erte2
19.09.13, 10:08
Oglądałem wczoraj w TV spektakl (celowo nie nazywam tego konferencją prasową) p.t. "Eksperci Macierewicza".
Pomijam już merytoryczną stronę tego przedstawienia w której jeden z tych "ekspertów" piał peany na swój temat przedstawiając "listę zasług i osiągnięć" (tyle że z dziedzin niemających wiele wspólnego z lotnictwem), a drugi prezentował się na tle maszyny wytrzymałościowej (urządzenia które od stulecia conajmniej posiada każda chyba ucelnia techniczna i każda nieco większa firma zajmująca się konstrukcjami stalowymi) usiłując wmówić publiczności jakie to wspaniałe i nowatorskie urządzenie techniczne.
Natomiast zwróciłem uwagę na zachowanie Antoniego Macierewicza.
Ten facet zachowywał sie nie jak prowadzący konferencję prasową w sprawie wielkiej tragedii, katastrofy w której zginęło prawie 100 osób z Pezydentem Polski na czele, ale jak konferansjer w "Zgaduj-zgaduli", jak wodzirej na balu przodowników pracy. Ten błysk w oku, te kwieciste teksty, te uśmiechy, gesty i mimika...
To jest syndrom całkowitego odjazdu. Zerwania kontaktu z rzeczywistością. Wczucia się w rolę aż do zatracenia...