24.03.13, 01:01
O, Boże! Nigdy - ku rozpaczy mojej mamy, babć i dziadków, którzy twierdzili, że należy znać język "wroga" - nie chciałam uczyć się niemieckiego. Nie z powodu jakichś uprzedzeń, ale z powodów estetycznych. Dziś tego żałuję, ale cóż poradzę, że język Goethego był mi jak... szczekanie psa uncertain
Być może to piętno, stygmat, pozostałość po ukończonej szkole muzycznej?
Trochę się tego wstydzę...boć przecie Mozart, Haydn, Beethoven, Mahler, Wagner, itd...
Nie przeczę, życie często zmusza do czynienia tego, co nam niemiłe, obce...
Dziś potrafię porozumieć się po niemiecku na poziomie podstawowym. Na więcej - nie mam ambicji. Wystarczy mi angielski, francuski, włoski, hiszpański, rosyjski...
Lubię, czy nie lubię Niemców? Durne pytanie! Równie dobrze mogłabym zapytać: lubię czy nie lubię Polaków?
Są rzeczy, które u Niemców szanuję, podziwiam, cenię, Są i takie, których nie cierpię, którymi pogardzam, których normalnie, po ludzku - nie lubię. Z tym, że to dotyczy także każdej innej nacji, nie wyłączając własnej.
Jedno wiem: nie toleruję fanatyzmu! Nie toleruję głupiej, zajadłej obrony wszystkiego, co "moje". Nie toleruję gnojenia wszystkiego, co niezgodne z "moim", tak po prostu, tak dla zasady. Tak dla udowodnienia (głównie sobie), że moje wybory były najlepsze.
Wiem, rozumiem: przyznać się do popełnienia choćby drobnego błędu, dla niektórych jest bolesne, ale... wbijanie sobie do głowy własnej nieomylności... to już nie tylko głupota. To... harakiri!
Obserwuj wątek
    • ulisses-achaj Re: Harakiri 24.03.13, 01:17
      Hmm smile

      Harakiri zwykle popełniali ronini i zhańbieni samurajowie .... Moze coś jest na rzeczy..
    • kkkkosmita Re: Harakiri 24.03.13, 01:20
      wbijanie sobie do głowy własnej nieomylności... to już nie tylko głupota
      To jest śmieszność... i świadectwo absolutnego oderwania steranych i zanikających resztek... tzw " rozumu"....
      od rzeczywistości....tongue_out

      Bardzo często jest to dowód zdziecinnienia... i zaniku pracy szarych komórek...

      W wypadku, kiedy wszechwiedza i nieomylność delikwenta/delikwentki... osiąga pewien poziom...
      to niedooobrzeeee...
      trzeba go leczyć...
      im wcześniej tym lepiej, dopóki... choć pamięć o szarych komórkach funkcjonuje...
      bo może delikwent po dobroci, da się do lekarza zaprowadzić...(?)

      Bo... jesli będzie za późno... to... kanał!
      wszak...
      Wszechwiedzący, nieomylni, zawsze prawdomówni...tongue_out, wspaniali, mądrzy...uczciwi... (no i inne wspaniałości należy tu wymienićtongue_outbig_grin)
      nie chodzą wszak do głupich lekarzy...
      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
      • kicho_nor Re: Harakiri 24.03.13, 06:31
        Wszyscy są winni
        Mojej niedoli
        Jak w mojej główce
        Się pop…….li

        Kon-fuckjusz z Nadrenii Westfalii
        • kicho_nor Re: Harakiri 24.03.13, 07:14
          No bo dopaść kogoś i ujeżdżać przez dziesiątki wpisów na swym forum.

          Nie znam się na stanach psychicznych
          Ale zastanawiam się czy osoby odbiegające od średnich zachowań
          mają odczucie, że coś z nimi nie tak

          • kicho_nor Re: Harakiri 24.03.13, 08:06
            Dziękuję ci Boże że mój mózg
            Nie poszarpało w centki
            Dziękuję ci Boże
            Za pędzle i wędki
            • kkkkosmita Re: Harakiri 25.03.13, 15:15
              Ale zastanawiam się czy osoby odbiegające od średnich zachowań
              mają odczucie, że coś z nimi nie tak

              Najczęściej nie mają tego odczucia w stosunku do siebie. Natomiast uważają, że to świat i inni ludzie są skrzywieni.
              Normalnie i po ludzku, mierzą innych własną miarą...

              ....bo tylko taką miarę posiadają.....

              Piszesz tu o obsesji...
              Pewno jakieś środki uspokajające, nowe wrażenia...by trochę przytłumiły objawy...
              ...ale dysfunkcje mózgu... ciężko się leczy....
              Tym bardziej, że w objawach jest coś... ciężkiego, niezrozumiałego, tępego w swoim monotematycznym upośledzeniu..., nieestetycznego..., przerażającego...

              Trzeba wiać od takich schorzeń, bo pomóc to nie pomożesz...co najwyżej zaszkodzisz... i pogłębisz szaleństwo...
              a co najgorsze, chcąc pomóc, musisz wejść do takiego dziwnego..., schorowanego świata...
              Trzeba mieć predyspozycje, silną strukturę psychiczną....., żeby samemu nie oszaleć... lub nie dać się zmienić...

              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
        • sorel.lina Re: Harakiri 24.03.13, 08:40
          > Kon-fuckjusz z Nadrenii Westfalii

          Kichonorze... big_grinbig_grinbig_grin
    • hardy1 Re: Harakiri 24.03.13, 09:07
      sorel.lina napisała:
      > Jedno wiem: nie toleruję fanatyzmu! Nie toleruję głupiej, zajadłej obrony wszystkiego, co "moje". Nie toleruję gnojenia wszystkiego, co niezgodne z "moim", tak po prostu, tak dla zasady. Tak dla udowodnienia (głównie sobie), że moje wybory były najlepsze.


      Tym razem odstąpię od swojej zasady i nic nie dopiszę. Sorellino, za mnie już napisałaś.
    • k.karen Re: Harakiri 24.03.13, 11:59
      Sorellina napisała:

      Dziś potrafię porozumieć się po niemiecku na poziomie podstawowym. Na więcej - nie mam ambicji. Wystarczy mi angielski, francuski, włoski, hiszpański, rosyjski...
      Lubię, czy nie lubię Niemców? Durne pytanie! Równie dobrze mogłabym zapytać: lubię czy nie lubię Polaków?


      Moja znajomość niemieckiego jest również na poziomie podstawowym ale jeśli zechcę to szybko nadrobię luki jakie powstały od czasu nauki w szkole do dzisiaj.


      Są rzeczy, które u Niemców szanuję, podziwiam, cenię, Są i takie, których nie cierpię, którymi pogardzam, których normalnie, po ludzku - nie lubię. Z tym, że to dotyczy także każdej innej nacji, nie wyłączając własnej.
      Jedno wiem: nie toleruję fanatyzmu! Nie toleruję głupiej, zajadłej obrony wszystkiego, co "moje". Nie toleruję gnojenia wszystkiego, co niezgodne z "moim", tak po prostu, tak dla zasady. Tak dla udowodnienia (głównie sobie), że moje wybory były najlepsze.

      Ja nie tylko nie lubię i nie toleruję, mnie brzydzi fanatyzm! Brzydzą mnie tacy ludzie, chociaż nie, jestem zbyt łaskawa...to nie ludzie - to są matoły! Tylko matoł idzie w zaparte i nie przyjmuje oczywistych i UDOWODNIONYCH faktów. Mało! Matoł posunie się w obronie własnego widzimisię do oskarżeń i szkalowania innych bezpodstawnie, bez dowodów i przy okazji będzie siebie nazywał dobrym człowiekiem. Matołowi zmieniają się pryncypia w zależności od własnych celów. Chociaż nie, matoł nie ma żadnych pryncypiów ale za to w każdej krytyce dostrzeże siebie.

      Wiem, rozumiem: przyznać się do popełnienia choćby drobnego błędu, dla niektórych jest bolesne, ale... wbijanie sobie do głowy własnej nieomylności... to już nie tylko głupota. To... harakiri!

      Tacy zostają w końcu z ręką w nocniku. Kto ma rozum wieje od nich gdzie pieprz rośnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka