw.pl 13.03.02, 23:28
      dodać wypada, że tzw stygmaty, to zwykła choroba skóry.. tzn mało "zwykła", bo
      niezwykle rzadka, niemniej ani odrobinę nie "nadprzyrodzona".
      pozdrawiam
    • malek1 Re: STYGMATY 13.03.02, 23:29
      Belial,

      wydaje mi sie, ze ty jestes troszke laikiem-pasjonatem religijnym.
      Stygmaty a krzyzowanie nie maja ze soba NIC wspolnego.
      Poza tym podchwytliwosc twojego problemu jest prosciutka i to baaaaaaaardzo.
      Nie zabieram czasu i nie niszcze klawiatury.
      • Gość: kruk Re: STYGMATY IP: *.acn.waw.pl 13.03.02, 23:46
        skoro jest taka prościutka, to moze udzielisz równie prostej odpowiedzi?
        stygmaty są przecież w tradycji chrześcijańskiej uznawane za analogię ran
        chrystusa. na moje oko znowu nie masz kontrargumentów ;-)
        a poza tym jeszcze jedno: skoro bóg jest dobry i miościwy, dlaczego zsyła
        (jeśli przyjąć oczywiście, że to bóg) na swoich wyznawcow coś tak okrutnego i
        jeszcze każe nazywać to łaską?
        • malek1 Pytanie za pytanie :)))) 14.03.02, 00:10
          Odpowiem wam, jak i wy mi odpowiecie:
          Pan Bog jest wszechmogacy. Tak wiec moze uczynic co chce. Czy moze stworzyc tak
          ciezki kamien, ktorego nie moglby podniesc?

          • Gość: kruk Re: Pytanie za pytanie :)))) IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 00:22
            znam ten problem. dla mnie jest to dowód może nie tyle na nieistnienie boga, co
            na wewnętrznią niespójność problemu wszechmocy. a skoro pojęcie boga implikuje
            pojęcie wszechmocy, to... nie ma boga?...
            poza tym chyba Tatarkiewicz (głowy nie dam) przeprowadził zgrabny dowód na to,
            iż doskonałość jest pojęciem niespójnym, ponieważ postawą doskonałą jest
            dochodzenie do doskonałości. tautologia. dość pokrętna. (przypis: założenia?
            definicje? nie czas i nie miejsce, odsyłam zresztą do źródła) niemniej, wynika,
            iż doskonałości nie ma w przyrodzie (mniej wiecej jak nie ma czystej H2O). są
            tylko mniej lub bardziej zbliżone asymptoty, a i bóg, chcąc być doskonałym, nie
            mógłby taki być, bo wtedy do niczego (do doskonałości) już by nie mógł dążyć...
            czyż nie tak samo jest z wszechmocą? są granice ;-)
          • Gość: Kagan Re: Pytanie za pytanie :)))) IP: *.vic.bigpond.net.au 14.03.02, 00:43
            malek1 napisał(a):

            > Odpowiem wam, jak i wy mi odpowiecie:
            > Pan Bog jest wszechmogacy. Tak wiec moze uczynic co chce. Czy moze stworzyc tak
            > ciezki kamien, ktorego nie moglby podniesc?
            K: To juz bylo na tym forum... To po prostu dowodzi wewnetrznej
            sprzecznosci idei tzw. boga, idei opartej na istnieniu tzw. nieskonczonosci.
            Ale, jak wiadomo (p. moj tzw. dowod logiczny na nieistnienie tzw. boga)
            nieskonczonosc w przyrodzie NIE wystepuje (nasz wszechswiat jest skonczony w
            czasie i przestrzeni), jest tylko wyimaginowana granica pewnych ciagow
            (np. ciagu liczb calkowitych). Cantor, ktory probowal dowiesc, ze
            nieskonczonosc istnieje obiektywnie, skonczyl jako ciezko chory
            psychicznie, a jego "argumenty" jezuici probwali uzyc jako kolejny
            pseudodowod istnienia tzw. boga... Zalosne!
            Kagan
          • Gość: Belial Re: Pytanie za pytanie :)))) IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 11:25
            malek1 napisał(a):

            > Odpowiem wam, jak i wy mi odpowiecie:
            > Pan Bog jest wszechmogacy. Tak wiec moze uczynic co chce. Czy moze stworzyc tak
            >
            > ciezki kamien, ktorego nie moglby podniesc?
            >
            Cóż.. najlepiej odpowiedzieć ci na to pytanie tak jak by odpowiedział pewnie
            katolik.. są dwie odpowiedzi...przynajmniej ktore ja znam...bo moze jest
            więcej..a więc:
            1)Bóg oprócz tego że jest wszechmogący jest także nieskończenie mądry, więc nie
            będzie robił jakiś głupot w postaci kamieni...bo to uwłacza jego "majestatowi" i
            jest bezcelowe.
            2)Bóg jest istotą niepojętą dla nas marnych ludzi... nie pojęte są jego zamiary,
            myśli, ani cokolwiek co robi..nie sotsują się do niego nasze ludzkie prawa fizyki
            i logiki.. nie jesteśmy więc w stanie zrozumieć jego działań i jego możliwości...
            nie jest więc wykluczone, iż gdyby zechciał to potrafiłby stworzyć taki kamień
            gdyż jego nie obowiązują żadne prawa ani ograniczenia
            ...
            Wybierz sobie wyjasnienie które Ci bardziej pasuje, tyle że...żadne z nich nic
            nie wyjasnia. One są nieobalalne logicznie gdyż uciekają się do wyjaśnień
            metafizycznych, nie sprawdzalnych. A jeżeli uważasz powyższe dwa twierdzenia coś
            wyjasniają to ja mam dla Ciebie tez zagadkę.
            Wierzysz w predyscynację, przeznaczenie? Otóż wszytsko jest już gdzieś zapisane
            i robiąc cokolwiek tylko wypełniamy to co już gdzieś zostało utrwalone. Nie
            możemy zrobić nic wbrew tym zapisom. Wszytsko zostało już utrwalone i jest z gory
            wiadome. Nie zgadzasz się? Cóż..widocznie tak zostało zapisane że masz się nie
            zgadzać!!!
            To teraz obal ten paradoks...miłej myślówy
            (pozdrawiam Kruka)
            • malek1 Do Beliala 14.03.02, 21:01
              Sprawa z kamieniem to nie logika, to po prostu zle rozumienie wszechmocy.
              Co do przeznaczenia: ono przeczy istotnemu dla czlowieka przekonaniu, ze jest
              wolny. Chrzescijanie argumentuja, ze jesli P. Bog stworzyl
              czlowieka, "pozwolil" mu zgrzeszyc, pozwolil sie zabic, to znaczy, ze wolnosci
              czlowieka nie tknie.
              Z podwazaniem predestynacji nie wygrasz. Ja moge napisac: udowodnij, ze nie
              jestes sloniem! I co udowodnisz. Znow absurd. Dyskutowac mozna z jakimis
              argumentami przemawiajacymi za predestynacja. over
      • Gość: Belial Re: STYGMATY IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 11:13
        malek1 napisał(a):

        > Belial,
        >
        > wydaje mi sie, ze ty jestes troszke laikiem-pasjonatem religijnym.
        > Stygmaty a krzyzowanie nie maja ze soba NIC wspolnego.
        > Poza tym podchwytliwosc twojego problemu jest prosciutka i to baaaaaaaardzo.
        > Nie zabieram czasu i nie niszcze klawiatury.

        Skoro jesteś taki oświecony i mądry to podziel sie z bliźnim wiedzą.. przecież
        nalezy się dzielić z bliźnimi

    • Gość: Kagan Re: STYGMATY IP: *.vic.bigpond.net.au 14.03.02, 00:37
      Gość portalu: Belial napisał(a):

      > Przez wieki pojawiało się zjawisko tzw stygmatyzacji. Zjawisko to było udziałem
      > głeboko wierzących ludzi w --> ponoć "prawdziwego" Boga. Dodajmy iż Bóg ten
      > jest "wszechwiedzący". Przez wieki stygmaty te pojawiały się na wewnętrznej
      > częsci dłoni. Tymczasem udowodniono iz ludzie krzyżowani byli poprzez przybicie
      > rąk w nadgarstkach a nie w dłoniach...Ciało nie utrzymałoby sie po prostu na
      > krzyrzu gdyby gwoździe przechodziły przez wewnętrzną czesć dłoni. Gwoździe z
      > technicznego punktu widzenia MUSIALY przebijac nadgarstki. Jeżeli Bóg jest
      > wszechwiedzący to wiedział o tym i stygmaty które zsyłał jako łaskę na ludzi
      > powinny być w przegubach. Czemu się tak nie działo? Wyjścia są dwa. Albo Bóg
      > nie jest wszechwiedzący albo --->stygmaty opierają sie na wiedzy ludzi o
      > metodach krzyżowania (Ludzie długo uważali iż rany po gwoździach powinny być na
      > dłoniach). Stąd zjawisko stygmatu pochodzi raczej od człowieka...jest
      > uwarunkowane jego wiedzą..jego wyobrażeniem. Jeżeli zaś stygmaty pochodza z
      > naszych głów...to nie ma Boga, ktory je mógłby zsyłać.
      K: Stygmaty to fizyczny objaw psychicznej choroby, conajmniej mocno
      zaawansowanej histerii. I to raczej marnawy objaw, bo np. indyjscy
      fakirzy potrafia czynic lepsze "cuda". Byl tez polski film, o tym,
      jak sie te stygmaty wywoluje (zwykla sztuczka cyrkowa, tyle ze
      wrecz niesmaczna). I co to za "cud", ktory nikogo NIE uleczy, nikomu
      NIC nie da...
      Pozalowania godne, tzw. dark ages w XXI wieku, typowy polski katolicyzm...

      • Gość: marco Re: STYGMATY IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 01:23
        Cha, cha!
      • Gość: marco Re: STYGMATY IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 01:28
        Cha, cha !
      • Gość: jur Re: STYGMATY IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 01:38
        Abrakadabra !
      • Gość: kruk Re: STYGMATY IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 09:19
        udowodniono, iż w przypadkach hipnozy ludzie ciało reaguje na bodźce inaczej,
        niż w normalnych warunkach. czy to masz na myśli? być może stygmatycy to ofiary
        szarlatanów-hipnotyzerów, albo wręcz osoby umiejące wprowadzić sie w
        stan "alfa" sami (ojciec Pio?). a stygmaty to nic innego jak reakcja organizmu
        na zdeformowane impulsy neuronowe...
        • Gość: Jaceq Re: STYGMATY IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 10:03
          Gość portalu: kruk napisał(a):

          > udowodniono, iż w przypadkach hipnozy ludzie ciało reaguje na bodźce inaczej,
          > niż w normalnych warunkach. czy to masz na myśli? być może stygmatycy to ofiary
          >
          > szarlatanów-hipnotyzerów, albo wręcz osoby umiejące wprowadzić sie w
          > stan "alfa" sami (ojciec Pio?). a stygmaty to nic innego jak reakcja organizmu
          > na zdeformowane impulsy neuronowe...


          O ile to zaiste Bog zsyla stygmaty, to byc moze podoba Mu sie wykorzystywac do
          tego mozg 'obdarowanego'

          • Gość: kruk Re: STYGMATY IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 10:11
            w sposób tak rażąco sprzeczny w "oryginałem"? nie przemawia to do mnie. ale
            pewnie nie jestem obiektywna z racji swoich przekonań ;-)
            w każdym razie, co to za "dar" i dlaczego ma taki charakter? nie rozumiem
            ciągotek "dobrego i miłosiernego" boga do umartwiania swoich wyznawców. jest to
            dla mnie wewnetrznie sprzeczne, to logiczny oksymoron. a nawet może problem
            postawić jeszcze dobitniej: dlaczego jezus musiał umrzeć? dlaczego bóg chciał
            śmierci jezusa? pheh. gorzej niż domagający sie ofiar z ludzi quetzalkoatl!
            • malek1 Do Kruka i innych ptaszkow 14.03.02, 10:35
              Piszesz wiele i roznie. Sprobuje odpowiedziec dzis wieczorem, bo do wieczora
              jestem troszku zajety - dzielo zycia pisze. Ech tworczosc... Tymczasem
            • Gość: Jaceq Re: STYGMATY IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 12:12
              Gość portalu: kruk napisał(a):

              > w sposób tak rażąco sprzeczny w "oryginałem"?

              Zgadzam się z szanowną koleżanką, a właściwie - czuję, że jest jak piszesz. Ale
              temat raczej nie do dowiedzenia (i drazliwy dla extremy obustronnej). Dlatego
              napisałem "o ile..."
          • Gość: Kagan Re: STYGMATY IP: *.vic.bigpond.net.au 14.03.02, 12:37
            Gość portalu: Jaceq napisał(a):

            > O ile to zaiste Bog zsyla stygmaty, to byc moze podoba Mu sie wykorzystywac do
            > tego mozg 'obdarowanego'
            K: A po jaka cholere mialby Bog zsylac akurat te stygmaty?
            Nielepiej by zsylal manne i zamienial wode sodowa w butelkach na
            szampana (nawet sowiecki by uszedl)...
            A tu jakies tam stygmaty, na czesc samozwanca Jeszu, co sie
            byl obwolal krolem zydowskim a nawet bogiem. To wrecz szczyt
            bluznierstwa i herezji! Lepiej myslcie o Bogu Prawdziwym,
            Niesmiertelnym a NIE o biednym, psychicznie chorym Jeszu...
            Kagan
            • Gość: Jaceq Re: STYGMATY IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 14:13
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > > tego mozg 'obdarowanego'
              > K: A po jaka cholere mialby Bog zsylac akurat te stygmaty?
              > Nielepiej by zsylal manne i zamienial wode sodowa w butelkach na
              > szampana (nawet sowiecki by uszedl)...

              Bog, o ile istnieje, jest wyrafinowany. Nie jest (raczej) zlosliwy.
              Dlatego Tobie zesle wode sodową, a mnie zesle whisky, o ktora co dnia Go proszę.
              • Gość: Aussie Re: STYGMATY IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 15.03.02, 01:34
                Gość portalu: Jaceq napisał(a):

                > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                > > K: A po jaka cholere mialby Bog zsylac akurat te stygmaty?
                > > Nielepiej by zsylal manne i zamienial wode sodowa w butelkach na
                > > szampana (nawet sowiecki by uszedl)...
                >
                > Bog, o ile istnieje, jest wyrafinowany. Nie jest (raczej) zlosliwy.
                > Dlatego Tobie zesle wode sodową, a mnie zesle whisky, o ktora co dnia
                > Go proszę.
                A: Jest zlosliwy, bo ci zsyla tania whisky, ktora sobie zatruwasz
                organizm i pozniej wyskakuja ci stygmaty na mozgu... :)


                • Gość: Jaceq Re: STYGMATY IP: *.ppp.szeptel.net.pl 16.03.02, 19:21
                  Gość portalu: Aussie napisał(a):

                  > A: Jest zlosliwy, bo ci zsyla tania whisky, ktora sobie zatruwasz
                  > organizm i pozniej wyskakuja ci stygmaty na mozgu... :)
                  >
                  Być może ta, którą uważam za tanią, dla Ciebie jest droga.


                  • Gość: Kagan Re: STYGMATY IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.02, 02:11
                    Gość portalu: Jaceq napisał(a):

                    > Gość portalu: Aussie napisał(a):
                    >
                    > > A: Jest zlosliwy, bo ci zsyla tania whisky, ktora sobie zatruwasz
                    > > organizm i pozniej wyskakuja ci stygmaty na mozgu... :)
                    > >
                    > Być może ta, którą uważam za tanią, dla Ciebie jest droga.
                    Zdefiniuj scislej pojecie 'taniej whisky'... :)

    • Gość: misiek Re: STYGMATY IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 11:11
      zgadzam sie
    • Gość: nixdorf Re: STYGMATY IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.02, 12:29
      To ma malo wspolnego z ranami Chrystusa. Bywaly stygmy na czole i innych
      czesciach ciala nie majacych nikt wspolnego ze ukrzyzowaniem. I tu sie wali
      Twoj nedzny karciany domek:)

      nixdorf
      • Gość: Belial Re: STYGMATY IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 13:13
        Gość portalu: nixdorf napisał(a):

        > To ma malo wspolnego z ranami Chrystusa. Bywaly stygmy na czole i innych
        > czesciach ciala nie majacych nikt wspolnego ze ukrzyzowaniem. I tu sie wali
        > Twoj nedzny karciany domek:)
        >
        > nixdorf

        Dzieki pomogłeś mi właśnie :) Jeżeli są różne stygmaty, w różnych miejscach a nie
        tylko tam gdzie ponoć były rany chrystusa to Katolicy łapki precz od Stygmatów!
        Jak widać nie są tylko wasze...więc nie są żadnym dowodem :)
        • Gość: Crotalus Re: STYGMATY IP: 157.25.121.* 14.03.02, 13:48
          Po pierwsze XX wieczni stygmatycy już dobrze wiedzieli gdzie się przebijało
          ręce. Po drubie przebicie nadgarstków spowodowało by automatyczne wykrwawienie
          (ludzie przecinają sobie nadgarstki, żeby się wykrwawić). Bóg nie działa wbrew
          prawą, które ustaniowił. Co zresztą obiecał.
          • Gość: kruk Re: STYGMATY IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 19:09
            skoro tak, w takim razie dlaczego tworzy sie analogię miedzy stygmatami a
            ranami chrystusa? dlaczego dorabia sie ideologię do choroby skóry? a poza tym,
            jeśli już przyjąć, że bóg naprawdę jest ich "dawcą", po co one? hę? gdzie -
            powtarzam, jego dobroć i miłosierdzie?
            • Gość: Crotalus Re: STYGMATY IP: *.pl 14.03.02, 21:00
              Gość portalu: kruk napisał(a):

              > skoro tak, w takim razie dlaczego tworzy sie analogię miedzy stygmatami a
              > ranami chrystusa? dlaczego dorabia sie ideologię do choroby skóry? a poza tym,
              > jeśli już przyjąć, że bóg naprawdę jest ich "dawcą", po co one? hę? gdzie -
              > powtarzam, jego dobroć i miłosierdzie?

              Bóg to wcale nie tylko miłość. A o chorobie skóry możesz zapomnieć.
              • Gość: kruk Re: STYGMATY IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 21:20
                jakieś konkrety, poproszę, zapomnieć to ja mogę o Twoim poście, który jest z
                punktu widzenia argumentacji o wartości rynsztoka.
                pozdrawiam Beliala
              • Gość: Zip Re: STYGMATY IP: *.provider.pl 16.03.02, 17:07
                Gość portalu: Crotalus napisał(a):

                > Gość portalu: kruk napisał(a):
                >
                > > skoro tak, w takim razie dlaczego tworzy sie analogię miedzy stygmatami a
                > > ranami chrystusa? dlaczego dorabia sie ideologię do choroby skóry? a poza
                > tym,
                > > jeśli już przyjąć, że bóg naprawdę jest ich "dawcą", po co one? hę? gdzie
                > -
                > > powtarzam, jego dobroć i miłosierdzie?
                >
                > Bóg to wcale nie tylko miłość. A o chorobie skóry możesz zapomnieć.

                Jestescie zabawni (Wy - wierzacy w stygmaty & stuff). Po co angazujecie w ich
                powstanie 'kombajn' w postaci Boga? Bo tak jest latwiej? Bo jak sie powie 'Bog
                tak chcial', to juz niczego nie trzeba udowadniac. A jak sie powie, ze to np.
                grzybica, to trzeba udowodnic - dlaczego tak rzadko sie pojawiala, dlaczego na
                ciele byly rany tylko w wybranych, charakterystycznych miejscach, itp.). Wiec Was
                nic nie przekona. Na wszystko macie niezbijalny argument.

                A moze facet np. za duzo lopata ziemi przerzucal, zrobily mu sie odciski,
                wpaskudzilo sie jakies zakazenie posrodku obu dloni i przez lata nie chcialo sie
                zagoic?

                P.
          • Gość: Belial Re: STYGMATY IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 19:33
            Gość portalu: Crotalus napisał(a):

            > Po drubie przebicie nadgarstków spowodowało by automatyczne wykrwawienie
            > (ludzie przecinają sobie nadgarstki, żeby się wykrwawić).

            Ja tylko w kwestii technicznej. Własnie chodzi o to że można przebić nadgarstki
            nie przerywając żył. Podcinając żyły tniemy w poprzek ręki. Wbijając gwóźdź
            robimy to pionowo. Jak chcesz to zaeksperymentuj :)))
            • malek1 Do Kruka i innych: podialogujmy 14.03.02, 20:37
              Tak sie zaczelo:
              "Przez wieki pojawiało się zjawisko tzw stygmatyzacji. Zjawisko to było
              udziałem
              głeboko wierzących ludzi w --> ponoć "prawdziwego" Boga. Dodajmy iż Bóg ten
              jest "wszechwiedzący". Przez wieki stygmaty te pojawiały się na wewnętrznej
              częsci dłoni. Tymczasem udowodniono iz ludzie krzyżowani byli poprzez przybicie
              rąk w nadgarstkach a nie w dłoniach...Ciało nie utrzymałoby sie po prostu na
              krzyrzu gdyby gwoździe przechodziły przez wewnętrzną czesć dłoni. Gwoździe z
              technicznego punktu widzenia MUSIALY przebijac nadgarstki. Jeżeli Bóg jest
              wszechwiedzący to wiedział o tym i stygmaty które zsyłał jako łaskę na ludzi
              powinny być w przegubach. Czemu się tak nie działo? Wyjścia są dwa. Albo Bóg
              nie jest wszechwiedzący albo --->stygmaty opierają sie na wiedzy ludzi o
              metodach krzyżowania (Ludzie długo uważali iż rany po gwoździach powinny być na
              dłoniach). Stąd zjawisko stygmatu pochodzi raczej od człowieka...jest
              uwarunkowane jego wiedzą..jego wyobrażeniem. Jeżeli zaś stygmaty pochodza z
              naszych głów...to nie ma Boga, ktory je mógłby zsyłać"

              Kilka wyjasnien:
              - jak juz pisalem w stygmatach chodzi o podobienstwo do Chrystusa, ktoremu
              zadano rany. W tradycji chrzescijanskiej pojawiaja sie ludzie, ktorzy takie
              maja te znaki, ktore to lacza z poboznoscia i upodobnianiem sie do Chrystusa
              (nie ktorym ludziom KK odmowil uznania ich za autentyczne - okaleczali sie)
              KK nie byl tak naiwny, bo sadzic, ze stygmaty musza pojawiac sie tam i tylko
              tam, gdzie rany mial Chrystus.
              Psychologia religii pokazuje, ze krwawienia te (stygmaty) moga pojawic sie na
              skutek zaburzen psychicznych, ktorych efektem jest krwawienie (zyly sie
              rozszerzaja). I z pewnoscia bylo sporo ludzie, ktorzy krwawienia mieli - a wg
              Kosciola mistykami nie byli. Byli i w przeszlosci tacy, ktorzy byli za takowych
              uznani a - oprocz poboznosci - prawdziych stygmatow nie mieli.
              BYLI JEDNAK I TACY - o. Pio jest bez watpienia takim - u ktorych WYKLUCZONO
              ZABURZENIE PSYChICZNE. Wierzacy beda twierdzic - prawdziwe stygmaty.
              Psychologowie mowia: nie wiemy.
              I tera wykazywanie na podstawie "nieautentycznych stygmatow", ze P. Bog nie
              istniejes jest naiwnoscia pierwszej wody, bo Kk od takich znakow nie
              przywiazuje najwyzszej wagi. A one jako takie o istnieniu BOga nie moga
              przesadzic, bo leza na zupelnie innym poziomie waznosci i argumentacji.
              TO CHCIALEM POKAZAC NA PRZYKLADZIE BOGA, KTORY MOGLYBY STWORZYC TAKI KAMIEN...
              itp. I nie chodzi tu panowie o sprzecznosc w istocie doskonalosci, a chodzi o
              to, ze ten przyklad jest... glupi! P. Bog nie jest w tym sensie wszechmogacy,
              ze moglby w swojej wszechmocy uczynic cos przeciw tej wszychmocy z racji
              wszechmocy. P. Bog jest wszechmocny i JEDNOCZESNIE madry i wie, ze taka
              wszechmoc bylaby wszechmoca przeciw niemu i nie zapetli sie w takie
              eksperymenty, ktore niektorych z was... zastanowily.

              To moze na razie tyle. Czekam na reakcje. over
              • Gość: Belial Re: Do Kruka i innych: podialogujmy IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 20:52
                Malek napisał:
                TO CHCIALEM POKAZAC NA PRZYKLADZIE BOGA, KTORY MOGLYBY STWORZYC TAKI KAMIEN...
                itp. I nie chodzi tu panowie o sprzecznosc w istocie doskonalosci, a chodzi o
                to, ze ten przyklad jest... glupi! P. Bog nie jest w tym sensie wszechmogacy,
                ze moglby w swojej wszechmocy uczynic cos przeciw tej wszychmocy z racji
                wszechmocy. P. Bog jest wszechmocny i JEDNOCZESNIE madry i wie, ze taka
                wszechmoc bylaby wszechmoca przeciw niemu i nie zapetli sie w takie
                eksperymenty, ktore niektorych z was... zastanowily.

                Kurcze! zobacz sobie moją odpowiedź do twojego pytania o właśnie tenże kamień
                pare linijek wyżej. Powtórzyłes dokładnie to samo co ja napisałem!!! I ja ci
                też powtórze - twoje twierdzenie jest nieobalane logicznie...i to bynajmniej
                nie dlatego że jest prawdziwe...Spróbuj ty obalić "moje" twierdzenie o
                predyscynacji...Wtedy pogadamy...
                A ze stygmatami składam broń...przekonałeś mnie co do tego że ze stygmatów nie
                mozna wnioskować nieistnienia Boga...Poza tym z niczego nie da sie wnioskowac o
                nieistnieniu lub istnieniu Boga, bo to tylko kwestia wiary..zapędziłem
                się..sorry...
                Ale twoja odpowiedź na zagadke z kamieniem jest wiesz co...przewidzialem ją..i
                mnie nie przekonuje..postaraj sie lepiej...znajdź mi coś co da sie wziać na
                logike...
              • Gość: kruk Re: Do Kruka i innych: podialogujmy IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 20:58
                drogi malku, ten wątek nie miał na celu zabranie sie za udowadnianie
                istnienia/nieistnienia boga, tylko poruszenie kwestii stygmatów jako takich. to
                dośc interesująca kwestia. a tą, której wspomniałąm wyżej, już dość obszernie
                omówił kagan ;-)
                a dalej - zaburzenia psychiczne to jedno,a choroba skóry to drugie.
                i jeszcze kolejne - dlaczego więc w kwestii stygmatów katolicy odwołują sie do
                chrystusa, skoro rany nie są ekwiwalentne? gdzie tu logika? a może to jednak...
                NADINTERPRETACJA?
                pozdrawiam wsich ;-)
                • malek1 Re: Do Kruka i innych: podialogujmy 14.03.02, 21:09
                  Kruku,

                  myslisz sie. Jasna intesncja watku o stygmatach bylo pokazanie, ze one sa
                  glupota i na tej podstawie ukazanie, ze istota Boga jest sprzeczna.
                  A dalej piszesz:

                  "a dalej - zaburzenia psychiczne to jedno,a choroba skóry to drugie.
                  i jeszcze kolejne - dlaczego więc w kwestii stygmatów katolicy odwołują sie do
                  chrystusa, skoro rany nie są ekwiwalentne? gdzie tu logika? a może to
                  jednak... "
                  Wydaje mi sie, ze mnie nie zrozumiales: wynikiem zaburzenia psychicznego sa
                  wycieki krwi (choroba skory to nie jest, choc moge to sprawdzic - jutro ma sie
                  rozumiec).
                  TO, ze katolicy powoluja sie na Chrystusa jest strzalem w bok. Napisalem
                  wczoraj, ze stygmaty nie maja z fizycznymi ranami ludzacego podobienstwa
                  (jakoby stygmatycy byli krzyzowani) sa tylko upodobnieniem sie do cierpiacego
                  Chrystusa.
                  Napisalem, ze sa wypadki (najbardziej znany to o. PIo, gdzie stygmaty byly, a
                  zaburzenia psychicznego nie. I tu jest dla Ciebie problem. Jak interpretuja to
                  chrzescijanie napisalem.
                  Natomiast uwazam, ze spieramy sie o definicje cudu. Ale o tym po overku.
                  Zajrzyj do wczorajszego mojego postu o atakach na Kosciol.
                  • Gość: kruk Re: Do Kruka i innych: podialogujmy IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 21:23
                    ooo definicja cudu... dobrze, skoro tak stawiasz sprawę ;-)
                    jaka jest więc dla Ciebie? bo dla mnie - cóż, dla mnie takie pojęcie nie
                    istnieje. odsyłam do Mackie "cud teizmu".
                    pozdrawiam wszystkich a dla Beliala serdeczny prawy sierpowy ;-)
                    • malek1 Re: Do Kruka i innych: podialogujmy 14.03.02, 21:32
                      Gość portalu: kruk napisał(a):

                      > ooo definicja cudu... dobrze, skoro tak stawiasz sprawę ;-)
                      > jaka jest więc dla Ciebie? bo dla mnie - cóż, dla mnie takie pojęcie nie
                      > istnieje. odsyłam do Mackie "cud teizmu".
                      > pozdrawiam wszystkich a dla Beliala serdeczny prawy sierpowy ;-)


                      Zasadniczo sa dwa rozumienia cudu:
                      1. (najbardziej rozpowszechniony) cud to zdarzenie, w ktorym prawa fizyki zostaly
                      zawieszone (np. uzdrowienia Jezusa w Ewangeliach)
                      2. W cudzie nie dochodzi od zawieszenia praw fizyki, ale do ZWYCZAJNEGO
                      ZDARZENIA, ktore jednak dla wierzacego ma CHARAKTER ZNAKU OD BOGA (np. przejscie
                      przez Morze Czerwone Izraelitwo jest interpretowane jako okres takiej suszy,
                      podczas ktorej poziom wody w Morzu Czerwonym tak spadla, ze dalo sie przez nie
                      przejsc).
                      Te 2 sposoby rozumienia cudu wg mnie sie dopelniaja, a nie wykluczaja. Dlaczego
                      cudem ma byc uzdrowienia chorego. A nie ma byc nim przebaczenia papieza Ale Accy,
                      czlowiekowi, ktory do niego strzelal a ktorem papiez od razu jak byl tylko
                      sprawyn przebaczyl?
                      Dla wierzacego wiele znakow pochodzi od Boga. Tak jak dla zakochanego drobny
                      nawet gest jest kochanka znaczy tak wiele i w tak jasny sposob.
                      POdsumowujac: wierze w cuda rodzaju nr. 1. Choc sa duuuuuuzo rzadsze, niz
                      wczesniej myslano (cudami nazywano dawniej wiele zajwisk, ktorych nie potrafiono
                      wyjasnic) over
                      • Gość: kruk Re: Do Kruka i innych: podialogujmy IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 21:45
                        wlasnie!!!
                        dawniej za cuda uważano wiele rzeczy, które teraz okazały się całkiem normalne
                        i grzecznie zgodne z prawami fizyki. tak więc można spokojnie uznać, że to, co
                        jeszce zostało niewyjaśnione, też za jakiś czas okaże się zgodne z tymi
                        prawami. tak więc definicja pierwsza dla mnie odpada. a definicja druga jest
                        logicznie niepodważalna, poniważ angażuję wiarę.. której ja nie mam. tak
                        więc "cuda" dla mnie nie istnieją.
                        pozdrawiam serdecznie
                        • malek1 Re: Do Kruka i innych: podialogujmy 14.03.02, 21:55
                          Kruku,

                          czy Ty zauwazasz, ze i Ty w cos wierzysz? Kiedys wyjasnia i to, ze wczesniejsze
                          cuda to cuda nr. 2.
                          Jesli nawet tak sie stanie, to ja nie przestane wierzyc. Bo cuda nie sa
                          pierwszorzednymi "dowodami" na wiare. Osobiscie uwazam, ze kto cudow szuka (a
                          moze tez z nimi walczy :))) tak naprawde szuka podporek wiary (choc ja to
                          rozumiem).
                          Dla mnie mogloby cudow nie byc i tak wierzylbym. Doswiadczanie Boga jest ma dla
                          mnie pierwszorzedna role: jest ktos wiekszy ode mnie, jest ktos, kto mnie nie
                          wyrecza ale rozumie....
                          Wazne, aby zrozumiec, ze w KK jest hierchia prawd: sa prawdy wagi najwyzszej
                          (Bog istnieje, jest osoba i miloscia, itp), sa prawdy drugorzedne (trzeba raz w
                          roku sie spowiadac( i prawdy mniejszorzedne (w piatek trzeba poscici). Tej
                          hierarchii nie mozan odwracac, wywraca, cudowac, ze jak sie w piatek mieso zje
                          to cholera w dom wpadnie.
                          Niestety niewielu o tym wie. overek
                          • Gość: kruk Re: Do Kruka i innych: podialogujmy IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 22:02
                            ależ ja kwestionując cuda nie kwestionuję wiary. bo to jest, jak już było
                            powiedziane tysiąc razy, nie do udowodnienia, więc może dajmy sobie spokój. i
                            zgadzam sie całkowicie z Tobą (mamna myśli poprzedni post), i właśnie dlatego
                            to nie wiara jako taka mi się nie podoba, mimo, ze jej nie podzielam, ale
                            kościół jako instytucja. ale gdzieś zgubiliśmy kwestię stygmatów ;-)
                            pozdrawiam
                            • malek1 Kolejna kwestia 14.03.02, 22:27
                              "dlaczego jezus musiał umrzeć? dlaczego bóg chciał
                              śmierci jezusa? pheh. gorzej niż domagający sie ofiar z ludzi quetzalkoatl!"

                              Bog nie chcial ofiary Jezusa - wygladaloby to tak: Bog Ojcie wkurzyl sie na
                              grzesznych ludzi i mowi: jak krwi nie zobacz to sie nie uspokoje. Tak nie bylo.
                              Jezusa skazali na smierc ludzie (pobozni!). I Bog Ojciec na to pozwolil: bo
                              szanuje wolnosc czlowieka do tego stopnia, ze pozwolil podniesc reke na
                              wlasnego syna. A jego milosierdzi polega na tym, ez Jezus przebacza na krzyzu
                              swoim oprawcom, mowiac" Ojcze przebacz im, bo nie wiedza, co czynia"; tzn. jak
                              czlowiek czyni zlo - nie wie co czyni. Ot Ewangelia... overek predki

                              • Gość: kruk Re: Kolejna kwestia IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 22:51
                                Malku drogi, przecież to siękupy nie trzyma, wybacz. przecież bog już w ST
                                przepowiadał śmierć Jezusa, więc to chyba jednak miał w planie. no i wiedział o
                                wszsytkim z góry, sama ewangelia o tym świadczy. dawno jej nie czytałam, ale
                                tyle jeszce pamiętam ;-)
                                pozdrawiam
                                • malek1 Re: Kolejna kwestia 14.03.02, 22:54
                                  Kruczku,

                                  argument mnie nie przekoneje: Zydzi interpretuja Ewangelie inaczej, niz my (ja)
                                  chrzescijanin. I Ty zdaje sie na to rozumienie Ewangelii sie powolujesz, he?
                                  • Gość: kruk Re: Kolejna kwestia IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 23:39
                                    troszkę bliżej poproszę. bo ja interpretuję biblię jako rzecz historyczną, tak
                                    więc po swojemu, a nie według żadnych konwencji. i nie wiem, o czym konkretnie
                                    mówisz. chodzi mi chociażby o scenę przemienienia. więcej grzechów nie
                                    pamietam... jak będę miałą chwilę, to zajrzę i podam może jakieś cytaty. ale to
                                    nie dziś. pozdrawiam
                                    • kaszper Re: Kolejna kwestia 14.03.02, 23:43
                                      Gość portalu: kruk napisał(a):


                                      bo ja interpretuję biblię jako rzecz historyczną, tak
                                      > więc po swojemu, a nie według żadnych konwencji.
                                      --------------Kwestia formalna: to nazywa sie metoda historyczno-krytyczna, znana
                                      od 200 lat na zachod od Odry po Golden Gate. Trzezwe spojrzenie, gratuluje Ci
                                      Kruk. Przepraszam, ze sie wtracam. Pozdrowienia.
                                    • malek1 Re: Kolejna kwestia 14.03.02, 23:47
                                      Ja tez nie wiem o czym piszesz. Na podstawie Biblii, nie mozna powiedziec, ze
                                      Bog przewidzial smiec Jezusa. Jak Biblie traktujesz podejrzewam - to - i dla
                                      mnie dzielo historyczne. Ofiary Bog nie chcial. TO pobozni Zydzi skazali Jezusa
                                      na smierc (utrzymywal, ze jest Synem Bozym = Gogiem).
                                      Bog ofiare Jezusa jedynie tolerowal - tzn. dopuscil, by ludzie Go ukrzyzowali.
                                      Oj, zmeczonym...
                                      DO jutra, wieczorem ma sie rozumiec... M.
                                      • malek1 Do Dyskutanow 14.03.02, 23:49
                                        Kszper sie podlizuje. Znam go. Choc jest jak Malek1 udaja Kruka i innych
                                        Dykutantow. Uwazajcie na wazelinki....
                                        • Gość: Belial Re: Do Dyskutanow IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 23:52
                                          Nadal mi nie odpwiedziałeś na moją odpoweidz na twoja zagadke z kamieniem...a
                                          fe nieładnie
                                        • kaszper Re: Do Dyskutanow 14.03.02, 23:53
                                          malek1 napisał(a):

                                          > Kszper sie podlizuje. Znam go. Choc jest jak Malek1 udaja Kruka i innych
                                          > Dykutantow. Uwazajcie na wazelinki....

                                          ----------Nic podobnego,to bylo tylko konkretyzacja. Juz Ci raz pokazalem, ze nie
                                          o wazeline mi chodzi.
                                          • malek1 Belial, gdzie? 15.03.02, 00:06
                                            • Gość: Belial Re: Belial, gdzie? IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 15.03.02, 00:12
                                              Tam ---> Re: Pytanie za pytanie :)))) Gość portalu: Belial, 14-03-2002 11:25
                                              Ale chyba przeoczyłeś...co wyszło śmiesznie bo nie wiedząc o tym powtórzyłeś
                                              moją wypowiedź podając własną wersje odpowedizi na pytanie z kamieniem :)))
                                              Szacuneczek
                                              • malek1 Re: Belial, gdzie? 15.03.02, 00:17
                                                Nie miewam zwyczaju powtarzania. Jesli tak wyszlo nie jest mi przykro. Napisz o
                                                co ci konkretnie chodzi, bo tupecik zdaje sie stracilas?
                                                • Gość: Belial Re: Belial, gdzie? IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 15.03.02, 00:27
                                                  malek1 napisał(a):

                                                  > Nie miewam zwyczaju powtarzania. Jesli tak wyszlo nie jest mi przykro. Napisz o
                                                  >
                                                  > co ci konkretnie chodzi, bo tupecik zdaje sie stracilas?
                                                  Dobra stary zrobie to ręcznie skoro tak ci ciężko zerknać pod wskazany
                                                  adres...zadałeś zagadke z kamieniem..to ci odpowiedzialem..ale juz na moją
                                                  odpowiedź nie dostałem odzewu...nie sprawdzając tej mojej adnotacji sam
                                                  nieświadomie udzieliłeś odpowiedzi na swoja zagadkę którą ja juz
                                                  uwzgledniłem...przytoczę ci moją wypowiedź:

                                                  malek1 napisał(a):

                                                  > Odpowiem wam, jak i wy mi odpowiecie:
                                                  > Pan Bog jest wszechmogacy. Tak wiec moze uczynic co chce. Czy moze stworzyc tak
                                                  >
                                                  > ciezki kamien, ktorego nie moglby podniesc?
                                                  >
                                                  Cóż.. najlepiej odpowiedzieć ci na to pytanie tak jak by odpowiedział pewnie
                                                  katolik.. są dwie odpowiedzi...przynajmniej ktore ja znam...bo moze jest
                                                  więcej..a więc:
                                                  1)Bóg oprócz tego że jest wszechmogący jest także nieskończenie mądry, więc nie
                                                  będzie robił jakiś głupot w postaci kamieni...bo to uwłacza jego "majestatowi" i
                                                  jest bezcelowe.
                                                  2)Bóg jest istotą niepojętą dla nas marnych ludzi... nie pojęte są jego zamiary,
                                                  myśli, ani cokolwiek co robi..nie sotsują się do niego nasze ludzkie prawa fizyki
                                                  i logiki.. nie jesteśmy więc w stanie zrozumieć jego działań i jego możliwości...
                                                  nie jest więc wykluczone, iż gdyby zechciał to potrafiłby stworzyć taki kamień
                                                  gdyż jego nie obowiązują żadne prawa ani ograniczenia
                                                  ...
                                                  Wybierz sobie wyjasnienie które Ci bardziej pasuje, tyle że...żadne z nich nic
                                                  nie wyjasnia. One są nieobalalne logicznie gdyż uciekają się do wyjaśnień
                                                  metafizycznych, nie sprawdzalnych. A jeżeli uważasz powyższe dwa twierdzenia coś
                                                  wyjasniają to ja mam dla Ciebie tez zagadkę.
                                                  Wierzysz w predyscynację, przeznaczenie? Otóż wszytsko jest już gdzieś zapisane
                                                  i robiąc cokolwiek tylko wypełniamy to co już gdzieś zostało utrwalone. Nie
                                                  możemy zrobić nic wbrew tym zapisom. Wszytsko zostało już utrwalone i jest z gory
                                                  wiadome. Nie zgadzasz się? Cóż..widocznie tak zostało zapisane że masz się nie
                                                  zgadzać!!!
                                                  To teraz obal ten paradoks...miłej myślówy
                                                  (pozdrawiam Kruka)


                                                  Ergo twoja odpowiedź zgodna z pkt1) tego co przewidzialem nie jest dla mnie
                                                  satysfakcjonujaca... ale moze spor zaginął w nieporozumieniu i nalezy go
                                                  zostawić? nie wiem..pod twoja rozwage oddaje
                                                  Pozdrawiam ...belial..(pozdrawiam kruka oczywiscie)
                                                  • malek1 Re: Belial, gdzie? 15.03.02, 00:36
                                                    Belial,

                                                    ty brachu nie rozumiesz nic!
                                                    Jezeli przyciwstawiasz argumentacje logiczna metafizycznej - to nic, ale to nic
                                                    nie rozumiesz. Metafizyka traktuje o podstawach bytu( zaloze sie, ze, wcale,
                                                    ale to wcale nie czytales Platona i Arystotelesa - wspolczuje!).
                                                    Jezeli insynujesz, ze casususu kamienia nie rozwiazalem - to jestes laik - i ja
                                                    bede cie od tej pory ignorowal.
                                                    Jesli dyskuja mam nadal miec sens podaj KONKERNW ARGUMENTY - overek najszybszy.
                                                  • kaszper Re: Belial, gdzie? 15.03.02, 00:47
                                                    malek1 napisał(a):

                                                    > Belial,
                                                    >


                                                    Metafizyka traktuje o podstawach bytu( zaloze sie, ze, wcale,
                                                    > ale to wcale nie czytales Platona i Arystotelesa - wspolczuje!).

                                                    --------Przepraszam, ze sie wtracam. Rzecz o metafizyce i Platonie, zacytuje
                                                    fachowca z Oxfordu w oryginale: "In two works above all, Symposium and Phaedrus,
                                                    Plato takes homosexual desire and homosexual love as the starting-point from
                                                    which to develop his metaphysical theory"- por. Dover K.J., Greek...., London
                                                    1978, Duckworth, p.12. No comments.
                                                  • malek1 Do Kszpera 15.03.02, 00:50
                                                    Ja Ci ju Kaszper przeciez pisalem,

                                                    sa ksieza inteligentni, ale gl.....
                                                  • kaszper Tylko cytuje, nie moja wina 15.03.02, 00:54
                                                    Ja tylko wkwestii formalnej. Nie jestem winny, sprawdz u Dovera. Moze on tez
                                                    jest chamem jak ja. Slowa mozesz dokonczyc bez kropek, no problem, however it´s
                                                    no argument.
                                                  • Gość: kruk Re: Do Kszpera IP: *.acn.waw.pl 15.03.02, 00:56
                                                    chyba aż siewtrącę... przecież nie chodziło o wzajemną relację kwestii kamienia
                                                    i predystynacji, tylko o porównanie dwóch różnych ale podobnie
                                                    nerozwiązywalnych kwestii. w każdym razie, przyznaję siebez bicia, ja Platona i
                                                    Arystotelesa czytałam jakieś 5 lat temu i za denara złamanego nic nie pamiętam
                                                    <zeby>
                                                    pozdrawiam <Belial, buziaki w czółko, jak kuksańca nie chcesz ;-P>
                                                  • Gość: kruk Re: Belial, gdzie? IP: *.acn.waw.pl 15.03.02, 01:10
                                                    i jeszcze jedno, malek czym Ty czytasz? kurde chyba nogą. bo Belial nie
                                                    powiedział, że "casusu nie rozwiązałeś", tylko zauważył, że podaliście
                                                    identyczne wyjaśnienia.
                                                    dobrej nocki wszystkim, a Belialowi marchewkowej (nie pytaj dlaczego bo nie
                                                    wiem)
                                                  • Gość: Belial Re: Belial, gdzie? IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 15.03.02, 10:41
                                                    malek1 napisał(a):

                                                    > Belial,
                                                    >
                                                    > ty brachu nie rozumiesz nic!
                                                    > Jezeli przyciwstawiasz argumentacje logiczna metafizycznej - to nic, ale to nic
                                                    >
                                                    > nie rozumiesz. Metafizyka traktuje o podstawach bytu( zaloze sie, ze, wcale,
                                                    > ale to wcale nie czytales Platona i Arystotelesa - wspolczuje!).
                                                    > Jezeli insynujesz, ze casususu kamienia nie rozwiazalem - to jestes laik - i ja
                                                    >
                                                    > bede cie od tej pory ignorowal.
                                                    > Jesli dyskuja mam nadal miec sens podaj KONKERNW ARGUMENTY - overek najszybszy.

                                                    Przegrałeś zakład..przeczytałem Platona i Arystotelesa na dniach wlasnie.. No ale
                                                    skoro włazisz w metafizyke to nie da sie polemizować..czyż nie? Cóż widocznie tak
                                                    zostało napisane że masz mnie ignorować..nic na to nie poradze..hue hue

                                                  • kaszper Do Beliala, Ja tylko cytuje, 15.03.02, 10:49

                                                    > Przegrałeś zakład..przeczytałem Platona i Arystotelesa na dniach wlasnie.. No a
                                                    > le
                                                    > skoro włazisz w metafizyke to nie da sie polemizować..czyż nie? Cóż widocznie t
                                                    > ak
                                                    > zostało napisane że masz mnie ignorować..nic na to nie poradze..hue hue
                                                    >
                                                    ----------
                                      • Gość: kruk Re: Kolejna kwestia IP: *.acn.waw.pl 15.03.02, 01:08
                                        skoro bóg jest wszechwiedzący, to wiedział zanim ulepił naszą nędzną planetę,
                                        co siebędzie działo. dogmat (dogmat? malek, popraw, jeśli sie mylę) o
                                        wszechwiedzy boskiej stoi w sprzeczności z twierdzeniem, że nie ma
                                        predystynacji. poza tym, skoro w ST byłą mowa o "zbawcy", to co niby bóg miał
                                        na mysli? uzdrawianie chorych? jeśli tak, to zwracam honor. ale coś mi mówi, że
                                        jednak nie.
                                        pozdrówka dla wszsytkich, a dla Beliala nie (a co ma mu być za dobrze ;-P)
    • Gość: Belial Do: Malek IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 15.03.02, 14:38
      Dobra nalezy troche zebrać dyskusje bo sie zaczyna rozłazić.
      Zadałeś słynną już wszech i wobez zagadke o kamieniu i wszechpotędze Boga.
      Odpowiedziałeś że Bóg jest również nieskończenie mądry i nie będzie robił
      takich głupot jak kamienie których nie mógłby podnieść. Cóż Twoje wyjaśnienie
      wymyka się wszelkim regułom logicznej dyskusji. I to właśnie chciałem Ci
      pokazać prezentując twierdzenie o predescynacji, które również wymyka się
      wszelkim logicznym dysputom. Kruk dobrze zauważyła że chciałem CI tylko pokazać
      analogię tych dwóch przykładów. Albo ktoś wierzy we wszechwiedze Boga albo nie,
      tak samo albo ktoś wierzy w predescynację albo nie. Ale musimy sobie tutaj
      jedno ustalić. Albo wsadzamy Boga i predyscynacje do metafizyki i wtedy nasza
      dyskusja pozostaje tylko ćwiczeniem erudycji (które notabene bardzo lubie
      wykonywać). Albo wsadzamy te sprawy w logike formalną...co zdaje sie jest
      niewykonalne (weź mi logicznie dowiedź ze predyscynacja nie istenieje).
      Tylko właśnie zastanawia mnie fakt, że wszelkie prawa tutaj na ziemi (logiczne)
      jakies wzorce zachowań i nakazy moralne są budowane przez wierzących na
      metafizycznych (totalnie nielogicznych albo logicznie nie sprawdzalnych)
      podstawach. Dziwię się własnie ze ten dom na wodzie wogóle w umysłach
      wierzących istnieje. I w takiej sprzeczności nie moge bytować...za duży ZONK w
      moim umysle powstaje.
      Wiec po co zadajesz logiczną zagadkę z kamieniem i Bogiem skoro dajesz
      alogiczną odpowiedź? Przecież to nie ma sensu. Albo rozmawiamy logicznie i
      wtedy możemy sie spierać albo gadamy metafizycznie i wtedy możemy tylko
      wygłaszać swoje poglady..ale wtedy dyskusji (czyli wymiany zdań) już nie będzie.
      • Gość: kruk Re: Do: Malek IP: *.acn.waw.pl 16.03.02, 09:32
        a mie w dalszym ciągu interesują stygmaty ;-) i inne tego typu sprawy, dajmy na
        to egzorcyzmy. słyszałam, że to praktyka jeszcze w kościele ciągle uprawiana i
        istnieją nadworni egzorcyści watykańscy. zaprawdę, bardzo mnie to frapuje, jak
        taki pomiot średniowiecza uchował się do 21 wieku.
        pozdrawiam wszystkich (Bel, kiedy to piwo? ;-P)
    • enigma1 Wszechmoc 16.03.02, 17:07
      "Czy Bog moze stworzyc tak ciezki kamien, ktorego nie moglby podniesc?"

      Wszechmoc oznacza potencjalne mozliwosci realizacji kazdego zadania zgodne z
      wola tego ktory taka moca dysponuje. Ktos kto zadal powyzsze przewrotne pytanie
      postawil Bogu dwa zdawaloby sie wykluczajace zadania, z ktorych jedno jest
      domyslne:

      1.Stworzenie ciezkiego kamienia, ktorego nie mozna uniesc
      2.(domyslne) Jesli go stworzyl to niech go teraz uniesie

      Rozwiazanie jest tez przewrotne:

      1. Jezeli wola Boga byloby stworzenie takiego obiektu to by go stworzyl.
      2. Gdyby zas wola Boga bylo uniesienie tego obiektu to by go nastepnie uniosl

      Wszechmoc to realizacja kazdej woli wszechmocnego i tak by bylo w tym
      przypadku: wszystko odbyloby sie zgodnie z jego obecna wola. Moim zdaniem nie
      mozna zatem z pomoca tak zadanego pytania przekreslac wszechmocy.
    • Gość: prawda Re: STYGMATY-prawda IP: 212.244.77.* 22.03.02, 10:47
      Stygmaty są jednym z wielu występujących w historii Kościoła niewytłumaczalnych
      zjawisk, które mogą, ale nie muszą, być pochodzenia nadprzyrodzonego. Inne tego
      typu zjawiska to wizje, ekstazy, bilokacja (czyli równoczesne przebywanie w
      dwóch miejscach), lewitacja, przepowiadanie przyszłości, uzdrawianie. Wszystkie
      wyżej wymienione fakty miały wielokrotnie miejsce w dziejach ludzkości.
      Przytrafiały się one także niektórym Świętym. Zwykle były związane z prywatnymi
      objawieniami, o których pisaliśmy już w tej rubryce ("Gość Niedzielny" nr
      25/l994).
      Nazwa "stygmat" pochodzi od greckiego słowa "stigma", oznaczającego znak,
      piętno, znamię. Uznane przez Kościół stygmaty towarzyszą doświadczeniu
      mistycznemu. Zdaniem Karla Rahnera zjawisko "występuje dość często od czasów
      Franciszka z Asyżu aż do naszych dni".

      Stygmaty polegają na pojawieniu się na ciele mistyka ran, które są
      umiejscowione podobnie jak rany Jezusa Chrystusa, zadane Mu podczas męki i
      śmierci. Nie u wszystkich stygmatyków rany pojawiają się w identycznych
      miejscach, nie zawsze również pojawiają się wszystkie równocześnie. Niektórzy
      stygmatycy otrzymali rany na rękach, nogach i na boku, inni tylko na rękach i
      nogach. Niektórzy mieli rany na głowie jakby nosili cierniową koronę. Rany
      będące prawdziwymi stygmatami nie mają żadnego zewnętrznego źródła. Pojawiają
      się samorzutnie, bez żadnego okaleczenia, bez rozmyślnego ich zadawania,
      nacinania, nakłuwania itp. Czasami stygmatycy obficie broczą krwią (na przykład
      z ran ojca Pio z Pietrelcine wypływało codziennie tyle krwi, ile mieści się w
      filiżance). Zazwyczaj stygmatom towarzyszy wielki ból, trudny do zniesienia,
      przypominający cierpienia, jakich doznawał Jezus.

      Niektórzy bibliści uważają, że pierwszym stygmatykiem był św. Paweł Apostoł.
      Rozumieją oni dosłownie następujące zdanie zawarte w Liście św. Pawła do
      Galatów: "odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele
      swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa" (Ga 6,17). Jednak wiadomo
      z Pisma Świętego, że św. Paweł ponosił rożne cierpienia ze względu na
      Chrystusa, między innymi był kilkakrotnie biczowany, sądzić więc należy, że
      pisze on o zwykłych bliznach, a nie o stygmatach.
      Powszechnie za pierwszego prawdziwego stygmatyka uważa się św. Franciszka z
      Asyżu. Otrzymał znaki męki Chrystusa na górze La Verna (Alwernia) w święto
      Podwyższenia Krzyża Świętego 14 września 1224 roku. Były one "odpowiedzią" na
      jego modlitwę, w której prosił by przed śmiercią "wedle miary człowiekowi
      dostępnej doznał w sobie cierpień okrutnej męki Chrystusa". Święty Franciszek
      miął rany na rękach, nogach, i na boku. Nosił je do końca życia, stale płynęła
      z nich krew.

      Od tego czasu w historii Kościoła fakt stygmatów pojawiał się wielokrotnie.
      Nosiło je 62 kanonizowanych świętych. W XIX wieku pewien francuski lekarz
      zgromadził informacje o ponad 300 stygmatykach. Czesław Ryszka w opublikowanej
      niedawno książce "Stygmatycy" zamieszcza niektórych z nich, zawierający ponad
      sto imion, w tym ponad dwadzieścia w XX wieku.
      Jednak trzeba pamiętać, że nie każde stygmaty są autentyczne. W dziejach
      Kościoła wielokrotnie dokonywano w tej dziedzinie oszustw i nadużyć. Nie jest
      również wykluczone naturalne pochodzenie stygmatów. Karl Rahner
      napisał: "stygmatyzacja sama w sobie nie musi być cudem, ponieważ podobne
      zjawiska o podłożu parapsychologicznym obserwowane są poza właściwą
      mistyką...". Dlatego trzeba bardzo mocno podkreślić, iż stygmaty ani nie należą
      do istoty świętości, ani nie świadczą o niej. Kościół potwierdza istnienie
      zjawiska, jednak nigdy nikogo nie kanonizowano dlatego, że miał rany na rękach
      i nogach. Każdy taki przypadek bada nie tylko medycyna. Z wielką ostrożnością i
      uwagą bada go także Kościół.
      Przed ponad dziesięciu laty w południowej Polsce pojawiła się stygmatyczka o
      imieniu Katarzyna.

      Karl Rahner napisał, że tam, gdzie "stygmatyzacja jest wyrazem i fizycznym
      rezultatem miłości mistycznej Chrystusa i krzyża, można odnosić się do niej z
      religijnym szacunkiem, o ile nie jest przedmiotem sensacyjnej reklamy". Jest to
      bardzo cenna wskazówka.



    • Gość: pr Re: STYGMATY IP: 212.244.77.* 22.03.02, 12:58
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka