ponte_aronte
05.10.12, 06:38
radiomaryjna i pisowska mentalność, mechanizmy władzy na prowincji skupione jak w soczewce!
"Znamy historię „krzyża smoleńskiego” sprzed Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, ale „obrońcy krzyża” z Warszawy znaleźli swoich godnych naśladowców setki kilometrów na południe kraju, w malowniczym Bieczu [...]. To tutaj doszło do kolejnej batalii o krzyż – w której dwóch braci bliźniaków Edwarda i Tadeusza Przepiórów z „wioskowych dziwaków” w ciągu kilkunastu dni stało się miejscowymi liderami Radia Maryja zapraszanymi przez miejscowych PiS-owskich notablów i okoliczne plebanie.[...]
Edward i Tadeusz od zawsze chcieli być po „jasnej stronie mocy”. Przez wiele lat paradowali z plakietkami „Solidarności” lub – na wzór prezydenta Wałęsy – z Matką Boską w klapach. I biada temu, kto wszedł im w drogę w jakikolwiek sposób – wystarczyło się tylko uśmiechnąć na tą „maskaradę”, a już składali doniesienie na policję lub do sądu o znieważenie. Miejscowi dobrze wiedzieli, że bracia w żadnym związku zawodowym nie byli, gdyż nigdy nie pracowali zawodowo – od „zawsze” byli na rentach zdrowotnych. [...]
Przepiórowie właśnie obchodzili pięćdziesiąte urodziny, więc postanowili je godnie uczcić. Zaciągnęli w banku kredyt i obiecali sfinansować uroczystą mszę w swojej intencji. W jej trakcie siedzieli obok ołtarza na tronach obitych czerwonym suknem i w czasie liturgii śpiewał im specjalnie sprowadzony na tą okazję chór z Poznania. Oczywiście wszystko nagrywały kamery telewizji Trwam. Wydawało się, że to apogeum ich pozycji w parafii. Że już nic i nikt nie może im zagrozić, tym bardziej że „dwór” wyraźnie poczuł do nich respekt, a politycy PiS-u zapewniali wszelką pomoc i ochronę. Nawet na sierpniowe święto „Cudu nad Wisłą”, które zbiegło się z dożynkami, przybyli w uniformach przypominających mundury, chociaż tylko jeden z nich służył w wojsku i to w Ludowym Wojsku Polskim… [...]
Nie znając całego kontekstu tej historii; czytając jedynie artykuły z lokalnych gazet na temat hucpy z krzyżem na wieży ratuszowej w Bieczu, można stwierdzić, że to historia, jakich wiele na polskiej prowincji. Ot, dwóch słabo wykształconych, prostych, starych kawalerów, być może z problemami psychicznymi – „podkarpackich Kononowiczów” – uwierzyło w swoją wyjątkowość, siłę i znaczenie w lokalnej społeczności i zaczęło wojnę z „gminnym układem”. A że byli nieznośni i uciążliwi, ludzie woleli schodzić im z drogi, śmiejąc się za plecami… Jednak trzeba pamiętać, że mieli oni znacznie „potężniejszych” i poważniejszych protektorów. Byli częstymi gośćmi posłów, senatorów i radnych PiS z Podkarpacia, podkreślali przez cały czas, że są liderami Radia Maryja w gminie, a miejscowy Kościół przyzwalał na ich ekstrawagancje. Dzisiaj, leczeni psychiatrycznie, znajdują się w Domu Pomocy Społecznej w Szczyrzycu pod Limanową. Czy któryś z ich niedawnych „mentorów” wie, co się z nimi dzieje?"
www.krytykapolityczna.pl/Opinie/BohajedynBraciaTaozBiecza/menuid-1.html