em_em 31.10.04, 09:57 .... mam nieodparte wrażenie że ten rok wyjątkowo przerzedził szeregi mistrzów ...Jeremi Przybora ...Czesław Miłosz ...Jacek Kaczmarski ...Czesław Niemen ...Jacek Kuroń ... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewelina10 Re: Zaduszki..... 31.10.04, 09:59 ....Daria Trafankowska ....Zygmunt Kałużyński - jego jest mi brak na prawdę a prywatnie siostra mojej mamy, czyli moja ciocia. Odpowiedz Link
ibiskus45 Re: Zaduszki..... 31.10.04, 10:00 niewątpliwie masz rację ... lecz to chyba juz ten czas, że biorą z tej "półki". I zastanawia mnie jedno ... Co z ich następcami ? Odpowiedz Link
lablafox Re: Zaduszki..... 31.10.04, 10:16 Następców , tego formatu co Jeremi Przybora i Kałużyński , nie będzie. Odpowiedz Link
ibiskus45 Re: Zaduszki..... 31.10.04, 10:35 To nie ulega kwestii, że sobowtórów nie będą mieli ... no chyba, że przez klonowanie ) lecz do tego jeszcze upłynie bardzo wiele czasu ... Byli swego rodzaju indywidualnościami i trudno o powtórzenie takich osobowości ... Są okresy w histori, które wydają wiele wibitnych i uznanych person ... lecz niestety bywają tez takie, w których trudno dostrzec indywidualności ... Obawiam się, ze może właśnie spotkać nas teraz ten drugi ... lecz może spoglądam zbyt pesymistycznie ... bez wiery w młode pokolenie ? Odpowiedz Link
tom_tam Re: Zaduszki..... 31.10.04, 11:11 refleksja: czy aby byc uznanym za MISTRZA w Polsce trzeba byc poddawany "wrzaskliwej krytyce" szerokiej rzeszy przyglupow i bezmozgowia?. Jakos... nasuwa mnie sie takie wrazenie wspominajac propagandowe "szopki" zwiazane z ocena i okolicznosciami pogrzebow Milosza, Kuronia i Niemena. Talentu J.Przybory "na szczescie" - co bardziej przyglupiasci nie byli w stanie swoim ptasim mozdzkiem "ogarnac" pozdrawiam,- tom ps. sorry, ale mimo szczerych checi, postac p.Trafankowskiej w tym zestawie MISTRZOW .... raczej "z rozpedu" - w niczym nie pomniejszajac tragedii choroby i smierci aktorki. Tworczosci J.Kaczmarskiego - nie znam, chyba to "Bard Solidarnosci" znany mnie wylacznie ze slyszenia. Odpowiedz Link
mammaja Re: Zaduszki..... 31.10.04, 11:20 No a my sluchalismy Kaczmarskiego ze scisnietym gardlem przez caly stan wojenny - a juz przeciez i wczesniej! Nie bylo wiekszego barda swoich czasow. We wczorajszej Gazecie wspomnienia o tych, ktorzy odeszli w tym roku.Wydaje sie szczegolnie duzo .A moze tak jest co roku? Odpowiedz Link
em_em Re: Zaduszki..... 31.10.04, 11:20 Jacek Kaczmarski kojarzony jest nieodparcie z czasami "Solidarności", ale myślę że uniwersalizm jego twórczości został już przez czas zweryfikowany, skoro równie chętnie słucha jej dzisiejsze młode pokolenie. A co do mistrzostwa posługiwania się słowem, metaforą, pointą - z pewnością należał do najlepszych. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Zaduszki..... 31.10.04, 12:12 tom_tam napisał: > ps. sorry, ale mimo szczerych checi, postac p.Trafankowskiej w tym zestawie > MISTRZOW .... raczej "z rozpedu" (...) Sorki, napisałam z rozpędu nie doczytawszy się, że w wątku chodzi o mistrzów. > Tworczosci J.Kaczmarskiego - nie znam, chyba to "Bard Solidarnosci" znany mnie > wylacznie ze slyszenia. A co do J. Karczmarskiego to się z Tobą nie zgodzę. Z. Kałużyńskiego - swoje zdanie podtrzymuję. Opinię o nim mam stałą już od ponad 30 lat. Odpowiedz Link
kanoka Re: Zaduszki..... 31.10.04, 13:44 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2368793.html A co Wy sądzicie o Halloween i amerykanizacji życia? Czy kiedyś to "wyśmianie" śmierci, bo tak odbieram Halloween, i u nas zastąpi tradycyjne Zaduszki, takie w stylu rodzinno/patriotyczno/mickiewiczowskim? Odpowiedz Link
dado11 Re: Zaduszki..... 31.10.04, 14:01 Nie powazam takich "swiat" jak Halloween czy Walentynki, dla mnie to tylko okazja dla handlowcow na zwiekszenie sprzedazy gadgetow. Ale mlodziez woli taki sposob swietowania i pewnie predzej czy pozniej, te nowe "tradycje" wejda w nasze zycie. Taka jest chyba kolej rzeczy. I nie ma co sie upierac przy protestowaniu Ci co nie lubia i tak beda swietowac po swojemu. Pozdr. D Odpowiedz Link
tom_tam Re: Zaduszki..... Dado 31.10.04, 19:29 calkowicie podzielam Twoja opinie Dado. Walentynki - jeszcze sympatyczne i jako pendant do skompromitowanego nieslusznie przez wladze w okresie bledow i wypaczen - Swieta Kobiet. W swiadomosci co mniej myslacego "oszolomstwa" Swieto to, kojarzylo sie z jakims, rosyjskiego wymyslu swietowaniem: "na polityczny rozkaz". Podobnie jak Komuna Paryska z... komunizmem )) Halloween nie ma zadnej tradycji w Polsce,a nawet w Europie. Jest to swieto absolutnie obce naszej tradycji kulturalnej, wprowadzone "na sile" i srodkami wyrafinowanego marketingu obyczajowego i handlowego. Nie wzbudza zadnych reminiscencji u osob starszych jak 20-letnie i jest jednym z najprymitywniejszych przejawow amerykanizacji obyczajowosci kulturalnej w Europie a w Polsce szczegolnie. Podejrzewam iz w przyszlosci jak rozwinie sie na masowa skale produkcja miesa indyczego - spece od marketingu handlowego beda nam probowali wmowic "staropolskie Swieto"... Dziekczynienia )) Prymityw pozdrawiam,- tom Odpowiedz Link
tom_tam Re: Zaduszki.....Ewelina 31.10.04, 18:36 Ewelinko,- J.Kaczmarskiego - serio, "znam" wylacznie z artykulow prasowych o Nim. Nie mialem sposobnosci swiadomie tzn.wiedzac ze to On spiewa uslyszec zadnej z Jego ballad czy protest-song'ow. Zaluje, naturalnie. Przed 78r. Jego i o Nim - nie slyszalem. Zdaje sie na Wasza opinie, nawet mnie do glowy nie przyszlo dyskredytowac Waszej kwalifikacji Jego talentu czy umiejetnosci. "Na" Kaluzynskim - wychowalem sie Cenilem Jego felietony jak wiekszosc (z malymi wyjatkami) publikacji stalych wspolpracownikow Polityki z czasu "bledow i wypaczen". Zawsze wyznawalem zasade: "nie sadzcie, bo bedziecie sami sadzeni". Dotyczy to rowniez dziennikarskiej klasy J.Urbana ktorego ja podobnie jak J.Kaczmarskiego w okresie stanu wojennego - nie przezylem jak Ci ktorzy w tym czasie przebywali w Kraju. Nie bylo wtedy przekazu satelitarnego TV i wszelkie propagandowe "produkcje" byly mnie znane wylacznie z "drugiej reki". Jak slucham i czytam belkot "przyglupow-narodowcow" o Osobach formatu p.premiera Mazowieckiego - utwierdzam sie tylko w slusznosci mego przekonania. Nie tylko publicystyka filmowa Z.Kaluzynskiego czynila mnie jego postac "duchowo bliska".Byl czlowiekiem ludzkich slabosci co czynilo (dla mnie) Jego osobe szczegolnie sympatyczna. Jego "milosne serenady" pod balknem jednej z Siostr "W" (nazwisko znane napewno MM) i innych "Dam serca", wzniecajace stale plotki w Warszawie - czynily mnie Jego postac szczegolnie ludzka i mila. Pozdrawiam,- tom Odpowiedz Link
ewelina10 .... O Z. Kałużyńskim 31.10.04, 19:15 Nasz pobyt w Zakopanem tak naprawdę spędzaliśmy przez cały czas na szlakach górskich, a dopiero późnym wieczorem wracaliśmy do naszej "chaty". Przypadek zrządził, że któregoś razu wróciliśmy wcześniej i w telewizji natrafiłam na film Tomasza Raczka z Z. Kałużyńskim. W trakcie oglądania wypowiedziałam na głos obawę, czy przypadkiem nie jest to już ostatni film o tym znakomitym publicyście i krytyku. Po emisji dowiedziałam się o jego śmierci i mającym się odbyć pogrzebie na Powązkach. Nie będę się tutaj rozpisywać "Dlaczego On", bo mój tekst okazałby się zbyt długi. Na pewno był najciekawszą postacią życia kulturalnego, był nie tuzinkowy, posiadał specyficzne poczucie humoru i nie można go było "ociosać". Było mi przykro, że nie mogłam być na jego pogrzebie. Odpowiedz Link
kabanka1 Re: Zaduszki..... 01.11.04, 22:05 A szkoda, że "tylko ze słyszenia", no....chociaz, mogłes go słyszec, bo śpiewał ci on pieknie. W jednym z "Przekrojów", czytałam ostatnie wiersze poety i barda Solidarności, ale nie polityczne w swej wymowie, ale refleksje na temat zycia, ktorego końca miał swiadomość. Piekne słowa o jego polskości i zydowskości jednocześnie i jak zwykle mądre. Odpowiedz Link
a.erie Re: Zaduszki..... 31.10.04, 13:54 odszedl moj pierwszy maz, moja mama, moj tata, moj brat... dla mnie byli najwazniejsi... I przyznaje, ze po tych przezyciach nie potrafie zalowac tych z pierwszych stron gazet... Smutne to, wiem, ale tak mam ... Ksiadz Twardowski mi sie przypomnial i jego wiersz. "Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko to co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście przychodzi jednocześnie jak patos i humor jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon żeby widzieć naprawdę zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć kochamy wciąż za mało i stale za późno Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą" Odpowiedz Link
kornikuno Re: Zaduszki..... 31.10.04, 16:19 Aerie, rozumiem Ciebie doskonale.... Co nie zmienia faktu, ze wraz ze "zniknieciem" osob, ktory w jakis sposob towarzyszyly mi w zyciu ....napawa mnie ogromnym smutkiem...do P/W wymienionych dodalabym Ray Charls'a...ilez poezji wniosl do mojego zycia.... O moich rodzinnych zalobach..nie chce pisac...nie teraz... Ech! listopadowe dni... ile refleksji... Pozdrawiam serdecznie IzaBella( z doskoku...) Odpowiedz Link
mammaja Re: Zaduszki..... 31.10.04, 20:23 Tez uwazam te duchy i strachy za calkiem obce!O ile blizsze nam bylyby Dziady - opisane przez Mickiewicza.A jednak widzialam jakis smetny pochodzik w przescieradlach wieczorowa pora..... Odpowiedz Link
marialudwika Re: Zaduszki..... 31.10.04, 20:32 Tez tak myslalam,ze Zaduszki sa 2.11.,ale nie smialam tutaj nikogo "pouczac" W H. jakos Haloween sie,na szczescie, nie przyjelo..Poza horrorami w tivi..Mam nadzieje,ze Polska sie do reszty nie zamerykanizuje! ml Odpowiedz Link
wedrowiec2 Rok temu, na stronę www napisałam: 31.10.04, 20:41 Już dwa tysiące lat temu, starożytni kapłani – Druidowie – spotykali się w lasach czcząc dąb i jemiołę. Ostatni dzień października był dla nich ostatnim dniem roku. Już w wigilię rozpoczynano obchody potrójnych świąt – końca lata, początku zimy i święta zmarłych. Przełom października i listopada traktowano jako „czas bez czasu”. Wieczorem kończyło się lato, rankiem rozpoczynała się zima. Dzielące jej dwanaście godzin były czasem, w którym nic nie dzieliło świata zmarłych od świata żywych, czasem, który ludzie dzielili z duchami. Ale razem z duchami zmarłych pojawiały się złe moce, złe duchy. Całonocne, aż do pierwszolistopadowego poranka palenie ognisk miało je odstraszać i zarazem oświetlić drogę duchom dobrym. Druidzi wyruszali w odwiedziny domów domagając się poczęstunków i darów (niekiedy była to piękna dziewczyna...). Gdy domownicy zaspokoili ich żądania, zapalali przed domem świecę (z ludzkiego tłuszczu!), która wkładali do wydrążonej rzepy. Niezadowoleni Druidzi odprawiali nad domem magiczne sztuczki lub rysowali na drzwiach pentagram mający przywoływać złe duchy. Z tych tradycji wywodzi się współczesne nam święto Halloween. W szczególnie mocny sposób jest ono obchodzone w Irlandii, gdzie jest świętem państwowym. Do dzis obowiązuje zasada, że po 1 listopada nie należy zbierać owoców leśnych, bo mogą być zatrute. W wigilię tego dnia, wieczorem gasi się ogień w całum domu, a na stołach zostawia się jedzenie i napoje. W „bardziej cywilizowanych” czasach Halloween przyjął łagodniejszą i bardziej pogodną formę. Dzieci, poprzebierane w rózne straszydła i czarownice, tradycyjnie chodzą po domach i z okrzykiem „trick or treat” wyłudzają słodycze i owoce. Dorośli uczesticząc w balach maskowych – oczywiście wsród strojów przeważają wiedxmy, czarownice, duchy i kościotrupy. Domy przyozdabiane są cmentarnymi akcentami – przed domami wystawia się dynie z umieszczona wewnatrz płonącą świeczką, a na drzewach wiesza się kościotrupki. Wraz z masową emigracją zwyczaj Halloween powędrował do Ameryki, by wrócic do Europy ze zdwojoną siłą. Wszystko jest żartem, zabawą, ale coś w magicznej mocy ognia odstraszajacej złe moce musi być.... Odpowiedz Link
wedrowiec2 I to też było na stronie www. 31.10.04, 20:42 Zaduszki, Wszystkich Swietych czy laickie Swieto Zmarlych to, w naszym, w wiekszosci katolickim kraju, czas smutku, zalosci, czas przywolywania w wspomnieniach zmarlych. Ale czy tak jest wszedzie, czy caly swiat zyje tylko martyrologia, czy wszedzie sa tak silnie gloryfikowane cierpienie i smutek? Zajrzyjmy do naszych sasiadow ze wschodu – wyznawcy prawoslawia, podobnie jak katolicy wierza w istnienie obustronnej wiezi miedzy miedzy swiatem zywych i umarlych. Ich krotkim nabozenstwom w intencji dusz zmarlych patronuja sw. Dymitr i Jan Chrzciciel (w sierpniowe swieto sciecia Jana Chrzciciela prawoslawni wspominaja poleglych zolnierzy). U prawoslawnych jest zwyczaj strojenia grobow ... pisankami, na Wielkanoc. Tradycja majaca korzenie w tak ciagle nam bliskim poganstwie. Trzeci co do wielkosci odlam chrzescijanstwa, protestantyzm, ma calkiem odmienne podejscie do grobow. Wynika to poniekad z jego zasad – protestanci uwazaja, ze smierc przerywa wszelkie wiezi miedzy zywymi a zmarlymi. Nie ma modlitw i nabozenstw w intencji zmarlych. Nie ma kultu zmarlych, nie ma zniczy, dekorowania grobow chryzantemami. Jest za to Pamiec. Wazne, by zmarly pozostal we wspomnieniach, by jego czyny przetrwaly. Groby protestanckie to najczesciej kamienne tablice lub tabliczki, na ktorych czesto jest napisane tylko imie zmarlego. Swieto Zmarlych wprowadzone zostalo do kalendarza chrzescijanskiego w IX wieku jako pamiec o zmarlych. Jego data zbiegala sie z celtyckim nowym rokiem, ale takze z dniem, w ktorym w przyblizeniu, wg sprawozdania mojzeszowego rozpoczal sie potop. Swieto koscielne jest przedluzeniem wierzen i obyczajow naszych przodkow. Jeszcze do niedawna panowal zwyczaj pieczenia chleba, gotowania bobu i kaszy, ktore wraz z miodem i wodka byly pozostawiane na noc na stolach, by przychodzace dusze mogly posilic sie. Zostawiano otwarte drzwi, by ulatwic duszom odwiedzenie swojego domostwa. Palace sie na cmentarzch ogniska, a potem swieczki byly znakiem wskazujacym droge blakajacym sie dusza. W tradycji judaustycznej nie ma swieta poswieconego zmarlym. Zydzi modla sie przez jedenascie miesiecy zaloby, a nastepnie w rocznice smierci odprawiaja kadysz i zapalaja swiece jorcajtowa. Swiat nie konczy sie na Europie. W odmiennej kulturze, w Japonii, odpowiednik naszego Swieta Zmarlych jest obchodzony przez kilka sierpniowych dni. Swieto bon jest okazja do odwiedzenia rodzin i grobow. Na progach domow pala sie latarnie witajace przychodzace duchy. Na domowych oltarzykach, butsudan, specjalnie ozdabianych, skladane sa ofiary z ryzu i owocow. Pozegnanie dni zmarlych zwiazane jest znow z paleniem latarni, a w niektorych rejonach Japonii puszczane sa na wode specjalne lodeczki z ofiarami i latarenkami. Dla Japonczykow nie ma znaczenia czy ktos jest buddysta, czy wyznawca szintoizmu. W trakcie swieta bon wszyscy Japonczycy przyjezdzaja w swoje rodzinne strony, odwiedzajac groby najblizszych. Inny kontynent – inne zwyczaje. Meksyk, ze swoja miesznina chrzescijanstwa i wierzen prekolumbijskich. Dla mieszkancow tego kraju cmentarze nie kojarza sie ze smiercia i smutkiem, a sa miejscem spotkania umarlych z zywymi. Zreszta ich zmarli nie odchodza na zawsze, popularne jest przeswiadczenie o realnym z nimi kontakcie. Ostatnie tygodnie pazdziernika to przyozdabianie ulic i sklepow kosciotrupami, w piekarniach sa wypiekane pan de muerto – chleb symbolizujacy kosci nieboszczyka. Dzieci dostaja w prezencie rozowe, cukrowe czaszki, a cukiernie oferuja torty w ksztalcie trumien. Kult zmarlych poczatek ma w czasach prekolumbijskich – stad wkladanie do trumny jedzenia, picia i innych rzeczy niezbednych w dalszej wedrowce. Obchody swieta zmarlych rozpoczyna wielkie sprzatanie domu, by godnie przyjac przybywajace dusze. Stoly przyozdabiane sa kwaitami, swiecami, pachnidlami, figurkami swietych katolickich i jadlem i napojem. Jest alkohol dla dusz doroslych i slodycze dla duszyczek dzieci. 1 listopada rodziny udaja sie na cmentarz, by tam swietowac. Bogato udekorowane groby sa duma i honorem rodziny. Dla zmarlych przynoszone jest jedzenie, spiewa sie ich ulubione piosenki. Atmosfera jest wesola – przeciez zmarli przychodza po to, by cieszyc sie tym co sprawialo im radosc za zycia. Ten sposob obchodzenia swieta nie jest spowodowany lekcewazeniem przodkow. Powoduje go fatalizm. Nieuchronnemu odchodzeniu nie mozna zapobiec, pozostaje tylko zaakceptowanie go i z drwina i radoscia swietowac. Wszak smierc jest przedluzeniem zycia – beztroska wobec niej jest swoistym oswajaniem tego, co nieuchronne. I wreszcie czczenie pamieci bliskich nam osob, tych z ktorymi nie laczyly nas wiezi rodzinne, ale inne – wspolne zainteresowania, sympatie, wspolnie realizowane cele. Najbardziej znane sa chyba zaduszki muzyczne. Powstale w latach piecdziesiatych Zaduszki Jazzowe byly jedyna mozliwoscia uprawiania tej muzyki. Od lat w klubach muzycznych mozemy uczestniczyc w Zaduszkach Jazzowych, Bluesowych, wspomajac tych, ktorzy juz nic nowego nie stworza, ale po ktorych zostala Muzyka. Inne srodowiska, inne obyczaje. Nie zawsze wiemy jak zgineli nasi bliscy, nie wiemy gdzie sa ich ciala, a jesli wiemy, to Ich pamiec czcimy tak, by podkreslic Ich styl, sposob zycia. Znany jest wszystkim milosnikom gor Symboliczny Cmentarz lezacy nad Popradzkim Stawe, u stop Osterwy. Zostal on otwarty w 1940 roku "Zmarlym na pamiatke a zyjacym na przestroge”. W pieknym, wysokogorskim krajobrazie, na tatrzanskim granicie umieszczone sa tablice z nazwiskami tych, ktorzy zgineli w Gorach Wysokich. Na prawie dwustu tablicach umieszczone sa nazwiska takze Polakow. Nie tylko Slowacy maja Symboliczny Cmentarz – w Karkonoszach, nad Kotlem Lomniczki kilka lat temu powstal jego polski odpowiednik, z takim samym mottem. Bliskie mi srodowisko ludzi morza. Tu tragedie nie sa rzadkoscia.... Zaginione statki, okrety i jachty. Zaginione, zatopione w czasie wojny, w czasie pokoju, przy dobrej i zlej pogodzie. I nie ma grobow, sa tylko przypuszczalne miejsca spoczywania wrakow. Pamiec o marynarzach nie ginie. Jeszcze niedawno, na polskich statkach, ktorych trasa przebiegala w okresie Zaduszkowym nad miejscami zatoniec, byl zwyczaj zrzucania do morza wiencow. Srodowisko zeglarzy tez ma swoje Zaduszki – jachty wyplywaja w morze, na jeziora i wience z plonacymi swieczkami plynace woda upamietniaja odejscie ludzi Morza. Na ladzie, w wielu miejscach, m.in. w Szczecinie istnieja pomniki Tym, Ktorzy nie Wrocili z Morza. Podobnie jak pod Osterwa sa tabliczki z nazwiskami i nazwami statkow osob, ktorzy swe losy zwiazali na zawsze z morzem. Jest jeszcze ogolnoswiatowy, wywodzacy sie z tradycji celtyckich Halloween, ale to juz zupelnie inna historia..... Odpowiedz Link
tom_tam Re: I "to" też było ! - do Wedrowca2 31.10.04, 21:02 wedrowiec2 napisała: ".. wyruszali w odwiedziny domów domagając się poczęstunków i darów (niekiedy była to piękna dziewczyna...). " Przekonalas mnie Wedrowcze! W celu "zachowania tradycji" udam sie natychmiast na "miasto" w poszukiwaniu "pieknej dziewczyny". Ty Wedrowcze przekonaj moja zone o .. historycznie zakorzenionej w naszej (polskiej) obyczajowosci niewinnosci tego WSPANIALEGO obyczaju!. Z gory, nie tylko we wlasnym imieniu - dziekuje. pozdrawiam,- tom ps. mam prosbe, abys w celu zapobiezenia ew. kontrargumentom mojej "polowicy" podpisala Twoj "dowod" rowniez powaznymi tytulami naukowymi ktore przecie posiadasz Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: I "to" też było ! - do Wedrowca2 31.10.04, 21:04 Pomogłabym chętnie, wsparłabym Twą wyprawę, ale z przykrością stwierdzam, że w dobie baaaardzo ścisłej specjalizacji moje tytuły nic nie znaczą w naukach historycznych i badaniu dziejów obyczajowości Odpowiedz Link
tom_tam Re: I "to" też było ! - do Wedrowca2 31.10.04, 21:10 Szkoda nie pozostaje mnie nic innego jak (mimo sympatii do Celtow i ich zwyczajow!) pozostac w mym "blednym przekonaniu" co do "tradycji" i glebokiego zakorzenienia w naszej obyczajowosci obchodow Halloween'u w Polsce. uklony,- tom Odpowiedz Link
mammaja Re: I to też było na stronie www. 31.10.04, 21:07 Dzieki Wedrowcze za piekny tekst! Ja sie tylko z jednym nie zgadzam - ze w trdycji chrzescijanskiej jest to smutne swieto! Tak naprawde nie ma w nim nic smutnego dla ludzi wierzacych, ze kiedys nastapi "swietych obcowanie". Trzeba tylko zrozumiec co to rzeczywiscie znaczy. Dlaczego akurat dzisiaj mialoby by byc bardziej smutno przy grobie bliskich niz kiedy indziej? Zawsze odczuwam ich brak - i rownoczesnie zawsze sa ze mna.To tyle. Odpowiedz Link
dado11 Halloween 31.10.04, 21:18 Wlasnie do furtki zadzwonil przebrany w przescieradlo szkrab - "cukierek albo psikus".... Artur wyszedl z garscia cukierkow Wiedzialam, ze predzej czy pozniej to nastapi, ale nie wiedzialam ze tak szybkoooo!!!! D. Odpowiedz Link
marialudwika Re: I to też było na stronie www. 31.10.04, 21:11 Bardzo ciekawe Wedrowcze,ale ciesze sie,ze nie ma w cukierniach tortow w ksztalcie trumiem,jak w Meksyku/jesli sie nie myle!!/. Na cmentarzu na Brodnie specyficznie swietuja ten dzien Cyganie,ucztuja na grobach bliskich. U nas w rodzinie jest zwyczaj zanoszenia malej choinki na grob..na BN. Oczywiscie,ze swiat nie konczy sie na Europie,ale jakos europejskie zwyczaje sa mi najblizsze.Inne zas po prostu mnie ciekawia! ml PS.Pamietam to,o czy pisalas i wlasnie chcialam wczoraj poczytac,ale strona sie nie otwiera (( Odpowiedz Link
wedrowiec2 Zaduszki..... internetowe 31.10.04, 21:16 Modlitwę można zamówić nawet przez internet wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2368965.html Odpowiedz Link
lablafox Re: Zaduszki..... internetowe 31.10.04, 21:51 wedrowiec2 napisała: > Modlitwę można zamówić nawet przez internet > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2368965.html Właśnie czytałam i znalazłam równiez tam listędeszli 2003-2004 • Ahmad Kadyrow (1951-2004) • Aleksander Małachowski (1924-2004) • Anna Erdman-Walendowska (1945-2004) i Tadeusz Walendowski (1944-2004) • Barbara N. Łopieńska (1949-2004) • Christopher Reeve (1952-2004) • Czesław Miłosz (1911-2004) • Czesław Niemen (1939-2004) • Daria Trafankowska (1954-2004) • Dorota Terakowska (1938-2004) • Edward Krasiński (1925-2004) • Francis Crick (1916-2004) • Françoise Sagan (1935-2004) • Gerard Wasielewski (1980-2003) • Helena Góralska (1947-2004) • Henri-Cartier-Bresson (1908-2004) • Irena Sławińska (1913-2004) • Jacek Kaczmarski (1957-2004) • Jacek Kuroń (1934-2004) • Jacques Derrida (1930-2004) • Jan Szczepański (1913-2004) • Janusz Kulig (1969-2004) • Janusz Tuszyński (1942-2004) • Jeremi Przybora (1915-2004) • Kard. Franz König (1905-2004) • Krystian Andrzejczak (1980-2004) • Maciej Szumowski (1939-2004) • Marcin Rusinek (1983-2004) i Sylwester Kutrzyk (1981-2004) • Marcin Rutkowski (1980-2004) • Marco Pantani (1970-2004) • Marek Karp (1952-2004) • Marek Krajewski (1970-2004) • Maria Turlejska (1918-2004) • Marlon Brando (1924-2004) • mjr Hieronim Kupczyk (1959-2003) • Nick Berg (1978-2004) • Peter Ustinov (1921-2004) • Piotr Mazurek, Daniel Różyński, Grzegorz Nosek • Ray Charles (1930-2004) • Ronald Reagan (1911-2004) • Ryszard Kukliński (1930-2004) • Selim Chan Jandarbijew (1952-2004) • Sławomir Stróżak (1970-2004) • Stefan Swieżawski (1907-2004) • Tomasz Krygiel (1978-2004) i Andrzej Zielke (1977-2004) • Tomasz Strzembosz (1930-2004) • Wacław Biały (1943-2004) • Waldemar Milewicz (1956-2004) i Mounir Bouamrane (1968-2004) • Witold Trzeciakowski (1926-2004) • Zdzisław Ambroziak (1944-2004) • Zofia Rysiówna (1920-2003) • Zygmunt Kubiak (1929-2004) Odpowiedz Link
tom_tam Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta 31.10.04, 21:34 Mili forumowicze,- Nie wszyscy jestesmy wierzacy, praktykujacy czy (jezeli juz) to "rzymskimi katolikami". Ale wszyscy jestesmy wychowani w tradycji polskiej - jasne iz tej "wspolczesnej". "Swietujemy", nawet jesli to tylko obyczaj a nie w znaczeniu religijnym rozumiane: Boze Narodzenie, Wielkanoc, Swieto Zmarlych itd. itp. Nie dawajmy sie przekonywac do de facto nie istniejacych w naszej tradycji i obyczajowosci "swiat i zwyczajow" ktorych my - pokolenie juz rodzicow (raczej doroslych dzieci) nie znamy. Emigranci - OK!, nieraz wymogi asymilizacyjne wymagaja wprowadzenia takich obcych nam i nowych (dla nas) tradycji. Ale my? - tacy co nie "musza" i powinni przekazac pokoleniowa tradycje polskich Swiat i obyczajow dzieciom i wnukom - nie dajmy sie lapac na "haczyk" taniego marketingu i "uswiatowienia na sile"!. Zapomniemy polskosc naszej tradycji - zostanie nam rzeczywiscie mialkosc braku narodowej identyfikacji. Z anty-europeizacja czy wrogoscia "obcym" - prosze mojej prosby nie mylic. pozdrawiam,- tom Odpowiedz Link
mammaja Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta 31.10.04, 21:47 Przeciez tym wszystkim poprostu rzadzi szmal! Gadzety Walentynkowe, gadzety Halloweenowe - nawet u mnie na bazarku pojawily sie wydrazone dynie z wycietymi twarzami! Kazdy patrzy jak tu jeszcze zarobic! Odpowiedz Link
tom_tam Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 31.10.04, 21:59 lza mnie sie kreci Mammajo. Mieszkam w Kraju gdzie juz moje pokolenie, nie mowiac o mlodszych! - Swieta traktuje jako wspaniala "okazje" do wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie czy Majorke. "Opalic sie i polezec na plazy". Moje wspomnienia dziecinstwa: choinka, platki sniegu, koledy, smigus-dyngus czy wielkanocne sniadanie ze zwyczajem "oplatka i jajka" - zamienilo sie w "tradycje" hotelowego bufetu sniadaniowego w "turystycznym standarcie" i pedu "swinskim klusem" .....na plaze. Jak tak maja byc chowane moje wnuki - mam "w nosie" - dziekuje za instytucje: "dziadka" . pozdrawiam,- tom Odpowiedz Link
mammaja Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 31.10.04, 22:08 Tak - to jest smutne! Jakos udawalo mi sie utrzymac tradycyjne swieta w moim domu - cenne to bylo rowniez z okacji wielopokoleniowych spotkan.I co roku odgrazalam sie,ze ja juz tych swiat nie urzadzam - tylko jedziemy na narty - a w sumie szkoda bylo wjezdzac ! Mam nadzieje,ze twoje wnuki jednak zaznaja jeszcze polskich swiat! Nie tylko Kanary ))) Odpowiedz Link
tom_tam Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 31.10.04, 22:25 "dzieki Bogu" nie dotyczy to mojej rodziny - corka z mezem zachowali wrecz rygorystycznie zwyczaj "rodzinnych Swiat" Wyjazdy, plaza, narty i opalanie - owszem ale PRZED, PO lub miedzy Swietami!. Do tego maja "ambicje" (i warunki) by Oni organizowali ( ze wzgl. na dzieci) rodzinno-swiateczne zjazdy. Ciesze sie jak widze radosc wnukow z choinki, rodzinnego stolu, niepewnosc i oczekiwanie podchoinkowych prezentow, koledy przy "recznym akompaniamencie" nie-elektrycznego pianina czy "malowanie pisanek" - choc nie wyrastaja w rodzinie "praktykujacej". buziak,- t. Odpowiedz Link
dado11 Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 31.10.04, 22:25 Nie obruszaj sie TT, badz wspanialym dziadkiem, i zawsze mozesz przemycic troszke trdycji przy tej okazji A twoje wnuki beda kiedys wspominac z lezka w oku swieta u dziadka... A przy okazji, moja cora wlasnie pognala na impreze Halloween wymalowana jak nieboskie stworzenie. Jutro z radoscia (naprawde), pojdzie z nami na groby i na tradycyjny barszczyk u cioci i jeszcze zabierze swojego chlopaka (zeby sie uczyl!!!) Pozdr.D Odpowiedz Link
mammaja Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 31.10.04, 22:30 Poprostu trzeba wlasnie wlozyc pewien trud w uczenie tradycji, masz racje Dado, uczcie chlopaka! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 01.11.04, 00:19 Mam wiele marzen malych i duzych , jak kazdy. Jednym dosc istotnym jest to zeby moim Dzieciom pokazac polskie Zaduszki. Od 21 lat sciska mi sie serce Pierwszego Listopada. Odkad pamietam w ten dzien jezdzilismy na maly podwroclawski cmentarz. Najpierw stalismy przy grobie moich Dziadkow , a potem Taty. Byl zwyczaj odwiedzania po kolei wszystkich grobow na cmentarzu ( bo wszyscy sie znali). Do naszych grobow tez po kolei podchodzili rozni ludzie , zwiazani rodzinne albo przyjacielsko z nasza Rodzina. Z niektorymi widzielismy sie tylko przy tej okazji. Ile bylo rozmow , wspominania Zmarlych , dzielenia sie tym co sie zdarzylo w ciagu ostatniego roku, kto umarl a kto sie urodzil... Potem byla msza na cmentarzu, a nastepnie ksiadz odwiedzal po kolei wszystkie groby i rozmawial z Rodzinami... A potem furmanka jechalo sie kilka kilometrow do podmiejskiego autobusu , ktory przenosil mnie do innego swiata, bardziej wiekomiejskiego i bardziej anonimowego. Wieczorem szlo sie na jakis wroclawski cmentarz zapalic swieczki za tych ktorych groby sa daleko. Luna nad cmentarzem , tlumy ludzi , niezwykla atmosfera.. Dla mnie Zaduszki i Wszystkich Swietych to najpiekniejsze Swieta w calym roku. K. Odpowiedz Link
olga55 Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 01.11.04, 21:34 Moje własne "trzy grosze". 1 listopada to żadne Święto Zmarłych. To dzień Wszystkich Świętych. Był kiedyś Świętem- czyli czczono Wszystkich Świętych kościoła, takim jak inne, ale wcale nie smutnym a nawet mógł mieć radosny charakter-tak jak imieniny (wszak czcimy w nim naszego patrona). Dniem Zmarłych były Zaduszki, inaczej Dzień Zaduszny, który był czczony 2 listopada!!Po wojnie zrobiono tylko jeden dzień Świąt i był nim 1 listopada. I tak sie wszystko "pokiełbasiło" i zrobiło "dwa w jednym". Natomias Hallowen, jest obchodzony 31 października i nie jest tym samym co nasze zaduszki czy Wszystkich Świętych.Ci co próbują to wszystko "upchnąć razem" nie mają pojęcia o pochodzeniu tych Świąt. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 01.11.04, 22:13 Ano pokielbasilo sie,niektorym,szkoda.To chyba wina bylego ustroju. ml Odpowiedz Link
lablafox Re: Zaduszki, obyczaje i nasze Swieta MM 02.11.04, 09:59 Ustrój ustrojem , a nasza świadomosść , naszą świadomością. Dobrze mieć na kogo lub na co zwalać. Wrzuciłam kilka zdjęć do albumu. Odpowiedz Link