Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
15.03.02, 11:36
Jako dokument wewnętrznie sprzeczny i reprezentujący jedynie mentalność laicką
określili katoliccy deputowani przyjętą w środę przez Parlament Europejski,
głównie głosami lewicowych deputowanych, uchwałę pt. "Kobiety i
fundamentalizm". Za przedłożoną przez hiszpańską socjalistkę Marię Izquierdo
uchwałą opowiedziało się 242 parlamentarzystów, 240 było przeciw, a 42
wstrzymało się od głosu. W dokumencie feministki stawiają jako swego wroga i
krzywdziciela Kościół katolicki.
Deputowani sprzeciwiający się przyjęciu skandalicznej uchwały doprowadzili do
usunięcia przed głosowaniem z dokumentu zapisu, w którym żądano m.in. od Ojca
Świętego i patriarchów Kościołów wschodnich, aby zmienili swój stosunek do
homoseksualizmu kobiet. Przeciwnicy uchwały nie zaakceptowali także tej części
dokumentu, która dotyczyła "prawa do kontroli własnego ciała". Katoliccy
deputowani do PE zauważyli, że pod tym sformułowaniem w rzeczywistości
feministki chcą przeforsować proceder niczym nieograniczonego zabijania dzieci
poczętych.
"Wielu posłom Unii Europejskiej zdecydowanie przeszkadza postawa Kościoła
katolickiego w sprawie ochrony życia poczętego, badań genetycznych na ludzkich
komórkach czy homoseksualizmu, toteż pragnęliby zdecydowanie pomniejszyć rolę
Kościoła w życiu społecznym. Z tego też powodu posłowie Parlamentu
Europejskiego zaatakowali Kościół katolicki, zarzucając mu nietolerancyjną
postawę wobec kobiet" - czytamy w depeszy niemieckiej Katolickiej Agencji
Informacyjnej.
Jak informuje agencja, niemiecka deputowana do PE z partii SPD Lissy Groener 12
marca w Strasburgu, podczas obrad nad "fundamentalizmem i prawami kobiet",
stwierdziła, iż "na całym świecie łamane są prawa kobiet". Dowodziła fałszywie,
że "dzieje się to nie tylko za sprawą islamu", ale "robi to również Kościół
katolicki".
Jeszcze dalej w oskarżeniach posunęła się liberalna posłanka z Grecji Anna
Karamanou, która w bezprecedensowy sposób zaatakowała Kościół katolicki w
Polsce. Stwierdziła ona, że w naszym kraju szczególnie Kościół "łamie prawa
kobiet", sprzeciwiając się udzieleniu im zgody na zabijanie dzieci
nienarodzonych.
Wtórowała jej inna lewicowa parlamentarzystka, Lousevies van der Laan z
Holandii, która dodała, że kobiety powinny same decydować o tym, kiedy i ile
dzieci pragną mieć. - Nie mamy nic przeciw współpracy z Kościołem, ale musi to
być współpraca konstruktywna - stwierdziła demagogicznie liberalna Holenderka.
Ona z kolei chciałaby, aby Kościół katolicki "nie wtrącał się w sprawy
homoseksualistów" czy np. stosowania środków antykoncepcyjnych.
Na fali tych bezprecedensowych i nieprawdziwych oskarżeń pod adresem Kościoła
katolickiego o dyskryminację kobiet hiszpańska socjaldemokratka Maria Izquierdo
zażądała zdecydowanego oddzielenia Kościoła od państwa. Ponadto liberałowie
wspólnie z socjaldemokratami zażądali bezczelnie od Ojca Świętego Jana Pawła II
zmiany stosunku do par lesbijskich oraz "niemieszania się" Kościoła w sprawy
państwowe.
Przeciwko wszystkim tym oskarżeniom, wysuwanym wspólnie przez liberałów i
socjaldemokratów, zdecydowanie opowiedzieli się posłowie konserwatywni i
chrześcijańscy demokraci. W przeciwieństwie do zaślepionych nienawiścią do
Kościoła katolickiego lewicowych deputowanych uważają oni, że miejsce Kościoła
jest właśnie wśród społeczeństwa i ma on nie tylko prawo, ale i obowiązek
angażowania się w sprawy, które tego społeczeństwa dotyczą.
Oszołom z Radia Maryja