Dodaj do ulubionych

Matematyka na medycynie!

18.09.13, 08:00
Moim zdaniem słusznie!
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14623488,Wybierasz_sie_na_medycyne__Zdawaj_rozszerzona_matematyke.html?lokale=szczecin#BoxWiadTxt
Matematyka uczy myślenia. Kiedyś mój belfer od matmy w szkole średniej powiedział, że nie ma ludzi, którzy nie mają zdolności do matematyki. Matematyka bywa tylko źle uczona.
Nic tak mnie nie wk... jak jakiś pożal się Boże, celebryta z idiotyczną mina publicznie się przyznaje: "Ja nie mam zdolności do matematyki, bo ja jestem humanista"
Zadziwia mnie też protest rodziców. Tu chodzi w końcu o ludzi pełnoletnich!
"Matematyka to jedyna nauka. Reszta to tylko umiejętności"
M.
Obserwuj wątek
    • trydzyk Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 08:10
      Straszne jest, ze obecnie w szkolach podstawowych sa 2-3 godziny lekcji religii, i 3-4 matematyki... Obie tak samo liczone do sredniej :(((
      A pozniej 1/3 spoleczenstwa wierzy w rewelacje ekspertow smolenskich i emocjonuje sie czarna msza na Stadionie Narodowym.

      F.
      • mariner4 Słayszłąe wypowiedź prezesa PKO, 18.09.13, 08:22
        że on woli zatrudniać absolwentów matematyki, niż studiów specjalistycznych. Uzasadniał to, że jak ktoś umie myśleć, to reszty łatwo się nauczy.
        M.
        • nazimno Firmy ubezpieczeniowe zatrudniaja masowo 18.09.13, 08:24
          fizykow i matematykow, poza prawnikami, oczywiscie.
          • spokojny.zenek Re: Firmy ubezpieczeniowe zatrudniaja masowo 18.09.13, 09:02
            Na prawie najlepsi studenci to ci, którzy chodzili do klasy typu mat-fiz.
            • nazimno Wiec przyznam Ci obiektywnie racje. 18.09.13, 09:04
              Tak wlasnie jest i to nie tylko na prawie.
              • spokojny.zenek Re: Wiec przyznam Ci obiektywnie racje. 18.09.13, 09:06
                nazimno napisał:

                > Tak wlasnie jest i to nie tylko na prawie.

                Dodam, że nie tylko w Polsce. Np. w Niemczech za najważniejsze kryterium prognostyczne czy student sobie poradzi uważa się szkolne wyniki z matematyki i języka obcego.
                • mariner4 Pamiętam powiedzonko ze studiów 18.09.13, 09:10
                  "Kto zdał matematykę, ten zdał praktycznie wszystko"
                  Jedną z największych głupot była likwidacja matmy jako obowiązkowej na maturze.
                  Moje dzieci kończyły klasy o profili mat-fiz. Udało mi się przełamać początkowe opory żony.
                  Teraz to procentuje.
                  M.

                  • spokojny.zenek Re: Pamiętam powiedzonko ze studiów 18.09.13, 09:13
                    mariner4 napisał:

                    > "Kto zdał matematykę, ten zdał praktycznie wszystko"
                    > Jedną z największych głupot była likwidacja matmy jako obowiązkowej na maturze.
                    > Moje dzieci kończyły klasy o profili mat-fiz. Udało mi się przełamać początkowe
                    > opory żony.
                    > Teraz to procentuje.
                    > M.

                    Zgadzam się z tobą w 100%.
                    >
                  • hummer Czy to aby nie Buzek? 18.09.13, 09:17
                    mariner4 napisał:

                    > "Kto zdał matematykę, ten zdał praktycznie wszystko"
                    > Jedną z największych głupot była likwidacja matmy jako obowiązkowej na maturze.
                    > Moje dzieci kończyły klasy o profili mat-fiz. Udało mi się przełamać początkowe
                    > opory żony.
                    > Teraz to procentuje.
                    > M.
                    >
                    • mariner4 Nie. Słyszałem to kiedy jeszcze 18.09.13, 09:21
                      nie wiedziałem, kto to Buzek. Tak się u nas na uczelni mówiło.
                      M.
                      • hummer Re: Nie. Słyszałem to kiedy jeszcze 18.09.13, 09:38
                        mariner4 napisał:

                        > nie wiedziałem, kto to Buzek. Tak się u nas na uczelni mówiło.

                        AWS z UW to tylko widać zrealizowali. Ci sami ludzie stanowią większość w sejmie. Może nie tyle ludzie, co ich korzenie.
                        • mariner4 Fajny watek, bo 18.09.13, 09:41
                          bez polityki. Nie mieszajmy jej do tego.
                          M.
                • lumpior A matma w seminariach duchownych jest? 18.09.13, 09:11
                  Sukienkowi maja doskonale opanowaną rachunkowość kasy,wiedzą co się opłaci,jak wycisnąć wdowi i moherowy grosz.Potwierdzam matma to potęga.
                • hummer Re: Wiec przyznam Ci obiektywnie racje. 18.09.13, 09:16
                  spokojny.zenek napisał:

                  > nazimno napisał:
                  >
                  > > Tak wlasnie jest i to nie tylko na prawie.
                  >
                  > Dodam, że nie tylko w Polsce. Np. w Niemczech za najważniejsze kryterium progno
                  > styczne czy student sobie poradzi uważa się szkolne wyniki z matematyki i język
                  > a obcego.

                  Czyli dwóch języków obcych. Każdy z nas, jak zobaczy chińskie robaczki to się za głowę łapie.
                  A kilkulatkowie się w tym pojmują i systematycznie się ucząc opanowują większość z nich.

                  Podobnie jest z zapisem matematycznym. To zapis symboliczny. Ale trzeba się go systematycznie uczyć od najprostszych znaków.

                  Polacy mają coś co mogłoby nas uczynić potęgą światową. Niepozycyjny język polski (co pewnie wpływa na nasz romantyzm, ale jednocześnie daje otwartą głowę, swobodę). W połączeniu z matematyką? Nie ma nikogo kto, by nam podskoczył.

                  Ale rząd zadecydował, ze nasza rola jest na polu misyjnym - religia.
                  • mariner4 Re: Wiec przyznam Ci obiektywnie racje. 18.09.13, 09:26

                    > Polacy mają coś co mogłoby nas uczynić potęgą światową. Niepozycyjny język pols
                    > ki (co pewnie wpływa na nasz romantyzm, ale jednocześnie daje otwartą głowę, sw
                    > obodę). W połączeniu z matematyką? Nie ma nikogo kto, by nam podskoczył.

                    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Chodzi Ci o porównanie z j. angielskim ze sztywną składnią zdań?

                    Prawdę mówiąc ja nie bardzo wierze w szczególne uzdolnienia narodów. W/g mnie to cecha osobnicza, warunki życia i szereg innych.

                    Banach nie miał wyższych studiów. Ciekawe co by robił w dzisiejszej Polsce?
                    M.

                    • hummer Re: Wiec przyznam Ci obiektywnie racje. 18.09.13, 09:32
                      mariner4 napisał:

                      >
                      > > Polacy mają coś co mogłoby nas uczynić potęgą światową. Niepozycyjny języ
                      > k pols
                      > > ki (co pewnie wpływa na nasz romantyzm, ale jednocześnie daje otwartą gło
                      > wę, sw
                      > > obodę). W połączeniu z matematyką? Nie ma nikogo kto, by nam podskoczył.
                      >
                      > Nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Chodzi Ci o porównanie z j. angielskim ze szt
                      > ywną składnią zdań?
                      >
                      > Prawdę mówiąc ja nie bardzo wierze w szczególne uzdolnienia narodów. W/g mnie t
                      > o cecha osobnicza, warunki życia i szereg innych.

                      Tu nie chodzi o narodowości. Język polski daje swobodę, jak ją okiełzać czapki z głów. Chińczyk mówiący po polsku, od maleńkości, będzie miał tą samą swobodę co Nigeryjczyk czy Włoch. Taką samą co Lechita.

                      > Banach nie miał wyższych studiów. Ciekawe co by robił w dzisiejszej Polsce?

                      Piłby we Lwowskiej.
                      • mariner4 Zadałem Ci pytanie. 18.09.13, 09:40
                        Bo nie zrozumiałem dobrze.
                        M.
                        • hummer Re: Zadałem Ci pytanie. 18.09.13, 11:43
                          mariner4 napisał:

                          > Bo nie zrozumiałem dobrze.

                          Banach pracował w kanapie co się Lwowska nazywała. Większość swoich rozważań napisał na serwetkach, których miła obsługa nie usuwała. Tak, że jak przyszedł następnym razem do swojego stolika to mógł kontynuować.

                          W dzisiejszych czasach w knajpie można tylko konsumować. A za własny stolik zapłacić. Serwetki o ile są to po opuszczeniu przez klienta lokalu lądują w śmieciach.

                          Ot humaniści :)
                          • mariner4 To wiem, ale mnie chodzi 18.09.13, 11:58
                            o pozycyjność języka.
                            M.
                            • hummer Re: To wiem, ale mnie chodzi 18.09.13, 12:29
                              mariner4 napisał:

                              > o pozycyjność języka.

                              A o to chodzi? W matematyce masz działania przemienne i nieprzemienne. Tak jak w polskim. Daje to pewną elastyczność umysłu. Fantazję. Pomimo zmienności polskiego musimy uważać, na przecinki i spójniki, bo może wyjść "lub czasopisma" :)

                              W innych językach tego nie masz. Dla nas 2+3 jest tym samym co 3+2 z "natury". Naturalne jest też to, że 2/3 to nie to samo co 3/2, ot mamy do czynienia ze sztywną konstrukcją.
                              Podobnie jest w innych językach słowiańskich. Masz mniejszą lub większą ale swobodę. Przy dobrej szkole matematycznej masz Griszę.
                              wyborcza.pl/1,75476,8136375,Grisza_nie_chce_miliona_dolarow.html
                              Matma to wolność.

                              Niemiec ma zawsze drugi czasownik i tego nie przeskoczysz. Choć patrząc na Gausa reguły nie ma :) Gaus był wyjątkiem, wybitnych matematyków mówiących w językach słowiańskich masz na pęczki.
                              • mariner4 Rozumiem. Chodzi o to 18.09.13, 12:39
                                że po polsku można powiedzieć (słynny przykład)
                                "Pies zjadł kota", albo "Kota zjadł pies" i ma to identyczne znaczenie. Podczas gdy w angielskim byłoby to znaczenie odwrotne, że to kot zjadł psa.
                                Ale za to anglojęzyczni mają łatwiej z językiem komputerów i w ogóle programowaniem.
                                M.
                                • hummer Re: Rozumiem. Chodzi o to 18.09.13, 12:44
                                  mariner4 napisał:

                                  > że po polsku można powiedzieć (słynny przykład)
                                  > "Pies zjadł kota", albo "Kota zjadł pies" i ma to identyczne znaczenie. Podczas
                                  > gdy w angielskim byłoby to znaczenie odwrotne, że to kot zjadł psa.
                                  > Ale za to anglojęzyczni mają łatwiej z językiem komputerów i w ogóle programowa
                                  > niem.

                                  A my z kryptografią (też dziedzina matematyki) :)
                                  Spójrz na polityków, wszędzie węszą szyfr i spisek.

                                  Wracając do tematu, predyspozycje tylko ułatwiają start. Potem jest długa droga nauki.
                                  • mariner4 No i precyzja gramatyki angielskiej 18.09.13, 12:53
                                    Pomijając idiomy, to angielski jest schematyczny. Jedno zdanie obryć we wszystkich czasach i już
                                    U nas wyróżnia się 3 czasy podstawowe. Ale w języku ciągle funcjonują relikty tych różnych perfektów itp
                                    "Ja to mam (już) zrobione, albo forma ciągła a niektórych gwarach: "jestem siedząca"
                                    Języki się zmieniają. Miałem w Szkole Morskiej anglistę znawcę także historii j. angielskiego. Zacytował nam słynny początek monologu Hamleta w języku współczesnym Szekspirowi. Za nic to nie przypominało znanego mi angielskiego.
                                    M.
                                    • gat45 Re: No i precyzja gramatyki angielskiej 18.09.13, 13:13
                                      mariner4 napisał:

                                      Miałem w Szkole Morskiej anglistę znawcę także historii j
                                      > . angielskiego. Zacytował nam słynny początek monologu Hamleta w języku współcz
                                      > esnym Szekspirowi. Za nic to nie przypominało znanego mi angielskiego.
                                      > M.

                                      Upewnij mnie : piszesz o fonetyce, nie o gramatyce ????
                                      • mariner4 Nie tylko. W czasach Szekspira angielski 18.09.13, 13:22
                                        miał pełną koniugację czasowników. Teraz tylko w 2 osobie lp jest w formie szczatkowej.
                                        M.
                                    • hummer Re: No i precyzja gramatyki angielskiej 18.09.13, 13:22
                                      mariner4 napisał:

                                      > Pomijając idiomy, to angielski jest schematyczny. Jedno zdanie obryć we wszystk
                                      > ich czasach i już
                                      > U nas wyróżnia się 3 czasy podstawowe. Ale w języku ciągle funcjonują relikty t
                                      > ych różnych perfektów itp
                                      > "Ja to mam (już) zrobione, albo forma ciągła a niektórych gwarach: "jestem sied
                                      > ząca"
                                      > Języki się zmieniają. Miałem w Szkole Morskiej anglistę znawcę także historii j
                                      > . angielskiego. Zacytował nam słynny początek monologu Hamleta w języku współcz
                                      > esnym Szekspirowi. Za nic to nie przypominało znanego mi angielskiego.

                                      Polski też żyje. Zobacz co się stało z Kaszubami. To język polski, tylko przeszedł zmiany językowe do końca (izolacja Kaszubów przez wieki zrobiła swoje). Nam tego oszczędzono i dlatego można czytać Kochanowskiego. Bez tłumaczenia. Za to w mowie potocznej mieszamy sformułowania z różnych stron polski. Ano? :)

                                      Podobnie z matematyką. My rozmawiamy o matematyce z lat Newtona czy Gaussa. A przecież to stulecia. Mój kumpel matematyk obecnie zajmuje się matematycznym opisem chaosu. Dla mnie to abstrakcja, a on w tym widzi sens i porządek. Też jestem kilkaset lat za nim.

                                      Program polskiej szkoły to matematyka przednewtonowska. Rzekłbym średniowieczna. Masakra. Ukazem jakiegoś dupka cofnięto młodzież do czasów średniowiecznych albo i dalej.
                                      Ludzi w wieku, kiedy przyswajanie wiedzy idzie najszybciej. Chłoną ją jak niemowlęta słowa.

                                      To naprawić, to już działania na miarę Herkulesa. Stracone pokolenie. Za to wychowane w duchu kościoła katolickiego.
                                      • mariner4 Fajnie się z Tobą wymienia poglady 18.09.13, 13:25
                                        Na ten temat. W polityce jest już nieco gorzej, ale i tak nie zaliczam cię w niej do "wrogów"
                                        M.
                                        • hummer Re: Fajnie się z Tobą wymienia poglady 18.09.13, 13:34
                                          mariner4 napisał:

                                          > Na ten temat. W polityce jest już nieco gorzej, ale i tak nie zaliczam cię w ni
                                          > ej do "wrogów"

                                          Obyśmy nie byli ginącym gatunkiem. :)
                                          wiesz, że mamy wspólny mianownik - mamy, z tego co zauważyłem, bzika na puncie wolności.
                                          Wolność kończy się tam, gdzie wkracza na teren drugiego człowieka.
                                          Dla jednych to przykład biznesmena, a dla mnie to po prostu złodziej
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,146934492,146934492,Biedny_milioner_na_pensji_minimalnej_.html
    • nazimno Zgadza sie, 18.09.13, 08:22
      Aby studiowac trzeba sie najpierw nauczyc myslec logicznie.

      Urzadzenia do diagnostyki (glownie, ale nie tylko) i srodki farmakologiczne stosowane w medycynie oparte sa na nowoczesnych technologiach, takze aplikacji, a nie tylko skladu chemicznego.

      Jesli lekarz bedzie to stosowal "na pale" bez zrozumienia zasad dzialania i wynikow pomiarowych,
      to niech lepiej leczy zwierzatka, choc ja zwierzeta bardzo lubie.

      Podobnie, przez cale zawowdwo zycie, lekarz nie uwolni sie od zagadnien zwiazanych
      ze statystyka, a ta bez zrozumienia matematyki, bedzie dla lekarza murem nie do przebicia.

      Pomijam juz sprawy ekonomiczne, bo liczyc - doktorki potrafia, oj potrafia.
    • horpyna4 Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 08:24
      To prawda, Twój belfer miał rację i wiem to z własnego doświadczenia.

      Dawno temu dorabiałam korepetycjami z matematyki i fizyki. Kiedyś zgłosiła się jakaś matka, żeby poduczyć jej córkę, bo dziewczyna "nie ma głowy do matematyki"... a potem dziewczyna ukończyła studia jak najbardziej związane z matematyką.

      I druga historyjka, jeszcze dawniejsza. W czwartej klasie szkoły podstawowej (!) miałam nauczycielkę matematyki (szkoda, że tylko jeden rok), dzięki której w następnych latach w mojej klasie nie istniały z matematyką żadne problemy. A że w dawnych czasach klasy były liczne (40 uczniów było normą), to przypadkowe zebranie tej ilości umysłów matematycznych w jednej klasie było absolutnie niemożliwe - zwłaszcza, że przed tą przełomową IV klasą większość nie radziła sobie najlepiej z matematyką.

      Co do ludzi publicznie przyznających się do debilizmu, to niedobrze mi się robi, jak słucham ich wypowiedzi. Nawiasem mówiąc, najlepsi humaniści trafiają się wśród ludzi z wykształceniem ścisłym; są to tzw. "ludzie renesansu".
      • mariner4 Mój syn miał matematyczkę w liceum 18.09.13, 08:43
        A był w klasie mat-fiz. Po pisemnej maturze przyszedł do domu i powiedział: U nas klasówki były trudniejsze"
        Nigdy nie miał na studiach problemów.
        Ta maniera publicznej manifestacji "braku zdolności" jest żenująca. to tak jak publicznie powiedzieć "jestem idiotą"

        Matematycy z najwyższej półki oburzają się jak ktoś mówi, że to nauka ścisła. Twierdzą, że to filozofia.
        To co my uważamy za matematykę to zaledwie wstęp do niej.
        Kiedy żona Einsteina zwiedzała jakieś potężne radioteleskopy spytała, do czego to służy. Usłyszała, że do badania kosmosu. "Mojemu mężowi wystarczy do tego kartka papieru i ołówek" odpowiedziała.
        Dla mnie to coś fantastycznego, że teoretyczne rozważania matematyków znajdują potem potwierdzenie doświadczalne.
        M.
        • nazimno To matematyka w koncu jest "krolowa" 18.09.13, 08:48
          Najpierw byly rownania ruchu falowego Maxwella, a potem dopiero byl Hertz ze swoimi
          pomyslami.

          science.hq.nasa.gov/kids/imagers/ems/consider.html
          Dzieki temu macie teraz te cala elektronike po kieszeniach, w teczkach i na stolach, ktora to trzeba co pare lat zlomowac na zgube srodowiska.
          • hummer Najpierw był Faraday. 18.09.13, 09:33
            nazimno napisał:

            > Najpierw byly rownania ruchu falowego Maxwella, a potem dopiero byl Hertz ze sw
            > oimi
            > pomyslami.

            Równania Maxwella to nic innego niż zapis matematyczny obserwacji Faradaya. A potem już poszło.

            > science.hq.nasa.gov/kids/imagers/ems/consider.html
            > Dzieki temu macie teraz te cala elektronike po kieszeniach, w teczkach i na sto
            > lach, ktora to trzeba co pare lat zlomowac na zgube srodowiska.
            • horpyna4 Re: Najpierw był Faraday. 18.09.13, 10:37
              Dobrym przykładem jest neutrino. Z wszelkich obliczeń związanych z rozpadem beta wynikało, że coś takiego powinno istnieć, a właściwie, że musi istnieć. Odkryto je dużo później, niż szczegółowo zostało opisane. Miałam kiedyś w ręce bardzo stary podręcznik (bodajże autorstwa Marii Skłodowskiej-Curie) z czasów przed faktycznym "znalezieniem" neutrina. Teoretyczny jego opis dokładnie odpowiadał późniejszemu odkryciu. I jest to chyba niezły dowód na skuteczność matematycznego podejścia do rzeczywistości.
              • hummer Re: Najpierw był Faraday. 18.09.13, 11:51
                horpyna4 napisała:

                > Dobrym przykładem jest neutrino. Z wszelkich obliczeń związanych z rozpadem be
                > ta wynikało, że coś takiego powinno istnieć, a właściwie, że musi istnieć. Odkr
                > yto je dużo później, niż szczegółowo zostało opisane. Miałam kiedyś w ręce bard
                > zo stary podręcznik (bodajże autorstwa Marii Skłodowskiej-Curie) z czasów przed
                > faktycznym "znalezieniem" neutrina. Teoretyczny jego opis dokładnie odpowiadał
                > późniejszemu odkryciu. I jest to chyba niezły dowód na skuteczność matematyczn
                > ego podejścia do rzeczywistości.

                Ale Maxwell niczego nowego nie odkrył. Opisał tylko to co obserwował Faraday językiem matematycznym, a więc przyswajalnym dla każdego. :) Odkryciem Faradaya było odkrycie indukcji. Przed Maxwellem, Faraday robił prądnice. Czyli powiązał magnetyzm z elektrycznością i że zmiany jednego wywołują zmiany drugiego. Maxwell ujął to w piękny sposób w 4 równania.
            • nazimno Jajko czy kura? 18.09.13, 11:03
              To Volta pobudzil zabie udko.
              I tak sie ta jej wysokosc elektrycznosc zaczela.

              www.physik.uni-regensburg.de/forschung/brack/seminars/EDS_WS08/EDS-3a.pdf
            • nazimno Galvani, Volta. 18.09.13, 11:10

              en.wikipedia.org/wiki/Alessandro_Volta
      • bogucjusz Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 08:47
        Studiowałem Polonistykę na UW i byłem chyba jedyny na roku po tzw. "mat-fizie" (profil matematyczno-fizyczny w liceum). Na zajęciach z logiki nie wierzyłem własnym oczom i uszom, absolutna większość nie potrafiła pojąć najprostszych praw rachunku zdań.
        Przypomina mi się książka Beresia "Rozmowy z Lemem". Autor "Solaris" zżyma się opisując sytuacje, której był świadkiem - czyiś wieczorek literacki, towarzystwo pisarzy, dziennikarzy, krytyków, ludzi uchodzących za wykształconych, gospodarz spotkania z DUMĄ wręcz oświadcza, że on nigdy inżynierskiej głowy nie miał i nadal kompletnie nie rozumie, po co są dwa bolce we wtyczce i dwie dziury w gniazdku elektrycznym, skoro prąd płynie jeden. Słuchacze śmieją się, przytakują, brawo biją...

        ---
        "Ląduj, dziadu!"
        • mariner4 Czytałem, że nawet na wydziały humanistyczne 18.09.13, 08:49
          absolwenci klas mat-fiz zdawali lepiej egzaminy wstępne.
          M.
        • nazimno Masz racje. 18.09.13, 08:51
          Zupelnymi nieudacznikami sa pod tym wzgledem prawnicy.
          Polonista w koncu az takich szkod nie wyrzadzi.
          Prawnik - owszem.
          • spokojny.zenek Re: Masz racje. 18.09.13, 09:03
            Dawno masz tę obsesję?
            • nazimno Nawet niedawno. 18.09.13, 09:09
              Od czasu, gdy zdarzyl mi sie pewien kontakt z kilkoma "prawnikami".

              I jeszcze jedno: slowo "obsesja" zastap slowem OBSERWACJA.

              Uzycie slowa obsesja wynika z twoich.... wlasnych obsesji.

              Wg Mrozka (juz niestety odszedl): Obsesja to sesja nad rzeka Ob.

              • adherent1 Re: Nawet niedawno. 18.09.13, 09:52
                nazimno napisał:
                > Od czasu, gdy zdarzyl mi sie pewien kontakt z kilkoma "prawnikami".
                Niestety z bólem muszę się zgodzić z twoją oceną prawników :-(
                Opinię opieram nie na incydentalnym kontakcie.
                Problem jest poważniejszy - Prawnicy wraz z czasem wykonywania
                zawodu intelektualnie stają się coraz bardziej zagubieni i odporni na
                nowe doświadczenia. Jednak to nie wina ludzi ale systemu który
                sobie zbudowali - korporacje pogłębiają i przyśpieszają katastrofę.
                Co do przewag umysłów ścisłych to pełna zgoda. Wbrew opiniom
                nie filozofia jest królową nauk a matematyka.
                • mariner4 Matematycy twierdzą 18.09.13, 09:55
                  "najwyższa szkoła jazdy" matematyki, to właśnie filozofia.
                  M.
                  • hummer Re: Matematycy twierdzą 18.09.13, 12:50
                    mariner4 napisał:

                    > "najwyższa szkoła jazdy" matematyki, to właśnie filozofia.

                    Mój matematyk z liceum znał twórczość wszystkich filozofów opisanych w literaturze, bo pewnie są i Ci których nie znał (gdzieś w dżungli amazońskiej). Można było z nim dyskutować godzinami. Ale jak mu się zadało pytanie gdzie mieszka odpowiadał
                    "Adresu nie znam, ale do domu trafię". :)

                    Akurat adres mu nie był do niczego potrzebny w życiu, więc go wymazał z pamięci.
                • mariner4 Jeszcze dodam 18.09.13, 09:58
                  Bertrand Arthur William Russell, był też matematykiem.
                  M.
                  • adherent1 Re: Jeszcze dodam 18.09.13, 10:13
                    mariner4 napisał:
                    > Bertrand Arthur William Russell, był też matematykiem.
                    Z braku wiedzy aż się przestraszyłem że był prawnikiem :-)
                    • mariner4 Byłm pisarzem, matematykiem, fllozofem 18.09.13, 10:16
                      Ale pewnie już znalazłeś w Wiki
                      M.
                      • mariner4 "A na początek zabijmy wszystkich prawników..." 18.09.13, 10:21
                        William Shakespeare
                        Henryk VI.
                        Może dlatego wszedł do histortii?
                        M.
                        • widz102 Re: "A na początek zabijmy wszystkich prawników.. 18.09.13, 11:00
                          Co do Szekspira, to zgoda - miał prawdziwie matematyczny łeb. Łeb kupca - speca od nieruchomości i rozmaitych budowlanych interesów,czego dowodzą zachowane rachunki (też bardzo niewiele). Wystarczy wspomnieć jego oficjalny życiorys (kupca Willa Szakspera ze Stratfordu), gdy już przestał być dramatopisarzem i poetą. Albo.... gdy NIGDY nim nie był. ;). Bo o Szekspirze - dramatopisarzu - do dziś - choć to zadziwiające - nie wiemy dosłownie NIC! Zero. Ani jednego listu, ani jednej próbki literackiej, jedyne co mamy to bodajże 5 (pięć!) podpisów, z których każdy różni się charakterem pisma. Wszystkie jego życiorysy, nawiasem mówiąc - są poza datami śmierci i zgonu (tudzież ukończenia przez niego szkoły elementarnej) - całkowicie zmyślone na podstawie wyłącznie poszlak. I to dopiero jest pasjonujące :). O - tam posłać speców Antka, to by się dopiero działo! zwłaszcza że większość z nich po budowlance jest :D:D:D.
                          • gat45 Re: "A na początek zabijmy wszystkich prawników.. 18.09.13, 12:10
                            "Nie wiemy, czy to Szekspir rzeczywiście napisał swoje dzieła. Wiemy natomiast, że wszystkie te dzieła zostały napisane przez nieznanego osobnika, używającego nazwiska Szekspir" (zapamiętane i przetłumaczone)
                            • widz102 Re: "A na początek zabijmy wszystkich prawników.. 18.09.13, 12:59
                              I tu się nam, wicie, rodzi retoryczne już w świetle powyższego twego przetłumaczenia pytanie egzystencyjalne, niemalże jak z Hamleta: : Byłże onże Szekspir obiektywnie, czy też nie był dramatopisarzem i autorem dzieł mu przypisanych. Bo sami wicie-widzicie - gdy tak bardziej poskrobać, to un coraz bardziej wygląda na elżbietańską... legendę a nie byt realny.
                              I od razu pytanie drugie, nie retoryczne już całkiem: KTO był tym nieznanym osobnikiem? Bo ja nadal nie wiym :(. Zważywszy na to np. jak wiele mógł puścić przez ówczesną królewską cenzurę.... to na pewno nie był on prostym kmiotkiem ze Stratford, oj nie... W przyrodzie takie cuda zwyczajnie nie występują...

                              xxxxxxxxx
                              forum
                              Kraj wkurzonych lemingów
                              • gat45 Re: "A na początek zabijmy wszystkich prawników.. 18.09.13, 13:07
                                Borykam się zupełnie jak Ty z tymi samymi pytaniami, a nawet mam w zanadrzu jeszcze jedno : czy tego autora dzieł Szekspira było tylko raz, czy on był wielością ?
                                Czytałam kiedyś artykuł wybitnego lingwisty, który uparcie twierdził, że angielskie kroniki historyczne to dzieło innego autora niż pozostałe dramaty, a sonety tojeszcze trzeci gość. Ponoć pogłębiona analiza lingwistyczna tego dowodzi. W odróżnieniu od innych znanych nam przypadków, tutaj każdy ma nieutajniony pakiet danych wejściowych : wystarczy przeanalizować dzieła wszystkie.... Powodzenia !!!!
                                • widz102 Re: "A na początek zabijmy wszystkich prawników.. 18.09.13, 13:22
                                  Dzieł wszystkich nie przeanalizuję, bo niektórych od maleńkości żywiołowo nie lubię i mnie nie konweniują, Romeo i Julia na przykład. A jeszcze bardziej Poskromienie złośnicy. I mam uwierzyć, że to ten sam umysł stworzył, który popełnił był Makbeta i tym bardziej - Ryszarda III ?? A niedoczekanie, moiściewy!:)
                                  Ale mnie to także niekiedy nasuwa podejrzenie o projekt zbiorowy. Wbrew pozorom - końcowy sztych to mogła być wyłącznie ręka redaktora (dwóch-trzech?) prowadzącego ;)
                                  • gat45 Re: "A na początek zabijmy wszystkich prawników.. 18.09.13, 13:28
                                    Czyli się zgadzamy. Zespół pracy twórczej dramaturgów "Szekspir", red. naczelny William X. A ten od sonetów całkiem oddzielnie.

                                    Zgadzam się też z nielubianymi pozycjami i lekką reką dorzucam "Wesołe kumoszki" (choć Verdiowskiego Falstaffa kocham).
                      • adherent1 Re: Byłm pisarzem, matematykiem, fllozofem 18.09.13, 10:23
                        mariner4 napisał:
                        > Ale pewnie już znalazłeś w Wiki
                        Tak jest :-)
                        Dr Google autorytetem mi jest!
                • spokojny.zenek bajki i legendy... 18.09.13, 16:22
                  W jakiż to sposób samorządy zawodowe miałyby "pogłębiać i przyspieszać tę rzekomą katastrofę, którą tu wieszczysz? Możesz to jakoś rozwinąć?
                  Akurat samorządy zawodowe w ostatnich latach egzekwują obowiązek douczania się i organizują przeróżne szkolenia, nie tylko z "umiejętności twardych" ale i innych.
                  Twierdzenie o "odporności na nowe doświadczenia" jest oczywiście sprzeczne z empirią. Pewnie takie jednostki są, ale specyfika tych zawodów (praca na stosunkowo szybko zmieniającym się materiale, w każdym razie w niektórych dziedzinach) wręcz wymusza elastyczność, Jeśli dołożyć do tego piekielną w tej chwili konkurencję - jednostki nieprzystosowujące się nie mają po prostu szans.
          • sverir Re: Masz racje. 18.09.13, 09:05
            > Polonista w koncu az takich szkod nie wyrzadzi.

            Może wyrządzić większe szkody. W końcu wielu z nich uczy przyszłych prawników i przekonuje ich, że humanistą jest każdy, kto nie zna się na matematyce.
            • mariner4 Inna sprawa, że nawet najlepszy 18.09.13, 09:13
              naukowiec, co nie potrafi w dobrym, poprawnych języku przedstawić efektów swojej pracy, jest tez niewiele warty.
              Stąd nawet podział na uczelniach. Dydaktyk-naukowiec. Moim zdaniem tez fałszywy.
              M.
              • sverir Re: Inna sprawa, że nawet najlepszy 18.09.13, 09:16
                > Stąd nawet podział na uczelniach. Dydaktyk-naukowiec. Moim zdaniem tez fałszywy

                Ha! Odwieczny spór o modele nauczania. Lepszy specjalista z danej dziedziny, który niewiele wie o pozostałych (jak tzw. amerykańscy naukowcy), czy lepszy ktoś, o wiedzy szerokiej, ale relatywnie powierzchownej (jak tzw. polscy naukowcy)?
                • mariner4 Moim zdaniem lelepiej jest gdy 18.09.13, 09:19
                  naukowiec w miarę praktyki zawodowej wie coraz więcej o coraz mniejszej ilości zagadnień, niż odwrotnie. Czyli wie coraz mniej o coraz większej ilości zagadnień, jak np dziennikarze.
                  M.
              • spokojny.zenek Re: Inna sprawa, że nawet najlepszy 18.09.13, 09:18
                Fałszywy, ale wynikający z czegoś innego.
                Nawiasem mówiąc, akurat taki podział by się naprawdę przydał. Nowa ustawa nakłada na każdego obowiązek bycia wielkim naukowcem. A ludzie do rzetelnego uczenia studentów też są potrzebni.
                • gnom_opluwacz Re: Inna sprawa, że nawet najlepszy 18.09.13, 10:55
                  To fakt. Jeden z lepszych ćwiczeniowców, jakich pamiętam, naukowo chyba dawno już niczego nie napisał, z drugiej strony pewien wybitny (a przynajmniej - istotny i ceniony w branży) wykładowca był dydaktycznym koszmarem.
                  • spokojny.zenek Re: Inna sprawa, że nawet najlepszy 18.09.13, 16:27
                    Wszyscy mieliśmy takie doświadczenia.
                    Oczywiście sytuacja rzekomo optymalna byłaby taka, gdyby wybitność naukowa szła w parze z dydaktyczną. Tyle, że po po pierwsze: piramida nie może się składać z samego czubka, po drugie zaś, w takiej Hameryce, która dla niektórych jest niedościgłym wzorem i nie wolno o niej powiedzieć złego słowa jeśli ktoś jest naprawdę dobry naukowo wręcz mus się ogranicza dydaktykę (choćby nie chciał) bo ma się "skupić".
              • hummer Re: Inna sprawa, że nawet najlepszy 18.09.13, 09:26
                mariner4 napisał:

                > naukowiec, co nie potrafi w dobrym, poprawnych języku przedstawić efektów swoje
                > j pracy, jest tez niewiele warty.
                > Stąd nawet podział na uczelniach. Dydaktyk-naukowiec. Moim zdaniem tez fałszywy

                Dydaktyk, potrafi przyswoić i przekazać wiedzę innych. We Wrocławiu jest taki człowiek co jest doskonałym dydaktykiem na UWr ale karierę naukową zakończył na dr i UWr chciał się go pozbyć (Ustawa o stopniach i tytułach). Na to PWr stwierdziła, OK, jak wy go wyrzucacie, to my go bierzemy i dajemy mu katedrę (prof. honoris causa). Minęło kilka lat i dalej na UWr pracuje. Nie ma uczelni, pomimo panującego prawa o stopniach naukowych, która pozbyłaby się kury znoszącej złote jaja.
                • mariner4 System stopni naukowych jest w Polsce archaiczny 18.09.13, 09:37
                  W mojej dziedzinie jest to szczególnie widoczne.
                  W Akademiach Morskich są zasady podobne jak na innych uczelniach. Tymczasem Zdobycie dyplomu kapitańskiego nie da się praktycznie pogodzić z karierą naukową. Kwestia wypływania stażu. Nie wyobrażam sobie na przykład wykładowcę nawigacji nie kapitana.
                  Jak wykładałem w WSM i naciskano na mnie abym robił doktorat. Odmówiłem i zrezygnowałem.
                  Znam kilka takich "hybryd". Anie dobry kapitan, ani naukowiec.
                  Nauczyciel zawodu musi umieć przekazać wiedzę.
                  O mało z krzesła nie spadłem z wrażenia, kiedy mój syn wrócił z wykładów w WSM, zły. i powiedział że "pani od nawigacji mnie wk..."
                  M.

      • erte2 Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 09:54
        horpyna4 napisała:
        ...W czwartej klasie szkoły podstawowej (!) miałam nauczycielkę matematyki (szkoda, że tylko jeden rok), dzięki której w następnych latach w mojej klasie nie istniały z matematyką żadne problemy..
        Mam podobne doświadczenie, ale miałem o tyle lepiej że pani ta uczyła mnie przez cztery lata. A była to legenda wśród gdańskich nauczycieli matematyki, pani Paulina Ciecierska, która mam przed oczami pomimo upływu wielu już lat.
    • hummer No tu musze się z Tobą zgodzić :) 18.09.13, 08:48
      Jest krótki filmik wyjaśniający istotę sprawy



      Przyrody nie da się oszukać, a lekarz imbecyl, tylko zabić może.

      Jak Polska ma być innowatorska, jak nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia) i matmę ograniczono do minimum, za to wprowadzono innowacyjną religię. Religię, nie religioznawstwo.
      • mariner4 Dzięki. Zapisałem adres URL 18.09.13, 08:57
        Przyda mi się w polemikach ze znajomymi.
        M.
        • hummer Re: Dzięki. Zapisałem adres URL 18.09.13, 09:08
          mariner4 napisał:

          > Przyda mi się w polemikach ze znajomymi.

          Mam nadzieję, że do B. Misia, a nie do mnie. :)
      • widz102 Re: No tu musze się z Tobą zgodzić :) 18.09.13, 11:34
        Dzięki za link. Kapitalna rozrywka. Będę sobie oglądać jeden wykład dziennie, by przedłużyć przyjemność:)
    • wiola_o20 Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 08:58
      Matematyka jest królową nauk, więc sprawa słuszna. Warto ją promować, zgadzam się,a protest jest żałosny
      • mariner4 Czytałem, że na przykład Amerykanin 18.09.13, 09:03
        nigdy by się nie przyznał do tego, że nie ma zdolności matematycznych. Nawet skończony tuman. W Polsce jest to wręcz modne.
        M.
        • horpyna4 Re: Czytałem, że na przykład Amerykanin 18.09.13, 09:21
          Widzisz, to jest bardziej ogólne zjawisko. Amerykanin nie przyzna się też do biedy - nie chce etykietki nieudacznika. A Polak nie przyzna się do zamożności, bo w umysłach naszego społeczeństwa (solidnie ukształtowanych przez PRL) istnieje głębokie przekonanie, że każdy bogaty jest nieuczciwy.

          Jest to coś w rodzaju mechanizmu obronnego, taki wręcz odruch. Zauważ, że maluczcy odczuwają zawiść wobec tych, którzy na swój majątek ciężko zapracowali, a nie wobec tych, którzy wzbogacili się wskutek wygranej na loterii. Dlatego przeciętny Polak woli ogłaszać, że jest głupkiem, wtedy nie wywołuje negatywnych uczuć u motłochu.

          Należy uwzględnić jeszcze jeden element - szary człowiek chce utożsamiać się z celebrytą (nieważne, czy z aktorem, czy z politykiem). A nie może, jeżeli ten celebryta jest od niego inteligentniejszy - tej cechy nie kupi się. Dlatego istnieje dość powszechna niechęć do ludzi naprawdę wartościowych, inteligentnych - w polityce tacy mają przechlapane. Polityk zachlany i prymitywny, to "swój chłop".

          I właśnie z powyższych powodów wielu ludzi, którym zależy na powszechnej sympatii, przyznaje się do cech negatywnych, do których należy bycie tumanem. Moim zdaniem jest to ogromne pole do popisu dla psychiatrów.
          • mariner4 Bardzo ciekawy post. 18.09.13, 09:28
            Zgadzam się z tym co piszesz. Nawet zapisałem sobie to na dysku. Zbieram różne ciekawe teksty, cytaty i podobne.
            M.
    • humbak Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 09:09
      Powiedział bym raczej że matematyka to narzędzie. Ale poza tym raczej się zgadzam.
      • hummer Podobnie jak każdy język. 18.09.13, 09:17
        humbak napisał:

        > Powiedział bym raczej że matematyka to narzędzie. Ale poza tym raczej się zgadz
        > am.
        • derff Re: Podobnie jak każdy język. 18.09.13, 10:07
          Zgadzam sie, ze to narzędzie nie tylko dla inżyniera ale dla każdego. Lubię czasem jak kupuje na bazarku zapytać jak sprzedawca policzył jabłka pory kartofle itd. Stwierdza, że ci ludzie handlujący mogliby wiele nauczyć niektórych nadętych profesorów.
      • gat45 Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 10:25
        humbak napisał:

        > Powiedział bym raczej że matematyka to narzędzie. Ale poza tym raczej się zgadz
        > am.

        Tak, ale narzędzie sprzężone z umysłem. Uniwersalne. Kiedy już nawet zapomniało się konkretne wzory, pozostaje nawyk rygorystycznego myślenia.
        • ploniekocica Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 11:07
          gat45 napisała:

          > humbak napisał:
          >
          > > Powiedział bym raczej że matematyka to narzędzie. Ale poza tym raczej się
          > zgadz
          > > am.
          >
          > Tak, ale narzędzie sprzężone z umysłem. Uniwersalne. Kiedy już nawet zapomniało
          > się konkretne wzory, pozostaje nawyk rygorystycznego myślenia.

          Tak! Matematyka uczy porządku w myśleniu oraz działaniu. Przydaje się więc i to bardzo w każdej pracy badawczej także w humanistyce. Trzeba przecież przeprowadzić badania, znaleźć materiały, wybrać te autentycznie ważne i potrzebne, w końcu stworzyć bibliografię i przypisy. To wszystko są umiejętności, w których bardzo przydaje się rygor wyniesiony z matematyki.
          Nie znam żadnego poważniejszego naukowca humanisty, który byłby matematycznym "głąbem". Zresztą ci, co już zdążyli coś naprawdę osiągnąć w większości mieli obowiązkową matematykę na maturze :)
          • gat45 Wychowano mnie na "Lilavati" Jeleńskiego 18.09.13, 12:00
            i bardzo jestem moim rodzicom za to wdzięczna. A także - o ile się nie mylę - nie powstała żadna lepsza książka o matematyce dla najmłodszych
            • ploniekocica Re: Wychowano mnie na "Lilavati" Jeleńskiego 18.09.13, 12:12
              Ha! I jeszcze było "Śladami Pitagorasa" tegoż. Wyżej linkowany mini wykład Misia się do tego tytułu odwołuje zresztą.
              • gat45 Re: Wychowano mnie na "Lilavati" Jeleńskiego 18.09.13, 13:00
                Tak ! Było i "Śladami Pitagorasa", tylko ciutkę później.
                Zagadki z "Lilavati" zaczęłam poznawać na etapie "poczytaj mi mamo"
                • horpyna4 Re: Wychowano mnie na "Lilavati" Jeleńskiego 18.09.13, 15:43
                  "Śladami Pitagorasa" było właściwie drugim tomem "Lilavati". Ale to nie były jedyne książki tego rodzaju w moim dzieciństwie (I połowa lat 50. ubiegłego wieku). Był jeszcze "Kalejdoskop matematyczny" Hugona Steinhausa i "Rozrywki matematyczne", których autora (lub autorów) już nie pamiętam; te "Rozrywki" chyba były tłumaczone z rosyjskiego.

                  I faktycznie, gdyby każdy poznawał to na etapie "poczytaj mi mamo", to nie byłoby teraz tylu "niezdolnych". A dla małego dziecka te książki były fascynujące, bo matematyka to przecież ciekawe łamigłówki, jeżeli jakiś dorosły dureń nie wmówi dziecku, że jest bardzo trudna i nieciekawa.
                  • ploniekocica Re: Wychowano mnie na "Lilavati" Jeleńskiego 18.09.13, 15:52
                    Ja z nieco późniejszego dzieciństwa pamiętam jeszcze zbiór zagadek logicznych "Rozkosze łamania głowy" Pijanowskiego i jeszcze ze dwie podobne autora/autorów nie pamiętam. Do tej pory kołatają mi się w pamięci zagadki z nich np. "Kij ma dwa końce to ile końców ma trzy i pół kija" albo "Ile jajek można zjeść na czczo?".
                    • hummer "Umarłem" jak przeczytałem opis do 18.09.13, 15:58
                      lubimyczytac.pl/ksiazka/88952/500-zagadek-matematycznych
                      w PRL to była książka na poziomie podstawówki.
    • 2nihil.no.vi post niezgodny z tematem forum 18.09.13, 10:28
      wt
      • nazimno Bo nie ma bluzgow ? 18.09.13, 10:58
        • 2nihil.no.vi Re: Bo nie ma bluzgow ? 18.09.13, 11:03
          bo jest nie na temat!!! Poczytaj netykietę
        • widz102 Re: Bo nie ma bluzgow ? 18.09.13, 11:12
          Bo - dziwne, co nie? ;) - na razie nie biorą w nim udziału ci z odchyleniem krzywej IQ w dół poniżej 2xsigma. Choć niewykluczone, że za chwilę zaczną.:D
      • zayka Re: post niezgodny z tematem forum 18.09.13, 11:01
        dlaczego ?

        on przemyca jedynie tym sposobem tumaństwo rudego od dawna znane ale wreszcie i przez nich POwoli dostrzegane

        • 2nihil.no.vi ale PO co się czai? niech wali co mu w duszy gra 18.09.13, 11:03
          zayka napisała:

          > dlaczego ?
          >
          > on przemyca jedynie tym sposobem tumaństwo rudego od dawna znane ale wreszcie i
          > przez nich POwoli dostrzegane
          >
          • zayka Re: ale PO co się czai? niech wali co mu w duszy 18.09.13, 11:09

            to taka konstrukcja mięsa

        • mariner4 Nie ogarniesz tego swoim 18.09.13, 11:23
          kurzym móżdżkiem.
          M.
          • zayka Re: Nie ogarniesz tego swoim 18.09.13, 11:38
            mariner4 napisał:

            > kurzym móżdżkiem.

            wołem być ci by mądrzeć się tak a skończysz jak ochłap na hamburgery
            • widz102 Re: Nie ogarniesz tego swoim 18.09.13, 11:53
              Odchylenie zdecydowanie poniżej trzy sigma, święta racja, Mariner :D
              • zayka [...] 18.09.13, 12:56
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                • nazimno ...zaczelo sie... 18.09.13, 12:58
                  • widz102 Re: ...zaczelo sie... 18.09.13, 13:01
                    I skończyło :)
      • mariner4 Bo to dla Ciebie za trudne, Gołda. 18.09.13, 11:20
        M.
      • neouser To jest najlepszy temat 18.09.13, 12:13
        dla tego forum. Tutaj głupota nie ma o czym pisać i bardzo dobrze.
        • nazimno W naukach scislych nie ma miejsca na brednie. 18.09.13, 12:19
          Brednie sa natychmiast punktowane.
          Autor bredni nie jest w stanie funkcjonowac w srodowisku o profilu scislym.
          Pod tym wzgledem panuje tam prawdziwa, pozytywna selekcja.

          Na przeciwnym biegunie tych zjawisk funkcjonuje polityka.
          Tam brednie sa instrumentem dzialan.
    • ta Re: Matematyka na medycynie! 18.09.13, 11:18
      Jestem za, z korektą : matematyka przed medycyną i w trakcie studiów także.
      Uczy zwięzłego myślenia, szeregowania faktów, wyciągania wniosków, porządkuje głowy.
      Medyków z porządkiem w głowie i logicznie myślących nam trzeba.
      Z mojej 40 osobowej klasy w szkole średniej o profilu mat-fiz osiem osób zdawało i dostało się ma medycynę bez trudu. Przez 6 lat studiów byli w czołówce, wszyscy! osiągnęli szanowane szczebelki w hierarchii zawodowej.
      Ci z klasy, którzy zdawali na inne kierunki także radzili sobie doskonale i z przyjemnością obserwowałam ich kariery zawodowe.
    • neouser Ktoś kiedyś powiedział, że "matematyka 18.09.13, 11:32
      ...jest niezależnym światem stworzonym przez czystą inteligencję. Reszta to tylko dodatki".
      • widz102 Re: Ktoś kiedyś powiedział, że "matematyka 18.09.13, 11:37
        Skoro tak.... To w ramach sporu o te dodatki zapytam Cię przewrotnie: czy Matematyka istnieje obiektywnie BEZ matematyków i czystej inteligencji? ;)
        • neouser Re: Ktoś kiedyś powiedział, że "matematyka 18.09.13, 12:04
          Same zasady matematyczne nawet mogące istnieć tylko w abstrakcji nauką jeszcze nie są.
          Stają się tylko wtedy i tylko wtedy, gdy inteligencja badaczy jest w stanie je określić poprzez założenie, tezę i dowód.
          • widz102 Re: Ktoś kiedyś powiedział, że "matematyka 18.09.13, 12:19
            Oj wicie, kumie, wy mię tu Heisenbergiem, wicie, nie walcie tak zza węgła, bo wam Fibonaccim w przestrzeni n-wymiarowej łodpalę, antynominalizmem poprawie, przez co wam się kumie Ockham wykopyrtnie i będzie wam niewesoło, hej! :D:D
            • nazimno Liczby urojone... 18.09.13, 12:26
              Wbrew pozorom, nie ma to nic wspolnego z budzetem Pana Ministra od finansow.


              fermatslasttheorem.blogspot.de/2006/12/bombelli-and-invention-of-complex.html
              www.princeton.edu/~achaney/tmve/wiki100k/docs/Imaginary_number.html
              • widz102 Re: Liczby urojone... 18.09.13, 13:09
                Eeee tam, urojone... ale wyjdźcie kumie choć raz poza ten wasz ciaśniutki euklidesowy ogródek, a żadna liczba urojona nie będzie wam, wicie, straszna. Dyć najtłustszy Gauss nie zdzierży najchudszemu nawet demonowi Laplace'a, taka bestia żarta!
                • nazimno Albo taki Fourier... 18.09.13, 13:17
                  Bez Jean-Baptiste-Josepha Fouriera elektronicy pasliby sie na lace jak owce.
                  • widz102 Re: Albo taki Fourier... 18.09.13, 13:39
                    Ba! A czy nam z tymi narzędziowcami-elektronikami naprawdę lepiej? A może ktoś woli po calaku - bezkompromisowo? I owce na łące i Monte Carlo Ulama? Co w zasadzie na jedno wychodzi...;)
                    • nazimno Perelman zakasowal wszystkich. 18.09.13, 15:58
                      prawie 100 lat na to czekano.


                      www.claymath.org/millennium/Poincare_Conjecture/

      • nazimno I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 11:43
        Tak sie sklada, ze matematyka swietnie opisuje obiekty realnie istniejace w przestrzeni
        nas otaczajacej.

        Liczba Pi (Π) i znane sposoby jej obliczania zafundowala nam np. rozumienie KOLA
        ( ale nie tylko - bez niej nie mogloby istniec wiele dzialow matematyki)

        Tak wiec matematyka nie jest niezaleznym swiatem.

        Jej poczatki, zwlaszcza te zwiazane z kultura hinduska, chinska, arabska

        www-history.mcs.st-and.ac.uk/HistTopics/Arabic_mathematics.html
        sa scisle zwiazane z pierwszymi zastosowaniami, ktore mialy nature

        ekonomiczna: rozrachunki w handlu
        praktyczna: wznoszenie budowli.



        • deoand Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 12:32
          Jak na razie to profesorowie od fizyki i matematyki a nie humaniści udowadniają , że jak samolot pieprznie w las zamiast lądować na lotnisku to ludzie wychodzą gęsiego i czwórkami zasiadają do stołu na dziękczynny posiłek .
          Jak widać matematycznie wszystko możliwe bo humanistycznie / Broniewski / to czwórkami idzie się do nieba a nie na kolację .
          • ploniekocica Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 12:36
            deoand napisał:

            > Jak na razie to profesorowie od fizyki i matematyki a nie humaniści udowadniają
            > , że jak samolot pieprznie w las zamiast lądować na lotnisku to ludzie wychodz
            > ą gęsiego i czwórkami zasiadają do stołu na dziękczynny posiłek .
            > Jak widać matematycznie wszystko możliwe bo humanistycznie / Broniewski / to cz
            > wórkami idzie się do nieba a nie na kolację .


            Humanistycznie to Gałczyński a nie Broniewski. Z całym szacunkiem.
            • gat45 Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:11
              ploniekocica napisała:

              > deoand napisał:
              >
              > > Jak na razie to profesorowie od fizyki i matematyki a nie humaniści udowa
              > dniają
              > > , że jak samolot pieprznie w las zamiast lądować na lotnisku to ludzie w
              > ychodz
              > > ą gęsiego i czwórkami zasiadają do stołu na dziękczynny posiłek .
              > > Jak widać matematycznie wszystko możliwe bo humanistycznie / Broniewski /
              > to cz
              > > wórkami idzie się do nieba a nie na kolację .
              >
              >
              > Humanistycznie to Gałczyński a nie Broniewski. Z całym szacunkiem.
              >
              >
              Bądźże litościwa dla nie całkiem douczonych humanistów.
              Przyjmijmy, że szli czwórkami z bagnetem na broni - i będzie juz trochę Broniewski, nie ?
              • ploniekocica Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:18
                gat45 napisała:
                > >
                > Bądźże litościwa dla nie całkiem douczonych humanistów.
                > Przyjmijmy, że szli czwórkami z bagnetem na broni - i będzie juz trochę Broniew
                > ski, nie ?

                A jak czwórkami z bagnetami na broni łomotać pięściami w drzwi do nieba w Magnitogorsku to już w ogóle. A lato było piękne tego roku.
                • gat45 Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:22
                  ploniekocica napisała:

                  >
                  > A jak czwórkami z bagnetami na broni łomotać pięściami w drzwi do nieba w Magni
                  > togorsku to już w ogóle. A lato było piękne tego roku.
                  >
                  >

                  I tylko Łącka, Łącka brak
          • widz102 Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:14
            Nie no, kumie, co wy tu tak filozofią przyrody jedziecie, tu się wicie omawia problem stochastycznie, probabilistycznie i ślicznie. A Broniewskiego nie mieszajcie, bo mu się metrum rozjechało i nijakiej matematyki w tem nie ma, hej:D
            • ploniekocica Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:21
              Akurat Broniewskiemu to się metrum z rzadka rozjeżdżało, bo on sprawny poetycko był jak mało kto. Tylko ideologicznie mu się rozjeżdżało albo i nie, zależy jak i kto na to patrzy.
              A czwórkami do nieba to KIG. Jemu się też ideologicznie rozjeżdżało i to w obie strony.
              • widz102 Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:29
                Broniewskiemu się rozjechało. W takich np. tfu, zgiń przepadnij, a kysz! "Bezpartyjnych brzozach", co z góry robi z niego indywiduum skrajnie podejrzane.
                KIG-a w to nie mieszajmy, bo un z zupełnie innej bajki był, czy czwórkami chadzał, czy jaśmin wąchał, ja i tak go najbardziej cenię za wróbelka i Porfiriona. Jament! :)
                • ploniekocica Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:40
                  No, ja nie wiem. KIGa co prawda wielbię niemal bezkrytycznie za większość od osiełka do wróbelka, od ogórka do dzikiej róży, od spowiadającego się kretyna do baronowej wiosną, ale Broniewski warsztatowo był super.

                  BTW skoro przypomniałeś mi brzozy to ciekawostką jest czy rzeczona osławiona brzoza była partyjna? A jeżeli to z jakiej partii?
                  • widz102 Re: I to jest nie calkiem prawdziwe stwierdzenie. 18.09.13, 13:56
                    Po niejakim namyśle sądzę że (schyłkowy) Broniewski odpowiedziałby dziś tak:

                    Była żywą słoneczną miłością, a kilku macherów i tak zrobiło z niej oręże w kształcie krzyża.
                    Więc w d... ze wszystkimi partiami.
    • 2nihil.no.vi PO co ten temat zastępczy na FK, niezgodny 18.09.13, 12:32
      z netykietą? ale kiedy jest się z GW to można więcej co? ;)
      • mariner4 Chcesz nas wyszmalcować adminowi? 18.09.13, 12:40
        Kokpit czyścić!
        M.
        • zayka Re: Chcesz nas wyszmalcować adminowi? 18.09.13, 12:41
          mariner4 napisał:

          > Kokpit czyścić!
          > M.

          a co ci z kabały wyszło ?
      • nazimno Czy czujesz sie dyskryminowany? 18.09.13, 12:46
        (ze musisz tu plakac w rekaw...)

        Pisz do naczalstwa, zasluzysz sie.
        • deoand Re: Jednak Gałczyński 18.09.13, 13:25
          Humanistycznie to Gałczyński a nie Broniewski. Z całym szacunkiem.

          Ano Gałczyński oczywiście - pamięć już nie ta ...

          ale jeden i drugi to humaniści jednak a matematyka to chyba im była potrzebna do liczenia butelek .

          Zresztą jest takie powiedzenia jak nie jesteś matematykiem ani humanistą to idź na medycynę .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka