Dodaj do ulubionych

Ja - kobieta bez uczuć

16.07.13, 21:29

Okazuje się, że nie mam uczuć. A jeśli nawet mam, to mogę je sobie wsadzić, bo nikt się nimi przejmować nie musi i nikt ich chronić nie zamierza. Co innego, gdybym była katoliczką, muzułmanką albo ortodoksyjną Żydówką. Wtedy moje uczucia byłyby ważne, na ich straży stałaby konstytucja, sejm, sądy i wszyscy święci.
Kiedy ciężko chora leżałam w szpitalu i nawet mąż nie mógł mnie odwiedzić, by nie burzyć mego kruchego spokoju, nikomu nie przyszło do głowy żeby nie pozwolić ranić moich uczuć księdzu, który kilka razy na dzień przychodził nakłaniając mnie do spowiedzi i tłumacząc mi, jaką jestem grzesznicą. Później, już w sali ogólnej, unieruchomiona w pościeli, musiałam wysłuchiwać spowiedzi chorych z sąsiednich łóżek, a potem tłumaczyć się im, czemu sama do spowiedzi nie przystępuję. Wszystko to pod świętym krzyżem wiszącym nad mą głową, który akurat mi nie przeszkadzał, ale dla nikogo nie miało to żadnego znaczenia. Moje uczucia wszyscy mieli głęboko.
Nie miałam takiego zamiaru, ale zastanawiałam się co by było, gdybym tak poprosiła, by mnie przeniesiono do sali, w której nie będę poddawana ustawicznemu nawracaniu. Sama myśl o tym tak mnie rozbawiła, że być może na dobre mi to wyszło.
Zaangażowałam się bardzo emocjonalnie w walkę o zakaz uboju rytualnego. Nie interesuje mnie, czy stosują go Żydzi, muzułmanie, czy ktokolwiek inny. Jest mi wszystko jedno, z jakich to czynią powodów. Po prostu – świadomość, że w moim kraju legalnie bestialsko torturuje się zwierzęta rani moje poczucie przyzwoitości i moją wrażliwość. Tak samo, jak transport żywych zwierząt rzeźnych, klatkowy chów drobiu i wiele wynaturzeń w przemysłowej hodowli zwierząt. To wszystko jest do naprawienia, ale wiadomo, że nie da się zrobić wszystkiego naraz.
I gdy Sejm uchwalił mądrą i humanitarną ustawę zakazującą uboju rytualnego, ucieszyłam się, że oto po raz pierwszy i moje uczucia okazały się ważne. Jakże pochopnie! Już się okazuje, że w imię uczuć religijnych, na potrzeby wiernych na bestialskie mordowanie zwierząt jednak trzeba zezwolić. Bo w porównaniu z uczuciami religijnymi, moje uczucia się nie liczą. Że o zwierzętach już nie wspomnę.
Obserwuj wątek
    • 7o7o7 Re: Ja - kobieta bez uczuć 16.07.13, 21:41
      Bardzo Ci współczuję. Wiem co przeżywałaś. W podobnej sytuacji byłem 11 lat temu.
      Nagabywanie księdza było nie do zniesienia. Wreszcie zmuszony byłem mu po prostu powiedzieć spie...j. Na szczęście w sali leżały jeszcze trzy osoby, dwie wątpiące i jeden fanatyk religijny.
      Z ich strony uwag i pytań na szczęście nie było.
    • 7o7o7 Co do uboju rytualnego... 16.07.13, 21:45
      mamy XXI wiek a tu ręce opadają z bezsilności w obliczu ludzkiej ciemnoty.
    • ave.duce Nie jesteś sama - ja też... bez uczuć. 16.07.13, 21:55
      ps. kiedy w szpitalu ksiądz usiłował przeczytać moją kartę - zareagowałam bardzo ostro - prawie zemdlał z wrażenia. Żeby było weselej - następnego dnia siostra zakonna (jedyna wśród personelu) o mało nie wysłała mnie na ten lepszy ze światów przez podłączenie przeznaczonej dla innej chorej kroplówki z roztworem potasu. Zbieg okoliczności ;)))

      A krzyża w tej małej sali, w której leżałam, nie było...
      • 7o7o7 Czyli jest nas tu takich więcej. :))) 16.07.13, 22:01
        Żeby nie było niedomówień dopisałem ten fakt w sygnaturce.
      • veglie Re: Nie jesteś sama - ja też... bez uczuć. 16.07.13, 22:26
        Dobre.:D
      • lackzadek Re: Nie jesteś sama - ja też... bez uczuć. 26.07.13, 20:32
        Bezuczuciowcom szacun!
        Też tak mam.
    • ex.mila Kocham cię nt 16.07.13, 22:12

      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      • ex.mila Re: Kocham cię nt 16.07.13, 22:20
        kojarzysz mi sie z mariną abramovic

        jeśli nie widziałaś to obejrzyj ten film koniecznie

        www.filmweb.pl/film/Marina+Abramovi%C4%87%3A+artystka+obecna-2012-644408
        płakałam na ty filmie jak głupia, myslę że masz z nią wiele wspólnego

    • piq ksiądz naruszył twoje konstytucyjne prawa... 16.07.13, 22:27
      ...a szpital mu na to pozwolił. Na twoim miejscu napisałbym do rzecznika praw obywatelskich, bo to, co cię spotkało, to skandal. A takiemu katabasowi nakopałbym do szmat, choć jestem głęboko wierzącym chrześcijaninem.
      • ex.mila Re: ksiądz naruszył twoje konstytucyjne prawa... 16.07.13, 22:31
        piq napisał:

        > ...a szpital mu na to pozwolił. Na twoim miejscu napisałbym do rzecznika praw o
        > bywatelskich, bo to, co cię spotkało, to skandal. A takiemu katabasowi nakopałb
        > ym do szmat, choć jestem głęboko wierzącym chrześcijaninem.

        współczuję innym głębokowo wierzącym chrześcijanom, ze są w twoim podzbiorze
      • dystans4 Re: ksiądz naruszył twoje konstytucyjne prawa... 26.07.13, 20:00
        To jeszcze niewiele, niestety. widziałem znacznie mocniejsze... scenki. Pozdrowienia, bul.
    • behemot17-13 Re: Ja - kobieta bez uczuć 16.07.13, 22:59
      być może źle zrozumiałem, bo przecież podany przykład przez Ciebie, nie miał na celu napiętnowanie tej czy innej religii, a tyczy się zachowania kapłanów w ogóle. kapłan przynoszący ulgę osobie potrzebującej, niekoniecznie musi angażować do swojej posługi osób postronnych, przypadkowych. to samo tyczy uboju rytualnego, jeśli już koniecznie musi tkwić w podtrzymywaniu zabobonów, niech uroki na zwierzętach odczynia osobiście i dla potrzeb własnych, bez angażowania do tego procederu ludzi wręcz przeciwnych owym praktykom.
      • behemot17-13 Re: Ja - kobieta bez uczuć 16.07.13, 23:10
        intymność, słowo klucz, gdy tego klucza nie zdobędziesz, na wieki wieków chamem będziesz.
        • behemot17-13 Re: Ja - kobieta bez uczuć 17.07.13, 15:48
          muszę dopowiedzieć.
          > intymność, słowo klucz, gdy tego klucza nie zdobędziesz, na wieki wieków chamem
          > będziesz. dopiero teraz jak przeczytałem, to doszedłem do wniosku, że mogłaś mój wpis wziąć do siebie. chodziło mi o zachowanie się księży podczas posługi "udzielania komunii". takie zdarzenie, mama w szpitalu, na salę gdzie "leżakowała" wszedł ksiądz w zamiarze podania komunii, podał a następnie zwrócił się do innych kobiet - czy któraś z pań chce jeszcze przyjąć komunię? dla mnie troszkę komiczna sytuacja, jak u cioci na imieninach, się częstujcie cukiereczkami. ksiądz w szpitalu mi nie przeszkadza, rozumiem, że dla ludzi wierzących jest potrzebny, byleby rozumiał - podczas udzielania komunii nie siada się na łóżku pacjenta leżącego obok.
          • damakier1 Re: Ja - kobieta bez uczuć 17.07.13, 19:04
            Zrozumiałam dobrze, tak jak jest w wyjaśnieniu. Ale dobrze, że dopowiedziałeś, bo przecież wiele osób wątek czyta.
    • olga_w_ogrodzie Re: Ja - kobieta bez uczuć 16.07.13, 23:03
      masz ogrom uczuć, Damko.
      i w szpitalu należał Ci się święty spokój bez łaski.
      i masz rację - ktoś blubra o ranieniu swych uczuć i że nie ma dlań tolerancji religijnej,
      jakby tylko jemu to należało się, a tolerancja niereligijna jakby nie istniała wcale.
      tylko mi się zdaje, że to, poza obyczajami, jeszcze kwestia osobowości,
      wyczucia tu ważną.

      /co do uboju rytualnego, to jeszcze coś jest wymyślone na 23. lipca, ale nie wiemy czy się uda.
      mało ludzi do pomocy, a, wg mnie, PR-owsko warto w związku z sytuacją obecną, kiedy to jeszcze jacyś podrygiwać chcą w sprawie tej./
      • damakier1 Re: Ja - kobieta bez uczuć 17.07.13, 01:19
        Jak widać z powyższych postów, to w szpitalach z tym świętym spokojem dla wielu osób trudna sprawa...
        Ale ja ten przykład osobisty (który dawno temu był i szczęśliwie minął) nie dla użalania się podałam, tylko by pokazać, że nie tylko religijne uczucia ranić można, ale i te całkiem zwyczajne, ludzkie również. I że nie wiedzieć czemu, tylko te religijne za godne chronienia się uważa, a wszelkie inne bezkarnie deptać wolno jakby jakiejś gorszej kategorii były.
        A impulsem do założenia tego wątku były powszechnie juz rozlegające się głosy, że świeżo uchwalony zakaz poluzować trzeba właśnie dlatego, by religijnych swobód do bestialstwa w imię Bóg wie czego nie łamać.
        /to wyjaśnienie również do Behemota kieruję/
        • olga_w_ogrodzie Re: Ja - kobieta bez uczuć 17.07.13, 01:42
          wiem, że nie masz zwyczaju użalania się i intencje zrozumiałam.
          często, by ktoś coś skumał, musi spróbować wczuć się w sytuację realną innej osoby.
          ja zawsze w szpitalu miałam poczucie winy, że spowiedzi głośno odmawiać muszę.
          nie czułam się z tym komfortowo - jak jakiś buńczuczny wyrzutek.
          ale już, gdy mozna było hycać do kaplicy i posluchać mini kazań mądrego księdza,
          to ok.
          no ale jego msze nikomu nie przeszkadzały, gdy wszak cicho, w innym budynku.
          inna sprawa, że ksiądz był super, a po drugie mi się nudziło, to wolałam hycnąć, niż na sali siedziec.
          zwyczajowo to ja jednak na msze nie hycam.
    • jot-es49 Szanowna Damo! 17.07.13, 05:59
      Poruszyłaś nader ważną kwestię.
      Nie pierwszy raz okazuje się, że konstytucyjny zapis o wolności sumienia i religii jest zapisem martwym. Przynajmniej częściowo!
      Art. 53. stanowi: "Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii."
      i gdzieś na końcu umieszczono: "Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych."
      No ale dużo ważniejszym i wymuszanym na każdym kroku jest zapis:
      "Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują."

      Tak więc, jak widzisz, Konstytucja daje wszelkim wierzącym prawo włażenia z buciorami w życie nasze - osób "nieposiadających uczuć".
      Jesteśmy ustawicznie dręczeni takimi czy innymi obrzędami religijnymi. Gdyby tylko!
      Okazuje się, że całe obecne ustawodawstwo jest dyktowane przez, dominujący w Polsce, kler jednego z wyznań.
      I to właśnie ci panowie w kieckach nie liczą się z ową wolnością sumienia i religii.
      Mnie to już przestało drażnić - przywykłem, ale ostatnio okazało się, że ci funkcjonariusze za nic mają swój własny kościół (wiernych, którzy go stanowią). Ich musi być na wierzchu! Ich prawa stanowione są ponad prawa boskie.

      PS. Nie miałem osobiście przygody jak twoja. Ponad 40 lat nie bywałem ni w szpitalu ani nie narażałem naszej służby zdrowia na kontakt z moją osobą.
      Mam jednak inne doświadczenia w kontaktach z tzw. "duszpasterzami". Metoda moja okazuje się bardzo skuteczna. Po prostu nakłaniam ich do rozmowy na temat historii religii katolickiej bazując na zapisach Starego i Nowego Testamentu - okazuje się, że wówczas mają zawsze jakieś zajęcia nie cierpiące zwłoki a następnie starają się obchodzić mnie z daleka. Tu zawsze ja jestem namolnym, który prosi o rozmowę a oni jak najszybciej oddalają się... do nawracania innych.
      Naprawdę skuteczny sposób!
      Życzę ci zdrowia!
      No ale gdyby jakiś katabas...



    • l_zaraza_l Re: Ja - kobieta bez uczuć 17.07.13, 14:13
      Damo, u mnie z tymi uczuciami tez jakoś marnie.
      Jakiś czas temu zwracałam uwagę na brak równowagi w kwestii dbałości o uczucia.

      W dniu wczorajszym, starszy specjalista od zamawiania pięciu piw, Roman Giertych, uznał, że jestem antysemitką (jak i całe lewactwo od Palikota) bowiem nie szanuję tysiąc letniej tradycji zarzynania. Nie szanuję także tradycji obrzezania, szczególnie dziewczynek, tradycji rytualnego karcenia kobiet poprzez oblewanie kwasem czy nawet mordowanie, tradycyjnego ludożerstwa i pewnie jeszcze wielu innych.

      Codziennie dostaję kopa w twarz. Gdy posłanka Pomaska przeprowadza atak na kościół, wyrażając zdziwienie ustawieniem kapliczki na ścieżce rowerowej. Gdy episkopat wyraża rozczarowanie brakiem matury z religii. Gdy czytam o tym, że sąd po raz fyfnasty będzie zajmował się uczuciami urażonymi przez Nergala. I jeszcze opluwanie mnie i mojego państwa z powodu próby zaprowadzenia cywilizowanego prawa.

      Mam 3 pieski i 4 koty schroniskowe. Czy doprawdy tak trudno zrozumieć moje stanowisko w sprawie bestialstwa i niezrozumienia, że to tylko taka wspaniała tradycja? Nie uda się zmusić mnie do szanowania tego czy choćby tolerowania.

    • m.c.hrabia Re: Ja - kobieta bez uczuć 17.07.13, 19:17
      w odróżnieniu od zuzi , nie blondasek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka